Strona główna > felietonik > Kapitan Nemo w zatoce Przełomu

Kapitan Nemo w zatoce Przełomu

 

– Czemu przy wybuchu na zewnątrz nie wypadły okna Tu-154M?

– Okna samolotu są umieszczone inaczej niż normalne – znajdują się w uszczelkach i wypadają dopiero wtedy, gdy rama okna ulegnie zniszczeniu.

Do wczoraj, do godziny 21:01 wszystko wydawało się jasne. Czyste niebo, gładziutkie morze, wiatr smyrający lekko za uszkiem. Gdzieniegdzie tylko blaszane ptaki uderzały w barierki. Do wczoraj, do godziny 21:01 rozkład zajęć w załodze wydawał się jednoznaczny. Z jednej strony, zgrupowana na rufie, prokuratura wysunęła najsprytniejszą teorię smoleńskiego zamachu. Teorię, wedle której winni są oczywiście Rosjanie, ale akurat ci, których w życiu do Polski nie sprowadzimy, więc będzie można słać setki listów w butelce przez morze Białe, a polarne niedźwiedzie z Kremla i tak nie odpiszą. Teorię, którą mówiąc cynicznie – od lat powinna wysunąć inna Platforma wiertnicza. Ale nie wysunęła, co znaczy, że albo zbyt była tchórzliwa, albo traktowała prokuraturę lepiej niż portową kurtyzanę. Z drugiej strony, zgrupowana na (blaszanym) dziobie rosyjskojęzyczna forpoczta objawiła teorię bezgłośnego wybuchu, rozszarpującego skrzydła, fotele, ciała ludzkie, ale jednak już nie ramy i uszczelki w oknach. Wszak „Co kropelka sklei, sklei żadna siła nie rozklei” – jak głosi nam Ewangelia.

Do wczoraj, do godziny 21:01 wszystko wydawało się jasne. Ci na rufie, umywali ręce, chcąc podtopić tych na (blaszanym) dziobie. Ci na dziobie, wyrzucali w górę kawałki blachy polewane steryną, wróżąc następnie z posklejanych kształtów. Prawdziwe, naukowe Andrzejki. Do wczoraj, do godziny 21:01 podział był dosyć czytelny.

Ale o 21:01 na mostek wszedł sam kapitan Nemo i oświadczył, że teraz wiemy z bardzo wysokim stopniem pewności, że doszło do wybuchu. Od tej pory nic już nie jest czytelne. Czy kapitan Nemo, chcąc utrzymać balans swojego statku, musi dawać raz tym, a raz tamtym? Czy może osamotniony w swej kajucie z kości żubrowej czepia się czegokolwiek, co by udowodniło, że jego bardziej porządny brat nie zginął, ot tak w arcysarmackim syfie narodu wiecznych nieudaczników?

Do 21:01 mieliśmy przełom, bo wydawało się, że statek kapitana Nemo powoli, ale jednak, ucieka z mariańskich rowów smoleńskich. Tak jak zgrabnie omijał je w wyborczej kampanii. Teraz jednak widzimy, jak pruje wprost w otchłań, co dla reszty flotylli znakomitą jest wręcz informacją. Wszak długo to trwało, ale ci z Platformy wiertniczej też nauczyli się grać w smoleńskie kości. Właśnie wypuścili filmik, a od dziś, co miesiąc, będą mogli pytać, jak tam smoleńskie uszczelki w oknach. I czy po 7 latach któryś z ekspertów pofatygował się wreszcie na miejsce katastrofy, czy może nadal rozpyla metalowe frędzle w powietrzu?

Advertisements
  1. 11/04/2017 o 1:48 pm

    No więc właśnie. To, co się świetnie sprawdza, jak jesteś upierdliwą opozycją i możesz „tylko zadawać pytania” sprawdza się już nieco gorzej, jak jesteś władzą i to tobie zadają pytania. PiS powinien teraz jak najwięcej poobrywać z własnej broni.

  2. stanislaw414
    11/04/2017 o 4:10 pm

    Jestem!

    Jestem w pół drogi, żeby cofnąć, co napisałem ostatnio o podobieństwie Twojego stylu, do stylu innego publicysty.

    Tekst ciekawy, wnioski celne, ale…

    Tym razem nie mogę Ci darować odniesienia do kapitana Nemo. Nie dało się znaleźć jakiegoś wuja? Oczywiście mógłby być inny niż ostatnio. Może Fantomas? Fantomas też chyba pływał podwodną łodzią.

    Kapitan Nemo to jest POSTAĆ, do stu diabłów! Naruszyłeś jej dobra osobiste (tak, wiem – to już nudne z tymi dobrami). Nie broń się, że chodziło Ci tylko o łacińskie znaczenie, a zbieżność lub podobieństwo postaci prawdziwych z fikcyjnymi postaciami na niekorzyść tych ostatnich jest przypadkowe.

    Swoją drogą, zdaje się, że w „Tajemniczej Wyspie” miał miejsce wybuch (sic!) tyle że zupełnie naprawdę (chociaż fikcyjnie). Ale na szczęście wybuchał wulkan, nic tam innego. Zdeje się również, że prawdziwy (lecz fikcyjny) kapitan Nemo, choć zaślepiony zemstą, (z powodu osobistej krzywdy i tragedii), był wielkim wynalzcą. Pomimo częściowego przejścia na Ciemną Stronę, zachował w sobie pokłady przyzwoitości, był zdolny do poświęcenia i dobrych uczynków, a ludzi nie wykorzystywał instrumentalnie.

    Zatem za kapitana Nemo, raz jeszcze SPRZECIW, Wysoki Majorze.

  3. stanislaw414
    11/04/2017 o 4:27 pm

    Aha, to byłem ja, stanislaw414, zgubiłem jedną czwrórkę.

    Ale może powinienem powiedzieć, że: „z wysokim stopniem pewności została ukradziona nam ta czwórka (!), teraz to wiemy (!)” (?)

    Tfu!. Nie, na pewno nie, nie tędy droga, na pewno nie przez „my” i „wy”. Po prostu mi uciekła ta czwórka i to moja wina lub conajmniej współwina.

    A z liczby mnogiej zostałem wyleczony skutecznie na czaś jakiś.

  4. MM
    12/04/2017 o 8:34 am
  5. marcin_be
    12/04/2017 o 2:02 pm

    I będzie więcej i będzie ludzi masa w tym kraju nienawiści, kraju bez żadnych zasad…

  6. 13/04/2017 o 11:20 pm

    Czachor pojechał, zmierzył i doszedł do rewelacyjnego wniosku, że Cieszewski się pomylił, co spowodowało, że przestał być ekspertem

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: