Strona główna > felietonik > 25 groszy, tylko nie płacz proszę

25 groszy, tylko nie płacz proszę

 

Zastanawialiście się może, z czego dokładnie utrzymują się stacje paliw? Podpowiem: otóż stacje paliw, co do zasady, nie utrzymują się z paliwa. Za nextGazeta.pl: Nawet 75 proc. zysku pochodzi ze sprzedaży gorących przekąsek, lekarstw czy okularów przeciwsłonecznych – wynika z badań organizacji AFPD (Associated Food and Petroleum Dealers), która zrzesza niezależnych operatorów stacji paliw.

Nawet 75%. Tak, tak, nawet 75% zysku generowane jest przez żarcie, lekarstwa, okularki, a w Polsce pewnie przez wódę, browary, fajki i soczki Kubuś z tą ostrą zakrętką zdupy. Tyle żrecie i pijecie na tych stacjach, że chociaż marżę mają na paliwie jakieś 2% to i tak Wasze nienasycone brzuchy, konsumpcyjne pochłanianie nie pozwalają im zniknąć ze sceny. Więc te Wasze jęki, te Wasze wolnorynkowe płacze, że 25 na litrze, chociaż nie po 25 groszy, ale po dobre kilkanaście złociszy tam non stop przepłacacie, tak niemożebnym jest pie.., że aż chyba powinni Wam dorzucić w podatku obowiązkowy zakup tych makietek syrenek, co to je  Orlen obok Gazety Polskiej sprzedaje.

Ale co z TIRami, sobie pomnóż! Tak, tak, pomnóż sobie, z 10 TIRów, na przykład, albo busów, sobie pomnóż razy 25 groszy na litrze, razy ich baki, se dodaj, zobaczysz liczby, jakie Ci się nie śniły! I jak za to mają zapłacić, no jak? To jest mój ulubiony argument. Nazywam go „płynnym Kaźmierczakiem”. W płynnym Kaźmierczaku chodzi o to, że firmy (u niego akurat restauracja), ale w ogóle, każda firma, to zawsze w takiej strasznie niebezpiecznej kondycji jest, że jakakolwiek podwyżka czegokolwiek to zaraz syf z gilem, i firma upada, nie ma jej, dlatego restauratorzy (i firmy w ogóle) mogą tylko na śmieciówkach zatrudniać, bo jak na etat, to koszty tak wzrosną, że firma się zapadnie. Płynny Kaźmierczak, jak każdy Każmierczak, oczywiście nie tłumaczy, jak firma, każda firma w Polsce, z tak radyklanie niskim poziomem płynności, że jej zamiana śmieciówki na etacik grozi holocaustem wymagalności, funkcjonuje, gdy się, dajmy na to, piec się zepsuje, klima siądzie albo Cezary G. akurat swój program zwróci o zupy? Z tymi TIRami jest podobnie: jak w ogóle te firmy funkcjonują, jak te TIRy naprawiają, jak ze złodziejami se radzą, skoro 25groszy na litrze potrafi ich dobić?

Tyle z wolnorynkową traumą. Jest jeszcze trauma lewicowa. A właściwie lewicowodpona. To trauma tych, co lolają, że głupie lewaki są przeciwko podwyżce podatków, a przeca lewaki zawsze za podwyższkami być powinni. A przeca wystarczy sięgnąć do programu RAZEM, żeby zobaczyć postulat podwyższenia kwoty wolnej od podatku. Nie obniżenie, a podwyższenie! Czyli podatków mniej. Albowiem, powiadam Wam, w lewicowym myśleniu o podatkach kluczowe jest nie ile, ale przede wszystkim, kto je płaci! Stąd pomysł 25 gorszy na litrze z lewicowego punktu widzenia ma ten problem, że o ile biznesmeny se i tak wliczają to w koszty, o tyle ci biedacy, którym miła III RP połączenia autobusowo-kolejowe polikwidowała, dostaną po kieszeni. Bo oni czym innym, niż tylko tym swoim zdezelowanym autem wyjechać ze wsi nie mogą. Więc olewanie perspektywy takich podatników słabo jest lewicowe, albo mówiąc wprost jest cichym nawilżaniem Jarkowi.

Najciekawsza jest jednak, jak zawsze, strona psychiatryka nr 1. Tu bowiem PIS sam się zaplątał w swoje łapska, albowiem o ile 2 lat temu grzali, że Polska w ruinie, z dykty, ledwo stoi, tak teraz grzeją, że Polska wspaniała, światowa potęga mlekiem i miodem z cyca płynąca, że #wystarczyniekraść. Więc skoro tak jest zajebiście, to czemu chcecie podwyższać podatki? Zwłaszcza, że Mateusz przedwczoraj mówił, że można podnieść socjal bez podnoszenia podatków. Im bardziej więc PIS wychwala, jaka to Polska potęga, tym trudniej mu medialnie uzasadnić potrzebę podatków. Dlatego na ten moment abonament TV, opłata za wodę wstrzymane, a pomysł 25 groszy na litrze bombardowany jest nawet przez największych pacjentów. Co będzie dalej? Albo się nie ugną, albo dalej błyskawiczne zadłużanie, ale wtedy zaraz ratingi tych wszystkich wolnorynkowych watchmanów w dół i Mateusz przestaje być Prometeusz.

 

 

 

 

 

Reklamy
  1. rheinland
    10/07/2017 o 11:16 am

    I co z tego że stacja zarabia na hot-dogach?

    To że stacja zarabia głównie na jakichś pierdołach, nie znaczy, że paliwo nie stanowi ogromnej większości sprzedaży. Jeżeli klient wydaje sto złotych na benzynę, na której stacja zarobi dwa złote a do tej benzyny wciśnie mu za dychę hot-doga, który kosztuje ją może ze złotówkę to hot dog będzie stanowił główne źródło zysku… Co nie znaczy, że stacja benzynowa może się ze sprzedaży hot-dogów utrzymać.

    Tymczasem dla klienta, cena hot-doga to mniej niż jedna dziesiąta całej transakcji.

  2. 10/07/2017 o 11:28 am

    @trochę stacje benzynowe
    https://www.technologyreview.com/s/426658/cartels-are-an-emergent-phenomenon-say-complexity-theorists/
    Że Niewidzialna Ręka Rynku to sama se patologie tworzy. :)

  3. kierowcaLPG
    10/07/2017 o 7:08 pm

    Mnie to dziwi, czemu niezrzeszone stacje mogą mieć taniej o 20 gr/l, skoro te firmowe niby i tak prawie na paliwie nie zarabiają.

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: