Strona główna > felietonik > Zychowicz i zbrodnie generała Franco

Zychowicz i zbrodnie generała Franco

 

 

Nigdy nie czytałem książek Piotra Zychowicza. Raz, że czytanie prawicowych historyków zwykle nudzi, dwa, że zawsze miałem Zychowicza za epigona Wieczorkiewicza i powtarzanie jego znanych skądinąd tez. W końcu natrafiłem na artykuł Zychowicza o gen. Franco. I jeśli jego książki zawierają tyle samo przekłamań co ten artykuł, zaprawdę powiadam Wam, wyrzućcie je, spalcie, albo chociaż połóżcie obok sowieckich historii o wojnie ojczyźnianej i czerwonych jednorożcach. Poziom infantylizmu i przekłamań podobny.

Poniżej kilka tych najbardziej oczywistych (uwaga, długa notka):

17 lutego 1936 r. Półwysep Iberyjski stanął przed największym zagrożeniem w swojej długiej historii. Znacznie poważniejszym niż podbój przez Rzymian, najazd Wizygotów, późniejsze kilkusetletnie panowanie Arabów czy inwazja wojsk Napoleona. Tym razem wróg był znacznie bardziej niebezpieczny. Zagrażał nie tylko życiu i mieniu mieszkańców półwyspu, ale także ich duszom. Wrogiem tym był komunizm. Tego dnia odbyły się fatalne wybory do Kortezów, które wygrał Front Ludowy, złożony z socjalistów, anarchistów i komunistów.

Fakt, że Rzymianie, Wizygoci i Arabowie (!) przez kilkaset lat (!!) nie zagrażali aż tak duszom Hiszpanów na swój sposób jest rozczulający, nie mniej jednak pierwszy problem Zychowicza to proste liczby. Otóż na 473 mandaty Komunistyczna Partia Hiszpanii otrzymała tych mandatów aż … 17. Przyznają Państwo, że porażający wynik, jak na zagrożenie komunizmem. Oczywiście, dla Zychowicza różnica między anarchistami, socjalistami, komunistami może być żadna, w końcu kto by tam (występując jako znawca komunizmu), rozczytywał różnice między Marksem a Bakuninem, wszak i jeden, i drugi miał brodę. Nie mniej jednak nawet przy takim założeniu Zychowicz bredzi. Otóż, jak można wyczytać u prof. Payne’a [1]:

Co więcej, mimo że wyniki wyborów zaowocowały masową reprezentacją lewicy i prawicy oraz rzeczywistymi zanikiem centrum, tendencje zachowań wyborczych nie działały aż tak bardzo na korzyść skrajności, jakby z tego wynikało. Lewicowi republikanie stali na czele Frontu Ludowego, zdobyli największą liczbę głosów wyborców lewicy aż w 36 prowincjach (w porównaniu z 8 prowincjami, w których dokonali tego socjaliści). W Madrycie Azana i Julian Besteirio, a nie caballeristas, zdobyli najwyższą liczbę głosów, w sumie więc lewicowi republikanie zajęli 151 miejsc w parlamencie z 263, jakie przypadły Frontowi Ludowemu. Komunistyczni kandydaci uzyskali niezmiennie najsłabsze wyniki, a ich ostateczna nadreprezentacja wynikała z faktu, że zdobyli stosunkowo znaczącą liczbę miejsc na listach Frontu. [s. 342-343] Od siebie dodam, co oczywiste dla każdego, kto kiedykolwiek rozumiał cokolwiek z tamtych czasów, że, poza 2 mandatami syndykalistów, anarchistów nie było w ogóle w parlamencie, bo, podpowiem Zychowiczowi, właśnie na tym polega anarchizm.

Sama postać prof. Payne jest o tyle ważna, iż on sam, choćby wedle słów tłumacza jego książki – Pawła Skibińskiego (częstego rozmówcy Zychowicza), trafnie ustawiany jest w kontrze do tzw. „historyków lewicowych”. Co oczywiście nie przeszkadza mu korzystać z ich prac, gdy tylko Paynowi to pasuje (będzie o tym pod koniec). Nie mniej jednak, bynajmniej Payne nie jest lewicowym pożytecznym idiotą, a wręcz przeciwnie – jednym z tych gości, co to (lewicową, ofkors) politykę historyczną nazywają soft totalitaryzmem i ciągle straszą polityczną poprawnością.

Wydarzenie to uruchomiło eksplozję drastycznej przemocy. W całej Hiszpanii zaczęły płonąć kościoły, księży mordowano, a zakonnice gwałcono i torturowano. Rozpoczęły się strajki, „komitety robotnicze” przejęły fabryki. „Wrogów klasowych”, katolików i przeciwników politycznych uprowadzano i zabijano.

Niech znowu przemówią liczby. Owszem, faktem jest, że w 1936 roku wybuchła przemoc polityczna, tylko że po pierwsze przemoc ta była obecna już wcześniej, i po drugie była ona obustronna na linii faszyzm – socjalizm. Wspomniany wyżej Payne stworzył nawet tablicę porównawczą [2], z której wynika, że zabójstw politycznych w całym roku 1936 było… 270. Dla porównania w roku 1933 było ich 205, aczkolwiek aż 170 w wyniku dwóch powstań anarchistycznych, które zwykle kończyły się rzezią słabo uzbrojonych robotników. Rzecz jasna, 270 trupów do dużo, ale dla porównania we Włoszech w 1921 roku było ich 201, a w Norwegii roku 2017 sam jeden Breivik zabił ponad 70 osób. Jakby to brzydko nie zabrzmiało, do masowych mordów droga jeszcze daleka. Bzdurą jest, jakoby tylko Wrogów klasowych”, katolików i przeciwników politycznych uprowadzano i zabijano. Obie strony ostrzeliwały się raczej zza węgła, głównie w Madrycie i Sevilli, niczym socjaliści Piłsudskiego i endecy Dmowskiego w Warszawie początków XX wieku. Zresztą, na zdrowy rozum, czy ktoś, poza Zychowiczem, serio wierzy, że przez pół roku Falangiści w liczbie 40 000 daliby się prowadzić niczym owce na rzeź przez robotników, którym ledwo na chleb starczało? Przecież to z daleka pachnie fejkhistorią. Oczywiście kwestie torturowania zakonnic w pierwszej połowie 1936 roku to typowa prawicowa fiksacja autora. Ale do tego jeszcze wrócimy.

Los ten spotkał między innymi szefa opozycji monarchistę José Calvo Sotelo. Wyprowadzono go z domu na oczach żony i dzieci, wrzucono do ciężarówki i zastrzelono. Jego ciało porzucono pod bramą cmentarza. Opanowane przez lewicę służby porządkowe nie tylko nie próbowały powstrzymywać przemocy, ale także ochoczo przystąpiły do orgii mordów. W kraju zapanował chaos, stało się jasne, że Hiszpania zostanie przez czerwonych utopiona we krwi i przepoczwarzy się w straszliwą totalitarną dyktaturę na wzór sowiecki.

Pomijając fakt, że Jose Calvo Sotelo nie był szefem opozycji (był nim Gill „Jeffe” Robles) został Sotelo  wyprowadzony z domu, za swoją zgodą, na skutek poszukiwań zleceniodawcy morderstwa dokonanego przez falangistę na lewicowcu Jose Castillo. Sotelo zabił bez rozkazu facet, który właśnie wstąpił do Guardia Civil i razem z zresztą przewoził go ciężarówką [3]. W przeciwieństwie do śmieci Lorci, śmierć Sotelo to fakt dobrze znany i udokumentowany. Trzeba być Zychowiczem, żeby pominąć fakt, że śmierć Sotelo była wynikiem niesubordynacji i prostym odwetem za śmierć Castillo. Co ciekawe, 3 dni po zabójstwie Sotelo wybuchł pucz nacjonalistów. Jak Państwo myślicie, był on organizowany przez te 3 dni, czy może trochę dłużej?

Tylko że jeszcze bardziej ludobójczą. Hiszpańscy radykałowie, nawet jak na bolszewickie standardy, zadziwiali bowiem swoim fanatyzmem i żądzą mordu. „Chcemy rewolucji! – wrzeszczała socjalistka Margarita Nelken. – Ale rosyjska rewolucja nie może służyć nam za model dlatego, że u nas musi wybuchnąć ogromnym płomieniem pożar rewolucji, który dostrzegą na całym świecie. Kraj muszą zalać fale krwi, która czerwienią zabarwi morze!”.

Oddajmy jeszcze raz głos Paynowi: „W Hiszpanii lewicowy rząd republikański nigdy nie posługiwał się przemocą, nie był jednak w stanie nad nią zapanować i okazać się całkowicie nieudolny w ściganiu osób odpowiedzialnych za przemoc” Oczywiście Hiszpańscy radykałowie głosili różne tezy najbardziej durne tezy (jak to radykałowie), podobnie jak hiszpańscy faszyści, tyle że hiszpańscy radykałowie nigdy nie doszli do władzy. Komuniści mieli mandatów niewiele, a anarchistyczna CNT nawet nie brała udziału w wyborach.  Najbardziej radyklana w obozie władzy była socjalistyczna młodzieżówka, która czasami dostawała retoryczne wsparcie od Largo Caballero – kunktatorskiego szefa związkowców, który w zależności od okoliczności potrafił nawet współpracować z prawicowymi dyktaturami (sojusz z Primo de Rivera) [4]. Pamiętajmy wreszcie, że rok 1936 to nie jest pierwsze przejęcie władzy w Hiszpanii. Republika Hiszpańska najpierw bowiem była rządzona właśnie przez lewicę, potem wygrała prawica, a potem znowu zjednoczona lewica, co spowodowało, że taktyka prawicowego Roblesa wypłukiwania Republiki przestała się sprawdzać, trzeba było zrzucić maski i ruszyć z karabinami i bombami na legalny rząd.  Cały więc hiszpański „radykalizm” II Republiki można sprawdzić w praktyce, choćby patrząc, jak lewica rzeczywiście radykalnie rządziła, gdy była u władzy. Tymczasem, cały jej radykalizm sprowadzał się do wprowadzenia pakietu socjalnych reform takich jak: rozdział kościoła od państwa (zakaz subsydiowania, głupawa konfiskata mienia jezuitów, odsunięcie od możliwości uczenia, sekularyzacja cmentarzy), zwiększenie nakładów na państwową edukację (34% analfabetów w 1920 r.), zwiększenie cywilnej kontroli nad armią i promowanie republikańskich oficerów, program robót publicznych, 8 godzinny czas pracy, nakaz pierwszeństwa w najmowaniu bezrolnych robotników w danej prowincji, komisje rozjemcze negocjujące kontrakty ze związkowcami, czy wreszcie nakaz przymusowej uprawy ziemi leżącej odłogiem [5] Jak widać, czysty komunizm, Workuta i Katyń. Oczywiście można gdybać, sam Payne zdaje się to robić w innych książkach, że rząd 1936 roku zamiast kończyć własne reformy, rzuciłby się do wprowadzania komunizmu. Tylko że, skoro ten rząd nie potrafił nawet zapewnić bezpieczeństwa na ulicach, jak miałby wprowadzić w kraju leninizm wymagający 1000 krotnie większej skuteczności?

W obronie ojczyzny

Gdy już się wydawało, że los Hiszpanii i jej mieszkańców jest przesądzony, na arenę wkroczył gen. Francisco Franco. Razem z innymi oficerami postanowił ratować ojczyznę przed pogrążeniem się w czerwonym bagnie. Chciał przywrócić w niej ład, harmonię i bezpieczeństwo. 17 lipca 1936 r. oficerowie z bronią w ręku wystąpili przeciwko czerwonemu rządowi. Powstanie wybuchło najpierw na terenie hiszpańskiego Maroka, a w kolejnych dniach przeniosło się na kontynent.

Do tych, którzy w szeregach Armii i Marynarki wierzą w służbę Ojczyźnie. Do tych, którzy przysięgali bronić jej przed wrogami aż do utraty życia. Naród wzywa was do jej obrony! Proponujemy sprawiedliwość i równość wobec prawa. Pokój i miłość pomiędzy Hiszpanami. Wolność i braterstwo zamiast libertynizmu i tyranii”. W ten sposób rozpoczęła się hiszpańska wojna domowa. Jeden z najbardziej zakłamanych konfliktów w dziejach świata.

Od przemówienia o pokoju i miłości faceta, który, jak się okaże, swoim okrucieństwem wobec kobiet, potrafił szokować nawet Niemców, ważniejsze było przemówienie faktycznego organizatora powstania – gen. Emila Moli (pseudonim El Director) za prof. Prestonem [6]:

It is necessary to spread terror. We have to create the impression of mastery eliminating without scruples or hesitation all those who do not think as we do. There can be no cowardice. If we hesitate one moment and fail to proceed with the greatest determination, we will not win. Anyone who helps or hides a Communist or a supporter of the Popular Front will be shot.

Dla porządku należy dodać, że sam Franco, jak szczegółowo relacjonuje wspomniany Paul Preston w „The Coming of the Spanish war”, nie licząc wcześniejszych pomysłów zdławienia powstania w Asturii, rozważał zbrojne powstanie już w grudniu 1936, czyli jeszcze przed wyborami oraz w dniu przegranych wyborów przez prawicę. Tę ostatnią próbę storpedował szef Gwardii w Madrycie, który nie zgodził się, aby jego żandarmi zostali w domu. Wszystko to oczywiście przeczy bzdurom Zychowicza o tym, jak to rycerz na białym koniu przestraszony przemocą, nagle się ocknął i ruszył z kopytem. Franco gardził Republiką, jak większość ówczesnej prawicy marzącej o byciu trzymanym za twarz przez jakiś autorytet (król/armia). Dodatkowo pozbawiono kierowania korpusem kadetów, co przeżył jako policzek, dla niego sam fakt istnienia demokracji był po prostu niezgodny z ładem, harmonią i bezpieczeństwem. Zresztą prawica obalić republikę chciała kilkukrotnie, przykładem choćby tzw. Sanjuriada w 1932 roku, gdy gen Sanjurio na moment przejął Madryt i Sevillę. Ba, ciągła presja i rozważanie zbrojnego puczu były całkiem serio prowadzone nawet podczas rządów prawicy. Jak wskazuje prof. Preston w książce powyżej spiskujący z Gestapo Gill „Jeffe” Robles ciągle hamletyzował, czy uda mu się unicestwić Republikę od środka, czy może jednak iść „drogą Jaruzelskiego”.

Zgodnie z propagandową wykładnią – która dzięki tabunom pożytecznych idiotów zwyciężyła na Zachodzie – wojna ta była walką dobra ze złem. Dobro mieli rzekomo reprezentować czerwoni, a zło hiszpańscy patrioci walczący pod sztandarami gen. Franco. On sam był zaś przedstawiany jako krwawy satrapa. Niemal jak drugi Hitler. W wojnie domowej w Hiszpanii z jednej strony walczyli mordercy na usługach NKWD, a z drugiej heroiczni obrońcy najbardziej chwalebnych europejskich wartości.

Jeśli chodzi o morderców na usługach NKWD do najsłynniejszych należeli W.H. Auden, John Dos Passos, Artur Koestler, Simone Weil, Eric Arthur Blair. Tego ostatniego mogą Państwo znać pod innym nazwiskiem: George Orwell.  Pytanie czy smarowali twarze krwią swych ofiar, czy tylko biegali z czekanami szukać Trockiego? Rzecz jasna, pomysł, jakoby w trwającej 3 lata wojnie domowej – z jednej strony uczestniczyli tylko heroicznych obrońcy, a z drugiej sami mordercy na usługach NKWD jest albo dowodem traktowania czytelników jako ahistorycznych kretynów, albo infantylizmu godnego 13latka. W przypadku Brygad Międzynarodowych większość z nich stanowili bezrobotni ludzie Polski B – mówiąc językiem polskich liberalnych elit, a mówiąc językiem lewicy: głodujący proletariat, który ruszył na wojenną przygodę, ale raz dostał się pod lufy i bomby SSmanów, dwa pod dowództwo komunistów. Bo oczywiście komuniści i NKWD w wojnie udział brali, a brali dlatego, że Francja i przede wszystkim Wielka Brytania się na Republikę wypięła [7], więc Republikanie gotowi byli podpisać kontrakt nawet z samym diabłem, byleby ten dostarczył uzbrojenia. I podpisali, co na dłuższą metę ich wykańczało, wszak Stalin wszystkich wykańczał. Zresztą sam Zychowicz w jednym miejscu pisze o Republikanach, jako o mordercach na usługach NKWD, a w innym, że się trockiści (btw POUM zerwała z Trockim) anarchiści, stalinowcy czy socjaliści wzajemnie nienawidzili. Więc jak jest: nienawidzili się, czy przeciwnie wszyscy byli mordercami NKWD?  Zresztą, to jest właśnie ten tragikomiczny paradoks, którego nie rozumieją Zychowicze tego świata. Franco organizując zbrojny zamach stanu nie tyle przed komunistami bronił, co komunistów do Hiszpanii (jako lewicowego sojusznika) sprowadził. I zapewnił wzrost poparcia, bo trudno, żeby poparcie nie wzrosło, skoro komuniści swoimi czołgami uratowali Madryt.

Jeśli zaś chodzi o tabuny pożytecznych idiotów, o których wspomina Zychowicz, oddajmy głos pożytecznemu idiocie de Unamuno – to taki filozof, który poparł gen. Franco.

No matter how many the atrocities perpetrated by the Reds . . . those perpetrated by the Whites are greater. . . . Murders without justification, such as two University lecturers, one in Valladolid, and another in Granada, just in case they were Masonic, and García Lorca as well. It is disgusting to be a Spaniard stuck in Spain now. And all this is being directed by General Mola, that poisonous beast full of resentment. I told that Spain would be saved by Western Christian civilization, but the methods employed are not civilized, but militarized, not Western, but African, not Christian, but from an ancient Spanish traditionalism that is essentially anti-Christian.[52]

Inny pożyteczny idiota to, nota bene wydawany przez polską Frondę, niejaki Georges Bernanos, pisał:

My illusions regarding the enterprise of General Franco did not last long – two or three weeks – but while they lasted I conscientiously endeavoured to overcome the disgust which some of his men and means caused me.

Zbrodnie Chekas

Ta część Hiszpanii, która była okupowana przez komunistów, przypominała piekło. Nadal bestialsko wyrzynano kler i przeciwników politycznych. Ofiarom obcinano członki i genitalia, zdarzały się przypadki ukrzyżowań. Aby zginąć, wystarczyło nosić krzyżyk lub medalik, do więzienia trafiało się za noszenie krawatu lub marynarki. Rewolucjoniści, wzorem bolszewików, stworzyli jednostki bezpieki Chekas, których zadaniem było szerzenie czerwonego terroru. Czerwoni, jak to mają w zwyczaju, wkrótce zaczęli się wyrzynać między sobą.

Trockiści, anarchiści, stalinowcy czy socjaliści wzajemnie się bowiem nienawidzili. W wewnętrznych czystkach oczywiście najskuteczniejsi byli – wspierani przez „doradców” z NKWD – komuniści. Stworzyli nawet obozy koncentracyjne, w których dręczyli i eksterminowali wrogów. Słynne słowa komunistycznej fanatyczki Dolores Ibárruri („La Pasionaria”) – „lepiej jest zabić stu niewinnych, niż wypuścić jednego winnego” – nie były wcale przenośnią. Z pełnym okrucieństwem republikanie wprowadzali je w życie.

Co do codziennego życia, owych krawatów i marynarek, najlepiej opisał to w „Hołdzie Katalonii” sam Orwell. Owszem, burżuazyjna Barcelona ze strachu celowo przebierała się w proletariackie ciuchy, ale też kelnerzy zwracali napiwki, a wszyscy mówili do siebie towarzyszu. W najbogatszych hotelach urządzono jadłodajnie dla ubogich (słynny Ritz) itd. Stąd pomysł, że, dajmy na to, Barcelona będąca około 2 lat pod kontrolą Republikanów non stop spływała krwią jest oczywistym nonsensem. No i głupia sprawa, jak wskazuje A. Beevor, niejaka Dolores Ibarurri ratowała zakonnice podczas krwawego lata 1936 roku [8]. Bo terror lewicowy trwał, co do zasady głównie przez pierwsze trzy miesiące (poza sporadycznymi egzekucjami – jak np. ta inspirowana przez NKWD w Madrycie). Lewicowy terror, zdaniem bardzo wielu historyków (o czym niżej), był terrorem rewolucyjnym, wynikał z chaosu i braku władzy, która próbowała odzyskać kontrolę. Przypominał Zimbardowski efekt Lucyfera, rabację galicyjską, powstania chłopskie. Fakt, że jak pokazują badacze, drastycznie zmalał wraz z odzyskaniem kontroli przez rząd najlepiej dowodzi intencji i charakteru owej przemocy.

Co do wymordowania kleru, w tym zwłaszcza owego torturowania zakonnic, o czym pewnie wszyscy mogli słyszeć, oglądając „Zabić Sekala”, to zarówno prof. Julian Casanova [9], jak i Anthony Beevor [10] wskazują, że liczba zabitych zakonnic liczyła… 283 kobiety. I znowuż, każda śmierć jest dramatem, ale w tym samym czasie potrafiły oddziały w jednej prowincji Badajoz zabić od 2000 do 4000 w kilka tygodni. Los zakonnic, zdaniem Casanovy, był o tyle lepszy niż straszny los księży, ponieważ te przez lewicę uznawane były za ofiary represyjnego patriarchatu, wobec czego można powiedzieć, że feminizm je uratował od śmierci i nie podzieliły losu księży zakonników, których Republikanie, zdaniem Beevora, przez całą wojnę wymordowali około 6500 na 115 000. To jest mniej więcej tyle, ile faszyści potrafili w krótkim czasie zabić w Badajoz i Grenadzie. Jak przyznał gen. Yagüe

What do you expect? Was I supposed to take 4,000 reds with me as my column advanced, racing against time? Was I expected to turn them loose in my rear and let them make Badajoz red again.

Co gorsza, czerwoni na opanowanych przez siebie terytoriach realizowali rozmaite chore gospodarcze eksperymenty. Rozpoczęła się, połączona z rzezią konserwatywnego chłopstwa, kolektywizacja. „Fabrykami zarządzały ‚komitety robotnicze’, co odbiło się katastrofalnie na produkcji – pisał Marek J. Chodakiewicz. – W wielu miejscach ogłoszono, że pieniądze są nielegalne. Żywność tam wydawano na talony. Wszędzie na terenie Republiki stały kolejki po chleb, nieomylny znak socjalizmu”. Wszystko to zepchnęło Hiszpanię w otchłań nędzy, wybuchły epidemie. Śmiertelność na terenach opanowanych przez rewolucję była niezwykle wysoka.

Oczywiście sytuacja gospodarcza Republiki była fatalna. Z jednej strony blokowana przez „neutralną Francję i Wielką Brytanię”, które nakazały się nikomu nie mieszać.  Z drugiej całe złoto Republiki  musiało zostało zdeponowane w Moskwie, co było warunkiem udzielenia pomocy militarnej przez Stalina. Dla porównania, samej ropy otrzymał Franco 3,5 mln ton, i to na kredyt. Dodatkowo, anarchiści prowadzili własną rewolucję, na przykład wprowadzając anarchokolektywizm. Tyle że wynik kolektywizacji agrarnej wciąż budzi spory historyczne, za Piotrem Laskowskim i jego „Szkicach Dziejów Anarchizmu” [11] można powtórzyć, że dane są wyrywkowe, niektóre z nich wskazują wzrost zyskowności, niektóre niekoniecznie.

Na terenach, które były wyzwalane przez gen. Franco, klęska humanitarna była natychmiast powstrzymywana. Kościół organizował szeroką akcję pomocy humanitarnej, świetnie działał system aprowizacji ludności w żywność.

Oczyszczano sprofanowane świątynie, chrzczono dzieci urodzone pod komunistyczną okupacją i odkopywano masowe groby ofiar czerwonego terroru. Zwykli obywatele mogli wreszcie poczuć się bezpiecznie. Czy oznacza to, że frankiści prowadzili wojnę w rękawiczkach? Oczywiście nie. Oni również mieli na swoim koncie zbrodnie wojenne. O ile jednak czerwoni mordowali ludzi z powodu ich pochodzenia społecznego czy wyznawanej wiary, o tyle represje nacjonalistów spadły głównie na ludzi zaangażowanych w czerwony aparat przemocy. Były więc odpowiedzią na to, co zrobili wcześniej przeciwnicy. Frankiści rozstrzeliwali na ogół komunistycznych milicjantów, funkcjonariuszy Chekas, komisarzy i agitatorów.

Oddajmy głos A. Beeverowi [12]:

Represje w nacjonalistycznej Hiszpanii rozpoczynały się w momencie, gdy tylko został zdobyty dany teren. Najpierw zabijano (poza ludźmi schwytanymi na linii frontu, rozstrzeliwanymi często na miejscu) przywódców związkowych i przedstawicieli rządu republikańskiego, przede wszystkim gubernatorów i burmistrzów, lecz także innych lojalistycznych urzędników. Od samego początku zabijano także tych republikanów, którym obiecano ocalenie życia w zamian za poddanie się (…).

Kiedy oddziały ruszały dalej, zaczynała się nowa, jeszcze straszliwsza fala rzezi, ponieważ Falanga, a na niektórych obszarach karliści, przeprowadzili bezlitosną czystkę wśród ludności cywilnej. Jej ofiarą padali przywódcy związkowi, urzędnicy państwowi, działacze polityczni centrolewicy, intelektualiści, nauczyciele, lekarze nawet maszynistki pracujące dla komitet rewolucyjnych. (…) Falanga, kiedy jej oddziały nie mogły znaleźć nikogo z zewnątrz do przeprowadzenia egzekucji, często wykorzystywana miejscowe więzienie, w którym przez jakiś czas przetrzymywała ofiary. W samej Granadzie zginęło w ten sposób 2000 osób (…) W Huesce rozstrzelano 100 osób oskarżonych o to, że są masonami, gdy tymczasem miejscowa loża nie miała nawet tuzina członków… W prowincji Rioja, na przykład, 60% należało do partii Frontu Ludowego. Ponad 2000 ludzi stracono i pogrzebano w masowym grobie pod Logorno (…) W wojskowych ośrodkach Burgos czy też w karlistowskiej stolicy Pampelunie nie było walk, mimo to czystki rozpoczęły się natychmiast Stowarzyszenie Rodzin Zamordowanych z Nawarry zidentyfikowało 2789 osób straconych w tej prowincji. (…) Kordoba, w której opór był niewielki została zajęta 18 lipca w ciągu kilku godzin… Każdego dnia na cmentarzu i wzdłuż dróg prowadzących do miasta przeprowadzano egzekucje… Ocenia się, że ogółem podczas wojny zabito 10 tysięcy osób, co stanowiło dziesiątą część ludności. (…) Podążając do Madrytu kolumny nacjonalistów działały według tego samego schematu. Żołnierze podporządkowywali sobie wioski wzdłuż drogi, obracając je w perzynę i malując na bielonych ścianach napisy w rodzaju: Wasze kobiety urodzą faszystów.

Tyle skrótowo od Beevora, kto chce się dowiedzieć więcej, jak represje nacjonalistów spadły głównie na ludzi zaangażowanych w czerwony aparat przemocy, może zajrzeć do Paula Prestona, który na 600 stronach „The Spanish Holocaust” omawia zbiorowe gwałty na kobietach, masowe groby i więzienia, z których co kilka dni brano kogoś, by mu strzelić w potylicę. A to wszystko, rzecz jasna, przy błogosławieństwie księży dla oczyszczenia z czerwonego bagna.

Bo to właśnie zaplanowana czystka białego terroru różniła się, zdaniem wielu historyków, od chaotycznego terroru czerwonych mas. Pisze, zmarły przed kilkoma tygodniami sir Hugh Thomas, w powszechnie najlepiej ocenianej książce o wojnie domowej:

Though there was much wanton killing in rebel Spain, the idea of the limpieza, the “cleaning up” of the country from the evils which had overtaken it, was a disciplined policy of the new authorities, and a part of their programme of regeneration. In republican Spain, most of the killing was the consequence of anarchy, the outcome of a national breakdown, and not the work of the state; even though some political parties in some cities abetted the enormities, and even though some of those responsible ultimately rose to positions of authority,

Teorię o zaplanowanych czystkach etnicznych białego terroru wspiera nie tylko Hugh Thomas, ale też wspominany Preston, który za swe pracę został nagrodzony najwyższym orderem Hiszpanii, prof. Helen Graham z University of London, czy Julian Casanova z uniwersytetu w Saragossie. Nie zgadza się z nimi S. Payne, który raz, że twierdzi, iż lewicowe milicje organizowały pogromy, dwa, że Prestonowy pomysł przeciwstawiania chaotycznego, czerwonego terroru planowym zbrodniom frankistów uważa za republikańską propagandę. Co ciekawe, ten sam Payne wysoko ceni Hugh Thomasa, który tezę o czystkach wspierał, no i analogicznym argumentem posłużył się tenże Payne cytując z aprobatą Prestona, gdy ten opisywał niezorganizowaną prawicową przemoc w roku 1936 [13]

Poza tym biały terror prowadzony był na znacznie mniejszą skalę niż czerwony. Komuniści i ich lewaccy sojusznicy wymordowali 72 344 ludzi i zagłodzili ponad 100 tys. Frankiści mają zaś na swoim koncie około 32 021 ofiar. Do tej ostatniej cyfry należy dodać 22 641 osób straconych po wojnie. Egzekucje te były jednak skutkiem procesów sądowych wytoczonych przez hiszpański wymiar sprawiedliwości schwytanym zbrodniarzom wojennym. Można to porównać z wyrokami, które zapadły w sprawach esesmanów skazanych na śmierć po II wojnie światowej. „Walczymy, aby wyzwolić nasz naród od wpływów marksizmu i międzynarodowego komunizmu – mówił gen. Franco – które dostały się do naszego kraju, aby uczynić go satelitą bolszewizmu moskiewskiego. Chcemy ocalić przez tę walkę wartości moralne, duchowe, religijne i artystyczne stworzone przez naród hiszpański w czasie jego długiej, chwalebnej historii”.

Niech przemówią liczby, za anglojęzycznym wiki

Biały terror:

150 000 wg Juliana Casanovy

175 000 wg Hugh Thomasa

180 000 wg Paula Prestona

200 000 wg Anthonym Beevora

Co zabawne, kontrargumentem dla tych opracowań historycznych w tejże wiki są odnośniki m.in. do omawianego przeze mnie tekstu Zychowicza. Jeszcze raz polscy, prawicowi wikipedyści udowodnili, jakimi są… prawcowymi wikipedystami.

Dla kontrastu czerwony terror:

38 000 wg Anthony Beevora

55 000 wg Hugh Thomasa i Paula Prestona

60 000 wg Juliana Casanovy

Rzecz jasna, pomysł, że Franco po wygranej wojnie ściga tylko republikańskich SSmanów i powstrzymuje się od jakiegokolwiek odwetu znowuż jest traktowaniem czytelników jak pierwszego sortu kretynów, ale widać Zychowiczowi przychodzi to bez żadnego trudu. Podpowiem: poguglaj, prawicowy publicysto, o eksperymentach na ludziach, zabieraniu dzieci matkom (pewnie SSmankom) i zbiorowych egzekucjach.

Taktyka żółwia

To, co różniło gen. Franco od jego wrogów, był również stosunek do sojuszników. Czerwoni byli wasalami bolszewików i wykonywali bez szemrania wszystkie ich polecenia. W swoim żargonie Związek Sowiecki określali jako La Casa (dom). Nad ich biurkami wisiały portrety Stalina i Lenina. Generał nigdy nie dał się zaś zdominować wspierającym go Niemcom i Włochom. Zachował wobec nich całkowitą niezależność, mało tego – doprowadzał ich często do szewskiej pasji. „Niemcy i Włosi – pisał historyk Raymond Carr – zawsze doradzali Franco wojnę błyskawiczną. Nie rozumieli, dlaczego nie bombardował miast nieprzyjacielskich aż do zrównania ich z ziemią. Niemieccy oficerowie dostawali obsesji na punkcie powolności Franco. U Mussoliniego wywoływało to furię.”

Franco nic sobie nie robił z podobnych ataków szału i spokojnie odpowiadał: „Nie wymuszajcie na mnie, abym się spieszył. Nie zmuszajcie mnie, abym wygrywał w przyspieszonym tempie, dlatego że oznaczałoby to śmierć jeszcze większej liczby Hiszpanów oraz zniszczenie większej części bogactwa mojego kraju”.

Franco przyjął taktykę walki na wyczerpanie. Metodycznie i spokojnie oczyszczał z czerwonej zarazy kolejne prowincje i miasta Hiszpanii. Starał się przy tym, aby jego wojska poniosły jak najmniejsze straty, chciał oszczędzić cierpień ludności cywilnej. Taktyka ta, będąca odwrotnością taktyki republikanów, przyniosła pełny sukces. Wojska frankistowskie 28 marca 1939 r. wkroczyły do Madrytu. Komunistyczni przywódcy w panice uciekli do Związku Sowieckiego. Hiszpania była uratowana.

Abstrahując od faktu, że Franco przed bitwa o Madryt chełpił się jak to będzie tam pił kawę na skwerku, największym militarnym sukcesem tej wojny były właśnie błyskawiczny szturm Yaugego, Niemcy wspominali, że to Rosjanie zmusili Franco do mozolnej kampanii, bombardowanie Guernici  nie miało żadnego sensu militarnego i fatalny propagandowy, a samo powstanie omal nie upadło, bo Franco nie potrafił przejąć nawet floty i tylko most powietrzny hitlerowców go uratował – abstrahując od tego wszystkiego (i od faktu, że przywódcy zbiegli do Meksyku, nie ZSRR) – chociaż z jednym się wreszcie można zgodzić: Tak, panie Zychowicz, Franco spokojnie oczyszczał z czerwonej zarazy kolejne prowincje i miasta Hiszpanii. Od czerwonej zarazy księży baskijskich, po kobiety zbiorowo gwałcone przez marokańskich żołnierzy, przebijanie bagnetami rannych żołnierzy w szpitalu, czy kilkuletnie dzieci bombardowane przez nazistowski Legion Condor, szykujący się do przetestowania swych doświadczeń na Pańskich rodakach.

Istnieją historycy ludzie, którzy potrafią usprawiedliwić wybór nacjonalistów zamiast republikanów. Istnieją ludzie, którzy w imię mniejszego zła, potrafią wybrać zbrojny zamach stanu. Znamy to z dyskusji o zamachu majowym czy stanie wojennym. Ale istnieją też ludzie, którzy potrafią usprawiedliwić wymordowanie kilkudziesięciu tysięcy ludzi, albo przymknąć oczko, gdy nad katyńskim, czy aragońskim dołem tragarzom przypadkowo kurek w broni wypalił. Tacy ludzie najgłośniej zwykle krzyczą o moralności i przyzwoitości. I robią za autorytety.

Przez cały ten czas, czytając o wojnie domowej w Hiszpanii, zaskakuje aktualność jej sporów, aczkolwiek wciąż nie wiem, czy, stosując biedanalogie, Kaczyńskiego z jego reformami socjalu i wojska nazwać drugim, republikańskim Azaną, czy z tandetnym klerykalizmem raczej polskim odpowiednikiem Gila Roblesa. Nie mniej jednak, ilość błędów, nakręcania się spirali przemocy, propagandy i temperatury z obu stron, zastraszająco jest podobna do tego, co się zaczyna dziać w Europie.  To co jednak najbardziej uderza, to całkowita absencja tego dyskursu w Polsce. Na całym świecie wojna domowa w Hiszpanii jest pewnym kodem, którym posługujemy się by określić nasz światopogląd. W Polsce ten język jest zarzucony, bo politykę historyczną całkowicie oddano prawicy. Stąd nawet pobieżny przegląd pozycji o frankizmie wydawanych na polskim rynku woła o pomstę do nieba. Dość rzec, że Hugh Thomas nadal nie doczekał się przekładu, a Beevor chodzi po 200 PLN w antykwariatach. Oddanie prawicy historii jest poniekąd oddaniem jej języka, a ten kształtuje wyobraźnię. Walczący z głupotą lustracji obóz liberalny uznał, że skoro jego bohaterowie historię kształtowali, to grzebanie w niej jest zajęciem dla zawistników. No i w niszę historycznych lektur wkradł się prawicowy robal. Z kolei pojawiające się ostatnio prace Andrzeja Ledera czy Jana Sowy, chociaż ważne, są dla przeciętnego czytelnika po prostu za trudne. Tak jak brakuje historycznych filmów środka, tak brakuje lewicowej narracji środka. Jest pewną nadzieją, że wtłaczani do zerzygania żołnierze wyklęci, staną się lada moment kremówką papieską i powodem do beki. Warto wtedy mieć gotowe lewicowe historie, a debunkowanie zbrodni wojennych ukochanej przez polskich nazi Falangi, może być pierwszym do tego krokiem.

Przypisy

[1] S. G. Payne, Pierwsza Hiszpańska Demokracja. Druga Republika 1931-1936, wyd. Uniwersytetu Warszawskiego 2009, s. 343-343, przeł. P. Skibiński

 [2] Ibidem, s. 440

[3] ibidem, s. 430 i nast.

[6] P. Preston, Preston, Paul.The Spanish Civil War. Reaction, revolution & revenge. Harper Perennial. 2006. London, s. 103

[4] P. Preston, Coming of the Spanish Civil War: Reform, Reaction and Revolution in the Second Republic, 1994, Routlege, passim.

[5] S. Payne, op.cit., s. 133-165

[7] Szerzej B. Koszel, Hiszpański dramat 1936-1939, wojna domowa w polityce mocarstw europejskich, Poznań, Instytut Zachodni, 1991

[8] A. Beevor, Walka o Hiszpanię. 1936-1939. Pierwsze starcie totalitaryzmóww, wyd. Znak 2009, s. 130

[9] J. Casanova, A Short History of the Spanish Civil War, wyd. I. B. Tautis, s. 70

[10] A. Beevor, op. cit., s. 136

[11] P. Laskowski, Szkice z dziejów  anarchizmu, wyd. Muza 2007, s. 386

[12] A. Beevor, op.cit., s. 139 I nast.

[13] S. Payne, op.cit., s. 439-441

Reklamy
  1. Whatever
    02/07/2017 o 10:12 pm

    Dziękuję. Sam bym się za czytanie tego nie brał, szkoda czasu na grzęźnięcie w bagnie. Ale ten tekst tam jest, krzywdy może narobić. Solidny kawał debunku, przyda się.

  2. stanislaw414
    02/07/2017 o 10:24 pm

    Szacunek.

    Tak między wierszami, przypomniał mi się „Labirynt fauna”. Choć nie jest to film historyczny, ani nie jest to film środka – od razu pojawił mi się przed oczami, gdy zacząłem czytać Twój tekst.

  3. 02/07/2017 o 10:26 pm

    @whatever – thx

  4. 02/07/2017 o 10:27 pm

    @stanislaw – Labirynt Fauna to fajny przykład na szok, jaki polscy widzowie przeżyli patrząc, że na świecie nie mają Franco za dobrego wujka.

  5. emlubymilo
    02/07/2017 o 10:35 pm

    Milo sie czytało, dzieki:)

  6. 02/07/2017 o 10:51 pm

    Szacunek Major

  7. 03/07/2017 o 1:32 am

    Korci mnie, by zwrot „anarchistów nie było w ogóle w parlamencie, bo […] właśnie na tym polega anarchizm” uzupełnić nieistotnym, ale ciekawym szczegółem przytoczonym w rozdziale 35 książki Hugha Thomasa: 26 września 1936 anarchiści z Confederación Nacional del Trabajo, którzy w istocie byli władzą w Barcelonie, postanowili formalnie przystąpić do Generalitat czyli do rządu Katalonii (Antonio Garcia Birlán i Juan Domenech zostali ministrami), ale żeby uniknąć protestów swoich zwolenników, odnosili się do rządu jako do „consejo de defensa regional”. Ech, ta potęga nazw…

  8. 03/07/2017 o 2:03 am

    @andsol – jasne, ale to była sytuacja wyjątkowa, bo wojenna, ale i tak dostali tylko ministra zdrowia i coś tam jeszcze.

  9. 03/07/2017 o 7:01 pm

    Swoją drogą jak ci wszyscy prawicowcy śpią po nocach wiedząc ile broni sprzedała II RP tej komunistycznej zarazie. Samych granatów było ponad 1 200 000, a do tego tysiące karabinów, (gł. stare) armaty, a nawet trwały rozmowy o partii Łosiów.

    Wiem, że chłopaki „racjonalizują” że Franco to pieniędzy nie miał, ale ostatecznie dostał tylko jakieś śmieszne ochłapy jak stare PWS 10, czyli coś koło tego (zachowując pewne proporcje) co żydowski Irgun w Palestynie.

    Jeśli po stronie Republiki sami siepacze i komuchy, to Polska sprzedawała im masę broni i amunicji aby czynili te swoje bezeceństwa i niejeden „rycerz” Franco dostał kulkę z Mausera prosto z PWU w Radomiu.

  10. Hellk
    04/07/2017 o 7:33 am

    Rowniez dziekuje autorowi. Niemniej cytowane fragmenty artykulu juz srednio ogarnietemu czytelnikowi musza sie wydac podejrzane przez sama stylistyke. Zalatuje infantylna agitka – jako target czulbym sie urazony juz pierwszym fragmentem.

  11. 04/07/2017 o 9:24 am

    @Ollanius Pius:
    Tej zarazie? Bo polskie PWS-10 trafiły i owszem, ale do frankistów.

  12. rafaelmet
    04/07/2017 o 2:18 pm

    @pak4
    Ale Ollanius Pius przecież napisał o tych PWS:

    „Wiem, że chłopaki <> że Franco to pieniędzy nie miał, ale ostatecznie dostał tylko jakieś śmieszne ochłapy jak stare PWS 10”

  13. 04/07/2017 o 10:57 pm

    W 2017 roku Brevik raczej nikogo nie zamordował

  14. FF
    05/07/2017 o 9:36 am

    Zychowicza czytał, ale głupek!

  15. StryjaszekP
    07/07/2017 o 11:47 am

    To jest mniej więcej tyle, ile REPUBLIKANIE potrafili w krótkim czasie zabić w Badajoz i Grenadzie.

  16. X
    01/08/2017 o 8:10 pm

    Niezbyt zgadzam się z tekstem Zychowicza, bo zawiera on trochę błędów, ale to, co tu napisano, to jakieś brednie.

    – to, że PCE dostała 17 mandatów, to czysty populizm. PSOE i Largo Caballero wielokrotnie dawali wyraz swoim sympatiom pod adresem komunistycznej Rosji, Caballero nawoływał do przeprowadzenia rewolucji na wzór bolszewicki, wtórował mu główny organ prasowy PSOE, ”El Socialista”. To, że nie byli w teorii komunistami, nie znaczy, że ich idee były rozbieżne. Przezwisko Caballero – ”hiszpański Lenin” – znikąd się nie wzięło.
    – mordy trwały w całej Hiszpanii, Gil Robles w Kortezach w czerwcu 1936 r. odczytał długą listę ofiar i strat. Oczywiście, że nie za wszystko odpowiadała lewica, ale sytuację można określić tylko słowem ”anarchia”.
    – autor podaje nieprawdę, jakoby poszukiwano ”zleceniodawcy”. Guardia de Asalto wybrała się w rajd po Madrycie, szukając odpowiednio wysokiego polityka opozycji. Byli u Roblesa, ale na jego szczęście nie było go wówczas w domu.
    – przy okazji autor pomija, że Castillo i jego kumple z Guardia de Asalto byli odpowiedzialni za strzelaninę na pogrzebie funkcjonariusza Guardia Civil, Anastasio de los Reyesa, gdzie Castillo postrzelił i ciężko zranił 19-letniego falangistę.
    – wyrzucanie prawicy puczu, biorąc pod uwagę, co CNT i UGT robiło w latach 1933-34, mordując setki bezbronnych ludzi w Asturii i Katalonii to jakieś nieporozumienie.
    – jeśli chodzi o morderców na usługach NKWD, to rozumiem, że nazwiska Sudopłatow, Orłow, Skoblin niewiele mówią? Nawet wspomniany Orwell ledwo uszedł z życiem przed siepaczami Orłowa.
    – wzruszające jest to usprawiedliwianie decyzji Republiki, szkoda tylko, że zwolennicy tej opcji nie próbują w analogiczny sposób usprawiedliwić pomocy od Niemiec i Włoch dla Franco.
    – lewicowy terror, komunistyczny, był zaplanowany z zimną krwią. NKWD planowo unicestwiało wrogów komunizmu. To coś innego od działań CNT i UGT, które trwały do 1937 roku, kiedy anarchiści zostali zmasakrowani przez komunistów.
    – liczba ofiar wśród kleru jest dobrze znana i autor pomija to, że republikanie pod swoją kontrolą mieli tylko 40 % państwa. Wymordowano 6800 księży i zakonników, 280 zakonnic, 2700 kapłanów innych wyznań. Z 30 tysięcy w Hiszpanii. W Toledo, Maladze, czy na Minorce zamordowano około połowę przedstawicieli kleru.
    – blokada morska dotyczyła tylko dostaw broni, a nie żywności i opieki medycznej, to jest już czyste kłamstwo. Zresztą w blokadzie brały udział także Niemcy, Włochy i ZSRR.
    – złoto nie ”musiało” zostać zdeponowane, Republika zwyczajnie dała się okraść Sowietom. Biorąc pod uwagę, ile przepłacili za dostarczany sprzęt, to był to zwyczajny rabunek.
    – kwestii białego terroru nie poruszam, bo tutaj Zychowicz poleciał i zacząłem się śmiać podczas czytania tych wypocin.
    – liczby są wyssane z palca. Thomas podaje liczbę 75 tysięcy, z kolei Beevor opiera się wyłącznie na jednym szacunku z 1944 roku, mówiącym o liczbie osób, które skazano na śmierć, ale bez podania, ile wyroków wykonano (amnestia w latach 1940-45 była bardzo wysoka, wielu osobom zamieniono szubienicę na kilka lat więzienia. Tak było m.in. z Vincente Rojo.
    – przywódcy zwiali także do ZSRR, począwszy od Listera, poprzez Ibarruri, kończąc na Modesto.
    – kolejny wzruszający fragment. Powyżej zlekceważony mord na klerze, ale już miejsce dla SZESNASTU rozstrzelanych baskijskich księży się znalazło. <3
    – zwrot o ''kilkuletnich dzieciach'' jest zwykłym kłamstwem. Legion Condor zaatakował cel cywilny raz, zrobił to nieudolnie i zasadniczo przypadkiem. Kiedy republikanie zbombardowali Cabrę, zabijając i raniąc 300 cywili, to jakoś świat nie mówił o ''mordercach dzieci''.

    Autor oczywiście pomija rzezie republikanów na wziętych do niewoli jeńcach, m.in. pod Guadalajarą, pomija bombardowania celów cywilnych przez republikanów, zaplanowaną przez NKWD czystkę i mordy w Barcelonie w 1937 roku. Nie ma też – co symptomatyczne wśród lewicy – słowa o różnorodności politycznej po stronie Franco. Lewica lubi podkreślać, że po stronie Republiki byli nie tylko komuniści, bo byli też socjaliści, anarchiści etc. Ale jednocześnie ignoruje, że po stronie Franco opowiedziały się dziesiątki tysięcy nawarryjskich Basków i konserwatywnych Katalończyków, że walczyli po jego stronie syndykaliści narodowi i monarchiści, tradycjonalistyczni chłopi i karliści.

    Ergo, cały ten tekst to stek bzdur.

  1. 05/07/2017 o 12:05 pm

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: