Strona główna > felietonik > Mundialowo: Dyskretny uśmiech Brendana Rogersa

Mundialowo: Dyskretny uśmiech Brendana Rogersa

It’s easy to defend – równie słynny, co niemiłosiernie uproszczony cytat Rogersa ciągnie się za mną, niczym za nieszczęsnym Brendanem, za każdym razem, gdy przyglądam się kto, kiedy i na jakich warunkach na tym mundialu wygrywa.

Wiele musiał wysłuchać drwin ówczesny trener Liverpoolu, wiele musiał przełknąć, zwłaszcza gdy tracił majstra Anglii w dość kuriozalnych okolicznościach. Dziś też na boisku pomylił się akurat Henderson – ten, który czasy Rogersa doskonale pamięta. I pamięta te wszystkie szyderstwa

Tymczasem ten mundial przyznaje Brendanowi rację. Tak, bronienie jest relatywnie łatwe. Na pewno łatwiejsze niż atakowanie. Dlatego sukces na mundialu odnoszą te drużyny, które nauczyły się bronić. Gra ofensywna wymaga finezji, zgrania, wypracowanych schematów a przede wszystkim czasu. Bardzo dużo czasu. A tego reprezentacje nie mają. Sięgają więc po to, co jest pod ręką. I jest łatwiejsze. Sięgają więc po obronę.

Nie chodzi tu tylko o Urugwaj. Chodzi o Szwecję, która wyrzuciła Niemców i Szwajcarów. Chodzi o Chorwację, która ledwo przeszła Danię. Czy też o Anglię, która psim swędem wyrzuciła Kolumbię. Chodzi o Argentynę, która została wicemistrzem świata, bo straciła tylko 1 bramkę. I o reprezentację Polski, która na Euro niemal otarła się o półfinał, ale ostatnie trzy z pięciu meczów zremisowała.

To, że widzimy w tym mundialu coraz częściej karne. To, że widzimy tak mało bramek, gdy tylko drużyna zdecyduje się bronić, jest właśnie najlepszym potwierdzeniem tezy Rogersa. Wystaw na mundialową imprezę mocno defensywną drużynę, a radykalnie wzrosną Twoje szanse na sukces. Bo rywal, co do zasady, ma ofensywę w rozsypanej mozaice graczy różnych klubów. I wielu schematów raczej się nie nauczy.

Gdy patrzyłem więc dziś na Anglię, obstawiając, który z piłkarzy zostanie scapegoatem w serii jedenastek, nie patrzyłem na Harrego Kane’a, który zagrał przecież o wiele gorzej od wyjadacza Falcao (gość, do kupienia natychmiast). Patrzyłem na grę Anglii bez piłki, pressing i niedopuszczanie elektrycznych Kolumbijczyków pod pole karne. Jeden błąd przy strzale Miny obrazu nie zmienia.

Anglicy wreszcie mają szansę nie dlatego, że Kane dobrze współpracuje ze Sterlingiem. Nie dlatego, że wreszcie mentalnie się przełamali. Ale dlatego, że ich 3-5-2 jest w stanie na ten moment zabiegać każdego. Pytanie tylko, co zrobią, skoro wycofana Szwecja jeszcze bardziej do siebie wzięła słowa Brendana Rogersa.  Wszak na koncie ma już odesłanych do domu Włochów i Niemców.

Reklamy
  1. 04/07/2018 o 12:01 am

    Napisać długi tekst o turniejowej skuteczności obronnej gry, posypać przykładami, a nie wspomnieć słowem o Grecji ’04, no no…

  2. 04/07/2018 o 12:02 am

    No jasne, późno już, Grecja rozbiła bank.

  3. Enzo
    04/07/2018 o 1:14 am

    Bardzo słabo zagrali Anglicy, tragicNie wręcz. Co nie zmienia faktu, że Kolumbia w pierwszej połowie praktycznie nie istniała.
    No ale karne są w sumie honorowe, każdy ma szanse, choć mam nadzieję, że nawet drewniani Szwedzi wystarczą, bo takich Anglików oglądać nie chcę.
    Masz rację, ta taktyka się sprawdza, Rosjanie mają szanse nawet na finał ;)

  4. 04/07/2018 o 8:01 pm

    Owszem, grali słabo w ofensywie, ale bardzo dobrze w destrukcji. Kolumbia nic nie miała z gry.

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: