Strona główna > felietonik > Wolne siondy u pani Ewy

Wolne siondy u pani Ewy

Wyobraźcie sobie, że pracodawca przez lata zapomina potrącać Wam z pensji na składkę ZUS. Owszem, ZUS Wam opłaca, ale ma taki burdel w papierach, że na konto wypłacał Wam prawidłową pensję netto + składkę ZUS. W pewnym momencie się jednak pokapował i mówi, hej, przecież ja z Waszej pensji powinienem potrącać połowę miesięcznej składki. Więc oddawajcie teraz 70 000 PLN, bo się, cholera, bezpodstawnie wzbogaciliście. Kasy oczywiście nie macie, bo skąd naraz wytrząśniecie mu 70 koła?

To tylko jedna z kulawych analogii (one zawsze są kulawe), jaka się nasuwa przy skandalicznym wyroku Sądu Najwyższego w sprawie TVP vs. pani Ewa. Przypomnijmy, pani Ewa przez 9 lat była zatrudniona w TVP na śmieciówce i wreszcie poszła do sądu pracy i okazało się, że jednak pracowała na umowie o pracę. Więc TVP musiał zapłacić zaległe składki ZUS. A że połowa składki idzie z wynagrodzenia pracownika, toteż TVP pozwał ja o zwrot połowy zapłaconych składek. Wyszło circa 70000. Dobrzy ludzie prosili Kurskiego, żeby darował, ale ten, jak cały ten łajdacki PIS, wrażliwy. TVP ostro się procesowała. I Sąd Najwyższy właśnie kazał pani Ewie zapłacić.

Co dokładnie zważył Sąd Najwyższy

Świadczenie spełnione przez powódkę na rzecz Zakładu Ubezpieczeń Społecznych nie ma charakteru alimentacyjnego, ale dotyczy w głównej mierze zwiększenia kapitału składkowego pracownika skutkującego wyższym przyszłym świadczeniem z ubezpieczenia społecznego. Skoro pracownik ma ustawowy obowiązek partycypacji w kosztach swojego ubezpieczenia społecznego, to nie istnieje aksjologiczna podstawa do przerzucenia tego obowiązku na pracodawcę, jeśli pracownik korzystał z ustalonych warunków zatrudnienia przez to, że otrzymywał do swojej dyspozycji tę część wynagrodzenia, która powinna zasilić Fundusz Ubezpieczeń Społecznych.

http://sn.pl/sites/orzecznictwo/Orzeczenia3/II%20PK%20151-17-1.pdf

Tu mamy zonk numer jeden pod tytułem „pracownik otrzymywał do swojej dyspozycji tę część wynagrodzenia, która powinna zasilić Fundusz Ubezpieczeń Społecznych.” W jaki sposób otrzymywał? Na konto, pocztą, przekazem pocztowym? Otrzymywał kopertę z napisem „składka na Fundusz Ubezpieczeń Społecznych, pyzolku”? Nie, pracownik, to jest pani Ewa, otrzymywała wynagrodzenie i nic ponadto. Sąd Najwyższy po prostu uznał, że w tym wynagrodzeniu z umowy o dzieło, które 9 lat później WSTECZNIE uznane zostało za wynagrodzenie z umowy o pracę, MIEŚCIŁA SIĘ już opłacana składka. TVP opłacając je 9 lat później, teraz ma prawo tę mieszczącą się składkę sobie teraz odebrać. A Pani Ewa? Cóż, pani Ewa pracując 9 lat, po prostu zdaniem sądu POWINNA WIEDZIEĆ, że otrzymuje śmieciówkowy nadwyżkowy bonus, i ja wiem, może sobie do świnki na przyszłość powinna odkładać.

Dlaczego powinna wiedzieć? Tu Sąd Najwyższy sięga po ustalenia Sądu Apelacyjnego

Pozwana w toku procesu nie udowodniła, że powódka konsekwentnie przez lata zawierała z nią oraz innymi osobami umowy cywilnoprawne, wykorzystując ich zależność i przymusowe położenie. Wykształcenie pozwanej daje podstawy, by uznać, że decydując się na wytoczenie powództwa o ustalenie stosunku pracy, powinna była mieć świadomość najistotniejszych konsekwencji zapadłego orzeczenia. Powódka dążyła do objęcia jej ochroną właściwą stosunkowi pracy. Ochrona ta znajduje odzwierciadlenie także na gruncie prawa ubezpieczeń społecznych i pozwana powinna była przewidzieć, że w tym zakresie jej status ulegnie zmianie. Z jednej strony uzyska pracowniczy tytuł podlegania ubezpieczeniom, z drugiej zostanie odpowiednio obciążana obowiązkiem finansowania składek.

Cóż to oznacza? Po pierwsze domniemanie, że śmieciówki, czyli umowy zlecenia albo o dzieło, zawierane są z własnej woli. Przy czym obalenie takiego domniemania, wbrew pozorom, wcale nie jest łatwe. Bo jak udowodnić, że skoro podpisałam i pracowałam, to tak naprawdę nie chciałam, bo dostałam umowę z ustnym komentarzem podpisujesz albo do widzenia? Po drugie, mamy tu założenie, że ludzie wykształceni powinni przewidzieć przyszłe rozumowanie Sądu Najwyższego, nawet jeśli sąd pierwszej instancji zupełnie odwrotnie niż Sąd Najwyższy sprawę rozpatrzył. Może w tym sądzie pierwszej instancji jacyś ludzie niewykształceni robią? A jak dokładnie ludzie wykształceni powinni sprawę rozumieć już w momencie składania powództwa o ustalenie stosunku pracy? Cóż, to też wyjaśnia Sąd Najwyższy:

Z tego samego powodu żądanie pracodawcy wobec pracownika zwrotu pokrytych należności składkowych nie może być uznane za sprzeczne z zasadami współżycia społecznego (art. 8 k.p.). W przypadku zatrudnienia w oparciu o umowę o dzieło istnieją dwie strony medalu. Z jednej strony wykonujący taką pracę pozbawiony jest jakiejkolwiek ochrony ubezpieczeniowej, z drugiej jednak strony otrzymuje wyższe (bo nieoskładkowane) wynagrodzenie.Zasady słuszności i sprawiedliwości przemawiają więc za tym, aby pracownik nie był zwolniony z konsekwencji, jakie w prawie ubezpieczeń społecznych wynikają z sądowego ustalenia istnienia stosunku pracy. Natomiast zasady współżycia społecznego sprzeciwiają się temu, aby pracownik został obciążony obowiązkiem spłaty należności jednorazowo. Taka zaś sytuacja nie zachodzi w niniejszej sprawie, bowiem należność została rozłożona na 72 raty (6 lat).

Rozumiecie Państwo? Sąd Najwyższy wprost twierdzi, że umowa o pracę JEST finansowo NIEKORZYSTNA, bo to wynagrodzenie jak na UMOWIE CYWILNOPRAWNEJ minus składka na ZUS. Sąd Najwyższy w ciemno domniemywa, nie tylko że ludzie sami chcą z własnej woli śmieciówek, ale że czymś absolutnie normalnym jest, iż pracodawca ZA TAKĄ SAMĄ PRACĘ daje na umowie o pracę MNIEJ niż na umowie o dzieło. Sąd Najwyższy nie wpadł na to, że za TAKĄ SAMĄ pracę powinna być taka sama pensja DO RĘKI, a kwalifikowanie tej pracy jako umowa o pracę bądź umowa cywilnoprawna powinno być uzależnione tylko od ewentualnego spełniania kodeksowej kwalifikacji takiej umowy (osobiste świadczenia pracy na rzecz pracodawcy pod jego kierownictwem etc.).

 Co oznacza ten wyrok? Poza pętlą na szyję dla wszystkich tych, którzy po latach dochodzić chcą ustalenia stosunku pracy? Bo przecież teraz taka TVP czy inny gigant może wręcz straszyć zatrudnionych na śmieciówki: morda w kubeł, bo jeszcze to my pójdziemy do sądu pracy, ustalimy tam wstecz umowę o pracę, zapłacimy za Was, a jakże, wszystkie składki, i będzie nam wisieć po 70 000. Wystarczy, że wykażemy interes prawny…

Co jednak oznacza ten wyrok w perspektywie szerszej, nie tylko praw pracowniczych?

Po pierwsze, między bajki można włożyć całą tę liberalną fikcję, jak to absolutnie
a-ideologiczni sędziowie w swej mądrości podejmują wyabstrahowaną od indywidualnych poglądów decyzję. Ten wyrok napchany jest neoliberalną ideologią jak tłusta gęś farszem. Również dlatego ludzie tak nienawidzą sądów, bo, słusznie, dostają cholery, gdy kolejny raz słyszą o tej rzekomo odpornej na emocje i ideologie grupie mędrców.

Po drugie, jesteśmy tu, gdzie jesteśmy, bo nie mamy swojego Ordo Iuris. Nie mamy nie tylko własnego, progresywnego legislacyjno-prawnego centrum, co nie mamy kuźni kadr na uniwerkach, która po latach wejdzie do sądów, trybunałów i przede wszystkim na uczelnie. Powoli wchodzi tam ekonomiczna heterodoksja, ale wciąż nie wchodzi tam progresywna szkoła prawa, z progresywnymi, lewicowymi kadrami. Gdybyśmy takich ludzi w Sądzie Najwyższym mieli, to powołano by się na art. 411 kodeksu cywilnego, zgodnie z którym nie można przy bezpodstawnym wzbogaceniu żądać zwrotu świadczenia, jeżeli spełnienie świadczenia czyni zadość zasadom współżycia społecznego. Przecież aż się prosi, żeby akurat w tym przypadku podnieść, że spłata obu połówek składki przez TVP czyni zadość tym zasadom. Te przepisy, te klauzule, stanowione były w głębokim PRL! Te przepisy, w samym swoim założeniu, są głęboko progresywne. To ludzie, tak ludzie, swoim neoliberalizmem wypaczają ich sens. Ale to nasza, lewicowa wina, że naszych ludzi nie ma w sądach i nie wydają oni lewicowych interpretacji zasad współżycia społecznego.

Po trzecie, tak wciąż wiele nie możemy, wciąż musimy zaciskać zęby i patrzeć, co ludzie potrafią robić innym ludziom i gdzie zostawiają serce. Ale w zalewie wściekłości, smutku i żalu,  możemy też te parę złotych zebrać i pomóc. Na pomagam prowadzona jest zbiórka w sprawie pani Ewy, warto, naprawdę warto, się dorzucić. A tych, co rzucą coś więcej niż symbolicznie, zapraszam do kontaktu mailowego, będą w ramach malutkiego bonusika zarzucić temacik na dłuższy felieton na niniejszym blogasku.

Reklamy
  1. 09/11/2018 o 11:38 am

    Hesu. Kolejny.
    Już pomijając pierdołowate nieścisłości, to mój elementarny fact-checkizm cierpi jak widzę płacz „laboga skund ja wezmę naraz 70 koła” w sytuacji gdy, imaginuj sobie waćpan, jest to ROZŁOŻONE NA 6 LAT, czyli po klocku miesięcznie.
    Przy czym tego klocka miesięcznie (w pewnym uproszczeniu) ta sama pracownica troskliwie przytulała przez 5 lat (w czasach kiedy ludziom zdarzało się dostawać legalnie na rękę połowę tej kwoty).

    Zatem cały lament w tej sprawie że jejzu, nie żądajcie etatów bo dostaniecie 70 TYSIĘCY KARY, to, scusi, pierredolenie. Tam gdzie pracownik faktycznie miał dostawać X netto, a pracodawca se oszczędzał na narzutach, pracownicy nie są zobowiązywani do zapłaty. Tam, gdzie się umówili na X brutto „ale może dałoby się zrobić żeby z tego było więcej do wypłaty? mnie też pasuje!”, jest bonusik do zwrotu, bo tego wymaga elementarna lewicowa uczciwość wobec tych którzy z kwoty X brutto odprowadzali składki do wspólnego wora dostając mniej na rękę.

    I każdą sprawę ocenia się indywidualnie a nie że jak w sprawie pani Zosi CO TEN SOND NAROBIŁ, to wszystkich tak samo. BTW piękne chody ma pani Zosia wśród kolegów dziennikarzy.

  2. 09/11/2018 o 11:53 am

    Ja tylko dodam, że za posługiwanie się sformułowaniem „zatrudnienie w oparciu o umowę o dzieło” i „wykonywanie pracy na podstawie umowy o dzieło” studentów i aplikantów momentalnie oblewa się na egzaminach z prawa pracy. A SN pisze to w uzasadnieniu całkiem serio. To jest sankcjonowanie śmieciówek i zachęta do ich stosowania. Dodam tylko, że oczywiście dziennikarka na swojej śmieciówce „na rękę” dostawała tyle co etatowi dziennikarze, a kiedy po 9 latach „dostała” etat, to jakoś dziwnym trafem wcale kwota „na rękę” nie zmalała.

  3. 09/11/2018 o 11:55 am

    @bartoszcze. – Tak, sąd jej rozłożył na raty, TVP nie chciała. To, że dla kolegi to tylko klocek miesięczne, czyli powiedzmy średnia rata/pół raty kredytu mieszkaniowego, to ja rozumiem, gratuluje koledze zarobków, sekretariat prześle kwiaty. Oczywiście, że „cały ten lament to pierdolenie” bo „każdą sprawę ocenia się indywidualnie”, a więc pewnie w ramach „indywidualnego oceniania” takie wyroki nie będą zapadać, więc na cóż „pierdolić lamentem”. Kto by w ogóle, kurwa, wpadł na pomysł, że SN może kształtować linie orzeczniczą…

    Pomijając zaś tradycyjne pseudolewicowe pierdolenie w stylu „dojechać chama, bo sonsiad miał jeszcze gorze”, to nikt, przy masowym otusourcingu w TVP się nie umawiał na „dałoby się zarobić więcej”, tylko wyjebali na śmieciówki całe rzesze ludzi, żeby ratować sytuację finansową. Opowieści o tym, że ci pracownicy mieli jakiś wybór i chytra baba chciała KOSZTEM innych pracowników sobie jeszcze zarobić jest, owszem, elementarnym, ale niezrozumieniem całej idei lewicowości.

  4. 09/11/2018 o 11:57 am

    @kayek – oczywiście że o to chodzi w tym wyroku, przecież aż kapie z niego pomysłem „ukarać chytrą babę”

  5. 09/11/2018 o 12:00 pm

    A fragment o „lewicowym” Ordo Iuris o tyle istotny, że PÓKI CO, to nie jest jeszcze jednolita linia orzecznicza. Tu o postanowieniu SN, które wskazywało możliwość oddalenia takiego roszczenia w analogicznym stanie faktycznym na podstawie naruszenia zasad współżycia społecznego: https://www.prawo.pl/kadry/pracodawcy-nie-nalezy-sie-zwrot-skladek-od-pracownika,305345.html Nie wykluczam, że Pani Ewa mogła niestety mieć nienajlepszą reprezentację prawną, i tu faktycznie do gry mogłoby wejść „lewicowe Ordo Iuris”.

  6. 09/11/2018 o 12:20 pm

    @kaytek – ja to sobie wyobrażam to tak, że po takim wyroku mamy za kilka dni przystępnie wyłożone kawa na ławę, jak progresywnie można orzekać w takich przypadkach, co jest przydatne i dla reprezentantów i dla sądów. Po prostu klauzule generalne także mogą, anwet powinny być lewicowe.

  7. 09/11/2018 o 12:29 pm

    Więcej, te najistotniejsze klauzule generalne są ze swojego założenia lewicowe, zasady współżycia społecznego po to właśnie są, żeby korygować nadużycia prawa czy prawniczy legalizm w kierunku zasad sprawiedliwości społecznej, zresztą to przecież spadek po uprzednim ustroju.
    Ale najzabawniejsze w tej sprawie jest to, że tutaj nawet nie trzeba by było sięgać do zasad współżycia społecznego i jak najbardziej w duchu legalizmu da się wyinterpretować podstawę do oddalenia takiego powództwa, wystarczy przyjąć, zgodnie zresztą ze stanem faktycznym, że umówiono między stronami kwotę „na rękę”,tj. netto i to przesądza o treści stwierdzonego już wcześniej stosunku pracy. W ramach tego świeżo stwierdzonego stosunku pracy pracownik miał dostawać na rękę tyle, ile na rękę dostawał na podstawie nieważnej umowie o dzieło (bez względu na to czy na papierze do umowy o dzieło wpisano kwotę netto czy brutto). I wszystko to co ponad to, co pracownik dostawał na rękę, pracodawca zgodnie ze swoim obowiązkiem powinien odprowadzić do ZUSu i US, bez względu na to, czy to była część obciążeń odprowadzanych w imieniu pracownika, czy swoim własnym. Jest to jego wyłączny obowiązek i jego wyłączna odpowiedzialność. A że tego nie zrobił, będąc w błędnym przekonaniu, że skutecznie zawarł umowę o dzieło, podczas gdy faktycznie miał miejsce stosunek pracy – to jest już problem i ryzyko pracodawcy.

  8. 09/11/2018 o 12:50 pm

    @Kaytek – Gorzej, gdyby to tylko dotyczyło tej jednej sprawy, ale SN wręcz wskazał na quasi zasadę, że śmieciówki + zapłata ZUS = umowa o pracę, bo „taka jest druga strona medalu”/ Przecież to jest wręcz zachęcanie do optymalizacji śmiecówkowej niezgodnej z prawem pracy.

  9. steelman
    09/11/2018 o 4:32 pm

    pracodawca ZA TAKĄ SAMĄ PRACĘ daje na umowie o dzieło MNIEJ niż na umowie o pracę.

    #KorektaObywatelska Nie odwrotnie?

  10. 09/11/2018 o 6:14 pm

    Racja, poprawiłem

  11. jaja
    09/11/2018 o 8:27 pm

    @galopujacymajor
    ” A tych, co rzucą coś więcej niż symbolicznie, zapraszam do kontaktu mailowego, będą w ramach malutkiego bonusika zarzucić temacik na dłuższy felieton na niniejszym blogasku”

    A konkretnie, jaka jest twoja cena?

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: