A wiec po czterech latach tylko tyle zdołali urodzić?
Mają wszystkie służby, Pegasusa, miliardy dla TVP, prokuraturę na łańcuchu , prezesów sądów, inwigilację opozycji, mają kasę na gigantyczne łapówki w postaci posad w spółkach skarbu państwa i tylko tyle znaleźli na opozycje? A właściwie to nawet nie tyle znaleźli, co tyle im podrzucono.
Rozumiem, że nie potrafią skazać absolutnie nikogo, że złapać też nikogo nie potrafią, że minister Emilewicz tylko cztery razy rower ukradli, ale żeby nic nie nagrać?
Kompletnie nic.
Cóż bowiem oznaczają taśmy Neumanna?. Wbrew pozorom Neumann może się spodobać POwskiemu betonowi. Cóż on bowiem mówi, że za PO będzie się bić do końca. Że pisowska prokuratura będzie stawiała 60-70% prezydentom zarzuty. Że KOD jest niczym bez organizacji. Że żaden sąd przed wyborami nie da wyroków. Wszystko to jest dla POwskiego żelaznego elektoratu oczywiste. A nawet jak będą jakieś rozterki, to zbyt świeża jest sprawa Banasia i kumpli gangsterów. Przy nim Neumann to ledwie pyskujący gówniarz.
Pytanie brzmi jednak, jak się zachowa elektorat zmienny? Tu jednak PIS ma ten problem, że przepływy elektoratu PO następują głównie do Lewicy. Owszem, gdyby lewicy nie było, albo byłaby rozproszona siła takich taśm, gdzie nic nie ma, ale są „kurwy” mogłaby PISowi dać bardzo dużo.
A tak, wystarczy teraz, że Lewica będzie fokusować się na wyborcach niezdecydowanych i podkreślać, że nie muszą wybierać między Polską Neumann a Polską Banasia. Że wreszcie pojawiła się naprawdę uczciwa oferta.
Taśmy Neumanna to dla lewicy gwiazdka z nieba. Wystarczy non stop krzyczeć, że dość już śliskiej, klerykalnej i wiecznie zajętej samą sobą POPiSowskiej Polski. Że czas na prawdziwą zmianę.
Zwłaszcza, że wypływają właśnie informacje o tym, jak pisowskie państwo ułatwiało handel kobietami na Podkarpaciu.