Strona główna > felietonik > Na śmierć Zarzecznego

Na śmierć Zarzecznego

Prawdopodobnie dochodzi do końca jeden z bardziej żenujących eventów, jakim jest publiczne żegnanie zmarłego redaktora sportowego, dla mniej kopinogowych – niejakiego Pawła Zarzecznego. Piszę prawdopodobnie, bo na orderze od Pana na stokach się pewnie nie skończy. Podejrzewam, że będzie jakaś tablica, skwer, a może i trybuna na stadionie. W każdym razie jest już tekst na spiderweb, i to od samego mentalnego synka Eryka Mistewicza.

Że też Polacy muszą ze wszystkiego jak zawsze zrobić jarmark. No ale w końcu, że cała ta ich ukochana religia (tak przecież komunistycznie piękna w swych założeniach) jest jednym wielkim odpustem, to i ze śmierci robią pierzaste koguciki.

Najpierw czytam, że odszedł mistrz pióra, który wychował setki uczniów (o mamo), się nikomu nie kłaniał, bo nade wszystko cenił prawdę. No więc po prawdzie, to te jego felietony, to była taka seksistowsko-infantylna kupa, że nie dało się tego przeczytać, żeby się nie ubrudzić. Dziś, z racji śmierci, czytam ochy i achy, jakie te teksty o dymaniu, chlaniu i historii dla gimbusów były fenomenalne, oryginalne. Nie, nie były. Poczytajcie kiedyś, ja wiem, wczesnego Janusza Głowackiego albo Staśka Barańczaka.

Potem dowiaduje się, że redaktor odszedł na własnych warunkach. No więc monstrualnie otyły facet chory na cukrzycę miał non stop walić browary i nagle padł na zawał. Jak to są własne warunki, to takie ma co drugi na IOMIe na kardiologii.

Dalej stoi jak byk, że to był prawdziwy erudyta. Erudyta, co przeczytał wszystkie książki! Ja wszystko rozumiem. Ja rozumiem, że granie w piłkę może być trudne, a pisanie o piłce to prawdziwa mordęga. Bo raz, że ciągle skazany jesteś na powtarzalność, przez co na nudę, a dwa, że z racji grzechu piłkarskiego powinowactwa, ciebie też mają za debila. I gdy robisz wiele, naprawdę wiele, by się z tego stereotypowego getta wydostać, nagle, przy okazji pogrzebu, piszesz: Paweł to mistrz, on przeczytał wszystkie książki! Otóż Zarzeczny był takim erudytą jak Rafał „Bill Cosby” Ziemkiewicz, Staszek „Tulipan” Janecki, Cezary „Daj szluga” Gmyz. Czyli nie był. Był prawicowym mundrolem, żeby nie napisać ostrzej. Erudytów na świecie jest garstka, czasami jakiś Bieńczyk czy inny Aleksander Wat mignie Ci w księgarni, czasami jakiś Krzysztof Rutkowski (nie, nie ten detektyw) coś tam wyda w małym nakładzie o Walterze Benjaminie albo Agambenie. I tyle. Reszta to są osoby, które coś tam usłyszały, coś tam zapamiętały i teraz robią z ciebie kretyna, bo ty tego akurat nie usłyszałeś i nie zapamiętałeś. Więc myślisz, że masz do czynienia z gigantem. Nie, nie masz.

Na koniec wreszcie czytam, że redaktor to jednak wygrał, bo proszę, wszyscy hejterzy się wnet pochowali. Ostatni raz czytałem takie wstawki, gdy Lechowi Kaczyńskiemu smoleński D-Day zrobili. A #PrzemysłPołyku dowodził, że wszyscy kochali Lecha, bo przecież tak teraz płaczą. Otóż, jeśli nie jesteś dyktatorem (albo inną Margaret Thatcher) i w chwili Twojej śmierci nikt o Tobie złego słowa nie mówi, to nie znaczy, że nikt tak o Tobie nie myśli. To znaczy tylko, że w chwili śmierci nikt o Tobie złego słowa nie mówi. I nie jesteś żadnym wygranym, tylko reszta respektuje niepisaną zasadę, żeby akurat w tym momencie zamknąć japę. Żadna w tym Twoja zasługa. Żadne zwycięstwo.

Paradoksalnie, najlepiej chyba i tak zachował się redaktor Stanowski (ta ich przyjaźń to było, zdaje się, coś bardzo ładnego), bo, bardziej lub mniej dosadnie, napisał, za co Zarzecznego wszyscy mieli już dość, niczym starego wujka Zdziśka, co po pijaku łapie za cyce, pierdzi i ciągle wali te same żarty.

Otóż miał jednak Zarzeczny jedną, niepowtarzalną zaletę: miał charyzmę. I potrafił ją wykorzystywać. Tylko tyle i aż tyle. W świecie mediów raczej „aż tyle”.  Ale przecież nie da się tylko tak o nim napisać. Trzeba nasolić, napieprzyć i jeszcze raz nasolić tak, że nie da się tego strawić i zbiera się na wymioty.

Advertisements
  1. Jaana
    04/04/2017 o 9:28 am

    Po netowych laudacjach dziwiłam się trochę, dlaczego o tak wspaniałym człowieku nigdy wcześniej nie słyszałam.

  2. 04/04/2017 o 9:50 am

    Tutaj:
    „zawsze zrobić jarmark. No ale w końcu, że cała ta ich ukochana religia /…/ jest jednym wielkim odpustem, to i ze śmierci robią pierzaste koguciki.”

    Gdzie indziej:
    „te nieprzystojne miesięcznice, to publiczne comiesięczne odprawianie nibynabożeństw żałobnych, nibywieców politycznych, te jarmarczno-odpustowe karykaturalne drogi męki odgrywane na pokaz w centrum Warszawy”

    Chyba nawet o ej samej porze.

  3. pawlo1234
    04/04/2017 o 9:52 am

    nie byłem wielkim fanem red., Zarzecznego ale mam nadzieję że Galopujacego Majora tez ktoś „pożegna” takiego rodzaju syfem… eee przepraszam – wpisem na blogu

  4. mlaxis
    04/04/2017 o 10:02 am

    Dobrze Ci robi przerwa od twittera.

  5. nazrat
    04/04/2017 o 10:05 am

    A Krzysztof-Rutkowski-nie-reżyser to w którym momencie swoją erudycję przejawia, przy „hula gula daj mi daj” czy „bumba dira dira nie bój się Tarzana”?

  6. 04/04/2017 o 10:22 am

    @Jaana – z niekopingowych pewnie nikt nie słyszał

  7. 04/04/2017 o 10:24 am

    @pawlo1234 – Galopującemu Majorowi wisi co o nim napiszo blogowe nołnejmy tak jak pewnie Zarzecznemu wisiało co napisze Galopujący Major. Deal with it.

  8. 04/04/2017 o 10:25 am

    @starosta – linki

  9. 04/04/2017 o 10:25 am

    @mlaxis – owszem, widzimy się w piąteczek? Weź rodzeństwo Piekarzy.

  10. 04/04/2017 o 10:26 am

    @nazrat – w Paryskich pasażach bodajże

  11. SD
    04/04/2017 o 10:54 am

    Niezwykła ta szopka z Zarzecznym.
    Order od klęczącego, epitafium od każdego dziennikarza sportowego z osobna,
    dziesiątki tweetów, filmików, wpisów.
    Jednak to wszystko jest zasługą raczej tego, że ze wszystkimi pił hektolitry alkoholu,
    a nie z racji tego że był emanacją Erazm z Rotterdamu.
    Nie znosiłem jego felietonów, były wtórne i polegały na przytaczaniu grepsów z PRL o 6 sorcie pomarańczy, obrażaniu ludzi, którzy nie chcieli mu postawić flaszki i golonki z dwóch świniaków oraz wymyślaniu haseł, których jedynym celem było trolowanie, tych wszystkich dzieciaków z Weszło. Te wszystkie publikowane teraz zestawienia najlepszych tekstów nadają się, co najwyżej do tych prawackich debilizmów lub do wydania w formie audiobooka czytanego przez Holecką, a dodawanego w gratisie do bielizny z narodowych barwach.
    W telewizji głównie się wcinał i dokładał jakieś anegdoty o pijaństwie w latach 80-tych.

    Według mnie, był on ucieleśnieniem typowego Janusza ale z rozbujanym ego i jakimś narcystycznym syndromem. Z Janusza wziął sobie rozrywki (pijaństwo, obżarstwo i smęcenie), wygląd oraz sposób w jaki mówił o kobietach, obcokrajowcach, rządzie czyli mięso, czarnuchy i złodzieje. Z kolei sam uważał się się za połączenie Casanovy, Bukowskiego i Clinta Eastwooda.
    Być może ćwierć wieku temu, jego podejście do dziennikarstwa rzeczywiście było przełomowe. Przyznaję, że nie znam zbyt wielu jego artykułów z tego okresu ale dzisiaj był tylko schorowanym satyrem, który nie robił nic by pożyć dłużej.
    Stanowski jest mu wdzięczny za to, że wciągnął go do świata, w którym bryluje do dziś. Nie wiem czy to był przyjaźń ale na pewno zachował się godnie, oferując mu pracę, gdy wszystkie inne redakcje były poobrażane.

    Myślę, że te wszystkie podziękowania i pożegnania, wynikały bardziej z tego, że mimo wszystkich wad, ludzie go lubili, być może zyskiwał przy bliższym poznaniu.
    No i z pewnością był JAKIŚ. Bohater krakowskich rorat i wręczania orderów każdemu prawackiemu wyborcy powinien trochę tej charyzmy pożyczyć, a nie tylko grzecznie słuchać co mu szpecze master of cats i odprawiać drogę krzyżową po kątach.

    Wiem, że każdy dzieciak z Weszło, za taki wpis rzuciłby się na mnie niczym Duda na hostię, bo co ja osiągnąłem. Na szczęście mam na to wyebane i to chyba jedyna cecha, oprócz setek przeczytanych książek, która mnie łączy z redaktorem.

  12. 04/04/2017 o 11:24 am

    @SS – fajnie napisane, acz zauważ, że grupa nie-weszło taktownie milczy.

  13. SD
    04/04/2017 o 11:44 am

    @am nie zgodzę, że grupa nie-weszło milczy, podziękowania i to dość barwne, składało większość byłych redakcji

  14. stanislaw414
    04/04/2017 o 12:54 pm

    Zarzecznego i jego twórczość znałem tylko trochę, prawopodobnie tyle, co przeciętny mieszkaniec naszego kraju, intersujący się piłką nożną na tyle na ile czas mu pozwala. Ciebie też znam tylko trochę, prawdopdobnie tyle, co przeciętny bywalec bloga „A jednak się kręci” Rafała Steca.

    Najmniej pradopdobnie znam siebie, allbo może powiniem napisać „znamy siebie”, bo mam czasem wrażenie, że jest nas kilku. Najmniej znamy siebie, bo zgodnie z wersem wiersza, pod którym piszesz, znać się możemy dopiero wówczas, kiedy znajdziemy się w danej sytuacji i chyba wcale nie musi być ona tragiczna jak w owym wierszu

    Więc sprawdzam i piszę, piszę i sprawdzam.

    Chcielibyśmy – albo jeden z nas chciałby – napisać, że Twój tekst jest w wielu fragmentach chamski i bardzo mocno ociera się o naruszenie dóbr osobistych, chociaż prawdopodobnie w najmniejszym stopniu Zarzecznego i prawdopodobnie jednak niekoniecznie, bo to jednak felieton.

    Chcielibyśmy – albo jeden z nas chciałby – napisać, że zarzucasz innym pozę, a sam wydajesz się pozować na erudytę, a poza tym coż złego jest w tym, jeśli coś tam przeczytasz, coś tam usłyszysz i dzielisz się swoimi spostrzeżaniami z innymi, choćbyś nie zaznał szczęścia obcowania w całości z tekstami kultury, o których rozpowiadasz?

    Chcielibyśmy – albo jeden z nas chciałby – napisać, że można Twoje teksty (w tym ten właśnie) porównać do ziemkiewiczowskich pod względem stosowanych środków wyrazu i sposobu budowania kontaktu z czytelnikiem, szczególnie patrząc dokładnie przez lewostronne, zaczarowane zwierciadło i blade światło księżyca.

    Chcielibyśmy – albo jeden z nas chciałby – napisać, że jeśli Twoim celem było wywołanie odruchów wymiotnych, jakaś taka terapia szokowa, to jeśli o nas (o jednego z nas) chodzi, to prawie ci sie udało, ale to prawdopdobnie dobrze, majac w pamięci dokonania Teodorczyka, po przeżytym katharsis.

    Chcielibyśmy – albo jeden z nas chciałby – napisać, że Twój tekst jest ważny, bo skłania do refleksji nad sposobem postrzegania rzeczywistości i odważnie stawia problemy, których inni nie chcę dostrzegać, bo tak bezpieczniej i wygodniej. Choć z drugiej strony – jesteś Gamuelem „Galopującym Majorem”, a nie jakimś tam Stanisławem Wiśniewskim.

    Chcielibyśmy – albo jeden z nas chciałby – napisać…

    ale tak naprawdę, to nie wiadomo.

    stanislaw414

  15. 04/04/2017 o 1:05 pm

    @stanislaw414 – sauby troll jest sauby, ale doceniam czas poświęcony na pisanie komcia.

  16. stanislaw414
    04/04/2017 o 1:27 pm

    Jeśłi słaby, to słaby, zaś czas zmarnowany i nie ma co go doceniać ani po co odpisywać, pozdrawiam, 414

  17. Bartek Gola
    04/04/2017 o 1:47 pm

    No mam problem ze razi bliskich ale bardzo się zgadzam

  18. 04/04/2017 o 1:57 pm

    Imho serio miewał dobre momenty, już w „Polsce” pod koniec 2000. Ale to pytanie na ile mu to wtedy redagowali. Choć potrafił pisać straszne brednie, pochwałę KRLD na przykład.

    Ale też sobie zdałem sprawę, że tak naprawdę to po nim za chwilę, poza hejpem, nic nie zostanie. Garść anegdotek. Żadna książka ani nic.

    Fajnie się go podszywało. I tyle.

  19. 04/04/2017 o 2:02 pm

    @BartoszGola – No ale jeśli się jest osobą publicznà to tak już to wygląda

  20. 04/04/2017 o 2:03 pm

    @adas – dobre książki to zoataną po 10-15 osobach w na kilka milionów

  21. Mati Ochman
    04/04/2017 o 2:03 pm

    W końcu ktoś przebił balon pompowany tej grubej gnidzie przez innych PiSowskich warchołów

  22. rudy matoł donald
    04/04/2017 o 2:33 pm

    A ciebie lewaku zazdrosny ktoś w ogóle wspomni?

  23. MM
    04/04/2017 o 5:57 pm

    Fajnie tak sobie rzygnąć na grób, c`nie?

  24. marcin_be
    04/04/2017 o 7:02 pm

    trolle coraz liczniej się schodzą – może wreszcie i Szambo odżyje?

  25. Nierdzewieje
    04/04/2017 o 8:12 pm

    Nie chce mi się rozpisywać jak stanislawowi powyżej, wiec krótko napisze: w dupie byłeś gowno widziałeś a za erudytę to możesz zgrywać wśród tych swoich mlaxisow familokow bo to jeszcze większe prymitywy i wszystko im imponuje. Pozdro i poćwicz.

  26. 04/04/2017 o 10:34 pm

    @marcin_be – No ale szambo to miało swój urok, a tu januszki przyłażo i myśli, że ja się mam za erudytę hihi

  27. marcin_be
    05/04/2017 o 9:54 am

    pisz może w ten deseń to częściej będą tu fikołki robili? przynajmniej będzie jakaś pociecha z nich :) i z czasem może Szambo wróci?

  28. 05/04/2017 o 12:25 pm

    E tam, po koledze zostaną Kopalnie;) a po Pablito zawsze najlepszym? Podobno naprawdę dobre teksty z 80, relacje z meczów, i może te felietony. I legenda buca-erudyty na Hłasce, Tyrmandzie i Nowakowski (kurna, zajrzałem do nich po latach przez niego #serio).

  29. 05/04/2017 o 12:33 pm

    @adas – Po mnie twitter fejm. Nowakowski jest mega językowo, a jak wiesz, mnie to najbardziej kręci

  30. 05/04/2017 o 12:46 pm

    Wiesz, jestem jakiś inny, ale Nowakowski najlepszy, momentami wybitny, jest w opisie PRLu z lat 70, tych wszystkich nasiadówek, zaplecza kawiarni, sklepów, jakiś bieda industrial, elektrownie. Jeszcze po rodzicach została „Droga na Walne” i to było bardzo dobre. Ale jak zajrzałem do zbiorków przekrojowych, to chojracko-knajpiane kryminałki już były na zieeew, nie te czasy, nie ten styl wręcz.

    BTW było też kilka opowiadań okupacyjnych, „antypolskich” w wymowie wręcz, co tylko udowadniania kolegi tezę, że prawaki nie czytajo;) Poza Masłoniem, hihi.

    Kurwa, to jest pomysł. Napisać minipowieść ze wszystkim co Masłoń nie lubi.

  31. stanislaw414
    05/04/2017 o 4:05 pm

    Wróciliśmy jednak tutaj na chwilę, żeby spróbować jeszcze raz podjąć dyskusję. Kilku z nas się sprzeciwiało, mówiło, że to nie ma sensu, że maj.or znów nazwie nas „saubym trollem”, ale zostali przegłosowani kwalifikowaną większością, my zaś szanujemy demokrację i publikujemy wszystkie wyroki, nawet jeśli miałyby być dla nas niekorzystne.

    Napisaliśmy, że Twój tekst jest w wielu fragmentach chamski i ociera się o naruszenie dóbr osobistych, chcoć wcale niekoniecznie Zarzecznego, dlatego, iż przypuszczamy, że bliscy i przyjaciele zmarłego prawodpodbnie cierpią po jego śmierci i nie jest to chyba dobry moment, żeby pisać o Zarzecznym w taki sposób w jaki to robisz.

    Napisaliśmy, że stosujesz zagrania ziemkiewiczowskie, bo bardzo generalizujesz sprowadając wszystko co zrobił Zarzeczny do „kupy”, naigrywasz się z niego i wyśmiewasz personalnie, w obiektywnie brzydki sposób, wykorzystujesz temat szopki po jego śmierci, żeby przypieprzyć „publicystom”, których nie lubisz i narciarzowi.

    Napisaliśmy, że pozujesz na erudytę, bo w naszej z założenia niedoskonałej ocenie tak właśnie jest, choćbyś to wypierał. Ale – żeby była jasność – w tym akurat nie widzimy nic złego. Nie zgadzamy się tylko na hipokryzję i czynienie zarzutu, że ktoś dzieli się z innymi choćby niepełną wiedzą o tekstach kultury, bo to żaden akurat problem.

    Napisaliśmy o odruchach wymiotnych, ale Ty sam wspominasz o tym w swoim felietonie in fine.Nagromadziłeś w nim dosyć sporo obrazów skłaniajacych organizm ku takiej właśnie reakcji i naprawdę jeden z nas był bliski wymiotów. Napisaliśmy, że to być może dobrze, ale nie, biorąc pod uwagę temat z jakim Twój tekst jest zwiążany, jednak nie.

    Napisaliśmy, że Twój tekst jest ważny, bo dzięki niemu można spojrzeć na problem tak, jak inni nie chcą lub się boją. Dostrzegamy w nim taką wartość. Tylko, czy nie można było jej urzeczywistnić przy zachowaniu większej dozy wrażliwości i zrozumienia dla ludzi bliskich zmarłemu lub ludzi, którzy Zarzecznego szanowali i lubili?

    stanislaw414

    ps Nie jestem trollem, jestem starym anachronicznym człowiekiem, chcoć prawdopodobnie w Twoim mniej więcej wieku.

  32. marcin_be
    05/04/2017 o 4:20 pm

    u stanislawa widzę potencjał! jeszcze trochę poćwiczy i małe formy będą jak znalazł do jakiegoś zbiorku! pomału pomalutku…

  33. 05/04/2017 o 5:33 pm

    @stanislaw414

    Ad. 1 Tekst może być uważany za chamski tylko w jednym fragmencie – ocenie obrzydliwych felietonów Zarzecznego. To nie ociera się o naruszenie dóbr osobistych. Tak to już bywa z wolnością ocen ws literackiej twórczości. Oczywiście zawsze można powiedzieć, że timing nie ten, ale jeśli po śmierci autora ludzie poddają publicznej ocenie jego teksty, to oznacza to, że oceny te mogą być różne. To jest właśnie cena za poddawanie się ocenom innych.

    Ad. 2 Nie generalizuje co do Zarzecznego sprowadzając wszystko co robi do kupy, a jedynie jego felietony. Owszem tekst ma na celu wyśmianie, ale nie Zarzecznego, tylko dziennikarzy od tych sportowych po prawicowych.

    Ad. 3 Jeśli krytykujesz czyiś brak w erudycji nie oznacza, że sam uważasz się za erudytę. Akurat na ten temat jestem wyczulony i mam pogląd wyrobiony od lat: erdudytów jest garstka i ja do nich nigdy nie będę należał. Tym akurat blisko może mi być do Zarzecznego, bo też uwielbiam się mundurować.

    Ad. 3 Co do odruchów wymiotnych, to już kwesti Twoich odczuć, nic na to nie poradzę. Co do tekstów ważnych, moim zdaniem tekst jak tekst, bez przesady.

    Co do trollowani to trollujesz u Steca (w dodatku nudnawo i dużym pieczeniem pupy). A jeśli miałbym coś doradzić, to porzucenie tej maniery pisani w licznie mnogiej. Męczy.

  34. stanislaw414
    05/04/2017 o 6:38 pm

    1. Najpierw spróbuj sobie wyobrazić, że jesteś przeciętnie wrażliwym człowiekiem, takim przeciętnym czytelnikiem, a następnie przeczytaj swój tekst jeszcze raz. Abstrahując od Zarzecznego i jego bliskich, gościa który pierdzi, tworzy „kupę”, skłania do wymiotów tak czy inaczej itd. zwróć uwagę na „Bill Cosby”, tak na przykład.
    2. Odnośnie „wyśmiewania”, piszesz jaka była intencja autora, ja napisałem, jak odbieram Twój tekst i myślę, że sporo osób myśli tak jak ja. I nie, to nie jest nasz problem, tylko jednak chyba Twój. Zarzucasz szopkę, ale sam robisz szopkę, tyle że od drugiej strony.
    3. Z „erudycją” widzę tutaj jakieś wielopoziomowe oszustwo wewnątrz Majora, trop wiedzie np. przez te nieznane i limitowane wydawnictwa, ale jasne, mogę się mylić.
    4. Sam napisałeś o tych wymiotach jako pierwszy, więc nie rozumiem. A obok tekstu na pewno trudno przejść obojętnie, ale nie wiem już, czy to jego zaleta czy wada.
    5. Wolę być nudnawy i coś tam dalej (BTW to jakaś obsesja z tymi tyłkowymi wyrażeniami?) niż pisać w lewe odbicie Ziemkiewicza.

    Aha, zrezygnowałem na chwilę z mnogiej.

  35. stanislaw414
    05/04/2017 o 6:41 pm

    @marcin

    Nie rozumiem, ale chyba dziękuję. Jestem wstrząśnięty i trochę zmieszany.

  36. 05/04/2017 o 6:57 pm

    @stanislaw414
    Ad 1 Co do kupy to już się wypowiadałem. Wymioty dotyczà dziennikarzy, nie Zarzecznego. Bill Cosby dotyczy Ziemkiewicza nie Zarzecznego. Pierdzi to metafora- nie, nie uważam, że Zarzeczny pierdzi.

    Ad2 Tekst jest do tych, co robią szopkę. Wynika to z każdego akapitu wprost

    Ad3 Chodzi o małe nakłady, nie małe wydawnictwa. Celowo podałem BARDZO znane nazwiska erudytów, żeby mi ktoś zaraz nie przylazł i nie zapytał, którzy to erudyci, hipsterze.

    Ad. 4 co do wymiotów to kwestia indywidualna

    Ad 5 Ziemkiewicz ma zupełnie inny styl

    PS cieszę soę z porzucenia liczby mnogiej

  37. stanislaw414
    05/04/2017 o 8:29 pm

    @galopujący major

    1. Wymioty przyklejają się do Zarzecznego, niestety. „Bill Cosby” jest bardzo nieeleganckie a naruszenia nie ocenia się przez pryzmat tego, kogo dotyczy. A o tym wuju co pierdzi itd. to jest metafora i w zw. z tym nie ma się czym przejmować? To pomyśl, że ktoś po śmierci Twojego męża napisze, że był jak ten wuj. Inna wrażliwość, no problem, deal with it, itd?

    2. Rzecz chyba nie w tym do kogo jest adresowany tekst, ale o kim jest ten tekst i jak jest napisany. Proszę, nie odpisuj, że jest tylko o tych zabawnych festyniarskich dziennikarzach i szopce, no bo to po prostu nieprawda.

    3. Tak, mea culpa, nakłady, nie wydawnictwa, ale o erudytach chyba nic nie wspomniałem, więc wracamy do wielopoziomowego punktu wyjścia, tym bardziej biorąc pod uwagę sposób wykonania Twojej repliki.

    4. Tak, wymioty, to kwestia indywidualna, ale też jest coś takiego jak „przeciętna wrażliwość”.

    5. Będę się upierał przy tym podobieństwie do Ziemkiewicza, tak to po prostu to odczuwam, może kiedyś popracuję nad wykazaniem tej hipotezy.

    6. Cieszę się, że się cieszysz, ale to może być tylko chwilowe z tym porzuceniem mnogiej.

    7. Pozdrawiam.

  38. marcin_be
    06/04/2017 o 7:15 am

    cieszę się, że się cieszysz – baw mnie dalej :)

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: