Wystąpienie Grety Thunberg musiało podzielić opinie publiczną, bo każda nowość musi opinię publiczną podzielić. A taką nowością jest na przykład pouczanie przywódców świata przez 16 letnią dziewczynę.
Tradycyjnie wiec obóz postępu jest za, a obóz reakcji przeciw. Ja, mimo iż obozem reakcji się mentalnie brzydzę, też jestem mimo wszystko przeciw. I uważam, że akcja Grety może być przeciwskuteczna.
Po pierwsze, problem z globalnym ociepleniem jest także, a może przede wszystkim, problemem z przekonaniem prawicowej opinii publicznej. A ta, jak wiadomo, intelektualnie nie jest zbyt lotna. Dlatego tym bardziej tych ludzi należy bombardować argumentami z autorytetu, a nie argumentami z wystąpienia 16letniej dziewczyny. Dorośli, głupia sprawa, ale dzieciom za bardzo nie ufają, dlatego m.in. są dorosłymi, więc Greta ich raczej nie przekona, a co najwyżej zirytuje. Zresztą, kiedy Was, drodzy czytelnicy przekonało do czegoś jakieś kilkunastoletnie dziecko? No właśnie.
Po drugie, wrzucenie Grety w cały ten kocioł medialny spowoduje, że całe zagadnienie zostanie sprowadzone do festynu, który błyskawicznie wymieli je i zostawi jako farsę. Trywializacja tematu, infantylizm dyskusji i na końcu podejrzliwość, że za wszystkim stoją rodzice, nieufność tylko powiększy.
Po trzecie wreszcie, cała ta akcja jest niebezpieczna dla samej Grety. Jeśli 1 lajk wydziela w nas ileś dopaminy, to wyobraźmy sobie, ile jest teraz wtłaczane w tą dziewczynę. Katastrofę widać potem na przykładach upadłych gwiazd i sportowców. Ja bym na miejscu jej rodziców się naprawdę martwił, bo zwykły człowiek nie jest mentalnie przygotowany na taką popularność.
Oczywiście, trudno tej dziewczynie nie kibicować, trudno nie porównywać jej angielskiego z angielskim, dajmy na to, Patryka Jakiego, trudno jej dojrzałości nie porównać z Donaldem Trumpem. Zaiste, dwoje wczoraj było 16 latków na forum ONZ, z których jedno za bardzo nie potrafi czytać, pisać i mówić i bynajmniej nie była to Greta. Trudno nie cieszyć się, patrząc na młodych ludzi, których Greta potrafiła jakoś zarazić entuzjazmem. Trudno nie kiwać z politowaniem głową, że się miało rację, co do tego, że dla polskiej prawicy wyzywanie od świrów jest dniem codziennymi, dziś zwyzywali niewinną dziewczynę, czoraj ubolewali nad akcją Pszoniaka.
Mimo wszystko jednak proponuję ciszej nad tą akcją i mniej optymistycznego rzucania się w nią z zamkniętymi oczami. Masa jeszcze roboty do zrobienia i dzieci, nawet najbystrzejsze, za dorosłych tego nie zrobią. Dlatego trzeba głosować na tych, co zrobić z tym rzeczywiście coś mają w planie.
Szczęście w nieszczęściu, że Polska nie ma akurat tu nic do gadania. Jeśli prezydent USA, ba, jeśli ambasadorka USA każe temu rządowi szczekać, to będzie on szczekał, bo taka jego wiernopoddańcza natura, więc decyzje w sprawie walki z globcio zapadną gdzie indziej, bez trzymanych na smyczy Polaków. Jeśli zapadną za sprawą Grety to dobrze, ale coś mi się wydaje, że akurat zostanie ona wykorzystana jako zasłona dymna dla kolejnych kapitalistycznych geszeftów.