Strona główna > felietonik > Dziecko kompromisu na życzenie

Dziecko kompromisu na życzenie

Aby zrozumieć, dlaczego w kwestii aborcji jesteśmy, gdzie jesteśmy i czemu lada moment będziemy tam, gdzie będziemy, trzeba na moment zamknąć oczy. Dosłownie na chwilę. Spróbujcie, nie będzie bolało, przyrzekam.

Macie zamknięte? Na pewno?

No więc teraz, ściskając powieki, powiedz sobie głośno: „dziecko”. Co widzicie? Uśmiechniętego chłopca? Dziewczynkę z kwiatkami? Bobasa z reklamy? Plac zabaw? A widzicie gdzieś zlepek komórek, widzicie zarodek? Nie widzicie? No właśnie. Za każdym razem, gdy słyszycie: „dziecko poczęte”, staje Wam przed oczami obrazek tego kilkuletniego dziecka, w brzuszku mamy, które krzyczy i gaworzy. Nie widzicie kawałek obślizgłej kulki, która nic nie czuje, i która w 70% przypadkach i tak naturalnie obumiera, na skutek samoistnych poronień. Nie, tego nie widzicie. Widzicie bobaska. Wiecie już jak Wasz własny umysł Was oszukuje?

Potrzymajcie jeszcze na chwilę te oczy zamknięte.

Macie przed sobą lentilki, wiecie te takie, czeskie pastylki w czekoladzie. Układacie je w równych odstępach, całe 100 sztuk gęsiego w jednym sznurku. A teraz sadzacie naprzeciwko siebie dwoje siedmiolatków, znaczy przepraszam, dwoje ośmiolatków, przecież wiek dziecka liczycie od poczęcia, prawda? Siedzą więc naprzeciwko, widzicie to, no i jedno mówi: a teraz oboje pójdziemy na ustępstwa, ty weźmiesz 3 lentilki, a ja 97, tak będzie sprawiedliwie. Podzielilibyście tak cukierki? Podzielilibyście tak cokolwiek? A to jest właśnie aborcyjny kompromis. Dopuszczalność aborcji tylko w przypadkach skrajnych jest rozwiązaniem skrajnym, nie kompromisowym. Jeśli bowiem jest rozwiązaniem kompromisowym, to znaczy, że cała Europa jest skrajna. Serio wierzycie, że Słowacja, czy Węgry to kraje lewacko skrajne?  Zabrali Wam 97 lentilków, a Wy klaszczecie, bo jednak POPIS mówi, że 3 można zatrzymać. A i to tylko wtedy, gdy pozwoli Wam pan w kitlu. Zajebisty kompromis, nie ma co.

Ok, możecie otworzyć oczy, życzę sobie, żebyście je otworzyli.

Że co, że „życzę sobie”? Kolego majorze, życzyć to sobie możesz krótko z przodu, długo z tyłu (i wąsy na przedzie). No właśnie, tak rozumiecie słowo „życzyć sobie”. A mimo to, wciąż powtarzacie o „aborcji na życzenie”, jakby to był bilet do kina albo modżajto ze słomką. Serio wierzycie, że kobiety dają sobie grzebać w pochwie, bo mają takie „życzenie”? Pomyślcie, byliście kiedyś w szpitalu, mieliście operację, baliście się? To czemu uważacie, że kobiety mają się nie bać, że będą sobie to hurtowo robiły na swoje „życzonko”? Czemu nie używacie „aborcja z przymusu (ekonomicznego)”, „aborcja ze strachu”, „aborcja z troski o resztę URODZONYCH dzieci”.

Tak wiem, to ideologia, wpis ideologiczny. Nie to co, obniżka albo podwyżka podatków. Nie, to co budowa droga albo kolei. Nie to, co popieranie UE albo Rosji. To nie są wybory nieideologiczne, tylko aborcja tj. sprawa dotycząca bezpośrednio tego, czy oślepniesz podczas porodu, jest ideologią. Cała reszta to sprawy nieideologiczne, babskie sprawy, kto normalny obniżkę podatków wiązałby z jakąś ideologią?

Daliście sobie narzucić język, który, kształtując Waszą wyobraźnię, podejmuje decyzje za Was. I dlatego lada moment, będziecie zmuszeni patrzeć na bezmózgie płody, któremu nikt zawczasu nie pozwolił odejść do domu Ojca.

Reklamy
  1. 13/01/2018 o 1:21 pm

    Smutne, ale prawdziwe…

  2. Romana Kolarzowa
    13/01/2018 o 2:14 pm

    Jeszcze bym zrobiła maleńką powtórkę z najnowszej historii edukacji ideologicznej w Polsce. Taką z wypisami z tzw. prasy umiarkowanej, liberalnej, europejskiej etc., jak to wiele tytułów lubiło się chwalić. Bo gdzieś ten koncept z „kompromisem” ucierano – i robiły to konkretne redakcje i konkretni autorzy. Tak samo można wskazać inicjatorów zastąpienia potocznego określenia, stosowanego także w służbie zdrowia, „przerywanie ciąży” najpierw uczeńszą „terminacji ciąży”, a zaraz potem „aborcją”. Nie inaczej z wprowadzeniem na językowe salony, aż do gabinetów prawniczych, „dziecka poczętego”.

    Manipulacje językowe nie są niewinne; zmiana języka, w dużej mierze wymuszona przez obieg medialny, ma swoje konsekwencje. Victora Klemperera streszczać mi się nie chce, powtórzę tylko spostrzeżenie, że powszechność w przekazach publicznych pewnego typu mowy udziela się nawet tym, którzy nie są zwolennikami mówców. Tak, za to też można podziękować tym, którzy nadawali (i nadają) ton dyskursowi publicznemu w Polsce.

  3. 13/01/2018 o 2:24 pm

    Zamiast zamykać oczy, można pójść z kobietą na USG, dziecko (czy płód?) zobaczyć, posłuchać bicia jego serca. Temat na dłuższą dyskusję.

  4. 13/01/2018 o 2:36 pm

    Przecież na tym USG nic nie widać

  5. 13/01/2018 o 2:44 pm

    To inaczej. Poszukajcie zdjęć (rzetelnych) w necie, dziecka w 12 tyg. Bicie serca też chyba gdzieś znajdziecie.

  6. ZMokotowa
    13/01/2018 o 3:02 pm

    @stanisław41 2/3 zarodków obumiera samoistnie. Nawet nie w fazie poronienia, tylko w fazie miesiączki. One też mają duszę nieśmiertelną??? To dlaczego nie wyprawiamy pogrzebów podpaskom?
    Przepraszam, wiem, że to takie nieeleganckie, ale obawiam się, że większość zwolenników życia ludzkiego od poczęcia nie oddziela od siebie faz rozwoju płodowego, które determinują bycie istotą ludzką.
    Major jest kobietą i to jest komplement!

  7. MTG
    13/01/2018 o 3:03 pm

    a aktywność mózgu?
    myśli, emocje, odczucia?

  8. 13/01/2018 o 3:40 pm

    Ale matki? Bo płód nie czuje

  9. Egghead
    13/01/2018 o 3:50 pm

    @stanisław41: zarodek nie ma serca.

  10. Hellk
    13/01/2018 o 4:04 pm

    ‚Serce’ to tez mocno zaczarowane slowo. Dzisiaj bede szamal poledwice, nie dalej jak tydzien temu to, z czego ja wycieto mialo bijace serce.

  11. 13/01/2018 o 5:13 pm

    To co w takim razie słyszałem na USG w tempie 160 na minutę? Ok, może uszy też warto zatkać. Jak mówiłem, temat na dłuższą dyskusję. Wyjąłem zakurzoną już trochę książkę z mroków szafy: „(…) wiek płodowy: 12 tygodni (…) twoje dziecko rzadko nieruchomieje. Przez większość czasu zgina i prostuje paluszki, przeciąga się i ziewa. (…) Więc mówicie, że spoko, to w zasadzie ząb i jak przeszkadza, to warto wyrwać, jak jedna piosenkarką się tym pochwaliła? Chyba jednak jestem na to za słabo lewicowy. Dla porządku: projekt Ordo to chujostwo lub piździelstwo (znalazłem złoty środek, hihi), tabletki dzień po powinny być dostępne, należałoby popracować nad tym, żeby aktualny system był bardziej przyjazny ludziom w ciąży i otaczał kobiety opieką. Z większością pistuatów „Ratujmy kobiety” się zgadzam. Aha, na ich stronie, zakładka „wiedza i edukacja” nie działa (ciekawe dlaczego?)

  12. 13/01/2018 o 5:31 pm

    „zginą i prostuje paluszki” – Puacze

  13. 13/01/2018 o 5:54 pm

    Napisz po swojemu, zainteresowany jestem.

  14. 13/01/2018 o 5:56 pm

    12 tygodniowy płód nic nie czuje, nie ma świadomości, bije mu coś co jest zwykłą pompą, stąd ten hałas. Tysiące k

  15. 13/01/2018 o 6:12 pm

    Ładnie ci „zgina” zmieniło w pierwszym komciu. Mówiłem: trzeci ząb.

  16. macpsyk
    13/01/2018 o 6:46 pm

    Świetnie napisane. Niestety wymagająca pilnie psychologa Kaja Godek jest logicznym końcem operacji zamiany komórek w bobasy. Skoro ratujemy dzieci – nasz, polskie dzieci, polską spermą poczęte – przed zabijaniem to nie możemy ich ratować prawie wszystkich. Niczym Janusz Korczak – wiem, że bluźnię – trzeba być z tymi dziećmi do końca. Czyli drzeć się pod szpitalami, że tam pracują mordercy. Z plakatami dżemu truskawkowego. A nie, przepraszam, dżem truskawkowy jest dla beki. I dlatego kobietom zostało dzisiaj dla beki „bronić kompromisu”. Swoją drogą nic nie pokazało absurdu sytuacji lepiej niż feministki chcące dla beki bronić skrajnie antyaborcyjnej ustawy.

  17. 13/01/2018 o 8:10 pm

    Nic nie rozumiem

  18. 13/01/2018 o 10:45 pm

    „12 tygodniowy płód nic nie czuje, nie ma świadomości, bije mu coś co jest zwykłą pompą, stąd ten hałas.”

    Zasadniczo, to prawda. Czym się różni to „istnienienie” od mojego, gdy zostanę wprowadzony w stan narkozy?

  19. otto
    14/01/2018 o 12:48 am

    @stanislaw41
    przed narkozą mialeś świadomość, uczucia, historię życia, osiągnięcia, słowem swój ludzki dorobek, po narkozie prawdopodobnie wrócisz do tego stanu. W trakcie narkozy twój mózg nie zostaje całkiem wyłączony, chociaż tobie może się tak wydawać. Poza tym ludzie generalnie chcą mieć dzieci i cieszą się ze swoich zarodków, więc ludzi i tak jest coraz więcej, a my tu rozmawiamy o racjonalności i ideologii. Major ładnie zarysował problem czułostkowości polskiej, czyli obrazu zarodka czy płodu w zbiorowej polskiej wyobraźni, którego nośność emocjonalną jest porównywalna z efektami wytworów imaginacji Macierewicza w sprawie smoleńskiej. Zostawmy decyzję kobietom, one wiedzą lepiej, kajogodkopodobne to pomijalny margines. Dwunastotygodniowym zarodkom nikt nie robi krzywdy, są obojętne dla siebie i świata

  20. Aristodemos
    14/01/2018 o 2:59 am

    Trochę spóźnione, bo do poprzednich tekstów.
    „na tych, którzy chcą odejść, ale nie mają alternatywy” – Nie mają? Jest przecież Razem, inne lewicowe partyjki (no offence…), od biedy SLD, nawet i Nowoczesna. Najwidoczniej wyborcy PO, mimo rwania włosów z głowy i zgrzytania zębami, mają jeszcze jakieś powody, by zostali przy partii. I nie jest tłumaczeniem, że to dlatego, że to najsilniejsza partia opozycyjna – właśnie dlatego PO jest najsilniejszą partią opozycyjną, że mimo takich wpadek wciąż ma dość wyborców znajdujących jakieś racje, by przy niej zostać. Popełniasz trywialny błąd ekstrapolowania odczuć i opinii ze swojego bąbelka na całość.
    Ale to jest jeszcze wybaczalne. Natomiast snucie wywodów w stylu „im gorzej, tym lepiej” (o aborcji), to już fantazmaty. Jako człowiek w wieku już prawie trolejbusowym dobrze pamiętam, jak w latach 90-tych niektórzy postępowcy mówili to samo: niech wprowadzają religię do szkół, niech podpisują konkordat, niech penalizują aborcję – to wywoła reakcję, ludzie będą mieli dość, i szybko KK znajdzie się w takim samym położeniu jak we Francji czy Czechach. Nie tylko nic takiego się nie stało – ale dziś kościelny konserwatyzm panoszy się w umysłach, i to właśnie u młodych. Rezultatem ewentualnego zaostrzenia prawa aborcyjnego będzie kolejne „przesunięcie centrum na prawo”.
    „Im gorzej, tym lepiej” działa – niekiedy – tylko wtedy, gdy dany reżim jest w stanie uwiądu, schyłku, gdy nawet jego funkcjonariusze i wyznawcy już serio weń nie wierzą; jeśli podejmuje próbę obrony przez ostre działania, wywołuje reakcję, która może go zmieść. Kaczyzm, pożeniony z katolickim integryzmem, jest teraz w fazie ekspansywnej, i dzierży autentyczny rząd dusz (mniejsza o to, jakimi sposobami osiągnięty) u wielu.

  21. topcio
    14/01/2018 o 11:10 am

    Może musimy dość do ściany, żeby się od niej odbić. Może muszą się pojawić w prasie i tv reportaże zrozpaczonych rodzin zmuszanych przez system, kościół i partie do strasznych czynów. Może muszą się pojawić zdjęcia urodzonych, które będą przypominały zdjęcia z horrorów.
    Z kościołem można było wygrać w tej sprawie, zwłaszcza za czasów SLD, grać ostro, a nie dogadywać się, ustępować, bratać.

  22. 14/01/2018 o 3:54 pm

    @otto

    Ładny wpis.

    W narkozie nic nie czuję, jestem pozbawiony świadomości, a mózg to przecie tylko procesor, który pozostaje w stanie „uśpienia”. Jeśli się nie obudzę, to raczej tego nie zauważę (?) Może być nawet tak, że (nie czytaj wprost) nie zuważy tego również nikt inny. Było istnienie, a potem go nie ma.

    Czy możesz rozwinąć tę myśl (?):
    „Dwunastotygodniowym zarodkom nikt nie robi krzywdy, są obojętne dla siebie i świata.”

    @topcio

    Hasztag la Wiktoria sierpem.

  23. Poziomka
    14/01/2018 o 5:12 pm

    ile to dzieci urodziłeś, stasiu?

  24. 14/01/2018 o 5:13 pm

    Dwójkę.

  25. 14/01/2018 o 6:01 pm

    Kiedy zaczyna się człowiek?
    Słyszałem wielokrotnie o tym jak to niby naukowcy „uznają życie od poczęcia”. I jakiś czas podszedłem do sprawy na serio i zrobiłem przegląd teorii naukowych nt. początku życia i tego kiedy „zaczyna się człowiek”. Jest bardzo wiele koncepcji – i poniżej wrzuciłem najważniejsze… Różnią się tym, z jakiej dziedziny naukowiec usiłuje odpowiedzieć na pytanie o „początek człowieczeństwa”. Uszeregowałem je czasowo – tzn. począwszy od opinii które postulują najwcześniejszy „początek człowieczeństwa”.

    1. Podejście metaboliczne: życie występuje przed zapłodnieniem.
    Plemnik i komórka jajowa są formą życia taką samą jak np. zygota. Wg tego podejścia nie ma różnicy między np. pojedynczym plemnikiem, a zapłodnioną zygotą. Każda komórka jajowa i każdy plemnik ma szansę rozwinąć się w pełnoprawną, dorosłą osobę ludzką i w parze posiadają kompletną informację DNA. Ostatnie badania pokazały zresztą, że nie ma czegoś takiego jak “moment zapłodnienia”. Proces wnikania plemnika w komórkę jajową, począwszy od penetracji zewnętrzych warstw komórki do utworzenia się komórki diploidalej zajmuje około 22 godzin i jest ciągły. Nie ma zatem powodu aby traktować zygotę w sposób uprzywilejowany w stosunku np. do spermy.

    2. Podejście genetyczne: około 22 godzin od rozpoczęcia penetracji komórki jajowej przez plemnik
    Wg tego podejścia początek życia ludzkiego to moment zakończenia rekombinacji DNA. Warto zauważyć, że cały czas z tego DNA może powstać wiele embrionów, a w przyszłości – ludzi (jednojajowa ciąża bliźniacza, trojacza, itd).

    3. Podejście embriologiczne: 12 dni od poczęcia
    W dużym skrócie – wg. tego podejścia początek życia to moment kiedy zapłodniona komórka nie może się podzielić na wiele organizmów

    4. Podejście neurologiczne: ok. 24 tygodnie od poczęcia
    Wg. tego podejścia początek życia to moment wysyłania w mózgu sygnału EEG (analogicznie do zdefiniowanej przez lekarzy śmierci – tzn zaprzestania wysyłania sygnału EEG charakterystycznego dla człowieka)

    5. Podejście praktyczne/technologiczne: ok. 25 tygodni od poczęcia
    Wg. tego podejścia początek życia to moment od którego przy użyciu najnowszych technologii, teoretycznie da się uratować płód (choćby nawet bardzo rzadko). Ten moment ma m.in. w dużym uproszczeniu związek z rozwojem płuc.

    Inne poglądy:
    są też podejścia teologiczne (nienaukowe) – np. św Tomasz z Akwinu postulował, że dusza wnika w płód żeński po 80 dniach od zapłodnienia, a w męski 40 po dniach.

    Więcej:
    From: Scott F. Gilbert’s Site on Developmental Biology

    A poza tym: Wyrzucenie kiełkującego żołędzia nie jest tym samym co ścięcie wiekowego dębu. Ugotowanie jajka nie jest tym samym, co wrzucenie żywego kurczaka do gotującej wody. Książę Karol jest potencjalnym królem Anglii, ale nie ma teraz praw króla.

    Jeśli zatem “obrońcy życia” ustanawiają arbitralnie granicę życia w którymkolwiek z tych momentów – nie mam z tym problemu, że tak mówi ich Bóg, Biblia, itd. NIECH TYLKO NIE NARZUCAJĄ MI SWOJEJ WIARY I PRZEKONANIA.

    pozdrowienia…

  26. 14/01/2018 o 8:42 pm

    @nakreche

    Początkowa część komcia, całkiem sprawny technicznie slalom (szkoda, że nie można pojeździć tym wyciągiem na „Ratuj kobiety”), potem już faktycznie na krechę, zaś od momentu kiedy na stoku prześcignięty został książe Karol, wiedziałem już, że brawurowa eskapada skończy się drukowanym wzywaniem na pomoc Pana Boga na daremno.

    Dlaczego (arbitralnie?) chcielibyśmy ustawić „istotny” moment w rozwoju (zaistnieniu?) „istnienia” na 12 tydzień?

  27. 14/01/2018 o 9:02 pm

    No i na koniec (przesięgam) mam krótką refleksję/pytanie, odnośnie tego strasznego języka, który daliśmy sobie narzucić, a który nas tak duchowo i po prostu po ludzku podobno niezwykle zubaża. Płód jest z medycznego punktu widzenia płodem, a chwila urodzenia rozpoczyna formalnie życie człowieka (to jasne). Rozumiem zatem, że lepiej zatem zamiast „dziecko mnie kopie”, powiedzieć „znowu płód mi przykopał” (?) Tak byś pistulował Majorze?

  28. 14/01/2018 o 9:48 pm

    @stanislaw41: ja jestem prosty chłopak z radomia – nie rozumiem Twoich aluzji… napisałem o przekroju stanowisk naukowych (mogę wrzucić źródła jeśli chcesz). rozumiem, że mnie nie lubisz (dużo sarkazmu, itd), ale mozesz zadac proste pytanie? tak wiesz… normalnie…

  29. 14/01/2018 o 10:15 pm

    @nakreche

    Wręcz przeciwnie. Bardzo dobrze, że wrzuciłeś te argumenty/tezy o początku życia do dyskusji (jak możesz dać linki, to chętnie). Sam przyznaj, że książę Karol, który być może będzie koronowany, trochę do tego nie pasuje i zasadniczo jest strzałem w stopę. Tak samo przeciwstawianie się ciemiężycielom biblijno-katolickim (nie zaliczam się do tychże). Zapytam inaczej. Chciałbyś pełnej wolności odnośnie decydowania o prezarodku/zarodku/płodzie/dziecku (?) do 12 tyg. czy dalej (?)

  30. 14/01/2018 o 11:17 pm

    Stanisławie – każde uznanie statusu osobowego płodu jest arbitralne. Na tym polegają wybory etyczne.

  31. 15/01/2018 o 12:47 am

    Dobranoc – powiedział diabeł.

    Dziękuję za dyskusję.

  32. nakreche
    15/01/2018 o 6:48 am

    @stanislaw41
    Stanislawie, autor bloga napisal cos pod czym sie podpisuje: „Stanisławie – każde uznanie statusu osobowego płodu jest arbitralne. Na tym polegają wybory etyczne.”

    Gdybym mial odpowiedziec ja – pewnie sklanialbym sie do podejscia wiekszosci naukowcow – czyli 22-25 tydzien.

    A gdzie Ty stawiasz granice?

  33. anngelica
    15/01/2018 o 9:36 am

    Ad zębum – ludzie, którzy używają tego porównania powinni natychmiast zmienić dentystę. Jest 2018 rok, zębów nie wyrywa się rutynowo.

  34. poziomka
    15/01/2018 o 9:52 am

    Sam, stasiu, czy per procura? I jakby coś poszło nie tak znalazłbyś sobie inną kurę?

  35. kotek.filemon
    15/01/2018 o 10:13 am

    Ci od zębów pewnie nie łapio, że ekstrakcja zęba trzonowego jest obarczona znacznie większym ryzykiem powikłań niż legalne przerwanie ciąży.

  36. Konan Katoda
    15/01/2018 o 10:36 am

    Od lat to powtarzam.
    Prawo kobiet do decydowania o sobie samej i sprawę aborcji przerżnęliśmy już w latach 90tych, w momencie, kiedy wszystkie strony debaty do języka wpuściły pojęcie „dziecka nienarodzonego” jako pełnoprawnego określenia na zygotę.

  37. -m
    15/01/2018 o 3:36 pm

    Niezależnie od tego ile głów odkłamie sobie Stanisław, i jak otchłanną pogardę dla życia prawdziwych ludzi jeszcze zaprezentuje, pozwalam sobie zwrócić uwagę na następujące fakty z dziedziny rozrodu, niemiłe mizoginom:
    1. Samce ssaków łożyskowych rozmnażają się pasozytniczo. Dlatego Stanisław nie urodził i nie urodzi.
    2. Anizogamia (cechująca znakomitą część organizmów rozdzielnopłciowych na planecie, w tym wszystkie nieco bardziej interesujące nas łożyskowce) oznacza NIErównoważność jaja i plemnika. Jajo jest komórką rozrodczą, plemnik natomiast jest jedyną komórką organizmu, z której nie da się (nawet teoretycznie) rozwinąć organizmu potomnego. Stąd (powrót do) p.1.

    Na marginesie: to jest jedyne zastrzeżenie do podejścia metabolicznego, ostatecznie nie da się ukryć, że plemnik żyje. Tyle że normalny plemnik żyje krótko i nieciekawie, hojnie licząc raptem może jeden na milion ma szansę zostać zjedzonym przez jajeczko i przyczynić się do zakończenia metafazy drugiego podziału mejotycznego. Przy czym mowa o dorosłym, całkowicie zredukowanym plemniku. W stanie niedojrzałym są równie dobre jak każda inna komórka, tyle że wtedy niezdolne do owego zakończenia.

  38. poziomka
    16/01/2018 o 9:01 am

    @-m
    Ja to myślę, że stasiu jest jeszcze na etapie nasionka i pustej doniczki.

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: