Strona główna > opowiadanko > Lepiej bite niż zdechłe

Lepiej bite niż zdechłe

 

Wchodzę do domu. Światło jak zwykle zapalone. W kuchni, łazience, sypialni. W salonie też. W salonie zawsze jest zapalone. Chyba że jest noc. Choć czasem myślę, że w noc specjalnie wstaje i też zapala. Żeby się poświeciło. Ot, tak. Co ma się nie świecić.

Nogi rzucone na stolik. Je chrupki z mlekiem. Na kolację.  Słyszę dokładnie każdy jeden haust jakby się dusił zatykany poduszką. Nakłada za dużo na łyżkę, pcha do buzi, ale nie zmieści. Zaraz się ochlapie i mleko pryśnie na parkiet. Nie będzie samo, krople dzisiejszego mleka spotkają się z kroplami mleka wczorajszego. I przedwczorajszego, i przedprzedwczorajszego. Witajcie kuzyni, wy też zostaliście niepokalanie poczęci w ustach nad miską chrupek Cheerios?

– Cześć kochanie!  – mówi.

– Cześć – odpowiadam, ale wychodzę do kuchni . Wiem co będzie. Wiem, że zaraz zacznie świergotać, pytać co u mnie i wyciągnie na wargi te swoje wiewiórcze zęby.

– Pieprzysz się z borsukiem! – powiedziała Aneta, po tym gdy poznałam ich pierwszy raz. Kiedyś, jeszcze w akademiku. – Serio, mówię ci, z prawdziwym borsukiem! Pamiętam, potem do tego borsuka przystawiała te swoje liche, piegowate piersi. A jeszcze potem, na naszym weselu, go wyśmiewała. Kurwa, nie druhna. Choć sukienkę miała ładną.

Ale nie, wracam do salonu. Miętoszę w dłoniach Duży Format i patrzę jak wiewiórcze zęby wyrzucają w moim kierunku strumień powietrza, który w locie zmienia się w słowa. Szczęśliwie nie muszę ich rejestrować. Oglądam siekacze z lekkim matowym nalotem. Powinieneś ser jeść, króliku! Czemu nie jesz sera?

– Jutro wrócę później – to akurat usłyszałam. Przez te wszystkie lata mój wewnętrzny system odbioru wyrobił sobie wrażliwość na kluczowe sygnały, które wyłapuje podejrzaną precyzją.

– Czemu? – pytam, choć nie chce wiedzieć. Chcę żeby wrócił najpóźniej jak się da, najlepiej jutro, albo za tydzień, miesiąc nawet. Żebym mogła sobie usiąść na kanapie. Sama. Żeby mieszkanie pachniało taką pustką jak po remoncie. Całe mleko wylałabym szybko do zlewu.

– Coś się stało? – teraz zacznie opowiadać o sobie, swoim szefie. I o swojej firmie, która nazwę ma tak  do pary jak krawaty dobierane przez jego matkę. – Mam nadzieję, że wszystko w porządku?

–   Oni po prostu nie znają się na zarządzaniu! – wiewiórcze zęby patrzą na mnie i zaczynają kłapać jak pokrywa od zsypu –  Na motywacji pracowników, odpowiedzialności. Na charakterze ludzi!

Ty się znasz – myślę –  ty  się znasz, inspektorze od bhp. Ty i cała Twoja borsucza rodzina.

– Może powinieneś im wytłumaczyć – mówię i oczyma wyobraźni widzę jak wiewiórcze zęby zaczynają w nieprzerwanym potoku słów zagarniać coraz więcej i więcej powietrza w tej ich niedużej klitce, aż wreszcie reszta zaczyna się dusić.

–   Wyobraź sobie cały dzień szkolenia, osiem godzin i nic!

– Co nic? – pytam choć kiedyś widziałam program tego jego szkolenia z bhp. Osiem bitych godzin opowiadania o gaśnicach i reanimacji. Reanimacji i gaśnicach. Zupełnie jakbym widziała nas w naszej sypialni.

– Nic nie zrozumieli! Zero! Szedłem potem korytarzem i widziałem jak się obchodzi jedna taka ruda z gniazdkami. – wiewiórcze zęby zaczynają przyspieszać. – I powiedziałem do siebie, dosyć tego!

I co? –znowu pytam, będę musiała toczyć tę rozmowę jak gluta w bułce. A mogłam, mogłam siedzieć spokojnie w kuchni, pić wino domowej roboty i czytać Duży Format

– Wziąłem ją na kolano i dałem klapsa!

– Że co? – wiewiórczym zębom chyba za przeproszeniem  znowu coś odjebało. Jak wtedy jego matce na weselu.

– Klapsa dałem przez tyłek?

– Janku, czy ty uderzyłeś kobietę?

– Nie uderzyłem! Klaps to nie jest bicie! Zrozum, kazali mi się opiekować i pilnować bezpieczeństwa pracy w całym zakładzie!

– Janku, kobietę? Ręką po pupie?

– Ha, od razu wiedziałem, że będzie zaraz że seksizm. Otóż, moja droga specjalnie klapsa dałem plastikową  podstawką pod notes. Tą w misie. Wszystko jest political correct!

Wiewiórcze zęby zaczynają chichrać. Tego nienawidzę najbardziej. Raz po raz cofają się i wychodzą naprzód. Miarowo. Jak harcerzyki na apelu. Zaraz podniesie wargi jeszcze wyżej i wyżej. I będzie wyglądał jak pusty namiot ze stelażem. Wielki, śmierdzący, hitlerowski namiot.

– Coś ci powiem Mariolko, naprawdę, mój ojciec dawał klapsy, mój dziadek dawał klapsy. I jeszcze nikt od tego nie umarł! A moja babka, moja babka mówiła…

– Lepiej bite niż zdechłe – mówię, patrząc na jego wredne, wystające wiewiórcze zęby i wreszcie, wreszcie z całej siły walę go Dużym Formatem w pysk.

  1. 06/12/2013 o 10:37 pm
  2. 06/12/2013 o 10:39 pm

    Kurwa, nie przy piątku

  3. 06/12/2013 o 11:07 pm

    galopujący major :
    Kurwa, nie przy piątku

    Mas ztu coś fajniejszego: http://doktorno.vot.pl/content/gwynne-dyer-the-tribal-mind

    :)

  4. hlb
    07/12/2013 o 12:03 am

    A to ja mam coś takiego…

    Boeing odpowiedział na brutalny zarzut Wojtka i jego czirliderek o outsorcingu i głodujących inżynierach. No więc, Boeing chce zbudować fabrykę i dać prace 8.5 tysiącom głodnych pracy w lotnictwie.

    http://seattletimes.com/html/businesstechnology/2022401328_boeing777xrfpxml.html

    Oferta poszła do 15 stanów, a ci którzy do wtorku potraktują ją poważnie, nakarmią swych głodujących inżynierów. Jest tylko takie but, że kto pragnie mieć fabrykę Boeinga, tak aby jego inżynierowie lotnictwa napełnili brzuszki, musi spełnić kilka warunków.

    Po pierwsze, musi mieć kilka konkretnych dynksów. Odpowiednie lotnisko do posadzenia 777 i 747-400. Autostrady podciągnięte na miejsce, gdzie będzie fabryka. No i koniecznie kolej należy podciągną√ do wtorku też. A skoro kolej i autostrady, to specjalistyczny port morki też dobrze byłoby okazać już na poziomie wysyłania ciwików.

    Ale to nie są wielkie jaja, jeśli chce się nakarmić 8500 inżynierów. Jaja zaczynają się w dalszej części tej oferty. Otóż Boeing po spełnieniu warunków wstępnych oczekuje jeszcze nastepujących drobiazgów. Lokalizacja za free albo za kosz szybkimi kosztami zmierzający ku „free”. Facilities też za free lub pochodne. Z skoro jedno i drugie, to oczywiście infrastuktura też potrzebna byłaby, najlepiej free of charge.

    Kto spełni te warunki musi juz tylko zapewnić, że zorganizuje rekrutację, obniży podatki, uprości pozwolenia na różne pierdoły – środowisko naturalne się tu inkluduje – i zapewni, że nie będzie świrował z cenami mediów. Acha, i Boeing prosi o gwatancję, żeby oferowani „głodni inzynierowie” nie byli roszczeniowi przy ustalaniu płac oraz wykazali się ogólna dobrą kondycją i wydajnościa.

    Oczywiście rodzi się pytanie, skoro Boeing chce postawić fabrykę którą zasponsoruje mu szczęśliwy zwycięzca, to czy nie lepiej jednak żeby oni sobie outsorcowali gdzie indziej? W końcu zamiast sponosrować fabryke, w której Boeing zatrudni „głoduących inżynierów lotnictwa”, prościeł byłoby samemu mieć taką fabrykę. Albo po prostu, przekwalifikować głodujących inżynierów, co pochłonełoby pewnie niewielką część kosztu zaproszenia Boeinga.

  5. 07/12/2013 o 11:58 am

    Nowa notka tylko po to, by przykryć moją plejlistę!

  6. hlb
    07/12/2013 o 1:22 pm

    Tam twoja plejlista. Major ukrywa proroctwo me!

    Wchodzę ci na gazeta.pl, bo pochnmurno, więc chce się posmiać. A tam spóźniony Mikołaj: na jedynce wielka zatroskana twarz Expierda Wojtka, który ostrzega.

    http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103454,14441036,Orlinski__Po_jaka_cholere_bylo_mi_to_cale_dziennikarstwo_.html

    Dlatego chciałbym, żeby mi koledzy zauważyli, że to ja pierwszy byłem tym prorokiem. O tu…

    https://galopujacymajor.wordpress.com/2013/11/13/bo-to-zla-tecza-byla/#comment-34545

  7. 07/12/2013 o 4:14 pm

    Czy ja dobrze słyszałem że Gowin chciałby uzależnić ilość głosów od ilości dzieci? o_O

  8. vHF
    07/12/2013 o 4:54 pm

    DoktorNo :
    Czy ja dobrze słyszałem że Gowin chciałby uzależnić ilość głosów od ilości dzieci? o_O

    Osobiście jestem za. Od czech dzieci w górę domniemanie komeptencji do wykonywania czynnego prawa wyborczego powinno zostać zawieszone.

  9. hlb
    07/12/2013 o 5:05 pm

    @vHF

    I do czeciego pokolenia naprzód. Inaczej ci, którym zawiesilibyśmy przy czecim gowinie, płodziliby dalej na potęgę w ramach zemsty na nas.

  10. 07/12/2013 o 5:09 pm

    DoktorNo :
    Czy ja dobrze słyszałem że Gowin chciałby uzależnić ilość głosów od ilości dzieci? o_O

    To go Komorowski z Wiplerem pieluchami nakryją

  11. cien.wojtka
    07/12/2013 o 5:55 pm

    DoktorNo :
    Czy ja dobrze słyszałem że Gowin chciałby uzależnić ilość głosów od ilości dzieci? o_O

    Oczywiście od momentu poczęcia. Kwestie techniczne do uzgodnienia.

  12. Koniec Polski Prawej
  13. 07/12/2013 o 6:23 pm

    Ale te dzieci to nasze czy ogólnie? :D

  14. hlb
    07/12/2013 o 7:18 pm

    Totalnie zrobił mi dzień ten wywiad z expierdem od internetu. Dziwi mnie kolegów oziębłość na to…

    Papierowy Wojtek z Agory napisał książkę wydaną przez Agorę traktującą o tym, jak bardzo internet zagraża papierowym produktom. W radiu należącym do tego samego koncernu, który płaci Wojtkowi na etacie, ukazuje się wywiad z nim promujący tę książkę i zawarte w niej tezy.

    W wywiadzie Wojtek zachwala rzekomą wyższość niusów i pochodnych produktów sprzedawanych na zadrukowanym papierze. Produktów dokładnie takich, jak produkowane przez zatrudniającą go firmę. Która, przypomnijmy, zainwestowała w jego książkę, a pośredni zamówiła wywiad z nim.

    A na samym końcu łańcuszka zdarzeń wywiad ten jest promowany na jedynce portalu należącego do tego samego koncernu.

    Kamon! Przecież to tak, jakby kierownik działu sprzedaży mrożonek w Tesco napisał za pieniądze Tesco, o tym jakie pyszne są mrożonki z Tesco. A następnie wywiad z nim ukazałby się w gazetce Tesco, rozdawanej przed wejściem do Tesco.

    A tymczasem w komciach na blogu Wojtek rozkręcił się już na całego ze swoim sajensfikszon i ogłosił, że żyjemy w czasach po „monopolizacji Internetu”.

    Luv it, więcej tego pana na odsłuchy poproszę! Jest zimno i szaro, chciałbym, żeby robił mi tak każdy dzień aż do Świąt.

  15. axolotl
    07/12/2013 o 7:54 pm

    @hlb
    ale niedokładnie czytasz wojtka. bo wojtek wytłumaczył, że jego krytyczne uwagi na temat internetów są dla GW niemal tak niebezpieczne jak ujawnienie Watergate dla Washington Post albo artykuły o talidomidzie dla Timesa. Czyli, że po tej jego książce internety przestaną finansować GW, którą następnie kupi Murdoch albo Geronim Martins i zacznie wydawać jako Biedronka Wyborcza. takim jest Wojtek proszę szanownego prokurenta prawdziwym dziennikarzem papierowym.

  16. 07/12/2013 o 8:05 pm

    @hlb:

    Pamiętasz jak RAZ nie skumał istoty działania internetu?

    I tu jest największa nieprawda w całym panaziemkiewiczowym tekście. Autor nie zauważył, że owo „wielkie grodzenie”, którym tak nas straszy… już dawno się dokonało! Internet już od dawna nie jest za darmo i nie płacą za niego żadne uniwersytety, rządy ani wojsko. Powiem więcej: w Polsce Internet stał się naprawdę szeroko znany – i dostępny – dopiero w tym momencie, gdy on za darmo być przestał! Co zresztą jest zrozumiałe: masowy klient to duży zarobek. Może dlatego niektórzy nie zdają sobie sprawy, że już nie jest tak, jak to można przeczytać w sprzedawanych w księgarniach podręcznikach, które – jak to zwykle podręczniki – opisują stan sprzed lat kilku czy nawet kilkunastu.

    http://www.wsp.krakow.pl/papers/fantast.html

  17. hlb
    07/12/2013 o 9:05 pm

    axolotl :
    @hlb
    ale niedokładnie czytasz wojtka. bo wojtek wytłumaczył, że jego krytyczne uwagi na temat internetów są dla GW niemal tak niebezpieczne jak ujawnienie Watergate dla Washington Post albo artykuły o talidomidzie dla Timesa. Czyli, że po tej jego książce internety przestaną finansować GW, którą następnie kupi Murdoch albo Geronim Martins i zacznie wydawać jako Biedronka Wyborcza. takim jest Wojtek proszę szanownego prokurenta prawdziwym dziennikarzem papierowym.

    No fakt, troszku go niedokładnie go czytam. Ale, ale jeśli idzie o treść to tam jest zylion fajności, w tym Wojtku. Na przykład, to co Wojtek se wykombinował na temat „gazetki Tesco w UK” itp. Srogie sajensfikszon w stylu tetedekaenoskim.

    Największy nakład i fakt, że coś jest na papierze nic nie mówi o tym, jak „gazetka Tesco” ma się do upadku lub nawet nieupadku rynku informacji sprzedawanej w formie drukowanej. Bo „gazetka Tesco” zasadniczo nie ma znaczenia na rynku dostawców newsów i infotainmentu w UK.

    Najważniejszym dostawcą informacji w UK jest prawdopodobnie internetowy portal BBC. Który, btw, _nie_jest_ prywatny.

    Zresztą, gigantyczny i znaczący portal interntowy BBC, to doskonały kontrargument do Wojtkowych fantazji na temat biznesmodeli istniejących w globalnym internecie. I też jest to przykład kompletnie obalający Wojtkowe generalizacje na temat ogólnego stanu mediów i ich realcji z tym internetem.

    Nie znaczy to, że nie ma zjawisk, które wojtek opowiada. Znaczy to tylko, że uprościł se rzeczywistość pod własną tezę. Kolejnym przykładem z brzegu, który nie mieści w tym Wojtkowym fantasy, jest oczywiście HuffPo.

    I owszem portaloza i jej mierny poziom jest w Polsce problemem. Ale dominacja portalozy to jest stan POLSKIEGO rynku. Znowu Wojtka generalizacje są po prostu głupie. Polski internet nie jest gałęzią gospodarki jak globalny, nazwijmy to, internet. Więcej, jest zapóźniony, oparty na wyrywkowym małopwaniu udanych pomysłów amerykańskich i opanowany przez dziwaczne zjawiska lokalne.

    DoktorNo :
    @hlb:
    Pamiętasz jak RAZ nie skumał istoty działania internetu?

    I tu jest największa nieprawda w całym panaziemkiewiczowym tekście. Autor nie zauważył, że owo “wielkie grodzenie”, którym tak nas straszy… już dawno się dokonało! Internet już od dawna nie jest za darmo i nie płacą za niego żadne uniwersytety, rządy ani wojsko. Powiem więcej: w Polsce Internet stał się naprawdę szeroko znany – i dostępny – dopiero w tym momencie, gdy on za darmo być przestał! Co zresztą jest zrozumiałe: masowy klient to duży zarobek. Może dlatego niektórzy nie zdają sobie sprawy, że już nie jest tak, jak to można przeczytać w sprzedawanych w księgarniach podręcznikach, które – jak to zwykle podręczniki – opisują stan sprzed lat kilku czy nawet kilkunastu.

    http://www.wsp.krakow.pl/papers/fantast.html

    Ototo. Wojtek stał się totalnie Ziemkiewiczem. Na poziomie zrozumienia zjawisk, a także na poziomie fantastycznych wniosków wyciąganych z fragmentarycznej wiedzy, własnych lęków i dziwacznych pekoncepcji z cyklu „Lem to przewidział”.

    Ziemkiewicz jak się gubi w swojej wizji współczesności, to zaczyna bredzić o Leninie. Wojtek – o tym, że papier dobry, bo Watergate, a internet niedobry bo Kominek.

    A najbardziej wychodzi z niego Ziemkiewicz, kiedy zaczyna budować te dziwne teorie na temat odpowiedzialności za kontent. On kompletnie przegapił, iż w UK to właśnie papierowe dziennikarstwo okazało się być w ostatnich latach źródłem najgorszego sortu zachowań, korupcji, skandali itd.

    Ziemkiewiczem lecąc, Wojtek zachwala rzekomą odpowiedzialność wydawcy niusów telewizyjnych czy wydawcy gazety i stawia naprzeciw… dostawcę określonej usługi. Odpowiednikiem Youtube w świecie papieru jest raczej drukarnia, albo w najlepszym razie dystrybutor, niż gazeta.

    Albo on nie rozumie jak działają dostawcy usług – nie tylko wirtualnych, ale wszelkich – albo po prostu kłamie, żeby mu się wyssana z palca teza domkneła.

    Nie bójmy się prawdy: Wojtek ewidentnie postanowił zmonetyzować na kilku słabo zriserczowanych flejmach ze swojego Facebooka i ze swojego bloga. Otrzymał monety od zainteresowanego tematem koncernu, który lubi kiedy Wojtek pisze o ich budyniu lepiej niż o konkurencyjnym budyniu.

    Kominek, Segritta i WO – „don’t worry, we are from the internets”. Hehehe.

  18. hlb
    07/12/2013 o 9:36 pm

    OT, jako niedawno adopotowany Katalończyk spieszę się podzielić darmowym Orwellem „Homage to Catalonia”. Ktoś z kolegów może chcieć se poczytać.

    http://www.studyplace.org/w/images/3/38/Orwell-1938-homage-to-catalonia.pdf

    Wciskałem na Twitterze, ale w Szambie jeszcze nie. Więc podjeżdżam z tem towarem.

  19. Anonim
    07/12/2013 o 9:55 pm

    Trzymajcie się, autorka z gazeta.pl tłumaczy Orlińskiemu, że dziennikarstwo nigdy nie miało się lepiej:
    http://technologie.gazeta.pl/internet/1,104665,15093674,Dziennikarstwo_nigdy_nie_mialo_sie_lepiej__czyli_jak.html#BoxSlotIIMT

  20. hlb
    07/12/2013 o 10:14 pm

    @Anonim

    Obydwoje mają problem z pojęciem różnicy między medium informacyjnym a np. Facebookiem. A także między np. dziennikarzem czy dziennikarzopodobnym produktem portalozy a Kominkiem, który jeśli już to mógłby być rozpatrywany w tej samej katogorii co papierowe pisarstwo na zajdle i najki.

    Kamon. Bloger zarabiający w papierze artykułami o ostrygach i prasowaniu żabotu, który opluwa innych blogerów, którzy zarabiają tekstami o budyniu i stanikach z własnej szafy. Wywiad w portalu, do którego polemikę pisze w tym samym portalu jakaś redaktora internetuff, czapkująca rzekomemu warsztatowi, który Wojtek zdobył na wydziale chemii i szlifował w Szerokich Formatach.

    Ludzie, prima aprilis dopiero za pół roku.

  21. 07/12/2013 o 10:55 pm

    Tam jest więcej loli. Że niby portale to mogą robić wszystko i nie masz szans ich sądownie załatwić, a gazeta papierowa to nic nie może i ojezujezu prokurator na karku. Tak, na przykąłdzie prawicowych szmatławców drukowanych to najlepiej widać. Tak bardzo trzymajo poziom ze strachu przed prokuratorem że jezusmaria.

    Wojtek od prostej tezy, że net to zalew gówna w którym możesz wyłowić (do niedawna za darmo) trochę pereł, robi swój butthurt, że będą razem z drugim Wojtkiem biegaczem zbędni, więc net jest do dupy. Mehmeh

  22. 07/12/2013 o 11:06 pm

    @hlb, @Anonim, @Major

    Zilustrujmy te artykuliki adekwatnym podkładem dźwiękowym. :)

  23. hlb
    07/12/2013 o 11:24 pm

    galopujący major :
    Wojtek od prostej tezy, że net to zalew gówna w którym możesz wyłowić (do niedawna za darmo) trochę pereł, robi swój butthurt, że będą razem z drugim Wojtkiem biegaczem zbędni, więc net jest do dupy. Mehmeh

    Otototo. Ale gdyby wziąć wszystko co się drukuje, od ulotki salonu kosmetycznego za rogiem przez „Tryptyk rzymski” Wojtyły do twórczości Hemingwaya (dawno nie używałem tego przykładu, więc MSPANC) to tez dojdziesz do wniosku, że szajsu trzeba przerzucić moc, żeby dotrzeć do „The Sun Also Rises”. Łatwiej upowszechniać w internecie wszystko, to i gówno łatwiej, oczywiście.

    Na marginesie, nie wiem jak to wygląda od polskiej strony internetu, ale jeśli chodzi o sprzedaż informacji, to oczywiście że internet już dzisiaj robi to lepiej. I dlatego wygrywa. A wygrywa zazwyczaj tam, gdzie nie małpuje schematów z tradycyjnej prasy.

    Popatrz na eksplozję serwisów dostarczających informacje gospodarczą, giełdową, techniczną etc, etc. Specjalistyczne hurtownie niusów są nie do pokonania przez papier bo są lepsze. Raz, bardzo często nius z wczoraj czytany dziś rano to już nie jest nius, tylko historia. A kto poznaje historię z gazet, ten sam sobie szkodzi. Dwa, technologia umożliwia podanie ilości informacji i w jakości, o której jeszcze parę lat temu można było pomarzyć.

    A i informacja inna niż użytkowa jest w internecie lepsza tam, gdzie jest specjalistyczny dostawca. Popatrz choćby na sport.

    Nie ma już miejsca na mydło i powidło, jakim w sumie jest klasyczna gazeta codzienna z niusami, ogłoszeniami drobnymi, felietonami, krzyżówką, reportażem i działem sportowym. I to jest oś tego wojtkowego butthurtu.

    Nie ma też już miejsca dla niektórych gatunków. Sorry ale nie interesuje mnie już bieda reportaż podróżniczy upchnięty między sudoku a reklamę. Jak będę chciał wiedzieć dla przyjemności jak jest w miejscu x, to se pooglądam zdjęcia ludzi z tamtej okolicy. A jak będę chciał tam polegać, to szybciej zaufam recenzjom z TripAdvisor niż redaktorowi, którego wysłali w delegację, żeby popróbował ostryg.

    I nie zmienia to faktu, że nadal chętnie wydam za dobrą książkę solidnego autora, który mi np. opisze fajnie ten czy inny region. Ale reportażyki upychane między sudoku a reklamę nigdy na tej półce i tak nie leżały.

  24. fidelio
    08/12/2013 o 12:27 am

    hlb :

    galopujący major :
    Wojtek od prostej tezy, że net to zalew gówna w którym możesz wyłowić (do niedawna za darmo) trochę pereł, robi swój butthurt, że będą razem z drugim Wojtkiem biegaczem zbędni, więc net jest do dupy. Mehmeh

    Otototo. Ale gdyby wziąć wszystko co się drukuje, od ulotki salonu kosmetycznego za rogiem przez “Tryptyk rzymski” Wojtyły do twórczości Hemingwaya (dawno nie używałem tego przykładu, więc MSPANC) to tez dojdziesz do wniosku, że szajsu trzeba przerzucić moc, żeby dotrzeć do “The Sun Also Rises”. Łatwiej upowszechniać w internecie wszystko, to i gówno łatwiej, oczywiście.
    Na marginesie, nie wiem jak to wygląda od polskiej strony internetu, ale jeśli chodzi o sprzedaż informacji, to oczywiście że internet już dzisiaj robi to lepiej. I dlatego wygrywa. A wygrywa zazwyczaj tam, gdzie nie małpuje schematów z tradycyjnej prasy.
    Popatrz na eksplozję serwisów dostarczających informacje gospodarczą, giełdową, techniczną etc, etc. Specjalistyczne hurtownie niusów są nie do pokonania przez papier bo są lepsze. Raz, bardzo często nius z wczoraj czytany dziś rano to już nie jest nius, tylko historia. A kto poznaje historię z gazet, ten sam sobie szkodzi. Dwa, technologia umożliwia podanie ilości informacji i w jakości, o której jeszcze parę lat temu można było pomarzyć.
    A i informacja inna niż użytkowa jest w internecie lepsza tam, gdzie jest specjalistyczny dostawca. Popatrz choćby na sport.
    Nie ma już miejsca na mydło i powidło, jakim w sumie jest klasyczna gazeta codzienna z niusami, ogłoszeniami drobnymi, felietonami, krzyżówką, reportażem i działem sportowym. I to jest oś tego wojtkowego butthurtu.
    Nie ma też już miejsca dla niektórych gatunków. Sorry ale nie interesuje mnie już bieda reportaż podróżniczy upchnięty między sudoku a reklamę. Jak będę chciał wiedzieć dla przyjemności jak jest w miejscu x, to se pooglądam zdjęcia ludzi z tamtej okolicy. A jak będę chciał tam polegać, to szybciej zaufam recenzjom z TripAdvisor niż redaktorowi, którego wysłali w delegację, żeby popróbował ostryg.
    I nie zmienia to faktu, że nadal chętnie wydam za dobrą książkę solidnego autora, który mi np. opisze fajnie ten czy inny region. Ale reportażyki upychane między sudoku a reklamę nigdy na tej półce i tak nie leżały.

    News papierowy is dead, to jasne. A dobry reportaż już od dawna funkcjonuje w formie książkowej. Gazeta jako konglomerat powyższych nie ma już racji bytu. Zresztą widać to po strategii Agory, która się asekuruje inwestując w inne media (portal, radio).

  25. 08/12/2013 o 1:14 am

    BTW koleżanka mi mówiła, że w UK jest jakaś nagroda za reportaż i podobno 6 raz z rzędu ją zgarnął Polak/Polka. Nie wiem czy to prawda, ale to by znaczyło że Szczygieł i jego szkoła z Tochmannem robią dobrą robotę.

  26. hlb
    08/12/2013 o 1:17 pm

    galopujący major :
    BTW koleżanka mi mówiła, że w UK jest jakaś nagroda za reportaż i podobno 6 raz z rzędu ją zgarnął Polak/Polka. Nie wiem czy to prawda, ale to by znaczyło że Szczygieł i jego szkoła z Tochmannem robią dobrą robotę.

    Ale to chyba w XIX wieku. Bo jeśli chodzi o taki klasyczny reportaż w rozumieniu polskim, to mamy lekki problem z tagowaniem w języku angielskim. Zasadniczo szkoła anglosaska i francuska się mocno róznią w nomenklaturze i klasyfikacji gatunków. Reportaż w rozumieniu polskim, tak jak felieton w rozumieniu polskim, przenależy raczej do szkoły fancuskiej, często nie bezpośrednio,, ale na przykład przez Rosję.

    W angielskim i amerykańskim jest feature, ale feature to nie jest dokładnie to samo co reportaż. Feature to w sumie każdy większy kawałek, który wymaga jakiegoś poważniejszego riserczu. Natomiast, jeśli dobrze pamiętam, w Polsce przez reportaż rozumie się takie coś, co ma skrywane pretensje do literatury non-fiction, ale z powodów i niepowodów drukowane jest w gazecie i z nią wędruje do kosza (czasem recyklowane w książkach w postaci zbiorów reportaży czy teges).

    Stąd nie mam pojęcia jak koledze pomóc. I zaznaczam, że wszystkie powyższe risercze robiłem z pamięci, a z 20 lat nie interesowałem się historią gatunków. Poza tym jest niedziela rano, dzień pańskiego odpoczynku, w którym na pamiątkę Cudu w Kanie wszyscy mamy ból głowy.

    A że Miszcz Szczygieł robi dobrą robotę, to wątpliowści nie podlega. I doprawdy wielkia jest jego dobroć i umiłowanie bliźniego, że woggle chce mu się przychodzić do tych Szerokich Obcasów. Oni wszyscy powinni co dzień rano po kolegium redakcyjnym ustawiać się do Miszcza i całować go w umęczoną stópke jego. Bo jest on dla nich jak ten pasterz z Galilei co z troską pochyla się nad każdym zbłąkanym baranem.

  27. hlb
    08/12/2013 o 1:29 pm

    Tymczasem w komciach na blogu swym Wojtek neguje drony Amazona. Oczywiście, jest to kompletnie bez znaczenia co Wojtek mysli o dronach Bezosa. Znaczenie ma to, co drony Bezosa myślą o Wojtku.

    Już obecnie koszt drona to kilkaset do kilku tysięcy funtów (są różne specjalistyczne zabawki, np do filmowania blockbusterów po więcej, ale nie o to chodzi). Tak czy owak, w niedługiej perspektywie nieba się zadronia. Pizza, ważne dokumenty, wódka, narkotyki od zaprzyjajaźnionego dilera i takie tam.

    Amazon nie Amazon, na końcu i tak będzie to Amazon. A amerykańska FAA już próbuje to jakoś regulować i pewnie będzie się tym pilnie zajmować przez następne kilka lat.

    Wojtek natomiast ewidentnie nie słyszał o pojęciu „drone journalism”. Kto wie może Bezos w swym głebokim spojrzeniu w przyszłość kupił WPost, żeby zamienić ją w pierwszy w historii bezzałogowy dziennik.

    Umiem sobie wyobrazić, że jak już Jeronimo Martins odkupi Wyborczą i rzeczywiście – zgodnie z proroctwem kolegi axolotl -, będziecie mieli Biedronkę Wyborczą, a może nawet i Wysokie Biedronki, Duże Bierdonki i Biedronki Świąteczne, że wtedy ów Jeronimo też wypiedoli połowę składu i przyjmie drony.

    Ostatecznie co to za róznica czy na reportaż o ostrygach poleci Wojtek czy dron. Dron przynajmniej nie da się otruć.

  28. adas
    08/12/2013 o 2:25 pm

    Kiedyś koledzy stali tam gdzie Wojtek, a dziś stoją po stronie ZOMO! Albo Kominka.

    Ja się powtórzę, w przerwie miedzy czytaniem niepotrzebnych książek (kurna, Kuczok rzeczywiście słaby jest, a nie wierzyłem najlepszym pisarzom Polski, a przynajmniej „Gnój” słaby jest, choć momenty bywały), że Wojtek rację ma. Choć jej nie ma.

    Bo jest Wojtek, który ostatnio żyje z monetyzowania swych tekstów blogowych w postaci książek przeróżnych i poradników albo wkładek przed Disneya sponsorowanych, ale jakiś tam warsztat ma. I ma, no może bardziej kiedyś miał, tabun sprawdzaczy i poprawiaczy, a przede wszystkim miał łosi, którzy kwitowali kontrakty reklamowe, że mógł się Wojtek poczuć czysty jak lilija nawet jak jego pensję aktualnie płacił Amber Gold.

    Po drugiej stronie aktualnie jednak mamy dziennikarzy z na.temat nie piszących „dla fejmu”, którzy uwielbiają czytać komentarze pod artykułami, bo się z nich uczą najwięcej. No i mamy Kominków, którzy zawsze mogą napisać w ramach polemiki „hehe:)D!:) Buziaczki”.

    Sorry, ja jednak wolę śmiać się z Wojtka.

    Choć fajne jest czytanie Wojtka, przyznaję, na zasadzie „za moich czasów było lepiej” i „już na sumeryjskich tabliczkach urzędnik o imieniu Kzesep skarży się na syna”.

  29. hlb
    08/12/2013 o 3:30 pm

    adas :
    Kiedyś koledzy stali tam gdzie Wojtek, a dziś stoją po stronie ZOMO!

    Nie wiem, jak reszta czcigodnego Szamba, ale ja zawsze stałem tam, gdzie ZOMO.

    Kolega myli porządki. W kwestii kopyrajtów i szeroko pojętego jumactwa internetowego, to ja zawsze będę stał po stronie Wojtka. Jakby wybuchła o to wojna i Wojtek na tę wiadomość zemdlałby na posterunku, to ja pod ostrzałem zaniósłbym go do najbliższego drona medivac.

    Ale jeśli idzie o gloryfikowanie dramy na temat niezwykłego zagrożenia, jakie niesie upadek papieru, to niestety, ale niestety, stoję po stronie snajperów.

    Nasza anegdotyczna #babanakasie jest w tej samej sytuacji co on, bo ją drony Tesco (czyli samoobsługowe kasy, które btw bardzo lubię) też ścigają. A nawet ona jest w sytuacji gorszej. Ona ma mniej oszczędności, mniej możliwości ewakuacji na z góry upatrzone pozycje. No i przede wszystkim mniej okazji do nagłaśniania swojej sytuacji.

    Żeby nie szukać daleko przykładów gdzie drama Wojtka jest raczej mało dramatyczna, przypomnijmy taki drobiazg. Wojtek został związkowcem, jak mu się zaczęło kurczyć. Agora się ugięła i nie poszła na wojnę, być może i dlatego, że nagłośnienie ewentualnego kwasu nie byłoby warte utrzymania paru wojtków (do redukcji ostatecznie zawsze można posłać wojtków niezwiązkowych). Szeroko pojęta #babanakasie tak łatwo nie miałaby. A on jeszcze może dalej jojczyć i tuzin cześćjacków zawsze okaże współczucie.

    Wojtek będzie miał na swoje subaru jeszcze jakiś czas. I ja mu tam nie żałuję, bo ręce każdemu zginają się do siebie. Ale współczucie to jednak jest service premium, na który swoimi reportażami ze szkoły jazdy po lodzie jeszcze u mnie nie zapracował.

    Mój point jest taki, że zmiana eliminująca całe gałęzie gospodarki i pewne zawody jest naturalnym skutkiem ubocznym postępu. Wytwórcy infotainmentu zawijanego w papier nie mają tutaj w żadnym sensie prawa do specjalnego pochylania.

    Godząc się na postęp, akceptujemy skutki uboczne. Chodzi o to, żeby kapitalizm zmusić do pokrycia wszystkich kosztów niwelowania tych skutków, nie o to żeby żyć w jakimś popierdolonym denialu opartym na własnym egoistycznym butthurcie.

  30. hlb
    08/12/2013 o 4:34 pm

    @adas

    Riserczowałem ten Kuczok case, co tu kolega dawał, no i chyba jednak wybieram choose life, choose Kominek.

  31. 08/12/2013 o 6:07 pm

    Tymczasem w dalekiej mgławicy redaktor Warzecha starł się z elektoratem PiS…

  32. hlb
    08/12/2013 o 7:41 pm

    @DoktorNo

    Wysłać drony. Obustronnie.

    BTW, srsly nie to jest najfajniejsze, że drony wkrótce zastąpią tych wszystkich redaktorów, ale to, że – o ile Chris Anderson ma rację – za chwilę będzie trzecia rewolucja przemysłowa, czyli personal 3D printers. A to znaczy, że każdy z nas będzie mógł se sam wydrukować takie drony i wysłac po dowolnego łosia w dowolnym miejscu.

    Hejting przejdzie nareszcie na bardziej ekscytujący level. Totalnie nie mogę się doczekać, żeby cojapaczyć rozwój wypadków.

  33. adas
    09/12/2013 o 12:20 pm

    Ależ ja się z kolegą zgadzam – Wojtku błyskotliwie, ale jednak pierdoli o tym jak to w mediach papierowych było piknie, chiński mur, dziennikarze na etatach i wyrobieni czytelnicy głosujący na UW. No dobra, to ostatnie to nie Wojtek.

    Niech jednak kolega zastanowi się nad jednym – lepszym dostawcą (lol)kontentu jest jednak czeradka wojtkowa czy na.temat? Kolega się pewnie nie zgodzi, ale dla mnie to jednak zupełnie inny poziom. Choć umowy śmieciowe i stażyści tu i tu.

    A właśnie. Kolega hlb jest Anglikiem albo Szkotem z tego co kojarzę, w każdym razie dżentelmenem – no wiec chciałbym się dowiedzieć, czy Boris Johnson rzeczywiście jest brytyjskim Radkiem Sikorskim, czy to GW maluje go tak piknie?

    Właśnie, kolega ma jakiś lepszy pass pod pościelą, czy jak już Brytole zaczną wywalać Polaków za mur, planuje ekspatriować się do Umęczonej?

    Tak, tego Kuczoka naprawdę nie polecam, szczególnie ludziom zakochanym w Lipinach, Chebziu, Chropaczowie, a nawet Załężu.

  34. Anonim
    09/12/2013 o 1:01 pm

    hlb :
    Totalnie zrobił mi dzień ten wywiad z expierdem od internetu. Dziwi mnie kolegów oziębłość na to…
    Papierowy Wojtek z Agory napisał książkę wydaną przez Agorę traktującą o tym, jak bardzo internet zagraża papierowym produktom. W radiu należącym do tego samego koncernu, który płaci Wojtkowi na etacie, ukazuje się wywiad z nim promujący tę książkę i zawarte w niej tezy.
    W wywiadzie Wojtek zachwala rzekomą wyższość niusów i pochodnych produktów sprzedawanych na zadrukowanym papierze. Produktów dokładnie takich, jak produkowane przez zatrudniającą go firmę. Która, przypomnijmy, zainwestowała w jego książkę, a pośredni zamówiła wywiad z nim.
    A na samym końcu łańcuszka zdarzeń wywiad ten jest promowany na jedynce portalu należącego do tego samego koncernu.

    Wierna kopypasta z modelu prawaków, gdzie Wildsteinową „Dolinę Nicości” polecał Ziemkiewicz. Dystrybuował Janke, a wywiadował go Gociek. Wszystko to w miłym, ciepłym UważamRze.

    To samo na bardziej surowym poziomie od lat robi Sakiewicz, a teraz ekstrapolują Karnoscy. Robił też TVN/Onet/Multikino/Plejada/Akson, robiąc z Brodzik i Małaszyńskiego królów bolandzkiego aktorstwa, żeby po dwóch sezonach zepchnąć na ostatnie strony Pudla.

    Wszystko to ekstrapoluje model linkowania. Wymuszane to jest pewnie przez nierozumienie współczesnych mediów, a trochę przez potrzebę szybkiego efektu, kosztem wiarygodności.
    Totalnie spada więc cytowalność. Rzadko kto podaje źródła, bo wszędzie widzą konkurencję. Dlatego dziennikarscy wannabe linkują i cytują się sami, do obrzydzenia. Wiedza, że jak sami się nie polecą, to nikt tego nie zrobi.

  35. hlb
    09/12/2013 o 1:31 pm

    adas :
    Niech jednak kolega zastanowi się nad jednym – lepszym dostawcą (lol)kontentu jest jednak czeradka wojtkowa czy na.temat? Kolega się pewnie nie zgodzi, ale dla mnie to jednak zupełnie inny poziom. Choć umowy śmieciowe i stażyści tu i tu.

    Najlepszym dostawcą lolkontentu futurologiczno-wannabeexpierdzkiego jest, był i będzie FYM. Wojtek dopiero pracuje na swoją pozycję. Jego książka „Internet. Czas się śmiać” to jedynie nieśmiała próba dorównania epokowej dla lolkontentu pozycji „Czerwona strona Księżyca”

    adas :
    A właśnie. Kolega hlb jest Anglikiem albo Szkotem z tego co kojarzę, w każdym razie dżentelmenem – no wiec chciałbym się dowiedzieć, czy Boris Johnson rzeczywiście jest brytyjskim Radkiem Sikorskim, czy to GW maluje go tak piknie?

    Boris Johnson to jest styl bycia pałą, z którym trzeba się urodzić. Radek wyłącznie aspiruje do takiego poziomu. I jeszcze mu sporo brakuje. Kolega pozna naszego mayora…

    adas :
    Właśnie, kolega ma jakiś lepszy pass pod pościelą, czy jak już Brytole zaczną wywalać Polaków za mur, planuje ekspatriować się do Umęczonej?
    Tak, tego Kuczoka naprawdę nie polecam, szczególnie ludziom zakochanym w Lipinach, Chebziu, Chropaczowie, a nawet Załężu.

    Się kolega nie ekscytuje portalozą. Życie polityczne w UK jest dużo bardziej skomplikowane niż daje radę ogarność przeciętny redaktor internetów. Szczególnie taki wykarmiony na cycu Węglarczyka.

    @Anonim
    Ale jak spada cytowalność? Co nie zajrzę do Gazety, a nawet do Wyborcza_pl, to widzę niusy w stylu „OdRzeczy napisała, że Rzepa napisała, że Ziemkiewicz powiedział u Moniki Olejnik”. Pracownicy mediów, nowych i starych, prawdopodobnie generują 50% traffiku własnej konkurencji.

  36. hlb
    09/12/2013 o 7:19 pm

    Nasz Wojtek Czasiebać Orliński chyba pokłócił się z czytelnikiem, który przyszedł po autograf, ale miał też uwagi. Ostatnim razem Coryllus miał coś podobnego, jeśli dobrze sobie przypominam.

    http://wo.blox.pl/2013/12/Internet-Czas-sie-bac.html#comment-12784371

    No i ta jego rewolucja boomboxów, które ukryją jego maile przed dronami Bezosa. Czy jemu ktoś już powiedział, że jego mała paranoja o maile i historię przeglądanych pornioli jest kompletnie bez znaczenia dla kierunku rozwoju internetu w obecnej dekadzie?

    Oni tam naprawdę myślą w tym zoo, że obecny internet to taki trochę szybszy juzenet. Maile? Jaka istota ludzka wysyła, kuffa, maile w 2014? Drony Bezosa pewnie pourywały se turlaki ze śmiechu.

  37. 09/12/2013 o 9:24 pm

    hlb :
    Oni tam naprawdę myślą w tym zoo, że obecny internet to taki trochę szybszy juzenet. Maile? Jaka istota ludzka wysyła, kuffa, maile w 2014? Drony Bezosa pewnie pourywały se turlaki ze śmiechu.

    Zauważ, że Wojciecha „Szpiegują mnie drony fejsbuka przez gugle na linuksie Orlińskiego” jest to pośrednio związane z jego wchodzeniem w nostalgiczny nastrój, w czasy ZX Spectrum, vide owa notka:

    http://wo.blox.pl/2013/08/Pokolenie-kanalu-36.html

    i ta:

    http://wo.blox.pl/2006/08/Zielono-na-czarnym.html

    Faktycznie, dla niego internet to usenet odbierany na futurystycznym ZX Spectrumie, w/g tego co powiedziałeś ostatnio. :P

  38. hlb
    09/12/2013 o 10:01 pm

    @DoktorNo

    Wojtek jest w trudnej sytuacji. Chciałby tak jak jego bardziej popularny kolega po fachu – „zrezygnowałem z dziennikarstwa i zajmuję się tylko blogiem” – ale nie ma tej krzepy i odwagi.

    Miszczem Szczygłem nie będzie, no bo jednak nie, Kominka się wypiera. Słabo go widzę koło 2016 roku.

  39. hlb
    09/12/2013 o 10:05 pm

    Właściwie to lepsze. Wojtek powinien cojapaczyć jak bardziej skuteczny kolega-bloger ze stajni Agory dodaje i monetyzuje, hehehe.

  40. cien.wojtka
    10/12/2013 o 2:16 pm

    Z przykrością informuję, że niniejszy komentarz nie zawiera hejtu.
    Nie wiem, jak szanowne Szambo odnosi się do zatęchłej polskiej fantastyki lat 80, ale jakby co, to kowbojtomasze wystawili sześć książek za co łaska na bookrage.org
    Dziwnym zbiegiem okoliczności cena za pakiet premium wynosi tyle, co za wojtkową internetową lemoniadę. Ja tam kupiłem, by sobie przypomnieć, jaki jestem stary. I endżojuję.

    Jak ktoś chytry, to można też za złocisza nabyć m.in. klasyka „Już Zajdel wymyślił smartfona z opcją płacenia”.

  41. hlb
    10/12/2013 o 3:11 pm

    @cień.wojtka

    No, nie wiem. Ja im tam zapłacę za Zajdle, a drony Cowboytomasha przechwyco moje dane. Prowokacja milicyjna!

    Kupię, jak będzie w Amazonie. Chętnie dam trzy razy tyle. Bo za to drony Bezosa zapewnią mi bezpieczeństwo i anonimowość. No, chyba że się upowszechnio te boomboxy do internetów, które Wojtek Kominek zachwala w swojej ksiażce o wirusach.

    BTW, Wojtek opisał gdzieś jak te boomboxy Moglena zbudują alternatywę dla zwycięskiego biznesmodelu silikonowych korpów? Bo wydaje mi się, że póki co tam nadal kręci się pierdololo na temat „jezujezu, majo moje prywatne komcie z Fejsa”.

  42. 10/12/2013 o 9:40 pm

    Tymczasem w USA…

  43. 11/12/2013 o 7:48 am
  44. hlb
    11/12/2013 o 1:17 pm

    DoktorNo :
    Zostawię to tutaj…
    http://lewica.pl/blog/?blog=71&id=28934

    Odkrywajo, co myśmy tu już odkryli dawniej. I dobrze. Niech majo. :D

  45. 11/12/2013 o 2:59 pm

    @hlb:

    No i masz, neobarok, wydanie w stylu „Spinal Tap”:

    http://m.onet.pl/rozrywka/muzyka/wywiady,3n7f9

    :P

  46. hlb
    11/12/2013 o 3:46 pm

    Ale kolega Docent vHF to się dokumentnie opierdala. Grudzień jest jego miesiącem na to, żeby Wojtka bronić. I co? Jajco. Wojtek jest bity równo i skutecznie, ale broniony nie jest wcale.

    Pewnie Docent znów jest na tradycyjnych, comiesięcznych feriach dwutygodniowych. A na feriach będzie prokrastynował?

    Może więc zbijmy kogoś jeszcze innego niż Wojtka. Jakieś poważne kandydatury?

  47. 11/12/2013 o 4:31 pm

    @hlb

    A widziałeś link powyżej? :D

  48. hlb
    11/12/2013 o 5:44 pm

    DoktorNo :
    @hlb
    A widziałeś link powyżej? :D

    No, Budzyński, no. Artysta. Więc czasem wolno mu popierdolić takiego typu głupoty.
    Dopóki za swoją syntezą i analizą nie obsuwa się gwałtownie poza macierz, to można go obśmiać, ale na to przymknać oko. Jak się obsunie poza macierz i wyląduje na nie swoim, jak Kukiz albo regularnie Kazik, to wtedy robi się problem i należy bezwarunkowo tłuc.

    Byłem na jednym z pierwszych w historii Armii koncertów, bo nie załapałem się na żaden koncert Siekiery. Potem miałem chyba pierwsze dwie na winylach. I zawsze najsmutniejsze było dla mnie to, że on miał po prostu słabe teksty.

    Potem troszku peron odsunął mu się od stopy i te teksty zaczęły być słabe a nawet głupie. Muzyka też mu się zrobiła już koło 1992 strasznie paździerzasta. I zalatująca starą kyjzą. Więc prawdę mówiąc atencję mą utracił na prawie dwie dekady. Stąd zguglałem to gówno i posłuchałem se jakiegoś kawałka. I w sumie nuda, choć może nie tak straszna jak kiedyś.

    A wywiad? No to jest taki ludowy synek od strugania flecików z buczyny, którego pytają o trudne rzeczy, to pociska swoje ludowe farmazony: „Wiedza, w której milionowej sekundy co powstało, nie zbawia mojego życia. Czy to sprawi, że moja dusza mniej będzie cierpieć? Nie. Dlatego uważam, że jest to „najgłupsza maszyna na świecie”.

    No, tak se synek wyobraził całą sytuację i uczciwie się przyznał w tytule: „Biedny katolik patrzy na zderzacz hadronów”. Risercz woggle nie był wymagany przy tak sformułowanym zadaniu.

    Jednak chętniej stłukłbym jakiegoś bardziej jędrnego buca. Coś jak Wojtek i Ziemkiewicz. Ale żeby to nie był ani Wojtek, ani Ziemkiewicz. Chyba bedzie musiało jednak poczekać do przyszłego tygodnia. O ile oczywiście woggle nie przerwę przerwy w milczeniu i nie przerzucę z cyberbullyingu na, ja wiem? Paintball? Zorbing?

    Może się na kajtsurfing przerzucę i zacznę grać w golfa. Wojtka strolluję jego własnym bajasem konfirmacyjnym.

  49. adas
    11/12/2013 o 7:30 pm

    W piątej trzynastego, więc spodziewam się wielkich rzeczy. Niech kolega nie podupada na duchu. Świętym czy nie świętym.

    I tak płynnie przeszliśmy do Armii, która jest bodaj jedynym projektem Brylewskiego, który absolutnie mi nie pasuje. Dla mnie zawsze to było toporne granie, czy to jak miałem 14 lat czy teraz. Nie kupuję tej mieszanki wokalu z gitarami i trąbką, waltornią, co to tam jest. Z jednym wyjątkiem, i tu się bardzo zdziwiłem, ale „Freak” z 2009 z Brylewskim w roli gościa jest bardzo fajny. Tam jest powietrze!

    Kolego hlb, jakbym miał kolegi talent literacki, to wziąłbym ten wywiad z Budzym i przerabiał go, może nie na WPP, ale MOP (Małe Opowiadanie Polskie), bo cudny jest katolicki postmodernizm i skoki od Joyce’a do zderzacza hydronów i kabała. No urwa, na polskiego Pynchona widać potencjał.

    Budzyńskiemu trzeba przyznać zresztą, że się urwał poręczy mniej od reszty.

    Co do tego tekściku o sarmatyxmie polskim. To nie tekst, tylko tekścisko. Krócej Mości Niepanowie, krócej.

  50. 11/12/2013 o 8:08 pm

    adas :
    Kolego hlb, jakbym miał kolegi talent literacki, to wziąłbym ten wywiad z Budzym i przerabiał go, może nie na WPP, ale MOP (Małe Opowiadanie Polskie), bo cudny jest katolicki postmodernizm i skoki od Joyce’a do zderzacza hydronów i kabała. No urwa, na polskiego Pynchona widać potencjał.

    Ha! Ja na ten tekst natknąłem się świeżo po zobaczeniu mockumentary „This is Spinal Tap”, i przed oczętami stanęła mi wizja filmu o fikcyjnym polskim zespole, dajmy na to, „Torsje Stefana”, który założyły małolaty w latach 80-tych zafascynowane „Sex Pistols” które to szalały na Jarocinie, potem podstarzały się i zaczęły grać jak „Perfect” względnie późne „Lady Punk”, a potem dostały objawienia, i zaczęły grać chrześcijański rock, by drugą dekadę nowego stulecia przywitać supertwardym brzmieniem w stylu w.w. Budzego połączonego z obecnym Kukizem. :]

    Forma realizacji, oczywiście taka sama jak „This is Spinal Tap” :P

  51. hlb
    11/12/2013 o 8:45 pm

    adas :
    Kolego hlb, jakbym miał kolegi talent literacki, to wziąłbym ten wywiad z Budzym i przerabiał go, może nie na WPP, ale MOP (Małe Opowiadanie Polskie), bo cudny jest katolicki postmodernizm i skoki od Joyce’a do zderzacza hydronów i kabała. No urwa, na polskiego Pynchona widać potencjał.

    Bardzo koledze dziękuję, choć oczywiście wyczuwam potencjalną złośliwość. A podejrzliwość wobec cudzych dronów, komciów i ciasteczek to jest naturalna cecha każdego, kto się w Polsce wychował.

    Niestety, nie wiem jak koledze pomóc sajensfikszon o Budzyńskim, bo niespecjalnie znajduje Budzyńskiego jako materiał na bohatera sarmackiego sajensfikszon.

    No chyba że takie, iż Budzyński umiera i idzie do nieba. Idzie oczywiście pieszo. Bo skoro uważa kolajder za głupią maszynę, to wizualizuję sobie, że takie prozaiczne rzeczy typu pralka, lodówka, czy samochód też ma za głupie. Nawet głupsze od kolajdera.

    Bo co robi taka lodówka? Obniża temperaturę kiełbasy, musztardy i wódki o, say, 15 stopni. Czy od zimnej wódki i kiełbasy bez jadu kiełbasianego dusza Budzyńskiego będzie mniej cierpieć? Nie sądzę.

    O musztardzie nie wspomnę, ponieważ wiadomo, że musztarda w każdej temperaturze jest tak samo zdrowa, bo zawiera ocet. Można wręcz założyć, że musztarda to idealny poczęstunek dla pielgrzyma-punkrockowca. Dusza od niej nie cierpi, choć nie jest jasne czy się od niej ukaja. No i dzięki użyciu można przechowywać musztardę bez głupich urządzeń (note to self: sprawdzić, czy sam ocet nie jest głupi, kiedy się dokona porównania ocet versus cierpienie duszy).

    A co robi taki samochód? Jedzie. Przybliża człowieka do celu. Albo i oddala go, jeśli akurat człowiek jest w potrzebie spierdalać. Ale czy duszy jest lepiej albo gorzej, kiedy ciało się przybliża (lub oddala)? No, nie. Głupia, durna maszyna. Więc to. Może nawet głupsza niż kolajder.

    Wracając do akcji, Budzynski umiera i idzie pieszo do nieba. Kiedy wreszcie dochodzi na miejsce, upierdolony błotem i zjebany jak koń po rodeo, to w niebie, jak to w niebie, wita go Święty Piotr.

    – Słuchaj, Budzy – mówi Piotr – fajnie że jesteś. Bozia od rana pytał, co cię tak długo, kurwa nie ma, jakbyś się uparł pieszo dymać zamiast podjechać. No ale jesteś, to dobrze. Bo widzisz jest taka sytuacja, że mamy wakat na stanowisku starszy kolajderowy. No, wiesz takie tam, przeliczyć hadrony, czy się liczba zgadza, troszku pozderzać, żeby maszyna nie rdzewiała, plus logistyczne czynności, czyli wyprowadzić psa Szredingera, a także wódkę, musztardę i kiełbasę w lodówce uzupełnić. W sumie trochę trzeba się na tym wszystkim znać, żeby interesu doglądać. A ty se napisałeś w CV, że „Biedny katolik, który patrzy na zderzacz hadronów”. To w sumie masz doświadczenie zawodowe.

    adas :
    Budzyńskiemu trzeba przyznać zresztą, że się urwał poręczy mniej od reszty.

    Urwało mu srogo, tylko że zdaje się obrzyguje tym głównie swój własne wewnętrzne uniwersum, więc w sumie jego sprawa.

    adas :
    Co do tego tekściku o sarmatyxmie polskim. To nie tekst, tylko tekścisko. Krócej Mości Niepanowie, krócej.

    Ale co? Krócej? W sarmatyzmie? Po polsku nie da się pisać krótko.

  52. hlb
    11/12/2013 o 9:11 pm

    Ojej, zobaczyłem se tubke z Budzyńskim i wzbudził moją sympatię. Straszny farmazon, ale dałbym mu na palecu polizać musztardy, czemu nie?

  53. 11/12/2013 o 9:19 pm

    @hlb

    O, i bywa na imprezach chrześcijańskiej muzyki alternatywnej. :P Kolejny element pasujący do wyimaginowanego filmu „O to ‚Torsje Stefana’!”

    Czy SAF jest imprezą chrześcijańską? Czy osoby niereligijne mają tam czego szukać?
    Czy osoby niereligijne mają tam czego szukać? Można by równie dobrze zapytać, czy osoby niereligijne mają czego szukać na koncertach U2, w powieściach Tolkiena czy w fugach Bacha.
    Z chrześcijaństwa płynie dla wielu z nas inspiracja do tworzenia, do zaangażowania w otoczenie, w którym żyjemy. Stąd wynika nasz sposób postrzegania świata i rozwoju człowieka. To źródło jest dla SAF bardzo istotne.
    Festiwal może być atrakcyjny dla każdego człowieka, niezależnie od światopoglądu i religijności bądź jej braku. Spotkanie ludzi o różnych przekonaniach i pomysłach na życie i to, co z tego wynika jest dla nas wartością samą w sobie.

    http://slot.art.pl/pl/festinfo

  54. hlb
    11/12/2013 o 9:36 pm

    @DoktorNo

    No tak. Bo stary Bachu czyścił te fugi wyłącznie dla pomnażania bozi. Tak samo jak dziś nie bierze się piniendzy od zasobnych sponsorów, tylko robi się różne rzeczy, żeby pomnażac coca-colę, telefonie komórkowe i inne volkswageny.

  55. m.bied
    12/12/2013 o 12:38 pm

    @kolajzer

    Bardzo mądry jest ten Budzy.

    „Ciągle słyszę, że Vanish usuwa wszystkie plamy i nie szkodzi tkaninom. Tymczasem to jest kłamstwo”.

    Chyba powinien nagrać o tym następną posępna płytę.

  56. służbowo
    12/12/2013 o 11:11 pm

    szprota postanowiła iść w ślady wojtka i dała głos w papierowym zinie znanym z drukowania poety szwedzkiego, że „prasa papierowa umiera”. trochę to smutne, że taka oddana i taka na kolanach, a wojtek nie dał jej nawet pół szpalty w szerokich, tylko musi się produkować w jakimś periodyku, który czytają co najwyżej szwedzki z ausirem.

  57. cyncynat
    13/12/2013 o 8:37 am

    Dla Docenta i Majora:
    http://nymag.com/thecut/2013/12/reading-while-female-misogynists-masturbation.html

    Roth & Updike as „midcentury misogynists”.

    Te laski sa straszne…

  58. vHF
    13/12/2013 o 10:04 am

    I was looking for something at the midpoint between Anna Karenina and Bridget Jones’s Diary and there was just a void. Now I would put Doris Lessing’s The Golden Notebook in there, and Zadie Smith’s NW.

    Co do definicji „midcentury” to mozna sie spierac, ale Updike i (zwlaszcza) Roth wyrabiaja norme na mizoginow.

  59. cyncynat
    13/12/2013 o 10:21 am

    vHF :

    I was looking for something at the midpoint between Anna Karenina and Bridget Jones’s Diary and there was just a void. Now I would put Doris Lessing’s The Golden Notebook in there, and Zadie Smith’s NW.

    Co do definicji “midcentury” to mozna sie spierac, ale Updike i (zwlaszcza) Roth wyrabiaja norme na mizoginow.

    „But the second thing was, weirdly, around the same time, in my late twenties, I read Philip Roth for the first time. Philip Roth, whom I’d always avoided — along with all the other midcentury misogynists — because I was like, “Nope, can’t do it, can’t go there. It’s bad and un-PC and I won’t find anything there that I can stomach. I’ll just be so offended and I won’t be able to read these books. There are plenty of people enjoying them and I refuse to be one of them.”

    Dla mnie :facepalm:

    Z nieco innej beczki, ale tez dzis znalazlem. Cos do poczytania:
    http://www.amazon.com/Words-Power-Feminist-Reading-Thinking/dp/0415902002
    http://www.amazon.com/Representing-Reason-Feminist-Theory-Formal/dp/0847696693/ref=pd_sim_b_1

  60. cyncynat
    13/12/2013 o 11:06 am

    Z innych niusow: nowy Thor mnie zanudzil, nowy Hobbit (+butelka wina) byl OK.

  61. vHF
    13/12/2013 o 11:08 am

    cyncynat :
    Z innych niusow: nowy Thor mnie zanudzil, nowy Hobbit (+butelka wina) byl OK.

    Ja postanowiłem oba zajumac jak wyjda na DVD/Blue Ray. Czyli mam przed soba jeszcze kilka miesiecy.

  62. cyncynat
    13/12/2013 o 11:12 am

    vHF :

    cyncynat :
    Z innych niusow: nowy Thor mnie zanudzil, nowy Hobbit (+butelka wina) byl OK.

    Ja postanowiłem oba zajumac jak wyjda na DVD/Blue Ray. Czyli mam przed soba jeszcze kilka miesiecy.

    Thor z DVD juz jest do zajumania. Ja tylko na Hobbita wybralem sie legalnie (dla zony: ona prowadzi, ja pije wino aby hobbity latwiej wchodzili).

  63. vHF
    13/12/2013 o 1:14 pm

    Nowa notka wojtka mnie zażenowała durnotą i fanboizmem. Mam nadzieję że to nie mój miesiąc na bronienie.

  64. 13/12/2013 o 6:46 pm

    A tu video: :P

  65. cyncynat
    14/12/2013 o 7:30 am

    http://onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1111/j.1756-1183.2012.00143.x/abstract

    „This paper offers an “analytic analysis” (that is, one that uses both the sources and methodology of the early analytic tradition in philosophy) of Kafka’s Der Proceß. Specifically, the author uses the formal logic Ludwig Wittgenstein charted out in the Tractatus logico-philosophicus to show that while Josef K.’s arrest, trial and “execution” may seem unjust or even invalid when we refuse to consider pre-existing or self-determined guilt, Kafka’s portrayal of logical contradiction actually reveals the proceedings to be entirely logically valid. The author accomplishes this through an identification of several key contradictions in Kafka’s text combined with an exploration of Wittgenstein’s proof (using truth-tables) that contradictions, though senseless (sinnlos), still belong to logical symbolism. Thus, while the Law (das Gesetz) of the novel’s enigmatic and terrifying Court (das Gericht) remains as inscrutable as ever, Der Proceß does indeed heed another sort of law-the laws of formal logic.”

  66. Emluby
    14/12/2013 o 11:17 am

    O w morderczke, naprawdę grube, chyba zajumam

    cyncynat :
    http://onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1111/j.1756-1183.2012.00143.x/abstract
    “This paper offers an “analytic analysis” (that is, one that uses both the sources and methodology of the early analytic tradition in philosophy) of Kafka’s Der Proceß. Specifically, the author uses the formal logic Ludwig Wittgenstein charted out in the Tractatus logico-philosophicus to show that while Josef K.’s arrest, trial and “execution” may seem unjust or even invalid when we refuse to consider pre-existing or self-determined guilt, Kafka’s portrayal of logical contradiction actually reveals the proceedings to be entirely logically valid. The author accomplishes this through an identification of several key contradictions in Kafka’s text combined with an exploration of Wittgenstein’s proof (using truth-tables) that contradictions, though senseless (sinnlos), still belong to logical symbolism. Thus, while the Law (das Gesetz) of the novel’s enigmatic and terrifying Court (das Gericht) remains as inscrutable as ever, Der Proceß does indeed heed another sort of law-the laws of formal logic.”

  67. m.bied
    14/12/2013 o 12:18 pm

    Nadredaktor dostarczył grubo:

    „Pamiętam, jak po 10 kwietnia 2010 r. mój syn, od wielu lat mieszkający w Ameryce, koncertmistrz orkiestry symfonicznej, zadzwonił do mnie i zwierzył się, że kiedy usłyszał o tej narodowej tragedii w mediach i o spekulacjach, że może z tego wybuchnąć wojna, zaczął serio rozważać zgłoszenie się do wojska.

    Nigdy w życiu nie sprawił mi większej satysfakcji!”

    http://niezalezna.pl/49481-bohaterowie-naszych-czasow

    W zasadzie, czemu nie? Armia koncertmistrzów orkiestr symfonicznych powinna ruszyć na Moskwę i wyrzucić rucholi z Kremla. Od dawna im się należy.

  68. 14/12/2013 o 7:56 pm

    Zostawię to tutaj:

    http://multibook.pl/pl/p/Rafal-Gan-Ganowicz-Kondotierzy/3396

    W Jemenie obie walczące strony dogadały się. Opuszczając ten kraj, nie wiedzieliśmy, że rokowania były prowadzone już od miesięcy. Jemen pozostał re­publiką. Ale niekomunistyczną. Na początku 1970 ro­ku wydalono „doradców” sowieckich. Zamknięto so­wiecką bazę w Al-Hudejda. W lipcu tegoż roku Jemen Północny wznowił stosunki dyplomatyczne ze Stanami Zjednoczonymi i uzyskał od nich pomoc. 300 tysięcy uchodźców z Południowego, „ludowego” Jemenu na­płynęło jeszcze tego samego roku. W 1979 roku Połud­niowy Jemen napadł na Północny, próbując go przyłączyć siłą (na wzór Korei, gdzie się to nie udało, czy też Wietnamu, gdzie, niestety, się powiodło). 300 milionów dolarów pomocy wojskowej od USA. Inwazja się zała­mała. Zamachy stanu. Kraj jest „daleki od wzorców demokracji”. Ale jest wolny. I ma przed sobą przy­szłość. I w tym jest i moja maleńka zasługa.

  69. vHF
    14/12/2013 o 8:52 pm

    Nawet nie zacząłem czytać, a już koleżeństwu podsuwam: http://wyborcza.pl/1,95892,15134221,Mlody_dziennikarz__internetowy__pisze_do_Orlinskiego_.html

  70. vHF
    14/12/2013 o 9:04 pm

    A tutaj jeszcze sam wywiad z wojtkiem http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103454,14441036,Orli%C5%84ski__Po_jak%C4%85_choler%C4%99_by%C5%82o_mi_to_ca%C5%82e_dziennikarstwo_.html
    Wiem że już zostało zauważone, ale rzeczywiście zapiera dech w piersi jak słodko pierdoli o chińskim murze dając wywiad w radiu Agory pod i nad linkiem do swojej książki w agorowym sklepie.

  71. vHF
    14/12/2013 o 9:11 pm

    P. młody dziennikarz internetowy: „Większość z dziennikarzy internetowych, których znam, to ludzie myślący poważnie o sprawach kraju i świata.”

    Kurwa niech mi ktoś pokaże język z bardziej stęchłymi kliszami niż polski. „Sprawy kraju i świata”, ja pierdolę.

  72. vHF
    14/12/2013 o 9:14 pm

    „Koncerny medialne, (…) Podglądają, co robią firmy w USA i na Zachodzie Europy i ewentualnie kopiują rozwiązania, chociaż częściej po prostu coraz bardziej obniżają mianownik, aby przyciągnąć jak najwięcej widzów lub użytkowników.”

    Obniżają mianownik, kurwa, kurwa, co za kretyn.
    (Owszem zdaję sobie sprawę że mówię do siebie.)

  73. cyncynat
    14/12/2013 o 9:25 pm

    A koledzy sledza czarna komedie pt „Ukraina chce do Europy!!!!”?

    BTW Guardian publikuje na ten temat taki straszny shit Shauna Walkera, w odcinkach. Generalnie prasa w UK jest dosc okropna jesli chodzi o pisaniu o Europie Wschodniej.

  74. cyncynat
    14/12/2013 o 9:26 pm

    vHF :
    P. młody dziennikarz internetowy: “Większość z dziennikarzy internetowych, których znam, to ludzie myślący poważnie o sprawach kraju i świata.”
    Kurwa niech mi ktoś pokaże język z bardziej stęchłymi kliszami niż polski. “Sprawy kraju i świata”, ja pierdolę.

    A ukrainska mowe znasz?

  75. vHF
    14/12/2013 o 9:34 pm

    cyncynat :
    A ukrainska mowe znasz?

    Nie znam. I dramy nie śledzę. A przecież jak jeszcze byłem w Krakowie w 2004 to nawet wstążeczkę pomarańczową nosiłem, bo taka była moda.

  76. cyncynat
    14/12/2013 o 9:46 pm

    vHF :

    cyncynat :>
    A ukrainska mowe znasz?

    Nie znam. I dramy nie śledzę.

    Szkoda. To jedyna rzecz, ze wschodu Europy ktora ostatnio sledzilem. Nawet Wojtek juz mnie tak bardzo nie smieszy ostatnio. Dam mu pol roku.

  77. vHF
    14/12/2013 o 9:58 pm
  78. cyncynat
    14/12/2013 o 10:05 pm

    vHF :
    Nie śledzę, ale przeczytałem http://www.lrb.co.uk/blog/2013/11/22/peter-pomerantsev/the-man-who-mistook-ukraine-for-a-fur-hat/ i nawet mi się podobało.

    Sensowny tekst, ale krotki, (zbyt) powierzchowny i nie dotyczy tego co sie dzieje na Majdanie. Lepszy tu: http://www.theatlantic.com/international/archive/2013/12/what-europe-means-to-ukraines-protesters/282327/

  79. 14/12/2013 o 11:29 pm

    vHF :
    P. młody dziennikarz internetowy: “Większość z dziennikarzy internetowych, których znam, to ludzie myślący poważnie o sprawach kraju i świata.”
    Kurwa niech mi ktoś pokaże język z bardziej stęchłymi kliszami niż polski. “Sprawy kraju i świata”, ja pierdolę.

    No wiesz każda gazeta w Polsce, nawet „Odgłos Pipidówki”, musi mieć działy „Z kraju” i „Ze Świata”, w przeciwnym razie to nie jest gazeta. :P

  80. 15/12/2013 o 1:57 pm

    „Fakt”: gazeta o psychozach Polaków. :P

  81. adas
    15/12/2013 o 11:24 pm

    No, koledzy zaszalelli. No to po kolei. Weekend.

    @ hlb
    Naprawdę wolałbym być złośliwy, ale jak czytam jakiegoś, nawet zgrabnie napisanego, gniota i zastanawiam się, czemu nie mógłbym i ja (oczywiście MOPa na początek), to trafiam na Twój komentarz – jak jesteś w lepszej formie – i mi przechodzi ta chęć. Masz talent do pisania.

    @Major
    Topol się nazywa Jachym i „Siostra” to jedna z najbardziej odjechanych książek jakie w życiu czytałem. Jazda bez trzymanki i czasem bez sensu. Na dodatek z jawnymi odniesieniami do Celine’a i jego „Śmierci”. Dużo pisania, czasem zbyt dużo, kilka fragmentów porywających, ale i trochę eleganckiego bełkotu. Uff, podsumowując – jedna z najlepszych powieści o transformacji jaką czytałem (choć tu w swej masie rządzą Ukraińcy, z czym Cyncynat się nie zgodzi). A miałem niegdyś odjazd na Europę Wschodnią.

    Inne jego rzeczy dużo słabsze.

    @ Ganowicz
    Najbardziej frapujący jest tu zestaw polecających. Facet ma stronę w wiki i nagłówek brzmi pięknie

    „polski żołnierz RP na uchodźstwie, najemnik, dziennikarz, korespondent Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa – ps. Jerzy Rawicz, działacz polityczny i społeczny, członek Rady Narodowej Rzeczypospolitej Polskiej[3].”

    Dalej momentami jest jeszcze ciekawiej.

    @ gender
    widziałem to coś! W realu! Leżało tuż obok Wyborczej na okładce której Joanna Bator (muszę coś jej przeczytać, ale kiedy?) wieszczy, że „Gender rozpirzy Polskę”. Czy jakoś podobnie.

    A ja jestem pewnie zboczony, bo sobie natychmiast zwizualizowałem w chorym mózgu mym ten sam napis ze zdjeciem księżulka albo choćby ministranta.

  82. 16/12/2013 o 6:33 pm

    Zostawię to tutaj, z braku czego innego do lolania… :P

    http://mediologia.salon24.pl/555381,katastrofa-innowacyjna-w-polsce

  83. cyncynat
    16/12/2013 o 10:31 pm

    Znalazlem reinkarnacje Wisi Szymborskiej: http://instagram.com/christopherpoindexter

  84. hlb
    17/12/2013 o 5:05 pm

    @adas

    Bardzo dziękuję. Nadal podejrzewam twoje drony Bezosa, że chcą pożreć moje ciasteczka. :)

    @fszystcy

    Przekażcie Wojtkowi, że może dalej nie wierzyć w drony Bezosa. Dawałem na twitterze, tu zostawie kolegom, którzy nie są tam widywani.

    http://www.bloomberg.com/news/2013-12-16/dream-of-drone-commerce-has-24-u-s-states-vying-for-test-sites.html

    Amerykańskie FFA zgadza się na 1000 pozwoleń na loty dronów niekomercyjnych. Chodzi o drony, które mają operatorów, a operatorzy będą wstanie drony obserwować. Ale to rozwiązanie tymczasowe. Departament Transportu prognozuje, że do 2035 roku, czyli za 21 lat, w The USA będzie pracować 250tys. dronów.

    Kongres zlecił przygotowanie do 2015, czyli przez rok, przygotowanie projektu regulacji dotyczących dronów. Powstanie też 6 poligonów testowych, Rozpoczął się właśnie wyścig pomiędzy 24 stanami, o to gdzie będą takie poligony. Bo to oznacza, że za niedługo tam właśnie może się rozwijać przemysł, w który Wojtek sobie spokojnie będzie nie wierzył w te ciepłe i wilgotne Święta.

    Pisałem ostatnio, że ważniejsze od tego, czy Wojtek wierzy w drony Bezosa, jest to czy drony uwierzą w niego. Ale to założenie jest już troszkę nieaktualne. Drony Bezosa już prawdopodobnie dawno na niego wyłożyły długą, świąteczną laskę wanilii.

    Przeczytałem jakie głupstwa powypisywał w swoim fymoidalnym dziele „Internet. Strach się śmiać” i nagle dostałem zooma z nieba, że jego już nawet nie warto cyberbullyingować. On się po prostu nie zdążył zawczasu odejść na drugi krąg i leci bardzo nisko we mgle.

    Tymczasem koledzy, też na Twitterze, podrzucali artykuł, w którym Mistrz Szczygieł przerwał milczenie. Wielki iest Mistrz i zaprawdę przenikliwy.

    http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/mariusz-szczygiel-gdyby-nie-bylo-gazet-pisalbym-na-plotach

    Mistrz Szczygieł – oby święteczna wódeczka smakowała mu dobrze, a lodówka nigdy go nie zawiodła – jest przenikliwy jak zawsze. Jeśli język polski trzeba utrzymywać, to po to żeby myśli Mistrza Szczygła przetrwały dla potomnych. Bo zaprawdę powiadam wam, jest Mistrz Szczygieł największym polskim pisarzem.

    Mistrz Szczygieł przerwał milczenie i wypowiedział się także o farmazonach, które powymyślał se Wojtek. Nie odniósł się bezpośrednio, o nie, bo Mistrz zbyt wiele ma taktu i polityczności.

    Ale artykuł zilustrowano zdjęciem nienowym, retuszowanym. Może to być znak, że Mistrz Szczygieł do nowego zdjęcia nie był gotowy, bo na przykład, twarz ma opuchniętoą od fejspalmów po lekturze farmazonu Wojtka. Który to farmazon, na marginesie dodajmy, ma adekwatną okładkę. Przypominającą pudełko taniego proszku, albo i mydlin w płynie.

    Mistrz Szczygieł rzekł: „Gdyby nie było gazet, pisałbym na płotach. Natomiast jestem wielbicielem mediów społecznościowych, bowiem im bardziej ludzie się porozumiewają, tym lepiej. Oczywiście, jak wszystko, ma to swoje dobre i złe strony.”

    I zaprawdę powiadam wam jeszcze, stawiajcie płoty. Bo koniec prasy papierowej już nastąpił, tylko go jeszcze nie widać. Bo te wszystkie Semki, Ziemkiewicze, Orlińskie, Wielowieyskie i Węglarczyki robią zamieszanie, a w zamieszaniu, jak mówi Biblia, zawsze gówno widać. Stawiajcie płoty, żeby Mistrz miał gdzie pisać. Bo płoty te kiedyś będą waszymi relikwiami. Będą waszymi banksymi pielgrzymstwa polskiego.

    Papierowa prasa się w Polsce skończyła – dziękujmy za to naszemu bogu Panu, ojcu wina i szlachetnej najebki – a internet zamienił podawanie niusów z fastfuda w superfastfud. Ale to dobrze. Niech łosie, które piszą książki w stylu „Internet. Czas się rozpłakać” pozostaną jak te wąsate kierowniczki społemowskich barów, które też fastfud zastąpił. Im więcej fastfudu, tym lepiej będzie tym, którzy chcą nam sprzedawać slow food.

    Bo my, łosie z prawdziwych niesarmackich internetów, lubimy slow food. I nie przeszkadza nam, że komuś trzeba za nie zapłacić więcej niż za fastfud, a nawet więcej niż za pasztetową z gieesu.

    Amen.

  85. 17/12/2013 o 8:06 pm

    Zostawie to tutaj:

    Wszyscy mamy jednak w Polsce problem z czasem wolnym. Kiedy pracujemy, marzymy o wypoczynku. Ale gdy przyjdzie wolna chwila, głupiejemy – co teraz? Jak wykorzystać długi weekend?

    Z radością przyjmujemy więc każdą inicjatywę, która nam powie, co mamy robić. Dlatego mieszkańcy wielkich miast stoją całą noc w idiotycznych kolejkach do muzeów, których w dzień nie odwiedza pies z kulawą nogą – bo chcą uczestniczyć w rytuale Nocy Muzeów. A mieszkańcy mniejszych ośrodków udają, że bardzo ich bawią żarty trzeciorzędnych kabaretowych chałturników podczas imprez z serii „Dzień N.”.

    – Ja to się najlepiej bawię na konwentach science fiction – mówię Szlendakowi.

    – Nie pan jeden! – odpowiada profesor. – Polska klasa średnia nie wypracowała własnych standardów ubawu. Te jaskółki, które się pojawiają, jak hipsterskie kluby, są natychmiast obśmiewane przez mainstream. Dlatego klasa średnia czuje się niezręcznie sama ze sobą i jedynym wyjściem jest ucieczka w niszę – konwenty fantastów, obiadki retromaniaków w garniturach szytych na miarę, zjazdy neorycerskie, rekonstrukcje bitew.

    http://wyborcza.pl/najblizsi/1,135312,15080621,KROK_2__Zagubieni_w_sieci.html?bo=1#TRrelSST

  86. adas
    17/12/2013 o 8:10 pm

    Nie wiem, czy się Tobą zgodzić, czy nie?

    Bo w sumie, przeglądając czasem „Forumy” (Polityka to wydaje jako przegląd prasy zagranicznej) i próbując swych sił w lengłidżu zawsze mam wrażenie, że w Polsce się strasznie dużo pisze. Że w Polsce się nie sprzedaje niusa, tylko tworzy elaborat na dowolny temat. Od majtek D… po politykę zagraniczną Iranu w kontekście chińskim – tekst musi zawierać zdanie autora na temat i wizję konsekwencji, które spadną na każdego Polaka.

    No więc może, wychowany na tej manierze, na polskiej „szkole reportażu”, która wcisnęła się wszędzie, nadmiernie cenię gazetowy kontent? Bo ja nadal twierdzę – nawet jeśli na.tematy to warianty przejściowe i będzie lepiej, to jednak wolę wojtki. A nawet stażystów od wojtków, bo za nimi jednak stoi jakieś know how. A co stoi za na tematami? Pekaesy Lisy, charyzma Jankego, brylowania Mistewicza i naiwność, bo ja wiem, Lipszyców.

  87. hlb
    17/12/2013 o 9:33 pm

    adas :
    zawsze mam wrażenie, że w Polsce się strasznie dużo pisze. Że w Polsce się nie sprzedaje niusa, tylko tworzy elaborat na dowolny temat. Od majtek D… po politykę zagraniczną Iranu w kontekście chińskim – tekst musi zawierać zdanie autora na temat

    To są dwa tematy, proszę kolegi. Po pierwsze, była na początku lat 90. próba zaprowadzenia anglosaskiego porządku w prasowym słowotoku. W sensie, żeby informacja była maksymalnie obiektywna i wyprana z biasu, a komentarz oddzielnie podany.

    Przyznajmy uczciwie, że Wyborcza chciała tę nowinkę wprowadzić i przez pewien czas się trzymała. Inne madia, nie tylko papierowe, były raczej sceptyczne wobec tego nowinkarstwa, ale tak do drugiej połowy lat 90. uponowały umiarkowanie.

    Eksplozja tefauenów, polsatów, superekspresów i faktów spowodowała, że ta przejściowa moda okazała się passe. Nie ma w kulturze sarmackiej miejsca na przedstawienie opisu rzeczywistości, a nestępnie omówienie tego opisu. Sarmacki model informowania o wydarzeniach ze świata to model weselno-knajpiany. Przebiega on tak…

    Najpierw autor wyraża swóg generalny szero kopojęty stosunek do świata. Następnie mówi co myśli o Niemcach, Ruskach i tych wszystkich, panie, z Afryki i Azji. Najczęstsze warianty to: „ja, panie to mam ich tych brudasów w dupie!” – lub przeciwnie: „na całym świecie mają nas w dupie i my musimy im pokazać, że dupa to nie my!”.

    W ten sposób autor daje swojemu sarmackiemu słuchaczowi kontekst i generalne pojęcie z czym zaraz pojedzie. Daje słuchaczowi się przygotować, usytuować swój odbiór apriorycznie po stronie aprobaty („pewnie, kurwa, pewnie, Janek”) lub kontrowersji („ale, kurwa, Janek, co ty mi tu pierdolisz”).

    Po ustawieniu cues autor przechodzi do samego niusa. Ale zawsze podaje kilka faktów, ale nigdy za dużo, a potem przeplata bardziej uściślonymi opiniami własnymi. Nie stroni też od przypomnienia swojej generalnej pozcji nakreślonej we wstępie.

    Ten późniejszy obyczaj, czyli iteracji w informacji, połączony z szeroką frazą statystycznego sarmackiego komentarza powodują, że sarmacka szkoła informacji to informacja długa. Niemniej szeroka fraza i iteracje są ważne, bo jesli pamiętamy, że jest to model informowania weselny-knajpiany, to musimy też pamiętać, że odbiorca w takich okolicznościach podencjalnie jest najebany.

    No i ten głęboko tradycyjnie Polski model, wysublimowany do gatunków dziennikarskich ostatecznie zwyciężył w nowym milenium. Bo był nardziej naturalny dla polskiego masowego odbiorcy, zazwyczaj najebanego, albo niepokojąco przypominającego swoją niekumacją stan genetycznego najebania.

    Duga kwestia, że Polak, każdy Polak, ma na każdy temat jakieś zdanie. Żyjąc w kulturze, która ciągle narażona jest na utratę znacznej części materialnego dorobku kulturowego, każdy potrafiący się wypowiedzieć pisemnie Polak uważa, że ma obowiązek zanotować swoje pierdolenie dla Potomnych.

    Kto wie, może za rok wybuchnie znów wojna światowa i spłoną w kolejnym powstaniu wszystkie Mickiewicze i albumy z Janem Pawłem. Wówczas, świadectwo będzie dawać to co przetrwa. A w takiej masie na pewno coś przetrać musi.

    adas :
    zawsze mam wrażenie, że w Polsce się strasznie dużo pisze. Że w Polsce się nie sprzedaje niusa, tylko tworzy elaborat na dowolny temat. Od majtek D… po politykę zagraniczną Iranu w kontekście chińskim – tekst musi zawierać zdanie autora na temat

    Chodzi wszak o to, że azaliż czyż „Polaków nie było wśród ofiar”?

    adas :
    No więc może, wychowany na tej manierze, na polskiej “szkole reportażu”, która wcisnęła się wszędzie, nadmiernie cenię gazetowy kontent? Bo ja nadal twierdzę – nawet jeśli na.tematy to warianty przejściowe i będzie lepiej, to jednak wolę wojtki.

    Kolega mnie pyta, czy jak człowiekowi zepsuje się samochód zimą w środku Białowieskiej Puszczy, to czy bedzie czekał, aż mu podjadą z calwadosem, czy bedzie jednak skłonny dla rozgrzania się obsączyć gin lubuski, który przecież symbolem obrzydliwości jest. To nie jest właściwie postawiony problem.

    adas :
    No więc może, wychowany na tej manierze, na polskiej “szkole reportażu”, która wcisnęła się wszędzie, nadmiernie cenię gazetowy kontent? Bo ja nadal twierdzę – nawet jeśli na.tematy to warianty przejściowe i będzie lepiej, to jednak wolę wojtki. A nawet stażystów od wojtków, bo za nimi jednak stoi jakieś know how. A co stoi za na tematami? Pekaesy Lisy, charyzma Jankego, brylowania Mistewicza i naiwność, bo ja wiem, Lipszyców.

    …bo właściwie postawiony problem jest taki. Nie wyrywajmy wojtków, po to żeby nasadzić ajgorów, czy lipszyców. Wyrywajmy WSZYSTKICH, tak aby przetwały tylko najdorodniejsze i rzadkie egzemplarze. A wówczas, kto wie, może już za sto dwieście lat Polska też będzie miała przyzwoitą kulturę.

    Ja tam jestem pozytywistą i wychodzę z założenia, że żaden naród nie jest stracony dla Piękna&Dobra, tylko należy nie ustawać w wyrywaniu.

    Ponoć król Mieszko wyrywał zęby tym, którzy nie trzymali kupy w dupsku i z fikuśnego naonczas i świeżo importowanego chrześcijaństwa osuwali się nazad w pogaństwo. Jest to tylko zmyślenie i legenda, ale jak wiemy w każdej legendzie jest ziarno prawdy. I ta prawda jest taka, że jak my teraz tym jebanym sarmatom przez kolejne sto lat nie będziemy wyrywać wąsa bez znieczulenia, to oni się w swoje sarmactwo po prostu osuną.

    Więc bądźmy empatyczni, pomóżmy bliźnim utrzymać kupę w dupsku.

    Po stokroć amen.

  88. 18/12/2013 o 7:38 am

    @hlb

    A po co tak sie rozpisywać, Noel prościej napisać, że polskie media są po prostu prowincjonalne? :D

  89. vHF
  90. hlb
    18/12/2013 o 10:21 am

    vHF :
    Czas panu prokurentowi wstąpić do klasztoru.

    Matkobossssko. Dla drugiej ojczyzny ratowania rzucam się przez English Channel!

    A może kolega Docent odnowiłby śluby na Twitterze? Also pozostali koledzy, którzy jeszcze nie.

  91. hlb
    18/12/2013 o 10:23 am

    BTW, przedstawiony na załączonym obrazku Orval nie tylko zacne ma piwa, ale i ser niezgorszy.

  92. hlb
    18/12/2013 o 10:24 am

    Jade! Piszo, że przyjmo mie jak Krystósa!

    http://www.orval.be/en/15/Stay

  93. marcin_be
    18/12/2013 o 10:40 am

    hlb :
    BTW, przedstawiony na załączonym obrazku Orval nie tylko zacne ma piwa, ale i ser niezgorszy.

    Ototototototo! Ostatnio mam okazję bywać w Belgii i degustować – Orval – dla nieznającego tego smaku na początku straszne a potem, potem jest tylko lepiej i lepiej i w końcu olewasz Leffe bo Orval :D Znalazłem w Belgii sklepik z piwem – właściciel sprowadza różne piwa zza granicy (polski akcent to niemieckie piwo Grodzistkihe :D ) ale ma też mnóstwo piwa z lokalnych (położonych w promieniu 40 km) browarów – genialne grand cru mi sprezentował – jak pojadę znowu to zbiorę adres może wysyła?

  94. vHF
    18/12/2013 o 10:40 am

    Kiedy ja na Twitterze jestem teraz tylko kibolem. Nawet majora nie followuje zeby mi Kaczynskimi nie sralo po TL.

  95. hlb
    18/12/2013 o 11:02 am

    @marcin_be

    Kolega powinien tez na Twitter. Było tam ostatnio wielkie sympozjum o tem wszystkiem. :)

    vHF :
    Kiedy ja na Twitterze jestem teraz tylko kibolem. Nawet majora nie followuje zeby mi Kaczynskimi nie sralo po TL.

    No właśnie on tam sra takimi rzeczami, że ja go nawet nie cyberbullyinguję. Ja tam woggle nie piszę o polityce polskiej, bo się nie znam. Cezika od Gowina nie odróżniam, więc nie mam nic do powiedzenia, ani nawet do przemilczenia. Wklejam cajtungi angielskie, amerykańskie i podobne. I krzyczę na znanych nam kolegów, którzy podjeżdżaja z tubkami Blur. Siury.

  96. hlb
    18/12/2013 o 12:35 pm

    Ej, ale ten poleciał. Lolałem, więc nie se mówi kto co chce, ja taki trolling lubię.

    http://www.krytykapolityczna.pl/felietony/20131214/nie-wracajcie-tu-nigdy

  97. hlb
    18/12/2013 o 12:39 pm

    Dobranoc państwu. I niepaństwu.

  98. adas
    18/12/2013 o 7:25 pm

    Agora ma dla nas wielką niespodziankę na prawie Boże Narodzenie. Coś jak po wigilii, kiedy bestiaczki ponoć zaczynają mówić ludzkim głosem – nie tylko można zadać pytanie naszemu ulubionemu blogerowi (nie moje słowo! tak go przedstawiono), ale nawet wygrać jego najnowszą książkę:

    http://forum.gazeta.pl/forum/w,1214,148606010,148606010,POW_Wojciech_Orlinski.html?v=2

    Nawet ma ze dwa mało używane konta na gazecie.

  99. 18/12/2013 o 9:34 pm

    Uwaga! Rysunek!

  100. 18/12/2013 o 10:55 pm

    cyncynat :

    Znalazlem reinkarnacje Wisi Szymborskiej: http://instagram.com/christopherpoindexter

    Mega

  101. 18/12/2013 o 10:59 pm

    adas :

    No, koledzy zaszalelli. No to po kolei. Weekend.

    @Major
    Topol się nazywa Jachym i “Siostra” to jedna z najbardziej odjechanych książek jakie w życiu czytałem. Jazda bez trzymanki i czasem bez sensu. Na dodatek z jawnymi odniesieniami do Celine’a i jego “Śmierci”. Dużo pisania, czasem zbyt dużo, kilka fragmentów porywających, ale i trochę eleganckiego bełkotu. Uff, podsumowując – jedna z najlepszych powieści o transformacji jaką czytałem (choć tu w swej masie rządzą Ukraińcy, z czym Cyncynat się nie zgodzi). A miałem niegdyś odjazd na Europę Wschodnią.

    Inne jego rzeczy dużo słabsze.

    .

    No więc Trystero też lubi Topola, ale ja chyba mam dosyć postmodernizmu i znowuż jak ty, chce cos o transformacji lat 90tych. Ja Żadana z Ukraińców lubię, za jego anarchistyczny liryzm i komizm w puetnach. Mam też Strefę cyrkową Topola i od tego zacznę

  102. hlb
    18/12/2013 o 11:20 pm

    adas :
    Agora ma dla nas wielką niespodziankę na prawie Boże Narodzenie. Coś jak po wigilii, kiedy bestiaczki ponoć zaczynają mówić ludzkim głosem – nie tylko można zadać pytanie naszemu ulubionemu blogerowi (nie moje słowo! tak go przedstawiono), ale nawet wygrać jego najnowszą książkę:
    http://forum.gazeta.pl/forum/w,1214,148606010,148606010,POW_Wojciech_Orlinski.html?v=2
    Nawet ma ze dwa mało używane konta na gazecie.

    Niemożliwe. Wojtek, znany hejter reddita i forum Gazeta_pl wystąpi w bieda-AMA ku uciesze tłuszczy z forum Gazeta_pl.

    Miałem go już nigdy nie hejterzyć, bo stan jego percepcji i recepcji jest już naprawdę opłakany. Ale w piątek o 1600GMT bedę z wuwuzelą.

  103. vHF
    19/12/2013 o 9:15 am

    I have shat in hotel bathrooms across the world, AMA.

    Methinks czas założyć nowe konto na gazeta.pl.

  104. hlb
    19/12/2013 o 10:17 am

    Kolega się może fszczymie. Niewiele widzę tam nowego od wczoraj, więc może się okazać, że they threw a party but nobody came. To też może być ciekawy pomysł na narrację tej beki.

    Alternatywnie, jak nie będzie publiki, to przygotujmy se dziś naszą własną tutejszą giełdę lolpytań i jutro kopypastujmy tam te najbardziej lol. Sugestia moja byłaby taka, żeby lolpytania do Wojtka zachowywały pozór elementarnego zainteresowania odpowiadziami.

    Jedno z kluczowych lolpytań do Wojtka już tam jest, nawet formę ma dokładnie taką jaką proponowałbym: „Czy Google to Skynet, który przejmie w przyszłości kontrolę nad naszym życiem?”. Totalnie można je otagować #jakwcyberpanku

  105. hlb
    19/12/2013 o 10:27 am

    Wariant tej zabawy były taki, żeby wklajać same pytania o kulinaria ignorować Wojtkową fobie dronów.

    Na przykład chciałbym się dowiedzieć, jak doszło do tego pomysłu, że wykombinował iż restauracje z” gwiazdkami miszlę” mają małe menu, „bo wybierają za ciebie”. Hint: mają małe menu, bo zawsze starają się mieć tylko bardzo świeże produkty, a nie odgrzewać z lodówki, wybór klienta natomiast przenosi się na poziom wyższy. Ty wybierasz, która knajpa z jej menu ci leży bardziej.

    Pytanie to jest o tyle fajne, że Wojtek tak se niestety interpretuje wszystko, marksizm, drony Bezosa, rolę Krytyki Politycznej. Więc może jutro niepodstępnie zredaguję i wkleję. W sumie pololałbym z odpowiedzi.

  106. adas
    19/12/2013 o 12:54 pm

    W sumie też miałbym pytanie. Czytał Major a może ktoś inny?, jakiś dobry zbiór polskich opowiadań z ostatniego roku? Może być antologia.

    Może np. „Miedzę” Muszyńskiego? Dobre recenzje ma, a już mnie nawet nie odstrasza „nurt wiejski” w opisie, bo po tym jak sam dotarłem do Pilota („Pióropusz” to językowe mistrzostwo świata, a nawet Polski) i Myśliwskiego (nie wszystko równie dobre, ale debiut piękny), a podrzuciliście mi Redlińskiego (nie jest to, aby polska powieść stulecia?), to zaczynam paranoicznie dochodzić do wniosku, że to jedyne sensowne pisanie jakie literatura polska może pokazać światu i przede wszystkim – sobie.

    Wojtek? Kusi mnie, żeby strolować pytanie o wszechstronność. Panie Wojtku, czy współczesny dziennikarz kulturalny musi się znać nie tylko na książkach, muzyce i filmie, ale także polityce, autostradach, samochodach i kulinariach?

    Przeraża mnie jednak możliwość, ze wygrałbym książkę. Z autografem. Wnukom pokazywać?

  107. fidelio
    19/12/2013 o 3:33 pm

    Ja lajkuje to pytanie:

    „Z tego co pamiętam dość sceptycznie podchodzi Pan do jednego z postulatów „nowej kultury” w środowiskach Web 2.0 (i następnych, jeśli jestem nie na czasie), czyli zwiększonej interakcji między twórcą a odbiorcą, szczególnie odbiorcą krytycznym, jako nadmiernie złośliwym i wykazującym tendencję do trolowania, nieszanującym pracy wykonanej przez autora. Skąd więc decyzja o wzięciu udziału w POW?

    Drugie pytanie znacznie prostsze. Jeśli koncern Agora wydaje książkę swojego pracownika, następnie sprzedawaną w sklepie internetowym należącym do rzeczonej Agory, książka ta jest przez kilka dni omawiana na (głównym) portalu tejże Agory (np. pojawia się wśród 50 pozycji pod choinkę) oraz rozmawia się o niej w radiu należącym do Agory, a następnie autor książki jest gwiazdą (co szkoda, tylko kilkudniową) na forum należącym to Agory, to skąd klient ma mieć pewność, że omawiana pozycja jest naprawdę cenna i wartościowa? Czy istnieje możliwość, że hałas wokół rzeczonej pozycji jest jedynie szumem informacyjnym generowanym przez sprawny działy sprzedaży i marketingu koncernu? Jak ja, jako potencjalny odbiorca, mogę się przed nim chronić?”

    Tylko wątpię czy przejdzie sito wstępnej selekcji :-)

  108. hlb
    19/12/2013 o 5:21 pm

    @fidelio

    Majac na uwadze, jak mało ludzi zadaje pytania w tym bieda-AMA – po całej kampanii i tegesach – to prawdopodobnie pytanie kolegi powinno byc otagowane like #milliondollarquestion. :D

    Jestem z natury przyjacielem każdego kryzysu, sprzedaję krótko, czekam z utęsknieniem na crashe. Więc chyba będę obstawiał, że nikt nie da FF za to, co ma Wojtek do odpowiedzenia na pytania. Dizaster może być bardzo ładny wizualnie, jak wiemy od The Zorby The Greka.

  109. fidelio
    19/12/2013 o 5:38 pm

    adas :
    W sumie też miałbym pytanie. Czytał Major a może ktoś inny?, jakiś dobry zbiór polskich opowiadań z ostatniego roku? Może być antologia

    Teraz modny jest Szczerek:
    http://www.ha.art.pl/felietony/2795-ziemowit-szczerek-ukoncete-prosim-vystup-a-nastup-smiejace-sie-bestie.html

  110. adas
    19/12/2013 o 5:42 pm

    Święta idą, a jak nie święta to nowy rok. By koledzy ulitowali się nad Wojtkiem i rzucili kilka pytań. O, np. „Kto większym poeto jest? Michał Radomir czy Drugi, co sobie nazwiska ujawniać nie życzy?

  111. fidelio
    19/12/2013 o 6:05 pm

    adas :
    Święta idą, a jak nie święta to nowy rok. By koledzy ulitowali się nad Wojtkiem i rzucili kilka pytań. O, np. “Kto większym poeto jest? Michał Radomir czy Drugi, co sobie nazwiska ujawniać nie życzy?

    Najgorszy ból jest taki, że takie pytania anonimowych łosi na blogasku zostałyby pożegnane kopem w dupę, a tu masz, trzeba odpowiadać, nie można zglanować bo łoś przyszedł na bloga, nie przedstawił się, nie ukłonił i nie wylegitymował tylko przylazł i coś napisał.

  112. 19/12/2013 o 6:26 pm

    adas :

    W sumie też miałbym pytanie. Czytał Major a może ktoś inny?, jakiś dobry zbiór polskich opowiadań z ostatniego roku? Może być antologia.

    http://www.wielkalitera.pl/ksiazki/id,30/b-opowiesci-z-planety-prowincja.html

  113. mietek_1899
    19/12/2013 o 8:16 pm

    hlb :
    Miałem go już nigdy nie hejterzyć, bo stan jego percepcji i recepcji jest już naprawdę opłakany. Ale w piątek o 1600GMT bedę z wuwuzelą.

    Też paczałbym, ale w piątek to ja się udaję na tradycyjnego śledzika połączonego z konsumpcją wódki.

  114. hlb
    19/12/2013 o 8:24 pm

    @mietek_1989

    To się da połączyć. No i prawda, mam o jedą godzinę więcej ze wzgledu na strefy czasowe, więc zamknę roki tym epicLULZem i wypiję, ja wiem, gouden carolus noel, albo coś pod ostrigiem. :)

  115. hlb
    19/12/2013 o 8:29 pm

    Oxo, był tam już kaowiec i ostrzegał, żeby pytania nie były tendencyjne.

    http://forum.gazeta.pl/forum/w,1214,148606010,148624036,Re_POW_Wojciech_Orlinski.html

  116. hlb
    19/12/2013 o 8:33 pm

    Teższczsz sięm dodam, ale jutro na ostatnią kfilem sem zostawiem. Ponieważ mam stare, historyczne konto hlb na gazecie, to poznacie mnie po śladach butów na lamperii. :D

    A jak wygram xionszke temu autoru to poproszę, żeby mi ją wysłali na adres ulubionej restauracji z ostrygami. A to będzie zagwozdka dla działów markietanek, co robić, czy słać.

  117. fidelio
    19/12/2013 o 8:52 pm

    hlb :n
    Oxo, był tam już kaowiec i ostrzegał, żeby pytania nie były tendencyjne.
    http://forum.gazeta.pl/forum/w,1214,148606010,148624036,Re_POW_Wojciech_Orlinski.html

    heheh komisarz korporacyjny wykazał się czujnością ideologiczną i szybko wkroczył do akcji. No szkoda, przepadło takie ciekawe pytanie.

  118. hlb
    19/12/2013 o 8:57 pm

    @fidelio

    Zaraz tam przepadło. Przecież, że najfajniejsze są te pytania na które i tak nie dają odpowiedzi. :)

  119. vHF
  120. emluby
  121. hlb
    20/12/2013 o 11:58 am

    Tam, pijo. Gorsze, że do ruskuff sie mondżo, a nawet zanszać odpowiednio nie umio.

    Sarmacka kultura, zawsze musi się czuć taka, kurwa, wyższa. Cytat kolegi jest pięknie dobrany. Powtórzmy: „najwybitniejszy z oligarchów”. Idę se zrobić takie business cards. Tyle LULzów za jedynego dychacza. Warto.

  122. hlb
    20/12/2013 o 11:59 am

    zakanszać, anszać szczszczćś.

  123. hlb
    20/12/2013 o 12:04 pm

    Dziwnym trafem Fakt napisał polemikę do feliekomcia Adama Michnika już, like, trzy lata temu.

    http://www.fakt.pl/Rosyjska-szkola-picia-wodki-,artykuly,91493,1.html

  124. adas
    20/12/2013 o 12:38 pm

    Ten tekst to przecięcie dwóch linii GW, obie powstały gdzieś w okolicy 90/91 pewnie roku. Pierwsza – polski model transformacji ma pewnie kilka wad, ale jest najlepsiejszy na świecie [w tym miejscu flejma nie podejmę, bo sam z sobą walczę w ocenie tzw. polskiej drogi – zresztą co to za „polska” droga? Wszystkie transformacje miewały podobne zaburzenia i sukcesy]. Druga – jeśli Rosja naprawdę chce być wielkim europejskim państwem, to musi taki sam model sobie zafundować. A my możemy pokazać drogę.

    I skutkowało to często kuriozalnymi relacjami z samego serca postimperium zła – Moskwy, autorstwa np. Radziwiłłowicza – facet opanował sztukę pisania artykułów mistrzowsko. Zaczynał od problemu „słoń a sprawa polska”, potem opisywał wydarzenia, podawał reakcję oficjalnych mediów, dzwonił do znajomych z okolic opozycji, na koniec podkreślenie, że u nas, na Zachodzie, taki absurd niemożliwy i wklepywał enter. Pewnie kilkaset takich można znaleźć w archiwum.

    Tak, GW to najbardziej antyrosyjskie medium w Polsce. Bo reszta jest antykomunistyczna, a to trochę inksza bajka. Co zresztą jest skrajnie głupie, a Polacy walcząc z „Rosją” walczą w pierwszym ze swoimi wizjami tego kraju. No przecież w 1612 byliśmy na Kremlu i…

    Inkszy skutek to „reportaże” z dzikiego wschodu w popularnych periodykach. Jak jeżdżąc po Polsce poziom empatii trzymano na przyzwoitym poziomie, w krainach egzotycznych nawet zdarza się „reporterowi” okazywać zrozumienie i współczucie (jeżeli cokolwiek rozumie), to każdorazowo wyjazd do Rosji jest jak jazda na bezkrwawe safari. Bestii się nie morduje, a opisuje.

  125. hlb
    20/12/2013 o 1:18 pm

    adas :
    Ten tekst to przecięcie dwóch linii GW, obie powstały gdzieś w okolicy 90/91 pewnie roku. Pierwsza – polski model transformacji ma pewnie kilka wad, ale jest najlepsiejszy na świecie [w tym miejscu flejma nie podejmę, bo sam z sobą walczę w ocenie tzw. polskiej drogi – zresztą co to za „polska” droga? Wszystkie transformacje miewały podobne zaburzenia i sukcesy]. Druga – jeśli Rosja naprawdę chce być wielkim europejskim państwem, to musi taki sam model sobie zafundować. A my możemy pokazać drogę.

    Kolega się nie frasuje walką wewnętrzną swą. Jeden młody alchemik z Lipska, który potem przerzucił się na fizyke i matematykę, też to miał, takie myśli o tym że, może żyjemy w najlepszym z możliwych światów, a może nie.

    Prawdopodobnie, żeby rozwiązać kolegi równanie należałoby wziąć pod uwagę wszystkie możliwe transformacje ustrojowe, zmapować je i porównać. Ale mam na myśli wszystkie, nie tylko te od komunizmu realnego do neoliberalizmu realnego, ale wszystkie-wszystkie. W tej liczbie także transformacje od kolonializmu do socjalizmu, od teokracji do dyktatury, a kto wie, moża nawet i od jednego kapitalizmu do innego kapitalizmu.

    Oczywiście takie ćwiczenie byłoby fajne, ale bezproduktywne z jednego powodu. Mianowicie nawet pozornie bardzo podobne transformacjie w zasadzie drudno jest prawidłowo zmapować, więc porównanie będzie potwierdzać każdą dowolnie założoną tezę. Wystarczy porównać transformację komunistyczne Czechosłowacji do Czech i Slowacji. Niby ten sam czas, prawie ta sama geografia, bardzo podobny system – a i tak każdy może mieć takie wnioski, jakie mu będą najbardziej potrzebne.

    Rzeczywiście, problem w tym, że jak się zaczyna mierzyć transformację w kilochrystusach narodów, to wychodzi, że polska transformacja była najcudowniejsza i najbardziej wyjątkowa ze wszystkich możliwych na świecie transformacji. Tyle, że transformacja róznych kawałków po upadku imperium sowieckiego prawdopodobnie najszybciej dałaby się mapować na upadek Austro-Węgier. A i to przy zachowaniu umiaru i dystansu do całej zabawy.

    adas :
    I skutkowało to często kuriozalnymi relacjami z samego serca postimperium zła – Moskwy, autorstwa np. Radziwiłłowicza – facet opanował sztukę pisania artykułów mistrzowsko. Zaczynał od problemu “słoń a sprawa polska”, potem opisywał wydarzenia, podawał reakcję oficjalnych mediów, dzwonił do znajomych z okolic opozycji, na koniec podkreślenie, że u nas, na Zachodzie, taki absurd niemożliwy i wklepywał enter. Pewnie kilkaset takich można znaleźć w archiwum.

    Radziwiłłowic? Na nawet nie pełny Radziwiłł tylko taki cowboytomash Wojtkowicz? Idę guglać, bo nigdy nie słyszałem, a wyczuwam potencjał hróbych LULzów.

    adas :
    Tak, GW to najbardziej antyrosyjskie medium w Polsce. Bo reszta jest antykomunistyczna, a to trochę inksza bajka. Co zresztą jest skrajnie głupie, a Polacy walcząc z “Rosją” walczą w pierwszym ze swoimi wizjami tego kraju. No przecież w 1612 byliśmy na Kremlu i…

    Tu się nie orientuję tak dobrze, bo jak ostatnio ustaliliśmy z kolegami na twitterze, nie odróżniam Gowina od Wiplera i nie umiem powiedzieć, który chciał pokazywać koleżankom pałkę, a który chciał przypierdolić krzesłem.

    Niemniej, możliwe że GW jest indeed antyrosyjska, bo konsekwentnie stawia na coś co kiedyś ktoś tam se nazwał opcjo piastosko, nie wiem czy ktoś jeszcze pamięta taki greps, czyli drang nach Zachód. Przyczyn jest wiele, cześć z nich to przyczyny pokoleniowe (kamon, nie tylko Wojtek walczy komciami o swój sen o nutelli).

    Nie piszę, że to źle czy dobrze, bo w sumie dobrze, choć brzydka jest niewdzięczność wobec tych, który zapewnili im nową ulepszoną geografię po WW2. Piszę natomiast, że ironia polega na tym, że w Polsce jak ktoś chce być prozachodni, to zaczyna od tego, żeby być antyruski, a niestety większość na tym poprzestaje.

    Co oczywiście w kontekście wspomnianej niewdzięczności buduje klasyczny polski paradoks: gupi nie dlatego, że gupi, tylko dlatego, że taki, kurwa, mondry.

    Nie wiem czy Michnik próbował coś przed pisaniem, czy nie. I nie osądzam go, jesli próbował. Natomiast w całej Gazecie nie znalazłem słowa komentarza – ani jego, ani choćby jakiejś pomniejszej kolendyzaleskiej ogólnego zastosowania – na temat tego, że więzienie opuściły też Tolokonnikova i Alyohina. Nie o taką Polskę walczyliśmy w ’89 kupując pierwsze wolnorynkowy produkty.

  126. hlb
    20/12/2013 o 1:27 pm

    @radziwiłłowicz

    Ale nie ten?

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Rafa%C5%82_Radziwi%C5%82%C5%82owicz

    Bo coś mi gugiel odmawia lolkontentu.

  127. hlb
    20/12/2013 o 1:32 pm

    OT, Putin ostatnio ostro zatrollował o Stalinie i Cromwellu, czego polska prawsa nie zauważyła. I nie moge powiedzieć, że był to słaby troll, bo trolle jak matrioszki nigdy słabe nie są.

    Ponieważ polska prasa nie zauważyła, polecam kolegom antytroll, jaki zrobił The Independent.

    http://www.independent.co.uk/news/world/who-said-it-joseph-stalin-or-oliver-cromwell-9017590.html

    Przy czym – mając na uwadze wielopoziomowe relacje kultury, biznesu, historii i bieżączki między UK i Rosją – to nie jest jeszcze ostatnia matrioszka tego trollingu.

  128. hlb
    20/12/2013 o 1:36 pm

    Ojejej, na gasnące AMA Wojciecha „Internet Czas zemdleć” Orlińskiego z odsieczą przybyła szprota. Nice rim job, my dear. Hehehe

  129. adas
    20/12/2013 o 1:38 pm

    Przepraszam, z rozpędu napisało mi sięWacław Radziwinowicz.

    http://wyborcza.pl/1,75477,15168049,Chodorkowski___meczennik_z_Mazutki.html

  130. hlb
    20/12/2013 o 3:05 pm

    @adas

    A to dziękuję.

  131. hlb
    20/12/2013 o 3:15 pm

    @AMA Wojtek

    Ojojoj, ale cymes! Wojtkowi na pomoc przybyła malutka armia tetedekaenoskich cowboytomashów na ich rurzowych pony. To się nawet zaczyna robić lepsze niż gdyby to AMA umarło z braku zainteresowania, albo gdybyśmy tam poszli zadawać prawdziwe pytania.

    Gdybym był jakimś szefciem Wojtka, albo i choćby metricsowym w Agorze, to bym się nad tym pochylił.

    Skoro cała ta kampania z książką, wywiadami na jedynkce gazety, wywiadami w radiu TOK, banerkami-szmanerkami dała kilku randomalnych łosiów plus stadko stałych klakierów z blogasia, to po co cała ta kampania, skoro tyle to było i w punkcie wyjścia.

    Stąd już tylko równia pochyła dla każdego trzeźwego pociągu myśli. Gdybym był jakimś, ja wiem, planem naprawczym czy nienaprawczym w Agorze, to zapytałbym sam siebie: po chuj mi to?

    Po co trwonić pieniądze akcjonariuszy i narażać na trudną sytuację pracowników, którzy rzeczywiście pomnażają te pieniądze? Oczywiście Wojtek się okopał Dudą (kurcze, zapyta go ktoś o to, jak mu jest w Solidarności, czy nie?). Ale to nie problem. Wystarczy przesunąć go do symbolicznego „działu przyjmowania poczty” gdzieś, ja wiem w LOGO, albo podobnie. Sam se pójdzie.

  132. hlb
    20/12/2013 o 3:48 pm

    Padłem: „O, to ja jeszcze poproszę o sylwestrową plejlistę ułożoną przez WO.”

    Ej, szprota, fluffingiem też przecież można zabić. Ostrożnie!

    http://forum.gazeta.pl/forum/w,1214,148606010,148636684,Re_POW_Wojciech_Orlinski.html

  133. fidelio
    20/12/2013 o 3:53 pm

    hlb :
    Padłem: “O, to ja jeszcze poproszę o sylwestrową plejlistę ułożoną przez WO.”
    Ej, szprota, fluffingiem też przecież można zabić. Ostrożnie!
    http://forum.gazeta.pl/forum/w,1214,148606010,148636684,Re_POW_Wojciech_Orlinski.html

    hlb przyznaj się, to ty zadałeś to pytanie o zimówki do subaru :-)

  134. hlb
    20/12/2013 o 4:13 pm

    Koledzy z internetu prosili, żebym tu przyniósł:

    „Jest plotka, że Obama ogłosi amnestię Snowdena, żeby przykryć AMA Wojtka. Ponoć Bezos już posłał drony.”

  135. fidelio
    20/12/2013 o 4:19 pm

    hlb :
    Koledzy z internetu prosili, żebym tu przyniósł:
    “Jest plotka, że Obama ogłosi amnestię Snowdena, żeby przykryć AMA Wojtka. Ponoć Bezos już posłał drony.”

    Wojtek przykryje Putina i Obamę uwolnieniem anonimowych łosi z plonkownicy.

  136. hlb
    20/12/2013 o 4:20 pm

    fidelio :

    hlb :
    Padłem: “O, to ja jeszcze poproszę o sylwestrową plejlistę ułożoną przez WO.”
    Ej, szprota, fluffingiem też przecież można zabić. Ostrożnie!
    http://forum.gazeta.pl/forum/w,1214,148606010,148636684,Re_POW_Wojciech_Orlinski.html

    hlb przyznaj się, to ty zadałeś to pytanie o zimówki do subaru :-)

    No, nie. Przecież obiecałem, że podpiszę się ‚hlb’ albo ‚drony.bezosa’. :D

  137. fidelio
    20/12/2013 o 5:05 pm

    hlb :

    fidelio :

    hlb :
    Padłem: “O, to ja jeszcze poproszę o sylwestrową plejlistę ułożoną przez WO.”
    Ej, szprota, fluffingiem też przecież można zabić. Ostrożnie!
    http://forum.gazeta.pl/forum/w,1214,148606010,148636684,Re_POW_Wojciech_Orlinski.html

    hlb przyznaj się, to ty zadałeś to pytanie o zimówki do subaru :-)

    No, nie. Przecież obiecałem, że podpiszę się ‘hlb’ albo ‘drony.bezosa’. :D

    No i na obietnicach się skończyło chyba, nie zadałeś pytania.

  138. hlb
    20/12/2013 o 5:18 pm

    Może drony bezosa nadlecą po Wojtka z powietrza, ale drony gugla, przyjdą pieszo.

    http://www.slate.com/articles/technology/culturebox/2013/12/boston_dynamics_petman_and_bigdog_and_the_uncanny_valley.html

  139. adas
    20/12/2013 o 6:25 pm

    Podmienili Wojtka na jakiegoś Pana Wojciecha. Radzi sobie, jest miły, nawet rzeczowy, mało złośliwy. I nikogo nie wyrzucił! Ach, co te korporacje robią z ludźmi!

    No chyba, że to jakiś stażysta na śmieciówce;)

  140. fidelio
    20/12/2013 o 6:28 pm

    adas :
    Podmienili Wojtka na jakiegoś Pana Wojciecha. Radzi sobie, jest miły, nawet rzeczowy, mało złośliwy. I nikogo nie wyrzucił! Ach, co te korporacje robią z ludźmi!
    No chyba, że to jakiś stażysta na śmieciówce;)

    Hehehe, no właśnie, gdzie ten nasz glanujący oponentów Wojtek, przecież to jest jakieś nieporozumienie.

  141. hlb
    20/12/2013 o 7:31 pm

    adas :
    Podmienili Wojtka na jakiegoś Pana Wojciecha. Radzi sobie, jest miły, nawet rzeczowy, mało złośliwy. I nikogo nie wyrzucił! Ach, co te korporacje robią z ludźmi!
    No chyba, że to jakiś stażysta na śmieciówce;)

    No, ale te dwa drony da się przecież połączyć. Sama perspektywa iż może kiedyś skończyć jako cyberśmieciówkowy bot Wojtek była pewnie dla niego bardzo mobilizująca, więc się starał. Zrozumicie ułomności białkowego materiału.

    BTW, ja nawet jeszcze nie czytałem. Co miałbym tam niby wyczytać, z czego już nie lolałem? Mam nadzieję że koledzy nie czekali na serio na tę godzinę W jak Wojciech, co? Uleglibyście wtedy wyjątkowo perfidnemu trollingowi. Ajajaj, prawie jakby się wam do dupy zakradł snake robot z Sirius Cybernetics. Niedobrze…

  142. hlb
    20/12/2013 o 7:43 pm

    Pan Wojciech:

    „Przepraszam, ale dla początkujących dziennikarzy poradę mam niezmiennie jedną: UCIEKAJCIE. Dla Was jeszcze nie jest za późno. Możecie sobie wybrać zawód z przyszłością. Skorzystajcie z tej możliwości.”

    Ale nie powiedział siurek dokąd, dziwne co nie?

    Wojtek jest nieznośnym grubaskiem z zatwardzeniem. Ale co by mu tam wąsacka kultura w Polsce nie wmawiała, to on jest jeszcze młody chłopak. Wystarczy, żeby zaczął od trzydziestu pompek dziennie w reżimie trzy razy dziesięć i sam poczuję, że nie trolluje go. Więc samo się rodzi pytanie, co ty, kurwa, Wojtek chciałbyś robić za pięć lat, kiedy po papierze w Polsce opadnie nawet kurz?

    Może powinnismy mieć jakąś loterię z fantami, co bedzie robił Wojtek w 2016 w grudniu? Major odda swoje zajdle na nagrody. Jak je już wygra.

  143. 20/12/2013 o 9:21 pm

    In a study of convicted child corrigers, 77 percent of those who have molested boys along with 87 percent
    of people who also molested girls mentioned to the regular use of porn material
    in the commission of their violations. Besides stirring the
    perpetrator, pornography encourages child molestation
    in a number of techniques. Like pedophiles
    utilize pornographic photos to show to their victims the actual want those to carry
    out. In addition, they employ them to arouse a child or to
    lower any child’s inhibitions along with communicate towards the unsuspecting kid that a special
    sexual activity will be all right: „This man is enjoying it; so would you like to. very well
    There is a answer. If you possibly can demonstrate to the judge conclusively the parent has an dependence on Internet adult porn the court will make orders in terms of which threat that will protect your kids from this exposure. They might order whatever from no appointments to supervised visits to orders forbidding the mere presence of a computer at home.

  144. Anonim
    20/12/2013 o 11:14 pm

    hlb :
    Pan Wojciech:
    “Przepraszam, ale dla początkujących dziennikarzy poradę mam niezmiennie jedną: UCIEKAJCIE. Dla Was jeszcze nie jest za późno. Możecie sobie wybrać zawód z przyszłością. Skorzystajcie z tej możliwości.”
    Ale nie powiedział siurek dokąd, dziwne co nie?
    Wojtek jest nieznośnym grubaskiem z zatwardzeniem. Ale co by mu tam wąsacka kultura w Polsce nie wmawiała, to on jest jeszcze młody chłopak. Wystarczy, żeby zaczął od trzydziestu pompek dziennie w reżimie trzy razy dziesięć i sam poczuję, że nie trolluje go. Więc samo się rodzi pytanie, co ty, kurwa, Wojtek chciałbyś robić za pięć lat, kiedy po papierze w Polsce opadnie nawet kurz?
    Może powinnismy mieć jakąś loterię z fantami, co bedzie robił Wojtek w 2016 w grudniu? Major odda swoje zajdle na nagrody. Jak je już wygra.

    Jak to co będzie robił, będzie związkowcem :-)

  145. adas
    20/12/2013 o 11:38 pm

    Kolego hlb proszę się nie krygować, tutaj nie trzeba, dobrze kolegę znamy. Wiadomo, że kolega był i pisał. Na niebiesko kolega był.

    Tylko, miał być pitbul a był reksio. Gdyby nie awantura o gender napisałbym wręcz, że lessie. Nie mylić z nessie. Nessie nikt nie widział, a się boi. Wojtek się pokazał i nie było się czego bać.

  146. hlb
    21/12/2013 o 12:13 am

    Jakby był to byłby kraken. Jak rozmawiamy pitbull czy reksio, to znaczy że nie był. Poza tym od 2014 Wojtek spocznie tam, gdzie jego miejsce. W dupie mej. W związku z tym proszę o nowe kandydatury do cyberbullyingu. Tylko poważne oferty.

    Zresztą myślałem o tym, żeby się na lucko pozytywność przerzucić. Zawsze, jak piszę coś złego o Wojtku, albo Cześćcześku Wojtkowiczu, to mała perłowa łezka wisi mi u rzęsy mej.

  147. hlb
    21/12/2013 o 12:15 am

    Nieno srsly, ja się strasznie szybko wzruszam. Na przykład największe słowa jakie dzisiaj zapamiętałem to „I have conversed with the spiritual Sun. I saw him on Primrose Hill”. Stałem tam gdzie Blejk i paczyłem suchego bezmiar oceanu.

  148. hlb
    21/12/2013 o 12:20 am

    O, kurwa! Wojtek napisał se nową notkę. Zaczął od tego, że zdefiniowały go zamieszki w LA na początku lat 90. Japierdole, nie wiedziałem, że taki z niego Zack De La Rocha. No i jak ja mam przestać? Wytaczam bekę i lece to czytać.

  149. 21/12/2013 o 10:02 am

    hlb :
    O, kurwa! Wojtek napisał se nową notkę. Zaczął od tego, że zdefiniowały go zamieszki w LA na początku lat 90. Japierdole, nie wiedziałem, że taki z niego Zack De La Rocha. No i jak ja mam przestać? Wytaczam bekę i lece to czytać.

    O rety…

    W swojej książce „Ameryka nie istnieje” wysuwam nieweryfikowalną hipotezę kulturoznawczą, że doświadczenie tych zamieszek przyczyniło się do przełożenia niewidzialnej wajchy w przemyśle rozrywkowym.

    To kwintesencja tego, jak WO przechodzi od nieistniejącej Ameryki, do gier wideo i filmów i marksizmu i doświadczeń pokoleniowych…

    To mówiłem ja, przedstawiciel Pokolenia EURO-SCART. :P

    http://en.wikipedia.org/wiki/SCART

  150. vHF
    21/12/2013 o 11:16 am

    Nie no z tej notki to ja nie mogę, ten wanabizm jest taki smutny że mi rechot w płucach zamiera. Biedny pan postdoc.

  151. adas
    21/12/2013 o 1:45 pm

    Kolega cały czas zapomina, że kolega jest w Polsce, a przynajmniej pisze w wariackim języku. W tym kraju Umęczonym (c)vHF to kolega musi udowodnić, że nie jest wojtek, a nie ja, że kolega wojtkiem jest.

    Kraken, tak?

  152. hlb
    21/12/2013 o 4:11 pm

    Hehe. Za każdym razem, kiedy już mi się znudzi i pragnę porzucić jego mały sklepik z lolkontentem, on wykłada na ladę najlepsze co ma. Odczuwam karmicznie, że takie jest bdsm Wojtka, aby pragnął go smagać. Zaraz się pochylę. Idę po pejcz.

  153. hlb
    21/12/2013 o 5:36 pm

    Jezujezu. Jak mi się nie chce bić tego Wojtka. No ale trzeba. Jak ja go nie zbiję, to kto? Juszszsz siadam.

  154. hlb
    21/12/2013 o 6:19 pm

    Wojtek dostarcza: „Dla mojego pokolenia jednym z definiujących doświadczeń były zamieszki w Los Angeles. To coś, czego się nie zapomina. Miasto, które dotąd kojarzyło nam się z symbolem bycia, lajk, cool (jedno i drugie powiedzonko przyszło do nas przecież stamtąd), na kilka dni zamieniło się w piekło.”

    Kolegom młodszym od Wojtka i ode mnie już objaśniam, w których miejscach czai się LOL.

    Zamieszki w Los Angeles to przełom kwietnia i maja 1992. Trwały sześć lub siedem dni. Były rzeczywiście omawiane przez cały czas w CNN. Wojtek z 1992 roku prawdopodobnie ogladał dużo CNN, bo wtedy w naszym skrzydle Bloku Wschodniego to było coś, móc oglądać CNN czy MTV. Oglądaliśmy Wszyscy. BTW: MTV to jest strzelba, która wypali w akcie trzecim.

    Jak wspomniałem Wojtek mieszkał w Bloku Wschodnim. Dla całego naszego pokolenia z Bloku rok 1992 dostarczał cały wybór „definiujących momentów „. Nie tylko 1992. Od co najmniej czterech lat raz na kwartał mieliśmy jakieś zdarzenie o potencjale definiującym pokolenie, czy jednostki.

    Dokładnie w tym samym czasie, co zamieszki w L.A., rozpadała się Jugosławia. Właśnie w marcu i kwietniu 1992 zaczęła się gehenna Bośni. Wysuwam nieweryfikowalną hiptezę, że wszystkie fazy wojen w byłej Jugosławii były dużo bardziej definiujące dla każdego potencjalnego odbiorcy z naszego pokolenia niż cokolwiek, co działo się na Zachodnim Wybrzeżu USA. Po obrazkach objaśniam dlaczego.

    Wojna w Bośni to był moment, w którym trwający rozpad Jugosławii zaczął być dla postronych naprawdę mrocznym spektaklem. Do tego co działo się w byłej Jugosławii odnosiliśmy się w sposób bardzo bezpośredni. Z dwóch powodów.

    Po pierwsze, jeszcze kilka lat wcześniej, w latach 80. Jugosławia wydawała się niemal światem Zachodnim. Spokojnym i dostatnim. W sklepach były produkty, których u nas nie było, mogli jeździć do Niemiec ot tak, mieli swobodny dostęp do popkultury (ej, któ nie miał choć jednej płyty tłoczonej w Jugosławii?).

    A przy tym nie był to zimny amerykański czy zachodnioeuropejski system gospodarczy. Model jugosłowiański, tak jak model fiński, wydawał się w latach 80. bardziej wyobrażalny w Polsce niż full metal liberalizm w stylu reaganowskim. Z niedowierzaniem patrzyliśmy jak ten potencjalny przykład dla nas zamienia się w koszmar.

    Po drugie, kiedy już Jugosławia zaczęła się rozpadać, była postrzegana jak miniaturowa wersja Bloku Sowieckiego. Stąd każdy nowy kataklizm na Bałkanach to było coś, o czym myśliliśmy w kategoriach realnych: czy i u nasz tak może być? Czy też prędzej czy później weźmiemy się za łby, a jeśli tak to kto bardziej, kto mniej, a kogo ominie?

    Ale Wojtek pisze, że w maju 1992 definiował go Mulholland Drive. Więc przerwa na oklaski z taśmy.

    Dalej. Drugim doświadczeniem z tego samego dokładnie okresu był rozpad samego ZSRR. Kilka faktów. W październiku 1991 miejsce miał nieudany pucz przeciwko Grobaczowowi. Potem poleciało szybko i do końca roku już było po ZSRR. Za to niespodziewanie mieliśmy takie kraje jak Tadżykistan, Turkmenistan, Gruzja plus cały komplet nowych sąsiadów na wchodzie.

    W styczniu 1992, na kilka miesięcy przed zamieszkami w L.A., rosyjskie wojska zabiły kilkanaście osób w Wilnie, sporadycznie dochodziło do incydentów na nowopowstających granicach. Trwał proces usamodzielniania się Ukrainy i bardzo wątpiliśmy, czy będzie to proces bezbolesny.

    Na marginesie, tylko rok i kilka miesięcy później, w październiku 1993 w tym samym CNN wszyscy oglądaliśmy czołgi strzelające w samym centrum Moskwy. Wobec wszystkiego, o czym pisałem, znakomity kandydat na „moment definiujący”. Slajdy poproszę…

    To były realne tematy tamtych miesięcy. Tym bardziej, że jak wspomniałem wcześniej Jugosławia karmiła wyobraźnie całego naszego Bloku bardzo skutecznie. Ale Wojtek rozmyślał, jak zamieszki w L.A. wpłyną na rozwój przemysłu filmowego. Kolejna przerwa na oklaski z taśmy.

    Teraz już przejdźmy do samych zamieszek w LA. Najpierwszym najważniejszym i najbardziej kluczowym nazwiskiem, jakie powinno przyjść do głowy komukolwiek kto cokolwiek pamięta z historii zamieszek w L.A. w 1992 roku, jest nazwisko Rodney King. To jest moment definiujący Wojtkowego „momentu definiującego”.

    Obejrzyjmy slajdy, zastanawiając się: jak to możliwe, że Wojtka zdefiniowało coś kompletnie innego z tamtych dni niż każdego przeciętnego Amerykanina czy nawet wannabe-Amerykanina. Bo to było zdarzenie z pogranicza nowych trendów w mediach, różnic społecznych i innych tegesów, które jest właściwym kluczem do LA ’92.

    No i teraz czas na strzelbę. Otóż Wojtek sobie pomylił co go zdefiniowało i gdzie to widział. Wysuwam nieweryfikowalną hipotezę, że Wojtek myślał o CNN, ale chodziło mu o MTV. Myślał o 1992 roku, ale chodziło mu o rok 1993. Myślał zamieszkach w L.A., ale chodziło mu o klip Faith No More feat Boo-Yaa TRIBE.

    Przy okazji, film do którego napisany był ten kawałek, to jest zdaje się film którego poszukuje Wojtek i jego siedem rurzowych krasnoludków.

    To teraz czas na morał. Droga młodzieży, jak będziecie jeść niezdrowo, gloryfikować jazdę samochodem (czyli do maksimum posuwać swój tryb siedzący), a przy tym kpić z każdego sportu – nawet golfa, który dla wielu skromych starszych ludzi jest pięknym pretekstem do spaceru na świeżym powietrzu – to będziecie tak głupio pamiętać, swoje momenty definiujące, jak głupio zapamiętał je Wojtek.

    A jak już zaczniecie głupio pamięceć swoją młodość w wieku lat 45, to pięć lat później skończycie jak Ziemiewicz. Pędziecie pierdolić, że na przykład apatrheid był broną przed uciskiem, Burowie są rdzenną ludnością Afryki, a może nawet, że po 20 latach od końca apartheidu RPA jest krajem wyludnionym i upadłym.

    Nie idźcie tą drogą. I wspomnijcie smutny las Wojtka, kiedy sięgniecie po kolejny tłusty kąsek przy wigilijnym stole. Amen. Teeldeer sakończony, idźcie w pokoju, czy gdzie tam teraz siedzicie.

  155. hlb
    21/12/2013 o 6:25 pm

    Dużo wspaniałych typosów. Ale czy ja jestem na jakimś AMA dla szproty i cowboytomasha, żeby patrzeć za siebie, co tam naklepałem. No, prze’eż, że nie.

  156. Emluby
    21/12/2013 o 7:18 pm

    @hlb
    To nie ten film, judgement night nie jest o zamieszkach ale ścieżka dzwiękowa z coverem disorder uk 82 zajebiste

  157. hlb
    21/12/2013 o 8:32 pm

    Emluby :
    @hlb
    To nie ten film, judgement night nie jest o zamieszkach ale ścieżka dzwiękowa z coverem disorder uk 82 zajebiste

    @emluby

    To nie jest film o zamieszkach, tylko oddaje ducha. Zresztą doesn’t matter. Sorry, ale nie poszukuję filmu, który najlepiej oddaje to, co Wojtkowi się wydaje, że go zdefiniowało. :)

    Ta Ścieżka jest fajna, lepsza od filmu. który słaby był. Zawarte tam kombinacje ktoś z kimś to jest pomnik krótkiej epoki, którą zaczeli Public Enemy, a która dała nam np. RATM.

    Wtedy się wydawało, że np. biały alt i rap mają jakąś wspólną płaszczyznę. Dziś już wiadomo, że nie. Sorry, nie można traktować poważnie muzyki, która jest o bling-bling, więcej bling-bling, a na koniec jeszcze guns, bimmers i kolejna porcja bling bling.

    Rap i hiphop, biały czarny, azjatycki, a także polski, obsysają suchą pałę. Bue.

  158. fidelio
    22/12/2013 o 12:19 am

    Nie rozumiecie, że w cyberpunku to w 1992r. Wojtek był swojskim chłopakiem z LA.

  159. hlb
    22/12/2013 o 12:48 am

    fidelio :
    Nie rozumiecie, że w cyberpunku to w 1992r. Wojtek był swojskim chłopakiem z LA.

    … i miał dredy, a biała policja była opresyjna dla jego przyjaciół. Tam na Mulholland Drive Wojtek trzyma swoje jadra ciemności.

    Choć upieram się, że nie przylecą po niego drony bezosa. Przyjdą po niego pieszo drony gógla. Scary shit is coming for all the felietonistas and their cowboytomashes.

  160. adas
    22/12/2013 o 12:26 pm

    Panie Majorze, przepraszam że się wpierdalam, w tym świątecznym okresie, między szpro a Twittera, ale opowiadania o terlikach w ciąży to jest genialny pomysł na strollowanie zajdla. Ba, jakiego zajdla, netu polskiego anno domini 2013/14. Panie Majorze, wysłuchaj jak błaga lud.

    Jeśli mogę podpowiedzieć, to proszę o (gender! panie proboszczu, gender) scenę z terlikiem żądającym porodu tylko naturalnego albo w gabinecie, gdzie piecha proponuje wizytę w zaprzyjaźnionym gabinecie, bo „Proszę Pana, umówmy się, w takim kraju dzieci rodzić ciężko, zasiłek rodzinny na pieluszki nie starcza, po co dziecko ma za 20 lat robić na Niemca?” albo opisy jak terlika po ciężkim dniu pracy (osiem plus nadgodziny, bo czyż ciąza to jakaś przeszkoda?) ciągnie do piwa, ale on bohatersko się powstrzymuje, ostatkiem sił chętnej małżonce kufel wytrąca.

  161. adas
    22/12/2013 o 12:28 pm

    „acha, czemu kurwa ja na to nie wpadłem?”

    no dobra, ze ja to nic dziwnego, ale że kolega hlb…

  162. 22/12/2013 o 2:16 pm

    hlb :
    Wojtek dostarcza: “Dla mojego pokolenia jednym z definiujących doświadczeń były zamieszki w Los Angeles. To coś, czego się nie zapomina. Miasto, które dotąd kojarzyło nam się z symbolem bycia, lajk, cool (jedno i drugie powiedzonko przyszło do nas przecież stamtąd), na kilka dni zamieniło się w piekło.”
    Kolegom młodszym od Wojtka i ode mnie już objaśniam, w których miejscach czai się LOL.

    Pokolenie EURO-SCART robi wielki gest „approve” dla w.w. wywodu. :D

    Serio, ale przeoczyć rozpad Jugosławii w 1992 roku i rozpad ZSRR to taki sam „babol” historyczny jak powiedzieć że Krzysztof Kolumb opłynął świat dookoła. :P

  163. hlb
    22/12/2013 o 3:52 pm

    adas :
    “acha, czemu kurwa ja na to nie wpadłem?”
    no dobra, ze ja to nic dziwnego, ale że kolega hlb…

    :D

    Nie ogarniam, tej nowej świeckiej tradycji omawiania w Szambie tweetów z Nieszamba. Ale skoro jest to przyłączę się tak, że skopypastuję, co tam natweeciła, like, dziś rano:

    „W biskupieniu nie chodzi rodzenie dzieci macicą, tylko o kontrolę społeczną kobiet z użyciem macicy.”

    Takoż i w terliczeniu. I w każdym innym fundamentalistycznym pierdoleniu. To nie jest sajensfikszon, to jest rzeczywistość i wkrótce po nich też przyjdą drony. :D

  164. hlb
    22/12/2013 o 3:57 pm

    DoktorNo :

    hlb :
    Wojtek dostarcza: “Dla mojego pokolenia jednym z definiujących doświadczeń były zamieszki w Los Angeles. To coś, czego się nie zapomina. Miasto, które dotąd kojarzyło nam się z symbolem bycia, lajk, cool (jedno i drugie powiedzonko przyszło do nas przecież stamtąd), na kilka dni zamieniło się w piekło.”
    Kolegom młodszym od Wojtka i ode mnie już objaśniam, w których miejscach czai się LOL.

    Pokolenie EURO-SCART robi wielki gest “approve” dla w.w. wywodu. :D
    Serio, ale przeoczyć rozpad Jugosławii w 1992 roku i rozpad ZSRR to taki sam “babol” historyczny jak powiedzieć że Krzysztof Kolumb opłynął świat dookoła. :P

    Wojtek chciał po prostu znów troszkę pochwalić się, że był w LA. Wysuwam nieweryfikowalną hipotezę, że nieroztropnie zmyślił na poczekaniu tę głupotę o „momencie definiującym” aby mieć pretekst pomądzryć się do Michio Sana, szpro i cowboytomasha, a ja się przy okazji strasznie z tego pośmiałem.

    Trolle syte i woitkoidy całe.

  165. hlb
    23/12/2013 o 1:23 pm

    Tutaj zostawię dla nieobecnych, kurtesy of Kolega EWu z Twittera. Tylko zapiąć pasy polecam.

  166. hlb
    23/12/2013 o 1:29 pm

    Jeśli oglądają to drony i inna policja, to może powinni wjechać temu łosiu i zrobić badania, bo te odwołania do Breivika nie są specjalnie ciekawe.

  167. hlb
    23/12/2013 o 1:32 pm

    BTW, czy są w Polsce jakieś zautomatyzowane sposoby zgłaszania policji takich świrów? #głosowałbym

  168. Koniec Polski Prawej
  169. adas
    23/12/2013 o 6:57 pm

    @ hlb

    To jest zbyt piękne, by było prawdziwe. Ale jeśli jest to przebija (last 7 days) nawet działaczy Czegoś Tam Autonomii Śląska, którzy wysłali list Putinowi by im (czyli i mi!) nie posyłał rakietek na łeb.

  170. Lanthsky
    26/12/2013 o 4:44 pm

    Zostawię kolegom dobrego śledzia z twardochem i grzybami. Po przyjęciu zapijcie wódką albo herbatą.
    Zajawię trochę:
    „Co mi sprawio najwiynkszo uciecha? Chyba to co kożdemu chopu. Pojeść, popić gorzoły z kamratmi, baba pod pierzynom. Tyla. No wiyncyj?”

    http://gryfnie.com/wideo/jezech-stond-szczepan-twardoch/

  171. hlb
    26/12/2013 o 11:38 pm

    @Lathanski

    Czy dobrze kolegę rozumiem, że ta Twardoch to jakaś Genowefa Pigwa parodiująca wąsatego chłopa?

    Chłopa – nie w sensie klasowym, tylko ze osobnik z niemytym chujem w garści.

  172. Anonim
    28/12/2013 o 2:00 am

    czesc cipciu

  173. 29/12/2013 o 9:44 pm

    Do Sylwestra T-minus dwa dni, i odliczanie trwa, a tymczasem Klub Miłośników Średniowiecza prezentuje…

    http://www.fronda.pl/a/costanza-miriano-czyli-mlot-na-feministki-i-wykastrowanych-mentalnie-facetow,33047.html

  174. hlb
    29/12/2013 o 11:01 pm

    @DoktorNo

    Kolega może powróci na Twitter, gdyż flejmy są tamże obecnie.

    Brakuje już chyba tylko Docenta, adasia i fidelio. Docent jest zajęty, bo pewnie znowu oprowadza Panią Docentową po Golden Tarasach ukazując jej mroczne piękno bagnistych równin na kresach Mitteleuropy. Ale reszta?

    Acha, tam nie bijemy Wojtka. Bijemy za to, na przykład, biedaliberalny plankton, który nie śpi, bo rekompensuje szlachcie folwarki.

    Woggle bicie Wojtka jest so 2013. Po tym jak się pokaleczył podczas impersonizacji Morozova („Internet. Czas napisać ksiażkę”) już po prostu nie wypada. To ten sam moment, w którym bicie Michio Sana straciło sens, bo zrobił sobie sam kuku przytulając swego wewnętrznego korwinistycznego kuca.

  175. Koniec Polski Prawej
    30/12/2013 o 1:36 pm

    „Andrzej Seremet (i prokuratorzy nadzorujący sprawę z Prokuratury Generalnej) wytknął prokuratorowi z warszawskiej apelacji, m.in. że nie ma pewności, iż Macierewicz jako szef komisji był funkcjonariuszem publicznym, a także to, czy raport jest dokumentem „mającym znaczenie prawne” w rozumieniu art. 271 Kodeksu Karnego (mówi on o poświadczeniu nieprawdy w dokumencie przez funkcjonariusza publicznego, za co może grozić od 3 miesięcy do 5 lat więzienia).”
    http://www.tvn24.pl/macierewicz-uniknie-odpowiedzialnosci-za-raport-wsi-sprawa-umorzona,383168,s.html

    http://web.archive.org/web/20080423112545/http://www.raport.gov.pl/

    Zaraz się okaże że raportu wcale nie było jak i Macierewicza.

  176. Koniec Polski Prawej
    31/12/2013 o 5:32 pm

    http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/andrzej-turski-o-wildsteinie-przeszkadzalo-mu-ze-bylem-dziennikarzem-w-czasach-prl-u

    ” Znam kumpli Wildsteina z czasów emigracji paryskiej i oni nie są o nim dobrego zdania. Tam się dopiero działo. Historia sprawiła, że postawiono go na funkcji prezesa TVP, wykonał parę idiotycznych ruchów i wyleciał. „

  177. Anonimowy Lurker
    01/01/2014 o 3:39 pm

  178. adas
    01/01/2014 o 5:26 pm

    Dziewczyna ładna, a Pilot to świetny pisarz (nie, Osobnika jeszcze nie czytałem), wcale nie bogoojczyźniany, przeciwnie, więc tu mają dla mnie mały plus (trza będzie obejrzeć całość i sprawdzić). Choć teraz się trochę boję, że Pilot zrobił mi numer, a to taka młoda miłość.

    To co widać na Youtube pokazuje klasyczne skrzywienie (antykomunistyczne, oczywizda, a kto jest komunistom sami zdecydujemy, no dobra słucham jakiegoś faceta, co ma miecz i koń i zdobywa Kreml w 1612), zaskakująco jednak profesjonalnie skręcone.

    Choć Gociek rozprawiający o Sapkowskim, hmm, hlb wejdzie dobrze w nowy year.

  179. hlb
    01/01/2014 o 6:53 pm

    No dziękuję, że mi koledzy dają prawicową publicystykę. Bardzo jestem wzruszony. Tylko, że to jest zajawka, więc co? Mam se teraz, like, wsiąść w samolot, polecieć do Polski, pobejrzeć, przylecież do domu i powiedzieć ojapierdolę, obejrzałem?

    Koledzy może przemyślą jeszcze raz fabułę tego trollingu.

    Mówi się ‚wsiąść’ czy ‚wziąć’? #wariackijęzyk

  180. hlb
    01/01/2014 o 8:46 pm

    Hesuskurwa Maziarski. Dopiero teraz o tym przeczytałem.

    http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103087,15191901,Zakowski_odpowiada_Maziarskiemu___Piszesz__ze_neosocjalizm.html

    Naprawdę, Wyborcza karmiąc to stado oczadziałych felietonistów-balcerystów jest czasem gorsza niż otwarcie prawicowe psychiatryki.

    Nawet jak się Żakowskiemu zdarzy palnąć jakiś farmazon w stylu #biblioteka, to i tak szacunek mu się należy, że tutaj nie wstał w trzy sekundy i nie najebał krzesłem.

  181. fidelio
  182. 02/01/2014 o 10:38 pm

    @fidelio

    Jest też nowa notka WO o autostradach…

    Cytacik:

    Symbolika wolnościowa też będzie zabawna. Wolność już mamy między Warszawą a Berlinem. Ale żeby ją dociągnąć do Mińska trzeba jeszcze dużo się nabudować.

    Wyznacznikami wolności są owe autostrady, ofc.

  183. fidelio
    02/01/2014 o 10:45 pm

    DoktorNo :
    @fidelio
    Jest też nowa notka WO o autostradach…
    Cytacik:

    Symbolika wolnościowa też będzie zabawna. Wolność już mamy między Warszawą a Berlinem. Ale żeby ją dociągnąć do Mińska trzeba jeszcze dużo się nabudować.

    Wyznacznikami wolności są owe autostrady, ofc.

    Autostrada północ – południe powinna się nazywać Highway to Hel.

  184. hlb
    03/01/2014 o 12:16 am

    DoktorNo :
    @fidelio
    Jest też nowa notka WO o autostradach…
    Cytacik:

    Symbolika wolnościowa też będzie zabawna. Wolność już mamy między Warszawą a Berlinem. Ale żeby ją dociągnąć do Mińska trzeba jeszcze dużo się nabudować.

    Wyznacznikami wolności są owe autostrady, ofc.

    Jak już inrelokułowałem z szanownymi interlokutorami – NA TWITTERZE KUFFA! – pomysł ów ma za zacny. Przynajmniej ze dwa pokolenia młodych, śmieciówkowych Polaków będą mogły mieć bekę z tego, że szosa którą się z Polski spierdala na zachód nazywa się Szosą Wolności.

    Nie dziwie, że Wojtkowi od razu wychwcił ten koncept podprogami. Ostatecznie, wiele razy późnymi wieczorami, kiedy komcie miał już lekko zamglone, potrafiło mu się ulać, że gdyby nie ociężałość fizyczna, to już dawno by spierdolił.

    fidelio :
    hasło: internet
    odzew: czas się bać!
    http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103454,15216218,Orlinski__Skonczmy_juz_z_ta_maskarada__ze_to_wszystko.html#BoxSlotII3img

    Przeczytałem tytuł i doszedłem do wniosku, że wymyslę se resztę sam, bez czytania. Nie, srsly, to sarmackie sajensfikszon Wojtka jest już tak żenujące, że nie wypada się pastwić. Peron już mu odjechał w taki komiczny antykorporacjonizm, że szok.

    Gdyby ktokolwiek poza Agorowymi mediami i kilkoma zaprzyjaźnionymi ausirami dawał FF na te jego androny, wo wystarczyłoby, żeby zapytał Wojtka, jak w tym swoim nowy antykorporacyjnym wcieleniu wyobraża on sobie budowanie samolotów czy samochodów, produkcję leków etc etc.

    Point nie w tym, żeby naprzemiennie nieudolnie małpować Zizka i Morozova. Natomiast ewidentnie to jest strategia Wojtka, żeby wypromować się jako jakiś wariant Cejrowskiego nowych technologii. Takiego chucpiarza, który pierdolnie onelinera do wklejania na tytułu i memy.

    Wojtek jest tak zajęty swoimi myslami, że w rzeczywistości nie śledzi tego o czym się wypowiada (casus drony Bezosa) tylko wyłącznie karmi jakimiś strzepkami swój własny bias konfirmacyjny.

    Jego problem nie polega na tym, że Gugiel ktoregoś dnia w końcu wysle po niego roboty z Boston Scientific. Jego problem polega na tym, że jak już zaczną wysyłać po nas roboty, to nikt nie będzie sobie dupy zawracał, żeby do umieścić na liście do internowania.

    Sądnego Dnia na ulicach będzie ciemno od dronów i robotów. Ale żadnemu nawet nie nie będzie się chciało nawet do niego zapukać, żeby go obudzić. Więc zupełnie niezorientowany będzie spał do południa.

    Znamy już z historii podobne przypadki przenikliwych dysydentów, niezłomnych antydroniarzy, których sroga antysytemowość nikogo nie zaintersowała. Więc miejmy 2014 beż Wojtka.

  185. adas
    03/01/2014 o 12:36 am

    Przed przeczytaniem kolegi hlb planowałem napisać, że próbuję sobie wyobrazić co by powstało ze sparowania dwóch moich największych idoli – Wojtka i Rafała Aleksandra. Serio, nie zmyślam – chciałem to napisać. Wojtek w dziedzinie uświadamiania gawiedzi i następnie monetyzowania wymyślnych lęków jest jeszcze trochę z tyłu za mistrzem, ale że bestia zdolna, to goni, goni. Tylko, czy target wybrał mądrze? W Polsce patriotyzm sprzedaje się lepiej, chyba jednak.

    No chyba, że obaj na serio te swoje cuda wypisują, to wtedy mamy kolejny dowód, że po czterdziestce wszystko srpowadza się do teorii podkowy. Sorry hlb.

    W każdym razie uprzejmie donoszę, że w katowickim Matrasie książka Pana Wojciecha leżała w tym samym miejscu, gdzie pół roku temu znaleźć można było „Wieżę komunistów” innego wielkiego myśliciela polskiego. Wiec chyba będzie sukces. 5000 egzemplarzy? A może pińćset?

  186. hlb
    03/01/2014 o 8:59 pm

    @adas

    Kolega ma dużo racji i nieracji też.

    Ma kolega bowiem azaliż dużo racji pisząc, że Ziemkiewicz jest lepszym felietonistą niż Wojtek. Oczywiście, rozpatujemy tutaj polską szkołę felietonu, bo innej w Polsce nie ma (note to self: wstawić ‚Passent’ na potwierdzającego regułę).

    Ziemkiewicz zabezpieczył sobie tyły pozostając małorolnikiem. Wojtek tymczasem też pozostał małym chemikiem, ale jednak przy monetyzacji nie ma to tyle plusów, co małe rolnictwo Ziemkiewicza.

    Dalej. Ziemkiewicz rozwinął Risercz Ziemiewiczowski, który też jest koncepcją zwycięską nad Riserczem Orlińskim. Risercz Orliński, jak wspomniałem, zakłada czytanie źródeł w kierunku odczytania z góry założonej tezy. Podczas, gdy Risercz Ziemkiewiczowski od razu skupia się na z głry założonej tezie, nie marnując w ogóle czasu na źródła! Z punktu widzenia monetyzacji taka oszczędność czasu ma gruby sens, prawda?

    Jeszcze dalej. Wojtek popadł w głupi semi-elitaryzm. Z jednej strony stawiaja swoim czytelnikom wysokie wymagania, na przykład, żeby umieli przeczytać książkę, a przynajmniej – ze zrozumieniem kilka akapitów. Z drugiej mówi im, że Beethoveny są dla prezesów, dla nieprezesów są Batmany (BTW, właśnie sobie przypomniałem, jak Wojtek zrobił lolwykład na temat finansowania opery i operetki w XIXw, więc pisząc to turlam się po rotflu)

    Tymczasem Ziemkiewicz pomyślał mądrze: swoje felietony adresuje do osób, które mogą spokojnie niczego nie rozumieć z tego co czytają, nawet jeśli czytają w grupach kilkuosobowych. Ewidentnie widać, że Ziemkiewicz lepiej rozumie potrzeby odbiorcy polskiej szkoły felietonu.

    Ale jak wspominałem wcześniej proponuję, spędźmy 2014 bez dręczenia Wojtka. Ja na ten przykład myślę żeby się jakoś kompletnie zreinwentować w 2014. Nie wiem, może napiszę książkę? Może taką jak Wojtek napisał, że coś nie istnieje, kiedy istnieje. Albo przeciwnie, taką jak Ziemkiewicz. Że istnieje coś, co kompletnie nie istnieje.

    Bym se tytuł dał maszapowy taki, like, „Polactwo. Czas się bać”

  187. adas
    03/01/2014 o 10:22 pm

    Jak kolega książkę opublikuje, to ja ją nawet kupię!* No chyba, że obok będzie leżała „Historia metalu”, jaka była przy Wojtku (Fiiiir of de dark jak krzyczał młody autor, nie posta, a „Internetu”, co gorsza do dziś wykrzykują niektórzy młodzieńcy) to się jednak zastanowię.

    Polska szkoła felietonu to jeszcze bardziej zwodniczy zwierz niż polska szkoła reportażu. W skrócie polega na tym, że karierę dziennikarską zaczyna się od publikowania takowych. Felietonów. A dopiero potem stażystę rzucają do Deseru. Albo nawet na forum.

    Pewnie kolegę ucieszy wieść, że ulubiony Piątek kolegi napisał najlepszą rzecz po głośnym transferze do GW (dżizas, ja już nawet nie pamiętam za co wyleciał z KP). I chyba to bez ironii piszę, choć koledze się może nie spodobać, bo to piątek, a sprawa polska. Choć jak chce kolega napisać książkę pod tak uroczym tytułem, to ze źródłami czy bez? A, na własnym doświadczeniu? Jeśli to najpierwsze, to polecam na początek:

    http://wyborcza.pl/1,75478,15219176,Targalski_miau__Zakowski_meee__a_Miller_ciagle_chce_.html?utm_source=HP&utm_medium=AutopromoHP&utm_content=cukierek1&utm_campaign=wyborcza#Cuk

    * Jeśli w kolegi błyskotliwym umyśle rodzi się właśnie plan, by rzeczoną knigę wydać w ilości sztuk jeden i mi opchnąć za np. 50 k funciaków, to dziękuję. Poczekam aż wyląduje na chomiku. Wszyscy tam kiedyś skończymy!

  188. adas
    03/01/2014 o 10:30 pm

    Ech i nie napisałem, że się z kolegą całkiem, całkiem zgadzam! Jak hanys na niemiecki pass, a nawet bardziyj.Wojtek to jeszcze nie ten poziom, co Rafał Aleksander. Ale jak to mawiają, od sf zaczynałeś, na sf skończysz.

    Zresztą mogę koledze podrzucić fajowski dowód klasy Rafała Aleksandra. Wiem, kolega się na mnie tradycyjnie obrazi, że Piątek jest, ze kolega nie ma czasu, że nie takie rzeczy w Londynie się prekariuszom nie śniły, ale ten wytwór zimy w gospodarstwie jest cudowny. Jak poczęcie Pana Naszego.
    http://fakty.interia.pl/felietony/ziemkiewicz/news-ziemkiewicz-wieczna-wojna,nId,1081031

    Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam! Prorok Rafał się śmieje chytrze i ermefowskie srebrniki podlicza! Bo inaczej ocipiał. Nie, to niebezpieczne słowo, genderowskie. Ochujał do reszty.

  189. Koniec Polski Prawej
  190. hlb
    04/01/2014 o 1:18 pm

    adas :
    Jak kolega książkę opublikuje, to ja ją nawet kupię! Jeśli w kolegi błyskotliwym umyśle rodzi się właśnie plan, by rzeczoną knigę wydać w ilości sztuk jeden i mi opchnąć za np. 50 k funciaków, to dziękuję. Poczekam aż wyląduje na chomiku. Wszyscy tam kiedyś skończymy!

    Taki pomysł, żeby za 50k jeden egzemplarz to ja sem sobie mogę. Ba, nawet za 10 milionów, udzielając sobie nierejestrowanej pożyczki, którą się potem przecież i tak umorzy.

    adas :
    Pewnie kolegę ucieszy wieść, że ulubiony Piątek kolegi napisał najlepszą rzecz po głośnym transferze do GW (dżizas, ja już nawet nie pamiętam za co wyleciał z KP). I chyba to bez ironii piszę, choć koledze się może nie spodobać, bo to piątek, a sprawa polska. Choć jak chce kolega napisać książkę pod tak uroczym tytułem, to ze źródłami czy bez? A, na własnym doświadczeniu? Jeśli to najpierwsze, to polecam na początek:

    No problem w tym, że jak czytam felietony temu Piątku, szczególnie te włażnie w Gazecie, to mam ochotę chwycić za telefon, żeby zadzwonić do jego redakcyjnego kjubikla i zapytać go, jak się czuje. Bez względu na odpowiedź, kolejnym, nieunikniony pytaniem byłoby: czy kolega Piątek ochujał, czy raczej ocipiał.

    Ale dla kolegi zmusiłem się do tego gówna i już na początku pożałowałem. Bo Piątek tam zaczyna jakimś strasznym rymowanym czymś. Od razu poczułem się, jakbym czytał felietony Grońskiego. A nie po to spierdoliłem przyszłą Autostradą Wolności ku zachodniej granicy i dalej, żeby kiedykolwiek jeszcze w życiu czuć się jakbym czytał felietony Grońskiego.

    Nie, srsly. Piątek nie powinien pisac felietonów. Jest dojrzałym artystą, więc może sobie robić, co lubi. Wszczynać śmieszne dymy po redakcjach. Wciągać proszek ixi z rozgrzanej patelni. Robić burdy lub nieburdy. Mógłby się nawet dać aresztować. Nawet pobić się mógłby z jakimś innym redaktorem Czwartkiem, lub redaktorką Środą z sąsiedniego kjubikla.

    Ale niech on, kurwa, nie pisze felietonów.

    Koniec Polski Prawej :
    http://vod.gazetapolska.pl/5945-kania-gmyz-sakiewicz-najbardziej-przesladowani-przez-iii-rp-dziennikarze
    hahahaha

    Paczyłem tylko 34 sekundy (z wiekiem obniża mi się próg znudzenia, pszprszm), ale bardzo lubiłem kiedy ten wyliniały koala, jak mu tam, przedstawiał Trotyla. „Autor najbardziej kontrowersyjnego materiału”. Na co Autor NKM pół przymknął oczka w swej głębokiej dupie.

    Znaczy chciałem napisać „dumie”. #wariackijęzyk

  191. m.bied
    04/01/2014 o 6:11 pm

    Czytali już szanowni ten wiekopomny tl;dr?

    http://niezalezna.pl/50013-prof-piotr-glinski-o-przemocy-w-polityce-mamy-wojne

    (Pięcioma słowami: zesrała się dupa i płacze).

  192. Koniec Polski Prawej
    05/01/2014 o 1:08 pm

    „Szanowni Wyborcy,

    nazywam się Piotr Szeliga, mam 33 lata, cudowną żonę Angelinę. Jestem nauczycielem, Przewodniczącym Klubu Radnych Prawo i Sprawiedliwość w Radzie Miasta Biłgoraj.
    ….
    Popieram Naukę Społeczną Kościoła i chrześcijański system wartości.”
    http://www.piotrszeliga.pl/program.html

    i nie płacę dziwkom….

  193. hlb
    05/01/2014 o 6:33 pm

    Ale czytałem, że on właśnie nie zapłacił. I za to go zawiesili.

    http://www.fakt.pl/posel-solidarnej-polski-piotr-szeliga-zawieszony-,artykuly,437486,1.html

  194. hlb
    05/01/2014 o 6:37 pm

    @adas

    Dopiero teraz poczytałem Małorolnego. Niezły z niego „Ordowąż, który wyssał pijawkę zdrady”. Poza tym przypierdala się do kolegi Docenta, kiedy Docent w kurortach podłódzkich żonie ortalionowy folklor objaśnia.

  195. vHF
    05/01/2014 o 8:40 pm

    Kolega prokurent to beze mnie sobie nie radzi widze.

    Nie, nie jestem w Podlodzkiej Gorce. Jestem u siebie w Tiranie Dolnej (tak sie bedziemy teraz odnosic do mojego miejsca zamieszkania). Odliczam dni do wakacji. Po drodze powrotnej z bede nawet przez kilka dni u kolegi na dzielni, jak rozpoznam to pociagne za wasa.

  196. hlb
    05/01/2014 o 10:42 pm

    @vHF

    A więc kolega w Czarnogórze jest. Na dzielni wieje i mokro. Nie radzę.

  197. 06/01/2014 o 4:26 pm

    Max Kolonko vs. Rzeczywistość:

  198. cyncynat
    07/01/2014 o 2:35 am

    kurwa, musze juz pracowac. no to troche poezji zizkanskiej: http://www.youtube.com/watch?v=F4ddHyDXA28

  199. 07/01/2014 o 4:31 pm

    Coryllus wydał książkę o kolonizacji obu Ameryk w tej samej konwencji co baśnie z niedźwiedziem w tytule. Czekam aż jakiś historyk zmiażdży to z siłą walca drogowego…

  200. Starosta Melsztyński
    07/01/2014 o 5:58 pm

    DoktorNo :
    Coryllus wydał książkę o kolonizacji obu Ameryk w tej samej konwencji co baśnie z niedźwiedziem w tytule. Czekam aż jakiś historyk zmiażdży to z siłą walca drogowego…

    Nie ma znaczenia. Do tych, którzy czytają Coryllusa, argumenty historyków nie trafiają.

    Wszystkie tego rodzaju procesy społeczne to plebiscyt, a nie konkurs argumentów . Plebiscyt zazwyczaj wygrywany przez Coryllusów.

  201. 07/01/2014 o 6:20 pm

    Starosta Melsztyński :
    Wszystkie tego rodzaju procesy społeczne to plebiscyt, a nie konkurs argumentów . Plebiscyt zazwyczaj wygrywany przez Coryllusów.

    Ej, ale my już nie żyjemy w XVII w. :P

  202. brysio
    07/01/2014 o 8:03 pm

    @dr No
    Jest jeszcze zabawniej. W Holandii Turcy mają NIŻSZĄ dzietność niż rdzenni Holendrzy, a Marokańczycy mają minimalnie wyższą i jest to JEDYNA mniejszość przewyższająca pod tym względem nejtiwów…

  203. marcin_be
    07/01/2014 o 8:05 pm

    Wojtek w nowej notce się pochwalił, że go zrecenzowali… Komentatorzy też go recenzują, teraz gazeta.pl powinna zacytować komentarze do kolejnej recenzji na publio.pl.

  204. hlb
    08/01/2014 o 1:39 am

    marcin_be :
    Wojtek w nowej notce się pochwalił, że go zrecenzowali… Komentatorzy też go recenzują, teraz gazeta.pl powinna zacytować komentarze do kolejnej recenzji na publio.pl.

    Nienie, proszę mnie nie naprowadzać. Nie cyberbullyinguję leżących. A on się bidul napracował, napocił, po czym puścił jedynie małą bańkę nosem.

    Niewątpliwie już został klasycznym expierdem, którego Pieńkowska powinna czym prędzej zaprosić do tv śniadaniowej. Aby mógł opowiedzieć o tych wszystkich dronach i popupach, które NSA wysyła ku nam emacsem przez sendmail.

  205. Anonim
    08/01/2014 o 3:55 pm

    Bardzo pouczająca dyskusja u Wojtka.

    Okazuje się, że Jaruzelski zabrał temu Wojtku nie tylko nutellę, ale i Britaniccę (ale w zamian dał całe płyty Ijron Majden do legalnego kopiowania!). Jak pierwszą tęsknotę nawet rozumiem, bo cholera nawet dziś mnie nie bardzo stać na nutellę i stosuję często gęsto zamienniki, to druga mnie skłoniła do stworzenia następującego żałosnego skeczu sytuacyjnego:

    – Tata, a czy ja mogę rozfoliować Tom E encyklopedii, pani kazała sprawdzić co to erekcja i ejakulacja.
    – Synku nie wolno, mają stać na półce w stanie nienaruszonym. To inwestycja w twoją przyszłość chłopcze, już ci to tyle razy tłumaczyłem! Tak w ogóle mówić enzyklopedia.

  206. adas
    08/01/2014 o 3:56 pm

    kurwa, to iś bin

  207. hlb
    08/01/2014 o 5:08 pm

    Wojciech spróbował z barku, I guess. Bo jak tłumaczyć tego komcia:

    „Zauważ jednak, że logika cyberentuzjastów na razie wygląda mniej więcej tak, że obcinajmy etaty nauczycielom, przecież są Wiki i MOOC.”

    Primo po pierwsze, chciałbym zabaczyć relewantne statystyki, na podstawie których możemy wykazać: obcinają nauczycielom bo jest Wiki (moje zdanie na temat polskiej Wiki koledzy znają: nie istnieje, więc czas się śmiać).

    Primo po drugie, jeśli założymy, że celem jest odejście od modelu, nauczyciel przekazuje pewien zasób informacji, a następnie egzekwuje jego zapamiętanie, to można przyjąć, iż obcinanie byłoby słuszne. Ponieważ w naszej teraźniejszości – w przeciwieństwie do wyidealizowanej przeszłości Wojtka – nie ma miejsca na taki system. Potrzebni są nauczyciele, którzy nauczą poszukiwać informacji, korzystać z niej, weryfikować i przetwarzać.

    Nie byłem w polskiej szkole od, like, 20 lat, nawet jako katecheta, ale wdawało mi się, że obecnie nawet tam już to jest oczywistością. Więc wracamy do punktu wyjścia: Wojtek spróbował. CHyba że na trzeźwo tak pierdoli, ostatecznie obracamy się wśród nieweryfikowalnych hipotez.

    Dalej…

    „Panuje infantylne założenie, że samo zapewnienie młodzieży dostępu do informacji (w sensie fizycznym – podpięcia broadbandu) rozwiąze sprawę.”

    Panuje gdzie? Oczywiście, że samo zapewnienie dostępu niczego nie załatwi, bo to jak zapewnienie dostępu do jeziora bez nauki pływania. Młodzież się może pokaleczyć i skończy na forum Onetu, a w najlepszym wypadku bedzie się pławić w riserczu Ziemkiewiczowskim, hipotezach Orlińskich, lub pochodnych bajkach i proroctwach.

    I jeszcze dalej…

    „Tymczasem priorytety powinny wyglądać inaczej. Kompetentny nauczyciel z jak najlepszym kapitałem kulturowym – a komputer to niech se będzie podpięty choćby i dialupem.”

    Choćby dialupem do twojej szanownej mamusi, Wojtku. Już nawet poczciwy Żakowski porzucił swoją niemądrą wizję internetu jako biblioteki. Nie, internet nie składa się z kontentu do czytania, bo tylko taki można rozpatrywać w kontekscie dialup-niedialup. I z każdym rokiem coraz bardziej nie będzie się składał.

    Za 10 lat internet, o jakim myśli Wojtek nie będzie się składał z niczego. Będzie służył do tego, żeby być internetem of things. Say, żeby żelazko z deską do prasowania se pogadały. Internet o jakim myśli Wojtek to jest internet z 2007 roku.

    http://wo.blox.pl/2014/01/Internet-Czas-polemizowac.html#comment-12853438

    Nie, srsly zasypiam nad tymi hipotezami Orlińskimi. Koledzy mnie obudzą, jak Wojtek wreszcie wystąpi u Pieńkowskiej z pogadanką o dronach i nigeryjskim spamie. Byłby to ożywczy wątek w tym jego jałowym pierdololo.

  208. cyncynat
    09/01/2014 o 2:17 am

    OK, czas na niusy ze swiata literatury pieknej: http://www.thesmokinggun.com/documents/vagina-as-holster-675432

  209. cyncynat
    09/01/2014 o 2:36 am

    kurde, major juz to na twitterze mial. fuck, twitter naprawde zabija blogi

  210. hlb
    09/01/2014 o 12:31 pm

    @cyncynat

    Mówiłem, przychodzić na twitter, tam zostawiać. Kolega nie słuchał.

    Ale story jest fajna. W zamian kolega poczyta sobie poniżej niusy ze świata polskiej literatury pięknej. BTW, Pascal, Pascal? Czy my tu w Szambie nie cyberbullyingowaliśmy kiedyś kogoś, kto w tym wydawnictwie monetyzuje? Ciekawe, jakie byłby nieweryfikowalne hipotezy tego kogoś na temat tej sprawy. Lolałbym.

    http://antyweb.pl/kto-jest-autorem-ksiazki-katarzyny-pakosinskiej-oskarzenie-o-plagiat-poparte-niezbitymi-dowodami/

  211. 09/01/2014 o 9:09 pm

    imho twitter jest b. dobry dla takiego lolania jak nasze. Szybko retwitujesz i możesz wejść na moment z pacanami w interakcje. Blogasek se zostawiam na opowiadanka, bo po co pisać, że trawa jest zielona a prawica to chuje. Lepiej z nich sie pośmiać.

    No i sa polscy dziennikarze, kurwa creme de la creme Bolandy.

  212. hlb
    09/01/2014 o 9:23 pm

    Koledzy, w tychże komciach: czytelnik opisuje jaką napotkał sytuację, która koincydentalnie napotkała też jego:

    „Zanim kupiłem książkę WO musiałem ją odnaleźć w księgarni Matras. Leżała na półce z poradnikami, obok ‚Internet – Przewodnik dla Seniora’… ”

    http://wo.blox.pl/2014/01/Internet-Czas-polemizowac.html#comment-12851837

    Po pierwsze, „na półce z poradnikami”. Lolam. Chyba łatwo zgadnać dlaczego. Poradnik, że bać się internetu, to jak, ja wiem, ksiażka kucharska pt. „Gotowanie. Szykuj się na biegunkę”

    Po drugie, a może nawet jeszcze bardziej po pierwsze, stało obok „Internet. Przewodnik dla seniora”. To bardzo ubliżające postawić taki paździerz koło ksiąski, której celem jest pomóc ludziom starszym odnaleźć się w świecie nigeryjskiego spamu i dronów gógla.

    Choć mam ez podejrzenie, że komcionauta ten srogo Wojciecha nam trolluje, bo dalej pisze:

    „Podstawowe hasło wyrażone tytułem ‚Czas się bać’ jest dobrze uzasadnione. To świetnie, że ktoś w Ojczyźnie naszej to zebrał razem, chwała WO za to.”

    Przecież tobrzmi jak komeć, któregoś z kolegów. Kto z was toczy bekę temu Wojtku?

  213. hlb
    09/01/2014 o 9:25 pm

    galopujący major :
    No i sa polscy dziennikarze, kurwa creme de la creme Bolandy.

    Kuż! Niar! Kuź! Niar! Dostarczył za dwóch ostatnio, nie?

  214. hlb
    09/01/2014 o 9:26 pm

    Majorze, potwierdz nieprzekonanym kolegom, że my se tam cześciej podajemy pożyteczne i fajne artykuły niż goovienka w stylu Rurzowej Książeczki Misia Wojtka.

  215. hlb
    09/01/2014 o 9:30 pm

    BTW, jak wskazują badania które se tam dawaliśmy (nie nie ma urla tu), Facebook jest doomed bo demografia została okazana. Najdalej za kilka miesięcy Wojtek też będzie na Twitterze, bo przecież nie bedzie gadał na FB do własnej ściany. Więc warto być tam przednim, żeby to paczeć od pierwszej lolmyśli, co nie?

  216. cyncynat
    09/01/2014 o 11:28 pm

    OK, jedziemy.

    Bialy nacjonalista, wielki fan My Little Pony, autor blogaska My Nationalist Pony, http://mynationalistpony.tumblr.com/

    I wywiad z nim:

    http://www.counter-currents.com/2014/01/my-nationalist-pony-an-interview-with-buttercup-dew

    Troche, a nawet nie troche, zacytuje tego uciekiniera z TTDKN, bo fajnie tlumaczy dlaczego My Little Pony to show dla white nationalists:

    The Ur-text is specifically, My Little Pony: Friendship is Magic, a television cartoon written for family audiences, but with an emphasis on being for little girls, as is the staple of the My Little Pony franchise. My Little Pony began as a toy line of brushable horses in the ’80s, and has always existed as an implicitly white consumer collectable. Friendship is Magic, the TV show which I write about, first aired in 2010 as part of a franchise reboot.

    The structure of the show is that there is a central cast of 6 distinct ponies, each of which manifest a certain virtue, Loyalty, Laughter, Generosity, Honesty, Kindness, and Magic. Each show functions as a sort of 20-minute Aesop’s fable about the importance of a particular aspect of getting along. The actual happenings of the show aren’t of that much importance on an individual level – They’re mostly fairly formulaic storylines based on character interplay and going off to fight the Dragon, Evil Princess, Arch-Nemesis, whatever. It’s well written and snazzy. It’s an extremely fun and well written cartoon.

    Importantly, the pony girls / women are feminine without being weak and helpless, the boys / men are classically masculine, it captures the idea of parity of roles, instead of a demolishing and levelling equality.

    Most importantly, nearly every single element of the show is an analogy for a piece of the traditional or classical West, and the universe of the show functions according to a sort of Friendship-based European ethnocentrism. I found it interesting to note that I found a die-hard liberal handwringing in the following rant:

    So . . . buffalo. If you’re a Native American, you’re not a pony. You’re not like Twilight, Applejack, Rainbow Dash, Rarity, Fluttershy, or Pinkie Pie. You’re a buffalo. And furthermore, the settlers are obviously analogues of American frontiersmen – which were, for the majority, white. The settlers are ponies. Ponies are white.

    To quote my blog, within the shows fictional universe, there is:

    -European, seasonal celebrations of raising the sun in the Summer Solstice

    -Cloud cities, halls and arenas of Ancient Greek architecture

    -Analogies for historic European warriors – Commander Hurricane/Spartan Rainbow Dash in one spectacularly pro-White episode, “Hearth Warmings Eve,” which covers the Tripartite of European society (Earthpony agriculturalists/Flying Pony Warrior-technocrats/Unicorn Aristocracy)

    -Tudor Houses in Ponyville to name a type I can identify, and a total absence of modern, multiracialist, egalitarian architecture

    -Western Frontier Pioneer towns and cowboy analogies, like Braeburn and the Appleloosan Ten Gallon Hats

    -Seasonal, Cyclical Time (derived from European seasonality)

    -Multiple, Personified Deities (as opposed to Jewish or Arabic monotheism)

    -Established monogamous families of the traditionally Western Christian variety (the Cakes, Twilights Parents)

    -Horse racing and English High Society – Fancypants and Rarity

    -Athleticism displays and events – Best Young Fliers, Wonderbolts, Youth Groups/Männerbünde

    And so on and so forth.

    If you watch a random episode of the show you are guaranteed to find at least some level of implicit whiteness and traditional occidental civilization. The shows characters and the conflicts they go through reflect the ideal of personal destiny as manifesting unique and indispensable racial biology, within the context of a wider, traditional, ethnocentric European society (with its own racial folk religion, celebrations, political conflicts, and phobias).

  217. POŻYCZKA
    10/01/2014 o 6:24 pm

    Rozmowa Mazurka. Dorota Kania, dziennikarka
    – Zlustrujemy sobie rodziców?

    Dorota Kania: A chcesz? To zacznij.

    – Moi: psychologowie, nie należeli do partii ani związków zawodowych oprócz „Solidarności”. Banalnie.

    Mój tata pracował całe życie w zakładach mechanicznych w Tarnowie, do PZPR nigdy nie należał. Moja mama zmarła, gdy miałam trzy lata, druga mama należała do partii do 1979 roku, kiedy przeszła na emeryturę.

    – No proszę, a jaki to miało na ciebie wpływ?

    Żaden, bo na moje wychowanie wpływ mieli głównie mężczyźni – prócz taty, któremu zawdzięczam religijność, byli to dziadkowie – piłsudczycy, z których jeden przed wojną działał w PPS-ie.

    – Czyli w twoim wypadku partyjność jednego z rodziców nie miała na ciebie wpływu? Innym to wypominasz.

    Nie chcę wchodzić w moją sytuację osobistą, o najważniejszym ci powiedziałam. Mogę dodać, że rodzina pamiętała o wujach, z których jednego zamordowali Niemcy, a drugiego Sowieci.

    – Dobrze, zostawmy twoją rodzinę. Współautor „Resortowych dzieci”, wiceprezes radia za PiS, Jerzy Targalski prócz tego, że był zaangażowany w opozycję, sam należał do PZPR.

    Pytaj o to Jerzego Targalskiego, ja się nie będę za niego wypowiadać.

    – A nie pytałaś go o karierę ojca? Targalski senior całe życie w PZPR, redaktor partyjnych pism, pracownik Zakładu Historii Partii przy KC PZPR, w latach gomułkowskich na placówce, w polskim ośrodku w Sofii.

    Najlepiej, by to Jerzy Targalski mówił o sobie, a nie ja.

    – Przecież pisząc taką książkę, Targalski wznosi się na Himalaje hipokryzji i komizmu.

    A ja wcale nie sądzę, by to było śmieszne, i nie dostrzegam w tym hipokryzji. On całym życiem zaświadczył, że nie chce mieć z komuną nic wspólnego. Wystarczy przeczytać jego teksty o PRL i III RP, nie wspominając już o jego roli w opozycji w czasach PRL. Dlaczego mam go teraz lustrować?
    – Jak to? Bo innych lustrowałaś, ale zostawmy to. Ojciec przedwojenny komunista, potem w PZPR, lekarz wojskowy. O kim mowa?
    O Bronisławie Wildsteinie.
    – Byłym prezesie TVP. A ten pan: ojciec w PZPR, dziadek w KPP, generał UB i wiceminister bezpieczeństwa?
    Nie wiem.
    – Wspaniały człowiek, opozycjonista z lat 70. i 80., wielokrotnie zatrzymywany przez SB, emigrant, świetny tłumacz i dziennikarz, dziś dyrektor w radiu, który będzie miał ulice nazywane swoim imieniem, Andrzej Mietkowski.
    Jest wiele innych osób po prawej stronie, konserwatywnych dziennikarzy, którzy mieli dziadków w KPP, a o nich nie napisaliśmy.
    – Bo kłania się zasada Goeringa: „To ja decyduję, kto jest Żydem”. Wy decydujecie, kto jest „resortowym dzieckiem”.
    Kryterium, jakie przyjęliśmy, było bardzo proste i jasne. Było nim zachowanie dziennikarzy w III RP i ich stosunek do najważniejszych spraw: lustracji, dekomunizacji, likwidacji WSI oraz do katastrofy smoleńskiej.
    – Jak nie jesteś prawicowy, to zlustrujemy ci starych i nazwiemy „resortowym dzieckiem”. Super.
    Skupiliśmy się na ludziach, którzy robili karierę w III RP, a ich korzenie sięgają starego systemu.
    – To uzupełnijmy listę pominiętych. Prezesem radia i zwierzchnikiem Targalskiego był Krzysztof Czabański, dziś publicysta „w Sieci”, w PRL-u członek PZPR. Szefem Jedynki był felietonista „Gazety Polskiej” Marcin Wolski, również członek PZPR.
    Powtórzę, że głównym kryterium była postawa w III RP, a nie nasza z kimś znajomość. Bo jest również o naszych znajomych, jest choćby fragment o Marku Królu, byłym naczelnym „Wprost”.
    – Jego zastępca we „Wprost”, Piotr Gabryel, też się załapał na PZPR i co z tego? Bardzo porządny, uczciwy człowiek, dziś wicenaczelny „Do Rzeczy”.
    O nim i wielu innych nie pisaliśmy z jednego powodu: przyjęliśmy założenie, że zdecyduje zachowanie tych ludzi w III RP, to, jaki mieli wpływ na budowę tego systemu. A czy taki Bronek Wildstein budował III RP? Czy może był przeciwko dekomunizacji i lustracji? Czy ci, których pominęliśmy, zaangażowali się w obronę agentów, czy sprzeciwiali się rozwiązaniu WSI? Nie, i dlatego o nich nie pisaliśmy.
    – Niektórym nawet to nie pomogło. Tomasz Wróblewski podpisywał listy otwarte za dekomunizacją i lustracją, a w PRL był działaczem NZS i korespondentem Wolnej Europy w Waszyngtonie. A w książce jest.
    Znalazł się, bo opisywaliśmy jego dziadka i ojca. Byłoby hipokryzją, gdybyśmy nie wspomnieli również o nim. Zresztą wymieniony jest tylko w jednym akapicie.
    – Wróblewski jest mało prawicowy, więc znalazł się w „Resortowych dzieciach”. Ta książka to rodzaj szantażu: jak nie jesteś nasz, to zlustrujemy ci starych i się tłumacz.
    Jaki szantaż? My nie zajmowaliśmy się grzebaniem w życiorysach…
    – …No proszę cię…
    – Ależ oczywiście! Cały nacisk położyliśmy na opisanie systemu III RP, jego wszystkich uwarunkowań.
    – I tylko zupełnym przypadkiem jaramy się, gdy znajdziemy komuś papę w MO czy żydowskie nazwisko dziadka?
    Nie mam z tym żadnego problemu, nie chodzi o Żydów, lecz o komunistów. A wyciąganie poszczególnych nazwisk nie ma sensu.
    – To po co to robicie?
    Nie chodzi o lustrowanie przodków, tylko o pokazanie, jak zbudowany został w najważniejszych dziedzinach system III RP. Główne role odgrywają w nim ludzie wywodzący się ze służb specjalnych i nomenklatury PRL, bo taki właśnie był dobór kadr. I ten system całymi rodzinami, pokoleniami przeszedł z komuny wprost do III RP. Pokazaliśmy ludzi, którzy tworzą główny nurt mediów, a którzy swą pozycję zawdzięczają związkom rodzinnym.
    – Czyli nie chodzi o personalia, ale o analizę socjologiczną. Mówisz to serio?
    Każdy socjolog ci powie, że ma znaczenie, z jakiego domu ktoś wyszedł, gdzie się wychował. My pokazaliśmy zjawisko opanowania mediów przez ludzi, których korzenie tkwią w PRL-u. Przypomnieliśmy też, że właściciele prywatnych stacji zaczynających w latach 90. byli zarejestrowani jako tajni współpracownicy SB. To nie jest przypadek.
    – Jak również to, że piszecie tylko o ludziach, z którymi się nie zgadzacie.
    Opisujemy ludzi nadających ton w mediach, a wśród nich nie ma dziś osób o poglądach konserwatywnych. I tak jest przez ostatnie dwadzieścia lat. Jedni, jak Michnik, Żakowski czy Olejnik, nadają ton, a inni są w drugim szeregu i podejmują głos przewodników stada, roznosząc go, gdzie się da.
    Nie tak dawno wybuchła sprawa tłumaczenia na rosyjski raportu z likwidacji WSI. Otóż podano sensacyjną informację, jakoby ten raport przetłumaczono, zanim jeszcze został ogłoszony. Okazało się to nieprawdą, ale to nic. Przez pięć dni mieliśmy jatkę. Zaczął „Wprost”, powtórzyli inni, a spuentował Żakowski, sugerując, iż Macierewicz jest rosyjskim agentem. I to wszystko oparto na kłamstwie!
    – Jeśli tak jest, to mamy klasyczny przykład manipulacji. Tylko co mają z tym wspólnego „resortowe dzieci”?
    Jak to co? To oni są autorami i wykonawcami tych manipulacji. Włącz TVN, przeczytaj „Wyborczą” – będziesz wiedział.
    – Żakowski, o którym wspominasz, do książki się załapał, choć ani on, ani nikt z rodziny w partii ani SB nie był. Po prostu go nie lubicie i to wystarczyło.
    Jego ojciec był wykładowcą w WAT, ale rzeczywiście Jacek Żakowski nie był w partii, co wyraźnie napisaliśmy. Za to on chętnie wypowiada się o porządku III RP i jest jego gorliwym obrońcą. Tu jasno stwierdziliśmy, że nie więzy krwi czy własna przynależność, ale sposób myślenia i jego publicystyka zdecydowały o tym, że został umieszczony w książce.
    – O tym właśnie mówię: papiery ma OK, ale Kani i Targalskiemu nie podoba się, co pisze, więc wrzućmy go na okładkę. I dlatego zapowiada wytoczenie wam procesu.
    Nic o tym nie wiem, żadnego pozwu nie dostaliśmy. Żakowski od lat prezentuje poglądy, które nazwaliśmy „resortowymi”, bo służą utrwaleniu peerelowskich pozostałości w Polsce.
    – A Tomasza Lisa opisaliście, bo miał ojca w PZPR i stryja w wojsku. Napisz książkę o manipulacjach Lisa, ale co ma do tego stryj?
    Od dawna w Internecie krążyły opowieści o kompromitujących rodowodach różnych ludzi. Ponad rok temu byłam na spotkaniu w Łodzi i wściekłam się, gdy zobaczyłam plakat z podpisami pod zdjęciami: „Tomasz Lis – syn oficera LWP”, „Bartosz Węglarczyk – wnuk Józefa Światły”. Spytałam, kto kolportuje te bzdury i kłamstwa. Przecież to ośmieszanie idei lustracji i sensowności pokazywania rodowodów dziennikarzy.
    – Czyli ty po prostu chciałaś pomóc Lisowi?
    Nie chciałam go wybielać, ale pokazać prawdę. Nie ojciec, a stryj.
    – Ale i tak jest „resortowym dzieckiem”?
    Bo resort to także PZPR czy sposób myślenia.
    – Lis zmieniał poglądy. W „Co z tą Polską” przyznawał rację Kaczyńskiemu, przyjaźnił się wtedy z o. Ziębą i komentował papieskie pielgrzymki.
    I co z tego? Teraz pisze zupełnie inaczej.
    – Zgoda, ale to jego zmiana poglądów, a nie wpływ ojca czy stryja.
    Hanna Lis też komentowała pielgrzymki papieża, co z tego? Opisaliśmy ojca Tomasza Lisa, bo był działaczem PZPR i to z pewnością nie zaszkodziło jego synowi w karierze. Tak samo jak to, iż jego stryj był zarejestrowany jako tajny współpracownik WSW.
    – Tomasz Sekielski nie miał nawet trefnego stryja. Poświęciliście mu dogrywkę, czyli artykuł w „Gazecie Polskiej”.
    W książce go nie ma, bo informacje na jego temat uzyskaliśmy już wtedy, gdy książka była w druku.
    – Ale jego rodzice nie byli resortowi w najmniejszym stopniu!
    I dlatego nie pojawił się w książce.
    – Przed chwilą powiedziałaś, że dlatego, iż nie dostaliście materiałów.
    Cały czas spływają do nas rozmaite materiały, nie wszystko zresztą da się zmieścić w książce.
    – Jest coś kompromitującego w tym, że ojciec uczył rosyjskiego?
    Czym innym jest tekst gazetowy, czym innym książka, dlatego nie chcę mówić o przypadku Tomasza Sekielskiego.
    – Szkoda. W takim razie pytanie o zasadę: czy jest coś złego w nauczaniu rosyjskiego?
    Dzisiaj nie, ale w PRL-u było różnie. Niektórzy kończyli szkoły sowieckie, byli w partii, wywodzili się z resortowych rodzin, więc nie da się jednoznacznie odpowiedzieć.
    – A sama praca w OHP czy hotelu robotniczym już jest kompromitująca?
    To wszystko zależy od bardzo wielu okoliczności. Cały czas zarzucasz nam niedoskonałości tej książki, ale dotychczas nikt inny nie napisał książki lepszej. Nikt nawet nie spróbował!
    – Dlaczego?
    Ty mi powiedz. Może zabrakło odwagi?
    – Tak, ostatnio w TV Republika zarzuciłaś to Wildsteinowi i Zarembie. To była niesłychana szarża.
    A na czym niby polegała ta szarża?
    – Z całym szacunkiem, ale skoro ty zarzucasz tchórzostwo Wildsteinowi i Zarembie…
    Adresowałam to do Piotra Zaremby. To jemu i jego otoczeniu zabrakło odwagi. A nie mam racji? Napisał taką książkę? Nie.
    – Wiem, że nie czytasz, ale Zaremba napisał kilka książek.
    (śmiech) Tak, o prezydencie Stanów Zjednoczonych.
    – Jest autorem 10 książek, w tym najlepszej biografii Jarosława Kaczyńskiego, wywiadów rzek z Kaczyńskimi, Rokitą, Wildsteinem, dwóch powieści oraz książek historycznych o Ruchu Młodej Polski. I rzeczywiście zaczął wydawać gigantyczną, kilkunastotomową historię polityczną USA. A to nieuk!
    A dlaczego nie napisał biografii Lisa czy Moniki Olejnik? Dlaczego nie pisał o mediach?
    – Zaremba miałby pisać biografię Lisa? Kpisz?
    Zamiast tego pisał o prezydencie Stanów Zjednoczonych… (śmiech)
    – Masz jakieś kompleksy braku wiedzy?
    Nie mam żadnych kompleksów wobec niego.
    – Masz rację, to nie kompleksy, to realna ocena sytuacji. Gdy powodem do kpiny jest pionierska w Polsce, a może i w Europie tak szczegółowa historia polityczna Ameryki, to mówimy o hucpie.
    Ależ ja się cieszę, że pisze takie książki. Tylko czemu ani on, ani ludzie, z którymi przez lata współpracował, nie pisali tak drobiazgowych książek o polskich mediach? I pytam ich, dlaczego?
    – Wildstein, który pracował z Zarembą długie lata, też wziął to pytanie i zarzut braku odwagi do siebie.
    Nie stawiam znaku równości między nimi. Wildstein dokonał rzeczy fundamentalnej, która przejdzie do pamięci potomnych, jaką było wyniesienie z IPN listy katalogowej. To był akt niezwykłej, godnej podziwu odwagi!
    – Tak karykaturalnego opisu zasług Wildsteina dla Polski jeszcze nie słyszałem. Ty masz świadomość, że go ośmieszasz?
    Co ty mówisz?!
    – Lista w IPN była jawna…
    …Ale nie można było jej kopiować i wynosić, a Bronek to zrobił!
    – Owszem, ale nie nazwałbym tego jego fundamentalnym osiągnięciem i „aktem niezwykłej, godnej podziwu odwagi”. Wildstein naprawdę osiągnął w życiu znacznie więcej niż bycie „panem od listy agentów”.
    Przecież ja tego nie neguję. Mówię tylko, że Wildstein jako pierwszy zwrócił uwagę na to, co jest w IPN, i to było niesłychanie ważne. Natomiast nie przypominam sobie, by Zaremba zrobił coś takiego, co wstrząsnęło polskim życiem publicznym, i by wykazał się aktem podobnej odwagi.
    – Życia ci nie starczy, by osiągnąć poziom Zaremby. I zakończmy tę żenującą wymianę argumentów.
    Och tak, przecież to twój przyjaciel…
    – I świetny dziennikarz.
    A mogę mieć inną ocenę jego dorobku? Napisał jedną świetną książkę i kilka bardzo dobrych analiz politycznych.
    – Tak, to on ukuł pojęcie „przemysł pogardy”, ale proszę, skończmy już rozmowę o Zarembie. Masz sobie coś do zarzucenia jako dziennikarce?
    Pozwalałam sobie narzucać tytuły do tekstów, co mnie narażało na procesy.
    – A propos, jak wygląda w tej chwili twoja sytuacja procesowa?
    Przegrałam nieprawomocnie proces cywilny, a wygrałam karny wytoczony przez panią Dochnal, o której powiedziałam, iż kontaktowała się z rosyjskim szpiegiem Władimirem Ałganowem i przekazywała pieniądze płatnym zabójcom.
    – Wciąż masz sprawę o to, że powołując się na znajomości w wymiarze sprawiedliwości za rządów PiS, obiecywałaś, że załatwisz zwolnienie Marka Dochnala z więzienia.
    Pani prokurator Beata Kozicka, która oskarżała mnie w tej sprawie, już nie pracuje w prokuraturze, tylko jest sędzią. Prokurator, który się podpisał pod aktem oskarżenia, Józef Niekrawiec, jest w stanie spoczynku. Nikt z tych, którzy mnie oskarżyli, nie pracuje już w prokuraturze!
    – Jakie to ma znaczenie? Są inni.
    Prokurator z Opola, która przyjeżdża tutaj na rozprawy, nie zna w ogóle akt sprawy. Sprawa toczy się od sześciu lat, a proces od czterech. Nie mam wyznaczonej daty kolejnej rozprawy, a przed sądem nie stawiają się świadkowie. Piotr Najsztub ma nałożoną karę 1000 zł za to, że się nie stawia, ostatnio nie pojawił się Witold Gadowski. Dwukrotnie odwołano rozprawy, na których miał zeznawać Jarosław Kurski, wicenaczelny „Wyborczej”. To może trwać w nieskończoność, przez co zawsze będzie można o mnie powiedzieć, że jestem oskarżona.
    – Miałaś załatwić Dochnalowi zwolnienie. Nie zwolniono go, ale pożyczyłaś od niego pieniądze.
    Nigdy nie pożyczałam żadnych pieniędzy od Marka Dochnala!
    – Tylko od jego teściowej.
    Pożyczyłam 245 tys. od Barbary Pietrzyk, właścicielki agencji nieruchomości Aneks. I nie miałam zielonego pojęcia, czyją jest teściową! Sama zaoferowała mi pożyczkę, bo bank nie dał mi całej potrzebnej kwoty na zakup domu, który chciałam kupić.
    – Masz wciąż u niej dług?
    Zwróciłam całą kwotę wraz z odsetkami przed jesienią 2007 roku, jeszcze przed przegranymi przed PiS wyborami, a nie po nich, jak twierdzi Dochnal.
    – Skąd miałaś pieniądze?
    Wzięłam kredyt z banku.
    – Ile miałaś procesów? Możesz się pomylić o dziesięć.
    W życiu? Około dwudziestu, większość wygrana, kilka w toku, a przegrane w Strasburgu.
    – Jesteś dziennikarką pisowską?
    Jestem dziennikarką konserwatywną. Byłam w różnych redakcjach i muszę powiedzieć, że „Gazeta Polska” jest najlepszym z miejsc, w których pracowałam. Ludzie, warunki, pełna niezależność. Tu nie ma takiej sytuacji, że przynoszę jakiś tekst, a on się nie może ukazać.
    – Doroto, na koniec, naprawdę uważasz, że dziedziczymy poglądy po rodzicach?
    Oczywiście, że nie. Znamy przypadki ludzi z komunistycznych rodzin, którzy zerwali z tą tradycją, potrafili się przeciwko temu zbuntować i zasługują na tym większy szacunek, bo było im trudniej. Każde z resortowych dzieci miało wybór – mogło iść drogą swych rodziców, co w Polsce oznaczało czerpanie z tego korzyści, albo mogło się zbuntować.
    – Podobno nie ustajecie w pracy?
    To dopiero pierwsza część. Będą też „Resortowe dzieci” poświęcone służbom specjalnym, będzie o politykach, biznesie, a na końcu o nauce.
    Dorota Kania jest dziennikarką. Publikowała między innymi w dziennikach „Super Express”, „Życie Warszawy”, „Życie”, współpracowała z radiem Plus i Telewizją Polską. Obecnie jest dziennikarką m.in. „Gazety Polskiej” i „Gazety Polskiej Codziennie”, zastępcą redaktora naczelnego portalu niezalezna.pl. Ostatnio wraz z Jerzym Targalskim i Maciejem Maroszem wydała książkę „Resortowe dzieci. Media”

  218. hlb
    11/01/2014 o 1:14 am

    Kradzione, więc Major pewnie zdejmie. Ale fajne. Czyli ta cała Kania sporządziła listę ludzi, których nie lubi i poszukała haków wśród starych. Jak haków nie znalazła, to tak se zinterpretowała jak starego na WAT Żakowskiemu. No, dziwię się że poććiwy Żakowski nie wstał i w trzy sekundy nie najebał krzesłem.

    Zadałbym oczywiste pytanie: skąd się tacy ludzie biorą na świecie. Ale przecież odpowiedź jest stara, jak świat: jak to, kurwa, skąd – z prawicy!

  219. 11/01/2014 o 1:19 pm

    https://pbs.twimg.com/media/Bdsp3HWIIAAf8u-.jpg:large zapodany wywiad zrobił mi zawieszkę nad tym jak można być tak bezczelnym.

  220. 11/01/2014 o 7:31 pm

    hlb :
    Kradzione, więc Major pewnie zdejmie. Ale fajne. Czyli ta cała Kania sporządziła listę ludzi, których nie lubi i poszukała haków wśród starych. Jak haków nie znalazła, to tak se zinterpretowała jak starego na WAT Żakowskiemu. No, dziwię się że poććiwy Żakowski nie wstał i w trzy sekundy nie najebał krzesłem.
    Zadałbym oczywiste pytanie: skąd się tacy ludzie biorą na świecie. Ale przecież odpowiedź jest stara, jak świat: jak to, kurwa, skąd – z prawicy!

    W zasadzie to jest jeszcze gorzej. Przecież to jest wywiad psycho-prawicy z pierdolec-prawicą, o książce na temat jeszcze innej prawicy. Przecież wywiad zrobił Mazurek, który jest z prawicy trotylowej. Niby Kanię gnębi, ale na zasadzie: „ja też ich nie lubię, ale w tym stylu bym nie pojechał”. Literalnie jej też zarzuca, że wybiórczo atakuje ludzi, którzy nie mają „prawicowych poglądów”. A trzeba trzymać łeb naprawdę w naprawdę głębokiej Otchłani dupy, żeby taką Olejnik, czy Lisa, uważać za „niemających prawicowych poglądów”.

  221. hlb
    12/01/2014 o 1:19 am

    @fernando

    Zaznaczam, że jedyny mazurek jaki znam, to mazurek świąteczny. Nawet ten drugi, Dąbrowskiego, zaledwie parę razy słyszałem i nie powtórzyłbym melodii z pamięci.

  222. hlb
    12/01/2014 o 1:20 am

    DoktorNo :
    Zostawię to tutaj:
    http://www.krytykapolityczna.pl/artykuly/opinie/20140110/dymek-internet-wedlug-orlinskiego-czyli-strachy-na-lachy

    Od dziestu lat się zastanawiam, czy to lepkie klei się do tej polskiej psychoprawicy, czy odwrotnie. – psychoprawica lepi się do lepkiego.

  223. hlb
    12/01/2014 o 1:22 am

    Ten ostatni komećbył właściwie do kolegi panopticum. O Wojtku poczytam se przy śniadaniu.

  224. adas
    12/01/2014 o 10:59 pm

    Przepraszam, a w Londynie urządzają już pogromy? Z polskich mediów wynika, ze to już za moment, już za chwilę, będą rżnąć (rzezać? – wariacki język, proszę kolegi!) Polaków na emigracji, a przecież mieli zacząć w Warszawie, w klubie Ronina. I nie konserwatyści, a lewacy. Sytuacja jest tak poważna, ze statystyki pokazują, ze imigracja jest dobra, nie tylko z Polski, ale i chyba z Nigerii czy innej Jamajki, co jest jednak jakimś novum w dorzeczach prawicy polskiej.

    Może ew. wyznaczmy jakiego kolegę coby ew. kolegę hlb chlebem i solom na Okęciu powitał tuż po wytaszczeniu się kolegi z rajaneira?

  225. adas
    13/01/2014 o 12:14 am

    Aha. Ja wiem, że wysyp corocznych tekstów o Owsiaku właśnie osiąga fazę wytrysku, ale organ Bartka Węglarczyka znalazł prawdziwego eksperta:
    http://www.rp.pl/artykul/107684,1078492-Owsiak–geniusz-marketingu.html

  226. hlb
    13/01/2014 o 2:28 pm

    adas :
    Przepraszam, a w Londynie urządzają już pogromy?

    Tak, proszę kolegi, mamy już pogromy, które polegają na tym, że każą nam jeść łabędzie, a polskojęzycznym Mikołajom każą pić w pozycji leżąc.

    A poważniej, podszczypywanie Bułgarów, Rumunów i Polaków jest jedynie częścią szerszej politycznej hutzpah, która się w UK obecnie dzieje. Butthurt Polaków to już kompletny collateral.

    Rząd Camerona schyłkuje w sposób mizerny. Im bardziej widać, że ów premier przejdzie do historii jako raczej mało znacząca figura, tym bardziej on się miota. Niewykluczone, że Cameron okaże się generalnie ostatnim premierem Great Britain. Bo to, co będziemy oglądać za rok, to będzie już tylko i wyłącznie najnowszy sezon Little Britain.

    Cameron prowadzi dziwacznie przeciwskuteczną politykę, która wyizolowała go w EU. Miał nią pokazać, że UK ma tak duże znaczenie w Unii. Że każdy się powinien liczyć z jego głosem. Tymczasem wyszło, że przeceniając swoje siły, robiąc sobie wszędzie wrogów, przekonał wszystkich iż znaczenie UK w Unii jest mniejsze od rzeczywistego.

    Dynamika w EU roku 2014 będzie najpewniej taka, że za pięć miesięcy będziemy mieć patologiczny Europarlament, w którym widoczną frakcją staną się antyunijni krzykacze. Ludzie gotowi pajacować za jak najbardziej unijne pieniądze. Równocześnie będzie trwała niemiecka polityka rabunkowa wobec wspólnej waluty: umacniać i reformować tylko tyle, ile przynosi korzyść niemieckiej gospodarce.

    Jaki ten splot okoliczności da rezultat, tego nie wiem. Wiedząc jak wolno mielą unijne młyny, może być i tak, że na pierwszy rzut oka przez ten rok się nic nie zmieni. Ale nie znaczy to, że wojna między członkami nie będzie zaciekła. Częścią tej wojny będzie na pewno unia bankowa, reforma systemu bankowego w Europie etc. A na tym froncie może się okazać, że Cameron ondniesie jakieś spektakularne pyrrusowe zwycięstwo swojego małego populizmu.

    Obecnie przemysł finansowy generuje ca. 12-15% brytyjskiego GDP. Londyn jest największą stolicą finansową na świecie, więc w Kosmosie również. Znacząca część globalnych transakcji tak czy owak idzie przez Londyn. Przemysł finansowy generuje mało miejsc pracy, a powiększając rozwarstwienie do skali niespotykanej od czasów kolonialnych, długofalowo przyniesie da mniej korzyści niż wspieranie jakiejkolwiek innej współcześnie znaczącej branży.

    Słowem, jest to gospodarka rabunkowa, która w dużym stopniu opiera się na bardzo ryzykownym przeorientowaniu sojuszy i priorytetów. Austerity nie przynosi wielkich rezultatów. Natomiast monumentalny program przyciągania kapitału, często o niejasnym pochodzeniu, z wszystkich niestabilnych regionów Morza Śródziemnego, Bliskiego Wschodu, Rosji, etc, etc daje pozory, że austerity działa.

    Przy okazji jednak rzeczywistymi partnerami UK stają się takie kraje jak Arabia Saudyjska, Jordania etc. Obecnie rządząca klasa polityczna często ma osobiste kontakty z tamtejszymi rządzącymi. Chodzili z nimi do szkoły, mają wspólne interesy, prywatnie znają się, odwiedzają. Na marginesie, UK jest znaczącym eksporterem broni i szeroko pojętych środków dozoru czy przymusu policyjnego. Także dla reżimów, które zwalczają różne kolejne wiosny, protesty, rewolucje.

    Ta doraźna zmiana filozofii nie pozostanie bez w pływu na globalną pozycję UK w następnej dekadzie.

    Z drugiej strony, w UK od lat 80. panuje powszechne przekonanie o specjalnych relacjach z USA. Rzeczywiście, Wielka Brytania jest jedynym krajem w Europie, który ma prawdziwą armię, nie wakacyjne obozy skautów. Ale operacje w Iraku i Afganistanie udowodniły, że niewiele z tego wynika dla pozycji UK.

    Wielka Brytania pozostawała dla USA specjalnym partnerem o tyle, o ile głos Wielkiej Brytanii w EU miał znaczenie, równiez kiedy był to głos veto wobec różnych europejskich projektów. Osamotniona i zmarginalizowana UK potrzebna Stanom już tak bardzo nie jest. Szczególnie kiedy sam region europejski kompletnie stracił na globalnym znaczeniu.

    Rząd Camerona ewidentnie obstawia na rozpad EU w perspektywie kilku lat. Ale historia Europy ostatnich dekad pokazuje, że dekompozycja nie musi prowadzić do dezintegracji. Przeciwnie, może się okazać jedynym sposobem na postęp. Jeśli tak się stanie, nie jest wykluczone.

    W samej Wielkiej Brytanii, nawet wśród prawicy wiele osób ma świadomość, iż przynależność do Unii przynosi więcej realnych zysków niż ujmy na brytyjskim postimperialnym honorze. Bo Unia to jest win-win sytuacja: nawet dla płatników netto w rzeczywistości stanowi doskonałą inwestycję i generuje przyzwoity zwrot.

    Tymczasem ta sama przeciwskuteczna strategia mieszania i konfliktów przynosi też przeciwrezultaty wewnętrzne. Referendum w Szkocji nie jest przesądzone, ale nie wykłuczyłbym łatwo, że sakończy się secesją. W Szkocji jest jeden (słownie: JEDEN) poseł torysów. Reszta to Labour. Szkoci są prounijni, bo widzą w tym swoje własne korzyści. Szkoci w najgorszym wypadku są, well, pronorwescy. Jeśli frustracja londyńską polityką doda te kilka punktów secesjonistom, to będzie Szkocja.

    Na marginesie, Cameron próbuje rozegrać szkockie referendum wewnątrz uni z charakterystyczną dla siebie głupota. Historią równoległą do Szkocji jest referendum w Katalonii (plus jeszcze narazie odsunięty w czasie rozpad Belgii, ale to inny temat).

    Hiszpania, podobnie jak UK, ma wątpliwy rząd prawicowy. Oba kraje prowadzą podjazdowe wojenki o Gibraltar, ponieważ ta mała enklawa pozwala podgrzewać prawicowe nastroje respektywnie w obu krajach. Podgrzewając histerię oba rządy zbierają swoje małe prawicowe punkty.

    Ale jesli chodzi o referenda w Szkocji i w Hiszpanii istnieje rodzaj zgniłego, niepisanego sojuszu między Rajoyem a Cameronem. Mają zbieżny interes, a dynamika niepodległości obu kłopotliwych regionów jest ściśle powiązana.

    Katalończycy pod wpływem szkockiego manifestu ogłosili, własne referendum, które odbędzie się zaledwie kilka tygodni później. Oba prawicowe rządy przyjeły strategię, że referenda bedą niekonstytucyjne. Cameron, jako kompletny impotent polityczny, juz poległ z tą strategią. Rajoy jeszcze próbuje.

    Ale w Katalonii jest większe poparcie dla niepodległości. Gdyby referendum było dziś, to mamy Katalonię. Również dlatego, że odwrotnie niż w relacjach Anglia-Szkocja, to niepodległa Katalonia będzie bardziej zasobna, a Hiszpania przeżywa kryzys.

    Im większa awantura o konstytucyjność katalońskiego referendum, tym większa publicity. Im Im wieksza publicity, tym większy wpływ katalońskiej drogi na nastroje w Szkocji. Z drugiej strony Rajoy i Cameron usiłują wymusić na EU, żeby potencjalne nowe państwa nie były przyjmowane do Unii automatycznie. Jest to perfidny straszak, ale prawdopodobnie ostani jaki im pozostał.

    Rajoy ma pewne szanse przeforsować takie stanowisko Unii, bo Hiszpania jest krajem prounijnym. Ale jeśli Bruksela bedzie chciała zrobić psikusa antyunijnemu Cameronowi, to Szkocja będzie stanowić precedens. Stąd kalendarium referendów ma wielkie znaczenie.

    Oczywiście, jest jeszcze wiele gorących miesięcy do końca 2014, więc już latem może się okazać, iż moje analizy, to tylko nieweryfikowalne hipotezy Orlińskie. Wystarczy, że np. latem wysypie się euro. Prawdopodobieństwo takiego scenariusza to jakieś 30%. Małe. Ale oznacza to, że w trzech na dziesięć światów równoległych euro upadnie. Pytanie pozostaje, w którym z tych światów równoległych właśnie jesteśmy.

    Na tym tle moja sytuacja jest taka, że ja to po prostu pierdolę. Żyję od dzieciństwa w rozpadających się systemach, sojuszach i imperiach. Wiem, że będę miał tylko lepiej. Bo na tych kryzysach i katastrofach nauczyłem się zyskiwać.

    Zresztą sama Anglia jest większa i fajniejsza niż jeden debilny rząd. A moim zdaniem, jeśli dojdzie do ostateczniego rozpadu, to niepodległa od postkolonialnego UK Anglia będzie miała lepiej niż Wielka Brytania. Tylko pytanie jak będzie wyglądał i ile potrwa okres traumy po ostatecznym upadku.

    Długie, nie?

  227. 13/01/2014 o 8:34 pm

    Pipipi, piipii, piii tu macie sensowne gadanie o gender STOP macie to link STOP http://lewica24.pl/ludzie-i-polityka/44-ludzie-i-polityka/4092-burzawa-seks-gender-i-nauka.html STOP a ja po tym komunikacie ide sobie STOP piippi pii piipip pii…

  228. jaja
    13/01/2014 o 9:10 pm

    hlb :

    adas :
    Przepraszam, a w Londynie urządzają już pogromy?

    …Jeśli tak się stanie, nie jest wykluczone…

    Dobre (wybacz, że cytat skróciłem do jego esencji).

  229. 13/01/2014 o 9:39 pm

    adas :
    Aha. Ja wiem, że wysyp corocznych tekstów o Owsiaku właśnie osiąga fazę wytrysku, ale organ Bartka Węglarczyka znalazł prawdziwego eksperta:
    http://www.rp.pl/artykul/107684,1078492-Owsiak–geniusz-marketingu.html

    Kurde, ja tego fenomenu pytania o cokolwiek Mistewicza nigdy nie zrozumiem, to jest jeden z najmniej ciekawych autorytetów medialnych, w ogóle skąd gościa wytrzasnęli, jest nudny, pisać nie umie, na niczym się nie zna.

    No nie czaję.

  230. hlb
    13/01/2014 o 10:42 pm

    jaja :

    hlb :

    adas :
    Przepraszam, a w Londynie urządzają już pogromy?

    …Jeśli tak się stanie, nie jest wykluczone…

    Dobre (wybacz, że cytat skróciłem do jego esencji).

    Etam, manipulacja. No przecież nie napisałem, że pogromy niewykluczone. Nawet jeśli UK zasłużenie wyleci z Unii, to jedynymi wariantami są wariant szwajcarski lub norweski. Szwajcarski nie wchodzi w grę, bo jednak nie jesteśmy Szwajcarią.

    Zresztą, bez względu na wariant UK zrobi wszystko, aby utrzymać się w EEC, ponieważ z takim zadłużeniem publicznym i prywatnym, a także z takim rzeczywistym uzależnieniem gospodarki od EU, każda inna opcja to świadome samobójstwo. A wówczas oznaczać to będzie, że UK będzie musieć spełniać wszystkie warunki narzucone przez Unię, jednakowoż nawet bez prawa swojego coraz bardziej mikrego veto.

    Ci którzy w UK potrafią dwiema rękami do swojego tyłka trafić, wiedzą jakie są realia. Wiedzą więc, że pajacowanie i zabawa antyunijnym populizmem to jest generalnie odlewanie się do własnych butów. Z początku ciepło, jednak na dłuższą metę – kiepsko się to nosi.

  231. hlb
    13/01/2014 o 10:55 pm

    Teraz dopiero zauważyłem, że odpowiedziałem jaja, choć myślałem, że komentował adas. Już wieć zaczynam rozumieć, dlaczego tak zrozumiał, co napisałem, że nie zrozumiał.

    Kolega jaja powrócił po miesiącach srogiego butthurtu. Ale czy, aby trzeźwy? Czy, aby nie zakradał się znów do barku? Czy nie maczał dzóbka w likierach przed pisaniem komciów?

  232. hlb
    14/01/2014 o 2:05 pm

    Czytam se, że jednak Jacek Żakowski wstał i w trzy sekundy najebał krzesłem pacanom od tego obrzydliwego paszkwilu. Piękny przykład, lajki me się należą! A reszta osób opisanych w tym gównie? Kiedy wreszcie wstaną i złapią za krzesła?

  233. 14/01/2014 o 2:10 pm

    hlb :
    Z drugiej strony Rajoy i Cameron usiłują wymusić na EU, żeby potencjalne nowe państwa nie były przyjmowane do Unii automatycznie. Jest to perfidny straszak, ale prawdopodobnie ostani jaki im pozostał.

    Dotychczas myślałem, że gdzieśtam w unijnym prawie jest konkretny zapis, że właśnie automatu nie ma, i że nowe państwa muszą przechodzić całą drogę. I że właśnie to trzyma cały czas GB w kupie, bo Szkoci są prounijni, więc gdy Cameron doprowadzi do wyjścia UK z UE, to następne referendum w Szkocji miażdżąco wygrają separatyści.

    Z tego co piszesz wynika, że jednak takiego automatu nie ma. Pewien jesteś? Bo wtedy, szczerze powiedziawszy, trochę dziwiłoby mnie uzależnianie tego do kwestii ‚psikusa dla Anglii’, czy pomiziania Hiszpanii. Raczej jasne jest, że lepiej mieć od razu w UE Katalonię i Szkocję, niż nie mieć.

    A tak w ogóle to dzięki za wykład. Potrafisz być bardzo przydatny, kiedy nie pajacujesz ;P.

  234. jaja
    14/01/2014 o 2:34 pm

    hlb :
    Teraz dopiero zauważyłem, że odpowiedziałem jaja, choć myślałem, że komentował adas. Już wieć zaczynam rozumieć, dlaczego tak zrozumiał, co napisałem, że nie zrozumiał.
    Kolega jaja powrócił po miesiącach srogiego butthurtu. Ale czy, aby trzeźwy? Czy, aby nie zakradał się znów do barku? Czy nie maczał dzóbka w likierach przed pisaniem komciów?

    Fajna koncepcja: tobie się pierdzielą odpowiedzi ale to ja piję, heh.

  235. hlb
    14/01/2014 o 6:15 pm

    @jaja

    Fajna koncepcja: myślisz, że mi się coś pierdzieli, bo tobie się zazwyczaj pierdzieli po każdym splądrowaniu barku. Nie spodziewałem się, że kiedykolwiek jeszcze wystawisz pupkę ku temu obcasu memu. Ale widzę że butthurt już się zabliźnił.

    A poza tym jak leci, Wojtku?

  236. otto
    14/01/2014 o 11:57 pm

    hlb, wygląda na to, że będzie interesująco, np. polska ekipa w PE będzie zdominowana przez niekumatych kołków z pisu, może uda się wywołać wreszcie jakąś real wojenkę w Europie i o mój rozmarynie rozwijaj się?
    długo napisałeś, ale to mu niczego nie ujmuje śmiem powiedzieć

  237. 07/07/2014 o 6:30 am

    Hi, I do believe this is an excellent site. I stumbledupon it ;) I’m going to come back yet again since i have book
    marked it. Money and freedom is the greatest way to change, may you be rich and continue to
    guide other people.

  238. 15/10/2014 o 8:14 pm

    What’s up to every single one, it’s genuinely a fastidious for me to pay a visit this website, it contains valuable
    Information.

  1. 10/08/2015 o 9:06 pm

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: