Strona główna > felietonik > Agata – ostatnia nadzieja Białych

Agata – ostatnia nadzieja Białych

W momencie, gdy na antenie TV Republika całkiem serio padło zdanie, że Tuska za Smoleńsk trzeba w świetle prawa po prostu zamordować, prawica akurat trzęsła się z oburzenia nad nagonką w sprawie zaginionej Pierwszej Damy, za którą trzeba stanąć murem, bo ona taka ładna jest, amerykańska. Rzecz jasna, jest to któryś tam setny przykład, kto dziś rozgrywa debatę polityczną i komu w niej wolno więcej, a komu mniej. Czasami nawet myślę, że fajnie by było, gdyby media zatrudniały mirrorów danych polityków, którzy mówiliby to samo co oryginały, tylko że o partiach przeciwnych. Mielibyśmy więc mirror-Teresy wyzywające Kaczyńskiego, mirror-Ewy grożące Dudzie zawiśnięciem za sprawę TK, czy mirror-Stefanów plujących szczawiem w imię dziedzictwa chrześcijańskiego. I tylko mirror- Petru by pewnie zabrakło, bo Mieszko I nie wiedział, co to kieszonkowe lusterko. Wszystkie trzy psychiatryki miałyby spokój, przynajmniej z riserczem, a i widzowie po zwyczajowej godzinie ślinotoku, mogli wreszcie dostać próbkę rzetelnej debaty.

Wracając jednak do Agaty z domu Kornhauser. Apogeum potępienia, i to niemal ze wszystkich stron, padło przy okazji ostatniej sylwetki Agaty w Wyborczej, gdzie powtórzono plotkę o romansie jej męża, adopcji przez Dudów jego nieślubnego dziecka, a może i seksu za pieniądze owej adoptowanej. Z samą plotką jak plotką emocje mam raczej mieszane, zwłaszcza patrząc, co bez żadnej reakcji, od lat wygaduje Ewa Stankiewicz. Nie rozumiem, co jest złego w adopcji takiego dziecka, prawica, której, zapewne przy poczęciu, z kodu DNA muszą hurtowo amputować empatie, znowu pokazała jak rozumie poświęcenie. Mierzi mnie też fakt przerzucania się twitterowych  Januszów nie tylko plotkami o Agacie i Andrzejku, ale także o Kindze, by zaraz potem czytać u tychże Januszów ogromne oburzenie, że jak to można tak, w Gazecie? Ten plemienny podział na wtajemniczonych, którzy rzucają sobie uśmieszki i na tę gawiedź, która na uświęconą wiedzę nie zasługuje jest, prawdę mówiąc, dość obrzydliwie kastowy. Jeśli o plotce wie ileś tysięcy ludzi, to opisanie jej w gazecie przestaje być ujawnieniem nieujawnialnego, ale staje się niczym innym jak właśnie opisaniem rzeczywistości. Bo powszechnie szeptane plotki to także rzeczywistość, którą da się opisać, z wyboldowanym zastrzeżeniem, że to  jednak plotka, a nie prawda. Z drugiej strony rację ma Paweł Reszka, że sprawa dotyka jednak żywych ludzi, ich emocji, i nie powinni oni płacić ceny, zwłaszcza że sprawa jest drugorzędna. Co ciekawe sprawę nie tylko wiadomości, ale i zdjęć od Stonogi nie podjęły żadne tabloidy, co tylko dowodzi tezy, że tabloidowe koksy pozycjonują się przed nową władzą, bo ta władza, w przeciwieństwie do poprzednich wątlaków, się nie certoli: jak chce to i konia z tricepsem nakaże skrzyżować, bo kto doktorom marcowym zabroni? Prokuratora? Sądy? Parlament?

W rzeczy samej, najciekawszy jest jednak sam kejs Agaty Dudy jako pierwszej Damy, nawet jeśli nie o Agatę tu chodzi. Wszak oba obozy przerzucające się polską Claire, mają po troszku Agatę tam, gdzie jej mąż ma praworządność i konstytucje.

Dla PISu, ma być Agata filmową żoną Franka Underwooda – te piski, tupanie, pisowskich nastolatek, te twitty, słitfocie – to wszystko pokazuje, jak bardzo ta strona wierzy w postpolitykę, jak bardzo pragnie mieć wreszcie swojego młodego Tuska, młodego Kwaśniewskiego. I młodą Kwaśniewską u boku. Swego czasu najsłynniejszy polski (polityczny) marynarz, niejaki Tomasz Kubacki stwierdził, że zagłosował na Dudę, bo ten był energiczny, uśmiechnięty, z pełnią życia. Maciej Nowak (tak, ten Maciej Nowak) w dość głupiutkim wywiadzie przyznał, że on z kolei głosował na Dudę, bo to młody, znający języki człowiek z pokolenia 40-latków. Szafernakery z PiSu doskonale zdają sobie sprawę z teoretycznego potencjału Dudy, pech jednak polega na tym, że w praniu okazało się, iż zamiast Underwooda jest tylko lepiej ubrany Kuchciński, zamiast charyzmy jest tylko zawodzenie proboszcza. Prawdziwy Underwood – przynajmniej dla wyborców PiSu – siedzi na Nowogrodzkiej, a Duda w tym układzie jest tylko jego Meechumem. Z tą wszak różnicą, że Meechumowi Frank podaje (nie tylko) rękę, a Dudzie co najwyżej wysyła przez umyślnego papiery do parafowania. Stąd Agata Duda jako ostatnia szansa tego obozu, że coś z tej nudnej, maliniakowej brei da się wycisnąć, że jak obok faceta, co jest nudniejszy od kluchy Komorowskiego, postawisz Agatkę, to i proboszcza z lekka oświetlisz.

Dla GW z kolei, ma być Agata Duda triggerem wpływu, stąd te ciśnienie, żeby coś powiedziała, że dlaczego milczy, jak można milczeć w sprawie aborcji. Przeca Maria Kaczyńska nie milczała, a ta milczy, czemu ona taka milcząca, chora może, a może ją dźgnąć trzeba, żeby milczenie przerwać. Pilchowa fraza frazą, ale sprawa Agaty Dudy jest bardzo symptomatyczna dla publicystycznego środowiska Wyborczej i sposobu pojmowania przez nią debaty. A jest to debata oparta na argumencie z autorytetu, na autorytetu skapywaniu. My ją autorytetem Marty Kaczyńskiej, ona swoim autorytetem wyborców – naiwność tego myślenia jest jedną z praprzyczyn załamania się linii Wyborczej. Argument, że III RP jest zajebista jak jest, bo tak uważał nasz Tadzio Mazowiecki, nasz koziołek Geremek, czy Lechu, Vaszka Havel budzą już tylko salwy śmiechu, u tej resztki, która czeka na wstępniaki Michnika. O aborcję, o wszystko trzeba walczyć własnym piórem, ale jak walczyć skoro, bez urazy, ma się ledwie dwóch świetnych felietonistów, z czego ten młodszy od roku pisze cały czas ten sam tekst o śmieciówkach, a ten starszy swoje walki zakończył w czasach, gdy jeszcze miał włosy.  I swoisty trickle down z autorytetu nie działa, i nie działają te wszystkie gazetowyborcze listy otwarte, które towarzysz Gliński wrzuca tam, gdzie pewnie ostatnio widziano akta ułaskawienia wspólnika Dubienieckiego. I nie jest kontrargumentem, że prawica też takie listy pisze, one jej nie służą do wywierania nacisku (nacisk wywierają raczej skoordynowaną lawiną tulipanowego gówna). Dla prawicy takie listy to jedynie okazja, aby się policzyć i w konsekwencji mieć na podorędziu zestaw teczkowych do kolejnych ministerstw. Myślał kiedyś Zybertowicz, wcale niegłupio, żeby polski crony capitalism ująć w pewne algorytmy do wyszukiwania, więc mu teraz jedną zmienną podrzucam – niech łapie.

Ale czy serio powinna Agata Duda się publicznie odezwać? Najciekawszej odpowiedzi mógłby udzielić feminizm, gdyby nie fakt, że feminizmów jest kilka. Jest bowiem feminizm, nazwijmy go feminizmem woluntarystycznym, wedle którego kluczowa jest indywidualna wola kobiety. I pomijając nieco dylematy determinizmu, to kobieta decyduje czy chce być wyzwolona, czy chce coś mówić, milczeć, czy w skrajnych przypadkach chce być nawet zniewolona. I jest feminizm, nazwijmy go solidarnościowym, gdzie nad wolą jednostki, prymat wiedzie dobro wspólnoty – w tym przypadku dobro owego siostrzeństwa. Jak łatwo zauważyć, w takim układzie feminizm de facto schodzi na drugi plan, staje się pewnym kontekstem, tudzież areną odwiecznego sporu między indywidualistkami a kolektywistkami. I w zależności od tego, czy jesteśmy bardziej indywidualni, czy bardziej kolektywistyczni powinniśmy udzielić odpowiedzi, czy Agata Duda, jako osoba publiczna, powinna bardziej wedle własnego widzi mi się milczeć, czy w imię wspólnoty bardziej kobietom zmuszanym do porodu pomagać?

  1. 19/04/2016 o 10:39 am

    Napisz na TT, że Pan Prezes gardzi Panem Prezydentem, to do łóżek przywiązują! Albo milczą wyniośle…

    A tak jest. Znaczy się on do Dudy pretensji nie ma, bo tylko wariat ma pretensje do narzędzia typu śrubokręt czy kombinerki, ale do Pana Prezydenta Andrzeja Dudy – jak najbardziej. On 27 lat w wolnej Polsce walczy, zawsze był najmądrzejszy, ale żeby objąć władzę musi prezydentem czynić jakiegoś chłystka. A to jego miejsce, jeśli nie brata (#muszę tak).

    Ale równie paranoiczne jest to, że wszyscy dobrze wiedzieli (ja i Ty też): decydować i tak będzie Jarosław Kaczyński, że Duszydło to kandydaci zastępczy. I to jednak fenomen na skalę światową (hihi, ulżyjmy sobie), że prezes partii nie może występować w kampanii i telewizji (poza zaprzyjaźnionymi), bo wtedy wybory przegra. I równocześnie wiadomo, że i tak będzie robić, co chce.

    Z rojeń lewaka: Duda ma jeden olbrzymi atut. On już przeszedł do historii, np. za 50 lat dzieciaczki będą pytane na egzaminie gimnazjalnym o to, kto był preziem w 2015-20. W najgorszym razie to będzie jedna kadencja, a potem mowy okolicznościowe, pewnie nie w dolarach, ale w złotówkach – czemu nie?

    Sprawa Agaty jest słaba, ale jak w roli katonów zaczęli występować redaktorzy wSieci, niezależnej czy SE to monitor oplułem. One robią jednak „finezyjniej”, bo zawsze najpierw wypuszczą szereg trolli, zanim Poważny Redaktor się wypowie. I może się trzeba tego nauczyć?

    Ulało mnie siem. #przepraszam

  2. troll.ruski rezydentny
    19/04/2016 o 10:50 am

    Fascynuje mnie gazetowowyborcze przekonanie, że jak Agata Duda powie, to coś się stanie. Znaczy, raz przeczytałem, że środowiska feministyczne oczekiwałyby jakiegoś stanowiska od Agaty Dudy. I dobrze, niech sobie oczekują. Ale jak po trzech tygodniach dalej międlą ten sam, uboczny przecież wątek, to się robi bardzo śmiesznie. Agata Duda nie jest Marią Kaczyńską, bo Maria Kaczyńska była jednak dla Prezesa Tysiąclecia żoną brata (choć w imię dobrych stosunków z kościołem toruńskim to i czarownicę łyknął), a Agata Duda może u Prezesa tyle, co Kornhauserowie za okupacji. A jak bł. dra Dodę ustawia Prezes, to wiadomo od czasu słynnej akcji helikopterowej w Wiśle: ja delikatniej na psa gwiżdżę.

  3. 19/04/2016 o 11:00 am

    Granie „żoną Dudy” to jest poziom, cynicznie, do wykorzystania w internetach, nigdzie wyżej nie warto wychodzić. Choćby z powodu luki w umocowaniu Pierwszej Damy (z jej/jego obowiązkami, bo są!) w systemie politycznym. Rok temu dobry był ten blogowy wpis.

    I dajcie spokój z Marią Kaczyńską. Jechaliśmy ją jak wszyscy. Wyciąganie jej jako symbolu jest teraz słabe.

  4. 19/04/2016 o 11:42 am

    Tracimy czas i energię na inscenizowane przez #igrzyskadlaludu didaskalia.
    Mnie o wiele bardziej interesuje hipotetyczna sytuacja, w której Zagajewski odwiedza swojego starego przyjaciela Kornhausera. Mieszkają niedaleko siebie. Porozmawiać sobie już nie porozmawiają bo afazja, ale mimo to ciekawe co się dzieje w głowie tego ostatniego jeśli śledzi w jakim kierunku płynie ten statek.

  5. 19/04/2016 o 3:43 pm

    Zabrakło jednak najbardziej możliwej opcji: żona Dudy ma poglądy zbieżne z jego. W sprawie aborcji ma opinie zbieżne z Kaczyńskim, Pawłowicz i Piotrowiczem. To nawet oczywiste, że 20 lat w małżeństwie przeżywa się raczej z kimś, z kim dzieli się podstawowe wartości.
    Kiedy wszyscy szukali Agaty Dudy, ta była akurat w Krakowie, spotkać się z Wandą Półtawską. Nie z Wandą Nowicką.
    Argument z męża i argument z Półtawskiej powinny zamknąć sprawę. Jednak to się liberalnym elitkom jeszcze mniej mieści w głowie. Przecież takie poglądy mają tylko w Rzeszowie, Lublinie, ewentualnie u Terlika w domu. Nie można się dobrze ubierać i być wykształconym, jak Agata Duda, i chcieć zakazu aborcji. Tacy to się ubierają się brzydko, są niewykształceni i z małych miast. Radosław Markowski potwierdza w badaniach.

  6. jaja
    19/04/2016 o 6:20 pm

    @lanthsky
    A nie taka właśnie teza Niemczyńskiej? Lead tak ustawia tekst: „Agata jako nadzieja? To były wasze pobożne życzenia. Ona ojca sobie nie wybierała, a męża – tak! Lepiej dajcie jej spokój”.

  7. otto
    19/04/2016 o 10:17 pm

    @aadas w kwestii formalnej „W najgorszym razie to będzie jedna kadencja” – w najlepszym razie to będzie jedna kadencja

  8. 19/04/2016 o 10:53 pm

    @Lanthsky – nie, nie zabrakło. Ta opcja jest kompletnie irrelewantna dla obu obozów, bo Agata jest tutaj jedynie narzędziem. Also, gdyby miała takie same poglądy, to co by jej szkodziło się odezwać. Imho problem jest taki, że w PiSie nie za bardzo wiadomo, jakie trzeba mieć poglądy, bo Jarek owszem kobiety ma w dupie, ale nie chce otwierać nowego frontu. Dlatego Terlik jęczy, że Kuchciński chowa ptojekt do zamrażarki. Dudowa więc raczej ma się zamknąć, bo prezes myśli niż ma takie same zdanie, ale nie powie, bo nie.

    Co do liberalnych elitek to tak było kiedyś, srsly liberalne elitki już dawno kumajo, jak BKSie i ich własna klasa są przechylone na prawo, to nie jest tak że szambo majora ma takich zajebistych 12-13 Majorków, którzy przekraczają myślowe horyzonty.

  9. 19/04/2016 o 10:54 pm

    @aadas – z tym umocowaniem prawnym to płaczę.

  10. 19/04/2016 o 10:58 pm

    Hihi, politycznym, Panie Majorze. Choć jak znajdziesz przepis dla np. Państwowej Inspekcji Pracy, to zrettwituję;)

    I nawet w miarę serio. Agata Duda jest formalnie na bezpłatnym urlopie? Urlopie nauczycielskim? Czy złożyła wypowiedzenie?

  11. 19/04/2016 o 11:04 pm

    Ale serio losy dam mieszkających za friko w pałacu, z własnym kucharzem, garderobo, latających samolotami co weekend do domu, tak bardzo kłujo moje lewicowe serduszko, że aż zjem bezę:)

  12. 19/04/2016 o 11:24 pm

    #smuteczek

    Aż byłbym ciekaw dyskusji, która przetoczyłaby się przez kraj jak długi i szeroki, gdyby się objawił Polsce Pierwszy Dam, choćby Bartek Węglarczyk. Oj, szybko by ustawę głosowano.

    Bezę? Widelcem, widelcem koniecznie.

  13. 19/04/2016 o 11:55 pm

    Nie byłoby dyskusji- pacz mąż Szczygło albo Kopacz vs żona Tuska.

  14. 20/04/2016 o 11:15 am

    @Major – miałbyś rację, gdyby Dudowa była aktywna w innych sprawach, a ws aborcji się migała. Jest odwrotnie. Ona chowa się od początku, także ws. aborcji. Ale żeby liberałowie dali jej spokój, spotykała się z Wandą od Papieża Polaka, zamykając temat.

    Świadomość konserwatyzmu BKŚ wśród libelitek jest jednak ograniczona i nieakceptowalna.

    @jaja – prawda

  15. 20/04/2016 o 2:54 pm

    Nie łapie tej Wandy od papieża, przeca na nią wszyscy majo wyjebabe. Powtarzam chodzi by instrumentalnie użyć Agatki i tyle, co ona myśli i robi – who cares?

  16. 20/04/2016 o 3:48 pm

    @Major – może we wpis chciałeś zrobić o konkretnej kwestii, ale zespół odstawienia Twittera sprawił, że zrobiłeś wpis trochę o wszystkim :) buziaczki :)

  17. 20/04/2016 o 5:19 pm

    Troche tak, na twitterze pundity załatwiajo wszystko w 140 znakach a potem 90% heheszkujo w samozadowoleniu:) Cmok

  18. troll.ruski rezydentny
    21/04/2016 o 10:05 am

    Może Wanda od Papieża, który został Karolem nie jest personą bardzo istotną w polskim dyskursie aborcyjnym (i nie tylko) w chwili obecnej, ale wiele wskazuje na to, że to jej osobiste skrzywienia w temacie napoczętego uformowały (a może raczej – trwale zabetonowały) politykę watykańską w kwestii antykoncepcji i pochodnych.

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: