Strona główna > felietonik > Bilans Markowej z rodziną Ulmów w tle

Bilans Markowej z rodziną Ulmów w tle

 

Wszyscy Państwo pewnie słyszeliście o rodzinie Ulmów z Markowej. Małżeństwo Ulmów przyjęło pod swój dach ośmioro Żydów w czasie wojny. Spotkała ich za to śmierć z rąk Niemców. To ma być dowód na bohaterstwo Polaków. I jest. Tylko że na Ulmów doniósł polski policjant. Inaczej Niemcy by ich nie znaleźli. Bilans wynosi więc 2:1. Polscy patrioci, krzyczą, że nie żadne 2:1, bo tego POLSKIEGO kapusia – Władysława Lesia zastrzeliła AK, co prawda pół roku później, ale jednak. Więc nadal jest 2:1 albo – nie wiem – 2:0 właściwie. Problem w tym, że, jak przypomina Paweł Wroński, w ekspedycji karnej w domu rodziny Ulmów było 3 Niemców, 1 Czech i 4 Polaków. Więc bilans wynosi 2:4 na niekorzyść. Innymi słowy Polska wybudowała muzeum w hołdzie uratowanym Żydom przez Ulmów, gdzie więcej Polaków współuczestniczyło w mordzie tych Żydów niż im pomagało. Zaiste, prawdziwy to powód do chwały.

Ale to jeszcze nie koniec tej upiornej matematyki.

Jan Grabowski i Dariusz Libonka przypominają kilka innych faktów. Otóż w niedalekiej Gniewczynie Łańcuckiej miała miejsce tzw. zbrodnia w domu Trynczerów, opisana wedle świadka Tadeusza Markiela:

…miejscowi, koalicja, a może lepiej powiedzieć: spółka gromadzkiej elity, mianowicie szef Ochotniczej Straży Pożarnej [OSP] oraz aktywiści straży i zarazem najbliżsi sąsiedzi żydowskiej rodziny Trynczerów (…), urządzili obławę na miejscowe rodziny żydowskie, wyłapując większość osób dorosłych i dzieci z ośmiu rodzin. Wsadzili nieszczęśników na wozy, jak świnie i cielęta wiezione na jarmark, teraz z uzbrojoną obstawą, i dowieźli ich do domu Leiby i Szangli Trynczerów w środku wsi, w bliskim sąsiedztwie kościoła i plebanii, niedaleko szkoły.

Następnie poprzez gwałty, również zbiorowe oraz tortury, przed 3 dni próbowano wymusić zeznania, gdzie ukryto pieniądze, by na końcu powiadomić żandarmów z Jarosławia, którzy Trynczerów rozstrzelali. Innymi słowy, Polska wybudowała muzeum 20 kilometrów od miejsca, gdzie miała miejsce zbrodnia wstrząsająca nawet badaczami, który na co dzień stykają się ze świadectwami Holocaustu. Myślę, że gdy żydowskie wycieczki usłyszą o faktycznym bilansie w sprawie rodziny Ulmów, nie omieszkają ruszyć też do Gniewczyny.

Do bilansu Markowej sprawców z Gniewczyny liczyć nie można, to oddzielne wsie przecież. Oczywiście ktoś może wierzyć, że oddalona o 20 km Markowa była ostoją bezpieczeństwa dla Żydów, podczas gdy Gniewczyna była wcielonym złem. Tylko że nie. Narrację psuje Mosze Weltz, cytowany przez Grabowskigo i Libionkę:

  „wtedy, podczas akcji, część Żydów uciekła, część ukryła się w bunkrach. Wiedzieli o tym Polacy i na własną rękę zorganizowali polowanie na Żydów, aby ich obrabować, a potem zamordować. We wsi pod Łańcutem, Markowa, Polacy znaleźli 28 Żydów i ich zastrzelili, zabrali im wszystko, ofiarom wyrwali nawet złote zęby. Hersztem tej grupy Polaków był Antoni Cyran. Przejął wszystkie żydowskie posiadłości, a dziś żyje wciąż w tej samej wsi. W tej samej wsi, Markowej, w masowym grobie leży ponad 200 Żydów z całej okolicy, którzy przez cały ten czas zastrzeleni zostali przez Polaków”

Dr Szpytma z IPN, współtwórca muzeum Ulmów, który sprawą Markowej zajmował się w ramach kariery naukowej dezawuuje zeznania Weltza, pytając rozbrajająco, jeśli ekshumacja wykazała, że spoczywały tam 34 ciała. Z innych wiarygodnych źródeł wiemy, że to nie Polacy ich rozstrzeliwali, lecz niemieccy żandarmi.

Abstrahując od faktu, że podobnie jak w przypadku rodziny Ulmów, chodzi o to, kto donosił, a nie osobiście rozstrzeliwał, czego doktor IPN nadal chyba nie rozumie, jak zauważają Libionka z Grabowskim:

To, że Weltz podaje nazwiska sprawców, pochodzi z Markowej, zna teren jak własną kieszeń i ukrywał się w 1942 r. w najbliższej okolicy, oraz to, że wiele grobów do dziś nie zostało ekshumowanych, i to, że w aktach sądów grodzkich z 1945 r. mowa jest nie o jednym, lecz o wielu masowych grobach w Markowej i w najbliższej okolicy – to wszystko nie ma dla Szpytmy żadnego znaczenia.

Ale nawet, jeśli w dalszym toku ekshumacji, gdyby do nich doszło, nie znaleziono by ani jednej ofiary, to, głupia sprawa, nadal pozostają ciała 34 zastrzelonych Żydów. Jaki to bilans? Ile Polaków brało udział w polowaniach? Przecież nie jeden, nie dwóch. Trzech, czterech też chyba nie. Pięciu? Niech będzie, że dziesięciu. Więc bilans 2:14? Można by go poprawić, bo rodzina Weltza ukrywała się w Markowej u państwa Szylarów w Markowej, ale, jak wtedy, cholera dać wiarę zeznaniom Mosze? Ale niech będzie, mamy 4:14, Polska „odrabia straty”.

Tylko, że mamy jeszcze zeznania świadka Jakuba Einhorna z Markowej. Początkowo jest dobrze, Einhorn ukrywał się u państwa Barów, więc jest już 6:14, ale sam zeznaje, że widział   jak liczni mieszkańcy Markowej wzięli udział w polowaniu i mordowaniu Żydów. Sąd w 1952 r nie dał mu wiary, bo Einhorn nic nie mógł widzieć z kurnika. Jak dodaje Szpytma

Po co cytować relację Jehudy Ehrlicha o tym, że „następnego ranka [po śmierci Ulmów] na polach odnaleziono dwadzieścia cztery ciała Żydów. Zostali oni pomordowani przez samych chłopów – chłopów, którzy ukrywali ich w ciągu [poprzednich] dwudziestu miesięcy”, jeśli wiemy i o tym piszemy, że po zbrodni na rodzinie Ulmów nie tylko nie mordowano Żydów, ale ich nadal ukrywano (w Markowej do końca okupacji niemieckiej przeżyło ich 21).

Uff jest ok. Szpytma, co prawda nadal nie rozumie, że w tej samej wsi jedni Żydów ukrywali, jedni polowali, a inni jeszcze robili jedno i drugie. Fakt, że całe 21 Żydów przeżyło, ostrożnie licząc jeden Żyd na małżeństwo, co dramatycznie działa na plus dla Polski. Mamy więc 46:14, ale niestety trzeba odjąć policzonych już Barów i Szylarów, a więc 42:14 – prawdziwy nokaut. Sęk w tym, że, jak piszą Grabowski i Libionka:

Polacy z Markowej przyczynili się do śmierci  [Einricha] jego żony, trzyletniej córki, trzech sióstr i dwóch braci. Na jesieni 1942 r. mieszkał w Husowie, tuż koło Markowej. Na wieść o planowanej wywózce Żydów cała rodzina postanowiła się ukryć. Einhorn wraz z żoną i córką, w towarzystwie ok. 40 innych Żydów, uciekł do pobliskiego lasu. Tego samego dnia, przed zachodem słońca, w pościg za nimi wyruszyło 38 polskich strażaków, członków OSP z Husowa, Markowej i okolicznych wiosek.

Dr Szpytma wskazuje jednak, że to nie wcale Markowa, to inna, sąsiednia miejscowość i w ogóle nie wiadomo, więc, dzięki ci Boże, geografia nas uratowała, bo byłoby 42:52 czyli minimalna, ale jednak porażka. Niestety strzela Polsce samobója, bo sam twierdzi, że

Otóż w przeszłości pisałem, że w Markowej policjanci granatowi uwięzili od 17 do 25 Żydów wyszukanych na rozkaz Niemców przez mieszkańców Markowej (dokument o tym mówiący jest umieszczony na wystawie stałej).

A więc, podsumowując tę celowo groteskową matematykę, po licznych bojach, dezawuowaniu świadków, wyrokach sądów grodzkich, bez licznych ekshumacji i dzięki aptekarskiej geografii udaje się Polsce wygrać 42:19 w Markowej, zakładając, że tylko 5 Polaków mogło pomagać wedle badań Szpytmy, bo kto śmiałby powiedzieć, że więcej. Nie wliczamy też licznych mordów na Żydach po wyzwoleniu, o czym wspominają Grabowski z Libionką, nie będziemy bowiem „psuć” bilansu dogrywką.

Mimo iż 20 km obok wytłukli rodzinę Trynczerów, mimo iż w Husowie wytłukli (nie tylko) rodzinę Einricha, mimo iż w Markowej wytłukli od 17-25 Żydów, a świadkowie donoszą o większej skali mordów, porozrzucanych grobach, ciągłych polowaniach na Żydów, polskich libacjach, gwałtach, torturach, to w samym środku tej ziemi przesiąkniętej mordem, państwo polskie zdecydowało się postawić muzeum dla jednej, jedynej polskiej rodziny, którą nota bene zamordowano przez donos Polaka i przy udziale Polaków.

Doprawdy, brawo Polsko, zawsze miałaś fantazję! Czekamy teraz tylko na żydowskie wycieczki czytające w hebrajskich przewodmikch zeznania kluczowych świadków.

 

Reklamy
  1. RK
    04/02/2018 o 2:11 pm

    Dodam kilka drobiazgów. 1. Tadeusz Markiel, człowiek, mający wśród krewnych Antoniego Chruściela, usiłował swoimi wspomnieniami zainteresować środowisko akademickie w Rzeszowie. Niewiele z tego wyszło, bo odesłano go dalej, czyli do Krakowa. A już osobiście mogę zaświadczyć, że naprawdę nie starano się o rozesłanie wici tam, gdzie było można – bo gdyby się starano, to powinnam była autora tych wspomnień poznać. 2. Tenże Mateusz Szpytma, taki skory do polemizowania z Janem Grabowskim i Dariuszem Libionką przy okazji finalizowania budowy Muzeum Ulmów (też swoich, jakby nie było, krewnych) znalazł piękne i godne historyka wyjaśnienie, dlaczego dopiero teraz w ogóle się o tej historii mówi – mianowicie dlatego, że wcześniej „nie było klimatu”. Jak zaś powszechnie wiadomo, do tego, aby w miarę normalni ludzie mogli w miarę normalnie pamiętać o tych, którzy tej pamięci są warci potrzebny jest specjalny klimat…
    3. Ukazała się w 2016. roku bardzo dobra książka Krzysztofa Malickiego. Wydała ją oficyna IFiS PAN; link biorę nnajbliższy, wczytujący się: http://www.znak.com.pl/kartoteka,ksiazka,80814,Poza-wspolnota-pamieci-Zycie-i-Zaglada-Zydow-w-pam Otóż mogę na pewno wskazać miejsca, przebadane przez Autora, gdzie został najzwyczajniej w świecie wprowadzony w błąd. Choćby w sprawie materialnych śladów po żydowskich mieszkańcach… Na użytek badacza nikt nic nie wie, nikt nie pamięta – a po cichu właśnie dokonuje się rozbiórki doskonale zachowanego obiektu, o którym świetnie wiadomo, co to jest. I podobnie z lokalizacją miejsc straceń; i nie inaczej z innymi pytaniami. Już nie mówię, że sama metoda, przyjęta przez Malickiego, nie pozwoliła na skonfrontowanie wyników badań losowych z pamięcią tych, którzy w danym miejscu rzeczywiście pamiętać mogli.

    Mnie od lat trapi taka bardzo malutka wątpliwość: jeśli było tak pięknie, że mimo kar ludzie chętni byli do pomocy, to po jaką cholerę żydowskim dzieciom tak usilnie wbijano do głów szczegóły katolickich obrządków religijnych? Dla kogo te szczegóły – jak wielki jest opłatek – komunikant, kto udziela bierzmowania etc. – (oraz pacierze) miały mieć znaczenie? Dla niemieckiego żandarma, który mógł być ewangelikiem czy też ewangelikiem reformowanym? A jeśli był i katolikiem, to skąd jemu miałaby się znajomość polskich modlitw wziąć? A skoro tak jednak o to dbano, to najwyraźniej nie w obawie, że dziecko przede wszystkim miałoby się tłumaczyć przed kimś, kto miejscowego języka nie zna i możliwe też, że nie zna miejscowych obyczajów.

  2. 04/02/2018 o 2:16 pm

    Ręce opadają, dzięki za namiary, Wydano też wspomnienia Markiela.

  3. RK
    04/02/2018 o 3:14 pm

    „Zagłada domu Trynczerów” stoi na półce. Kilka razy sięgałam do niej we własnych tekstach. Przyznaję, że mam osobisty, już nie do spłacenia, dług wobec Tadeusza Markiela – jego wspomnienia dały impuls do zaznajomieni się z przedwojenną prasą katolicką. I tą dla ludu prostego (np. „Mały Dziennik”), i tą dla inteligencji (np. „Pro Christo”). To jest literatura w zasadzie nieruszona – jeśli się nią ktoś zajmował, to badacze z zewnątrz, jak Roland Modras. Ale pro domo sua ona jest wyjęta spod krytycznej analizy – nic dziwnego, że spokojniutko sobie nadal oddziałuje.

  4. Itherther Tlam
    04/02/2018 o 3:17 pm

    Ja żyję w miasteczku gdzie o zbiorowej mogile całego getta głucho od lat 60 (nieczytelna dziś tablica), a burmistrz otwarcie mówi, że liczy, że nieużywana synagoga w końcu się zawali, „bo to nie nasze”. Czekam też na izraelską telewizję. Jeśli reporterzy podadzą się za Palestyńczyków i trochę ludzi podkręcą, to nagrają, co dziś nasz wybrany naród myśli o polityce Hitlera wobec Żydów. Czekam, bo warto, by cały świat to usłyszał.

  5. RK
    04/02/2018 o 5:02 pm

    W Wieliczce pod Krakowem było podobnie – stara szula była „miejscem nieznanym”. Daremnie by szukać wzmianki w przewodnikach miejskich, że taka w ogóle jest. Ale miejscowa żulia świetnie wiedziała, gdzie pójść na libację. A sąsiedzi nie mieli najmniejszych skrupułów, żeby wywalać tam śmieci. I uczyli tego dziatwę – mam kilka rodzajowych zdjęć z 2003 i 2004 r. – dziewczątka paroletnie, gromadnie biegające z siatkami pełnymi obierek i co tam w kuchni zostało i zsypujące to pod ścianę. Śmietnik przy domu to wtedy był za duży luksus.

  6. Życzliwy
    04/02/2018 o 6:02 pm

    Korekta obywatelska:

    „mimo iż w Markowej wytłukli od 17-25 Polaków,” – chyba Żydów?

  7. 04/02/2018 o 6:52 pm

    Thx poprawione

  8. Marian
    04/02/2018 o 8:06 pm

    Zastanawiam się, czy w czasie pokoju też dochodziło do takich mordów?

  9. 04/02/2018 o 8:22 pm

    Jak ja lubię wiarygodność. Ulmów zadenuncjował nie polski, lecz ukraiński policjant –
    Włodzimierz Leś. Więcej o nim jest w muzeum w Markowej.

  10. 04/02/2018 o 8:52 pm

    To był Polak, nazywali go na wsi Ukraińcem, bo był wyznania greckokatolickiego. Cieszę się, że mogłem pomóc w sprawie wiarygodności.

  11. Anonim
    04/02/2018 o 8:57 pm

    Jeśli to ten Antoni Cyran z Markowej, to jest to niezła perwersja http://www.markowa.pl/asp/pliki/pobierz/nr2_maj_2008.pdf

  12. 04/02/2018 o 9:11 pm

    @Marian – na to odpowiada doświadczenie Zimbardo

  13. Poziomka
    04/02/2018 o 10:32 pm

    A to wszystko czasami nie byli Polacy? Tacy sami jak Leś? Jedni katolicy, inni grekokatolicy jeszcze inny starozakonni?

  14. 04/02/2018 o 10:54 pm

    Leś był Polakiem

  15. RK
    04/02/2018 o 11:03 pm

    Niestety, dla części obywateli polskich ich prawa obywatelskie były tylko na papierze – a ten, jak wiadomo, jest cierpliwy. O tym, co są warte ich prawa obywatelskie, Żydzi w II RP dowiedzieli się – nad wyraz dobitnie – kilka razy. Bodaj nie sposób było nie zauważyć, że oficjalnie powodem zamordowania Gabriela Narutowicza nie było nic innego, poza tym, że ośmielili się na niego głosować posłowie, reprezentujący mniejszości narodowe. To bardzo zachęcająca lekcja obywatelska. Lekcją wcześniejszą było internowanie w Jabłonnie grupy polskich oficerow, których „winą” była narodowość. Wśród nich znajdował się późniejszy uczony klasy światowej, Alfred Tarski… Wielki to powód do chwały i znakomita akcja promocyjna dla kraju, który właśnie ma się jakoś na nowo urządzać. Inne lekcje snuły się przez całą dekadę, aż do wybuchu II WS – z czego najtrwalej zapisały się te, związane z życiem akademickim. Bo to autonomiczne uczelnie, wbrew ustawowej równości praw obywatelskich, decyzją swoich organów kolegialnych wprowadzały numerus clausus (albo i nullus) oraz getta ławkowe. I to było znaczące novum: że autonomia oznacza nawet swobodę łamania prawa państwowego.

    A w czasie pokoju… cóż, w czasie pokoju zdarzył się, na ten przykład, Przytyk. I zdarzała się przemoc państwowa – tu, w Galicji, nie należay do rzadkości tzw. pacyfikacje wsi. Czyli, mówiąc wprost, pogromy ludności wiejskiej, niezależnie od wyznania, organizowane siłami policyjnymi i wojskowymi. Ale to jest przemilczana część historii; bo wbrew temu, co mówi prof. Barbara Engelkimg, historia polska bardzo jest podobna do szwedzkiego stołu: wybiera się co lepsze kąski, a reszta do zsypu. Zresztą, źle jest, gdy profesorowie historii opowiadają rzeczy takie, jakby nie mieli pojęcia, jak się produkuje imaginarium pamięci.

  16. Hellk
    05/02/2018 o 8:11 am

    Na stronie osp w markowej duzo fotek z kommemorracji 75-lecia jednostki obchodzonej w 85. W podpisach po nazwisku wylacznie Szpytmy i Cyrany, rozumiem, prominenci. Konno, paradne mundury, szabelki.

  17. 05/02/2018 o 8:49 am

    @Major @RK

    Szacunek.

    Tutaj równie ciekawie Cezary Łazarewicz w ” Polityce”.

    https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/spoleczenstwo/1503822,1,ukrywali-zydow-dzis-sami-sie-ukrywaja.read

  18. poziomka
    05/02/2018 o 10:44 am

    Ale wy sami teraz segregujecie ich jak sanacja.Czy wg was Tuwim, Słonimski, Brzechwa czy Szpilman nie byli Polakami?
    Zresztą czy sanacja traktowała lepiej polskich chłopów czy robotników?

    Pamiętam taki komiks z dzieciństwa o Bolesławie Krzywoustym i tam był rysunek z oblężenia Głogowa. Na tym rysunku dziecko przywiązane do wieży oblężniczej krzyczało „Strzelajcie, z ojcowskiej reki nie strach umierać” czy coś w ten deseń.
    Czy sanacja, czy komuna czy neolib duch nacjonalizmu wiecznie żywy. Polska władza Polakom może wszystko.

  19. 05/02/2018 o 10:52 am

    Nie, nie segregujemy, używamy skrótu myśliwego, zresztą czemu myślisz, że każdy Żyd musiał czuć się Polakiem?

  20. RK
    05/02/2018 o 12:16 pm

    Poziomko, mam wrażenie, że nie o segregację chodzi, ale o prawa obywatelskie, które nie muszą być tożsame z podporządkowaniem się dominującej tożsamości politycznej. O co chodzi, mamy przykad współczesny całkiem blisko, bo na Litwie – tam w formie klinicznej usiłuje się nadal stosować receptę, znaną z II RP – nie mówisz i nie piszesz po litewsku, nie chcesz zapisywać nazwiska zgodnie z reułami języka litewskiego? Jesteś więc mieszkańcem Litwy II. kategorii. I, oczywiście, w Polse odczuwa się to jako dyskryminację – nie dlatego, że istotnie jest się na to tak wrażliwym, ale dlatego, że dotyczy to mniejszości polskiej. Polacy na Litwie mają prawo uważać się za Polaków; mają prawo zarazem do tego uważania się i do wszystkich udogodnień, służących podtrzymaniu tego uważania. Zarazem mają prawo do udziału w życiu publicznym: od wykonywania wszystkich dozwolonych na Litwie zawodów, studiowania na każdej uczelni, na którą mogą sobie pozwolić, do posiadania własnych przedstawicieli w każdym organie samorządowym i państwowym.
    Dlaczegoś odbiera się jako krzywdzące, gdyby ustalono, że albo korzystanie z prawa do własnej identyfikacji kulturowej, albo pełnoprawność obywatelska. I dlaczegoś zarazem chciałoby się na własnym podwórku zniwelować którąś stronę. Osobiście przyznaję, że mam jednakowo za irytujące i zaklinanie się na „całkowitą asymilację”, i podkreślanie a priori, że ta asymilacja jest niemożliwa. Bo w jednym i drugim razie robi sie to ponad głowami zainteresowanych. A rzecz, jak się zdaje, jest w tym, aby przyjąć do wiadomości, że nie trzeba zaraz być koniecznie Leśmianem, aby mieć prawo do domagania się uznania polskich praw obywatelskich; że do tego tak samo dobrze wystarczyłoby być i chasydem, i ateistą, i prawosławnym, byle przyzwoicie przestrzegającym prawa państwowego – tak ustanowionego, aby nie czyniło pomiędzy nimi różnicy. Tego kiedyś zabrakło; i o tym braku jakoś „nie było czasu” należycie rozmawiać.

    ***
    Jest taki sympatyczny wiersz Czesława Miłosza, „Toast”. Dla jakichś powodów niezbyt znany – może przez to, że dotyczy nieco drażliwej sprawy : związku między „chuchaniem na folklory i inne pierwiosnki” a „namnożeniem nacjonalnych znaków”. Mam wrażenie, że to byłby dobry punkt wyjścia to takiej (wreszcie) poważnej rozmowy o tym aspekcie naszej dziwnej obywatelskiej historii; i o takiejże wyobraźni – bo ta coraz bardziej śmieci się „nacjonalnymi znakami”, które są traktowane jako „coś naturalnego”, choć są konstruktami, których powstawanie wcale nie jest trudno prześledzić.

  21. Konan Katoda
    05/02/2018 o 12:16 pm

    Dziwi mnie całe to antysemickie szambo jakie wybiło i biadolenie, że Żydzi chcą rządzić Polską. To naprawdę zadziwiające w narodzie, który niedawno na forum Parlamentu ogłosił intronizację Chrystusa a Króla Polski, a po kościołach śpiewa „Maryjo Królowo Polski”. Sami ogłosili, że królują u nas żyd i żydówka a potem drą japy, że Żydzi rządzą krajem? :) Logiczne :)

  22. 05/02/2018 o 1:00 pm

    @Konan

    Polski katolicyzm to sekta. Większość Polaków wierzy, że Matka Boska była Polką, a polski katolicyzm jest wściekle nacjonalistyczny (co samo w sobie jest największą możliwą herezją, istotą chrześcijaństwa była od zarania jego powszechność) i ksenofobiczny.

  23. 05/02/2018 o 1:05 pm

    Generalnie uważam, że jest prosty sposób na rozwiązanie problemu, a właściwie miliona problemów. Należałoby ustawowo, pod groźbą surowych kar, bezwzględnie zakazać używania słowa „naród”. IMHO to najbardziej szkodliwe słowo XIX (kiedy to zostało wymyślone, żeby taniej prowadzić wojny), XX i prawdopodobnie XXI wieku.

    Polacy są tak niewyobrażalnie skażeni nacjonalizmem, że nawet dyskusje z udziałem „światłych” dyskutantów grzęzną w paradoksach, z których nie potrafią się wyplątać, podczas kiedy prościutkie uznanie, że coś takiego jak „naród” nie istnieje, sprawia, że nagle wszystko staje się spójne i proste, a konkluzje jednoznaczne.

    Póki nasza kultura nie pozbędzie się tego niebezpiecznego potworka retorycznego, póty będą się rodzić różne Hitlerki spod znaku Retard’15 i debilne ustawy.

  24. 05/02/2018 o 2:40 pm

    @fernando

    Dziady z Holoubkiem w Narodowym też zablokujesz (?)

  25. Konan Katoda
    05/02/2018 o 2:53 pm

    To teraz polecam zrobić mały test na skuteczność polityki historycznej pis oraz na skutki dyskutowanej ustawy.
    1. Otwieramy dowolną przeglądarkę na stronie startowej google.
    2. Wpisujemy w pole wyszukiwania słowo „polish”
    3. Wyszukiwarka podpowie nam listę najbardziej popularnych i najczęściej wyszukiwanych fraz, o które użytkownicy uzupełniali w zapytaniach słowo
    4. Zastanawiamy się, dlaczego pierwszą sugerowaną frazą jest „polish death camps” a nie na przykład „polish weather”, „polish food” lub „polish girls”? :)
    5. Dziękujemy polskiemu Rządowi za skuteczną reklamę i wypromowanie w świecie terminu „Polskie obozy koncentracyjne”. Podziękowania można wysyłać pocztą tradycyjną ale również tłiterem i fejsbukiem :)

  26. 05/02/2018 o 4:38 pm

    @Konan

    https://trends.google.pl/trends/explore?date=all&q=polish%20death%20camps

    Maj 2012 to Obama. Przedwczoraj jeszcze był na prowadzeniu, dziś przegrywa czterokrotnie :)

  27. rudzik raszka
    05/02/2018 o 9:19 pm

    Biskup Szeptycki zrobił wielką akcję brutalnej ukrainizacji grekokatolicyzmu, zamiany Polaków – grekokatolików w Ukraińców – grekokatolików.
    http://www2.kki.pl/pioinf/przemysl/dzieje/rus/grekokatolicy.html
    Ciekawe skąd takie mocne przekonanie majora, że Leś był grekokatolikiem – Polakiem. Jakie major ma konkretne informacje o nim?
    PS Dlaczego w takim razie każdego starozakonnego należy liczyć jako Żyda? Może oni też byli Polakami, tylko miejscowi, ze względu na wiarę, uważali ich za Żydów?

  28. Konan Katoda
    05/02/2018 o 10:10 pm

    @fernando
    Pośmiałbym się ale nie do śmiechu, bo jutro będzie pięciokrotnie.
    Jakby tak dla jaj wystrzelić sztucznie frazę „polish geting up from the knees”? Albo „polish the best prime minister in the history shydlo” To bym się pośmiał. Z tym kiepsko mi do śmiechu

  29. 05/02/2018 o 11:08 pm

    Przekonanie z napisu w muzeum, o którym się tutaj wypowiadasz. Zacytuję „był wyznania greckokatolickiego, dlatego niektórzy uważali go za Ukraińca”.

  30. rudzik raszka
    05/02/2018 o 11:29 pm

    Z zacytowanego napisu wynika tylko i wyłącznie to, że był grekokatolikiem (fakt) i że niektórzy go uważali za Ukraińca (ludzkie poglądy). Nie wiemy, co myślała o nim większość. W napisie nie ma żadnego faktu o narodowości, czy był Polakiem, czy Ukraińcem, żadnej informacji o jego narodowości.
    A narodowość z napisu może być tylko domniemana na zasadzie prawdopodobieństwa. A prawdopodobieństwo że był Ukraińcem jest wielkie, Polakiem – małe.

  31. 05/02/2018 o 11:39 pm

    Z Twojego pierwszego komentarza wynika, że „Ulmów zadenuncjował nie polski, lecz ukraiński policjant –
    Włodzimierz Leś. Więcej o nim jest w muzeum w Markowej.”

    No więc z zacytowanego muzeum w Markowej wynika to, że miał polskie nazwisko i był grekokatolikiem, dlatego NIEKTÓRZY uważali go za Ukraińca”. Nie ma żadnego dowodu, że był Ukraińcem poza odnotowanie faktu, że NIEKTÓRZY z powodu jego wiary uważali go za Ukraińca. Nie wszyscy, tylko NIEKTÓRZY i nie ma żadnego innego dowodu na jego ukraińskość, poza faktem, że śmiał nie wierzyć w rzymskokatolickiego Boga.

  32. rudzik raszka
    06/02/2018 o 12:06 am

    Ze zdania „niektórzy uważali go za Ukraińca” nie wynika w ogóle, że ktokolwiek uważał go za Polaka.
    Skąd wiesz, że Leś to polskie nazwisko? A nie np. ukraińskie?
    Nie pamiętam dokładnie co jest o Lesiu w muzeum w Markowej, na pewno tam nie ma, że był Polakiem.
    No i dlatego teraz piszę o wysokim prawdopodobieństwie, że był Ukraińcem, małym – że był Polakiem.
    Cz uważasz, że grekokatolika nie można utożsamiać z Ukraińcem, ale starozakonnego już należy utożsamiać z Żydem?

  33. otto
    06/02/2018 o 12:25 am

    @rudzik raszka
    Leś to polskie nazwisko, nie ma co zwalać na Ukraińców
    https://sjp.pl/Leś
    sporo Lesiów znajdziesz w Wikipedii

  34. 06/02/2018 o 12:35 am

    Uważam, że gdy Libionka z Grabowskim piszą, co wskazałem, a Szpytma im tego nie kwestionuje w swej polemice, to jest jasne, że był Polakiem.

    Tutaj Szpytma z IPN opisuje szerzej Lesia:

    „Zdając sobie sprawę ze zbliżającego się „ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej”, rozpoczęli poszukiwania schronienia. Obiecał im je Włodzimierz Leś, posterunkowy granatowej policji w Łańcucie. Pochodził z Białej koło Tyczyna. Tak jak jego dziadkowie, którzy przybyli z Galicji Wschodniej na Rzeszowszczyznę, był uważany za Ukraińca”
    http://mtrojnar.rzeszow.opoka.org.pl/swieci/ulmowie/oddali.htm

    W muzeum w Markowej Szpytma się hamuje i pisze, że niektórzy uważali go za Ukraińca.

    Słowem to był pochodzący z tamtych rejonów Polak, który miał ukraińskich dziadków. No chyba że uznamy, że w Izraelu nie ma Izrelczyków, tylko sami Europejczycy bo z Europy byli dziadkowie, a w USA nie ma Amerykanów. Robienie z niego Ukraińca jest komiczną próbą wybielania Polaków.

  35. RK
    06/02/2018 o 1:50 am

    Nawet nie musiał mieć takich dziadków. W Małopolsce było swoistą tradycją, że mianowano „Ukraińcami” tych, którzy do danej okolicy przybyli bodaj z miejscowości oddalonej o 30 km, ale na wschód. Doświadczyli tego wszyscy nieszczęśni repatrianci ze Lwowa czy Stanisławowa – o ile od razu nie jechali na któryś Śląsk, to w takim Krakowi i okolicach byli Ukraińcami, wszystko jedno, czy się nazywali Rudniccy, Salwińscy, Krassowscy czy Seńkowie. I żaden katolicyzm im nie pomagał, choćby co dnia w samym Kościele Mariackim kolan wycierali. Ze wschodu przyjechali? Ze wschodu – no to są Ukraińcy.

  36. Hellk
    06/02/2018 o 9:13 am

    Google to poczatek, przy odrobinie szczescia PDC dostanie akapit na anglojezycznej wiki jako mutacja Streisand Effect, albo nawet wlasne haslo.

  37. Hellk
    06/02/2018 o 9:18 am

    Wroc, haslo juz jest. Szczesciem, nic o googlu i tureckiej polityce zagranicznej

  38. Anonim
    06/02/2018 o 4:18 pm

    Nie rozumiem o co chodzi w tym sporze? Przecież na tym polega ten sarmacki patriotyzm,
    który wlecze się za nami już przez kilkanaście pokoleń.

  39. Anonim
    06/02/2018 o 4:24 pm

    A obecny Sejm przypomina odrobinę łagodniejszą wersję szlacheckich sejmików z pijackimi bijatykami i i pojedynkami – szlachecki honor.

  40. rudzik raszka
    06/02/2018 o 9:52 pm

    https://sjp.pl/Leś – Też mi źródło. Tworzone przez anonimowych hobbystów. Żeby było śmieszniej „Polak” jest już tam jako nazwisko, ale bez „polskie”. Dąbrowski jest jako nazwisko polskie, ale popularniejsze nazwisko Wójcik – już nie. Fajne źródło. Przy okazji przetłumacz sobie Les na obcą czcionkę – Лесь – i poszukaj w Internecie, ilu to jest sławnych Lesiów – Ukraińców. Tak więc nazwisko „Leś” jest niewiadomego pochodzenia i o niczym nadal nie świadczy.
    Poza poł.-wsch. Polską rzeczywiście Ukraińców znali tylko ze słyszenia, więc ich mogli mylić z Polakami. A po wojnie kwestia, czy nazwa – ty rusku / ukraińcu – była złośliwą obelgą rzucaną przez dzieci czy przekonaniem o rzeczywistej narodowości. Akurat w poł.-wsch. Polsce Rusinów / Ukraińców mieli za płotem obok i potrafili odróżnić ich od Polaków.

  41. rudzik raszka
    06/02/2018 o 10:06 pm

    Religia, miejscowi ludzie, Kojdra, Dobosz, Szpytma – wszystko świadczy, że był Ukraińcem, natomiast żadnej poszlaki, że był Polakiem.
    W ogóle ciekawa metoda – kilkoro sądzi coś o Lesiu – ignorujemy to. Jeden Jakub Einhorn coś napisał – wierzymy na słowo.
    PS Czy Libionka z Grabowskim coś napisali o narodowości Lesia?
    Czy każdy starozakonnny jest automatycznie Żydem?

  42. 06/02/2018 o 10:55 pm

    Napisał Szpytma z IPN

  43. rudzik raszka
    06/02/2018 o 11:01 pm

    Co że Szpytna z IPN?

  44. otto
    06/02/2018 o 11:05 pm

    Лесь to u nich imię, nie nazwisko, a sławny Лесь jest jeden:Подервянский

  45. 06/02/2018 o 11:18 pm

    To że badał Ten temat niemal cała karierę naukową i wprost pisze, gdzie się Leś urodził. Słuchaj przylazłeś tutaj zarzucając brak wiarygodności z kategoryczną tezą, że Leś był Ukraińcem, a o reszcie się dowiemy w muzeum w Markowej. Potem się okazało, że w sprawie Lesia w muzeum Markowej nie za wiele pamiętasz i sobie strzelasz wedle prawdopodobieństwa metodą ssania z palucha. Gdy dostajesz kolejną opinię naukowca, bo nie chce ci się ruszyć dupy i poszukać w guglach, to znowu przyłazisz i pytasz, co z tego że naukowiec jest z IPN. Wiec albo masz jakieś argumenty albo idź już.

  46. 06/02/2018 o 11:23 pm

    Nie, był Polakiem ukraińskiego pochodzenia przez dziadków.

  47. rudzik raszka
    07/02/2018 o 9:19 pm

    Wystarczy wpisać Лесь w wyszukiwarkę wikipedii i znajdziesz przynajmniej kilku sławnych ukraińskich Lesi. Leś może być nie tylko zdrobnieniem, imieniem, ale i nazwiskiem. Nigdy nie słyszałeś o nazwiskach patronimicznych?
    Po pierwsze nie napisałem, że „reszty się dowiemy w muzeum w Markowej”, tylko że jest tam o nim więcej. W sprawie muzeum też nie pisałam, jakie tam są informacje (tylko że brak tam informacji o polskości Lesia), nie mogłem więc cokolwiek „ssać z palucha” co do muzeum. Nie napisałem, „co z tego, że naukowiec jest z IPN” tylko „co że Szpytna z IPN” w znaczeniu „Co z tego, że napisał Szpytna z IPN”. „Gdy dostajesz KOLEJNĄ opinię naukowca”- kłamiesz albo coś ci się jelonkuje, bo nie podałeś żadnej opinii naukowca (jedynie w powyższym wpisie na blogu dajesz linka do tekstu Pawła Wrońskiego – dziennikarza „Wyborczej”. Stwierdza on autorytarnie że Lesiu był Polakiem, choć nie wiadomo, skąd wziął tę informację, zapewne mamy mu wierzyć na słowo. Wysoce to świadczy o poziomie Wrońskiego). Widzisz więc teksty, które nie istnieją, nie potrafisz czytać ze zrozumieniem albo i sam nie pamiętasz, co wcześniej napisałeś.
    Podałem PIĘĆ argumentów świadczących o ukraińskości Lesia: grekokatolicyzm, opinię miejscowych, Kojdra, Dobosz, Szpytma. Ty ANI RAZU nie podałeś jednego dowodu na rzekomą polskość Lesia. Każde moje pytanie o tę niby polskość pogłębia twoją frustrację i dlatego rzucasz się jak wesz na grzebieniu.

  48. 08/02/2018 o 12:10 am

    Szpytma dwukrotnie, w linkowanym przeze mnie i Ciebie tekście napisał, że Leś był z POCHODZENIA Ukraińcem. Nie, że był Ukraińcem, o czym autorytarnie stwierdziłeś w pierwszym komentarzu, ale że był z POCHODZENIA Ukraińcem. To był miejscowy Polak, którego dziadkowie przybyli ze wschodniej Galicji. Co do tego nie ma sporu między spierającymi się Szpytmą i Libionką/Grabowskim.

  49. rudzik raszka
    09/02/2018 o 5:37 pm

    A czym jest narodowość i skąd się bierze? Po pochodzeniu czyli po rodzicach albo z własnej narodowej deklaracji, ze słów i czynów (jak biskup Szeptycki – z pochodzenia po rodzicach Polak, sam się zrobił Rusinem / Ukraińcem). Jeśli o rodzicach albo o samoidentyfikacji brakuje informacji, to się analizuje inne czynniki – przodków, religię, język, kulturę, kraj urodzenia, tradycje, imiona, itp. Jeśli rodzica Lesia byli Ukraińcami, brakuje jakiejkolwiek informacji, by on sam sobie zmienił narodowość na polską, to znaczy że nadal był Ukraińcem.

  50. 09/02/2018 o 6:07 pm

    O rodzicach Lesia wiadomo niewiele, wiadomo tylko o dziadkach i też nie o tym, czy byli to dziadkowie ze strony obojga rodziców. To, co wiemy, to fakt, że żaden historyk nie wskazuje go jako Ukraińca, ale jako osobę pochodzenia ukraińskiego, że urodził się nieopodal i wyznawał religie dziadków.

  51. rudzik raszka
    09/02/2018 o 6:41 pm

    No i sam właśnie dowodzisz, że Leś był Ukraińcem. Gdy brak informacji o samostanowieniu czy pozostałych czynnikach, narodowość bierze się właśnie po rodzinie. Nie ma informacji, by Leś był z polskiej czy nawet z mieszanej rodziny, są tylko informacje, że był z ukraińskiej. Czyli był Ukraińcem.

  52. 09/02/2018 o 7:44 pm

    Nie, nie ma dowodów, że był Ukraińcem. Są tylko dowody, kim byli jego dziadkowie. Dlatego piszą „pochodzenia Ukraińskiego” Domniemanie ukraińskości faceta urodzonego w Polsce to troszku słaba teoria.

  53. Anonim
    09/02/2018 o 9:20 pm

    Kolejny raz ci powtarzam, dziecinado, że narodowość bierze się po rodzinie, Tak jest na świecie, i twoje zaprzeczenia niczego tu nie zmienią. Są dowody na ukraińskość Lesia: rodzina, religia, miejscowi ludzie, Kojdra, Dobosz, Szpytma. Nie podałeś NIGDY ŻADNEGO dowodu na polskość Lesia. Zachowujesz się jak dziecko.

  54. 09/02/2018 o 9:44 pm

    Kolejny raz powtarzam: dla Ciebie nardowość może się brać i od biskupa Szeptyckiego, ale jak na razie nie dałeś żadnego dowodu, że był narodowości Ukraińskiej. Był z pochodzenia Ukraińcem, jak Michnik, Rotfeld i Wildstein są z pochodzenia Żydami. Ale
    Cieszę się, że właśnie zakwestionowałes istnienie narodu amerykańskiego.

  55. Anonim
    09/02/2018 o 10:22 pm

    No i wyraziłem się jasno: narodowość bierze się od pochodzenia, czyli od rodziny albo od samoidentyfikacji, jak Szeptycki. A zmienianie tematu na Szeptyckiego nic ci nie da.

  56. 09/02/2018 o 11:22 pm

    Czyli nadal nie masz żadnych dowodów, że był Ukraińcem. I pierdolisz o Szeptyckim. Tak myślałem.

  57. SWNS
    10/02/2018 o 9:58 am

    Ej, ale nie widzisz, że galopujący na rzęsach staje, żeby na Polskę nasrać? Na nic tłumaczenia twoje- „tym gorzej dla faktów”.

  58. 10/02/2018 o 12:08 pm

    Ej, ale nie widzisz, że akurat przy całej tej serii mordów i tak Polaków więcej Ulmów mordowało, nawet jeśli Les jest Ukraińcem.

  59. Anonim
    10/02/2018 o 10:02 pm

    Zaprzeczanie ukraińskości Lesia nic ci nie da, błazenku.

  60. 10/02/2018 o 10:47 pm

    On jest ukraiński tylko dla fanów biskupa Szeptyckiego, dla bywalców muzeum i historyków jest Polakiem tak właśnie przejdzie do historii hehe.

  61. Anonim
    11/02/2018 o 5:00 pm

    Jak na razie to w większości źródeł jest Ukraińcem i tak będzie coraz bardziej. Szczekanie kilku kundelków nie zdoła tego zmienić.

  62. 11/02/2018 o 5:26 pm

    W żadnym nie jest Ukraińcem

  63. Anonim
    11/02/2018 o 5:47 pm

    Jest w bardzo wielu i twoje szczekanie tego nie zmieni.

  64. 23/07/2018 o 5:51 pm

    Este site fօi… cⲟmo dіzê-lo? Relevantes!!!!
    Finalmente Eu encontrei algo quе me ajudou.

    Obrigado !

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: