Nowy paszport państwa z dykty

08/11/2018 6 Komentarzy

Przygotowany od dłuższego czasu nowy projekt polskiego paszportu jest prawdopodobnie najlepszym podsumowaniem obecnego stanu państwa polskiego, które, swego czasu nazywane państwem z dykty, dziś nie zasługuje nawet na to miano. W końcu nawet dyktę też trzeba umieć (na czas) składać.

Przypomnijmy, najpierw wzór projektu paszportu oburzył najbliższych sąsiadów: Litwę i Ukrainę za grafiki Ostrej Bramy i Cmentarza Orląt, potem okazało się, że nie ma w nim upamiętnionej żadnej kobiety, chociaż znalazło się miejsce nawet dla czternastolatka (oczywiście chłopca). Teraz zaś zszokowani widzimy, że wstawiono hasło „Bóg, honor, ojczyzna”.

Czytaj dalej na Krytyka Polityczna

Reklamy

Polewanie marszu benzyną

07/11/2018 22 Komentarze

 

Wygląda na to, że liberalna opozycja wreszcie się nauczyła, czy może raczej przypomniała sobie, podstawowe zasady politycznego cynizmu. Warszawski zakaz marszu niepodległości – jakkolwiekby go nie oceniać – przypomina pokazową wręcz operację, gdzie, tuż po wyborach, najpierw „na czuja” zakazuje się go we Wrocławiu, a gdy elektoratowi to się podoba, to od razu zakazuje się i w Warszawie. A wszystko to po to, aby jak najbardziej uwikłać PIS we „współpracę z faszystami”. Od tygodni trwało bowiem zacieranie rąk, że Duda i cały PiS ośmieszy się na „marszu z naziolkami”, ten jednak popsuł całą imprezę i z marszu – w tradycyjnie zresztą upokarzający dla siebie sposób – się  wycofał. Trzeba było więc zrobić coś, żeby PiS znowu pod ręce z white power się złapał i po to właśnie jest ten zakaz, nawet jeśli zostanie teraz przed sąd uchylony. Wobec takiego granatu wrzuconego do prawicowego błota, partia Kaczyńskiego nie może bowiem już stać z boku na prywatce u Donia i Mezo, ale musi się opowiedzieć po jednej ze stron, a w konsekwencji narazić stronie przeciwnej. Czyli albo z narodowcami i twardym elektoratem albo z elektoratem centrowym, o który idzie przecież bój w najbliższym roku. Andrzej Duda, i to jeszcze razem z ryżem Morawieckim, w tę pułapkę od razu wlazł, dodatkowo w sposób wyglądający na chęć kradzieży narodowcom ich święta. Czyli nie dość, że naraził się centrystom, to jeszcze nacjonaliści mają go za złodzieja. Trzeba przyznać, że taki przeciwnik to jednak dla opozycji prawdziwy skarb.

Tyle jeśli chodzi o cynizm. Pomijając jednak partyjne szachy, pytanie, czy marsz rzeczywiście powinien być zakazany. Otóż, rozumiejąc schadenfreude i te uśmiechy, choćby na widok Ziemkiewicza kwiczącego o stanie wyjątkowym (hehe), uważam jednak, że marsz powinien mieć prawo przejścia przez Warszawę.

Po pierwsze, dlatego że nie jest to marsz faszystów. Owszem, jest przez faszyzujące partie organizowany, ale ogromna większość jego uczestników to nie są żadni faszyści. To albo biedni prawicowi rodzice z dziećmi, którym nikt w tym dniu nie potrafi dać równie licznej, antyfaszystowskiej alternatywy albo typowi chłopcy z prowincji, którzy przyjechali do stolicy  „popić i poruchać”, nawet jeśli te ruchanie to zwyczajowe, werbalne „jebać pedałuff”. Oni powinni mieć prawo przejść. Tak, to także i ich stolica.

Po drugie, marsz, jeśli już, to powinien być zakazany rok po tym, gdy były zamieszki. Przypomnijmy od dwóch lat jest mimo wszystko spokojnie, marsz zmienił się w racowy piknik i jako taki nie stanowi większego zagrożenia.

Po trzecie, teraz jest już za późno. Organizacje narodowe od dawna, w swej radykalnej części, powinny być zakazane. Ludzie od nazistowskich transparentów i tak zachwalanego przez Krzysztofa Boska festiwalu „Orle gniazdo” powinni być ukarani. Narodowcy w postaci Winnickiego, Bosaka, Zawiszy, Tumanowicza powinni mieć szlaban w mediach, tak jak szlaban od lat ma Leszek Bubel. Tak to się załatwia, a nie pisze na kolanie zakaz marszu, powołując się przy tym na … episkopat (wtf?).

Po czwarte, lewica sama lezie w zasadzkę. Pomysł liberałów polega na przedstawieniu dwóch radykalnych skrzydeł – tego faszystowskiego z jednej strony, tego lewackiego z drugiej i ustawieniu się w symetrycznym (!) środku. Jeśli jest ktoś, kto dziś najwięcej powinien wznosić toastów, to jest nim prezydent Krzysztof Żuk z Lublina.

Po piąte, zakaz i tak nie zadziała. Nawet jeśli sąd zakaz utrzyma, to narodowcy i tak przyjadą do Warszawy gotowi na rozróbę, a w razie czego zawsze mogą zwołać zgromadzenie spontaniczne. Władza znów się ośmieszy i jeszcze narazi obywateli na niepotrzebna ryzyko.

Owszem, polskie państwo nie działa. Owszem, obchody setnej rocznicy pokazały, że jest państwo polskie sklejone z gówna, patyka i sznurka. Ale to nie znaczy, że w imię partyjnych szachów ten gówniany sznurek ma się jeszcze bardziej zaciskać na szyi wolności zgromadzeń.

6 do 108 czyli pijany wujek ma problem

07/11/2018 7 Komentarzy

Siedlce, Mielec, Elbląg, Konin, Kielce, Radom, Włocławek, ale też Biała Podlaska czy nawet Nowy Sącz – wszystko to miasta, w których PiS poległ z kretesem w drugiej turze. Na 108 tzw. prezydenckich miast PiS będzie rządził w zaledwie… 6. Przy czym największe z nich do Zamość zajmujące zaszczytne 61. miejsce pod względem ludności. Oto skala porażki wyborów, rzekomo przez PiS wygranych.

Jak to się stało? Co spowodowało, że nagle, po tak znakomitych sondażach, miasta i miasteczka po prostu wyrzuciły PiS za drzwi i to nawet – o zgrozo! – w pisowskich matecznikach? Zdaniem niektórych spowodowała to groźba Polexitu, zdaniem innych zjednoczenie opozycji. Zdaniem jeszcze innych słabość PiS w terenie. Tymczasem problem jest o wiele większy. Otóż…czytaj dalej na stronie Super Ekspressu

Czy Tusk by poległ z Biedroniem?

05/11/2018 24 Komentarze

 

Aby przeczytać dalszy tekst, drogi czytelniku, musisz niestety odpowiedzieć na dwa proste pytania.

Po pierwsze, wymień, proszę, cztery podmioty umieszczone na liście ostrzeżeń publicznych KNF.

Po drugie, wymień, proszę, jakikolwiek podmiot z tej listy, przed inwestowaniem w którego ostrzegał cię pan premier Morawiecki.

Nie wymieniłeś? Nie martw się, prawdopodobnie nikt by nie wymienił. To chyba więc kończy kwestię winy Tuska za niepoinformowanie obywateli o ryzyku Amber Gold. Możemy przejść do ciekawszych kwestii.

A tą jest wystąpienie Tuska przed dzisiejszą komisją śledczą. Po liberalnej stronie mamy erupcję orgazmów, jak to Tusk zaorał Wassermanównę. Sęk w tym, że jej nie zaorał. Sęk w tym, że wypadł słabo, był zdenerwowany, jąkał się i widać było strach. Widział to każdy, kto chociaż przez DŁUŻSZĄ chwilę Tuska na żywo oglądał. Tusk nie przypominał tego poprzedniego Tuska z dawnej Polski, ale tego Tuska z obecnej Europy, gdzie elity się klepią po plecach i nikt bezczelnych pytań nie zadaje.

Ale jednocześnie Tusk jest zbyt bystrym politykiem, żeby nie wiedzieć, jak działają media. A te potrzebują kilku soundbitów. I nic więcej. Nikt nie zmieści w ramówce całego przesłuchania, nikt nie zrobi relacji jak za czasów komisji Rywina, trzeba kilku fajerwerków, żeby zapchać paszcze newsroomów. Tusk te fajerwerki dał, a potem, wręcz od niechcenia, cały spin poszedł w ruch. Pouczające było obserwowanie, jak spin ten wiruje coraz bardziej, jak wszyscy go łapią. Pouczające i smutne, bo komisje śledcze, w zamierzeniu jakże ciekawy pomysł wyjaśniania afer, kończą jako cyrkowisko dla infotainment dwóch psychiatryków.

Z drugiej strony, przesłuchanie to pokazuje, że Tusk wcale po powrocie nie będzie miał łatwo. Że zasady gry trochę się zmieniły, a właściwie zwulgaryzowały. Że trzeba być w mediach coraz bardziej bezczelnym. Ciekawe kontrastuje to z Biedroniem, który prostym, wręcz prostackim, chwytem zagotował Kuźniara.

Pewnie wina to nas wszystkich, ale mam wrażenie, że, skoro sami otworzyliśmy sezon na oranko, to wygra ten, kto kogoś na oczach widzów najlepiej przejedzie pługiem. I dobije szpadlem.

 

 

 

Na złość liberałom odkiboluje sobie uszy

05/11/2018 20 Komentarzy

Opublikowany niedawno w Tygodniku Powszechnym tekst Rafała Wosiao stadionowej walce klas poza głośnym rechotem w zainteresowanych, internetowo-kibicowskich kręgach, przeszedł bez większego echa, a szkoda. Mimo kilku jak najbardziej słusznych uwag, zawiera bowiem w sobie kilka bardzo charakterystycznych fantazmatów dzisiejszej lewicy, w które niektórzy, zwłaszcza niebywalcy stadionów, brną z uporem lepszej sprawy.

Czytaj dalej na Krytyka Polityczna

 

PS Jako, że nie odpowiadam na twitterze, (bo, celowo, nie mam do konta dostępu) jedynym miejscem do dyskusji z autorem jest ten blogasek.

Dobry prognostyk przed wyborami… prezydenckimi

04/11/2018 13 Komentarzy

 

Wbrew częstym opiniom nie uważam, że przegrana w miastach jest ogromnym problemem PIS w wyborach parlamentarnych, a nawet tych do Europarlamentu. W przypadku tych pierwszych wynik do sejmików wydaje się bardziej reprezentatywny a dochodzi ogarnianie się koalicjanta Jakubiaka. W przypadku tych drugich PIS wystawi kilka głośnych, medialnych nazwisk, aby podreperowali budżety.

Problem, jaki ma PiS z wynikami w miastach, to przede problem w wyborach prezydenckich. W tych miasta, choćby poprzez swoją liczebność odgrywają kluczową rolę. I miasta te powoli się od PIS odwracają. Śmiem nawet twierdzić, że wystawiony dziś przez PIS Andrzej Duda przegrałby w każdym większym mieście z kandydatami KO. A w wyborach będzie się Duda mierzył w drugiej turze nie z rozmemłanym Komorowskim, a prawdopodobnie z zawodnikiem wagi ciężkiej w postaci Tuska. I to Duda będzie symbolem budyniu, marmolady i rozmemłania.

To jest dla PISu problem, powiedziałbym nawet, że naprawdę duży problem. Jeśli bowiem nie zdobędą większość konstytucyjnej, to przy utracie prezydenta cała rewolucja stanie w miejscu. Owszem, rozszabrują co swoje, rozkradną, ale kolejne pomysły przeobrażenia państwa polskiego w jedną, wielką prywatną strefę oligarchiczną niczym Orbanowski bękart się nie udadzą.

I Tusk kolejny, który to już raz, da Jarkowi klapsa.

Dlatego na miejscu PIS zacząłbym się martwić i serio zastanawiać, czy akurat Duda powinien być ich kandydatem. Bo miasta są na PIS jednak wściekłe i ani uchodźcami, ani szantażem, ani TVP nie udaje się ich podejść propagandowo.

Razem, ale razem

31/10/2018 6 Komentarzy

Zapamiętajcie Państwo ten dzień. Dzień, w którym umarło, zdawało się nieśmiertelne, „Razem, ale osobno”. Dzień, w którym partia Razem sama z siebie, bez zaproszeń, zadeklarowała otwartość do rozmów z SLD. Dzień, który może dać się policzyć. Dzień, który mówi wszystkim sprawdzam.

Dramatem partii Razem… czytaj dalej (będzie o Chrystusie) na stronie Super Ekspressu

%d blogerów lubi to: