Strona główna > felietonik > Pogódźcie się i nie histeryzujcie!

Pogódźcie się i nie histeryzujcie!

 

Chciałoby się rzec, że zmiany w ordynacji niczym zima zaskoczyły drogowców, ale przecież nie zaskoczyły albo lepiej: jeśli zaskoczyły to tylko drobną dość skalą. Widać najlepsze jeszcze przed nami. Moment też jest odpowiedni: raz, że PiS ma znowu sondażowe momentum, dwa, że posłowie opozycji, słuchających, jakże błyskotliwych, strategicznych porad Ludwika Dorna, właśnie dostają sondażową wypłatę. Życzę smacznego i ich pozdrawiam.

Rzecz jasna, w dawnej, oligarchicznej Polsce, Polsce w ruinie, poniższe postulaty zmian ordynacji wyborczej, byłyby naturalnie nie do pomyślenia, albowiem w epoce imposybilizmu każdy doskonale zdawał sobie sprawę, że ów ponoć „peowski” Trybunał by owe peowskie szycie pod siebie ordynacji po prostu spuścił tam, gdzie prezydentowi pozwalają klęczeć piechotą. Tak jak spuścił pomysły Komorowskiego w sprawie anty-wolności zgromadzeń. Dziś jednak w czasie Polski wstającej z kolan, epoce „pluralizmu”, „ładu konstytucyjnego” i odzyskanego Trybunału, którego prestiż lada moment, rzecz jasna, wzrośnie, pomysł, że cokolwiek konstytucyjnie jest niemożliwe, jest sam w sobie niemożliwy. Ot, nastała era posybilizmu, skoro Naczelnik zapowiedział, że wybranych w demokratycznych wyborach burmistrzów z urzędu wypierdoli, to wypierdoli. W krajach miękkiego autorytaryzmu tak właśnie załatwia się sprawy, a Polak lubi, gdy jest porządek, samodzierżawie jest dobre, a podział władzy lewacki, to jest pedalski.

Sęk w tym, że czasami, gdy zbyt dużo jesz, może ci się ulać. I nie zawsze Jojo zdąży z chusteczką. Na przykład w sprawie dwukadencyjności. Sam nie jestem aż tak wielkim fanem tego rozwiązania, doskonale sobie bowiem potrafię wyobrazić burmistrza, który, mając świadomość, że za 2 lata odda władzę już teraz pozycjonuje się pod biznes, w którym za owe 2 lata będzie pracował.  Kadencyjność miałaby sens, gdyby po jej upływie decydent miał zakaz konkurencji i odpowiednie wynagrodzenie, choć naturalnie i tak zdarzałyby się wyjątki. PISowski pomysł liczenia kadencji wstecz z żadną reformy nic wspólnego nie ma. Ot, trzeba wyrzucić tych, którzy z nami wygrali, bo może Morawiecki być kilka kadencji CEO banku i nie ma patologii, może Kaczyński być kilka kadencji szefem partii i też nie ma, ale gdy ktoś jest wójtem to już jest patologia, bo powiedzieli o tym w serialu Ranczo. Elektorat to łyknie, bo ten elektorat ma ciągle otwarte usta. Tyle że zakaz kandydowania dla popularnych samorządowców, może im tylko pomóc. Raz, że zrobi z nich męczenników, dwa, jak wskazuje Jarosław Flis, ludzie ci mogą być lokomotywami w wyborach do Sejmiku, a później do Sejmu, trzy, że zakaz zawsze łatwo obejść, wystarczy dać nazwisko jako poparcie, a potem zatrudnić się jako wiceprezydent. Jarosław Majmurek wskazuje, że celem może być wieś i PSL, i ruszenie tam władzy, aby każdy jeden Misiewicz wreszcie mógł znaleźć rządową pracę. Tu gra jest warta świeczki, ale też pojawia się pytanie czy właśnie to nie zaktywizuje elektorat PSLu, który walczył będzie o swoje lokalne być albo nie być?

Po drugie zmiana okręgów wyborczych. Zmiana naturalnie pod PIS, w kraju posybilizmu Naczelnik bierze ołówek i rysuje sobie taki okrąg, jaki chce. Kiedyś w daczy pod Moskwą, gdy inny Naczelnik rysował granicę, miał ponoć kazać Bermanowi tańczyć z Mołotowem, czy innym ministrem.  Ciekawe czy teraz też Błaszczak musi tańczyć z Suskim przy gramofonie? Tyle że z rysowaniem też jest pewien kłopot. Amerykański gerrymandering jest poprzedzony szczegółowymi badaniami i analizami elektoratu (stąd te przedziwne kształty), polski gerrymandering będzie robiony na chama pod sondaże, w których ludzie łżą na potęgę i którzy zmieniają zdanie, bo ktoś zjadł ośmiorniczki. To trochę utrudnia zadanie i nagle może się okazać, że ta Zdanowska kasuje nam nie dawny jeden a dawne dwa okręgi. W końcu nowe okręgi nie tylko rysować będą ale i w nich kandydować geniusze pokroju Waszczykowskiego czy Jacka Sasina.

Po trzecie, próg 10% w wyborach do Sejmu. Paradoksalnie może wyrzucić z Sejmu Kukizowców, co byłoby zabawną odpłatą za lata sejmowej uległości i warowania. Albo zmuszało do sojuszu Kukiza z Korwinem, co znowuż zrobiłoby strategowi Jarkowi około 14% prawicową alternatywę w Sejmie. Mogłoby to też doprowadzić do, nie tak znowu egzotycznego, sojuszu SLD-PSL, gdyż tylko to dawałoby obu partiom wejście do Sejmu. Wyrzucałoby też z Sejmu partię Razem, ale przecież ich politycy i polityczki ciągle powtarzają, że to bieg długodystansowy, więc 7 lat jeszcze mogą poczekać. A i duża część Razemowych wyborców uważa PO za większe zło, więc z zaciśniętymi zębami zagłosowaliby za Beatą Kempą, co najwyżej cichutko tylko popiskując: PISie przegiąłeś, PRZEGIĄŁEŚ!

Nie ma więc się czym przejmować, oczywiście do czasu, gdy poznamy szczegóły tego projektu, a póki co warto napisać jeszcze 30 postów o fakturach Kijowskiego i 10 o Maderze Petru, no i pogratulować ministrowi Marczukowi, że niepełnosprawne dzieci wreszcie, zamiast do zagranicznych rodzin, zostaną w polskim bidulu do osiemnastki.

Advertisements
  1. Helena Niedzielska
    25/01/2017 o 5:37 pm

    Klikam na płaszcz określony to pokazuję cie mi całą paletę byle czego. BURDEL. Nie będę wchodzić na waszą stronę. Szukam lekkiego płaszcza. Może być z imitacji ocelotow

  2. Blanka Rudy
    26/01/2017 o 12:28 am

    Prezentów niepełnosprawnym dzieciom i nie tylko dzieciom oraz opiekunom Marczuk z Rafalską dali znacznie więcej.

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: