Bezbronność od sukcesów

24/04/2018 1 komentarz

Kryzys władzy w konfrontacji z niepełnosprawnymi jest odzwierciedleniem nie tylko wszystkich porażek obozu rządzącego, ale także jego niekwestionowanych sukcesów. Cena za ten sukces może się okazać jednak coraz wyższa, a rząd Morawieckiego – robiący właśnie zwrot w kierunku neoliberalizmu – wciąż nie potrafi znaleźć skutecznej strategii obronnej.

Czytaj dalej na gazeta.pl

Reklamy

Symetryczna racjonalizacja

18/04/2018 2 Komentarze

Długo musieliśmy czekać na symetryczną narrację odnośnie spuszczenia kodeksu pracy w toalecie. Przypomnijmy: w jednej z komisji przygotowano projekt radykalnych zmian w kodeksie pracy, które z jednej strony są wybitnie wręcz lewicowe (nakaz zatrudniania na etat), a z drugiej wybitnie wręcz neoliberalne (możliwość odmowy urlopu). Na rozmaitych lewicowcach, propracowniczych forach, toczyły się spory, jak bardzo pomysły te są dla lewicy groźne, jak bardzo trzeba będzie oddać skórę za wyprawkę. Podobnie było na forach liberalnych, gdzie wolnościowcy histeryzowali, jak bardzo zostaną obciążeni wzrostem kosztów pracy.

Spory nie toczyły się tylko u symetrystów. Najpierw usłyszeliśmy od nich, że kodeks jest świetny, bo przecież zawiera mocne, lewicowe postulaty. Potem, gdy wychodziły na wierzch kolejne, tym razem neoliberalne, zmiany, dowiedzieliśmy się, że ojtamojtam przecież to tylko projekt ekspercki. Nic że to projekt opracowywany pod auspicjami pisowskiej komisji. Wreszcie, gdy okazało się, że projekt idzie do kosza, a PIS lewicowe postulaty ma w głębokim poważaniu i właśnie przystępuje do obniżania podatków, dowiedzieliśmy się od redaktora Wosia, że to wina opozycyjnych liberałów, których nie wiedzieć czemu nazwał ….„lewicą wyklętą”.  Pomijam już drwiny z pryncypialności, na której to pryncypialności zbudowano i PPS, i lewicową Solidarność, i wszelkie ruchy blokujące eksmisję i obecne ruchy wolnościowe dramatycznie walczące z nakazem rodzenia potworków.  Ale oskarżanie kogokolwiek poza PIS, że SEJMOWE pomysły powędrowały do kosza, przy rachitycznej mocy sprawczej dzisiejszej opozycji, której wszelkie inicjatywy spotykają się jedynie z pisowsko-symetrycznym rechotem, jest po prostu przykładem czystej, podręcznikowej wręcz racjonalizacji. Jakoś symetryści musieli sobie bowiem zracjonalizować to, że ich dobry, ponoć empatyczny, pan nadal jednak będzie poganiał śmieciówkowym batem, więc wyszło, że nawet już nie tyle dobry car a źli bojarzy, ale i car dobry car i bojarzy, tylko ta opozycja w Dumie głupia. Odczuwają polscy symetryści w stosunku do PiS coś w rodzaju syndromu sztokholmskiego, więc im bardziej będą pisowscy przyjaciele JP Morgan i Czartoryskich dymać Polaków, tym bardziej symetryści będą ich kochać i oskarżać wszystkich wokół, że tak mogło być pięknie, tylko głupi obywatele nie chcieli zgiąć karku przed jakże opiekuńczym samodzierżawiem.

Tuskoizacja PiSu

16/04/2018 5 Komentarzy

Nie róbmy polityki, budujmy drogi – pamięta ktoś jeszcze najsłynniejsze hasło Tuska? Dziś popularne „schetynówki” zastąpić mają „brudzinówki”, becikowe zastąpić ma wyprawka szkolna, a tuskowymi orlikami mają być świetlice dla seniora. Ogłoszony właśnie nowy program Prawa i Sprawiedliwości jest bowiem programem, jakby żywcem wziętym z najlepszych czasów Platformy Obywatelskiej i dlatego jest dla opozycji liberalnej tak bardzo niebezpieczny.

Wydawałoby się bowiem, że po dwóch latach rządów PIS wciąż istnieją grupy, które rzeczywiście domagają się wsparcia. To po pierwsze samotne matki, które, nie wiedzieć czemu, nie dostają 500+, to pary, które 500+ zwrócić muszą, bo nieznacznie przekroczyły próg dochodowy, to osoby zadłużone na lichwiarski procent, to wreszcie pracownicy, wypychani na śmieciówki, którzy tak wiele mogli sobie obiecywać po zapowiadanych zmianach w kodeksie pracy. Dziś jednak te grupy znikają z radaru empatycznego Prawa i Sprawiedliwości. Dziś PIS zwraca się do bożka Platformy, czyli klasy średniej-średniej i klasy średniej-wyższej.

Czytaj dalej na gazeta.pl

Barcelońska trzęsidupa

10/04/2018 Dodaj komentarz

Tuż po transferze Neymara napisałem, że oddała Barca Brazylijczyka za parę Rochenbacków.  I że ma trenera, co wszystko, co zdobył, to kilka mistrzostw z Olimpiakosem. Wiele było potem z tego śmiechu, że patrzta przeca ten Valverde taki dobry. Tymczasem nie jest sztuką wygrywać ligę, gdy masz najlepszego piłkarza świata, główny rywal co drugi mecz na jesieni kopie się w czoło, a Ty grasz non stop jedenastką wartą miliard dolarów. Sztuką jest rotować, ryzykować i grać dobrze na wiosnę. To odróżnia chłopców od mężczyzn.

Zrobił Valverde z Barcelony pośmiewisko dekady. Nawet PSG Emerego nie było aż tak bezradne. To oczywiście tylko początek. Ta paskudna Barcelona z jednym piłkarzem ofensywnym, Gomezami, Paulihnami i emerytem Suarezem będzie jeszcze gnić ze dwa lata, aż Messi zabierze zabawki i sobie pójdzie. Ale wcześniej, czeka jeszcze Messiego blamaż na mundialu (nie wyjdzie z grupy) i oglądanie jak Ronaldo mija go w Złotych Piłkach.

A potem będzie już tylko zjazd w dół do czasów Barcelony Van Gaala.

Grała przez lata Barcelona odważnie, czasami odpadała, ale zawsze przynajmniej atakowała. To se wzięła trenera trzęsidupę. I jako trzęsidupa skończyła.

Trzeci rok z rzędu bez półfinału ligi mistrzów. Pora się przyzwyczajać i biegać do buka. Lepiej już raczej nie będzie.

Zrób sobie przemówienie smoleńskie w weekend

10/04/2018 2 Komentarze

 

Dziś, w dniu [wstaw dzień – miesiąc – rok………………………..] spotykamy się po raz kolejny w tym uroczystym miejscu, aby [wstaw powspominać/oddać hołd……..] poległym na katyńskiej ziemi. Chcę też powiedzieć, że jesteśmy coraz bliżej prawdy, ale musimy być jeszcze [opcjonalnie możesz wstawić trochę………. ] cierpliwi, albowiem już niedługo, niedługo [wstaw niedługo, ale nie więcej niż trzy razy……………] dowiemy się, co tak naprawdę stało się w Smoleńsku. Powołaliśmy zespół [wstaw nazwę zespołu…………………………..] z [wstaw narodowość, ale nie rosyjską…………….], który z pewnością, powtarzam z pewnością, dostarczy nam przekonujących obraz prawdziwej prawdy, może i przykrej, ale dla naszego [wstaw narodu/wspólnoty……………….] koniecznej. Dziś jest to już [wstaw ostatnia/przedostatnia/przed-przedostatnia………………….] miesięcznica, ale będziemy się tu spotykać jeszcze [wstaw kilka, kilkanaście razy………….], w momentach [wstaw przykrych/koniecznych……….] dla Polski, aby dać świadectwo i podzielić się tą [wstaw przykrą/gorzką……..] prawdą, którą [wstaw poznaliśmy/poznamy……….].

Szczęść Boże [wstaw zwyciężymy/zwyciężyliśmy w zależności od wyników wyborów……]

Maria Teresa łyżką po garnku

31/03/2018 2 Komentarze

Wszystko wskazuje na to, że wbrew pohukiwaniom rzeczniczki Beaty Mazurek, póki co WRONA jednak orła pokona, i to mimo faktu, że – jak oznajmił minister Błaszczak – trzy miesiące temu komunizm miał się wreszcie skończyć. Widać jego niektóre złogi – powtarzając za innym klasykiem – nadal zalegają w pałacu.

Wystarczyło bowiem, że pani Maria Teresa Kiszczak – autorka bajek, przypowieści i wierszy, domorosła archiwistka i handlarka, a prywatnie także żona pana generała Kiszczaka zagroziła, że na PIS więcej nie zagłosuje i proszę raz, dwa weto leży na stole. Wiele było śmiechu z tej dziarskiej staruszki, wiele było szyderstw, i cóż dziś niektórym śmiech właśnie staje w gardle, i to bynajmniej nie pani Marii Teresie.

Kto wie, być może gdyby Grzegorz Schetyna zamiast do posła Budki, mecenasa Romana Giertycha, tudzież czterdziestu czterech profesorów prawa, których nazwiska nic nie mówią nawet ich sąsiadom, od razu zwrócił się do pani Marii Teresy Kiszczak, pan Andrzej Duda zawetowałby także ustawę o Trybunale, ustawę o IPN czy ustawę o KRS. Wolę dziesięciu Rasputinów niż histerię carycy – miał rzekomo powiedzieć car Mikołaj II do Stołypina, jak wspomina córka tego ostatniego. Widać pan Andrzej i te słowa wziął sobie do serca przy wielkopiątkowym poście.

Owszem, złośliwi twierdzą, że to jednak nie pani Maria Teresa miała wpływ na suwerennego prezydenta Dudę, ale przykry fakt, że pan kosmonauta Hermaszewski z WRON prywatnie jest teściem pana Ryszarda Henry Czarneckiego. Oskarżać jednak o taką prywatę pana Andrzeja, co kolegów z partii uniewinniał, byłoby pewnym nietaktem.

Pan prezydent naprawdę mógł się nad ustawą długo zastanawiać i to nie tylko dlatego, że sezon narciarski się właśnie skończył. Mógł się zastanawiać, albowiem od dłuższego czasu, a już przynajmniej do momentu wyboru pana Morawieckiego na premiera, wiadomo iż żelazny elektorat PISu jest dlatego nazywany żelaznym, bo można go tępą łyżką bić po metalowej głowie. Mógł pan Duda też wykalkulować, że w ustawie nie tylko o WRON idzie, ale o wszystkie wojskowe rodziny, których dziadkowie i ojcowie syczą teraz z wściekłości, bo im pagony będą zrywali posłowie PIS, co to albo dostawiali brązowe krzyże zasługi PRL, albo inną karierę robili w tym samym wojsku.

Niestety w całej tej kalkulacji obrony honoru sztabowców generała Jaruzelskiego umknęło panu prezydentowi, że, swego czasu, nie zawetował ustawy obniżającej emeryturę wszystkim tym, którzy w służbach mundurowych nie tylko prześladowali opozycję, ale także wykonywali proste prace biurowe, porządkowe, transportowe. Więc cały ten mundurowy elektorat (i ich dzieci) kocha pana prezydenta miłością tak intensywną, jak nie przymierzając minister Ziobro, minister Macierewicz, czy środowisko Gazety Polskiej.

Jacht z gronostajem

30/03/2018 7 Komentarzy

Jeśli dobrze rozumiem całe zamieszanie z fundacją Czartoryskich, państwo polskie zapłaciło fundacji, w której zasiadał Maciej Radziwiłł, brat ówczesnego, pisowskiego ministra, blisko pół miliarda złotych za kolekcję i tak dostępną w Polsce, a teraz wszyscy się dziwią, że pieniążki fundacji zostały przez nasze arystokratyczne elity chybcikiem przelane do fundacji w raju podatkowym.

Otóż ja się nie dziwię…czytaj dalej na gazeta.pl 

%d blogerów lubi to: