Teraz już wiecie, drodzy prawicowi patrioci, z kim będziecie maszerować 11 listopada

21/01/2018 28 Komentarzy

„Prowokacja”, „paszkwil”, „manipulacja”, „to nie my”, „on nigdy nie był w naszym ruchu”, „nie mamy z tym nic wspólnego”, „to jednorazowy wyskok jakiegoś idioty”, „nasi liderzy nic o tym nie widzieli”…

Ile razy, to już słyszeliśmy? Ile razy przy kolejnym wyskoku neonazistowskim czy rasistowskim słyszeliśmy: „ojtamojtam, to nie od nas ta hajlująca ręka”. Tak będzie i teraz, gdy TVN ujawniło szokujące nagranie neonazistów z „Dumy i Nowoczesności” – stowarzyszenia „pożytku publicznego”. „Oni nie mają z nami nic wspólnego” – znowu słyszymy od narodowców. „Duma i Nowoczesność” jak najbardziej ma z wami, narodowcy, coś wspólnego. Bo to „Duma i Nowoczesność” pląsa sobie w waszym narodowym marszu 11 listopada.

To w sprawie zarzutów dla członka „Dumy i Nowoczesności” interweniował poseł Winnicki i to członkiem „Dumy i Nowoczesności” jest asystent posła Winnickiego – Jacek Lanuszny. I Jacek Lanuszny wprost przyznał, że wiedział o tym, że założyciel stowarzyszenia miał w czasach młodości kłopoty z prawem (w domyśle z powodu neonazizmu), że ów założyciel nadal ma radykalne poglądy, i że niedawno znowu była u niego policja, tym razem w sprawie planowanego zamachu, bo „chodziło o jakieś sms-y”. A mimo to Lanuszny tkwił w tym stowarzyszeniu.

Ile jest w Polsce stowarzyszeń? Jak duży jest wybór? Wyobraźcie sobie, drodzy Państwo, że chcecie wstąpić do stowarzyszenia albo już w nim jesteście. Co robicie, gdy dowiadujecie o neonazistowskich ciągotach swoich kolegów? Rzucacie wszystko z obrzydzeniem czy idziecie razem wieszać portrety członków PO? No właśnie.

A to przecież nie wszystko… czytaj dalej na Gazeta.pl

Reklamy

Lewico, walcz o klasę średnią! Teraz!

18/01/2018 11 Komentarzy

Na każde dziesięć milionów obiecanych przez Zandberga, Kaczyński może dać jeden realny milion z budżetu. Lewicy trudno więc się przebić do ludzi z socjalem, bo tam napotyka pisowską ścianę.

Zamiast tego powinna iść w nowo-starym kierunku, czyli mocno postawić na kwestie światopoglądowo-obyczajowe. Odpuścić sobie kuszenie wyborców PiS wyższymi zasiłkami, a zamiast tego odebrać liberalnego wyborcę PO i Nowoczesnej. I to właśnie teraz! Po aborcyjnej kompromitacji sejmowej opozycji nadszedł na to świetny moment. Oto osiem pomysłów dla lewicy, jak to zrobić.

Czytaj dalej na… Gazeta.pl

PS Jako że tekst wzbudził pewną dyskusję w necie, trzeba rzeczywiście przyznać, że postulat częstego zbierania podpisów pod projektami ustaw jest z różnych względów nierealny (co innego buzz wokół petycji). Wciąż jednak uważam, że dla lewicy droga do Sejmu 2019 wiedzie za pośrednictwem liberalnych wyborców, poprzez UWYPUKLANIE w ISTNIEJĄCYM lewicowym programie tych wątków, które TAKŻE liberałom są bliskie. Skoro lewicy nie przeszkadza Basia Nowacka z neoliberalnego Ruchu Palikota, to nie rozumiem, jak mogą nie pasować docelowi Basi Nowackiej wyborcy?

Przy Tobie, Schetyno, stoimy i stać chcemy – czyli polemika z palaczami w kotłowni Kaczyńskiego

17/01/2018 10 Komentarzy

Przedstawione na łamach gazeta.pl polemiki Jana Hartmana i Przemysława Szubartowicza dotyczące przyrodzonego prawa do wyzywania od chamów nie tylko trafiają obok tarczy, ale przede wszystkim są kolejnymi tonami paliwa dla idącego po władzę „wrażliwego na ludzką krzywdę” Prawa i Sprawiedliwości.

Zanim jednak przejdziemy do sedna, zanim wskażemy, co i dlaczego, pochylmy się nad odwagą i profesorem Hartmanem. Powiada Jan Hartman, że bicie w elitarystów jest łatwe, bo cham może się odwinąć. Owszem, jest łatwe, ale nie dlatego, że cham może oddać, bo cham, z racji bycia chamem, na łamy gazet wstępu raczej nie ma. Z tego powodu, jeśli już, to bardziej można się obawiać ostracyzmu elit, przed którymi każde drzwi stoją otworem. Bicie w elitarystów jest jednak na tyle łatwe, na ile łatwe jest bycie w zgodzie z własnym środowiskiem ideowym. Tak jak dla lewicy łatwo jest bić w elity, tak dla kogoś, jak Hartman, czującego przynależność do elit, łatwo jest bić w chama. Poklask własnych grup zapewniony, więc może lepiej dajmy spokój z tym pluszowym heroizmem po obu stronach. Zwłaszcza że pójście pod prąd może i sprawdza się w anegdotkach o Irzykowskim, ale nie determinuje prawdy. Słynny tekst Hartmana o kazirodztwie był, w mojej ocenie, trafny nie dlatego, że szedł pod prąd, tylko dlatego, że zawierał trafną argumentację.

Dziwi się tedy Jan Hartman, o co chodzi z tą krytyką wskazywania chamów, skoro chamy otaczają nas zewsząd, jest ich więcej niż nie-chamów, a rolą elity jest im, to jest chamom, wskazywać kierunek. Idiota to idiota – urbi et orbi ogłasza Hartman – więc po co udawać? Otóż, pytanie brzmi: po co to ogłaszać? Tak, to prawda, że na świecie jest masa chamów, a internet nam to każdego dnia dobitnie tego dowodzi. Problem w tym, że za obecną sytuację, a to w jej kontekście dziś rozmawiamy, cham nie ponosi kluczowej odpowiedzialność. To nie cham był „gejmczendżerem”.  Ten cham istniał bowiem i za rządów PO, istnieje za rządów PiSu, odsetek chama, ani nie wzrósł, ani nie zmalał. Ba, cham, według definicji Hartmana, prawdopodobnie nie chodzi także na wybory, wszak blisko 40% uprawnionych zwykle ostaje w domach. W tym sensie wyzywanie od chamów jest nie tylko poznawczo jałowe, nie tylko obraźliwe, ale przede wszystkim oddala nas od odpowiedzi: co się takiego stało, że po dwóch latach PIS nadal cieszy się 40% poparciem?

Odpowiedź najlepiej widać to na przykładzie drugiego z polemistów, tj. Przemysława Szubartowicza… [czytaj dalej na gazeta.pl]

Zandberg, przeproś!

16/01/2018 19 Komentarzy

 

Za debatę wyborczą przeproś, że pokonałeś panią premier z PO, co z trudem literki dukała.

Za Komorowskiego też przeproś, co 1:1 kartony po kraju rozwoził, aż zakonnice na pasach tym kartonem przejechał.

I za lidera z opozycji przeproś, że jest funkcjonalnym analfabetą.

Albo za całą Nowoczesną na raz, że ich nikt w business center nie nauczył obsługi maszynek do głosowania.

Za koalicję Millera z Zielonymi przeproś.

I za Magdę Ogórek też, dlaczego ją wystawiłeś w wyborach?

Za czerwony sztandar przeproś, pod którym ginęli ci z PPSu, gówno tam wiedzą, co to poświęcenie, komuchy, nie to co my, pod carskim obcasem Stołypina Błaszczaka!

Za WOŚP przeproś, gdzie, kurwa, serduszko i czemu tak mało?

Za 75% podatku przeproś, wszyscy, jak tylko władza wróci w godne ręce, tyle możemy zarabiać, wystarczy tylko się sprężyć i znać języki (obce).

I za swoje 3% przeproś, jak śmiesz przy takim poparciu gębę roztwierać?

I za to, że jesteś osobno, a nie w partii z Gronkiewicz-Waltz albo Jankiem Burym nas przeproś.

W ogóle za to, że się pojawiasz przeproś, masz 3% ale gdyby nie Ty, PiS miałby dziś 15%, więc co zamierzasz zrobić, żeby wreszcie PISowi te poparcie odebrać i nam je oddać?

Orkiestra nareszcie skończyła

15/01/2018 11 Komentarzy

 

Dochodzą do końca jedne z najzabawniejszych, a zarazem najsmutniejszych, dni polskiego psychiatryka, to jest finał kolejnego WOŚP. Niby już wczoraj było światełko do nieba, gdzie zestrachane psy pewnie znowu nie mogły wytrzymać tych durnych sztuczni ogni, ale dzisiaj jest jeszcze liczenie, potem jeszcze jedno, a potem kolejne.  I koniec. Chciałoby się powiedzieć nareszcie koniec. Nareszcie się ta impreza skończyła.

Impreza, która od pewnego czasu stała się własną karykaturą, w której coraz więcej osób zbiera już nie tyle „na leczenie”, ale żeby „dojebać PISowi”. Owszem, co głupsi, albo bardziej cyniczni, z PISu sami w kontrze do WOŚP stają. Patryk Jaki potrafił użyć własnego syna z zespołem Downa, co, nawet jak na standardy tej partii, było dość obrzydliwe.

Ale druga, fajnopolacko opozycyjna strona, ochoczo się w roli strażnika  płomienia świętego Jurka ustawiła i serio uważa, że to jakieś zawody na dopieprzanie Kaczyńskiemu. Dochodzi już nawet do sytuacji swoistego lustrowania, kto ma, a kto nie ma serduszka w studio TVP, albo odpytywania partii Razem, czemu karnie nie stawiła się u Jurka.

Wszystko to coraz bardziej do działań charytatywnych zniechęca. Polska w ogóle ma pecha do filantropii, jak nie Jurek ze swoimi politycznymi odjazdami, to neoliberalny do załgania Stryczek albo Caritas, który przez wiele, wiele lat nie publikował nawet sprawozdań finansowych. Do tego kolejne afery rozmaitych wyłudzeń i chytrość, żeby bron boże nie płacić więcej na NFZ, przecież kochany Jurek za wszystko zapłaci.

Patrząc na te komiczno-straszne upolitycznienie WOŚP mam wrażenie, że tej imprezie jest już bliżej końca niż początku, że lada moment zacznie być utożsamiana z naszą, parlamentarną opozycją i tak jak ona skończy pośród rechotu i zobojętnienia.

Dziecko kompromisu na życzenie

13/01/2018 38 Komentarzy

Aby zrozumieć, dlaczego w kwestii aborcji jesteśmy, gdzie jesteśmy i czemu lada moment będziemy tam, gdzie będziemy, trzeba na moment zamknąć oczy. Dosłownie na chwilę. Spróbujcie, nie będzie bolało, przyrzekam.

Macie zamknięte? Na pewno?

No więc teraz, ściskając powieki, powiedz sobie głośno: „dziecko”. Co widzicie? Uśmiechniętego chłopca? Dziewczynkę z kwiatkami? Bobasa z reklamy? Plac zabaw? A widzicie gdzieś zlepek komórek, widzicie zarodek? Nie widzicie? No właśnie. Za każdym razem, gdy słyszycie: „dziecko poczęte”, staje Wam przed oczami obrazek tego kilkuletniego dziecka, w brzuszku mamy, które krzyczy i gaworzy. Nie widzicie kawałek obślizgłej kulki, która nic nie czuje, i która w 70% przypadkach i tak naturalnie obumiera, na skutek samoistnych poronień. Nie, tego nie widzicie. Widzicie bobaska. Wiecie już jak Wasz własny umysł Was oszukuje?

Potrzymajcie jeszcze na chwilę te oczy zamknięte.

Macie przed sobą lentilki, wiecie te takie, czeskie pastylki w czekoladzie. Układacie je w równych odstępach, całe 100 sztuk gęsiego w jednym sznurku. A teraz sadzacie naprzeciwko siebie dwoje siedmiolatków, znaczy przepraszam, dwoje ośmiolatków, przecież wiek dziecka liczycie od poczęcia, prawda? Siedzą więc naprzeciwko, widzicie to, no i jedno mówi: a teraz oboje pójdziemy na ustępstwa, ty weźmiesz 3 lentilki, a ja 97, tak będzie sprawiedliwie. Podzielilibyście tak cukierki? Podzielilibyście tak cokolwiek? A to jest właśnie aborcyjny kompromis. Dopuszczalność aborcji tylko w przypadkach skrajnych jest rozwiązaniem skrajnym, nie kompromisowym. Jeśli bowiem jest rozwiązaniem kompromisowym, to znaczy, że cała Europa jest skrajna. Serio wierzycie, że Słowacja, czy Węgry to kraje lewacko skrajne?  Zabrali Wam 97 lentilków, a Wy klaszczecie, bo jednak POPIS mówi, że 3 można zatrzymać. A i to tylko wtedy, gdy pozwoli Wam pan w kitlu. Zajebisty kompromis, nie ma co.

Ok, możecie otworzyć oczy, życzę sobie, żebyście je otworzyli.

Że co, że „życzę sobie”? Kolego majorze, życzyć to sobie możesz krótko z przodu, długo z tyłu (i wąsy na przedzie). No właśnie, tak rozumiecie słowo „życzyć sobie”. A mimo to, wciąż powtarzacie o „aborcji na życzenie”, jakby to był bilet do kina albo modżajto ze słomką. Serio wierzycie, że kobiety dają sobie grzebać w pochwie, bo mają takie „życzenie”? Pomyślcie, byliście kiedyś w szpitalu, mieliście operację, baliście się? To czemu uważacie, że kobiety mają się nie bać, że będą sobie to hurtowo robiły na swoje „życzonko”? Czemu nie używacie „aborcja z przymusu (ekonomicznego)”, „aborcja ze strachu”, „aborcja z troski o resztę URODZONYCH dzieci”.

Tak wiem, to ideologia, wpis ideologiczny. Nie to co, obniżka albo podwyżka podatków. Nie, to co budowa droga albo kolei. Nie to, co popieranie UE albo Rosji. To nie są wybory nieideologiczne, tylko aborcja tj. sprawa dotycząca bezpośrednio tego, czy oślepniesz podczas porodu, jest ideologią. Cała reszta to sprawy nieideologiczne, babskie sprawy, kto normalny obniżkę podatków wiązałby z jakąś ideologią?

Daliście sobie narzucić język, który, kształtując Waszą wyobraźnię, podejmuje decyzje za Was. I dlatego lada moment, będziecie zmuszeni patrzeć na bezmózgie płody, któremu nikt zawczasu nie pozwolił odejść do domu Ojca.

Gasiuk pożar benzyną

12/01/2018 20 Komentarzy

Droga parlamentarna opozycjo,

Mija już trzeci dzień, a Wy nadal nie wiecie, co się stało, dlaczego się stało i nadal jeden jedyny dostępny pomysł to „Gasiuk pożar benzyną”.

Podpowiem: nie, tu nie chodzi o aborcję. Ba, większość waszych wyborców może mieć tę sprawę w rzyci. Tu chodzi o coś zupełnie innego. O co? W skrócie: o to, że jesteście pizdami. Tak, dokładnie tak: pizdami. Ja oczywiście przepraszam za słownictwo, ale w przepastnej otchłani języka polskiego trudno mi znaleźć słowo, które trafniej oddaje to, co o Was myślą wyborcy. Nie, nie Wasi przeciwnicy, ale Wasi wyborcy. Ten ogrom oburzenia, histeria, rwanie włosów z głowy – wszystko to, czego autentycznie zszokowani właśnie doświadczacie ze strony swojego elektoratu, wynika z jednego: z oburzenia Waszą pizdowatością.

Ludzie mają już po prostu dosyć. Ci ciężko zarobieni ludzie, którzy tracą nerwy, patrząc na Waszą nieporadność, mają już dość. Mają dosyć, że mimo ogromnej przewagi Komorowski dał się zaorać jak dzieciak. Mają dość, że, gdy podczas blokady sejmowej Was wspierali, odpuściliście przy pierwszym posiedzeniu. Mają dość, że można Wam zamknąć salę przed nosem i wszystko, co potraficie, to mazgaić się w Tefałenach. I wreszcie, autentycznie, mają dość, że nawet sprawę tak błahą, jak głosowanie skierowania projektu do KOMISJI, też potraficie spierdolić. A teraz jeszcze w całej tej szamotaninie tłumaczeń albo kłamiecie, albo przyznajecie, że jesteście półdebilami.

Dokonaliście niemożliwego: z faceta, któremu Tusk, co wybory dawał srogiego lepa, zrobiliście niemal męża stanu.

Myślicie, że macie niskie poparcie? Otóż, ono jest sporo zawyżone. Wasi wyborcy dzielą się na tych, którzy już od Was odeszli, na tych, którzy chcą odejść, ale nie mają alternatywy i na dwóch liberalnych dziennikarzy przekładanych Romkiem Giertychem. To cały Wasz kapitał.

Bo wy już nie jesteście partią. Wy jesteście memem. I na ten moment  wiele wskazuje, że jako mem skończycie.

 

%d blogerów lubi to: