Strona główna > felietonik > Dlaczego warto zaprotestować w obronie mediów publicznych?

Dlaczego warto zaprotestować w obronie mediów publicznych?

Z obroną polskich mediów publicznych jest trochę jak z kibicowaniem polskiej reprezentacji. Mierzi, ale kibicować trzeba. No dobrze, kibicować reprezentacji nie trzeba (ja na przykład nie kibicuję, a nawet hejtuję), ale bronić mediów publicznych jednak trzeba. I trzeba iść na dzisiejsze demonstracje. Dlaczego? Otóż z kilku powodów.

Po pierwsze, bo Tomasz Lis. Dla wielu poniższe uwagi zabrzmią wręcz sensacyjnie, ale podpowiem: polskie media publiczne to nie tylko Tomasz Lis. Rządowi dziennikarze robią wiele, żeby właśnie tak ten problem przedstawić. Ba, dużo robi też sam Tomasz Lis. Wasz Lis vs nasz Pospieszalski. Co jest złego, że się teraz rolami zamienią? Na tym polega rotacyjny pluralizm. Podobnie reżimowa propaganda argumentuje w przypadku Trybunału. Sędziowie PO vs sędziowie PIS. Co za problem, raz wasi, raz nasi? Otóż, tak jak PO nie mianował własnych sędziów (to byli, co do zasady, apolityczni profesorowie prawa, z których część poparł sam PIS w głosowaniach), tak media publiczne to nie tylko Tomasz Lis. Zresztą, co mało kto zauważa, powodem hejtu na Tomasza Lisa nie jest jego program w TVP. Program, w którym, przypomnijmy, do wieczornej pyskówki rutynowo zapraszano gości ze wszystkich obozów politycznych (poza ogarniętą lewicą). A Lis kiwał głową i zadawał kilka prostych pytań. Powodem hejtu na Lisa są jego wypowiedzi w Tok FM, jego partyjna polityczna publicystyka, jego propagandowe natemat. Czyli wszystko, co Lis robi poza mediami publicznymi. Powodem jest więc to, jakie ma poglądy, a nie jak wykonuje swą pracę w TVP. I za te poglądu go zwolnią. Powodem jest także to, że mu się udało. Jaka jest logika robienia naczelnym kogoś, kto doprowadził do takiego spadku sprzedaży „Wprost”? – pytał w 2012 r. Rafał Bill Cosby Ziemkiewicz. Teraz już się może dowiedzieć, porównując wyniki sprzedaży Newsweeka i DoRzeczy. O ile nauczy się korzystać z wyszukiwarki.

Po drugie, bo media publiczne. Jeśli wyjdziemy od założenia, że media są w demokratycznym państwie prawa dość ważne, to skoro są dość ważne, trzeba ich bronić. A skoro trzeba ich bronić, to powstaje pytanie: czy lepiej bronić mediów publicznych czy mediów prywatnych? Mediów prywatnych, to jest mediów w rękach korporacji? Zmarznąć dla prezesa Solorza czy dla mediów, które kiedyś, gdy już odejdzie POPiS mają szansę być, choć w kawałku oddane społeczeństwu?

Po trzecie, bo TVP Kultura i Program 2 polskiego radia. Tak naprawdę, to właśnie niszowe programy z niewielką widownią, stanowią największą wartość mediów publicznych. Programy, których w mediach prywatnych raczej nie uświadczysz. Gdy przeglądam swoją nagrywarkę, nie przypadkiem to właśnie TVP kultura zajmuje blisko 70% miejsca. To TVP Kultura wygrzebuje teatralne starocie, pokazuje filmy, które w zalewie oskarowego szlamu są czymś więcej niż tylko zgrabnym zapełnieniem scenariuszowego formatu. Kiedyś czoła jej stawiać mogło prywatne Ale Kino, ale poszło w seriale. Teraz został już tylko znakomity, ale kodowany Cinemax (pokazali Mr Turnera!). To TVP Kultura nadaje wywiady z poetami, zamiast z Patrykiem Jakim czy Kempą Beatą. I operę nadaję. No i Hale Odlotów też, nawet jak przynudzają. Program 2 polskiego radia to często same perełki. Wiadomości kulturalne o 8.30 i koncerty niedzielne. No i słuchowiska. Że troglodyci nie dotkną niszowych stacji, bo interesuje ich tylko naród z partią, partia z narodem? A kto jak nie przyniesiony w teczce Wildstein wyrzucił z mediów Kurkiewicza? Zresztą, po co sięgać tak daleko. Wystarczy wspomnieć ministra Glińskiego, który o kinie pojęcie ma jak o tych wszystkich odcinkach, na które rzucało go Zjednoczenie z Nowogrodzkiej. Facet, któremu podobał się Pearl Harbor (Pearl Harbor!), teraz poucza, jakie powinno pisać się scenariusze. Czekamy na wykład jakie pisać dramaty, choć nie w tym temacie to akurat Zelnik donosi.

Po czwarte, bo media publiczne to ludzie. Setki  ludzi. I ci ludzie, co wydaje się wprost niewiarygodne, mogą mieć teraz formalnie gorzej niż w stanie wojennym. Że żarty? Otóż, jak trafnie zauważa Agnieszka Kublik, w stanie wojennym dziennikarzy za poglądy zwalniano. Czyli, jednak mimo wszystko, miałeś domniemanie zatrudnienia. Teraz, pojawił się projekt, że w stanie V RP najpierw się na raz wszystkich zwolni/wygasi nie tylko wszystkich dziennikarzy, ale w ogóle pracowników. A potem z wybranymi łaskawie przedłuży umowę. Czyli będzie domniemanie zwolnienia. Że jak, że przecież związki zawodowe w telewizji, że Solidarność? No właśnie. TVP tak głęboko obsadzona związkami zawodowymi może przy głębszych cięciach zawiązać własne Białe Miasteczko. Ale do tego potrzeba odwagi, bo raz, że organizatorzy pierwsi pójdą na bruk, dwa, że centrala Solidarności im nie pomoże. W końcu nazwisko Duda nie przypadkiem stało się synonimem politycznego lokajstwa. I dlatego potrzeba wsparcia. Ci wszyscy dziennikarze lokalni, operatorzy, całe zaplecze administracyjne – wszyscy ci ludzie potrzebują wsparcia. Trzeba się przy nich policzyć. Póki nie policzy nas władza, bo do tego przecież zmierza (kolejny) projekt powszechnej inwigilacji.

Po piąte, bo to dopiero początek. Potem przyjdzie kolej na media prywatne. Tam się nie zmieni redaktorów. Tam da się wielomilionowe kary. Zagrozi utratą koncesji. Jedna kara za drugą, aż właściciel zapełni karnowskopodobnymi anteny telewizyjnych newsroomów. Kto widział u pani premier hehe Beaty Szydło wystraszonego i potulnego Rymanowskiego wie, o czym mówię. A skoro właściciel zarabia głównie na reklamach między Tańcem z gwiazdami a Tańcem na lodzie, to newsroomów mu szkoda nie będzie. Kto wie, może nawet Cezary Gmyz poprowadzi odzyskane Hell’s Kitchen. Będzie mógł protestujacym mierzyć obwody głowy i wyczytywać aryjskie esbeckie rysy twarzy.

  1. Ja-Janusz alfą
    09/01/2016 o 11:43 am

    Bingo!

  2. 09/01/2016 o 12:53 pm

    Kto widział u pani premier hehe Beaty Szydło wystraszonego i potulnego Rymanowskiego wie, o czym mówię.

    Ja widziałem i wiem o czym mówisz.

    Tego dokładnie się boję najbardziej – że znajdą sposób na brutalną pacyfikację mediów prywatnych.

    Mam jednak nadzieję, że mimo wszystko tak się nie da. Kaczyński to nie Orban, a PiS to nie Fidesz z Jobbikiem – praktycznie wszystkie polskie elity są w opozycji. Nie tylko intelektualne, ale i finansowo-biznesowe – jednak wierzę, że samymi SKOK-ami, Srebrną i bandą przygłupów nie da się rządzić sporym krajem.

    Za chwilę się okaże, że po pacyfikacji mediów nowe Radio Wolna Europa i pokrewne tivi i gazety to żyły złota, bo każdy chce to słuchać/czytać/oglądać. Sam wspomniany Lis, którego można nie lubić, ma jednak bezapelacyjny talent biznesowy w branży, kupę kasy i profesjonalnych kontaktów. A i chyba także zapału.

    A wspomniane Węgry tym się różnią od Polski, że tam elity są z Jobbikiem i Fideszem. Opozycji nie ma nie dlatego, że została spacyfikowana przez władzę siłom, tylko raczej godnościom osobistom.

  3. dawrweszte
    10/01/2016 o 8:26 am

    To zwolnienie wszystkich pracowników, to jest serio? Wytną od prezesów po sprzątaczki? Jeśli tak, to rozumiem, że pewnie przygotują jakieś nowe umowy dla tych zupełnie nieistotnych politycznie stanowisk, ale wciąż jakoś nie mogę tego przełknąć. Jeśli tak naprawdę będzie, to skoro można w mediach, to będzie można i w edukacji, na przykład.

  4. 10/01/2016 o 9:02 am

    Co do Wègier to nie wiem czy ekity tak bardzo są za Węgrami, raczej jest jak u nas a może nawet bardziej. Tak wynika z wywiadów z pisarzami i filmowcami. No i tam lewica ma silną reprezentacje w parlamencie.

  5. dawrweszte
    10/01/2016 o 10:34 am

    „(…) Projekt gwarantuje pracownikom, że umowy wygasną z upływem 3 miesięcy po dniu ogłoszenia ustawy. Przedłużenie umów będzie leżało w gestii dyrektorów. To oni mają w pierwszym kwartale 2016 r. ocenić „zasadność utrzymania dotychczasowych stanowisk pracy i przydatność osób je zajmujących”.

    No wychodzi, ze wszystkich. Chyba, że w projekcie jest jakos inaczej, ale wątpliwe. Jesli tak bedzie, to ja nie wiem co tam za karuzela bedzie wokół mediów. Ja tez chce tam do pracy. Może wyślę cv.

  6. 10/01/2016 o 11:10 am

    Powiedzmy, że dopóki to tylko „Newsweek”, więc poczekam co będzie dalej, ale nie zdziwiłoby mnie to. Pamiętacie ustawę lustracyjną z 2007? (o której notabene PiS właśnie tworzy mit, że była dobra i sprawiedliwa, uwalona przez TK). Najważniejsza z punktu widzenia PiS była w niej lojalka, czyli podpisanie papieru „nie współpracowałem”. Mechanizm jest podobny.

    PiS robi ciche zmiany strukturalne (bo to samo było w TK, służbie cywilnej itepe), po pierwsze by zwiększyć szansę na wygranie wyborów, po drugie wychować sobie kadry.

    I ja zaczynam sądzić, że może się to im udać. I nie tylko są już w tej chwili faworytem wyborów w 2019 (no chyba, ze Petru… smutne hihi), ale są w stanie przetworzyć rzeczywistość ku sobie. A może nawet nie będą musieli, samo do nich przylezie? Nie zakładacie, że PiS wyprzedził swój czas, i teraz Europę czeka fala skrętu ku, umownie, korporacjonizmowi?

  7. 10/01/2016 o 11:27 am

    @major

    o do Wègier to nie wiem czy ekity tak bardzo są za Węgrami, raczej jest jak u nas a może nawet bardziej. Tak wynika z wywiadów z pisarzami i filmowcami.

    No więc na przykład z tego wywiadu wynika inaczej. Na pewno nie jest „tak jak u nas a nawet bardziej”. Naprawdę ciężko, żeby „było bardziej” – popatrz choćby na całkowicie jednostronną reakcję środowisk prawniczych na bandyterkę wokół TK. Albo na to, że Macierewicz nie jest w stanie znaleźć ANI JEDNEJ osoby w kraju z uprawnieniami do badania katastrof lotniczych do swojej nowej śmiesznej komisji. Albo na to, kogo oni biorą na prezesów Orlenu, czy sędziów TK. W tym kraju, na szczęście, części wspólne zbiorów „intelektualista/fachowiec” i „kaczysta” są praktycznie zbiorami pustymi.

    Orban to jednak rasowy polityk, światowiec, zna języki, zna się na biznesie itp. Jest w największej europejskiej partii, a nie u jakichś krzykliwych radykałów. A Jobbik to młodzi, wykształceni faszyści. Bycie konserwatystą, czy faszystą, nie jest na Węgrzech obciachem, bo nie stoi się wtedy obok facetów gadających o cyklistach i wegetarianach.

    A to, że na Węgrzech lewica jest w parlamencie, to wbrew pozorom umocnienie Orbana, a nie osłabienie, w porównaniu do Polski. W Polsce PiS ma mocne kierunki utraty elektoratu zarówno socjalnego (dowolna lewica), jak i konserwatywnego (dowolne PO). W Polsce elity o dowolnych poglądach mają alternatywę dla PiSu. Na Węgrzech nie dość, że w społeczeństwie dominuje konserwatyzm, to jeszcze dodatkowo nie ma konserwatywnej alternatywy dla Fidesz/Jobbik, tym bardziej alternatywy ‚mniej obciachowej’ – bo Fidesz/Jobbik nie są w ogóle obciachowe (w sensie zaściankowego kołtuństwa, a nie takim, że np. obciachem jest bycie faszystą, bo to jednak obciach subiektywny).

  8. 10/01/2016 o 2:32 pm

    No z tym obiektywizmem Lisa to mocno naciągasz. Faktycznie program opierał się na pyskówkach Kempy z Niesiołem i Kaliszem. Ale to była jedna część. Drugą były kwadransy z Marcinkiewiczem, Kwaśniewskim, Giertychem, Smolarem albo Cimoszewiczem, w których dumali kiedy przyjdzie PiS i nas zje.
    Oczywiście Lis nigdy nie spadł do poziomu Pospieszalskiego. Lis bardzo często i mocno krytykował Platformę – o czym dziś już nikt nie pisze. Jednak obiektywną publicystyką jego program na pewno nie był.

  9. 10/01/2016 o 3:54 pm

    @Lanthsky

    … w których dumali kiedy przyjdzie PiS i nas zje.

    Dokładnie. Po czym przyszedł PiS i nas zjadł. Właśnie podałeś najlepszy argument za tym, że program Lisa był najbardziej obiektywnym, jak tylko można sobie wyobrazić.

  10. monztrum
    10/01/2016 o 6:43 pm

    @aadas

    Nareszcie ktoś to zauważył. Tak, to może być całkiem realne jeszcze kilka milionów bliskowschodniej tłuszczy ściągniętych do kilkunastu największych europejskich miast i w końcu coś pierdolnie.
    Ale jak to będzie wyglądać chyba jednak ciężko prorokować.

  11. 10/01/2016 o 7:32 pm

    @fernando

    Zadaniem głównego programu publicystycznego telewizji publIcznej nie jest ostrzeganie ludzi przed jakakolwiek partią. Dlatego to co napisałeś, to jest argument polityczny i taki właśnie był program Lisa :)

  12. 10/01/2016 o 7:58 pm

    Dlatego to co napisałeś, to jest argument polityczny i taki właśnie był program Lisa.

    Ale dlaczego nagle zmieniasz zarzut z „nieobiektywny” na „polityczny”? Oczywiście, że był polityczny, a nie ogródkowo-rolniczy. Ma nie być w ogóle polityki w TVP?

    Zadaniem głównego programu publicystycznego telewizji publIcznej nie jest ostrzeganie ludzi przed jakakolwiek partią.

    Sez hu? A niby gdzie, jak nie w czołowym programie publicystycznym z udziałem polityków i komentatorów polityki ma się ostrzegać przed zagrożeniem natury politycznej?

    „Obiektywizm” można kontestować, kiedy do programu zaprasza się zwolenników różnych systemów podatkowych i wspiera jedną stronę, albo wręcz zaprasza tylko jedną stronę. Albo zwolenników takiej czy innej orientacji polityki zagranicznej, i jak wyżej. Ale nie można kontestować obiektywizmu dlatego, że ktoś świra nazywa świrem, bandytę bandytą, i ostrzega przed zupełnie realnym zagrożeniem (wręcz za słabo ostrzega, jak widać z perspektywy czasu).

  13. 10/01/2016 o 9:47 pm

    @monztrum
    Ech, wolę określenie „barbarzyńska wędrówka ludów”, coś jak tysiąc lat temu. Choć w retoryce „prawicy” to właśnie słowo padnie.

    Imho nakłada się szereg czynników, część krótkofalowych, część długofalowych. Na przykład przeszarżowanie Niemiec w UE w ostatniej dekadzie (w zasadzie w każdej warstwie: ekonomicznej, politycznej, ideologicznej), odejście pokolenia z wyżu powojennego (biologiczne wręcz), ciągle niejasna sytuacja ekonomiczna, demografia, globalizacja.

    Imho w rozwoju Zachodu kluczowa jest przyszłość globalizacji. Albo coś zmienimy albo będziemy wysyłać lotniskowce i bombowce, a potem padniemy. Dla Europy – demografia. W ostatnich 500 latach centrum „Europy” przesuwało się na północ, ale wcześniej „Europa” to przecież Morze Śródziemne. Po drugiej jego stronie są miliony ludzi, którzy dotychczas „finansowali” nasz dobrobyt, a teraz to im się coraz mniej opłaca.

    Tu trzeba wrócić do Niemiec. Otóż Merkel próbowała rozwiązać latem problem demografii w Niemczech, stąd otwarcie puszki Pandory z uchodźcami. Ba, skłaniam się ku tezie, że dziwaczna postawa UE w negocjacjach z Ukrainą była próbą nie tylko poszerzenia „imperium ekonomicznego UE”, ale i zapewnienia sobie rezerwuaru taniej siły roboczej. Niemcy mają dość cyniczno-idealistyczny stosunek do asymilacji, bo nikt od połowy XIX wieku nie zasymilował takiej ilości obcych („gorszych Niemców”, Słowian, południowców), notabene przy równoczesnym olbrzymim wypływie w kierunku obu Ameryk.

    Ale rozpędziłem się. Wystarczy np. drugi zamach w Londynie (przed referendum), płonące przedmieścia w Paryżu (przed II turą prezydencką La Pen-Hollande) czy kilka obłapianek w miastach Niemiec, to wszystko skontrowane przez urzędasów z Brukseli (no sorry, okropni są) i UE nie tylko zmieni obraz, ale może w ogóle zaniknąć. A mówię tu o tzw. krajach cywilizowanych.

  14. hlb
    11/01/2016 o 1:25 am

    Widzę, że rozwija się rzeczowa i konstruktywna dyskusja. To się może nie wtrącę.

  15. 11/01/2016 o 4:03 pm

    @fernando

    Lis zaczynał od z poziomu czołowego dziennikarza, a kończy jako marna przeciwwaga dla Pospieszalskiego. Imo miał na tyle talentu, doświadczenia i siły, żeby robić program, który się sam obroni. Wtedy Major nie musiałby robić zastrzeżeń, broniąc go w tym poście. Wybrał jednak nudne, antypisowe nasiadówy z Niesiołem, Kaliszem, zblazowanymi, byłymi premierami i prezydentami.

    Generalnie Lis przez ostatnie kilka lat starał się przekonać, że do rządzenia nadaje się każdy, tylko nie PiS. Robił to także w swoim programie w TVP. Jeśli kolega uważa to za dobry pomysł na publicystykę, to mogę jedynie serdecznie pozdrowić.

  16. 11/01/2016 o 4:56 pm

    Generalnie Lis przez ostatnie kilka lat starał się przekonać, że do rządzenia nadaje się każdy, tylko nie PiS.

    Dlatego jest być może jedynym prawdziwie „obiektywnym” dziennikarzem właśnie. Bo to, czy do rządzenia bardziej nadaje się PO, PSL, Razem czy SLD, to kwestia mniej lub bardziej subiektywnych poglądów. Natomiast że PiS się nie nadaje zupełnie, to fakt całkowicie obiektywny, bo świadczą o nim brutalne fakty – nie mniej twarde, niż model heliocentryczny czy istnienie kwarków.

    Ty, zdaję się, uważasz, że zamach smoleński, niemiecko-cyklistyczny spisek antypolski, czy inne trzony pisowskiego światopoglądu, to takie „subiektywne poglądy”, jak np. u Razem to, jak duża powinna być progresja podatkowa?

    To jak, Tusk organizował zamach w Smoleńsku samodzielnie, jako współkoordynator, czy tylko trochę pomagał? Co w tym temacie twierdzi „obiektywny” komcionauta, bo chciałbym wiedzieć, gdzie mniej więcej jest ten środek, w którym leży prawda?

  17. 11/01/2016 o 10:39 pm

    Imho Lanthsky ma racje co too iektywizmu, Ty masz racje, co do tego, że racje mial LiS.

  18. hlb
    12/01/2016 o 3:06 am

    IMHO, nikt tutaj nie ma racji. Ale kto ja jestem, żeby oceniać.

  19. troll.ruski rezydentny
    12/01/2016 o 9:24 am

    „Lis przez ostatnie kilka lat starał się przekonać, że do rządzenia nadaje się każdy, tylko nie PiS.”
    Znaczy się, nie miał racji, czy jak?

  20. Andrzej Olejniczak
    21/01/2016 o 8:00 pm

    @fernando llort – Co do ilości kategorycznych wypowiedzi nie podpartych żadnymi danymi, dobił Pan do standardu Newsweeka ( w tym np. redaktor Renaty Kim, która w TOK FM uwielbia opowiadać o wierzeniach podzielanych przez ekipę Lisa w taki sposób, jakby opisano je w jakiejś grubej księdze, której treść jest z zasady prawdziwa) . Przebaczyłbym, ale autor niniejszego bloga narzuca swoją twórczością pewne wymagania, co do jakości wypowiedzi. Proszę o zachowanie zdrowej proporcji między prawdami objawionymi, a argumentami odnoszącymi się do faktów.
    Co do sedna tematu, Panie Majorze! Mam wrażenie, że (szeroko pojęta) lewica całość komentarzy dotyczących działań PiSu opiera o pewną wizję przyszłości, konstruowaną w bardzo specyficzny sposób. W pierwszej fazie stwarzamy ogólny podmiot na prawicy. Używamy do tego chętnie Freuda, Lacana, może Marcuse’a, mniej chętnie – rozmowy z prawicowcem (prawicowcami). Właściwie jedyną osobą, która otwarcie przyznaje się kontaktów z „pisiorami” jest Jan Wróbel.
    Zaczynamy od Lacana – ostatnim głośnym wpisem tego typu był komentarz o Kaczyńskiego „popędzie śmierci” (Sierakowski), by skonstruować podmiot. Podmiot jest konserwatywny – z rezerwą odnosi się do zmiany. Tymczasem tuż pod nosem dzieje się nam wszystkim cud Modernizacji. W obliczu szansy na lepsze jutro (lub wręcz niechybności lepszego jutra), musi być, że hamulcowi emancypacji to albo ignoranci i wariaci, albo po prostu wariaci. W czym problem? W powszechnym założeniu, że wiemy, co zdarzy się jutro. Znamy intencje, konsekwencje i możliwe turbulencje (wszak mamy wyższe wykształcenie i Duch najchętniej spełnia się właśnie w naszych rozumkach). Idzie to mniej więcej tak: Dlaczego protestuję przeciwko zawłaszczeniu mediów publicznych? Bo wiem, co znaczy „PiS”, co myśli Kaczyński, jakie będą tego skutki etc. Mistrzem takiego pieszczenia się hipotezami jest właśnie Lis (polecam piątkowe sabaty Żakowski-Wołek-Lis-Władyka – wolne media stopro). We wszystkich tych opowieściach tyle jest prawdy, ile w twierdzeniu, że Bóg mnie kocha, tzn. „nie wiem ile” i przez to są one dla mnie bezwartościowe. Opieranie protestu społecznego (w sprawie wejścia na media) o hipotezy dotyczące przyszłości to zły pomysł. Dlaczego? Bo zbliża inicjatywę do histerycznych protestów przeciwko „gender” i wyimaginowanych skutków społecznych (malowanie paznokci w przedszkolu -> brudne stosunki z chłopcami w gimnazjum). Tylko powaga, konkret i małpi refleks mogą uratować projekt liberalny w Polsce – gdybaniem, co kto komu mierzyć będzie w obwodzie, ułatwiacie stronnikom władzy wejście w rolę ofiary. Pozdrawiam.

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: