Strona główna > felietonik > Nieprawda, że Ziemkiewicz nie walczył z Jaruzelskim

Nieprawda, że Ziemkiewicz nie walczył z Jaruzelskim

Tym bardziej że pierwsze sukcesy jako pisarz odniosłeś już w wieku siedemnastu lat.

Przy czym trzeba tu zaznaczyć, że Jaruzelski próbował udaremnić moją karierę dziennikarską. Na konkurs literacki, w którym wtedy startowałem, można było przesyłać utwory do końca grudnia 1981 roku, a ten drań, żeby mi to uniemożliwić, wprowadził stan wojenny i pozamykał wszystkie placówki pocztowe. Ale ja byłem uparty: po prostu pojechałem i dowiozłem swoje opowiadania osobiście pod wskazany adres, do Naszej Księgarni na Powiśle. I wygrałem ten konkurs, zdobyłem jedną z głównych nagród i jeszcze wyróżnienie, razem zarobiłem dziesięć tysięcy złotych. To były całkiem zdrowe pieniądze jak na 1982 rok, wystarczyły mi na długo.

Gdzieś półtorej średniej pensji w tamtych czasach.

Mniej więcej. Jak „Odgłosy”, a potem „Młody Technik” zaczęły publikować moje opowiadania, to znaczy, zacząłem w miarę regularnie zarabiać pieniądze, stać mnie było na używki z Peweksu. Pamiętam, że do klubu fantastyki SFAN, do którego zacząłem uczęszczać jako licealista, wypadało przynosić pall malle albo camele bez filtra. A najlepiej ? chesterfieldy, też bez filtra oczywiście. To był odpowiedni, męski fason ? palić takie fajki, drogie, ale zarobione własną ciężką pracą. I strasznie ordynarnie przeklinać. Oczywiście przy kolegach. W domu za takie słowa dostałbym w łeb, aż by zadudniło.

Odzyskałem dzięki temu konkursowi i dyplomowi szacunek do siebie, mocno nadwątlony przez pana od WF-u każącego nam robić ewolucje i skoki, które mnie przerastały. No i widziałem, że ojciec jest ze mnie autentycznie dumny, a to było najfajniejsze. Kiedy ukazało się moje pierwsze opowiadanie w łódzkim piśmie „Odgłosy”, mojego tatę rozpierała duma: wykupił numer z moim opowiadaniem ze wszystkich kiosków na Stegnach! Co z tego, że to była jakaś naiwna głupotka. Jeszcze nigdy wcześniej żadnego Ziemkiewicza, o ile mi wiadomo, w gazetach nie drukowano.

R. Ziemkiewicz „Wkurzam Salon’ odc. VIII

Może szkoda, już widzę ten tytuł w „Wyborczej”: „Kiedy Michnik siedział w więzieniu, Ziemkiewicz walczył z Marsjanami”.

Potraktujmy to jako dowód popularności ? te różne plotki, jakie są o człowieku rozpuszczane, żeby mu zaszkodzić. Gadzinowski i tak nie jest najbardziej pomysłowy, zdarzało mi się też czytać na przykład, że podczas gdy Michnik siedział w więzieniu, ja byłem przewodniczącym wydziałowego koła Związku Socjalistycznej Młodzieży Polskiej. A w rzeczywistości za moich czasów nawet w ogóle nie było na polonistyce takiego koła, ZSP też zresztą nie było. Ja za PRL-u poza klubem fantastyki nigdy nie należałem do żadnej organizacji czy związku. W pierwszej klasie liceum dowiedziałem się, że całą naszą klasę, nic nam nie mówiąc, zapisano cichcem do Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Radzieckiej, żeby poprawić szkolne statystyki, i zorganizowaliśmy wtedy z kolegą Azembskim, dziś ekspertem od bankowości, pierwszy w dziejach szkoły i naszych masowy bunt… To są zwykłe oszczerstwa i tyle.

R. Ziemkiewicz, „Wkurzam Salon’ odc. XIV

Ale mówiąc zupełnie poważnie, to komuniści jednak niespecjalnie was prześladowali. Podobno uważali nawet fantastykę za wentyl dla systemu.

Komuna uważała nas za mniej szkodliwych niż na przykład jakichś „wyjców” z Jarocina, do których też zresztą podchodziła lekceważąco. W tych różnych tekstach z gatunku SF partia trochę obrywała, ale chyba uważali, że warto na to pozwolić. To już nie była ta komuna z pierwszych dziesięcioleci po wojnie, która chciała panować nad każdą myślą, to była komuna zdychająca, która chciała tylko spokoju. Poza tym SF jakoś tam się rymowała z propagandą sukcesu wokół lotu Hermaszewskiego. Bo robiono wtedy taką propagandę, że jesteśmy mocarstwem kosmicznym. Mało kto pamięta, że w TVP leciał nawet jakiś czas program o nazwie „Orbita ? Telewizja Młodych Kosmonautów”. Koledzy z łódzkiego klubu fantastyki nawet od nich, zdaje się, wydoili jakąś kasę, i słusznie.

R. Ziemkiewicz „Wkurzam salon odc. XV

Zaczynałeś od pisania prozy SF. Kiedy postanowiłeś zająć się również komentowaniem bieżących wydarzeń?

Fantastyka to był mój pomysł, może niezbyt chwalebny, na przeżycie PRL-u – chciałem się w niej schować, bo jak wielu innych uważałem, że ten syf będzie trwał, i pewnie jeszcze moje dzieci będą się w nim dusić. Nie czułem się na siłach, żeby obalić ustrój, a też nie bardzo miałem ochotę bawić się w jego obalanie, bo na mojej uczelni ludzie, którzy się w to bawili, byli, hm… trochę dziwni. Zresztą potem większość z nich znalazła się w „Gazecie Wyborczej”. Więc towarzysko raczej mnie do nich nie ciągnęło.

Wywiad z R. Ziemkiewiczem, Życie, 2002.

13 października 1982, jak 13-tego każdego miesiąca w 1982, w miesięcznicę wprowadzenia stanu wojennego doszło w Krakowie do manifestacji ulicznych. Tego dnia były one szczególnie intensywne, gdyż 8 października Sejm PRL uchwalił nową ustawę o związkach zawodowych, która zdelegalizowała, zawieszoną 13 grudnia 1981 roku, NSZZ „Solidarność”. Pokojowe demonstracje w Nowej Hucie zostały brutalnie zaatakowane przez ZOMO, co doprowadziło do wielogodzinnych walk ulicznych[1].

Bogdan Włosik został zastrzelony poza obszarem głównych walk – przy kościele w Bieńczycach. Według najbardziej prawdopodobnej wersji wydarzeń, kapitan SB Andrzej Augustyn ubrany po cywilnemu usiłował zatrzymać stojących tam ok. 13-letnich chłopców. Jeden z chłopców krzyknął: „Ubek!” i wtedy Augustyn rzucił się do ucieczki. Przeskakując przez żywopłot wywrócił się. W panice sięgnął po broń i oddał śmiertelny strzał wprost w nadbiegającego Bogdana Włosika[2].

wiki

Zarzut Żakowskiego, że TW Bolka krytykują ci, co za PRLu byli tchórzami, jest bzdurny, patrząc, choćby na małżeństwo Gwiazdów. Zarzut, że „nie krytykuj, skoro nie żyłeś w tamtych czasach’ jest równie idiotyczny, bo wtedy nie można by krytykować, choćby historii XIX wieku. Ale zarzut, że najbezpieczniej jest krytykować, gdy samemu siedziało się u matki pod pierzyną jest trafny. Bo jak siedziałeś pod pierzyną, to masz pewność, że na Ciebie żadne IPNowskie, SBeckie czy jakiekolwiek inne kwity nie wypłyną. Więc możesz wysoko pograć na moralnej nucie.

  1. 26/02/2016 o 1:05 pm

    Blast from past czy starcie Tytanów za młodu

    http://niniwa22.cba.pl/ziemkiewicz-wywiad.htm

    Trzeci akapit i już jasne – gdyby nie Okrągły Stół dobry wojak (podobno chorąży) Ziemkiewicz zrewoltowałby LWP i Twardym wjechałby do Belwederu.

    RAZ jest mistrzem cynicznej i nawet nieskrywanej, monetyzacji i imho przez to się jednak marnuje. Ale dziś żaden niezależny nie dałby takiego wywiadu.

    PS Przychodzi Ziemkiewicz do redakcji Rzepy w 2006. A tam czołówka NZS. W swetrach.

  2. 26/02/2016 o 1:27 pm

    haha lol aż przekleję i apdejtuje

    Zaczynałeś od pisania prozy SF. Kiedy postanowiłeś zająć się również komentowaniem bieżących wydarzeń?

    Fantastyka to był mój pomysł, może niezbyt chwalebny, na przeżycie PRL-u – chciałem się w niej schować, bo jak wielu innych uważałem, że ten syf będzie trwał, i pewnie jeszcze moje dzieci będą się w nim dusić. Nie czułem się na siłach, żeby obalić ustrój, a też nie bardzo miałem ochotę bawić się w jego obalanie, bo na mojej uczelni ludzie, którzy się w to bawili, byli, hm… trochę dziwni. Zresztą potem większość z nich znalazła się w „Gazecie Wyborczej”. Więc towarzysko raczej mnie do nich nie ciągnęło.

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: