Strona główna > felietonik > Smarzowski, Ty nie rozpisuj na kolanach, Ty rozpisuj dobrze

Smarzowski, Ty nie rozpisuj na kolanach, Ty rozpisuj dobrze

Najgorszy w Wołyniu Smarzowskiego nie jest wcale ten tandetny plakat, rodem z prawackiej wręcz estetyki, słabiutka gra aktorska głównej bohaterki (zaiste, za co ta nagroda w Gdyni?), nie jest nawet faktyczny brak scenariusza (fabuła turla się od jednego do drugiego przybycia i wybycia z chaty) – najgorsza jest postać pojawiającego się arcypolskiego anioła.

Ten sam myk widać było zresztą w Róży – oto pojawia się szlachetny, niewinny Polak niosący promyk polskiego miłosierdzia między ludzkie piekło. W Róży Polaka Jezusa gra  Dorociński, w Wołyniu gra niejaki Adrian Zaremba i wychodzi to jeszcze gorzej. Do momentu zawłaszczania filmu przez rewelacyjnego Jakubika ma się nadzieję, że wreszcie na ekranie postacie (zanim je wymordują) będą jako tako żywotne. Zaryzykuje nawet śmiałą tezę, że moment, gdy Jakubik uderza ciężarną żonę jest najbardziej prawdziwym w filmie, i to nie dlatego, że wszyscy Polacy biją ( owszem, niektórzy biją), ale że wreszcie pojawiają się jakieś rysy, że jednak za coś również i polskich panów można nienawidzić. Ale nie, gdy już myślisz, że wszystko realistycznie ok, nagle przybywa metroseksualny ułan z Czasu honoru i już wiadomo, co będzie. Jest jakaś dziwna przypadłość Smarzowskiego, że w filmach historycznych traci nagle odwagę i  ładuje takie pomnikowe smęty, jakby serio wierzył w ów mit paniczyka co to bułkę przez bibułkę. Wyobrażacie sobie, że pierwszoplanowymi bohaterami Wołynia albo Róży są postacie z Wesela albo Drogówki? No właśnie.

Drugą wadą jest, trafnie wytknięta przez ukraińską stronę, kwestia pewnych wizualnych przemilczeń. Otóż w filmie, który trwa blisko 2,5h de facto nie widać polskiej przemocy wobec Ukraińców. Nie, nie chodzi o pokazanie symetrii. Aprioryczna symetria to domena dość płaskich umysłów;) Chodzi o to, że jak pokazujesz rzeź, to jednak warto spróbować ją wytłumaczyć. A w filmie, głupia sprawa, tłumaczy się obrazami. Tymczasem o prześladowaniach ze strony Polaków się w filmie jedynie mówi, zbrodnie Ukraińców się pokazuje, i to pokazuje ze szczegółami. To fundamentalna różnica. Jak bowiem wyglądałby film, gdybyśmy wpierw zobaczyli zamknięcie jednej cerkwi z drugą, wyrzucanie z roboty, brak jakichkolwiek perspektyw, pobicia przez żandarmów. Średnio ogarniętemu widzowi właściwie trudno zrozumieć, czemu Ukraińcy wybuchnęli aż z taką furią, poza tym, że źli ludzie im nagadali i była wojna. Well, to jednak wciąż trochę mało do wyjaśnienia tak, ukochanych przez prawicę, czystek etnicznych, prawda? Wykorzystał Smarzowski szansę, żeby pokazać do czego prowadzi międlarkowanie i bosakowanie Kościoła, stracił nie pokazując, do czego prowadzą pokolenia życia w nierówności i ucisku.

A przecież w pozostałych aspektach widowisko jest znakomite. Jako fetyszysta historycznych naturalizmów byłem wręcz zachwycony scenografią, językiem, zdjęciami (batalistyka, pościgi konne!), świetnie skrojonymi dialogami (!), czy wreszcie okrucieństwem przypominającym momentami Syna Szawła (sceny z nagimi ofiarami przy dołach albo brodzeniem w wodzie). Tak zachwycony, okrucieństwem. Jak robisz film o rzezi, zwłaszcza jak robisz pierwszy film o rzezi, to chyba potrzeba ci trochę scen z … rzezią. To raczej jasna, prawda? I Smarzowski temu rzeziowemu zadaniu jak najbardziej podołał. Zresztą scen tych nie ma znowuż tak wiele, kto widział choć raz Walking Dead gorszych się rzeczy naoglądał. Scena powstania warszawskiego z Róży, sceny batalistyczne z Wołynia, bądź przeciwnie wyciszone sceny z ukrywania Żydów – wszystko to daje nadzieje na wojenne arcydzieło Smarzowskiego w przyszłości. Ale do tego trzeba bohaterów trochę bardziej skomplikowanych niż Jezus Chrystus w mundurze z orzełkiem.

  1. mall
    26/10/2016 o 12:12 pm

    Chciałbym zauważyć, że scen, w których Polacy są przedstawiani jako ludzie źli jest całkiem sporo i nie mam tu na myśli scen gdy mówi się o złych uczynkach wobec Ukraińców:
    – na weselu ojciec polskiego dziecka kopie dziecko ukraińskie za to, że bawi się z dzieckiem polskim;
    – ojciec sprzedaje córkę za ziemię; krową jej nie nazwie, ale koniem owszem;
    – kupujący od początku twierdzi, że potrzebuje baby do roboty; zupełnie jakby niewolnika kupował;
    – a jak się i okazało to nabytek był potrzebny do gwałcenia;
    – Maciej nawet jak wrócił z wywózki gdzie widział rzeczy straszne (wspomniał o nich acz nie rozwijał tematu- sposób w jaki to wspominał był dość wymowny) to złodziejowi kury bez skrupułów odrąbał rękę;
    – Polacy mordowali Polaków za to, że ci w ich oczach dopuścili się zdrady; mógłbym jeszcze zrozumieć mordowanie tych, których mordowali, ale wyraźnie zamordowano kobietę i niemowlę; takie samo szambo jak banderowcy.

    Według mnie gładki romantyczny chłopak z ruchu oporu okazał się być wyłącznie gładkim chłopakiem z ruchu oporu. Nie zrobił nic. Nawet nie odpowiedział na zarzut „co to za organizacja do walki z Niemcami jak własnych ludzi obronić nie może”. Romantyczność i gładkość wyszły na postawy beznadziejnie głupie tak dzięki temu chłopaczkowi, jak i oficerowi WP popełniającemu samobójstwo. Honorowy AK-owiec udający się bez pistoletu na rozmowę z UPA też dorzuca tu kamyczek.

    Niemniej jednak słuszna uwaga odnośnie braku wizualizacji przemocy Polaków wobec Ukraińców.

  2. Zgaduj zgadula
    26/10/2016 o 6:05 pm

    Jakże to, brak wizualizacji przemocy Polaków wobec Ukraińców? A siostra głównej bohaterki niby za kogo wychodzi? I co w efekcie dzieje się z jej mężem i z nią samą? Czy oglądaliśmy różne filmy?

  3. AG
    31/10/2016 o 9:39 pm

    Ahh jak to dobrze od czasu do czasu poinhalować się dusznymi oparami lewicy :) Wchodzi człowiek na chwilę i chwila owa w zupełności wystarczy by zatęsknić na nowo za bardziej higienicznymi treściami.

    Galopującemu krytykowi filmowemu tak bardzo przeszkadza brak wystarczającego napiętnowania polskich panów, że aż umknęło mu odrąbanie przez nich głowy swojej rodaczce w furii odwetu.

    Rozczula również wrażliwość na uwagi ukraińskiej strony. Oczywiście zgoda co do tego, że wielką szkodą dla zrozumienia kontekstu filmu o rzezi wołyńskiej jest niecofnięcie się w wyjaśnianiu zależności społeczno-politcznych co najmniej do czasów Powstania Chmielnickiego, umknęły natomiast galopującemu krytykowi ukraińskie uwagi (potwierdzone przez np. Grzegorza Motykę) co do pokazania roli cerkwi w samej rzezi, gdyż jak twierdzą wyżej wymienieni nie ma żadnych dowodów w źródłach na święcenie narzędzi zbrodni. Nie mam wątpliwości, że gdyby tylko szanowny autor znał te fakty, wytknął by je ochoczo :)

  4. 01/11/2016 o 8:44 pm

    Drodzy koledzy powyżej, chodzi oczywiście o przemoc przed rozpoczęciem rzeźi, a nie w odwecie. Co do roli religii mordach, tutaj nie ma sporu na lewicy.

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: