Strona główna > felietonik > 190:0 dla Rafała Matyi

190:0 dla Rafała Matyi

 

Fałszowane referendum, stalinowskie represje, żydowskie pogromy, czy wreszcie wojna z partyzantką to tylko kilka najbardziej znanych faktów roku 1946. A właśnie w tym roku na całe 12 miesięcy Polska została niestałym członkiem rady Bezpieczeństwa ONZ. Była nim także w 1960, czyi kilka lat po strzelaniu do robotników w Poznaniu, czy w roku 1970, a więc roku wydarzeń grudniowych. Niestałym członkiem Rady Bezpieczeństwa była też rok po wprowadzeniu stanu wojennego oraz za rządów premiera Józefa Oleksego. Zalecałbym więc niesłychaną ostrożność w wyciąganiu wniosków odnośnie korelacji stanu państwa ze stanowiskami w ONZ, złośliwy obserwator mógłby bowiem uchwycić pewną prawidłowość, gdzie do Rady Bezpieczeństwa za każdym razem mianują albo hardPRL, albo postPRL albo wreszcie biedaPRL.

Rzecz jasna, pamiętając głosy z wygranej Beaty Szydło w stosunku 1:27, głośno trzeba zapytać, czy tak jak Tusk był kandydatem Niemiec, tak Polska była teraz kandydatem Niemiec, Rosji i państwa islamskich? Wszak kraje te na Polskę głosowały.

Najsmutniejszym jednak w całym tym wydarzeniu jest fakt, że w Polsce mało kto, tak sam dla siebie, chociażby próbuje zapytać, jak można by ten fakt realnie wykorzystać. Mam wrażenie, że wszyscy od razu rzucili się oglądać Wiadomości, jaki tym razem propagandowy cyrk tam odkur(ew)skują. Owszem, rozumiem uśmieszki na myśl, że Waszczykowski będzie tłumaczył kolegom z ONZ, że nie są dyplomatami, bo przecież są szefami dyplomatów! Ale też jest smutne, że obie strony od razu i niejako automatycznie potraktowały to jako zdarzenie PR, a nie realnej polityki. I tak jedna strona od razu zaczęła sukces ów fetować, a druga go kwestionować, blebleble, meh, meh, meh.

I tu trafiamy do tytułowego Rafała Matyi, który wprowadza do mainsztrimu teorię trzeciego psychiatryka. Trafnie Matyja wskazuje na tragedię, jaką jest już nawet nie tyle siadanie okrakiem na jednym z przeciwnych wektorów, ale uparte odmierzanie odległości od jednych i drugich świrów. Bo automatycznie musisz wtedy trafiać do psychiatryka symetrystów. Proponuje Matyja, niczym w jednym odcinku Tsubasy, grać a-logicznie, nawet nie tyle pod prąd (bo wtedy łatwo odszyfrować), co w poprzek prądu, zagrywać pod różnymi, nieprzewidywalnymi kątami. Grać diagonalnie – jakby to ujął kochany nasz Andrzej Strejlau. Tyle że randomalne gesty, być może zyskają efekt (chwilowego) sprawczego szoku, ale tracą jakiekolwiek wartość poznawczą. W pewnym sensie będą przecież dzieckiem tego zwulgaryzowanego rozumienia postmodernizmu, gdzie nieważne jest wiosłowanie ku prawdzie, ważne jest wiosłowanie hipsterskie.

Owszem, uciec od psychiatryków się nie da, bo raz, jak uczy wujek Kant, nie da się uciec od kategoryj, a dwa, w dużej mierze nasz pogląd kształtowany jest przez otoczenie. Dobrym przykładem jest matyjowy obraz szoku przeprowadzki na prowincje. Ale być może wyjściem jest psychiatryk czwarty. Psychiatryk, który rozumiejąc infantylizm bycia za, przeciw, albo pośrodku, odrzuca w ogóle myślenie w kategoriach myślenia „w relacji do”.   W tym sensie tak wyśmiewana w necie dyskusja na lewicy, może i wiele nie daje, jeśliby ją mierzyć zarządczym kryterium osiągania celów. Ale w jakiś sensie jest ożywcza, bo pokazując spektrum poglądów odrzuca postawę lustrzanych odbić i wreszcie ustawia ich uczestników jako podmioty a nie anty-naśladowcze widma.

 

Advertisements
  1. krystian
    03/06/2017 o 3:48 pm

    E, dla mnie za mądre.

  2. FF
    04/06/2017 o 5:55 pm

    Ech, napisałeś się, chłopcze, napisałeś, a w tym czasie kobiety i dzieci, wraz z inżynierami i lekarzami pracują w Londynie na kaczyzm forever. No jak nie idzie, to nie idzie.

  3. Anonim
    04/06/2017 o 8:47 pm

    @FF
    Kudy im tam do naszych dżentelmenów jezdni

  4. stanislaw414
    05/06/2017 o 3:52 pm

    Ciekawe to wiosłowanie. Jedna rzecz. Mam wrażenie, że Matyja od a-logicznych zagrań przechodzi jednak – choć diagonalnie – do metody rozwiązywania konkretnych, boiskowych problemów. Wskazuje, że potrzeba podejścia praktycznego, kupieckiego, odrzucającego uprzedzenia i nadęte postawy na zasadzie: „tak mi wjechałeś z wyprostowanej, że nigdy nie zagram z tobą w drużynie”. Nawołuje by być jak Tsubasa, który zagrał z Kodżiro pomimo ostrej gry tego ostatniego, bo tak się po prostu wszystkim opłaci. Ty zaś piszesz przede wszystkim o sposobie prowadzenia dyskusji w szatni, poprzedzającej wyjście na boisko. Nie widzę słabości w ostatecznej taktyce Matyi, którą wykazujesz.

    Odpisz coś. Czyż nie dokarmia się trolli?

  5. 06/06/2017 o 1:34 am

    @stanislaw – owszem, może tak być, ale ja akurat tego kupiectwa nie kupuje, bo to wtedy nie jest już działaniem pod prąd.

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: