Strona główna > felietonik > Siedem craftów za Śpiewakiem

Siedem craftów za Śpiewakiem

Dziwne wzburzenie, by nie powiedzieć szok poznawczy, wzbudziła decyzja poparcia Jana Śpiewaka przez koalicję partii Razem, Inicjatywy Polska, Zielonych i Stowarzyszenia Wolne Miasto Warszawa. Tymczasem to właśnie ta kandydatura wydaje się na ten moment i w tych okolicznościach najlepszą decyzją polskiej lewicy.

Po pierwsze, Jan Śpiewak i tak by kandydował. Zbyt długo na to pracował, zbyt wiele pod to podporządkował, żeby zrezygnować. Gdyby więc Razem z Inicjatywą i Zielonymi go nie poparli, gdyby wystawili swoich kandydatów, to  – oprócz wolnego elektrona Ikonowicza – na lewicy byłby jeszcze Śpiewak, kandydat Razem, swojego kandydata pewnie wystawiłoby SLD, no i jeszcze ruchy miejskie, a może i nawet Zieloni. Słowem pięciu-sześciu kandydatów na lewicy, wizerunkowa i polityczna katastrofa. Tymczasem poparciem Śpiewaka ma wreszcie lewica szansę zgarnąć premię zjednoczeniową i to bez utraty swej tożsamości. Teraz ruch po stronie nomen omen ruchów miejskich, które mają powód, aby odpuścić wybory na prezydenta w zamian za poparcie do rady miasta oraz po stronie SLD. Dla Sojuszu wystawianie własnego kandydata w tym momencie staje się kompletnie nieopłacalne (również finansowo), pytanie tylko: czy poprzeć lewicowy blok ze Śpiewakiem, czy może liberalny z Trzaskowskim? Te pierwsze zbuduje zaczątek możliwej współpracy na lewicowej platformie w przyszłości, te drugie pozwoli uzyskać błogosławieństwo od sapiących kapłanów liberalnych mediów. Pytanie tylko, czy SLD chce być graczem na lewicy, czy kolejną „nowoczesną” przystawką PO?

Po drugie, kandydatura Śpiewaka ratuje też same Razem i Zielonych. Przy takiej potencjalnej liczbie kandydatów ani ktoś z Zielonych, Ruchów Miejskich, SLD, ani, dajmy na to, Zandberg nie mają większych szans na dobry wynik w prestiżowych wyborach w Warszawie. Kandydując tylko swoją sytuację w oczywisty sposób by pogorszyli. A tak, w razie czego, wszystko co złe pójdzie na pana Janka, a nie na pana Adriana & friends.

Po trzecie, jest Janek Śpiewak bardziej już typem polityka niż działacza miejskiego. Co najlepiej było widać na przykładzie medialnego flirtu z Kukizowcami. A taka doza cwaniactwa, parcia na szkło, bezczelności i grubej skóry jest niestety nowej lewicy potrzebna. Mam wrażenie, że o ile wiele tam jest osób autentycznie ideowych, o tyle mało jest bezwzględnych polityków, takich z krwi i kości. A to niestety warunek konieczny, aby się przepychać w tym bezwzględnym świecie egoizmu politycznego.

Po czwarte, da Śpiewak trochę uciechy i utoczy krwi tym wszystkim zatroskanym obrońcom demokracji i pluralizmu, którzy pluralizm sobie wyobrażają w myśl post-leninowskiego dowcipu „Co to jest pluralizm i dlaczego Platforma”. Dla wszystkich, co mają już dość tych spazmów histerii o symetryzmie i moralnego szantażu sytych dziadów III RP, to będzie satysfakcjonujący widok. Trafnie to ostatnio opisał Leszczyński.

Po piąte, co by złego nie mówić o kandydaturze Śpiewaka, to jest to kandydat z merytoryczną wiedzą o mieście, zwłaszcza na tle konkurencji. A merytoryczna kampania, merytoryczne debaty, merytorycznie uzasadniane pomysły to jest coś, co w postrzeganiu lewicy jest wciąż w tym kraju dla lewicy niezbędne. W kraju, w którym niepodległość wywalczyli legioniści utworzeni z lewicowych bojówek, walkę z okupantem prowadziła AK z lewicowym programem i lewicowa Solidarność lewicowymi strajkami wywalczyła wolność wciąż słyszymy, jak to lewica ma być prostą drogą do katastrofy. Dwie dekady pompowania mądrości, w imię których każda, nawet najmniejsza dystrybucja, ma być prostą drogą do gułagów, dwie dekady zarzucania lewicy oderwania od rzeczywistości ekonomicznej rozumianej jako katastrofalna deregulacja, czy też warszawska prywatyzacja – wszystko to zmusza lewicę do udowadniania, że nie jest ignoranckim wielbłądem. I teraz lewica dostaje właśnie takiego kandydata, który bez obaw może rozmawiać o problemach miasta z peowskim specjalistą od prawa europejskiego i pisowskim specjalistą od … nikt nie wie czego.

Po szóste, Śpiewak jako kandydat formalnie niezrzeszony jest najlepszym balonem próbnym do ewentualnej koalicji lewicy … z PiSem. Zakładając, że PIS jest partią, która wciąż miota się od lewicowej do neoliberalnej ściany i jednocześnie partią, której w nowym parlamencie prezydent Duda powierzy formowanie rządu, może teraz lewica, w miarę bezkosztowo, przetestować reakcje własnego (UWAGA: tj. niePOwskiego) elektoratu na pomysł współpracy z obozem dobrej zmiany. Mało kto zdaje sobie sprawę, jak wiele pomysłów partii Razem de facto, nieco koślawo, ale jednak realizuje Kaczyński i że ideowo bliżej im do Żoliborza niż do Rzońcy.

Po siódme, wreszcie, Jan Śpiewak sobie na to zasłużył. Jak mało który polityk, zamiast brandzlować się na twitterze, od początku (oczywiście nie samemu) walczył z prywatyzacyjną mafią, i to mafią, która potrafiła zadręczać, a nawet mordować lokatorów. Dużo ryzykował kolejnymi pozwami i osobistym majątkiem, a nie miał za sobą partii matki, która w razie czego da posadkę w Europarlamencie, aby się odkuł. Nie wiem, czy Śpiewak wykorzysta swoją szansę, ale cieszę się, że dostał ją ktoś, kto autentycznie walczył o miasto, a nie został przyniesiony przez któregoś z prezesów w skórzanej teczce.

Reklamy
  1. seba
    14/06/2018 o 12:37 am

    No i widzisz Major, z całym szacunkiem ale xuj się znasz na rapie, bo kompletnie pomijasz kwestie tego, że Śpiewak jest grającym pod siebie narcyzem i postacią kompletnie niewiarygodną po wałach, jakie wywinął wobec MJN (bez którego osiągnąłby całe nic), albo przynajmniej świadomie unikasz tematu. Nie wiem, jak można popierać tego załganego chłopca, po akcjach jakie urządzał swojemu stowarzyszeniu i bo szeregu sabotaży, jakich się dopuścił – chyba, że jesteś kraftową „lewicą”, która w Warszawie bywała trzykrotnie w życiu i swoje poglądy bazuje na bólu dupy psych2. Sam w dupie mam PO, Czaskoskiego i Jakiego (to disclaimer żeby się zaraz nie zlecieli symetryści, serio mam w piździe kogo miałby poprzeć Śpiewak), nie mam zamiaru brać udziału w ich drugiej turze, ale Śpiewak jest absolutnym zaprzeczeniem autentyczności i facetem, który zaangażowanych w miasto Warszawiaków rozczarował jak mało kto. Mówię to, jako rozgoryczony wyborca i zaangażowany fan Razem, które na moje nieszczęście poszło drogą jednoczenia się z byle leszczami (mającymi w dupie moje miasto) dla korzyści politycznych. I to pomijając umizgi Śpiewaka z Kukizem, bo te – choć żenujące – zgaduję, że można byłoby wybaczyć, gdyby faktycznie nie postawił swojej „kariery” ponad dobrem miasta, stowarzyszenia które tworzył i ludzi, którym szczerze zależy na Warszawie.
    Goń się Śpiewak. A Razem straciło we mnie wyborcę.

  2. MiM
    14/06/2018 o 1:24 am

    Tak formalnie, to Śpiewak na razie nie jest kandydatem powstałej koalicji. Oficjalnie kandydat ma zostać dopiero wybrany. (Choć wiem, że opcja, w której wystawiony zostanie ktoś inny niż Śpiewak nie jest szczególnie prawdopodobna.)

    Swoją drogą, skala hejtu wskazuje, że fandom PO poczuł się poważnie zagrożony. Śpiewak może nie jest ideałem, ale nikogo lepszego w tej chwili nie ma – nie tylko na lewicy.

    Jeśli chodzi o wynik wyborów, to najbardziej obawiam się brudnej gry PiS z użyciem trzyliterowych służb i prokuratury. Jakieś zarzuty w ostatniej chwili, „przypadkowy” przeciek ze śledztwa, prowokacja następców agenta Tomka itp. Nie wierzę, że nie skorzystają z przyznanych sobie uprawnień, choć możliwe, że zaczekają z tym do wyborów parlamentarnych. Trzaskowski może się nagle znaleźć w poważnych tarapatach. Mam wrażenie, że beztroska ZjednoczonaOpozycja kompletnie nie bierze takiej opcji pod uwagę.

  3. WAM
    14/06/2018 o 12:32 pm

    Wolalbym p. Adriana Zandberga czy kogos sensownego z Razem czy ruchow. Jedna pania lewicowa, mocno lansujaca swoja osobe, juz przecwiczylismy – dalej sie lansuje, ale z inna partia. Teraz zgadzamy sie na lans JS.

  4. 14/06/2018 o 3:49 pm

    @seba – ja doskonale sobie zdaje sprawę z tego, jak gra pod siebie Śpiewak, ale uważam, że z trójki Śpiewak-Czaskowski-Dżaki z bólem dupy ale lewica zagłosuje na Śpiewaka i to mimo tych awantur z MJN. A dodatkowo on może ściągnąć jeszcze ileś osób spoza bąbelka. Dodatkowo nie spali sie Zandberga. Moim zdaniem, jeśli wykręci wynik powyżej 15% byłoby super. Popatrz na inne miasta, gdzie nie ma Spiewkaów i co? Kompletnie nołnejmy i nieistniejąca lewica.

  5. 14/06/2018 o 3:50 pm

    MiM – zależy od sondaży, ale nie tyle PIS, co Jaki sam z Zioberkiem odpalą coś przez jakiegoś Gmyza.

  6. Anonim
    14/06/2018 o 4:41 pm

    Myślałem, żę lewicy wystarczy jedna Ogórkowa. Widać, że nie. Powodzenia idioci….

  7. scred
    15/06/2018 o 12:44 pm

    O, to major jeszcze nie wie, że Śpiewak poprze w II turze Jakiego?

  8. 15/06/2018 o 7:31 pm

    Śpiewak może sobie poprzeć kogo chce, lewicowi wyborcy Śpiewaka Jakiego nie poprą. Ot, cała tajemnica.

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: