Strona główna > felietonik > Dyskomfort i eskalacja

Dyskomfort i eskalacja

Gdy wieje wiatr, historii, ludziom jak pięknym ptakom rosną skrzydła, natomiast trzęsą się portki pętakom – przypomniało mi się, gdy usłyszałem o wczorajszej decyzji odejścia z Trybunału sędziego Wróbla. Nie żebym uważał Wróbla za pętaka, ale ta rejterada, i to w takim momencie, podparta jeszcze prośbą do o przeniesienie do Sądu Najwyższego – wszystko to budzi coś więcej niż niesmak. I smutek. Smutek, że nikt właściwie Wróblowi nie ma niczego za złe, że ot, jak mu coś zbrzydło, to może z posterunku uciec i sobie posądzić dowoli w Sądzie Najwyższym. Estetyczny eskapizm w godzinę próby, jak każdy eskapizm, zawsze będzie ucieczką, ale że nikt tego jako ucieczki głośno nie nazwie ma dość istotne znaczenie dla dalszych losów Trybunału. Tak jak dość istotne znaczenie miała i wciąż ma bierność tej trójki wybranej głosami Platformy. Dlaczego istotne? Bo teraz, jeśli nie wszystko, to wiele w rękach sędziego Biernata, i sędzia Biernat powinien czuć takie same wsparcie, jaką czuje druga strona, gdy wprowadza ład konstytucyjny rodem z praktyk wczesnego NSDAP.

Aby jednak zrozumieć, co ma zrobić Biernat, należy rozumieć, co się ostatnio stało. A stało się to, że opozycja wreszcie zaczęła wygrywać. Nie, jeszcze nie instytucjonalnie, tu zgodzę się z kolegą Czerniawskim na fejsie, że reżim, korzystając z zamieszania, przepchnął kilka niekonstytucyjnych ustaw. Ale takich ustaw PIS ma jeszcze dziesiątki, po to do brudnej roboty brany jest ktoś tak odstręczający jak Piotrowicz, Przyłębska czy Muszyński, po to nie są brane takie osoby jak jakiś pisowski esteta a la Wróbel. Opozycja zaczęła wygrywać, bo oto po raz pierwszy reżim jej się wystraszył. Reżim zaczął się wycofywać, reżim zaczął nawet (półgębkiem) przepraszać. A zaczął się wycofywać, bo cechą tego reżimu jest chęć przeprowadzenia rewolucji w białych rękawiczkach. Ustawy, rozporządzenia, konstytucja o tak, ale konfrontacja z obywatelami już nie. Tak jak lubują się w marcowym gadaniu, tak wystraszeni są marcową przemocą. Te wszystkie zasieki stawiane przed budynkiem sejmowym nie dowodzą pokazu siły a dowodzą strachu. Bo siła zdjęć wleczonych kobiet po asfalcie jest tak wielka, że żadna gadzinówka tego nie przykryje. Zwłaszcza gdy będą to zdjęcia w tabloidach.

I właśnie ten strach należy wykorzystać. Po pierwsze przez dyskomfort, po drugie przez eskalację.  Dyskomfort nie w sensie  blokowania Jarkowi wjazdu do grobu, ale robieniem 13 grudnia pod domem, wyklaskiwania Dudów na wiecach, nagrywania smartfonem tych drobnych łajdactw, jakich upita siłą władza na co dzień dopuszcza na posiedzeniach komisji. Dyskomfort, który sprawia, że puszczają nerwy. Po drugie, ważniejsze, eskalacja.  Należy dążyć do destabilizacji komfortu rządzenia. Nie, nie non stop, ale w sprawach najwyższej wagi. Groźba okupacji Sejmu, groźba kolejnego uwięzienia posłów, groźba paraliżu prac parlamentu powinna być naturalnym straszakiem dla tej władzy. Tak jak w zachodnich społeczeństwach jest nim groźba paraliżu przez związki zawodowe. I nie ma się co martwić sprzedającą się Solidarnością, bo zanim związkowcy przejrzą na oczy, kto im kopalnie zamyka, to owszem w obronie reżimu przyjadą. Ale raz, dwa, trzy razy w roku.  I koniec. Tymczasem warszawiacy mogą się spiknąć co chwila w 2-3 godziny. Ale żeby ów straszak miał sens, musi być używany relatywnie często i w relatywnie ważnych sprawach. Nie, nie indywidulanych jak sprawa Piniora. Ale fundamentalnych jak ordynacja wyborcza, skok na zgromadzenia, skok na wolność kobiet, masowe wyrzucanie z pracy. Ktoś powie za wcześnie. Czy rzeczywiście? Jarek wypstrykał się już z całej kasy, prognozy wzrostu PKB lecą w dół, zaraz się zaczną korekty ratingów, gniew ludu rośnie, już teraz blok liberalny ma mniej więcej tyle co PIS z połykanym Kukizem. Przegrywają internet, przegrywają sympatię dziennikarzy stojących w rozkroku, przegrywają nawet coś, co było nie do pomyślenia – historyczną, antykomunistyczną narrację. Dlatego należy dociskać. Nie, to nie spowoduje przyspieszonych wyborów, to nie spowoduje lawinowego spadku poparcia PIS. Ale to da nadzieję, że ten nowotwór jest tylko przejściowy, lada moment się skończy. A nadzieja jest przecież matką odwagi.

I tu wracamy do sędziego Biernata. Świadomość, że w każdej chwili Trybunał mogą otoczyć tłumy, że w każdym momencie znów może się zacząć okupowanie mównicy, daje mu zupełnie inną pozycję wyjściową. I pozwala na ruch, który w kieszeni miał do tej pory PIS, czyli dwuwładza w Trybunale, alternatywne posiedzenia, alternatywne rozprawy, które następnie potwierdzić uchwałą może Sąd Najwyższy. A za nim reszta sądów powszechnych. Tyle że Biernat musi mieć ze strony opozycji zapewnienie, że ta ruszy za nim na ulicę. W końcu skoro zrobiła to dla Michała Szczerby z PO, czemu ma nie zrobić dla Stanisława Biernata Trybunału Konstytucyjnego?

Advertisements
  1. 20/12/2016 o 10:08 pm

    Ciekawe czy i kiedy będzie drugie szarpnięcie cuglami czyli czy J. Kaczyński desygnuje się na premiera.
    Ps. Dobry tekst.

  2. Q.
    20/12/2016 o 11:00 pm

    odpowiadam na ostatnie pytanie… Bo sędzia Biernat bez walki oddał nie tylko biurko, ale jeszcze podsuwa krzesło nowemu szefowi-(ej). To nie jest typ walczaka, zresztą także dlatego, że znakomita większość tych sędziów już wcześniej miała pełne gacie, tylko Rzepliński próbował to jakoś trzymać, a przynajmniej pozorował. Wczoraj u Olejnik było doskonale widać, że tam nie ma żadnego pomysłu, żadnej woli, żadnego lidera, który byłby w stanie zmusić ich do działania. Zresztą Rzepliński też dał ciała, bo powinni zrobić to co sugerowało wielu prawników. Dopuścić do ślubowania 3 sędziów notarialnie, a ważnosć decyzji potwierdzić w Sądzie Najwyższym.

  3. kashmir
    21/12/2016 o 12:10 am

    @Q

    Pełna zgoda z tym ostatnim. Ale wiem, czemu tak nie zrobili. W tamtych czasach myśleli, że pójście die-hard legalizmem da im odpowiednią przewagę godności. Z perspektywy czasu widać, że to był raczej błąd. Ale ja ich rozumiem. Wredność losu tutaj polegała na tym, że jak to robić, to trzeba było natychmiast po wyroku TK w tej sprawie. Każdy dzień zwłoki dawał już pretekst do oskarżeń o falandyzację.

  4. Aneta
    21/12/2016 o 4:08 pm

    Zgadzam się z powyższymi komentarzami i piszę to ze smutkiem, bo właśnie podano, że profesor Biernat uznał wybór sędzi Przyłębskiej na prezesa TK. Tak, prof. Rzepliński powinien był dopuścić ślubowanie złożone notarialnie, co sugerowało wielu prawników, a także byli sędziowie/prezesi TK, jak prof. Andrzej Zoll czy Jerzy Stępień. Z perspektywy czasu, „przewaga godności” okazała się błędem nie tylko dlatego, że każde późniejsze posunięcie mogło dawać pretekst do oskarżeń o falandyzację.Także dlatego, że trwanie w stanie tej „godności” powodowało u niewykształconych obywateli wrażenie nietykalnej kasty, która – całkowicie oderwana od otaczającej rzeczywistości, była tylko instrumentem wykorzystywanym przeciwko władzy i jej wszystkim „dobrym ustawom”. Cóż, jaki naród taka władza. A naród polski nie czyta, więc nie rozumie. Nie mamy więc społeczeństwa obywatelskiego, a dwa radykalnie antagonistyczne obozy: tych, którzy pilnie odrobili lekcje ze znajomości konstytucji, i tych, którzy dali sobie wmówić, że funkcja TK polega na blokowaniu ustaw, zwłaszcza tych socjalnych. A tu kłania się model Maslowa – wykluczona Polska B, C i D też chciała jeść ośmiorniczki i w oparach z kubańskich cygar rozprawiać o tym, kto komu „robi laskę”. Obecna władza dała im tego namiastkę i obietnicę na więcej. A później choćby potop…
    Eskalacja dyskomfortu rządzenia – pięknie brzmi, ale na dzień dzisiejszy wygląda na utopijną wizję idealisty. Wyklaskiwanie Dudów? To już było. I najpierw prezydentowej wydawało się, że jest jak inna znana blondynka, niejaka Marylin Monroe, a później ten nastrój udzielił się i prezydentowi. A marsze, w których zresztą sama do tej pory brałam udział, są według mnie sztuką dla sztuki. Bez wyraźnego lidera i pomysłu, jak zarządzać tą wzburzoną falą ludzi, na dłuższą metę nie uda się nic takimi protestami osiągnąć. Plus praca u podstaw – edukacja, edukacja i edukacja. Przekonać innych do swoich racji i nakłonić niezdecydowanych do poparcia twoich argumentów. Tylko tyle i aż tyle.

  5. MarcinM
    21/12/2016 o 7:35 pm

    jak opozycja wygrywa to gratuluję samopoczucia, znam paru ludzi którym wydaje się że doznali jakiegoś awansu i biegają jak psiaki to tu i tam i oni by się chętnie podpisali bod tym tekstem ale to wciąż za mało bo milczących patrzących z politowaniem zmieszanym z irytacją na waleczne lemingi jest dużo więcej i oni nie pójdą na żadne protesty jak kluby gazety polskiej tylko przy najbliższych wyborach wymiotą to dziadostwo precz. mówię o tych co na wybory z zasady nie chodzili ale teraz spodobało im się to co się dzieje, a umacnia ich każdy kolejny zamach na zachodzie. niech lepiej opozycja drży żeby nie doszło do czegoś w samej Polsce bo wtedy tacy ludzie opozycję rozszarpią na ulicy.
    kaczor nic tu nie musi robić, dosłownie może założyć ręce, oprzeć lewą nogę na prawym kolanie i tak na krześle obserwować jak wszystko to co przez ostatnie 8 lat przygotowywał teraz mu przynosi efekty. jeżeli opozycja nie zacznie robić tego co pis przez 8 lat to skończy na wysypisku.

  6. huehue
    21/12/2016 o 11:38 pm

    tymczasem w Krainie Grzybów

  7. otto
    22/12/2016 o 1:30 am

    tymczasem w Krainie Grzybów źle się dzieje. Amanita phalloides i jego phalli impudici (czyli najwierniejsza drużyna muchomora) wygrali wybory i nikt nie wie dlaczego i po co. Są nieruchawe i przygłupie, ale dobrze trują, tak je natura wyposażyła

  8. huehue
    22/12/2016 o 9:28 am

    otto- nie nikt nie wie, tylko tacy durnie jak ty nie wiedzą.

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: