Strona główna > felietonik > Sok z Żuka, czyli o sztuce cywilizowania

Sok z Żuka, czyli o sztuce cywilizowania

Za każdym razem jest to samo. Za każdym jedynym razem. Klęczenie, klęczenie, klęczenie, konserwa, konserwa, konserwa. Nagle zbliżają się wybory i siup: in vitro, związki partnerskie, kochamy LGBT, jesteśmy tolerancyjni, machamy tęczową łapką. A po wyborach znów: klęczenie, klęczenie, klęczenie, konserwa, konserwa, konserwa…

Za każdym razem ten sam chwyt, ten sam tęczowy Smoleńsk dla elektoratu, który składa rączki i prosi: kochana Platformo & Friends, bądź taka nowoczesna, nie prześladuj LGBT, bądź taka, jaka chcemy, żebyś była.

A Platforma na to: de-mo-kra-cja, wo-lne siondy, wo-lne siondy!

Teraz jest to samo, teraz nawet do pary z Ujazdowskim przypięli sobie do klapy Barbarę Nowacką, która zawalczy o absolutnie najodważniejszy postulat ever, tj. o… gabinety ginekologiczne.

Ten chwyt, ta liberalna zagrywka oczywista jest już tak bardzo, że gdy prezydent Lublina, Żuk Krzysztof, się na moment z owej zagrywki wyłamał i w przypływie szczerości zakazał marszu równości, to cały liberalny obóz od „wolnych siondów” nagle w tej sprawie nabrał wody w usta. Trzeci dzień trzepią wszyscy pod biblioteczkę Patryka Jakiego, trzeci dzień oburzają się na te straszne fajnopolackie fopa (patrz, on tych książek nie czyta!), ale nawet słowem nie pisną o Żuku. Bo wiedzą, wiedzą, jak bardzo Żuk pokazał prawdę o całej tej Koalicji Obywatelskiej, która jest tak obywatelska jak obywatelska była swego czasu Platforma. Wiedzą, że to ściema, i co gorsza, wiedzą, że inni wiedzą, że to ściema, dlatego tak bardzo atakują Biedronia. Bo wiedzą też, że Biedroń jest w swym obyczajowym liberalizmie wiarygodny, że nie ma homofobicznych polityków i konserwatywnej kotwicy wbitej prosto w żebra, a właściwie to w serce.

Wiedzą i się boją.

Ale w przypadku homofoba Żuka jest jeszcze coś ciekawszego. A mianowicie postawa SLD. Włodek Czarzasty, który w bonmotowym szale chciał aż za bardzo błysnąć, przypucował się, że Żuk kandydatem popieranym przez SLD jest także. I teraz nijak nie można tego odwrócić.

Jako żywo stoi mi przed oczami Czarzasty na eseldowskiej platformie podczas warszawskiego marszu równości – ta smutna żaba polskiej lewicy, zagubiona i rozglądająca się znudzona wokół nowolewicowych działaczek i działaczy, osoba która tak bardzo tam nie pasowała.

Ale wszyscy też pamiętamy, jak Rafał Woś w swoim najsłynniejszym (niestety) tekście apelował o lewicowe cywilizowanie PISu. Wszyscy też pamiętamy, jak internetowy lud buchnął gromkim śmiechem i oburzeniem. A przecież teoria cywilizowania sama w sobie nie jest wcale taka zła.

I cywilizować trzeba nie PIS z Kaczyńskim, bo to niemożliwe, i nie PO, bo to partia cywilizacyjnie już dawno stracona, ale właśnie od SLD. Owszem, ta partia ma masę małych Żuczków, małych Millerków i całej plejady bardziej lub mniej dzbanów. Ale być może rozwiązaniem dla nich nie są żadne warsztaty wrażliwości, które wprowadzać chce rzeczniczka SLD, ale … umowa koalicyjna. Może historyczną rolą nowej lewicy jest wpisanie twardych zasad do takiej umowy, że każdy podobny Żuk albo inny Miller za swoją homofobię zostanie z koalicji wyrzucony lub automatycznie tracił poparcie. Może jedna, wspólna, lewicowa platforma poparcia będzie miała nie tylko większy budżet, wreszcie (!) czas medialny i poczucie ulgi rozdartych wyborców, ale także spełni rolę dyscyplinującą i zapewnieni, że SLD wreszcie doszlusuje do lewicy XXI wieku.

 

Reklamy
  1. tuciu
    11/10/2018 o 1:18 pm

    Brawo!!! Lewica musi wziąść się za własne podwórko, tam dogadać się co do programu i uporządkować szyki. Inaczej całe te jakże słuszne pretensje do kształtowania debaty politycznej i ograniczania wpływów podwórek prawicy są równie żałosne i równie nierealistyczne jak prawicowa mocarstwowość w polityce zagranicznej. Od czasów Kwaśniewskiego lewica rozpada się na coraz mniejsze kawałki. Wydawało się, że wypadnięcie z parlamentu otrzeźwi nieco działaczy, ale jednak to za mało. Czego jeszcze trzeba żeby zmądrzeli? Chyba sami nie wiedzą i zrażają tym tylko do siebie wyborców, bo nikt nie chce tracić głosu głosując na partię, która nie ma nawet najmniejszych szans wejść do parlamentu. Czarzasty i tak się poprawił, bo zaczął deklarować że chce bronić praw mniejszości. Widać z wykonaniem mu jeszcze nie wychodzi. Chyba czeka nas jeszcze jedna kadencja lewicy na politycznej pustyni czyli poza parlamentem.

  2. Aristodemos
    11/10/2018 o 7:41 pm

    Zatem ostatecznie straciłeś resztki nadziei, że Razem kiedykolwiek wyjdzie z niszy, i liczysz na to, że „nowa lewica” wtoczy się do wielkiej polityki na plecach SLD. Rejterujesz z prynypializmu, proponujesz, by Razem sprzedało się za parę mandatów, więc osłaniasz to bajdurzeniami o „cywilizowaniu SLD”. Za rok wezwiesz, by nowa lewica „cywilizowała Kukiza”, Talleyrandzie blogosfery. A Biedroń wypłakujący się Cejrowskiemu, jak to go „liberalne media” sekują, cywilizuje Cejrowskiego?

  3. MiM
    11/10/2018 o 7:51 pm

    Fajnie, tylko żeby kogokolwiek móc „cywilizować” trzeba mieć najpierw jakieś środki oddziaływania. Na razie nowa lewica nimi nie dysponuje. W ewentualnej koalicji SLD – Razem, to SLD narzucałoby warunki jako zdecydowanie silniejszy partner (de facto pożerając przystawkę). Liderzy SLD (w większości właśnie takie Żuki i Millery) nie mają żadnego interesu w „cywilizowaniu” własnego ugrupowania – szczególnie, że wedle większości sondaży jednak oni i kilku ich przybocznych na miejsca w Sejmie się załapią.
    Możliwości zmiany widzę dwie:
    – Rewolucja w samym SLD, gdzie trwała marginalizacja na pozycjach kanapowej opozycji wywoła bunt pozbawionych apanaży i wpływów działaczy drugiego szeregu. Wtedy nowy kurs mógłby być zdecydowanie bardziej lewicowy – choćby ze względów koniunkturalnych.
    – Powstanie silnej konkurencji na lewicy (tu chyba wszyscy liczą na Biedronia – oby się nie przeliczyli), która zagrozi całkowitym odesłaniem SLD w polityczny niebyt (czyli poziom 1-2% poparcia oznaczający upadek partii). Wtedy faktycznie możliwe byłoby działanie „cywilizujące”, bo kierownictwo SLD musiałby na różne ustępstwa przystać choćby po to żeby bronić swoich stołków.

  4. 11/10/2018 o 11:33 pm

    @tuciu – lewicowy blok ma potencjalne 15% i będzie języczkiem u wagi. Pytanie tylko kiedy

  5. 11/10/2018 o 11:41 pm

    @Arostodemos – czy mi się zdaje, czy Ty nie jesteś czasem tym chevalierem z salonu24.pl, który, zdaje się, że teraz łazi i pod moimi tekstami w różnych miejscach wkleja swoje pouczenia?

    Co do meritum to chyba chodziło Ci o Rachonia, nie Cejrowskiego, a problem sojuszu lewicowego jest problemem pragnień lewicowych wyborców a nawet byłych członków Razem, którzy o ten sojusz apelują od ponad roku. Model antySLD się nie sprawdza, a jest szansa nie na kilka mandatów w Sejmie, tylko na współrządzenie bo ani PIS ani KO nie zdobędą większości i zadecyduje ten trzeci: Kukiz albo lewica. Z tego powodu SLD warte jest mszy.

  6. 11/10/2018 o 11:44 pm

    @MiM – ja widzę Biedroni jako platformę, gdzie SLD i Razem mogą sobie podać ręce, ale, patrząc, jak go grillują liberalne media prawdopodobnie nic z tego nie wyjdzie. On lada moment przestanie być fajnopolacki, a wtedy już po nim.

  7. Maq
    12/10/2018 o 11:46 am

    Mnie bawi

  8. MiM
    12/10/2018 o 2:32 pm

    „ja widzę Biedroni jako platformę, gdzie SLD i Razem mogą sobie podać ręce”
    To byłaby druga ze wspomnianych przeze mnie opcji – stosunkowo silne ugrupowanie Biedronia mogłoby „cywilizować” SLD i wymusić utworzenie lewicowego bloku na uczciwych i akceptowalnych dla większości warunkach. Tyle, że poza wspomnianymi przez Ciebie próbami uwalenia Biedronia przez liberałów, ja widzę jeszcze inne problemy w samym Biedroniu. Przede wszystkim obawiam się jego przerośniętego ego. Na razie buńczucznie zapowiada pójście drogą Macrona. Obawiam się, że skończy jak Palikot lub Kukiz. Stworzy jakiś Ruch Biedronia ’19 nie oglądając się na innych i zniechęcając do współpracy. Oczywiście wejdzie do Sejmu, ale jako solista bez solidnego zaplecza szybko się wypali i wrócimy do punktu wyjścia. Obym się mylił.

  9. Maq
    12/10/2018 o 7:33 pm

    Niestety, we wszystkich wywiadach, Biedroń, prezentuje się, jako infantylny głupek.

  10. jaja
    12/10/2018 o 8:57 pm

    „Ale w przypadku homofoba Żuka” LOL

    Z tym Żuczkiem, to jest tak:
    -pozwoliłby na demonstracje – lewica by zarzucała, ze pozwolił na kontrprotest narodowców (jak to już bywało),
    -zakazał – żadna lewica nie pochwaliła za zakazanie narodowcom,
    -pozostaje: pozwolić marszowi a zakazać narodowcom – co byłoby kuriozalne.

  11. Radecki
    12/10/2018 o 10:03 pm

    Żuk homofobem…

    Nie, no kurwa, Majorze!
    Z całym szacunkiem, ale może weź się wybierz do sklepu metalowego, kup 10-kilowy młot z długą rękojeścią, rozmachnij się solidnie i przywal se centralnie we własny, osobisty płat czołowy.
    Lewy.
    Ale tak właściwie, to najlepiej w oba na raz.
    Jest duża szansa, że logika po takim resecie wróci i ponownie zacznie funkcjonować.
    —————-
    A teraz wytłumaczenie.
    Będzie jak dla CL [Ciemnego Luda] czyli agitka przez kiepsko dobraną analogię.
    —————-
    Wyobraź sobie, że Cię ludzie wybrali w konkursie piękności na zarządcę kawałkiem wspólnego majątku (może nie „w ruinie”, ale na pewno w stanie totalnej, ciemnogrodzko-parafialnej stagnacji).
    Wyobraź sobie dalej, że zarządzałeś całkiem przyzwoicie i skutecznie, tak przyzwoicie i skutecznie, że ludzie wybierają cię po raz drugi.
    No i teraz ubiegasz się o wybór po raz trzeci.
    A tu ci kilka „obcych band” (!) na tym kawałku wspólnego majątku ustawkowe mordobicie zamierza urządzić.
    No nie ma siły, Straty będą. Daj Boże aby tylko materialne, a nie ludzkie.
    Co zrobić?
    Ano …zakazać.
    —————-
    Wbrew pozorom nie jestem ślepym zwolennikiem obecnego Prezydenta Miasta Lublina.
    Ba! Jako potomek rolników doskonale znam wartość płodozmianu.
    Z tym, że – jako żywo – jeśli mam do wyboru JEDYNIE po raz trzeci z rzędu na tym samym polu zasiać tą samą pszenicę (poprzednio-niezłą), albo… owsik [głuchy owies] to…
    No.

  12. MiM
    12/10/2018 o 10:06 pm

    „-pozostaje: pozwolić marszowi a zakazać narodowcom – co byłoby kuriozalne.”
    Jeżeli naziole grozili urządzaniem burd (a to rzekomo miało być powodem zakazania Marszu Równości), to zakaz kontrmanifestacji byłby w pełni uzasadniony. Przypominam, że wolność zgromadzeń dotyczy wyłącznie manifestacji pokojowych.

    Swoją drogą, użycie przemocy (lub gróźb jej użycia) do wymuszania na organach państwa określonych decyzji to nic innego jak… terroryzm. Czyli jeśli Żuk faktycznie poczuł się zmuszony podjąć taką decyzję, to powinien natychmiast dzwonić do odpowiednich służb i oczywiście zawiadomić prokuraturę o popełnieniu przestępstwa. Byłoby to w sumie zabawne.

    Aż z ciekawości sprawdziłem sobie definicję (artykuł 115 § 20 kodeksu karnego):
    „przestępstwem o charakterze terrorystycznym jest czyn zabroniony zagrożony karą pozbawienia wolności, której górna granica wynosi co najmniej 5 lat, popełniony w celu:
    1) poważnego zastraszenia wielu osób,
    2) zmuszenia organu władzy publicznej Rzeczypospolitej Polskiej lub innego państwa albo organu organizacji międzynarodowej do podjęcia lub zaniechania określonych czynności,
    3) wywołania poważnych zakłóceń w ustroju lub gospodarce Rzeczypospolitej Polskiej, innego państwa lub organizacji międzynarodowej
    – a także groźba popełnienia takiego czynu.”

  13. 12/10/2018 o 10:18 pm

    Nie no, kurwa, ja rozumiem nawet ten list Żuka do biskupów, ale po tym liście robisz konfę, że sorry takie jest prawo i tyle. Żuk może i Lublinowi się podlizał, ale wszedł do historii jako homofob.

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: