Warszawa solidarna z Londynem

24/03/2017 1 komentarz

 

Tydzień temu na sali rozpraw wrocławskiego sądu 23letni Paweł R. Przyznał się do podłożenia bomby domowej roboty w jednym z wrocławskich autobusów. Sześciolitrowy garnek ciśnieniowy, pełen materiałów wybuchowych, śrubek i nakrętek umieścił koło wózka z 3letnim chłopcem. Tuż obok 9miesięcznej dziewczynki. Policjantom groził do słuchawki, że zrobi we Wrocławiu drugą Brukselę. Gdyby nie popełnił błędu, wybuchł zmiótłby nie tylko tych w autobusie, ale i stojących na zewnątrz. To był wspaniały chłopak, to jest rodzina religijna, oni do kościoła chodzą – mówiła sąsiadka rodziny R.

Polska premier nie mówiła nic. Polska premier milczała.

Kilkadziesiąt godzin temu obywatel Grecji próbował wsiąść do autobusu linii nr 109 na warszawskiej Woli. Nie udało mu się. Grupa 7 Polaków wypchnęła go z autobusu, a potem biła go i kopała po całym ciele, krzycząc o jego pochodzeniu. Karetka pogotowia musiała odwieźć go do szpitala. Jeden z Polaków miał bluzę Warsaw football without hooligans is nothing.

Polska premier milczała. Polska premier nie zająknęła się ani słowem.

Co noc do włoskiej Lampedusy docierają promy z uchodźcami. Wielu z nich jest już martwych. Jak opisuje Jarosław Mikołajewski: podczas podróży ciężarne kobiety się duszą, co wywołuje skurcze i z macicy wypychane są martwe płody. Dyndają potem na pępowinie. Zanim te kobiety trafią na łodzie przemytników regularnie są bite, gwałcone, znów bite. Na rejs muszą zapracować, także swoim ciałem.

Polska premier nigdy o tym nie mówiła. Rzadko w ogóle coś mówi.

Dwa dni temu terrorysta zaatakował przechodniów w okolicach brytyjskiego parlamentu. Kilku zostało zabitych, kilkudziesięciu jest rannych. Trwa śledztwo.

Polska premier wreszcie się odezwała. Orzekła, że winni są imigranci.

W Wielkiej Brytanii przebywa około miliona polskich emigrantów. Właśnie się ważą ich losy podczas Brexitu. Polska premier – tak niechętna mieszaniu się obcych państw w cudze sprawy – wie, kiedy się odezwać. W końcu konsekwentnie robiła to tak wiele razy, prawda?

Jarek zostaje w Unii

20/03/2017 5 uwag

Szybkość i zdecydowanie z jakim Kaczyński odciął się od LePenowej jest najlepszym dowodem jak bardzo się on przestraszył, i jak bardzo wie, gdzie przeszarżował.

Wiele można mówić o tym, jak Jarek – niczym Kapuściński – nie ogarnia świata. Ot choćby ostatni wywiad dla onetu, gdzie dominację polityczną utożsamia z przewagą  militarną (Korea i Białoruś płaczą), zarzucił Orbanowi, swojej ambasador i Bochenkowi faktyczne kłamstwo, czy wreszcie, jak sam zaprzeczył własnym słowom o KRS przy Okrągłym Stole. Ale jedno trzeba Kaczyńskiemu przyznać: jak nikt potrafi czyścić prawą stronę. Nie ma nikogo, kto tak bezwzględnie i metodycznie potrafi zapewniać sobie swobodę na własnym skrzydle. Stąd te hołdy, jakie składa, klęcząc przez o. Rydzykiem, stąd podkradanie symboliki wyklętych. Stąd też i efekty: kompletna wasalizacja wolnorynkowej (wybieralnej) prawicy w postaci śliskich Gowinów i potakujących Kukizów. Tak, Jarosław Kaczyński swój docelowy elektorat zna i dlatego wie, jak bardzo przelicytował. A sondaż IRBISu tylko go w tym utwierdzi.

Jarosław Kaczyński swój docelowy elektorat zna i wie, że ten jest prounijny. Nie, nie prounijny w sensie wartości-srości. Prounijny w sensie: Jewropa daje szmalec, więc trza brać i brać, ile się da. Ta właśnie, docelowy elektorat Jarka jest prounijny. Poza elektoratem żelaznym, ale ten akurat wszystko co jarkowe ssie i połyka, więc w ewentualnej taktycznej matematyce liczy się jako pionki dawno już zbite. Dlaczego więc Jarek to robi, zakładając że nie oszalał w osobistej nienawiści do Tuska? Ano bo (nie wnikając w przyczyny) Jarek też wie, iż już dawno zadecydowano, że jarkowa Polska będzie w Europie drugiej prędkości. I że fundusze strukturalne będą o wiele mniejsze niż zakładano. A to może prounijny elektorat Jarka nieco zdenerwować. Dlatego taktyka zohydzania Unii nie jest żadną taktyku atakowania Unii, a jedynie taktyką obronną. Aczkolwiek, żeby być ścisłym: taktyką obroną poprzez atak wyprzedzający. Wiedząc, co nas czeka za lat kilka, trzeba już teraz Unię zohydzić i groteskowo grać skrzywdzoną ofiarę, żeby, gdy przyjdzie godzina F jak Fuck you, płaczliwie rozłożyć ręce i zawyć: a nie mówiliśmy, że nas non stop krzywdzą? Zwłaszcza ten Tusk – niby król tej Jewropy.

Moim zdaniem taktyka wcale niegłupia, acz – jak każda strategia długookresowa – może ona ucierpieć przez zmiany okoliczności w interwałach krótkookresowych. Tak jak na przykład teraz. Dlatego, aby ją całkowicie unieszkodliwić, na miejscu liberalnej opozycji grałbym na maksymalną prounijność i wmawiał non stop, że Kaczyński z Unii chce uciec. Jeździłbym to Angeli Merkel, do Schulza i do innych cywilizowanych z Europy z głośnym memento: naprawimy, to co Jarek psuje. Robił referenda o zostaniu w UE i marsze unijne. Że opozycja zostanie nazwana zdradziecką? Ale przecież już jest tak nazywana, więc co za strata? Polacy nie lubią opozycji także dlatego, że nic nie może. Stąd takie tournée jako emanacja sprawstwa dawałoby kilka punktów w sondażach. Na miejscu opozycji lewicowej grzałbym natomiast ogrom strat, jakie daje jarkowe wycofywanie się z Unii. Nie, nie chodzi o uchodźców, Trybunał, multikulti, ale właśnie o kasę. Grzałbym, że Unia to czysty, lewicowy Keynesizm, i to publiczny grosz, a nie prywatny, uratował nas przed katastrofą recesji. Wyliczałbym, ile przeciętny Polak straci, ile straci rolnik, ile budowlaniec. I jak bardzo się Polacy przejadą na Brexicie.

A wtedy, przy kampanii w miarę skutecznej, musiałby PiS albo się swojej antyunijnej retoryce utwierdzić, albo Unię choć trochę publicznie polubić.

Grzane winy

16/03/2017 2 uwag

Dzisiejsza Radość żony SBeckiego kapusia, i to w momencie, gdy SBeckie kwity lądują na stole, wbrew pozorom w pełni jest zrozumiała. Oto bowiem nie tylko wszystko poszło z planem: mieszkanko w Berlinie jest, gigantyczna pensyjka jest, roboty tyle co nic, i żaden kontroler nie może się czepić, że orzekłam, cholera, dwa razy w tej samej sprawie. Ba, wszystko poszło z planem nawet lepiej niż można sądzić. Pojawiają się jednak dziwne głosy, jakoby to PIS miał na smyczy Wolfganagową. Tymczasem jest dokładnie odwrotnie. W tym układzie to ona jest nieusuwalna, to od niej zależy, czy i w jakim tempie reżim wprowadzi autorytarne ustawy. I czy dadzą narciarzowi skutecznie wetować, naśnieżając mu stoki niezależnością.

A skoro ona jest nieusuwalna, to nieusuwalny jest także TW Wolfgang. Wie o tym ona, wie o tym on, pani wie, pan wie, Jarek wie i wie też ta cała IPNowska beczka śmiechu. I beczka śmiechu wie, jak ma zadecydować. Skoro ostatnio dekomunizują za towarzyszy broni Orwella, a Sejm wykreśla Daszyńskiego z historii, to i Wolfganga da się spokojnie proceduralnie wybielić. W końcu on też jak Wałęsa miał wtedy kilkoro dzieci na utrzymaniu (żart).

Ale właśnie dlatego, że Wolfgang jest nieusuwalny, TW Wolfganga grzać powinna opozycja. Tak jak grzała nieusuwalnego Misiewicza, który wciąć (słusznie) tak bardzo irytuje Jarka. I jak grzała nieusuwalnego Piotrowicza, który jest Jarkowi potrzebny do pisania ustaw. Bo tak naprawdę nie wiadomo do końca, czy Beata Szydło umie w ogóle czytać, a Marek Suski pisać.

Powinna grzać, ale grzać nie będzie. Bo pozbawiła się mniejszych czy większych Niesiołowskich od grzania, i tyle co potrafi to coś Petru-wydukać. Jest nie tyle merytorycznie, co przede wszystkim retorycznie słaba i daje się byle Kempie zakrzyczeć. A przecież zestawić donosy Wolfganga czy Zelnika z pisowskimi wypowiedziami o SB to kilka godzin roboty w jutubce. Tyle że ktoś te kilka godzin musi w jutubce posiedzieć, a potem to puścić. Dlatego skończy się tym, że owszem filmik zrobi, tyle że PIS, przypominając, ile Wolfgangów w szafie ma Platforma Obywatelska.

Kopalnia nie tylko pięknego sędziowania

14/03/2017 Dodaj komentarz

 

Gdy morze łez już popłynęło, a madryckie i grójeckie apteki opustoszały po hurtowym wykupywaniu maści na obolałe pyzy przy pleckach, można wreszcie w spokoju zaparzyć ziołową herbatkę. I pogratulować Panu sędziemu za świetne sędziowanie Barcelonka-PSG.

Pogratulować panu sędziemu za to, że mimo iż piłkarze 3 razy dotykali piłki ręką w polu karym, ani razu słusznie nie podyktował jedenastki. Bo nie było nienaturalnego ruchu ręką.

Podziękować, że w żadnym golu nie było spalonego, chociaż sytuacje były dosłownie na styk. To rzadkość, wiedzą coś o tym fani Atletico Madryt.

Podziękować, że nie wyrzucił Neymara za kopnięcie bez piłki i Verrattiego za trzymanie za koszulkę (w polu karnym) i popychanie Suareza (w polu karnym). I za te jego kolejne wślizgi prosto w kostki, po których padały gole. A każdy był na kolejną żółtą kartkę.

Podziękować, że przy pierwszym karnym świadomy swojej niewiedzy zapytał sędziego za bramką. Ilu znacie takich skromnych sędziów? No właśnie.

Podziękować, że nie gwizdnął karnego na di Marii, bo jak miał gwizdać, skoro sam di Maria niespecjalnie protestował? Wszak sam wiedział, że takich karnych się przecież nie gwiżdże. To nie Trybunał Konstytucyjny.

Podziękować za karnego Suareza, bo stał przecież pan sędzia w linii za plecami Suareza i 7 na 10 sędziów by na jego miejscu by to raczej gwizdnęło.

Tak więc dziękujemy, świetna robota.

A jeśli chcecie czegoś jeszcze lepszego, jeśli naprawdę lubicie czytać, dlaczego tak mało  wiecie o piłeczce nożnej, zapraszam do kupna najnowszej, czwartej Kopalni. Jest tam kilka znakomitych tekstów, których  nie czytałem i jeszcze dodatkowy, pewnego katalońskolubnego świniaczka o wielu nickach.

PS Oczywiście Lucho nic nie wygra poza Copa del Rey więc będzie to jak pucharowe gole Zlatana – ładne, ale be znaczenia.

O kurfa

08/03/2017 1 komentarz

 

 

 

Widziałem właśnie najlepszy mecz w historii mojej drużyny. Dwie remontady w 1 meczu. I to ze słabym Messim

 

PS Obiecałem panu Bogu nie pić przez miesiąc. Będę musiał dotrzymać. W Maju!

Gomułkowskie alfonsy racjonalności

08/03/2017 10 uwag

 

Długo nam było czekać na zaplutych karłów reakcji, studentów do nauki, czy wreszcie krzyżackie płaszcze. O ile jednak karłów odhaczył gwarant pisowskich interesów, a studentów do nauki odfajkowali faszyści, o tyle krzyżackiego płaszcza nijak doczekać się nie mogliśmy. Ale wreszcie jest, w całej swej krzyżackości: oto w najnowszym tube-goebbelsiku moczarowski głos z offu szepce, że Donald Tusk dostał nagrodę Adenauera tego „polakożercy”. Słowem, mamy komplet.

Wbrew wielu publicystycznym pojękiwaniom, nie uważam jednak, aby owe retoryczne,  gomułkowskie alfonsy, które wypluwa z siebie ta magma zwaną partią chrześcijańską, było przejawem jakieś osobistej nienawiści do Tuska. Gdyby Jarek rzeczywiście nienawidził Tuska, to 2,5 roku by mu nie życzył publicznie zwycięstwa. Zresztą mało jest prawdopodobne, żeby ten obóz nienawidził kogokolwiek. Jest to przecież ferajna i damskich bokserów, i SBeckich kapusiow i milionerów-banksterów, i prokuratorów stanu wojennego, i dzieci PZPRowców, i podejrzanej kasy wpłacanej przez bezrobotnych, i transferów pieniędzy do Luksemburga. Wierzcie mi, każdy tam pasuje.

Tyle że walka z Tuskiem jest jak najbardziej racjonalna. Tusk jest bowiem jedynym pozostałym, groźnym przeciwnikiem. Jedynym politycznym przeciwnikiem, dodajmy. Reszta to sądy i nie-reżimowe media, ale te pierwsze się załatwi ustawą, a te drugie się po prostu wykupi.  Jak trafnie podpowiada Jakub Majmurek Tusk po kolejnej kadencji będzie miał idealny timing. Tuż przed wyborami ciamciarowego Dudy, nieuwikłany w żadną bieżączkę, wyczekiwany przez cały antypisowki elektorat. A Schetyna nie bardzo będzie mógł go zblokować, zwłaszcza że Tusk będzie mógł zrobić psikusa i wybrać Nowoczesną.

Tymczasem utrata żyrandola to dla PIS rozsypanie całej tkanej od roku koncepcji PRLowskiego ludzowładztwa. Dlatego – jak powiada – Majmurek trzeba Tuska sprowadzić do Polski już teraz. Nie, nie w żadnych kajdankach. Trzeba go sprowadzić i ubrudzić partyjniactwem i wykańczającą bieżączką. Trzeba dać mu się boksować ze Schetyną. Trzeba, aby się opatrzył, trzeba bić w niego perreirówko-goebbelsówko-kurskiewszczyzną tak długo, tak długo ciągać po komisjach i prokuraturach, żeby Polacy mieli dość tej Tuskowej gęby. Powie ktoś, że można przed wyborami. Ale przed wyborami takie ciąganie to ryzyko, że Tusk stanie się męczennikiem, a i komisję Amber Gold przeciągać do tego momentu to sprawa dość kłopotliwa.

Stąd wszystkie siły rzucone na odcinek topienia Tuska, bo sprawa Tuska to sprawa jak najbardziej realnego zagrożenia. Że to niekonsekwentne – że skoro Angela Merkel jest najlepsza dla Polski – jak miesiąc temu powiadał Jarek, to chyba jej kandydat także?  Bez żartów, nikt tak jak PIS nie gardzi inteligencją własnego elektoratu, dlatego przy obcinaniu emerytur SBkom jednocześnie niejaki TW Wolfgang nadal może być ambasadorem. Że na rympał? Ale przecież oni na rympał wygrali wybory, na rympał szabrują cały majątek Skarbu Państwa, na rympał robią propagandę. Inaczej nie potrafią. Że to pachnie zdradą własnego kraju? Ależ to przecież JEST zdrada własnego kraju. Istotą polityki PIS jest bowiem poświęcenie wszystkiego, powtarzam wszystkiego, na rzecz polityki wewnętrznej. A więc także polityki zagranicznej, a za czym idzie pozycji (jaka by nie była), czy przyszłości Polski. To, co jeszcze niedawno, czy to w III, czy w IV, czy Tuskowej RP było nie do pomyślenia, bo istniał pewien konsens (na zewnątrz trzymamy sztamę), to teraz jest polską rzeczywistością. Jesteśmy zdrajcami i co nam pan zrobisz?

Ale fakt, że PIS prędzej dopuści by Polska w Unii zdechła, niż odpuści, co tam sobie w polityce wewnętrznej postanowił, nie zmienia jednego: to nie jest żadna histeryczna zemsta. Ale chłodna kalkulacja połączona z bezczelnością szyszkowskiego drwala. Na własnej posesji można wycinać co się chce i kogo chce, a Polska to właśnie taka prywatna posesja pewnego skromnego obywatela z Żoliborza.  Jeśli się uda to świetnie. A jeśli nie, to jest jeszcze 2,5 roku żeby Tuska dobić. Tak właśnie, drodzy publicyści wygląda bowiem polityka. Nie żadna psychologia, zemsta, histeria, ale czysta, zwyczajna polityka.

Trzecie przybicie

05/03/2017 3 uwag

 

Dzień dobry Państwu, witamy na comiesięcznej aukcji domu aukcyjnego Majorski&Kwikensbi. Jak widzimy po tylu znamienitych gościach, dzisiejsza aukcja jest wyjątkowa, cieszymy się i serdecznie Państwa witamy.

Kilka słów o przedmiocie aukcji. Przedmiotem aukcji jest Jacek S-W. Doktor ekonomii, wieloletni pracownik naukowy Uniwersytetu Łódzkiego, poseł i europoseł. Komandor Orderu Polonia Restituta, Kawaler Francuskiej Legii Honorowej. Jak widać przedmiot aukcji jest doświadczony. Uwaga: sam wprowadził Polskę do Unii Europejskiej. Przedmiot aukcji brzydzi się sprzedajności, zdrady i Targowicy. Nie znosi donosów na Polskę do Unii Europejskiej z wyjątkiem donoszenia ws. Smoleńska, donoszenia ws. telewizji Trwam, donoszenia ws. sfałszowanych wyborów samorządowych, donoszenia ws. wypowiedzi prof. Safjana. Cechy szczególne: pierwszy człon nazwiska się nie odmienia.

Cena wywoławcza: miejsce na liście do europarlamentu. Kto da więcej?

Tak, pan tutaj z kwadratową fryzurą? Tak, czy dobrze słyszę? Promocyjny kredyt we frankach?

Proszę Państwa promocyjny kredyt we frankach po raz pierwszy… czy ktoś da więcej?

Zaraz, zaraz czy ja się nie przesłyszałem, pan na drabince mówi: posada w TVP Info? Posada wicedyrektora? No proszę. A więc posada wicedyrektora TVP Info po raz pierwszy…

Tak, pan w czerwonej marynarce i kitce w uchu? Alimenty i fakturowanie? Proszę Państwa przejęcie alimentów i fakturowanie usług po raz pierwszy, po raz druuuuugi…

Ile? Trzydzieści godzin? Proszę przestawić bliżej pana na drabince. A więc trzydzieści tak? Proszę Państwa trzydzieści darmowych godzin współpracy z TW Wolfgang. I audiobook z donosami Zelnika? Czyta sam autor? Proszę Państwa, a więc zestaw głośnomówiący Tajny Współpracownik po raz pierwszy, po raz…

Tak, słucham, wczasy? Tak, proszę Państwa mamy to: darmowe wczasy na Maderze dla dwóch osób! Co za aukcja, co za emocje… Wczasy po raz pierwszy, wczasy po raz drugi … panie Grzegorzu, a pan co nic nie licytuje przypominam przedmiot aukcji to lider łódzkiej listy partii do Parlamentu Europejskiego, który dziękuje łodzianom oraz mieszkańcom województwa łódzkiego za zaufanie. Postara się go nie zawieść.

Tak, panie Grzegorzu, a więc jednak jest oferta naprawdę? Proszę Państwa, proszę Państwa czyściutka, czy może wręcz wyczyszczona kamienica po-reprywatyzacyjna w samiutkim centrum Warszawy. Bez lokatorów. Czy ktoś jest w stanie to przebić, czy to w ogóle możliwe? Proszę państwa kamienica po raz pierwszy, kamienica po raz druuugi… czy ktoś da więcej?

Tak, czy ja dobrze słyszę, pan na drabince powiedział mi-ni-ster-stwo? Całe? Całe ministerstwo spraw zagranicznych? A więc, proszę Państwa, ministerstwo po raz pierwszy, ministerstwo po raz drugi i ministerstwo po raz trzeci. Sprzedane panu na drabince w przedostatnim rzędzie.

Przedmiot aukcji zostanie w tej chwili zapakowany w folię bąbelkową i już jutro od 8 rano będzie do odebrania na lotnisku Bruksela Charleroi Cargo.

Dziękuję, przypominam, że jutro licytujemy Instytut Zachodni.

%d bloggers like this: