Zakłamanie kibiców ligi angielskiej 

16/08/2022 1 komentarz

Nie da się słuchać tego jęczenia, szlochów, bólu dupy i przede wszystkim zakłamania kibiców ligi angielskiej. Zwłaszcza polskich kibiców ligi angielskiej. Nie wiem, czy to fakt, że ciągle dostają w dupę w finałach od ekip z La Liga, że piłkarze wolą mniej zarabiać w Hiszpanii, byleby nie grać na Wyspach, czy po prostu świadomość, że owszem, istnieją tacy, którzy nie zachwycają się tą drugą Bundesligą – jak o Premier League można powiedzieć po przyjściu Guardioli. Ale serio są jakieś granice zakłamania.

Gdy ruski oligarcha Abramowicz sypał kradzioną kasą na transfery, że aż Chelsea LM zrobiła, to mówili, że Chelsea aktywnie działa na rynku piłkarskim. Gdy Barcelonka sypie kasą, nie od wujka oligarchy, ale kosztem przyszłych zysków, to jest wieczny ból dupy o haha dźwignie finansowe. No nie każdy klub, jak w Anglii, się sprzedał Szejkom, Amerykańcom albo Ruskim, co sobie z klubu robią spluwaczkę albo zabawkę milionerków. Czasami klub należy do kibiców i wtedy kasy trzeba szukać gdzie indziej niż z zysków niewolniczych państwa arabskich albo okradanego społeczeństwa Rosji. 

Gdy kluby hiszpańskie mają problemy z rejestracją piłkarzy, bo limity płacowe La liga dotyczą poprzedniego roku, to slyszę, że haha bankruty! Tyle że poza Wolverhampton takich limitów jak w La Liga nie spełnia ŻADNA drużyna z Premier League, a mimo to biegają po rynku i też robią transfery. Owszem, to limity dla La Liga nie EPL, ale już przestańmy z tym smutnym pierdoleniem o tym, jak dobrze i stabilnie zarządzane są kluby angielskie. Wystarczy że odpala ta słynna SuperLiga i nagle cyk, ponad połowa ekip z EPL jest w finansowej dupie, bo nikt na świecie tak nie przepłaca za piłkarzy jak Anglicy, bazujący na mega kasie z praw telewizyjnych, a i tak zresztą zadłużonych.

Wreszcie, gdy Ferguson darł ryja, rzucał butami i po prostu mobbował piłkarzy, a kto się sprzeciwiła to z miejsca wypierdalał, to była to po prostu świetna szkoła zarządzania. Znakomity sir Alex. Brawo! Gdy w Barcelonce, cały czas PŁACĄC na czas horrendalne pensje, WRESZCIE każą piłkarzom dostosować się do nowej drabinki płacowej, bo poprzedni CEO rozpierdalał hajs na prawo i lewo nawet na kilka dni przed dymisją, a chciwe piłkarzyki co rok biegały po podwyżkę, to nagle krzyk, że łamio umowy. Że umów trzeba dotrzymywać.  Jak wiadomo umów nie można renegocjować. Wiadomo też, że żaden piłkarz nie jest większy niż klub. No chyba że De Jong, Pique, Busquets, Alba, Messi czy kto tam innym przyssał się co cyca Bartomeu, który wydawał nie własną, a klubową kasę, bo doskonale przyswoił sobie, co to jest ekonomiczna teoria agencji. Otóż to się na szczęście skończyło. Milionerzy piłkarzyki to nie są żadni pracownicy na umowę o pracę (takim to jest tam kucharz albo masażysta) tylko chciwi kontrahenci, którzy skorzystali z okazji, by sobie zarobić więcej niż są warci. Zarabiają o wiele za dużo, odmawiają transferów, bo tu im dobrze i wszelkimi legalnym sposobami powinni być z klubu wypychani. Bo na tym właśnie polega myśl, że żaden piłkarz nie jest większy niż klub. A nie na tym, że drzesz na niego ryja w szatni, a potem wyrzucasz, bo nie podkulił ogona.

Dyskomfort lewicowego celebryctwa

16/08/2022 1 komentarz

Jeszcze nie weszły do oktagonu, a już wszyscy rzucili się na siebie z pięściami. Rzecz jasna wirtualnymi. O co chodzi? O Maję Staśko lewicową aktywistkę i zapowiedź jej walki w klatce w ramach tzw. MMA. Do tego nie w ramach zwykłego MMA, gdzie walczą zawodowcy od sztuk walki. Ale w ramach tzw. freak fight, gdzie walczą między sobą osoby medialnie popularne.

Zresztą nie Maja Staśko pierwsza z lewicy jest na tej na takiej gali. Głośna była niedawno walka Jasia Kapeli – znanego lewicowego poety i aktywisty. Jasiu niemiłosiernie obił, pewnego siebie prawicowca, który stylem przegranej zasłużył sobie na pośmiewisko od całej prawicy.

Czytaj dalej na stronie Dziennika Trybuna

Antykaczystowskie „bojówki” raczej szkodzą, niż pomagają

29/07/2022 47 Komentarzy

Działo się to dawno, dawno temu, a mianowicie w czerwcu odległego 2020 roku, w Boże Ciało. Grupa aktywistów z LGBT chciała urządzić tęczowe disco pod Pałacem Prezydenckim. Pokojową demonstrację z muzyką, manifestację własnego sprzeciwu. Z liberalnej strony spadły na organizatorów gromy: tęczowe disco miało być prowokacją, profanującą święto kościelne, chociaż tego samego dnia w całym kraju odbywają się festyny, często połączone z upijaniem się do nieprzytomności piwem z plastikowych kufli. Tęczowe disco – ten pokojowy taniec, jak się okazało, zaledwie kilkunastu osób – miał pozbawić PO szans na zwycięstwo. Liberalne autorytety grzmiały.

Dziś autorytety milczą, chociaż od kilku tygodni mamy coś więcej niż tęczowe disco i pokojowy taniec. Mamy grupki osób, które krzyczą, gwiżdżą i wyzywają opakowanego świtą i policjantami Kaczyńskiego, podróżującego na wpół zamknięte spotkania ze swoimi wyborcami. Co gorsza, zdaniem niektórych, osoby te na zwoływanych demonstracjach wyzywają także wyborców PiS. W poniedziałek jeden z uczestników zaczął nawet rzucać jajkami w pojazdy kolumny Kaczyńskiego.

Czytaj dalej na stronie Krytyki Politycznej.

Libki w szoku, bo Piński mizia się z Braunem

28/07/2022 46 Komentarzy

A taki był piękny, hamerykański. Kto? Jak to kto – Jan Piński. Tyle filmików antypisowskich, tyle wpisów. W punkt, panie Janku. Znakomicie, panie Janku. Panie Janku, tak trzymać! Ci PiSowcu Pana wykończą, tak Pan im daje do pieca.

A tu nagle: ale jak to Piński napisał książkę z Braunem? A za chwile: jak to napisał cztery książki? Jak to na twitterze nazywa Brauna swoim mistrzem? 

Tego Brauna, któremu nikt przyzwoity nie podaje ręki. A ten się z nim przyjaźni? Mistrzem nazywa?

Libki w szoku. Libki oburzone. Takie ma Piński rozsądne poglądy na gospodarkę. Nota bene akurat Braun ma dość podobne, no ale jednak szok. Jak on mógł? I jeszcze ponoć pewien pan drukarz te książki wspólne Pińskiego z Braunem recenzuje hehe

Ale co się dziwicie, libki? Przecież od dawna wiadomo, że na Waszym antyPiSie można Was doić. Że łykacie każdą ale to każdą antyPiSowską bzdurę. Że im głośnie, im bardziej ktoś na PiS jedzie, tym chętniej klikacie, wpłacacie, oglądacie. Nie ma obecnie większych naiwniaków niż libkowy antyPiS, któremu można nie tylko garnki, ale całe antypisowskie domy z kartonu, sprzedawać. Połowa klików antypisowskich portali wisi na Was, na Waszym oburzenia, bo oburzacie się non stop wszędzie i na wszystko. Kaczyński pierdnie, a Wy już olaboga koniec świata, pozabijajo nas! Więc czemu Piński ma sobie na Was zasięgów nie robić? Czemu ma nie wykorzystać Waszego antypisowskeigo pierdolca, w imię którego każdy, kto nie napierdala w PiS w 99 na 100 twittów, jest podejrzanym PiSowcem?

Sami sobie to zrobiliście. 

I mało tego: jako wyzywany przez Was od PiSowskich sprzedawczyków, jestem absolutnie pewien, że dziś czy jutro może Wam jeszcze ten obrzydliwy Braun z Pińskim wadzić, ale pojutrze już wszystko będzie w porządku. Bo Piński znowu napisze, że Kaczyński coś tam straszne coś tam, a jego przyjaciel Giertych jeszcze coś tam błyskotliwie coś tam i znów będziecie szczytować. Wasze oburzenie już dawno jest komercjalizowane tak samo jak komercjalizowane było oburzenie sekty smoleńskiej. A przecież to dopiero początek.

Lewica z prawicą przeciwko Tokarczuk?

26/07/2022 58 Komentarzy

Zakotłowało się i zagrzmiało. Olga Tokarczuk stwierdziła, że literatura nie jest dla idiotów i ona sama nie chce, aby literatura trafiała pod strzechy. Wywołało to kilkudniową awanturę w sieci. Jedni poczuli się urażeni, drudzy docenieni, a jeszcze inni cieszą się, że w Polsce nagle zaczyna się mówić o literaturze.

Tylko że, głupia sprawa, dyskusja o słowach Tokarczuk bynajmniej nie jest dyskusją o literaturze. Wbrew pozorom nie padają niemal żadne argumenty z zakresu literaturoznawstwa. A nie padają, bo, poza garstką uczestników awanturki, reszta ich po prostu nie zna. Rzecz jasna znać zupełnie nie musi, żaden to defekt. Ale gdyby znała, to dyskusja rzeczywiście byłaby o recepcji dzieła literackiego i komunikacji na linii autor czytelnik. Siłą rzeczy taka dyskusja byłaby jednak dyskusja na polu szeroko rozumianej sztuki. Tymczasem o sztuce w Polsce się nie rozmawia się w ogóle. Także o sztuce literackiej. 

Czytaj dalej stronie Dziennika Trybuna

%d blogerów lubi to: