Strona główna > felietonik > Grazie, Johan

Grazie, Johan

Był od cholery. W meczu z Malagą dostał czerwo, ale nie chciał zejść z boiska. Musieli go znosić.  W wieku 17 lat był kapitanem Ajaxu. Kapitanem! Puchar Mistrzów wygrał, bagatela 3 razy z rzędu. W 1978 r. powiedział, że to pierdoli, i nie jedzie z reprą na mundial, bo prawactwo morduje tam ludzi. A nie miał wtedy żadnego medalu. Wymuszał transfery, zamalowywał paski adidasa, wykłócał się z Kręcinami holenderskiego futbolu. Jak mu zaczęli kwiczeć w Ajaxie, to na złość, przeszedł do Feyenoordu. I wygrał ligę. Nawet, gdy nie miał racji, to ja miał. Gdy wydawało się, że Holandia wygra wreszcie majstra, nie cruyffizme, a cattenacio, to tę Holandię cruyffizmem pokonała Hiszpania hehe. Na, ja wiem, 20 top ekip wszechczasów, trzy są jego (Ajax, Holandia 1974, Dream Team), a ze dwie (Barca Pepa, Hiszpania Xaviego) w prostej linii na jego filozofii bazują. Jedna czwarta topu wszechczasów!

Raka płuc też se układał, mówił, że  z nim wygrywa 2: 0 do przerwy. Jest taka anegdota, opowiadał ją, bodajże Michał Szadkowski, że jak Cruyff przyjechał do Turcji, to miejscowego taksiarza pouczał, którędy mają jechać. Nawet jeśli nieprawdziwa, to tym lepiej. Dla mnie, dla kilku pokoleń, Cruyff jest przeca postacią mityczną. Nie widzieliśmy dziesiątek relacji na żywo, nie widzieliśmy Cruyffa in his peak, ale też nie widzieliśmy jak bottomem szurał o bottom. Choć nie, jeden upadek widziałem. Koniec dream teamu w meczu z Milanem. Kryste, ależ dostali wpierdol.

Wyobraźcie sobie, ja wiem, skrzyżowanie Iniesty z Thierry Henry i Sergio Busquetsem. No właśnie. Albo – to już dla dorosłych kibiców – podania Laudrupa, szybkość wczesnego Stoiczkowa(?) i te czucie piłki, branie na zamach, trochę jak u Romario albo Raula. Gość miał to wszystko, i do tego jeszcze kilkaset ton charyzmy. Jest piłka nożna sportem do zerzygania nudnym i zawłaszczonym przez szowinistycznych Ziutków. Ale są takie momenty, takie krótkie okresy, gdy się zatrzymujesz, bo widzisz, że to coś chudego, co tam biega, to coś poza zwykłe kopinogowanie wykracza. No więc taki był Cruyff. I to dwa razy. Jako piłkarz, i jako trener. Nikomu innemu to się nie udało.

Ale jemu musiało się udać, bo był Johan jebaniutkim Zietgeistem. Piłka nożna ma sens tylko wtedy, gdy z założenia jest idealizmem, mogli sobie go Niemcy wymyślać, ale to Cruyff pokazywał, że idea (Cruyffa idea) była i jest pierwotna do bytu (Cruyffa bytu, ofkors:) Że, gdzieś jest, lecz nie wiadomo gdzie, idea, wedle której świat ten dzieje się, maleńki Johan mieszka w nim, co wieść chce wśród Januszków prym.

Ale był też Cruyff w swych upadkach, tak bardzo ludzki. To właśnie różni go od Beckenbauera, który, czego nie dotknął, zamienił w złoto. Więc tym midasowem złotem do zesrania nażarty, tak bardzo jest nieautentyczny. I nudny. Cruyff to co innego. Potrafił zbankrutować, grać dla amerykańskich rednecków. Nigdy niczego nie wygrał z reprą. Z Barcelonką tylko jednego majstra.  Ale za to jakiego. Frankiści przez trzy lata powstrzymywali go przed przyjazdem do Katalonii, do Barcelony, która była wtedy taką dzisiejszą Benficą. I on ją zmienił w drugi Real Madryt. Gdy wreszcie przyjechał, to po 8 kolejkach zespół miał 4pkt. Skończyli sezon majstrem, pierwszym do 10 lat. Potem, również za sprawą Cruyffa (choć nie tylko) przestali traktować dzieci jak konie pociągowe ze Stoke. No i wreszcie, gdy przyszedł Cruyff na trenerkę, to przełamał „benficką klątwę”. Ot tak, i  jeszcze przed meczem, powiedział, żeby  enjoyowali się chwilą.

Facet, który z wiecznie prześladowanych kukles zrobił wybrednych (choć owszem, nieco mazgajowatych) cules; facet który pokazywał środkowego palca tym wszystkim zanudzim światowego futbolu. Więc, gdy  kataloński gigant się wkrótce sam pod sobą zawali, gdy już całkowicie zarżną La Masię, budowa stadionu wyssie wszystkie fundusze, a Messi przejdzie na emeryturkę, nie będzie już Johana, który przyjdzie i powie, co trzeba zrobić i dlaczego ma rację. I wtedy, cholera, dopiero za nim zatęsknimy.

  1. Mlaxis
    26/03/2016 o 2:34 pm

    Lol. Stanoski ci to pisał:)))

  2. 26/03/2016 o 3:15 pm

    Tak, prosił żebym dorzucił dwachuje i Teodycee Leibniza.

  3. 27/03/2016 o 1:16 pm

    A kolega to dużo meczów tego Crujffa piłkarza widział?;)

    Bo ja pewnie tylko mecz z Polską z 1975 i to najpewniej do obiadu.

  4. 27/03/2016 o 3:15 pm

    Ja z Polską nie

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: