Reasumpcja to nie pokaz siły Kaczyńskiego, ale dowód osuwania się PiS-u w przepaść

18/08/2021 188 Komentarzy

Wbrew wielu komentatorom i kibicom politycznym dokonana przez PiS reasumpcja głosowania w sprawie Lex TVN nie wywołała u mnie oburzenia, a wręcz przeciwnie – na mojej twarzy pojawił się mały uśmiech. Tak, wiem, że Lex TVN jest typową próbą orbanizacji i przejęcia niezależnych od rządu mediów. Kaczyński chce zmusić Amerykanów do odsprzedania spółkom skarbu państwa naziemnego TVN. Ale moim zdaniem to mu się nie uda. W przypadku TVN24 stacja właśnie uzyskała licencję holenderską, a w przypadku TVN naziemnego myślę, że miliardowa korporacja ma już kilka prawnych przekształceń w zanadrzu.

Ruch Kaczyńskiego i jego straceńcza szarża raczej przypominają desperację, zwłaszcza w obliczu tego, jak wygląda reszta rynku medialnego w kraju – od opozycyjnych gazet, radia po przede wszystkim portale internetowe. A i Polsat trudno nazwać stacją wprost PiS-owską.

Rozumiem też wściekłość odnośnie reasumpcji na bezczelność i bezprawność PiS. Ale Kaczyński za kilka tygodni znowu by to przegłosował, więc wydaje mi się, że okrzyki o końcu demokracji są nieco przestrzelone. W końcu ten rząd potrafił w sali kolumnowej prawdopodobnie nie mając większości przegłosować nawet budżet Polski.

To, co wywołuje więc uśmiech na mojej twarzy właśnie przy owej nieszczęsnej reasumpcji, to potwierdzenie utraty przez Kaczyńskiego stabilnej większości. Nie, to nie jest ta urata, o której non stop od tygodni informowali liberalni opozycjoniści, a która nagle okazywała się fikcją. Gowin z kilkoma posłami naprawdę wyszedł, czy raczej został wyrzucony z rządu. I Kaczyński zawisł na Pawle Kukizie oraz kilku posłach niezrzeszonych, w tym jednym z PO, ale o tym się akurat dziwnie nie mówi.

Przegrane głosowanie, kupczenie na oczach całej Polski poparciem, błyskawiczna reasumpcja bez podstaw prawnych i kłamstwa marszałek Witek. To jest właśnie objaw utraty stabilnej większości. Kaczyński nie może być pewien większości na sali sejmowej, każde głosowanie to będzie teraz koszmar. I to z czterech podstawowych powodów.

Po pierwsze, Paweł Kukiz. W powszechnym mniemaniu Kukiz ma być sprzedajnym muzykiem, który połasił się na stanowiska. Tymczasem jest zupełnie odwrotnie. Kukiz jest osobą majętną, a do polityki poszedł ze względu na chęć własnych reform. Tak, Paweł Kukiz wszedł w sojusz z Kaczyńskim z powodów ideowych. On już wie, że jego czas w polityce jako samodzielnego bytu politycznego się kończy i chciałby coś po sobie zostawić, coś osiągnąć. Na przykład realizację kilku swoich postulatów. A to dla Kaczyńskiego o wiele większy problem niż zwykłe polowanie na synekury. Gdyby Kukiz chciał tylko miejsc w spółkach skarbu państwa, to po prostu zrobiłoby mu się jemu lub jego bliskim i znajomkom miejsce w zarządach i radach nadzorczych. Ale Kukiz chce wprowadzenia punktów z własnego programu, a to dla Kaczyńskiego może być o wiele trudniejsze. Zwłaszcza, gdy te pomysły nie będą społecznie popularne u wyborców PiS.

Czytaj dalej na stronie Krytyki Politycznej

Na pożegnanie Adasia

16/08/2021 2 Komentarze

Nigdy go nie słyszałem. Nie wiem, jaki miał głos, jak się śmieje i jak klnie pod nosem, te swoje urocze „kurwa mać”, gdy na coś się zdenerwował. Chociaż nie denerwował się chyba nigdy, przynajmniej tak jak my się denerwujemy. W końcu to przecież Adaś, nasz Adaś.

Nie wiem, jak wyglądał, co robił. Wiem tylko, że mieszkał w Rudzie Śląskiej. I nigdy nie chciał się z nami spotkać. Próbowaliśmy tyle razy. Zawsze odmawiał.

Chciał być pisarzem, ale został kimś więcej. Został naszym małym kronikarzem. Kronikarzem naszego fapcyrkla, grupy osób, często dziś już może trochę pobanowanych i obrażanych, ale jednak pewnej grupy, który siedzi na tych socialach kilkanaście już lat i którą może właśnie Adaś spajał najbardziej.

Pisał te swoje urocze, aluzyjne historyjki, której bohaterami czynił nas, dając nam drugie życie. Aż w końcu literatura spotkała się z rzeczywistością i nasz Adaś odszedł.

Nie wiem za bardzo, jak go pożegnać, bo co możesz napisać o kimś, kto w pożegnalnej notce o swoim umieraniu przeprasza cię ironicznie, że nie przeczytał Twojej książki? A Ty ten wpis ominąłeś, bo przecież tyle się dzieje i tyle trzeba jeszcze powiedzieć.

Żegnaj, Adasiu, byłeś dla nas za dobry. Do znalezienia się w Twoich tekstach.

Pińćsety szczą na wydmach – Galopujący Major i Kamilok wydają słownik libkowej polszczyzny!

09/08/2021 216 Komentarzy

Trochę to trwało, ale wreszcie się udało. Oto dziś została podpisana umowa z wydawnictwem Książka i Prasa na wydanie słownika. Słownika o libkach. Nosiłem się z tym zamiarem od dawna, być może nawet od początku prac nad Pancerną Brzozą. Symetryzm, zwłaszcza lewicowy symetryzm, wymaga spojrzenia także na drugą stronę. A może zwłaszcza na drugą stronę.

Książka będzie utrzymana w konwencji podobnej do Pancernej brzozy, ale, miejmy nadzieję ciut lepszej. Tak, postaram się pisać krótsze zdania, a autoparodia dyskursu naukowego zostanie ograniczona do minimum. Więcej będzie natomiast światła i trochę heheszków. Całość podzieliliśmy na trzy części, to jest klasizm, neoliberalizm i fajnopolactwo. W zależności od nakładu czasu, książka ukaże się w grudniu albo na wiosnę. Będzie tylko papier, ale niektóre z autografem. Tytuł, póki co, roboczy.

Cieszy mnie podpisanie umowy akurat dzisiaj. Gdy nawet opozycyjni dziennikarze wiedzą, że lud smoleński od silnych razem wcale się tak bardzo nie różni. Że libki bywają równie zawistne, chciwe, egoistyczne i podłe jak polska prawica. I że wreszcie pora na opisanie tych wszystkich bzdur, które kładli im do głowy i które oni teraz wpajają swoim dzieciom. Tak, będzie tam o pracy dzieci, nie tylko przy wiśniach, o braniu na fakturkę, o tym, że budżet nie jest z gumy, o dniach wolności podatkowej, o tym, że aby wydać trzeba zarobić. O biurwach, o braku uzębienia, roszczeniowych, chytrej haha babie z Radomia i oczywiście o szczaniu na wydmach. O języku wykluczającym, wyśmiewającym, o fatshamingu, klasistowskich wyrzygach, o Karynach, drugiej Wenezueli i sercu po lewej xd stronie.

Chciałbym podziękować Stefanowi Zgliczyńskiemu i Przemkowi Wielgoszowi – osobom, które robiły Lewicę, gdy mnie pewnie jeszcze na świecie nie było i libkowałem w brzuchu mamusi. Chciałbym podziękować koledze Kamiliokowi, który wszedł w ten projekt. I chciałbym podziękować Wam, libki. Tyle darmowego contentu do analiz językowych nie znalazłabym nigdzie. Wszystko co napisaliście zostanie teraz wykorzystane przeciwko Wam, żeby o Was mogły przeczytać Wasze dzieci i wnuki.

Słuchacze Sabatu Symetrystów będą zadowoleni, bo to pod nich skrojona książka. Haseł mamy pod dostatkiem, ale i Wasze przyjmiemy jako wróżbę sukcesu. Wpisujcie propozycje haseł pod blogaskiem albo na twitterku.

Laporta wyrzucił Messiego. Witamy w Manchesterze United po Fergusonie

06/08/2021 17 Komentarzy

Od początku okienka transferowego jedno było pewne. Aby zarejestrować nowych piłkarzy, w tym zwłaszcza Messiego, musisz spełnić limity płacowe La Liga. Piłkarze o tym wiedzieli, kibice o tym wiedzieli i Laporta o tym wiedział. Żeby spełnić limity Laporta musiał sprzedać piłkarzy i obniżyć pensje. I miał na to całe lato.

I nikogo nie sprzedał. Bo nie potrafi. Wiedział, na co się pisze, ale nie potrafi. I nie to, nie jest tak, że Barcelona ma samych niechcianych piłkarzy w postaci Umtitiego, Pjanica czy Braithwaita. Nie, ma Ter Stegena, De Jonga, Pedriego a także Griezmanna, czy Dembele. Żaden z tych piłkarzy nie został wystawiony na listę transferową. Poza śmieszną zamianą Griezmann z Saulem z księgową stratą.

Laporta nikogo nie sprzedał. A jeśli nie rozumiesz, co znaczy sprzedawać, to sobie przypomnij, że taki Varane odszedł z Realu za 50 milionów. Gdyby więc Laporta potrafił sprzedawać, a to jedna z najważniejszych umiejętności CEO klubu piłkarskiego, to pieniądze na Messiego się by znalazły. Ale Laporta nie potrafił, mimo łgania dzień w dzień, że wszystko idzie dobrze. Nie, nie idzie. Nie potrafisz, Laporto, nic poza politycznym pierdoleniem, które łykają co głupsi kibice klubu.

Nie potrafisz albo nie chcesz. Kłamstwem jest bowiem niechęć do zadłużania, skoro kilka miesięcy temu była pożyczka na 500 mln z Goldman Sachs. Zastanawiające jest też po co, przy tak katastroficznej sytuacji klubu i posiadaniu 4 napastników (Griezmann, Ansu, Dembele, Colado) i piątym rzekomo Messim, Laporta nabywa napastnika numer 6 i 7 czyli Aguerro i Depaya? Czy czasem nie po to, że wie, iż Messiego nie zakontraktuje?

Dalej, umowa z CVC, która daje dziś Barcelonie 250 mln i 40 mln na transfery plus pewnie zgodę Tebasa na podniesienie limitów płacowych. Nic tylko brać i ratować klub i legendę. Ale, jak twierdzą niektórzy, umowa jest końcem Superligi a Laporta z Perezem chcą tej ligi, chociaż Anglicy ją już dawno pogrzebali. To se Laporta zrobi Superligę z Umtittim. Zresztą to właśnie Laporta się wiosną wygadał i cały pomysł został storpedowany. Trudno o gorszy zestaw kłamstwa, amatorki, pewności siebie i chciwości.

Został więc Messi przehandlowany za Superligę, która przez następne lata nie powstanie. A owe żenujące „pożegnanie” nie jest żadnym blefem i chęcią presji, tylko próbą szybkiego strzału między oczy i kibicom i Messiemu, tak żeby do dziś można już było planować przyszłość. Tak działa doktryna szoku. I co głupsi kibice to łykają, dokładnie tak jak łykali to kiedyś co głupsi kibice Man Utd. Dlatego tak żałowałem, że nie wygrał Font tylko ten populistyczny błazen.

Czeka nas szybki upadek klubu, bo lada moment co lepsi piłkarze zaczną uciekać i najwięksi będą traktować Barcelonę jak Milan albo właśnie United. Bo perspektywa bicia się o 3 miejsce z Sevillą i wpierdol grupowy w lidze mistrzów to słaba perspektywa. Messi dawał nadzieję, że wystarczy dorzucić kilka klocków i znowu zacznie to banglać. Teraz żaden zawodnik nadziei nie dostanie. Coż, powodzenia, ja już raczej oglądać tego nie zamierzam. Widziłem przebudowy od czasów Cruyffa, trwają zwykle 7-8 lat i nie da się na to patrzeć. Co najwyżej będę szydzić z tych, co wierzą że ten wieczny klubowy przegryw Griezmann potrafi pociągnąć drużynę, a Laporta robić transfery xd

Czy Tusk wejdzie w KOalicję z Konfederacją?

20/07/2021 97 Komentarzy

Ostatnią siłą, którą Tusk widzi w swym planie na odsunięcie PiS od władzy, jest Konfederacja. Tak, ta sama Konfederacja, ultrakonserwatywna, antyunijna, momentami antyszczepionkowa, która odrzuca wielu wyborców Platformy Obywatelskiej. Z analizy Tuska wynika jasno, że wzmacniająca się Konfederacja powoduje osłabienie PiS. Plan polityczny Tuska ma więc opierać się na współpracy z PSL i Polską 2050 oraz życzliwości wobec Konfederacji, z którą otoczenie Tuska ma niezłe, poufne kontakty. Na boczny tor odsunięta ma zostać Lewica, której Tusk nie ufa.

„Plan polityczny Tuska nie zakłada negocjacji z nikim z Platformy. W projekcie politycznym Tuska Platforma Obywatelska jest ważna, ale nie jest decydująca. Decydująca ma być współpraca z innymi formacjami anty-PiS. […]

Po pierwsze Lewica jest podzielona, a jej część orbituje coraz bliżej PiS. Po drugie – Lewica nie pasuje Tuskowi światopoglądowo i gospodarczo. Część lewicy razem z PiS może podnieść podatki, co pozwoli obozowi władzy na kolejne programy socjalne przed wyborami – a to nie jest w żaden sposób w interesie Tuska”.

Powyższy cytat nie pochodzi z wypowiedzi żadnego lewicowego publicysty, który śmie krytykować powrót pana Donalda. Nie pochodzi z Krytyki Politycznej ani nie są to słowa lewicowych posła czy posłanki. Autorami ujawniającymi plan PO i Donalda Tuska są Agnieszka Burzyńska i Andrzej Stankiewicz – znani dziennikarze, o których można powiedzieć pewnie wiele, ale raczej nie to, że są dziennikarzami działającymi na rzecz tej strasznej Lewicy. Nie można więc też na Lewicę zrzucić, że oto sobie coś ubzdurała i kręci aferę wokół niczego. Albowiem pomysł, aby wchodzić w sojusz z partią antysemitów, homofobów, antyszczepionkowych szurów i ludzi, którzy organizują marsze, na których pojawiają się neonazistowskie znaki, podpalane są mieszkania i demolowane squaty, jest skandalem.

Czytaj dalej na stronie Krytyki Politycznej

%d blogerów lubi to: