Strona główna > felietonik > Spokojnie, to tylko Trybunał

Spokojnie, to tylko Trybunał

Wobec swoistej histerii, jaka zapanowała po smutnej konferencji prof. Biernata, wyrzuconego trochę niczym kundel poza pańskie obejście, warto nieco schłodzić głowy i uświadomić sobie, że mimo wszystko to tylko Trybunał Konstytucyjny. Tak, tak, tylko Trybunał. Dlaczego „tylko”, a nie „aż”?

Po pierwsze, Trybunał i tak nie działał

Nie działał od roku, bo jego najważniejsze orzeczenia nie były publikowane. A gdy raz nie opublikujesz orzeczenia, to jakbyś raz kogoś zastrzelił. Dalsze trupy już żadna różnica, przekroczyłeś Rubikon. Tak więc bunt nie bunt, ale orzeczenia biernatowskiego Trybunału i tak nie byłyby publikowane. Ba, trybunalscy katastrofiści zapominają, że od wieli miesięcy masa orzeczeń Trybunału, chociaż opublikowana, i tak przecież nie została wykonana. I jakoś świat się nie zawalił, prawda?

Po drugie, Trybunał Cię nie nakarmi

Gdy hiszpańscy braceros w latach 30tych błagali latyfundystów o pracę, często słyszeli: Niech Republika cię nakarmi. Zagranie łajdackie, ale tak powszechne, bo tkwiła w nim pewna fundamentalna, realistyczna prawda. Żaden przepis, Trybunał, sąd, przepychanka sejmowa ci fizycznie nic nie da. Gdy zamkniesz oczy, zapomnisz o Trybunale, wciąż będziesz miał tego samego upierdliwego szefa, te same kłopoty zdrowotne, tę samą rodzinę, nadwagę, brzydką twarz i te same raty kredytów. Lewica często trafnie powtarza, że wszystko jest polityczne, ale dodać należy politycznie pośrednio. Bezpośrednio już niekoniecznie, dlatego ani utrata, ani, uwaga, odzyskanie, Trybunału, co do zasady, bezpośrednio w Twoim życiu wiele nie zmieni. A to oznacza, że ci, co masowo liczą na radykalną poprawę swoich warunków bytowych się, rzecz jasna, zawiodą. Przekleństwem demokracji konsumpcyjnej są niezaspokojone potrzeby, ale jest to też jej błogosławieństwem. Rzadko kto utrzymuje się długo przy władzy, bo rzadko kto potrafi ciągle spełniać zachcianki. Nie, nie tylko najbiedniejszym, ale też roszczeniowej klasie średniej (frankowcy, kwota wolna, koszty uzyskania przychodów).

Po trzecie, Trybunał to fetysz

Dla prawników Trybunał to rzecz święta (mówię o prawnikach, nie L4-głębokich gardłach). Dlatego tak bardzo krzyczą. To zrozumiałe. Dla fizyków takim fetyszem był pewnie Smoleńsk, dla ekologów puszcza, dla nauczycieli reforma edukacji, dla dziennikarzy wolność słowa. Ładnie to widać na twitterku, kto w czym się zadurzył. Kto ma jaki fetysz. Tylko symetryści nie mają, bo empatyzują z wyimaginowanym ludem, ale nie potrafią się wczuć w sytuację wyrzucanego związkowca Trójki. Fetysz powoduje zaś stosunek osobisty, stąd częsta histeria, po ludzku usprawiedliwiona, obiektywnie jednak trochę przesadzona.

Po czwarte, Trybunał to blokujący a nie wspomagający

Trybunał to świetne narzędzie do blokady, ale kiepskie do wspomagania. Hardy, niezależny Trybunał to znakomity kij w szprychy władzy, ale Trybunał spacyfikowany to narzędzie dla władzy nijakie, ot, drugi żyrandol nic więcej. Jako sąd prawa (hehe) de facto sądzi Trybunał władzę ustawodawczą, ale skoro tejże władzy ustawodawczej zaczyna merdać, to co najwyżej może przez swoją bierność jej nie przeszkadzać, ale czynnie wspomóc nie pomoże. Bo co zrobi, orzeknie o niekonstytucyjności konferencji opozycji?

Po piąte, Trybunał można omijać

To już się stało. Zrobił to Sąd Najwyższy. Czekamy aż bezpośrednio konstytucję zastosują sądy powszechne. Mógł PiS zachować pozory, przejąć Trybunał po cichu, ale zrobił to na rympał, plując w twarz całemu środowisku. A to środowisko zasiada teraz w sądach i tam sądzi. I pewnie aż przebiera nóżkami, żeby dać własną wykładnie wolności konstytucyjnych. Ciekawe jestem, na ile decyzja w sprawie Piniora nie była właśnie takim pokazem ptaka, na ile sądy będą torpedować Kalety Błaszczaki Bóg jeden wie jakiego Krysztopę.

Po szóste, zemsta

Dla tych, których słabo to przekonuje, którzy pałają rządzą odwetu jest coś jeszcze w koszyczku. Otóż każde wzmocnienie obecnej władzy zwiększa prawdopodobieństwo, że władza przyszła się owym wzmocnieniem na władzy obecnej odegra. Dziś już wiemy, że Przyłębską można odwołać jednym przepisem (prezesem TK jest blond mężczyzna w wieku 51 lat), ewentualnych wyroków ws. aborcji można nie publikować, każdy konstytucyjny organ można zawiesić na dowolną liczbę dni (zawieszam urząd prezydenta), a budżet uchwalić w drodze do szatni.  To oczywiście przykłady skrajne, ale istotą postprawdy w czasach anarchii jest jej dwuwektorowość. Rozszerzona konfiskata mieszkania Zbigniewa Ziobry byłaby chichotem losu, a to przecież trzy dni roboty, dwa przepisy i jeden rozgrzany prokurator.

Po siódme,  keep calm

Nie, to nie znaczy, że Trybunał przestać być ważny. I nie znaczy, że poprzednia notka była nietrafiona. Po prostu trzeba w niej Biernata zastąpić sądem najwyższym, sądem powszechnym czy ordynacją wyborczą. I walczyć dalej, gdy pada jedna linia obrony, przenosimy się na następną. Keep calm and szykuj termos i kanapki. Walka, jak z każdymi autokratami, w dużej części rozegra się na ulicy. W końcu PRL miał nie tylko Trybunał, ale RPO, wszystkie sądy, sejmy i wszystkich Piotrowiczów świata, a i tak się rozpadł. Wystarczy że znaczna większość ich przestanie popierać.

Reklamy
  1. kgb
    21/12/2016 o 10:59 pm

    Dobry tekst.
    A tu literówka :-) „(…) że Trybunał przestać być ważny”

  2. 22/12/2016 o 2:26 am

    Trafna analiza sytuacji, szczególnie punkt czwarty, ale właśnie, może Wróbel też uznał że w sumie wszystko jedno i przegrupował się na z góry upatrzone pozycje. Bo inaczej nie umiem wyjaśnić jego zaskakującej rejterady, „zbrzydzony” mnie nie przekonało.

  3. 22/12/2016 o 7:34 pm

    „Dla tych, których słabo to przekonuje, którzy pałają rządzą odwetu jest coś jeszcze w koszyczku. Otóż każde wzmocnienie obecnej władzy zwiększa prawdopodobieństwo, że władza przyszła się owym wzmocnieniem na władzy obecnej odegra.”

    Jak następne wybory wygra opozycja, to będziemy mieć taką samą szopkę jak teraz, tyle że z zamianą ról – PIS będzie bronił „niezależności” Trybunału, a PONowoczesna będzie robić na niego „zamach”. Hipokryzja będzie lała się potokami.

    „ewentualnych wyroków ws. aborcji można nie publikować”

    Mnie ciekawi jakby na taki wyrok zareagowała lewica spod znaku Razem, gdyby przyszło jej kiedyś rządzić.

  4. kashmir
    23/12/2016 o 2:08 am

    @Łukasz Gąsior

    Bzdury.

    @notka

    Nieśmiało zauważę, że PRL upadł przez ewidentne bankructwo, a brak poparcia dla władzy brał się z nazbyt ewidentnej różnicy w jakości życia w stosunku do krajów demokratycznych, nawet najbiedniejszych. Jednakże „brak poparcia znacznej większości” doprowadził nie do upadku władzy, tylko do Stanu Wojennego.

  5. 23/12/2016 o 8:20 pm

    @kashmir:

    „Bzdury.”

    Co za rozbudowana argumentacja :P

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: