Strona główna > felietonik > Kaczyński nigdy nie wykładał w Poznaniu

Kaczyński nigdy nie wykładał w Poznaniu


Wbrew pozorom i dającemu się zewsząd słychać rechotaniu, Jarosław Kaczyński wypada w wywiadzie dla Sieci bardzo sprawnie. Tym większy dla niego pech, że wywiad jest jedynie w papierze, a ten kupują już chyba tylko polityczni pasjonaci. O tym, w jaki sposób Kaczyński przyjmuje patologię za wzorzec i jak koszmarnie ten facet nie rozumie, co to dbanie o dobro wspólne, będzie jeszcze pisane. Tym razem kilka słów z punktu widzenia rozwiązania samej afery.

Z punktu widzenia całej afery najciekawszy jest jeden jedyny akapit wywiadu Kaczyńskiego. Kaczyński retorycznie w nim pyta, czy poseł i szef partii ma prawo być szefem rady fundacji i odpowiada zaraz, że ma prawo i nawet w oświadczeniu majątkowym jest specjalna rubryka. Tylko, że to akurat nie jest przedmiotem sporu. Nikt nie zarzuca tego, że Kaczyński jest szefem rady Instytutu Lecha Kaczyńskiego. Przypomnijmy zarzut krytyków Kaczyńskiego polega na tym, że należąca do Instytutu spółka Srebrna jest słupem Kaczyńskiego, który to słup, dzięki politycznym kontrolowaniu prezesa banku, chce na korzystnych warunkach wybudować wieżowce w centrum, dające milionowe dochody, co faktycznie będzie obejściem zakazu finansowania działalności politycznej przez partie. Dokładnie, i jak zwykle uczciwie, opisuje to Grzegorz Sroczyński, no ale Sroczyński swój symetryzm rozumie poważnie, to znaczy jako równy, obiektywny dystans do obu stron, a nie skryte blowjobowanie jednej, aż się gardłem wylewa.

Innymi słowy, Kaczyński może sobie zasiadać w dziesięciu, nawet stu fundacjach, ale zarzut jest zupełnie innego kalibru. W tym sensie odpowiedź Kaczyńskiego, przypomina odpowiedź Andrzeja Dudy, który na zarzut, że pod przykrywka finansowanych przez Sejm poselskich wyjazdów do Poznania, rozliczał sobie noclegi, by zarobkowo wykładać w Nowym Tomyślu, odpowiedział, że… nigdy nie wykładał w Poznaniu. Super, ale nie o to chodzi w pytaniu, drogi studencie.

Kaczyński idzie jednak dalej i retorycznie pyta: czy przewodniczący rady fundacji może rozmawiać na temat wielkiego przedsięwzięcia odnoszącego się do własności tej instytucji? Ma prawo, z tym, że w naszym wypadku, mam na myśli Instytut Lecha Kaczyńskiego, wymaga to jednogłośnej zgody tej fundacji. I ja taką jednogłośną zgodę uzyskałem. A więc Kaczyński, jak rozumiem, ma od Instytutu pełnomocnictwo, albowiem sprawami Instytutu zajmuje się zarząd. Pytanie, czy wpisał je do rejestru korzyści i od oświadczenia majątkowego, albowiem do oświadczenia należy wpisywać tekścik do rubryczki: Zarządzam działalnością gospodarczą lub jestem przedstawicielem, pełnomocnikiem takiej działalności (należy podać formę prawną i przedmiot działalności)”. Jak rozumiem owe przedsięwzięcie Instytut odnoszące się do własności Instytut było działalnością gospodarczą (budowa komercyjnych wieżowców), a rubryczka odnosi się do wszystkich przypadków, gdy jestem pełnomocnikiem? Jeśli to właśnie, to chyba trzeba było tam to wpisać, prawda? 

Dalej, jest jednak jeszcze ciekawiej, gdyż Kaczyński pyta: Czy przewodniczący rady [Instytutu]ma prawo rozmawiać w sprawie spółki. Ma prawo, o ile władze spółki o tym wiedzą, a w tym przypadku wiedziały. I tu więc mamy komiczną wykrętkę. Otóż, w przypadku, gdy Kaczyński ma rozmawiać o sprawach Instytutu, w którego radzie zasiada, to, jego zdaniem, musi mieć aż zgodę Instytutu i to zgodę jednomyślną. Zaś w przypadku, gdy ma rozmawiać o sprawach spółki, w której nawet nie zasiada, to nie musi mieć zgody władz tej spółki, ale wystarczy, że ci o tym wiedzą. Hmm…

No więc oczywiście, tak to nie działa. Albo musisz mieć zgodę (w formie pełnomocnictwa ofkors) do prowadzenia spraw innej osoby prawnej, albo zgody mieć nie musisz i możesz tylko im powiedzieć: ej, TVP, jutro idę negocjować umowę z Maleszką o jego własny program po Panoramie, nie musicie dziękować.

Ta druga interpretacja jest dość kusząca, zwłaszcza wspólny program z Kazimierzem Kujdą, ale niestety niezgodna z prawem. Bez pełnomocnictwa od Srebrnej, Kaczyński nie może prowadzić negocjacji biznesowych w tym zlecać prac na rzecz spółki, bo zgodnie z KSH to jest domena zarządu spółki. Zauważmy, że Srebrna wie oczywiście o tym, że potrzeba pełnomocnictwa i dlatego pan Gerry Birgfellner właśnie do Srebrnej dostał pisemne pełnomocnictwo do dalszych działań na rzecz Srebrnej, które opublikowała Wyborcza.  Kaczyński takiego pełnomocnictwa nie pokazał, więc pewnie dlatego opowiada, że wystarczy wiedza spółki. Nie, nie wystarczy, tak jak nie wystarczyłaby Birgfellnerowi.

Kaczyński mówi na koniec: Miałem także jednorazowe upoważnienie zgromadzenia wspólników dotyczące zawarcia ostatecznych umów, gdyby pojawiała się taka konieczność.

I tu znowu. Po pierwsze, czy Kaczyński wpisał takie upoważnienie do rejestru korzyści i oświadczenia majątkowego? Po drugie, skoro upoważnienie było jednorazowe jedynie do zawarcia ostatecznych umów, gdyby pojawiała się taka konieczność, to oznacza, że Kaczyński nie miał upoważnienia do umów wcześniejszych niż ostateczne, cokolwiek owe ostateczne znaczy. A jak wiemy Birgfellner, póki co, dopiero poniósł wstępne koszty inwestycji i załatwił dopiero promesę kredytową, nad czym Kaczyński nota bene ubolewa. 

Albo więc Kaczyński miał pełnomocnictwo Srebrnej, co może oznaczać, że zataił to w oświadczeniu majątkowym (o ile trzeba to wpisywać) oraz rejestrze korzyści (trzeba wpisywać), albo pełnomocnictwa od Srebrnej nie miał, więc zlecając działania na rzecz Srebrnej, mógł wprowadzić Birgfellnera w błąd i narazić go na koszty. Ot, i cała zagwozdka. 

Reklamy
  1. 11/02/2019 o 8:42 pm

    No i wyszło na moje.

    Jedna uwaga – JK może twierdzić, że obecność zarządu na spotkaniach biznesowych z Birgfellnerem oznaczała pełną tego zarządu zgodę na reprezentowanie spółki przez niego a zarząd może post factum takiego pełnomocnictwa udzielić.

    6 miesięcy do 8 lat za zatajenie prawdy/podanie nieprawdy. Taki Al Capone poszedł do więzienia za podanie nieprawdy w oświadczeniu podatkowym, a nasz za podanie nieprawdy w oświadczeniu majątkowym.

    Chcę tego.

  2. 11/02/2019 o 9:00 pm

    Przy tej interpretacji i tak musi wpisać to do oświadczenia, przy czym cały czas się zastanawiam jak rozumieć ten wpis w oświadczeniu o pełnomocnictwie. Na moje jednak on pełnomocnictwa nie miał, dlatego mówi o „wiedzy” spółki.

  3. 11/02/2019 o 9:13 pm

    Wpisać powinien był już w poprzednim oświadczeniu.

    A poza tym jesteś zbędnym formalistą. Sądy nie z takimi krętaczami jak Jarek potrafią sobie poradzić, mimo braku papierów, umów i upoważnień. Przecież na tym polega firmanctwo, co tez dałoby się przywołać w tym kontekście, że nie ma papierów, umów ani upoważnień.

  4. Anonim
    12/02/2019 o 8:25 am

    Pytanko Majorze.

    Czy felietonista Major już do końca świata i o jeden dzień dłużej będzie siedział w polskim grajdole? Tyle się ciekawych rzeczy dzieje na świecie, np. wenezuelskie Razem doprowadziło kraj do upadku, żółte kamizelki przechodzące w terroryzm i wspierane przez neonazistów z Włoch i Putina, dyrektywa gazowa, której do tej pory nie mogą zrozumieć polskie media (czy to sukces czy porażka a zwłaszcza dlaczego)…

  5. 12/02/2019 o 9:04 am

    To nie było Wenezuelskie Razem, Razem to Szwecja, kilkadziesiąt osób w Żółtych kamizelkach związanych z Putinem to promil, a Problem z polityką zagraniczna jest taki, że siła rzeczy masz o niej bardzo małe info, jeśli nie znasz języka i nie śledzisz non stop.

  6. Hellk
    12/02/2019 o 10:11 am

    Nowego Tomysla w kontekscie Srebrnej moze lepiej nie przypominac. No bo w samej kampanii wyszlo ze kandydat to pospolity kretacz i kombinator, na dodatek natura kretactwa duzo czytelniejsza dla szaraka niz w deweloperce – i co? I nic.

  7. 12/02/2019 o 10:28 am

    Nie cztałem całości wywiadu, tylko latające tu i ówdzie znam fragmenty, w tym te, które ty przytaczasz i faktycznie – w sporze prawnym – JK broni się nieźle. Wykrętka (prawnie) komiczna nie jest, bo on mówi tak: 1) to co robiłem robiłem dla fundacji, w zasadzie jako jej statutowy organ i to przecie jest wpisane do oświadczenia wyraźnie, że mogę (nie wpisuję peln. bo jestem organem); 2) nie robiłem dla Srebrnej to raz, a jeśli nawet, to nie jako pełnomocnik. Można budować wykładnię, że można mieć zgodę zarządu do rozmów i nie równa się to pełnomocnictwu. Patrz typowa korporacyjna sytuacja, że gdzieś w hameryce zapada decyzja o globalnym dealu i spółki córki lub inne siostrzeńce podpisują co im góra nsjazuje. Dlatego ja czepiać się będę bardziej owego zarządzania, bo zarządzanie nie musi być sformalizowane i może być po prostu ukształtowanym stanem faktycznym

  8. 12/02/2019 o 10:40 am

    Ludzie, danie się wkręcić w legalistyczną gadkę „czy ktoś złamał prawo” to jest zamulanie sprawy pod dyktando kaczystów. Nawet jeśli haczyk się znajdzie (a raczej da się – jak już wspomniał Starosta, jest w tym wszystkim mnóstwo cwaniakowania i kruczków, i w tym kierunku powinno iść ewentualne śledztwo, generalnie, jak bardzo legalne jest faktyczne jedynowładztwo na styku polityki i biznesu, w otoczeniu lasu słupów), to nie tu przecież leży sedno afery. Piskorski też raczej legalnie wygrał w ruletkę 20x pod rząd.

    Sednem jest jawna oligarchizacja państwa – uzależnianie inwestycji od wyborów, wykorzystywanie do celów biznesowych państwowych banków, ustawodawstwa, prokuratury, banku centralnego czy KNF-u itp. Ta władza nie jest po prostu skorumpowana (w sensie, pojedynczych polityków biorących łapówki, jak domniemany mocodawca Rywina, podejrzanych zegarków Nowaka czy Chlebowskiego załatwiającego kumplowi ustawy), tylko działa systemowo w wyłącznym celu umacniania władzy, sprzęgania biznesu z polityką i mediami. Kto chciał i nie zaciskał powiek, widział to od lat, teraz to wybrzmiewa wprost na taśmach, głosem samego Kaczyńskiego.

  9. Anonim
    12/02/2019 o 11:01 am

    @fernando

    Di Matkobosko, nie rozumiem takiego podejścia. Nikt nie mówi, że prawny aspekt jest najważniejszy (choć Austriak może mieć np. inne zdanie), ale przecie warto go rozkminiać, żeby lepiej rozumieć całość

  10. Anonim
    12/02/2019 o 11:03 am

    To byłem ja, Stanisław, tylko że mnie zanonimizowało

  11. 12/02/2019 o 11:27 am

    Stanisławie – w korpo są albo umowy o współpracę albo wsadza się kogoś do rady nadzorczej, która wydaje tzw. niewiążące polecenia:). Tutaj jest problem, ze to nie były rozmowy tylko zlecanie prace, negocjowanie sposobu zapłaty, akceptowanie kosztorysów, a wszystko to bez pełnomocnictwa…

  12. stanislaw414
    12/02/2019 o 12:51 pm

    @Major

    Nie chcę wchodzić tu w spór o korpo, w praktyce jest bardzo różnie, ośrodki decyzyjne są często gdzie indziej i często nie ma to przełożenia w formalnych dokumentach, a ludźmi obsadza się i zarządy, ale zostawmy to. Sam piszesz teraz, że działał bez pełnomocnictwa. Zarząd się zaprze, że: tego pełn. nie udzielał, natomiast wiedział o prowadzonych przez właściciela spółki rozmowach, nawet się na to zgadzał, z zaznaczeniem, że jest jasne, że JK nie miał pełn. do czynności prawnych, nie udzielaliśmy takiego. Stąd ja mówię: ok, ale projektując te wszystkie przedsięwzięcia (zakładanie spółek itd. etc.), nawet jeśli to wszystko wymagałoby (prawnej) akceptacji, zarządzałeś w istocie działalnością i wyszedłeś poza ramy fundacji. Oczywiście, że linia drugiej strony sporu będzie taka, że JK był umocowany, bo tylko stąd można atakować Srebrną, jednak – z ostrożności (pewnie też po części dla polityki) -pozwany będzie zdaje się i JK.

  13. Wróbel
    12/02/2019 o 1:44 pm

    Siła trendu, mody, wiatru, a może spinu… narracji… ta rzecz mnie absolutnie fascynuje, Majorze. I może mógłbyś kiedyś popełnić jakiś tekst na ten temat, jeśli rzecz wyda Ci sięciekawa do rozpracowania… bom ciekaw Twego punktu widzenia.

    „To wszystko było absolutnie legalne”. Czy jakoś tak.

    Tak może się dzisiaj (wciąż) bronić wyłącznie Kaczyński lub ktoś z jego błogosławieństwem. Bo pozwala mu na to trend, wiatr w żagle, który wciąż mu jeszcze wieje. Jego wyborcy, co pokazuje sondaż w Rzepie, są sprawą mało zainteresowani. Prezes mówi, że legalnie, można się rozejść.

    Tak (wciąż) nie mógłby się bronić Tusk, Piechociński, Miller… chyba nawet Biedroń. Właściwie ktokolwiek z opozycji. Bo wiatr wieje w oczy.

    W polskiej rzeczyistości nie mają znaczenia fakty, ważne w którą stronę wieje wiatr. Zmiana kierunku wiatru jest bardzo trudna. W publikacjach GW nie chodzi o podanie faktów, bo te (owszem, na mniejszym poziomie szczegółowości) były znane od jakiegoś czasu. W publikacjach GW chodzi o zmianę kierunku wiatru. Pytanie, czy to się uda.

  14. mtwapa
    12/02/2019 o 2:46 pm

    Imho odczapowa jest idea iż można podejmować miliardowe decyzje dla spółki jako woluntariusz a jednocześnie polityk na pełnym etacie.

    Jeśli ów „woluntariusz” jest u władzy w państwie to nie ma znaczenia czy sam zainteresowany oraz niby to niezależna spółka mataczy mówiąc że wszystko jest legit/papierek się wystawi/spółką zarządza kierowca i fryzjer JK/cokolwiek.

    Nie ma opcji w deklaracjach: jeśli zarządzasz spółką bez pobierania wynagrodzenia w dniu/roku X to nie wpisujesz.

  15. jaja
    12/02/2019 o 4:55 pm

    „To nie było Wenezuelskie Razem, Razem to Szwecja”

    Wenezuelskie Razemki też tak mówiły, że są Szwecja.

    „kilkadziesiąt osób w Żółtych kamizelkach związanych z Putinem to promil”

    Sromil. Jak w wyborach w USA i we Francji.
    No, i oficjalne spotkania przywódców z neonazistami z Włoch.
    I terroryzm (ostatnio podpalenie mieszkania ichniego marszałka sejmu, wcześniej kilkadziesiąt innych ekscesów).

    „a Problem z polityką zagraniczna jest taki, że siła rzeczy masz o niej bardzo małe info, jeśli nie znasz języka i nie śledzisz non stop”

    Ale chyba znasz język(?). Mógłbyś przychylić świata tutejszemu ciemnemu ludowi zaczytanemu w oneciarskim Stankiewiczu. Choć nie chcę się narzucać z tematami, tylko proponuje (kiedyś już pisałeś).

    PS
    To poprzednie pisałem ja, jaja, ale coś zrobiło mnie anonimem)

  16. poziomka
    12/02/2019 o 6:22 pm

    @major
    Jak już jaja zlecił Ci tematy, to płci Ci za ewentualne notki?

  17. s_trabalski
    13/02/2019 o 5:59 pm

    A ja sobie dziś poczytałem wywiad ze Śpiewakiem i zaczynam podejrzewać, że najciekawsze pytanie w tym pierdolniku to „Skąd na tych taśmach wzięła się wzmianka o Rydzyku?” Coś tam robił między Nycz Tower a Srebrną?

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: