Strona główna > felietonik > W cieniu atomowego grzybka

W cieniu atomowego grzybka

Wbrew wszelkim ochom i achom najnowsze orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego ws. listopadowych sędziów wcale nie pokazuje, że Trybunał wie z kim, i z czym ma się zmierzyć. I że wie jak sobie dawać radę. Dość rzec, że nie wspomniał nic o ewentualnym Trybunale Stanu, co mogłoby być znakomitym memento dla prezydenta, i przyszłej koalicji, gdy kiedyś wreszcie przejmie władzę. Walka z mrożkowym Edkiem przy pomocy paragrafów jest trudna, ale walka z Edkiem, który objął władze jest trudna po dwakroć. Wszak Edek, czy inny Marek Magierowski, zawsze może w telewizji powiedzieć, że nie mam pańskiego płaszcza, i co mi pan zrobisz? Naślesz straż trybunalską?

No dobrze, ale właściwie to czego chce Edek?

Po pierwsze Blitzkrieg

Rewolucyjne zmiany powinny być wprowadzane błyskawicznie – nawet jeśli ta obiegowa prawda, nie do końca jest trafna, to najpewniej wierzy w nią sam Jarosław Kaczyński. Pamiętajmy, że z całym swoim antykomunizmem, jest to człowiek, wychowany nie tylko na perelowskiej szkole zarządzania, ale intelektualnie zafascynowany frakcyjną walką bolszewików, czy wręcz potrafiący wielbić skuteczność Urzędu Bezpieczeństwa PRL. Nie, to nie oznacza, że Jarek jest Ubekiem, czy stalinowcem, to oznacza, że wzorce kulturowe, jakie czerpał nie pochodzą stąd. A szybka, rewolucyjna zmiana, jako kilka punchów między oczy, to właśnie szkoła odrzucająca wszystko to, co pod dywanem załatwia sobie np. City nad Tamizą.

Po drugie bomba atomowa

Sprawa z Trybunałem jest nie tylko blitzkriegiem, ale może być celowo zaaranżowaną rozpierduchą. Przy zamachu na wykonywania orzeczeń TK blednie przecież wszystko inne w najnowszej historii RP. Stąd dużo łatwiej przeprowadzić inne, mniej głośne zmiany. Istotą mediokracji jest ciągłe wytwarzanie newsów i grillowanie tematów, bez podziału na ich wagę. Stąd spór o krzesła, o jedną nominacje, czy wręcz o jednego twitta jest w polskich TVNach codziennością. Potrafi się ciągnąć godzinami, aż do znalezienia nowego truchła, nad którymi się można pożywić przy żółtym pasku. Tak właśnie grillowane byłoby na przykład mianowanie na szefa strategicznego Orlenu pezeperowskiego kolegi z ławki. Kolegi, którego całe doświadczenie to zarzadzanie spółką Srebrna i obserwowanie biznesu z perspektywy Spółdzielni Transportu wiejskiego PSS Społem. Ale media bombardujące sporem o TK, nie chcą i wręcz nie mogą z równą siłą grzać tematu Orlenu, czy np. zapowiedzianych kontroli szykanujących teatr we Wrocławiu. W cieniu atomowego grzybka widać mniej, i o wiele więcej uchodzi.

Po trzecie utytłanie

Bardziej lub mniej planowane zmiany mogłyby się nie udać, gdyby wątpliwości zaczął przejawiać lokator w, nomen omen Namiestnikowskim, Pałacu. Dlatego trzeba było go szybko skompromitować. Nie, nie w oczach żelaznego elektoratu, ten nadal reaguje na naszego Andrzeja jak na plenum w komitecie centralnym. Skompromitować w oczach wyborców centrowych, środowiska akademickiego, czy wciąż jeszcze niezależnych mediów. Andrzej z Dudabusa, bez względu na to, ile doniosą mu pączków i WIFI, nie może już grać prezydenta wszystkich Polaków, strażnika konstytucji, mediatora. Dlatego orędzie było tak zawstydzająco krótkie. Nie ma też nigdzie powrotu, co najwyżej do Nowego Tomyśla, bo przecież nigdy nie wykładał w Poznaniu. Z tego też względu, jak okrutnie to nie zabrzmi, śmierć Lecha Kaczyńskiego jest obecnej rewolucji na rękę. Hamletyzowanie Lecha, jego opór i przywiązanie do akademickiego środowiska, z którego pochodzi, mogłoby wiązać Jarkowi spocone dłonie. Bo co by zrobił Lechowi rodzony brat bliźniak? Naskarżył matce przy niedzielnym rosole? Z Andrzejem jest inaczej. Albo słuchasz, albo po kadencji skończysz jak Marcinkiewicz. Obóz III RP wcześniej traktował cię lekceważąco, ale teraz właśnie cię znienawidził. Nie masz wyboru, mosty właśnie zostały spalone. Też czujesz zapach Nowogrodzkiej o poranku?

Po czwarte paraliżowanie

Istotą polskiego państwa był od zawsze imposybilizm. Imposybilizm nie pozwalał na przeprowadzenie zmian. Ale jak się, paradoksalnie okazuje, może też nie pozwalać na zmian tych zahamowanie. To tylko pozorna sprzeczność. Powolne, ociężałe działanie polskich instytucji uniemożliwia przeprowadzenie za ich pośrednictwem jakichkolwiek, szybkich i skutecznych działań. Ale jeśli owe zmiany idą niejako obok tych instytucji, z ich pominięciem, to powolne, ociężałe działanie aparatu państwowego jest dla rewolucjonistów czynnikiem sprzyjającym. Nie możesz przepchnąć słonia, ale gdy go obejdziesz, już cię nie dogoni.

Po piąte ramowanie (media)

Utytłanie i paraliż kolejnych ośrodków, mogących próbować stawiać opór, jest niemożliwe w przypadku braku medialnego zaplecza. A te funkcjonuje w świetnej koegzystencji. Twitterowiecze, wykopowicze i fejsbukowicze dostarczają content do prawicowych publicystów, ci importują go do prawicowych mediów, a prawicowi posłowie zasysając sobie ten wkład pod czaszkę, idą na zewnątrz z gotowym, spójnym przekazem, który potem, po ewentualnej korekcie, znów zarzucają Twitterowiecze, wykopowicze i fejsbukowicze Zmiany mądrości etapu daje się wręcz obserwować na żywo za pomocą odczytywania skali retwittów, lajków skorygowanej wedle wagi konkretnego generatora treści (publicyści celebryci ważą tutaj najwięcej). Oczywiście nie znaczy to, że bez tego nagle prawica stałaby się centrolewicą. Jak ładnie podkreśla G. Lakoff, ludzie nie zmieniają poglądów, gdy ktoś pokaże im fakty. Idzie jednak o komfort, bo fakty wprawiają w chwilowy stupor, także prawicowych mędrców, co to wybrali samodzielne myślenie. Tymczasem prawicowy chów wsobny opinii dostarcza uzasadnienia każdego draństwa 24/h na dobę, w połączeniu z elektronicznym pastuchem twitterowych dyscyplinek i łakociami pochwałek.

Anty-pis takiego mechanizmu po pierwsze nie ma, po drugie wszelkie dotychczasowe kanały są mało wiarygodne. Tonąca w samozadowoleniu Wyborcza, jak to ponoć przewidziała demokraturę Jarka, nie rozumie, że tak często histeryzowała o łamaniu standardów, że nikt tego nie bierze jej na poważnie. Stąd ledwie garstka wychodzi na ulicę. Stara taktyka strzelania pociskami z autorytetów nie działa, bo nie ma już żadnych, powszechnych autorytetów, skoro można nawet gwizdać przy grobie Bartoszewskiego. Winę za to ponoszą również i same autorytety, łechtane perspektywą jojczenia w Wyborczej. Mógł Stępień z Rzeplińskim darować sobie tournée po mediach, mieliby dzisiaj pozycję jak prof. Zubik, po którego wykładzie nawet prawicowy chów wsobny przez moment się zaciął.

Z kolei inne ośrodki opiniotwórcze, w tym zwłaszcza lewicowe, nie istnieją, bo też raz, że PoPiSowej klasie politycznej taki dychotomiczny podział pasuje od lat. A dwa, wyborcy liberałów i lewicy, przez lata byli tresowani w indywidualistycznej pogardzie do wspólnoty, więc co mają protestować jak ten psychiatryk spod krzyża.

Po szóste ostatni skok

Niektórzy twierdza, że Jarek się spieszy, bo to dla niego ostatnia szansa, ze względu na wiek. Owszem, maja rację, pisowskie zmiany w założeniu maja być na jedna kadencję. Jeśli nie uda się trwale zmienić ordynacji wyborczej, PiS nie powinien wygrać kolejnych wyborów. Nie pomoże 500 zł na jedno, czy drugie dziecko, bo w momencie, nawet częściowej realizacji tej, słusznej choć niedopracowanej, inicjatywy, memetyczne „500 zł na dziecko” z pułki populizm wejdzie do mainstreamu ekonomicznego. A to oznacza, że w kolejnych wyborach nikt nie będzie samobójczo owego 500 zł zabierał, a wręcz przeciwnie, każda partia kolejne kilka stów obieca (Petru dorzuci ROR w banku). A jak każdy obieca, to PiS straci swój magiczny ołówek. Wyborcy nie głosują z wdzięczności, tylko w nadziei na to, co mogą otrzymać w przyszłości. Rządy PiS powinny potrwać jedną kadencję, także dlatego, iż szarpanie cugli w końcu społeczeństwo wymęczy. O ile istotą polityki ciepłej wody w kranie jest marazm i trwanie, przez co jest ona stosunkowo łatwa, o tyle szarpanie cugli polega na ciągłym gonieniu króliczka. A długotrwała pogoń zawsze się wreszcie kończy padnięciem na pysk.

Po siódme orbanizacja

Nawet jeśli będzie to jedna kadencja, albo zwłaszcza, że będzie to tylko jedna kadencja, zamiarem obecnej demokratury jest wprowadzenie zmian tak głębokich, że nie da się ich cofnąć. Bo obsesją każdego polityka, zwłaszcza takiego, który ma już swoje lata, jest pozostawienie własnego dziedzictwa. Rządy, partie i koalicje się rozpadają, a pomniki, czy te smoleńskie czy ustrojowe zostają. Dlatego w najbliższym czasie, gdy już się uda spacyfikować Trybunał, czy to poprzez ruchy kadrowe czy magierowszczyznę lekceważenia kolejnych wyroków, spodziewać się należy zmian orających całą dotychczasową rzeczywistość ustrojową. Trybun Morawiecki już na tę myśl przebiera swoimi Kukizami.

Reklamy
  1. Mb
    05/12/2015 o 3:55 pm

    …pÓłki. Poza tym, gratki.

  2. otto
    05/12/2015 o 4:08 pm

    Bardzo w porzo. Ale chyba nie myślisz, że zmian nie da się cofnąć albo zmienić? W historii ta szajka zapisze się, owszem, ale jako ponure, zakłamane i pazerne buce.

  3. 05/12/2015 o 4:08 pm

    „czy np. zapowiedzianych kontroli szykanujących teatr we Wrocławiu”
    Chyba chodzi o krakowski Stary Teatr, którego dyrektorem jest Jan Klata, bo o tym ostatnio się pojawiły newsy :)

  4. 05/12/2015 o 4:28 pm

    Oj, Pan Major się na dobre przebudził. #dobrazmiana

    Dwa przypiski, powtarzane z TT zresztą.

    1. Pozaparlamentarna lewica nie musi tracić, zwłaszcza ka przemyśli kwestię „wspólnoty”, w tym narodowej [Major robi kwi kwi, ale rzeczywistość to państwo narodowe, oby jak najbardziej to możliwe „miękkie”].

    2. Nie da się obejść sytuacji międzynarodowej. W wymiarze politycznym, prawdopodobnie też ekonomicznej. A tu PiS nie musi tracić, ba, może na ew. rozpierdusze w UE zyskać. Kolejną kadencję. Przynajmniej.

  5. 05/12/2015 o 5:25 pm

    Chciałbym podzielać ten naiwny optymizm, że obecnych rządów kaczystów będą w ogóle dotyczyć jakieś „kadencje”.

    Dość znamienne, Majorze, że nie pociągnąłeś tematu zamachu na TK. Nie napisałeś słowa ani o tym, po co to im w ogóle, ani jak to się skończy.

    No to ja napiszę – wg mnie TK jeszcze w tym roku przestanie istnieć. Powstanie jakaś alternatywna marionetkowa instytucja, albo przy pomocy faktów dokonanych i zwykłego gwałtu (przepychanki, policja, uchwały czy rozporządzenia odwołujące prezydium – te sprawy) kaczyści przejmą TK obecny, ale obszadzony swoimi Muszyńskimi.

    Co dalej? Wszystko. Duży zapał będzie przy pacyfikacji mediów – bez TK przepchną jakieś ustawy lustracyjne, prawo prasowe, cokolwiek, że np. dziennikarzem będzie mogła zostać osoba zweryfikowana przez jakąś instytucję kontrolowaną przez Sejm/rząd. Albo jakaś delegalizacja mediów, zakaz reklam – cokolwiek. Dość powiedzieć, że celem, który osiągną, będzie likwidacja mediów różniacych się od TV Republika czy wDupie.

    Co najważniejsze jednak – niedawno w GW czytałam ciekawy artykuł o tym z grubsza, że „duży może mniej”, tzn. w skrócie o tym, że antydemokratyczna Polska będzie pod większym obstrzałem zagranicy niż Węgry Orbana. Ja pociągnę tę tezę dalej – Polska za najdalej kilka miesięcy tak przegnie, że zostanie zagrożone nasze członkowstwo w Schengen i UE. A że UE w kryzysie, kasiurka już w większości spłynęła, społeczna niechęć do UE w Polsce jest również znacznie wyższa niż w 2003 roku… Jest tu jakiś głąb, który uważa, że stosunek posłanki Pawłowicz do UE to jakiś indywidualny pogląd, niekoniecznie podzielany w PiSie? Albo w jego elektoracie? Krótko mówiąc – znacznie przed 2019 rokiem Polska nie będzie już w UE. Nie będzie nawet żadnych międzynarodowych instytucji, które będą miały tu jakieś wpływy, przynajmniej nie takie, jakie byśmy chcieli.

    Podsumowując – wierzcie sobie dalej, że mamy jakiś „kryzys” porównywalny z jakimś Orbanem-light. Bo przecież Kaczyński to taki Orban, tylko bez większości konstytucyjnej, a bardziej radykalny jest Jobbik.

    To jest bzdura. Jobbik to pikuś przy kaczystach. Nie mówiąc o Orbanie. Jedyne dobre porównanie to takie, którego nie mogę napisać, bo zabrania mi pan Godwin. Niemniej jednak przy nim pozostanę i pozwolę sobie na rozpaczliwie gorzki rechot „a nie mówiłem?” za te parę miesięcy w kierunku tych, co to zaraz oskarżą mnie o histeryzowanie.

  6. hlb
    05/12/2015 o 5:28 pm

    Tej, dużo i fajnie wykrakałem, co nie? :)

    Pierwszy! Pierwszy!

  7. otto
    05/12/2015 o 5:43 pm

    Fernando, ale internetu nie ruszą :) wiesz, co by się działo? damy radę bez gazet i TV

  8. 05/12/2015 o 6:58 pm

    Damy radę se pojojczyć? Zajekurwafajnie!

  9. otto
    05/12/2015 o 7:55 pm

    pojojczyć zawsze dobrze, ale pamiętasz co się działo z acta?

  10. 05/12/2015 o 8:07 pm

    Pamiętam, tylko nie wiem, do czego pijesz.

  11. otto
    05/12/2015 o 8:29 pm

    ludzie się przestraszyli, że internet im będą kontrolować, więc wyszli na ulice. Bez podziałów, lewica z prawicą. Myślę, że Kaczyńskie to pamiętają, a jak nie, to im się przypomni.

  12. 05/12/2015 o 8:38 pm

    Zajebiście. Więc myślisz, że w sumie wszystko spoko, byle nie zaczęli kontrolować internetu? To cała teh drama jest o to, żebyś mógł dalej torrenty ściągać?

    #facepalm

  13. otto
    05/12/2015 o 8:44 pm

    nie, internetem też można co nieco zdziałać, a gwałt na tv nie wystarczy do młotkowania mózgów

  14. 05/12/2015 o 8:49 pm

    ROTFL

  15. otto
    05/12/2015 o 8:53 pm

    Twoja wizja jest tak katastroficzna, że chciałem Cię trochę pocieszyć i widzę, że mi się udało :D

  16. 05/12/2015 o 8:55 pm

    Świadomość istnienia ludzi, którzy uważają, że tłitowanie i fejsowanie to jest remedium na telewizyjną sieczkę dla mas, raczej mnie przygnębia niż pociesza.

  17. otto
    05/12/2015 o 9:38 pm

    Młode masy siedzą w internecie. Nie, nie myślę, że tłitowanie i fejsowanie jest remedium na całą sieczkę, ale że lewica powinna się trochę bardziej ogarnąć i porozpychać w necie. Do niedawna królował Korwin (tylko w sieci, ale jednak prawicowy przechył ostatnich lat dał mu miejsce w Brukseli), teraz nawet kuce się z niego śmieją. En vogue jest na razie Pis, ale nie ma mocnych, żeby się w miarę szybko (rok-dwa?) nie skompromitował w oczach internautów, którzy przecież pokończą 18 lat do przyszłych wyborów. Na razie prawica jest modna, wiec sporo z nich pójdzie jeszcze bardziej w prawo, ale jednocześnie w sejmie prawica zacznie erodować – Kukiz i narodowcy są skazani na przemiał.
    Mam nadzieję, że nie uważasz internetu tylko za narzędzie do ściągania torrentów? To istotne medium.

  18. Mer
    05/12/2015 o 10:10 pm

    Majorze, trafnie jak zwykle.

    O Tangu Mrożka mówię od tygodnia, a na pański blog trafiłam dopiero dzisiaj (choć znam pana jeszcze z czasów salonu24.pl).

    W necie niestety widzę wciąż działania i to intensywne zespołu pijar (dawniej zwanego Ministerstwem Propagandy). Od jakiegoś czasu zaczęły regularnie pojawiać się memy pokazujące Kwaśniewskiego – a to przy Żebrówce, a to w innych aluzjach alkoholowych. Zaczęłam się najpierw zastanawiać, czemu czepili się internauci akurat teraz byłego prezydenta, którego w polityce nie ma od kilku lat. Sporadyczne wystąpienia nie powinny były wywołać, aż takiej fali. Aż dotarło do mnie, że to nie internauci, tylko zleceniobiorcy… chodzi ni mniej ni więcej, ale o sprowadzenie jego prezydentury do budki z piwem, żeby mieć nareszcie szansę utrwalić mit najlepszego prezydenta, jaki był.

    Wojna trwa i jest lepiej przygotowana niż zdawaliśmy sobie sprawę.
    Internet trzeba zacząć odbijać. Inaczej mamy pozamiatane….

  19. otto
    05/12/2015 o 10:41 pm

    @ Mer, w dodatku Kwaśniewski jest jednym z autorów i promotorów konstytucji, więc i konstytucja dostaje rykoszetem

  20. Mer
    05/12/2015 o 11:06 pm

    @Otto, to oczywiste. Konstytucję to oni by chcieli zmienić. A jak się nie da to choć zrobić z niej świstek.

    Ale ten atak na Kwaśniewskiego nie pozostawia złudzeń – tu nie ma przypadków. Gołym okiem widać, że to co 10 lat temu było sporem między stronami, wymianą opinii, walki na argumenty, której nasz Gospodarz był stroną, teraz z ramienia PIS potworzyło profile na Fb i leci pod nickami takimi jak np. „Żelazna Logika”. Tam już nikt nie przedstawia kontrargumentów, są tylko ci, co chłoną prawdy objawione…

  21. 05/12/2015 o 11:15 pm

    Internet jest nie do odzyskania, bo włada tam gimbaza, ze wszechmiar naziolska (taki znak czasów).

    Jeżeli internet dziś to bardziej narzędzie do wyrażania poglądów politycznych, niż ściągania torrentów, to tym gorzej dla Nas (tzn. demokracji itp.)

  22. otto
    05/12/2015 o 11:33 pm

    Fernando, w internecie masz też dostęp do źródeł z całego świata, możesz debunkować naziolskie pierdoły, rozmawiać z ludźmi skąd chcesz, orientować się w trendach. Powściągnij na chwilę swój defetyzm :) Internet musi być wolny, a każda próba ograniczenia dostępu oznacza koniec rządu. Zmiotą go lewacy z prawakami.
    Niech się kaczyńskie ludki pasą swoją telewizją, radiem i prasą, od internetu wara. Gimbaza nie zawsze będzie naziolska, chociaż teraz kiepskawo to wygląda, zwłaszcza że Pis po cichu właśnie wymienia kuratorów oświaty i możemy się spodziewać wzmożonego prania mózgów w szkołach. Ale przy warcholstwie ogólnym Polaków Korei Płn. nie uda się tu wprowadzić.

  23. 06/12/2015 o 2:43 pm

    @Mer:

    >>>Internet trzeba zacząć odbijać. Inaczej mamy pozamiatane….<<<

    Jak?

  24. 06/12/2015 o 4:31 pm

    sucharami

  25. 06/12/2015 o 10:59 pm

    O czym Ty w ogóle rozmawiasz? Jakie „debunkowanie” w internecie?

    Helou, ktoś Cię odhibernował z lat 90-tych? Internet jako rewolucyjna wolność wypowiedzi?

  26. 06/12/2015 o 11:01 pm

    No właśnie – jak?

    Apele o „odzyskiwanie internetu”kojarzą mi się z apelami, aby zapisywać się na kursy napierdalania bejsbolem, bo pr.

  27. Mer
    06/12/2015 o 11:05 pm

    Te memy o Kwaśniewskim to suchary, a dają radę…

  28. 06/12/2015 o 11:57 pm

    @Mer.
    >>>Te memy o Kwaśniewskim to suchary, a dają radę…<<<

    A konkretnie co dają? Internety został poddane w 2007/2008, gdy co bardziej liberalni lub odważający się myśleć na lewo od Pinocheta poddali psychiatryk24. Wychodząc z założenia, że szkoda życia na szarpaninę z formacją umysłową spóźnioną intelektualnie o 60, a emocjonalnie o jakieś 200 lat. Jak długo można było w końcu rezygnować z życia i dawać się obrzucać językowym łajnem, za każdą próbę wyrażenia poglądu nie pasującego do matecznika.

    Czas pokazuje że trzeba było tam zostać. Z psychiatryka wyroiły się wszystkie jazgoczące na siebie i zwalczające się klony, z klonów brał się m.in. narybek do finansowanych przez SKOKi i do końca nie wiadomo kogo pisemek, po ostatnich wyborach okazało się nagle, że stamtąd wzięły się kadry organizujące hejterskie brygady w celu zneutralizowania niewygodnych mmediów drugiej strony.

    A lewa strona? Drwiła twitterująąc w kręgu mniej lub bardziej zamkniętym, odpłynęła na fejsbuki i gugelplusy. Portale społecznościowe nadają się do wymiany kopniaków i bonmotów z kolegami. Do wzmocnienia przekazu. Nie są – bo ze względu na swój charakter być nie mogą – miejscem debaty publicznej. Debata wymaga czasu i przestrzeni, motywacji wykraczającej poza okrzyki oraz kontynuacji i refleksji.

    I dlatego właśnie mamy obecnie (chwilowo) pozamiatane.

  29. 07/12/2015 o 10:33 am

    Ironicznie te suchary wpisałem, ale tak, tędy droga.

    @Telemach

    „my” to naprawdę zaczynamy rozumieć.

    Choć na usprawiedliwienie można dodać, że 2015 to pierwszy rok, gdy internet miał naprawdę przełożenie na wynik wyborów. Z 10% głosujących imho jest „tylko” w necie.

    Bardziej „przegapiliśmy” coś innego. To że pod osłoną Smoleńska i ogólną zmianą sytuacji w Europie PiS nie tylko się skonsolidował, ale też odbudował narrację. I tu rzeczywiście błędne koło (pisowskie) net-media-politycy zrobił swoje.

  30. 08/12/2015 o 9:32 am

    Internet jest przegrany jako narzędzie masowej propagandy. Ze swej natury. Zawsze mocniej się przebije legion one-linerów „szczepionki powodują autyzm !” niż mozolne debunkowanie jakiegoś blogdebarta.

    Kaczyści chcą zapanować w tradycyjnych mediach, bo to jednak tam powstają oryginalne newsy. Świat bez TVN-u, GW i Polityki, a także bez TK, to świat neonaziolskiej demokratury na długie dekady. Nie trzeba będzie nawet fałszować wyborów.

  31. 08/12/2015 o 11:52 am

    Model medialny węgiersko- turecki i myślisz, że to wystarczy?

    Imho wszystko zależy od następnego „resetu UE” (2017?).

  32. mtwapa
    14/12/2015 o 2:36 am

    @telemach

    Na Psych24 dalej sa niedobitki myslacych (patrz Starosta). Tyle ze tak jak lata temu tak i teraz g. to daje. Nawiedzonych nie uleczysz. A jesli jakis niekoniecznie lewicowy obywatel chce sie czegos dowiedziec, to wchodzenie do pomieszczenia w ktorym lataja gowna byloby pomyslem dosc dziwnym.

    To nie fakt istnienia gniazdowisk prawicowych hejterow spowodowal ze zostali oni zaciagnieci do Trollerskich Oddzialow Propagandowych. Owszem, cieplarniane warunki mogly ulatwic im wzrost, ale to jest odgorna decyzja aby taki czy inny pacjent np. prowadzil konta Dudy & co. Na to potrzebny jest obled na szczytach.
    Bez nazwisk i nickow, ale po lewej stronie pewnie dalo by sie znalesc dziesiatki twiterowcow/blogerow o calkiem sprawnych umyslach, wiedzy, etc. za to z cokolwiek abrasive personality. Wyobrazasz sobie aby ktorys z nich dostal propozycje obslugi twittownicy modo Rybicki? Objal pozycje Zuraw?

    Patrz takze epidemie obledu: nie musisz podczytywac anonimowych bubkow z P24. Praktycznie ten sam poziom mozna spotkac posrod zwolennikow PiS ktorzy wydawaloby sie powinni miec cos tam w glowach. A tu wdepniesz na FB „bezpartyjnego” prof St Karpinskiego i zero roznic.

    Nie neguje sensu dzialan BdB, DoskonaleSzare, popularyzatorow ustalen katastrofy smolenskiej. Tyle ze znowu efekt tego na dzis jest taki ze 38% zaglosowalo na partie smolenskich swirow. Tak ze cos tutaj najwyrazniej nie dziala. I raczej watpliwe aby byla to wina zbyt malej aktywnosci w internecie nie-pismanow.

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: