Strona główna > felietonik > Ciotowatość i odwaga

Ciotowatość i odwaga

Za zgodą świętego Soboru nauczamy i definiujemy jako dogmat objawiony przez Boga, że Biskup Rzymski, gdy mówi ex cathedra – tzn. gdy sprawując urząd pasterza i nauczyciela wszystkich wiernych, swą najwyższą apostolską władzą określa zobowiązującą cały Kościół naukę w sprawach  wiary i moralności – dzięki opiece Bożej przyrzeczonej mu w osobie św. Piotra Apostoła posiada tę nieomylność, jaką Boski Zbawiciel chciał wyposażyć swój Kościół w definiowaniu nauki  wiary i moralności. Toteż takie definicje są niezmienne same z siebie, a nie na mocy zgody Kościoła. Jeśli zaś ktoś, co nie daj Boże, odważy się tej naszej definicji przeciwstawić, niech będzie wyłączony ze społeczności wiernych.

Dogmat o nieomylności papieża

Aby zrozumieć, co się dziś dzieje w Polsce, co być może zawsze w Polsce siedziało, i teraz, za sprawą urojonego stanu wyjątkowego, znalazło szerokie ujście w mejnsztrimie, trzeba by zestawić, choćby dwa ostatnie świąteczne wywiady. Z jednej strony Janina Ochojska w wywiadzie dla DGP, a z drugiej strony Arkadiusz Onyszko w TV Republika. Z jednej strony więc babka, która całe życie poświęca na pomoc innym, na którą, po owym wywiadzie, leję się cały prawicowy rynsztok, bo, przyznajmy nieco przesadziła, mówiąc, że Gdyby przeciętny muzułmanin zobaczył, jak się w Polsce traktuje kobiety, to by się przeraził. A z drugiej strony bohater TV Republika piłkarz Onyszko skazany za to, że bagatela, pobił żonę i generalnie chciała ją zabić. Za co został w Dani skazany. Nie było tak, że ją skopałem czy biłem pięściami. Złapałem ją tylko za fraki i dostała z ręki. Ale to wszystko – przyznał swego czasu Onyszko. A wy jak myślicie, czy z tego powodu dostał choć kapkę tych ekskrementów, które zalewają w prawicowym necie Ochojską? Czy jako temu, co kobietę bije dostało się mu w necie bardziej, niż tej, która nieco przesadnie, o biciu kobiet wspomina? Otóż nie, jako znawca multi-kulti dostał zaproszenie do telewizji Tomasza Terlikowskiego. Ba, żeby zrozumieć, co się dziś dzieje w Polsce nie trzeba już nawet przywoływać patroli ONRu, wpisów na fejsie. Wystarczy przytoczyć opinie profesora hehe Rybińskiego, który wszystkich muzułmanów chce po prostu czipować. Aczkolwiek nie wiadomo, czemu tak drogo i czy nie lepiej zaoszczędzić, i ich po prostu tatuować, pewnie w Majdanku kilka igieł zostało.

I oto w takim momencie pojawia się papież, który w Wielki Czwartek całuje stopy imigrantom. Stopy, rozumiecie, schyla się i stopy całuje! Nie daje w mordę, nie donosi na policje, nie przegania bejsbolem, nie kolczykuje, nie wrzuca do bydlęcego wagonu. Ale całuje im stopy.

Potrafi być chrześcijaństwo piękne, jak piękny być potrafi komunizm. Nic dziwnego, jedyny komunizm, który się, póki co, szerzej sprawdził to ten w chrześcijańskich zakonach. Potrafi być chrześcijaństwo jak komunizm piękne, i jak komunizm naiwne i utopijne, ale nad komunizmem ma tę dodatkową przewagę, że nikt nie może powiedzieć „sprawdzam’. Bo nagroda czekać ma ponoć nie tutaj, wiec z definicji jest niesprawdzalna. Potrafi chrześcijaństwo być piękne, ale radykalnie jest wymagające. Nie starotestamentowa pożoga gwałtów, mordów odwetów, rozszarpywania dzieci, bo z ówczesnego Dziewulskiego lolały, ale nowotestamentowe nadstawianie drugiego policzka, traktowania braci najmniejszych, jakby samego Boga się traktowało, i wreszcie poświęcenie aż po zezwolenie zarżnięcia siebie samego jak barana. Bez raz sierpem, raz młotem, Judasza hołotę, bez dołu z wapnem dla Rzymian co Judee okupować raczą i bez kamieniowania św. Piotra nawet gdy wiemy, że zakapuje. Tak, po prawicowemu jest więc chrześcijaństwo ciotowate, żeby użyć zwrotu jednego z bardziej obślizgłych redaktorów. Abstrahując więc od samej obrzydliwości źródłosłowia, jest chrześcijaństwo ciotowate, jeśli po prawacku zdefiniujemy ciotowatość jako imperatyw miłosierdzia przedkładającego miłość do bliźniego nad przemoc. I ten ciotowaty radykalizm jest największym wyzwaniem dla (zwykle w gębie) militarystycznej prawicy. Bo trzeba odwagi Jeremiego Ironsa z Misji :), żeby dać ze sobą zrobić to, czego oczekuje chrześcijaństwo. A prawica dziś przypomina bardziej De Niro, z tych pierwszych scen, gdy poluje na Indian. A właściwie to chce przypominać, bo w istocie prawica lubuje się w gnębieniu słabszych i pouczaniu, ale na silniejszego boi się ruszyć, nawet gdy ci (ponoć) zabiją im prezydenta i wrak łomami zbezczeszczą. Ale wiadomo, Belgowie pedały, nie to co my, maczomały Sobieskie spod Wiednia.

Ale co tam radykalna odwaga chrześcijańskiej ciotowatości, jak tu o zwyczajnym zamknięciu gęby i posłuszeństwie nawet być mowa nie może. Spójrzmy na stosunek do samego papieża. Najpierw, że papież idiota, potem, że powiedział coś innego, niż powiedział, dalej, że się nie zna, (komentuje encyklikę o globalnym ociepleniu historyk Szymański Konrad), a na koniec, że może i mówi, to co mówi, ale przecież dogmat dotyczy tylko prawd wiary. Nie, dogmat dotyczy też moralności.  Ci sami więc, którzy drwili z Lemańskiego i Bocheńskiego, palcami ich wytykali, że czemu, czemu się nie podporządkują, że na tym polega trwanie w Kościele – dziś są poddawani próbie. I jak ja przechodzą? Jak zawsze, ze żmijowatą gębą i podkulonym ogonem.

Bo polski, prawicowy katolik uwielbia heroizm, ale nie własny. Bo od kobiety wymaga, by rodziła nawet, gdy ta może oślepnąć, ale jednocześnie dyskomfort w postaci znoszenia obecności uchodźcy jest dla niego zbyt dużym poświęceniem. Nawet w imię moralnych nakazów swego pasterza. Bo dla polskiego, prawicowego katolika chrześcijaństwo to w istocie tylko proteza wiary. Ma być chrześcijaństwo przede wszystkim nośnikiem tradycji, jako narzędzia dominacji i samozadowolenia. Stąd bardziej interesuje krzyż w Sejmie niż fale negatywnych uczuć, które może to wzniecić. Stąd ciągłe nauczanie o odwiecznym porządku zamiast o chrześcijańskiej miłości. Po śmierci Kaczkowskiego, i niektórym ateistom jest smutno, bo Kaczkowski był wyjątkowy. Podczas gdy takich Kaczkowskim powinna być większość. Jest tedy chrześcijaństwo dla polskiego, prawicowego katolika trochę jak te marksowskie opium. Tyle że u Marksa ma ono uśmierzać ból przejściowej acz koniecznej alienacji od gatunkowego wyzwolenia człowieka, a u polskich katolików jest jak ta kreska fety u dresa, którą wciąga, żeby sprajem wymalować, że islam chuj, ale JPII to ty szanuj, gnido!

  1. 29/03/2016 o 8:47 pm

    Prawda jest taka że jednakowo mnie wkurzają, Franciszek i Terlikowski.

  2. xyz
    30/03/2016 o 4:14 am

    Fajnie widziec, jak ty i reszta komuszków możecie się co najwyżej mazgaić po net- niszach.

  3. troll.ruski rezydentny
    30/03/2016 o 9:26 am

    Gdzie się ten trep wyżej ulung? A poza tym to zalajkowałbym cię gdybym miał czym.

  4. 30/03/2016 o 10:18 am

    Z tym dogmatem społeczno-politycznie najciekawsze jest, ze ogłoszono go tak… późno. Spiro w „Mesjaszach”, powieści dziwnej ale chyba lepszej niż myślałem zaraz po przeczytaniu, zwraca uwagę dlaczego – bo przedtem nikt nieomylności papieskiej nie musiał potwierdzać, ona była niejako przypisana do funkcji.

    Najzabawniejsze, że była to reakcja nie tyle na raczkujące socjamusy i ateuszy, ale na ideę… państwa wspólnotowego (jako angażującego wszystkich mieszkańców, choćby dlatego, że trzeba ich do woja powołać), a zwłaszcza narodowego.

    Po drugiej stronie nie zdawałem sobie sprawy, że protestanci mieli na tym punkcie rzeczywistego zajoba i Amerykanie (wcześniej Anglicy), ale też Bismarckowskie Niemcy całkiem serio rozważały konflikt lojalności między dwiema władzami. + dochodził kontekst ekonomiczny, bo katolicy byli (byli traktowani?) jako ciemne, biedne masy zalewające Państwo zbudowane przez światłych German.

    ****
    Te eseje Muller nie są złe, trochę meandryczne i autoterapetyczne, ale sporo w nich jest ładnych obrazków z tych zapomnianych przez cywilizację wsi niemiecko-węgierskich. Choć rozważania o języku nie wnoszą raczej nic nowego.

  5. 30/03/2016 o 10:22 am

    Ach, zapomniałbym. Franciszek nie jest papieżem. Tak twierdzi doktor Cenckiewicz na podstawie książki, więc musi to być prawda. Jan Paweł II też nie, co zamierzam przypomnieć światu jak już doktor zostanie szefem IPN. Jak ktoś nie czytał, niech sobie luknie.
    http://www.bibula.com/?p=84218

  6. 30/03/2016 o 3:32 pm

    100% racji panie redaktorze.

    Chrześcijaństwo potrafi być piękne, ale serio traktowane, jest niesamowicie trudne.
    Dlatego (abstrahując od daru niewiary) nie dla mnie.
    A prawakom się wydaje, że dla nich, może dlatego że mało je znają.
    Zabawne jest że prawacy w swoim nienawistnym szale kwestionują choćby autorytet takich osób jak Ochojska, s. Chmielewska tylko dlatego, że te osoby de facto swoim życiem głoszą ideały chrześcijańskie.
    A prawactwo rozpowszechniając nienawiśc, głosi właściwie moralny nihilizm.

  7. archie
    31/03/2016 o 12:52 am

    @xyz
    Może już niedługo wrócą czasy, gdy będziemy patrzeć, jak ty i reszta naziolków znów mazgai się po net- niszach.

  8. RDownkins
    31/03/2016 o 4:22 am

    Gdyby Major nie wycierał sobie mordy chrześcijaństwem czy katolickimi dogmatami w swojej lewackiej grafomanii i zapoznał się z tematem trochę bliżej (bo notka na wikipedii to za mało), wiedziałby że obmycie nóg 12 uchodżcom (gdzie nachodżcy zamykali się w liczbie trzech) nie jest wygłoszeniem żadnego „moralnego dogmatu” (polecam poczytać cokolwiek na temat wielkiego czwartku i tradycji związanej z obmywaniem nóg wiernym przez kapłanów) ani tym bardziej nie będzie szokować każdego prawicowca posiadającego rozum i godność człowieka czy zwyczajnie, znającego swoją wiarę.

    Bo chrześcijaństwo to wbrew pozoru nie są rurki z kremem ani kawa w starbucku :)

  9. 31/03/2016 o 7:02 am

    @xyz – wiadomo, kiedyś rządziłem światen, PiS mnie tego pozbawił

  10. 31/03/2016 o 7:11 am

    Gdyby RDownkis traktował swoją wiarę poważnie, zakumałby że papież nie wygłosił moralnego dogmatu nie dlatego, że przeczy temu tradycja Wielkiego Czwartku, tylko dlatego, że nie zrobił tego ex cathedra. Mógłby RDawkins spróbować zakumać, czy papież wygłasza postulaty moralne np. podczas kazań i czy powinny być one przez katolików przestrzegane, czy przeciwnie mogą mieć na nie wyjebane jak na miłisierdzie, bo nie majo bumagi. A na koniec mógłby RDawkins poguglać komu papież umył nogi w 2013, ale pewnie będzie napierdalał polaczkowate żarty sojowym latte. Bo prawicowiść to wieczny ból dupy.

  11. troll.ruski rezydentny
    31/03/2016 o 9:43 am

    Najlepsze jest to, że mokre sny bywalców wypoku o zepchnięciu „lewactwa” do nisz nie sprawdzają się, bo prorokowany przez prawiczków natychmiastowy upadek Agory i Polityki po odcięciu od kasy płynącej szerokim strumieniem od reżimu Kopatsch (d. Thuske) nie nastąpił. Zresztą Baczyński krótko skontrował ejakulacje bystrzaków z Gapolu, mówiąc że utrata 0.2% przychodów raczej nie osłabi Polityka sp. z o.o.

  12. mlaxis
    31/03/2016 o 10:03 am

    hej, major wracaj

  13. 31/03/2016 o 3:01 pm

    @troll.ruski rezydentalny

    Pisowcy odbiją sobie to, że prywatne media są przeciwko nim i nie upadają, zagrabiając wszystko, co się da w publicznych.
    A co do wyników „Polityki”, „Newsweeka” „GW”, no niestety (dla PiS) tak to już jest, że w kulturze i mediach większość twórców i odbiorców jest po tej złej stronie.
    To widać zresztą, jak się popatrzy na rangę tych, kim pisowcy obsadzają media, przecież to jakiś piąty sort.
    Co by nie mówić o Lisie (nie lubię), Kraście (śmieszy mnie trochę) itd, to mają jakąś pozycję, dorobek, wpływy itd, pisowscy dziennikarze nie mają nic poza uwielbieniem jedynie słusznej opcji.
    Podobnie jest w filmie, literaturze, muzyce, sztuce itd, kto tam coś umie i znaczy, zazwyczaj jest po tej złej, antypisowskiej stronie. To samo w nauce.

    Teraz chcą już mieć przeciwko sobie prawicowych historyków (vide wpis Dudka w S24)
    Kwestią czasu jest kiedy zniechęcą do siebie społeczeństwo (zresztą już choćby dziś mignęła mi okładka „fucktu” (który jednak odzwierciedla nastroje społęczne) o wyrzuconej wdowie smoleńskiej z TVP (Racewicz)
    Kaczyński nie umie się zatrzymać, a reszta jest zbyt głupia i tchórzliwa, nie zdziwię się, jeśli nie dotrwają do końca kadencji.

  14. 31/03/2016 o 8:27 pm

    @mlaxis – not, wole cichcem lurkać na bóldupy psych3. PS gdyby tylko Janek hlb Pietrzak przestał opowiadać ciągle jeden dowcip.

  15. 01/04/2016 o 1:05 am

    @aadas – Herthe Muller nie czyta się dla wiedzy, tak jak dla wiedzy nie czyta się mistrza Schulza ;)

  16. 13/04/2016 o 11:47 am

    „Nic dziwnego, jedyny komunizm, który się, póki co, szerzej sprawdził to ten w chrześcijańskich zakonach.”
    Kolego Majorze, niech kolega pogłębi risercz, Hutterian Brethren protestanci-komuniści
    Hutterian Brethren

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: