Archiwum

Archive for the ‘felietonik’ Category

Koszmar nudy leczony koszmarem romantyzmu czyli Setien za Valverde

14/01/2020 5 Komentarzy

Jest 70 minuta półfinału, grasz najlepszy mecz sezonu przeciwko rywalowi, którego, przynajmniej za czasów Simeone, jeszcze nigdy tak nie tłamsiłeś. Prowadzisz 2-1, strzelasz dwa nieuznane gole i mnóstwo kolejnych okazji. 20 minut potem przegrywasz, odpadasz w półfinale, cztery dni później przestajesz być trenerem. 

Jeśli jest coś do uchwycenia z paradoksów Valverde, to jest nim właśnie ten mecz. Jest nim zwolnienie w momencie, gdy jego drużyna jest liderem Ligii i wyszła z pierwszego miejsca w najtrudniejszej grupie ligi mistrzów. Jest nim odpadanie z Romą i Liverpoolem po jednocześnie gigantycznych zaliczkach u siebie. Jest nim dwukrotne wygranie ligi najbrzydszym stylem i historyczne prześcignięcie Realu Madryt w wygranych klasykach. Tak, był Valverde trenerem, którego Barcelony jednocześnie bali się i kibice Realu i kibice Barcelony. W końcu nawet dziś ta fatalna Barcelona Valverde jest w lidze przed rzekomo rewelacyjnym Realem Madryt Zidana.

Największym chyba paradoksem Valverde jest fakt, że kibice oceniają Barcelonę jako typową nudną i słabą ekipę, tymczasem Valverde ułożył ją wbrew sobie samemu, właśnie pod kibicowskie gusta. Typowa drużyna Valverde to była ta z pierwszego sezonu, gdy grali 4-4-2, a więc za podwójną gardą obroną, gdy w środku harował Paulihno z Rakiticem. Potem Valverde zdradził sam siebie, przeszedł na grę z trzema napastnikami i w ofensywnym futbolu, ani nie był ofensywny, ani panowania w środku, ani obrony. Z miesiąca na miesiąc pogrążał się w chaosie, a przecież wystarczyło, jak wtedy w meczu na Camp Nou z Liverpoolem, wsadzić dodatkowego box-to-boxa do środka i nawet Liverpool już nie zipnął.

Miał więc Valverde pecha, ale miał też furę szczęścia. Los co rusz dawał mu ogromną szansę i co rusz strącał z olimpu. Dziwny to trener, którego ostrożny futbol, z czasem zmienił się na futbol tchórzliwy i który, mając taki skład, stał się pośmiewiskiem na następne dekady. Napisałbym, że mi go szkoda, ale nie napiszę, ponieważ on sam powinien odejść z honorem po porażce z Romą, nie mówiąc już o tej z Liverpoolem. Sam doprowadził się do tego miejsca i sam sobie jest winien.

Jego następcą został Quique Setien – zakochany w ofensywnym futbolu cruyffista, który na widok Messiego ma ugięte kolana i którego Betis grał tyleż pięknie co naiwnie, więc skończyło się awansem do pucharów i kolejnym fatalnym sezonem.  Ja wiem, że za każdym razem, gdy kibic Barcelony słyszy o Cruyffie, to ma ciarki na plecach, ale mało kto pamięta, że Cruyff wygrywał mecze na styku a mistrzostwa w ostatnich kolejkach ligowych. Dlatego wolę guardiolistę, dlatego wolałem Xaviego. Najbardziej jednak chciałem trenera (Pochettino?), który potrafiłby tym towarzystwem wzajemnej adoracji wstrząsnąć, który Busquetsa i Pique posadziłby na ławce, a Suarezowi nie pozwolił grać na wyjazdach w lidze mistrzów. Trenera, dla którego nie liczy się piękna gra, ale pressing, pressing i jeszcze raz pressing. Bo za tym pressingiem idzie potem wszystko: piękno, sukcesy, duma, może craftów i uszaste puchary.

Dostaliśmy jednak, jako kibice, romantyka, który będzie chciał mieć posiadanie i grać pięknie, ale przy ociężałym Pique, słabym Umtiti i nierównym Lenglecie, granie wysoką linią obrony, to będzie piękne, ale jednak samobójstwo. Słowem, dostaliśmy trenera, przy którym będą się powtarzały właśnie takie mecze, jak ten ostatni Valverde, po przegranej którego został zwolniony. Czy to nie kolejny paradoks i chichot Valverde zza trenerskiego grobu?

Aby zrozumieć, czemu tak się stało, trzeba zrozumieć, jakim klubem jest Barcelona i co za sobą niesie. Barcelona jest spółdzielnią z ogromnym wpływem politycznym, a za czym idzie władza w radzie dyrektorów tego klubu otwiera wiele drzwi nie tylko biznesowych. Dlatego Bartomeu, który trenerki nie rozumie, chce dać kibicom efekciarski futbol, aby to jego człowiek zasiadł znowu u sterów. Stąd pomysł z Xavim, aby podebrać go kontrkandydatowi Victori Fontowi i stąd pomysł ze Setienem, aby maksymalnie osłabić wyborczą kartę z Xavim u Fonta. I dlatego właśnie Messi, po odejściu skłóconego z władzami Guardioli, przez kolejne lata wciąż nie dostał trenera z top10 i wciąż dostaje kolejne trenerskie wynalazki.

Z drugiej strony, jeśli kiedyś miałby się sprawdzić romantyczny futbol, to właśnie, dlaczego nie teraz? Z takim składem, o dwie półki wyżej niż skład Betisu, z perłą ze szkółki, z najlepszym piłkarzem ever, który kocha kombinacyjny futbol – kiedy jak nie teraz?  Messi, Arthur, De Jong, Puig, Griezmann i po 150 milionów rocznie na transfery.

Cóż, szanse na sukces, czyli ligę mistrzów, oceniam na niecałe 25%, ale mam nadzieję, że chociaż nie będę musiał, jak ostatnio, oglądać spotkań z przymusu z poczuciem, jakby mi ktoś ciągle w mordę dawał.

Anus do nieba czyli jak prawica wykopała sobie grób z Owsiakiem

12/01/2020 14 Komentarzy

Tak, dziś znowu jest ten dzień. Dzień, w którym Polacy, dając piątaka do puszki, uważają, że pomagają bliźniemu i że podatki powinny być niskie. Dzień, w którym celebryci lansują się na akcjach charytatywnych, a politycy myślą, że ich prezenty (książki Trzaskowskiego kwikwi) są komuś potrzebne.

Ale też dzień, kiedy młodzi ludzie zbierający do puszki, uczą się czym jest wspólnota, ludzka serdeczność i czym jest robienie dobra. To ważna lekcja w kraju, w którym strajkujący nauczyciel, górnik, lekarz, stoczniowiec jest taktowany jak kawał śmiecia.

Jest to też dzień, co mnie ostatnio bawi najbardziej, w którym prawica dostaje przeogromnego bólu dupy. I to bólu na własne życzenie. Mogła Polska prawica Owsiaka nie lubić, mogła go lekceważyć, ale ponieważ inaczej nie potrafią, rozpętali przeciwko niemu klasyczną prawacką goebbelsjadę. A przy takiej inwestycji emocjonalnej, oczekuje się jednak jakiegoś zwrotu, na przykład żeby temu Owsiakowi rzeczywiście coś z WOŚP nie poszło. Tymczasem jest dokładnie odwrotnie i bity jest rekord za rekordem. Mało tego, Owsiak nadal jest nie do ruszenia i nadal są wobec niego bezradni. Udało się zgnoić lekarzy, opiekunów niepełnosprawnych i można było triumfować i sycić się krzywdą biednych ludzi. Owsiakiem prawicowa hołota sycić się nie może, bo on nadal dla 2/3 tego kraju jest królem.

Wydaje się, że kiedyś było gorzej. Bo Owsiak był przecież królem całej Polski. Owszem, był. Ale nie wywoływał takiej wściekłości, był letni. Teraz, dzięki prawicy, Owsiak jako postać medialana jest gorący. I ten gorąc jeszcze bardziej parzy prawicę w dupę.

I będzie parzył jeszcze przez lata. Za każdym razem, gdy w szpitalu zobaczą serduszko, będzie ich ta dupa piekła. Kilka lat temu widząc serduszko WOŚP na sprzęcie, co najwyżej wzruszyliby ramionami, dziś piana toczy się z pyska i czyraki pękają na dupie.

Cóż, jeśli za własnego potwora odbierzesz sobie kogoś zbyt silnego, to pozostaje ci tylko frustracja, że mimo wszystkich wysiłków, potwór nie tyle ubity, ale jeszcze rośnie i zionie ogniem prosto w pupę.

Tak liberały miały kiedyś z Rydzykiem i tak prawica ma teraz z Owsiakiem.

Miłego anusa do nieba, pyszczki!

Gdyby tylko marszałek Grodzki…

11/01/2020 Dodaj komentarz

Gdyby tylko marszałek Grodzki poprosił, żeby zapytać ministra Skarbu, tak po cichu, tak bardziej jednorazowo pięć dych czy stówkę dać ministrowi – ale poprzez fundację jego żony – na jakieś badania czy coś, to bym to zrozumiał. W końcu prosił o to obecny premier Morawiecki, prawdopodobnie mając na myśli stówkę z pieniędzy banku, który mu ówcześnie w zarządzanie powierzono. Dowodem są nagrania taśm z Sowy.

Gdyby tylko marszałek Grodzki Gdyby tylko marszałek Grodzki pisał korzystne artykuły o zamkniętym aferzyście, chciał pomóc wyciągnąć aferzystę z aresztu… czytaj dalej w Super Ekspressie.

Valverde jako hańba – odcinek 3 i nie ostatni

09/01/2020 15 Komentarzy

Gdyby to była tylko porażka, można by się z nią nawet dość łatwo pogodzić. W końcu tak jak Simeone nigdy nie wygrał z Barceloną w lidze, tak Barcelona zawsze odpadała z Simeone w pucharach. Stąd te czary-Vary całkiem oczywiste. Cokolwiek by nie zrobili i tak by pewnie odpadli.

Ale odpaść po karnych, strzałach w poprzeczkę, nieuznanych karnych to jedno. Odpaść kolejny raz w sposób kompromitujący, to co innego. Jest czymś wręcz nieprawdopodobnym, jak koszmarnym trenerem jest Valverde. Serio, jak jakiś obiekt wyjęty z ekstraklasy.

Simeone, którego zespół dziś grał w obronie piach, który od Realu dostanie w finale pewnie minimum 2-3 bramki, a Liverpool ich, przy takiej obronie, zmiecie, tak ten Simeone  potrafił wyciągnąć z 2-1 i pełnej dominacji Barcy na 2-3, a miał szansę na 2-4. Ale Simeone wprowadza Koke, a potem zdejmuje Koke. A Valverde widząc, jak po wejściu Vitolo, przy przewadze jednego zawodnika, Atelti wchodzi w obronę Barcy jak w masło, tylko stoi i się łapie za głowę. Wcześniej, zamiast, kurwa, dorzucić jednego defensywnego pomocnika i zamknąć mecz, zdejmuje Busquetsa.

Jest ten facet hańbą trenerską dla tego klubu, po prostu hańbą. I hańbą jest ten zarząd. I hańbą jest mental tej ekipy, która się za każdym razem zesra, jak tylko rywal się postawi.

Dlatego życzę Valverde i całej Barcelonce wszystkiego najgorszego w tym sezonie. Gdyby jeszcze Messi tak na kilka miesięcy wypadł z gry, można by sobie odpuścić oglądanie.

Kibicuje od 1994 roku i czegoś tak upokarzającego jeszcze nie zaznałem. Z takim składem tak dać sobą pomiatać. Coś niewyobrażalnego. 

Prawica znowu podpala świat, a Polaczki znowu dostają lepa

08/01/2020 16 Komentarzy

Ile było cmoków, zachwytów, ile radości, że haha Trump wygrał. Jaki on wspaniały, jak teraz pokaże, Wam lewaki, jak rządzić. A lewaki, i nie tylko lewaki, mówiły, a powtarzały, że półanalfabeta o mentalności szesnastoletniego incela, to nie jest najlepszy wybór na przywódcę światowego imperium. Ale nie, co tam, jaki wspaniały ten Trump, jaki prawdziwy, prawiciowy, jaki nasz, Ziemkiewicz w Białym domu. Więc teraz mata, teraz sobie patrzajta, jak podpala świat, bo mu jakieś amerykańskie ruchadło leśne dało lajka.

Ale, żeby jeszcze rzeczywiście robić z nim jakiś sojusz, nawet nie z nim, ale jego administracją. Tyle że jak on ma robić sojusz z Polaczkiem, któremu pcha giry do pyska, a Polaczek, że jaka smaczna ciągutka, panie Trump. Co się musi jeszcze zdarzyć, ile musi Duda przy stole warować, ile spotkań musi Trump przełożyć na golfa, ile opchnąć sprzętu, a Mosbacherowa, ile razy jeszcze musi Morawieckiego obsztorcować od góry do dołu, żebyście w końcu zrozumieli, jakiego rodzaju to jest układ i jak bardzo Was trzymają na smyczy?

A przecież, przy tych horrendalnych bzdurach Putina, który siedzi i rechocze z Polaczków, trzymając ich wrak, tam, gdzie Rosjanie chadzają piechotą, przy tych jego kłamstwach, naprawdę, czymś tak przeogromnie ogromnym byłaby ta drobna amerykańska przysługa, aby Izrael przystopował i zrobił z Polakami wspólne obchody w Auschwitz? Ale po co, po co mają Amerykanie to robić, skoro wystarczy, że krzykną, a cały rząd od razu w budzie? Po co Izrael ma rezygnować z własnej polityki historycznej, na której celowniku stoją blotki Polaczków, które strąca raz po raz, a to z USA, a to z Rosją, a to z Unia Europejską.

Tak, prawacki prezydent USA z prawackim Izraelem robi Wam, Polaczki, prawacką dyplomatyczną jesień średniowiecza. Patrzcie na swojego, rzekomego kumpla, prawackiego Orbana. Coś Wam pomógł, coś się w ogóle zająknął o panu swoim, Putinie? Nie? Ojoj, ale jak to, a ponoć tak kocha prawicowych bratanków z Polski. Wincyj do niego pielgrzymujcie, wincyj!   A najlepsze, że Putin tymi swoimi kłamstwami robi Wam dokładnie taką samą prawacką naukę jak nauka Wasza, bo w swoich kłamstwach używa przecież dokładnie takich samych argumentów zdupy pickingu, jak Wy, prawicowe barany, w swoich kłamstwach o globalnym ociepleniu.  

A powtarzali, żeby nie uchwalać ustawy o IPN, powtarzali, że jednak nie jest najmądrzejsze składanie kwiatów kolaborantom hitlerowskim w Niemczech z Brygady chuj jej na grób Świętokrzyskiej. Powtarzali, żeby nie nękać polskich badaczy holocaustu, nie obcinać im środków, które jednocześnie masowo przepompowywane są do kogokolwiek za cokolwiek, byleby prawicową gębę dobrze po talary nadstawił. Powtarzali, żeby nie odznaczać szturmowców z IPN i żeby Duda jednak nie opowiadał, jak to Komorowski niepotrzebnie przepraszał za Jedwabne, w którym to Jedwabne rodacy Dudy zatłukli Żydów, bo ich nienawidzili, głównie za sprawą, rzecz jasna, prawicy, tyle że tej przedwojennej, której idol, te bydlę Dmowski, szczerzy teraz swój antysemicki psyk na każdym rogu w stolicy. Powtarzali, ale nie, po co? Ile trzeba jeszcze razy przypominać, że jak nie robisz polityki zagranicznej, to ktoś ją zrobi za Ciebie? 

Z drugiej strony, jak się pamięta, jak ją próbowali robić, tę tak zwaną dyplomację, jak wstawili do MSZ Franka Drebina, jak donosili na Tuska, było nie było, jedynego Polaka, który mógł chociaż od Merkelowej bez sztrymu po 16tej zadzwonić, jak cały sojusz w UE oparli na najbardziej eurosceptycznej Wielkiej Brytanii, która z UE właśnie się samowydala. Jak Francję nauczali jeść widelcem, a Szwedów wymazywali z mapy.  Albo jak zorganizowali w Warszawie konferencję antyIrańską, który to Iran, głupia sprawa, ale, jak się okazuje na przykładzie Albanii, dokładnie monitoruje nawet największe zadupia Europy, a więc także i Bolandę. Może więc lepiej, że Duda mentalnie zawsze na nartach, a Morawiecki wącha sery i obgryza pierogi, bo przecież, jakby ich puścić do tej Jerozolimy, to jeden zacznie opowiadać rasistowskiego dowcipy, a drugi łamanym angielsko-bankowym zacznie wspominać o „żydowskich sprawcach Zagłady”. Wystarczy, że przedwczoraj zapewniali, że polscy żołnierze są bezpieczni, a niecałą dobę później w tych żołnierzy Iran zaczął napierdalać rakietami! Tak, rakietami! I to nie były te niewidzialne, niezamawialne rakiety a la Macierewicz z lotniskowców po jednym euro.

Taki jest obraz tej dyplomacji, takiej rozpierduchy. I pozostaje Wam się tylko modlić do Waszego Boga, notabene też Żyda, o pomoc, bo cóż robić innego? Przecież nie zwrócicie się do Fundacji PFN, która przepompowuje setki tysięcy do rodziny Chodakiewiczów i milionami non stop pali w piecu. Kupcie sobie leżaczek z ich jachtu, wyprostujcie nogi na wzgórzach Polan i patrzcie, jak Putin w Izraelu robi politykę historyczną. A jak się będziecie modlić, to zmówcie jeszcze kilka zdrowasiek, żeby Rosjanie nie zaczęli robić Putinowi riserczu i nie przetłumaczyli całej tej teorii epigonów Wieczorkiewicza o wspólnym pochodzie z Hitlerem na Moskwę, bo okażę, że nie tylko Wasi dziadowie, ale i Wy sami jesteście nazistami chcącymi mordować rosyjskich Żydów.

I na koniec, jak zewsząd słyszę, że się trzeba jednoczyć, że trzeba pomagać Dudzie, to mówię: rządzą już pięć lat, pięć lat, kurwa, i co? Wszystko mają: władzę ustawodawczą, wykonawczą. Trybunały, prezydenta na patyku i co? Przez pięć lat nie potrafią sklecić byle sojuszu, znaleźć jednego jedynego kraju, który na Polskę nie będzie miał wyjebane, kiedy trzeba jej pomóc dyplomatycznie? A przecież to dopiero początek, Trump właśnie wzywa NATO, a lada moment zacznie w UE się grzać jak teraz w Australii. Jak myślicie kto pierwszy zostanie na lodzie i kogo pierwszego, jak zawsze wydymają?

Krzysiowi Leskiemu

07/01/2020 14 Komentarzy

Pamiętam, że w łazience na warszawskich Kabatach miał takie małe schodki przy wannie i sedesie, żeby dzieciom łatwiej było trafiać. Śmiałem się z tego tronu Kingsaja, a on opowiadał, że sam to zaprojektował. Błyszczały mu wtedy oczy, miał chyba najbardziej błyszczące oczy, jakie znałem.

Na swoją rolę w podziemiu machał ręką, tak jak na sugestie, by jeszcze raz wydać jedną z pierwszych historii Solidarności, którą napisał razem z profesorem Jerzym Holzerem. O słynnym ojcu, gigancie AK, wypowiadał się z żalem, ale szacunkiem, to po nim miał pewnie zdolność do nauki języków. Znał ich cztery albo pięć, ale i tak uważał, że za słabo, ojciec znał ich ponoć kilkanaście.

Dumny był z matki. Podzielał jej pogląd o głupocie dowodzenia naukowego badaniem statystycznej korelacji.  Kochał kolej i pewnie swój zawód dziennikarza, który go wypluł i przez lata pozostawiał na aucie.  

Miałem okazję go poznać w jednym z najlepszych okresów jego dorosłego życia. U boku partnerki, z dwoma małymi kotami, był gwiazdą salonu24.pl i znanym dziennikarzem telewizyjnym. Wkrótce miały wprowadzić się do niego dorastające dzieci. Mówił na nie „Myszaki”. I pewnie kupował im hoop colę, bo ona zawsze wolał hoop colę od tej prawdziwej, amerykańskiej.

Potem wszystko się posypało, zwolnienie, depresja, próby znalezienia pracy. Kilka lat temu sam coś chciałem zorganizować, niestety się nie udało. Kontakt się urwał.

Cieszyłem się, że pisze na twitterku, nawet jeśli twitterek nie był dla niego. Chyba nie odnajdywał się w czasach postpolityki, był zbyt impulsywny, miał za mało dystansu. Social media są dla ludzi z grubą skórą, mniej pryncypialnych.

Ponoć zamordował go facet, którego Krzysztof ugościł i chciał mu pomóc. Chciałoby się powiedzieć: cały Leski, który przez lata, każdego 31 października, organizował nocne marsze do Palmir. Albo przyjmował, pewnie nie tylko Francuzów, na coachsurfingu.

Nie powiem, Krzysiu, do zobaczenia i że się spotkamy, bo w to nie wierzę. Ty zresztą chyba też nie. Powiem tym, którzy o Ciebie spytają, że naprawdę godnie przeżyłeś życie. I że zawsze byłeś dla mnie wzorem dziennikarstwa. Cześć Twej pamięci.

Dlaczego nie możesz lewicowo krytykować kapitalizmu

05/01/2020 3 Komentarze

Załóżmy, że zarabiasz dobrze, bardzo dobrze. W Polsce te dobrze, to ponad 6 7000 brutto. Należysz wówczas do 25% najlepiej zarabiających Polaków. A teraz załóżmy, że zarabiasz jeszcze lepiej, to jest ponad 6000 PLN, ale netto, prosto do rączki, czy raczej na konto. Gratuluję, jesteś w 10% najbogatszych Polaków. Wydaje ci się, że możesz wszystko, oczywiście w ramach rozsądku? Otóż nie, wszystkiego nie możesz, nawet w ramach rozsądku. Nie możesz na przykład lewicowo krytykować kapitalizmu.

Czytaj dalej na stronie Super Ekspressu

Poniżej tzw. ilustracja tekstu

%d blogerów lubi to: