Strona główna > opowiadanko > Celan był poetą

Celan był poetą

– I powiedz tej kurwie, że Celan był poetą! – powiedział do kolegi wskakującego do tramwaju w ostatniej chwili, już po sygnale.

A potem się szybko odwrócił, żeby, na wszelki wypadek, nie dać szans odpowiedzi i mieć ostatnie słowo, bo wtedy, akurat wiedział to doskonale, wtedy łatwiej postawić na swoim.

****

– Co tak dziwnie stawiasz kroki? – spytał tamtego wieczora, gdy szli razem ulicą Foksal.
– Jak dziwnie?
– Tak szeroko tak. Stawiasz.
– Jak? Normalnie.

Czemu kłamie – dziwił się milcząc przez chwilę – czemu udaje, że stawia normalnie, jak stawia wcale nienormalnie, szeroko właśnie stawia, że, nawet gdybym chciał się przemóc, to jednak nie, aż taka szerokość nie może być jako normalność akceptowalna, bo jakby szerokość się normalnością stała, to wtedy owa szerokość nieszczęsna straciłaby całą swą od normalności odrębność, a przez to jakiekolwiek znaczenie? Nosz kurwa, nie może być na to zgody.

– To nieprzyzwoite – dodał.
– Co?
– Taka kroków szerokość. Nieprzyzwoita.

A może nie kłamie, tylko nie rozumie, co chyba gorsze, bo jeszcze – układał sobie w głowie – jeszcze można od biedy pogodzić się, że stawia szeroko kroki, z rozchylonymi udami, w lekkim pochyleniu do przodu, jakby ktoś jej, za przeproszenie, naprawdę drewniany kołek w dupsko zasadził, choć wiem, że nie o drewnianym bynajmniej kołku myślą ci wszyscy, co uśmiechniętym wzrokiem, spoczywali przed chwilą na jej jędrnej – ale chodzeniem szerokim rozepchanej jednak, tak zdecydowanie rozepchanej – pupie. Ale głupią i zarazem szeroko chodzoną naraz mieć u swego boku?

Potem zaraz przypomniał sobie dziwne, gwałtowne wręcz, choć nieudolnie ukrywane, ożywienie, gdy ich zatrzymała policja, ona się uśmiechała do pana policjanta, lekko schylała głowę, żeby go dojrzeć, gdy ten zaglądał do okna a z buzi śmierdziało mu żółtym serem, ale ona tego nie czuła, albo czuła, co jeszcze gorzej o niej świadczy, i położyła tylko rękę na ramieniu mówiąc: ja to załatwię.

Zwiewnym krokiem, którego nie znał, przynajmniej sobie nie przypominał, żeby znał, a nawet jak znał, to bynajmniej nie był on nigdy przeznaczony dla niego, tym zwiewnym krokiem przemierzyła te kilka metrów do granatowego Opla – auta policjantów i kibiców piłkarskich. Musieli się tam ruchać.

*****

– Celine nie poetą, a pisarzem był, mu przekaż – odpowiedziała.

Wiedziała, że nie wie, kto to Celine, tak jak wiedziała, że nie wie kto to Perec i Raymond Queneau. Ona też nie wiedziała, ale przynajmniej w swojej niewiedzy, nie tylko do nazwisk, ale wszystkiego co za tymi nazwiskami się kryję, ich wymawiania, zapachu, bo nazwisko musi mieć własny zapach, także nie wiedziała, ale nie udawała tego, choć sama nie rozumiała czemu, przecież to takie łatwe.

Kiedyś go przyłapała jak opowiadał o Zmartwychwstaniu Tołstoja, ale przeczytał tylko osiem pierwszych stron, wie, bo w ubikacji, pod czasopismami leżał jeden egzemplarz w brzydkiej oprawie z zakładką w biedronki, ale czarnobiałej zakładki, żeby nie przypominały dyskontu, którym się brzydził i zawsze wyśmiewał stamtąd zakupy, choć pieczywo mieli takie pachnące, że specjalnie na wieczór się ustawiał w kolejce i odliczał drobne.

– Francuskim pisarzem był – dodała, choć zaraz pożałowała, bo teraz on zacznie opowiadać o francuskim pisarzu, co doczyta w necie i usłyszy ze skrawek rozmów takich jak on, zakłamańców, a potem będzie to kolportował i wmawiał innych, roznosząc jak chorobę weneryczną swoim ignoranckim pieprzeniem.

– Nie, baskońskim mu powiedz – skłamała, przyszło jej to sprawnie, jak wtedy, gdy poprosiła o numer policjanta, tłumacząc mu, że nie wie, co z tym mandatem, naprawdę nie wie, ale w rzeczywistości chodziło jej, zauważyła to od razu, że miał wyjątkowo zadbane dłonie, które chciała, na chwilę, najlepiej gdy się odwróci, po prostu pogłaskać. O ile byłyby ciepłe i suche jak dłonie ukryte w kocu z wystudzonym termosem.

Reklamy
  1. Koniec Polski Prawej
    30/04/2014 o 7:50 pm

    pierwszy :)

  2. hlb
    01/05/2014 o 3:43 pm

    Nie, ja byłem pierwszy. Pan tu nie stał.

  3. hlb
    03/05/2014 o 2:24 pm

    Koledzy popatrzą, jak Wojtek ładnie się przygotował.

    http://wyborcza.pl/magazyn/1,138061,15891849,Jak_najbogatsi_ukradli_nam_swiat.html

    Serce mi rośnie, jak myśmy go dobrze ulepszyli. Ganc nowy chłopak. Żadnych śladów po dawnych antyziutkowych ekscesach. Z 3D printera by nam taki gładki nie wyszedł.

    Teraz Wojtek przeczyta Piketty’ego i parę pozycji zorientowanych na socjal engineering – i kto wie, może za pięć lat wyślemy go do Brukseli, żeby sobie pojadł moules-frites. Tak jak namawiałem go przed laty. W końcu kogoś i tak wysłać trzeba.

    Posiedzi se też obok towarzysza Tsiprasa i Sophie in ‚t Veld, nabędzie praktyki. Może mu nawet minie lęk czynnym zaangażowaniem. Bo nie oszukujmy się, póki co, jednak jako związkowiec zawodzi bardziej niż jako krytyk literacki.

    Oczywiście, wyślemy go do Brukseli, o ile za pięć lat jeszcze będzie się wysyłało kogokolwiek do Brukseli.

  4. adas
    03/05/2014 o 11:09 pm

    Znaczy się, z niepodległej Szkocji tego wojtku wyślecie?

    Ale art fajny. Ale jeszcze fajniejsze odnośniki w tekście do starego dwugłosu Orlińskiego z Gadomskim o Thatcher. Wojtku rozbija w puch przedostatniego liberała III RP, co aż takie trudne nie jest. No dobra, wykłada się na Falklandach. Równie fatalnie jak, nie przymierzając, argentyńska junta.

    PS Francuscy pisarze są przeceniani i najczęściej przeterminowani. Jak sardynki z Tesco.

  5. Koniec Polski Prawej
    04/05/2014 o 7:58 am

    „adas”

    Witold Gadomski raczył napisać w http://wyborcza.pl/1,76842,12179404,47_dzialaczy_PO_i_ich_krewni_obsadzilo_unijna_agencje.html?as=3&startsz=x

    „Nieścisła była natomiast informacja o tym, że żona ministra skarbu Mikołaja Budzanowskiego pracuje w Ministerstwie Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej (MTBiGM). Jak poinformował mnie rzecznik ministerstwa, Anna Budzanowska nie została dyrektorem biura ministra w MTBiGM, choć ubiegała się o to stanowisko i wygrała konkurs. Minister Sławomir Nowak uznał, że skoro mężem pani Budzanowskiej jest minister skarbu państwa, jej praca w MTBiGM jest niewskazana i taka sytuacja nie spełniałaby wysokich standardów, które minister Nowak wprowadza w resorcie.”

    prawda jest taka, że pani Budzanowska, mimo wygrania konkursu na to stanowisko, nie podjęła zatrudnienia w MTBiGM.

    Ewidentne kłamstwo Gadomskiego jest wg niego nieścisłą informacją. Mieliśmy już skróty myślowe, nadużycia semantyczne a teraz na kłamstwo mamy nowe określenie, nieścisła informacja. Brawo

  6. vHF
    04/05/2014 o 8:14 am

    Z obowiazku wskaze ze wojtek sie jebnal na korelacjach, oczywiscie, tym smieszniej ze sie zastrzega ze wlasnie ze nie.

  7. vHF
    04/05/2014 o 8:17 am

    Jezu jezu tak mu sie zaraz potem skrecilo w Windowsy i boguduchawinnego panagatesa ze juz dalej nie czytam.

  8. fidelio
    05/05/2014 o 1:25 am

    Ja nie mogę Wojtek w swojej nowej notce idzie na wojnę z oligarchami.

  9. hlb
    05/05/2014 o 1:36 am

    @fidelio

    On tę wojnę juz nawet wygrał. Pokonał ich dwoma opowiadankami sajensfikszon w Fantastyce.

    Ma Wojtek niezwykły dar, żeby szybko w komedię zamieniać każdy wysiłek swój. I jak ja mam wygrać z kolegą Docentem flejma broniąc Wojtka, który sam się tak głupio napada?

    Kolega Docent jest proszony do medyów socyalnych, atencya na Ćwietrzu gwarantowana.

  10. vHF
    05/05/2014 o 10:48 am

    „Zdolności kończą się gdzieś na poziomie wyższej klasy średniej.” #okmate

  11. adas
    05/05/2014 o 11:21 am

    Który z kolegów ruszył Panu Wojciechowi na ratunek tworząc cudną podszywkę mises.power?

    Bo jua nigdy nie uwierzę, by można coś takiego napisać z własnej woli w roku 2014 (sprawdzić czy nie Gadomski).

  12. hlb
    06/05/2014 o 10:46 am

    @vHF

    O, lol. Też dopiero terz se tam zajrzałem. Dobre. Also, „zdolności mogą kogoś doprowadzić do poziomu, dajmy na to, Steve’a Wozniaka.”

    Jest to całkiem śmiała i nowatorska koncepcja. Przedkładam szanownej akademii propozycję, żeby to jakoś upamiętnić. Na przykład, starą skalę Stanforda-Bineta dałoby się od teraz nazywać skalą Stanforda-Orlińskiego.

    Skalę normalizowałby się tak do poziomu wyższej klasy średniej, a wynik testu podawany byłby w jednostkach dla klarowności nazywanych wozniakami. Przy czym maksymalna wartość to byłby 1 wozniak.

    Na tej nowej skali Wojtek prawdopodobnie dostałby tak 0.01 wozniaka.

  13. hlb
    06/05/2014 o 10:51 am

    Jest też dawno nie widziane odwołanie do filmu Margin Call. Lolaliśmy już tyle razy z faktu, że Wojtek nie rozumie tego filmu (on nawet nie rozumie, co oznacza margin call), że po prostu nie wierzę, że ma taki tragiczny nawrót.

    Chociaż należy mu przyznać, że wreszcie przeczytał Shaxson, którego zalecaliśmy mu kiedyś, chyba ze trzy lata temu będzie. Czekam na rozwój wypadków, bo naprawdę nie umiem odgadnąć, w jakim kierunku pójdzie jego sajensfikszon inspirowane tą lekturą.

  14. vHF
    06/05/2014 o 10:53 am

    To jest dobry trop, bo przeciez i stad sie ten koncept wzial wojtkowi. Sylogizm jest nastepujacy:

    Dorobilem sie Subaru
    ergo jestem UMC

    Jestem najzdolniejszy redaktor w calym powiecie
    Jestem UMC
    ergo Zdolności kończą się gdzieś na poziomie wyższej klasy średniej.

  15. hlb
    06/05/2014 o 11:39 am

    Lepiej, proszę kolegi. Po pierwsze. Wojtkowa teoria zakłada, że istnieje uniwersalna definicja klasy średniej, czy nawet UMC. Tymczasem mamy tak…

    Nasz teoretyczny redaktor, który mieszka w Warszawie i dorobił się tam Subitosanto 4×4, może sobie wizualizować, że osiągnął maksimum kilowozniaków na skali Orlińskiego. Jest wporzo wobec boga i historii, bo talenty swe spożytkował do maksimum. Więcej się nie da, bo to będzie już kradzież, której symbolem byłoby to, że Redaktor przekwalifikował się z UMC do UC.

    Oczywiście, wielu mieszkańców Warszawy natychmiast nie zgodzi się z założeniem, że Redaktor Dymający Traktorem do Pracy to już jest UMC. Bo wtedy do UMC należałoby zaliczyć też np. Redaktora Warzechę.

    Wskażą oni, że Warszawa jest nie jest już taka nudna jak kiedyś, żeby do UMC kwalifikować kogoś dlatego, że ma 4×4. Dziś, można pójść na zombie walk czy na konfitury domowe, więc z 4×4 wyprodukowanym w Azji to co najwyżej do MMC.

    Jeśli więc Redaktora nie można zaliczyć do UMC, tylko do MMC, to może powinien jeszcze troszkę (za przeproszeniem) popedałować i wykorzystać do maksimum swój potencjał? Jeszcze kilka kilowozniaków na pewno znalazłby i mógłby je przekuć na, ja wiem, jakiś upgrejdzik do swojego Subitosanto 4×4.

    Z drugiej jednak strony, jeśli Redaktora postawimy obok Ziutków z Pierdziszewa, którzy nie mają na nic więcej poza fajkami, internetem i starym oplem po szwagrze z Niemiec, to wtedy ktoś może powiedzieć, że Redaktor to nie tylko UMC, ale wręcz UC. I co wtedy? Czy wtedy uznamy, że Redaktor wykorzystał swoje maksimum kilowozniaków na poziomie Subitosanto w wersji podstawowej, ale kiedy zaczęło go być stać na dodatki, to już nie były talenty, tylko normalna kradzież w rajach podatkowych?

    Oczywiście, w skali jednego kraju problem nie wydaje się taki oczywiście oczywisty. Jest wręcz nieoczywisty. Ale jak wiemy na świecie jest wiele różnych krajów. Kolega Docent mieszkał Szwajcarii, w której nasz przykładowy Redaktor ze swoją siłą nabywczą nie zmieściłby się nawet do MMC. Więc mógłby akumulować jeszcze długo bez lęku, że kradnie.

    Teraz kolega przeniósł się do Tajności, czyli jak wiele wskazuje, na Kajmany. Prawdopodobnie kolega zakumulował dopuszczalne w świetle teorii Orlińskiego maksimum i musiał zmieć otoczenie, żeby móc uczciwie akumulować dalej. Czy to znaczy, że jeśli wojtek odniesie niespodziewany sukces, na przykład publikując Leminiadę VII w 30 językach, to żeby pozostać uczciwym Wojtkeim, będzie musiał się też przeprowadzić, na przyklad, do Luksemburga?

    Żeby ta Wojtkowa wersja rewolucji się przyjęła będzie trzeba wprowadzić uniwersalną, uśrednioną w skali globu definicję UMC. Ale wtedy może się okazać, że całe kraje kradną, bo ich mieszkańcy są totalnie poza skalą. Z drugiej strony, ci którzy kradna w krajach biedniejszych dowiedzą się, że mają jeszcze całkiem sporo do wykorzystania, bo w średniej globalnej do UMC to im jescze hohoho.

  16. hlb
    06/05/2014 o 11:43 am

    Chyba się nie oprę i poczytam se też panel kowbojtomashów w komciach. To jest TTDKN jak w najlepszych czasach. To jest smieszne i straszne zarazem, jak reunion Perfectu.

  17. hlb
    06/05/2014 o 12:09 pm

    Wojtek w komciach:

    „To nie ma sensu. Powiesz polskiemu fiskusowi, że się rozliczasz w Hula-Gula, a polski fiskus wzruszy na to ramionami i dupnie polskie stawki. Chyba nigdy nie próbowałeś rozkminić jak działają raje podatkowe, tzn. na czym polegają konkretne kanty stosowane przez korporacje i oligarchów, w rodzaju tych wszystkich podwójnych kanapek.”

    Notujemy: „chyba nigdy nie próbowałeś” napisał Wojtek o czymś, czego sam nie próbował i nie rozumie, jak działa w praktyce.

    Wojtek, błagam, napisz coś o autostradach dla ochłonięcia. Lololol

  18. fidelio
    06/05/2014 o 1:03 pm

    @hlb
    „Wojtek, błagam, napisz coś o autostradach dla ochłonięcia. Lololol”

    Nie po to Wojtek zakładał blogaska żeby nie mieć na nim racji.

  19. hlb
    06/05/2014 o 3:42 pm

    @fidelio

    Nie oczywiście kolega ma rację. Racja ta zresztą daje się uogólnić w ogólniejszą meta-rację. Bo Coryllus też. Toyah też. I woggle 3/4 Psychiatryka też właśnie po to ma blogi.

    Mamy 2014 rok, dzieci przychodzą do ojców z trudnymi pytaniami: „Tato, a po co były te blogi, kiedy ty sam byłeś dzieckiem?”. Należy więc przyjąć, że w 2014 blogi nadal prowadzą już tylko ci, którzy nigdzie indziej nie daliby rady utrzymać swojej Niepodważalnej Racji.

    Oczywiście, wyjątkiem jest Pan Major, który ma bloga, żeby trzymać opowiadania. I tolerować nasze Niniejsze Szambo.

  20. hlb
    06/05/2014 o 3:51 pm

    Tymczasem zaglądam tam, a u Wojtka jakaś totalna ruchawka. Bratobójcze walki z Inżynierem Mru i nisko latające prawicowe kwantyfikatory (por „złodzieje”).

    Chyba trzeba zacząć robić selfies ze skrinami, bo coś czuję, że wchodzimy w finalną fazę tego bloga. Pewnie latem nastąpi seria klasyczna seria postnotek z gatunku Podziękowania&Posłowia a potem Wojtek skupi się na fejsuchu swem.

    No i oczywiście zakradnie się w końcu na Twitter, co – jak antycypowałem preemptywnie już kilka razy – usprawiedliwi faktem, że Noalebo Promocja Ksionszki.

  21. 06/05/2014 o 5:48 pm

    O pojawił sie docent, fajnie.

  22. vHF
    06/05/2014 o 6:02 pm

    Ja tu zawsze jestem, to Was nigdy nie ma.

  23. fidelio
    06/05/2014 o 6:19 pm

    Totalny lol ten blog Wojta i ta bezwgzlędna moderacja w duchu stalinowskim. Wojtek komentarze traktuje jak swój żywopłot – tu wytnie, tam przytnie, aż uzyska swoją rację. Chociaż widzę, że żywopłot się buntuje.

  24. fidelio
    06/05/2014 o 6:23 pm

    Ostatecznie wyjaśniło się dlaczego zielono na czarnym – żywopłot.

  25. 07/05/2014 o 6:58 am

    Meanwhile in Russia:

  26. Anonim
    07/05/2014 o 11:55 am

    Kolegów strasznie uwiera brak subaru. Jak nie pomoże słoik nutelli na ex, to polecam zakup, uwaga: trudne słowo, adekwatnego etui do kluczyków. Niezwykle miło jest błysnąć takim w towarzystwie, a potem, skulonym i w strachu przed zdemaskowaniem, pod murami kamienic iść kilometr do darmowego parkingu i wsiąść do forda focusa, rocznik 2001.

    Wojtku by skończył za 5 lat w europarlamencie (Hasło: „modernizacja z ludzką twarzą”), ale mam pewne wątpliwości, czy odważyłby się zrezygnować ze związkowej posadki. Nowy Wałęsa? Gniew na internetowych tyranów – jest; walka z oligarchią – jest; brakuje już tylko wąsa i empatii dla kuców oraz patriotów wyklętych. I mamy modelowego kandydata!

    A właśnie. Koledzy pomogą na ból dupy? Liczę szczególnie na dobroć hlb (jak zwykle!).
    Pierwsze primo: Iść na wybory?
    drugie: głosować za Korwinem czy przeciw?
    bo trzecie primo – to mógłby być niezły performance

  27. adas
    07/05/2014 o 11:56 am

    pieprzone ciasteczka!

  28. hlb
    07/05/2014 o 12:57 pm

    @adas
    „Kolegów strasznie uwiera brak subaru”

    Suchar ludowy, z życia brany.

    Pewien nasz były Szambownik wyruszył do Kurturarnej Lokalizacji zdzierać tłusty unijny azbest w białych rękawiczkach. Opowiedział tam kolegom nowem swem, że w Polsce, żyło mu się całkiem inaczej, bo musiał o szóstej rano dymać pekaesem do zdzieralni.

    Koledzy przejęli się, że nowy kolega może się nie poczuć jak u siebie. Złożyli się na pekaes i następnego dnia o szóstej go obudzili, żeby se podymał. Żeby szybciej poczuł się jak u siebie na tej smutnej emigracji.

    No, więc morał z tego suchara jest taki, że nie bedę głośno rozprawiał Wojtkowym transporcie dopracowym, bo jeszcze kto usłyszy i potem też będę musiał takim pekaesem zapierdalać po ulicach. A kolega, wie jak ciężko jest u mnie znaleźć miejsce parkingowe na taki pekaes?

    @adas
    „A właśnie. Koledzy pomogą na ból dupy? Liczę szczególnie na dobroć hlb (jak zwykle!).
    Pierwsze primo: Iść na wybory?
    drugie: głosować za Korwinem czy przeciw?
    bo trzecie primo – to mógłby być niezły performance”

    Odpowiedzi:

    Pierwsze primo: iść na Twitter.
    drugie: iść na Twitter
    bo trzecie primo: ekhm… przyjść na Twitter, proszę kolegi?

    BTW, Major zepsuł system cytowań, dając nam wyraźnie do zrozumienia, że skoro już raz stąd wypierdoliliśmy, to nie wpierdalajmy się od nowa :D

    Tymczasem w Wojtkowej Narni trwa Ostatnia Bitwa. Komcionauta Inzynier Mruwnica złożył LOLsamokrytykę miesiąca:

    „Moje wielokrotnie błędne wyliczenia to nawet nie miał być jakiś argument, tylko zakotwiczenie pojęcia „1%” w bardziej znanych pojęciach takich jak średnia krajowa. Przy pomocy kleju jakim jest rozkład lognormalny. W dodatku można tego powiązania używać w różne strony. (O ile znowu się nie pomyliłem, teraz już jestem prawie pewien, ale nie można mi ufać)”

    Ten flejmik jest taki fajny, że daję se po kawałeczku.

    http://wo.blox.pl/2014/05/Bill-Gates-i-jego-stara.html#comment-13192817

  29. vHF
    07/05/2014 o 1:08 pm

    Jak to sie tak smiac z inzyniera ktoren jako jeden zabiera sie do (pod-)tematu od dobrej strony? A ze sie jebnal, to co. Kazdemu wolno. Jeszcze nie opublikowalem artykulu, co do ktorego nie mam przynajmniej podejrzenia ze cos sie sypnelo.

  30. hlb
    07/05/2014 o 2:37 pm

    @vHF

    Kolega ma dobre serce, to się z Inzyniera nie śmieje.

    Ale pamiętajmy że są wśród nas ludzie, którzy z urodzenia byli mniej uprzywilejowani empatycznie. W imieniu tej mniejszości empatycznej nalegałbym jednak na tolerancję.

  31. adas
    07/05/2014 o 2:37 pm

    Dziś, o godzinie 14:16, ostatecznie umarła moja wiara w człowieka. Że ludzie są źli mówiono mi już w przedszkolu, potem z każdym rokiem było gorzej. Aż kilka ostatnich lat oświetlił mi On.

    Socjalista. Związkowiec. Człowiek wielu talentów. Na kulturze się znający. Na polityce. Na internecie. na subaru i nutelli. Współczesny Piłsudski, współczesny Jezus, współczesna Róża Luksemburg. Batman i Robin.

    Wojownik z optymalizatorami tego świata. Rozważający czy nie założyć działalności ze względów podatkowych, bo mu by się może opłacało, ale jednak „cały dzień to załatwiałem, więc nic nie napisałem, więc się narobiłem, a nic nie zarobiłem”.

    Kiniu! Zanim napiszesz książkę, załóż działalność!

  32. hlb
    07/05/2014 o 2:46 pm

    W Narni u Wojtka wreszcie ktoś im (ramone.alcin) objaśnił taką dziecięco prostą podstawę, że mogą se swoje prekoncepcje o pprocentach toczyć dalej, o ile nie przyjżą się stawkom i nie porównają ich ze stawkami w systemach podatkowych innych wiodących marek.

    Ale myślę, że Wojtek nakrzyczy, a reszta nie podejmie. Będą dalej pisać projekty umów o potrójnym nieopodatkowaniu między Seszelami, Wyspą Mana a ich starą.

    Co w sumie dobrze. Ta rekonstrukcja historyczna flejmów byłego ttdkn przypomina mi jak zajmująco przed laty potrafili oni potrafili pierdolić niedorzeczności&głupoty.

  33. adas
    07/05/2014 o 2:56 pm

    To trochę smutne, ale jak w tym dowcipie – na końcu przyszedł Wojtku i wszystkich z lasu wypierdolił. Łącznie ze sobą.

    A może raczej zabawne? 120 postów dyskusji o tym, że oligarchowie wszystkich nas* dymają, na barykady wyklęty ludu stolicy, brońcie swych progresji, ci co nie stać was na dojazd do roboty z Piaseczna i jakże piękne Wojtkowe podsumowanie: Jak mi by się udało w 2015 wydać książkę, którą kupi tauzen czytelników, to mnie by się opłacało założyć działalność, no nie?

    Panie Wojtku. Jakby kupił zylion, to pewnie by się Panu opłącało mieć bank (własny, nie tylko konto) w kraju HulazChuja. Niech Pan o mnie wspomni, wsiadając do własnego odrzutowca.

  34. hlb
    07/05/2014 o 3:42 pm

    Chciałbym złożyć inżmruwnicoską samokrytykę. Składam:

    Moje błędne zażycie ortografii w „przyjżeć” to nawet nie miał być jakiś argument, tylko zakotwiczenie pojęcia, że skoro przygląda, to się wymienia na gie. Przy pomocy kleju jakim jest rozkład lognormalny. (O ile znowu się nie pomyliłem, teraz już jestem prawie pewien, ale nie można mi ufać)

    @adas

    To jest takie piękne, że już właśniwie przestałem odarniać, o czym oni dyskutują. BTW, jakby Wojtek chciał to ja mu podpowiem, jak może się rozliczać w rajach podaktowych ze swojej książeczki. O ile osiągnie 1000 egz. sprzedaży.

    Ale za to musiałby mi obiecać, że przez miesiąc nie będzie się obżerał sznyclami. Za to pobiega, a jeszcze namówi Zdorta. #win-win

  35. 07/05/2014 o 5:11 pm

    Blogi umierają!

  36. hlb
    07/05/2014 o 5:24 pm

    Proszę kolegi, blogi są już tak dawno gone, że niedługo będzie to fajny vintage, mieć takiego bloga. Sam rozważam, czy znowu nie mieć. Ale jeśli już, to po hiszpańsku i o piłce.

    Po hiszpańsku, bo ciągle jeszcze nie hablam za dobrze. A o piłce, bo się na tym kompletnie nie znam. Tak więc spełniam wszystkie warunki, żeby zostać hiszpańskojęzycznym blogerem o piłca.

  37. hlb
    07/05/2014 o 9:23 pm

    Nasz Wojtek ma taki regres, że już nie wiem czy parodiuje sam siebie, czy ktoś się pod niego podszywa. Teoria Dwóch Wojtków powraca. Koledzy, siadamy przed czytaniem:

    „Moi rówieśnicy buntowali się przeciwko komunizmowi pod wpływem różnych wzniosłych lektur – Sołżenicyna, Berlina, Poppera, Kołakowskiego, Cywińskiego. Dla mnie najważniejszy był Lem i jego kpiny z ideologii, próbujących dorobić wzniosłe teorie do tego, że ludzie mieszkają w ciemnej kiszce i żywią się cuchnącą breją.”

    http://wyborcza.pl/1,138142,15915536,Pozegnanie_z_byrrbycia__Jak_z_reklamami_zmienialismy.html

  38. fidelio
    07/05/2014 o 10:40 pm

    @hlb
    „Moi rówieśnicy buntowali się przeciwko komunizmowi pod wpływem różnych wzniosłych lektur – Sołżenicyna, Berlina, Poppera, Kołakowskiego, Cywińskiego. Dla mnie najważniejszy był Lem i jego kpiny z ideologii, próbujących dorobić wzniosłe teorie do tego, że ludzie mieszkają w ciemnej kiszce i żywią się cuchnącą breją.”

    Lem jest lepszy niż gąbka, zawsze da się z niego wycisnąć jakąs wierszówkę.

  39. 08/05/2014 o 7:37 am
  40. hlb
    08/05/2014 o 4:07 pm

    W rekonstukcji historycznej #ttdkn przeszli od natury do kultury. Inż Mru – którego wcale a wcale nie chiałbym obijać mocniej niż pozostałych, kolego vHF, przeciwinie, słabiej chciałbym – stanął po stronie „lokalnej kultury”.

    Niewiarygodne, że ten feljm ciągle może dostarczać tyle lola. Człowiek się czuje, jakby znów był 2009. Uwielbiam, kiedy oni wymyślają różne rzeczy od nowa.

  41. adas
    08/05/2014 o 5:50 pm

    Ja zaczynam się bać, że tego jakiegoś tam Lema wymyślił Wojtek w roku 1983, słuchając przegranej z Trójki płyty Ijron Majden. Marzył o nutelli, krzyczał „fir of de dark” i w trzy miesiące machnął całość tzw. spuścizny po mistrzu. Całe 15 tomów. Łącznie ze „Strach się bać”. Stukał na maszynie. Wtedy, 31 lat temu.

  42. adas
    08/05/2014 o 6:02 pm

    Notabene koledze cichaczem podpierdolono, inżynier zapierdolił, tak to z tymi z kierunków technicznych – jak nie wynoszą śrubek, to od razu całe patenty, całkiem poetycką myśl:

    „A bez lokalnej kultury, jaka by nie była, to sorry, ale Polska jest tylko dużą ilością zamglonych równin.”

    Dzięki lokalnej kulturze mamy kominy na tych równinach!

    Ogólnie to na koniec dyskusji powinna wpaść do Wojtka jakaś zreumatyzowana starowinka, z okrzykiem, że jej po 40 latach pracy nie stać na lekarstwa, a tym się jakiejś kultury zachciewa i zmniejszeń podatku dla średniej klasy średnio średniej. A, i jeszcze Ikonowicz. Z siostrą.

  43. hlb
    08/05/2014 o 7:32 pm

    @adas
    „Stukał na maszynie. Wtedy, 31 lat temu”

    …a jak wiemy na maszynie stuka szybciej niż ktokolwiek.

    Kto wie, może on se przed maturą nastukał tych Lemoniad tomy I do XXIV, a teraz tylko wyjmuje ze sejfu i zanosi do tłoczni. By mnie to nie zdziwiło wcale.

    „Notabene koledze cichaczem podpierdolono, inżynier zapierdolił, tak to z tymi z kierunków technicznych – jak nie wynoszą śrubek, to od razu całe patenty, całkiem poetycką myśl”

    Zauważyłem mu to. Ale to nie nowość, że czytajo nas i się uczo. Przecież na coś ten cały proces ulepszania tu prowadzimy. A zawsze mówiłem, że Inż Mru z nich wszystkich i tak jest najzdolniejszy. Dlatego zapamiętał nawet całe zdanie, choć może niedokładnie.

    Drogi Inżynierze, to było: „Polska to te bagniste równiny przy drodze między Berlinem a Stanisławowem” (dalej są stepy, to już nie jest i nie była Polska, bo step jest suchy). Bagno. Ba. Gno. 20 procent tego obszaru to żywe bagno, reszta to przybagnie, okołobagnie i wyspy na bagnach. Generalnie, ugory. Bieprze, Noteć, Wisła, Barycz, Drwęca, Bałtyk. Wszystko różne formy błota.

    Na tych błotach osady o nazwach Taplary, Moczary, Łęgi, Białołeka, Ostrołęka, Kalisz, Olędry, Wąbrzeżno, Bielsko, Białka, Białystok, Susz, Iława, Trzcianka, Czaplinek, Żabnica. To są wszystko prasłowiańskie nazwy na wszystkie formy błota, jakie są w tej okolicy, a także na wszelkie paskudztwo jakie na tych błotach spotkać można.

    Bagna więc, nie jakieś tam sobie róniny. Bagna. Po średniowiecznej Polsce jeździło się na łosiach, bo konno przez błoto nie przejedziesz, proszę Inzyniera. Bo Polska dawniej to było 80 procent bagna i okrawki międzybagnia. Bagno. To jest to z czego tam się mozolnie wychodzi od stuleci, w tej Polsce.

    I nie ulegajmy pokusie zakłamywania prawdy przez jebane eufemizmy. Równina. Pfff.

  44. hlb
    08/05/2014 o 7:33 pm

    Bieprze? Miała być Biebrza. Jebane bagniste umlauty.

  45. 09/05/2014 o 6:37 pm
  46. 10/05/2014 o 10:09 am

    Demograficzna zapaść amerykańskich startupów:

  47. 10/05/2014 o 8:08 pm

    Chińczycy w podróży po Europie:

    Stosunek do kapitalizmu rodem z XIX wieku: :P

  48. mdh
    15/05/2014 o 1:22 am

    Nie, Wojtek nie ma wcześniej spisanych tych Lemoniad, a nawet jeśli ma to i tak nieaktualne bo widzę, że twardo obstawia, kreśląc śmiało trajektorie swojej kariery, rolę dyżurnego ekspierta od internetów, pogromcy korporacji i technologii. O proszę jak twardo piłuje, dzielnie stukając w klawisze tak szybko jak tylko on potrafi.. http://wyborcza.pl/1,75968,15962226,Styrta_sie_pali__czyli_jak_sie_Google_owi_nie_podoba_.html I ja się mu nie dziwię, bo to dobra fucha, niszowa wiec konkurancji specjalnie nie ma, a specjalistę od netów, to może nawet do telewizji zaproszą, a że mało kto sie na tym zna to Wojtek może mówić co tylko chce, bo kto to sprawdzi.

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: