Strona główna > felietonik > Pakt o nieagresji

Pakt o nieagresji

 

Działo się to w 1934 roku, w Hiszpanii. Tuż po asturyjskim powstaniu, tak źle przeprowadzanym, tak łatwo przez CEDA sprowokowanym (represje po wcześniejszych strajkach wiejskich). W więzieniu siedziała część wierchuszki ówczesnej lewicy, w tym on: Largo Caballero – szef związkowców UGT, hiszpański Lenin jak o nim mówili, chociaż ponoć to właśnie dopiero wtedy, w więzieniu, raczył przeczytać Kapitał Marksa. I oto w czasie jednej z wizyt w trakcie rozliczeniowego szału, jaki nabrzmiewał w lewicowej prasie, odwiedza go niejaki Andres Saborit. Naczelny jednej z socjalistycznych gazet, tzw. besteirrista od nazwiska Juliana Besteirro – marksisty teoretyzującego w duchu Bernsteina i Kautskiego. Andres Saborit wchodzi, ze wszystkimi się wita – tak to sobie wyobrażam, ale – to już fakty – Largo Caballero ostentacyjnie odmawia podania mu ręki.

Ta scena przypomniała mi się, gdy Marcelina Zawisza w święto 1 maja odmówiła podania ręki Waldemarowi Czarzastemu. Nie żeby wówczas ta medialna odmowa nie była trafna. Chciał Czarzasty wykazać się lisim sprytem, dostał w świetle kamer po łapkach. Ale pytanie, co dalej? Obie partie, na dzień dzisiejszy, ryzykują nieprzekroczenie progu do parlamentu. Obie partie razem miałyby tyle co Kukizowcy. Być może nawet więcej. Obie partie razem mogłyby decydować o koalicji. Czy taki Paryż nie jest wart (czerwonej) mszy?

Owszem, rozumiem, że jakikolwiek związek z SLD może być odczytany jako zaprzepaszczenie tego, czym od początku miała być partia Razem. Ba, zdaję sobie też sprawę z ogromnych pokładów januszostwa po stronie Sojuszu i to nawet teraz, gdy prawaccy talibowie jak Miller, Ogórek czy Jakubowska opuścili już statek i jędzą po stronie Irenek Szafrańskich.  Zabrzmię trochę jak przewielebny Geremek, za co z góry przepraszam, ale mam wrażenie, że polski elektorat nie dojrzał jeszcze do partii na miarę Razem. Że partia ta, ze swym programem, priorytetami, czy wręcz stylem zarządzania jest twórczą kopią (to nie zarzut) progresistów zachodnich. Że tutaj nad Wisłą, poza garstką mieszczuchów, partia ta będzie jakimś dziwnym, niezrozumiałym tworem. Więc może to akurat koalicja z wujami z SLD będzie politycznie przydatna, a nie z Zielonymi, którzy, przy całej mojej sympatii, przy sarmackim podejściu do ekologii, wydają się być kosmitami z planety Melmak.

A przecież, wracają do moich ukochanych analogii hiszpańskich, wtedy, w 1934 czy 1936, gdy udało się odzyskać władzę w hiszpańskiej Republice, większe lewicę dzieliły spory. Szło przecież w ogóle o to, czy lewica ma iść drogą demokratyczną, czy może drogą rewolucji. I Largo Caballero dał się wreszcie przekonać. Fakt że za późno, ale jego Ego potrafiło nie raz, nie dwa, podminować Republikę.

Czytam, że Razem idzie w koalicję z ruchami miejskimi i cieszę się. Ale w świetle wyborów ogólnopolskich żadne to wsparcie. A skoro SLD ma rzeczywiście owe 5% to może się zdarzyć, że jeden społecznie wrażliwy działacz miejski będzie rozrywany przez dwa plujące na siebie lewicowe obozy.

Ok, nie twierdzę, że od razu należy rzucać się sobie w ramiona, ale może warto chociaż spróbować? Na przykład od paktu o nieagresji? Na przykład od współpracy na kilku wybranych polach? Może warto szukać tych młodszych SLDowcow, którzy de facto myślą przecież dokładnie tak jak Razem. Przecież właśnie co Razemki w sprawie „godzina dla rodziny” weszły w porozumienie z PSL. Czyli partią, która mimo peeselowskiego Dżastina Trudeł, nie bez powodu uważana jest za kwintesencję patologicznego klientelizmu. Skoro z nimi można, to czemu nie z Pauliną Piechną?

Ba, zawierając określone sojusze, z mocy koniecznych interakcji można mieć wpływ na drugą stronę. Na przykład namówić, żeby starsi panowie na moment schowali się w szafie, jak to się schował Antek z Jarkiem. Jest przecież taki związek, do którego, jak to powtarza lewica, warto należeć, bo dzięki uczestnictwu daje prawo do współpodejmowania decyzji. Może niektórzy z Was o nim słyszeli: nazywa się Unia Europejska.

 

 

 

 

 

 

Reklamy
  1. Anonim
    27/05/2017 o 8:30 pm

    Cóż – efekt może być odwrotny. Mój głos na pewno Razem by straciło, wchodząc w jakiekolwiek alianse z SLD.

  2. tleszkowicz
    27/05/2017 o 9:21 pm

    Paulina Piechna-Więckiewicz nie jest już w SLD

  3. 27/05/2017 o 9:33 pm

    Próbuje tłumaczyć Razemkom od dość dawna, że w małżeństwie z rozsądku (koalicji wyborczej) nie trzeba ze sobą sypiać (głosować wspólnie), bo to jest jedynie środek komunikacji publicznej, a przecież dla czystości ideologicznej nie odmawiają chyba podróżowania tym samym tramwajem do którego wsiadł – przykładowo – Ziemkiewicz. Choć teraz zaczynam mieć wątpliwości, tzn zaczynam wyobrażać sobie, że ideolo Razemkowiec wysiadłby gdyby do autobusu wtoczył się Semka.
    Ale w takim razie uważam, że słusznie Razemkowców nie ma w Sejmie.
    Do tej pory darzyłem ich umiarkowaną sympatią, nie popierając większości ich projektów politycznych. Teraz zaczynam przychylać sie do zdania, że ich sekciarski zapał więcej by szkody niż pożytku przyniósł polskiej polityce.

  4. MiM
    28/05/2017 o 2:10 pm

    Warto pamiętać, że w naszej praktyce wyborczej poparcie partii tworzących koalicję na ogół się nie sumuje. W ostatnich wyborach spektakularnie przejechało się na tym SLD z Palikotem, gdy Zlew uzyskał niewiele tylko więcej głosów niż wcześniej przewidywano dla samego SLD. Myślę, że wynika to z dużego udziału osób głosujących „przeciw” a nie „za” i tych, którzy wahają się, czy w ogóle iść na wybory. To zresztą widać wyraźnie przy elektoracie Razem, który według (kiepskich bo kiepskich, ale jednak) badań przepływa raczej pomiędzy tą partią a Nowoczesną. Przepływ z/do SLD jest minimalny. Dlatego koalicja z SLD byłaby dla Razem samobójstwem.

    Start w wyborach samorządowych wspólnie z aktywistami miejskimi daje Razem szansę na wzmocnienie pozycji – również w kontekście ewentualnych przyszłych sojuszy przed wyborami parlamentarnymi. W końcu tego typu „małżeństwa z rozsądku” najlepiej zawierać na starcie kampanii wyborczej. Zdobywa się dzięki temu zainteresowanie mediów w kluczowym momencie. Jednocześnie krótki czas kampanii daje nadzieje na uniknięcie poważniejszych kłótni czy spektakularnego rozwodu przed samymi wyborami.

  5. Nierdzewieje
    29/05/2017 o 2:42 am

    Polacy nie dorośli do marksizmu. W jakiej czarnej dupie jesteś z tym swoim bełkotem. Wciąż mnie to bawi od kiedy pierwszy raz przeczytałem Twoje wypociny to już pewnie z 10 lat minęło. Gorąco pozdrawiam tak trzymać towarzyszu!

  6. MM
    29/05/2017 o 8:53 am

    ha ha ha mokre sny małego komuszka

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: