Strona główna > opowiadanko > Arek i Żaneta

Arek i Żaneta

Arek wcale nie lubił czytać, choć codziennie jadąc umęczonym pociągiem wpatrywał się w książkę albo gazetę z najwyższą uwagą. Tak że czasami od tego napięcia aż bolała go głowa i szczypały oczy. Jakby je tarł brudnymi palcami na słońcu. Oczy szczypały, głowa bolała, ale Arek się nie poddawał. Gdyby się poddał, gdyby podniósł oczy znad książki, zawsze ktoś mógłby się dosiąść. Ktoś ze znajomych. Tych, którzy tym samym pospiesznym 6.45 jechali do pracy, i których ostatnio widział przed maturą. A wtedy musiałby z nimi rozmawiać, pamiętać ich imiona, a nawet dać numer komórki. Choć akurat komórkę to mu ostatnio ukradli. I zazwyczaj, gdy tylko skończyłyby się szkolne wspominki, zapanowałoby milczenie. Konkretnie tzw. krępujące milczenie jak to piszą w książkach z bardzo poważnymi przemyśleniami. Milczałby Arek i milczałby kolega Arka albo Arka koleżanka. I Arek by wiedział, że to krepujące milczenie i kolega Arka albo koleżanka też. Ale nikt by nie powiedział jak bardzo są skrępowani, więc by udawali, że ich to nie krępuję, choć przecież wiemy że przecież krępuje. Takie jedno, wielkie oszukaństwo.

Więc Arek bronił się przed „krępacją” tym swoim czytaniem, choć wcale nie lubił czytać. Aż pewnego razu, gdy już co się dzieję na świecie nic a nic go nie interesowało, i w Polsce też – kurwa – powiedział Arek głośniej, niby do innych. Siedzę tu jak debil (dokładnie tak: najpierw „kurwa”, potem „jak debil”) i się wstydzę durniów ze szkoły. I wtedy Arek się przestraszył, że to może chorobliwe jakieś, że robi się Arek coraz bardziej odizolowany i wstydliwy. I że przez to nigdy, ale to przenigdy nie znajdzie sobie dziewczyny i umrze w samotności  na śmietniku. Zwinięty w rulonik jak urodzinowa trąbka.

Więc Arek postanowił się zmienić. I od tej pory nie tylko przestał czytać książki i gazety w pociągu, nie tylko zaczął rozmawiać z kolegami (i koleżankami też) liceum, przez co dowiedział się kto umarł, kto ma dzidziusia z za dużą głową i kto czyjego wziął siusiaka do buzi, ale zaczął się też Arek wszystkim kłaniać. Na początku mówił tylko dzień dobry przypadkowo napotkanym osobom, ale wkrótce Arek, i to bez niczyjego namawiania, sam podwyższył sobie poprzeczkę, mówiąc obcym po prostu „cześć”.

Nie wiadomo jakby skończyła się historia Arka, gdyby cześciować mógł jeszcze trochę. Czy cały wagon, na przykład, co rano witałby Arka uśmiechem, że hej, witaj, to nasz dobry przyjaciel Arek, co słychać Arku, jak zdrowie, może teczkę Ci Arku potrzymać, a potem ktoś wyjmowałby banany, inny kanapki w pogniecionym sreberku, i tak w miłym towarzystwie Arek by podróżował do pracy? Czy może raczej chłopcy w luźnych spodniach do codziennego runningu pokazaliby Arkowi, na którym nasypie jest najwięcej szarych kamyków, co niemiło uwierają w buzie? Nie wiemy. Nie wiemy przez jedną dziewczynę. Konkretnie przez Żanetę Nowak.

Żaneta zobaczyła Arka gdy mówił cześć w przedziale na ołpenspejsie – jak to mawia jej koleżanka z Telepizzy. Spoceni ludzie pospiesznie mijali  usandałowione stopy Arka, gruszkowate Arka kolana i samego Arka też, a Arek wszystkim mówił cześć lecz mało kto mu odpowiadał. Właściwie odpowiedział mu tylko jeden pan w tłustym mundurze, odburkując głośno: do Małkini! Ale Arek się nie podawał. Wyglądając przez prostokątne okno, machał na powitanie tłoczącym się przy drzwiach  pasażerom, a z młodszymi uczniami, wracającymi ze szkoły, próbował  przybijać piątki.

Tak Arka ujrzała Żaneta i od razu zapragnęła się z nim kochać. Bo Żaneta tak miała, że się kochała z ludźmi z litości. Biedaku – mówiła w duchu, gdy rozbierała kibiców piłkarskich w śliskich, czerwonych szortach albo doktorantów, co sami wydają swe książki. I nie miała Żaneta wielkich problemów z realizacją swojego uczucia, bo prawdziwe uczucie zawsze bywa odwzajemnione – jak wywróżyła jej wróżka. A natura wyposażyła Żanetę w miłe fragmenty ciała, że nic tylko się przytulać i głaskać, i znowu przytulać.

Litowała się więc trochę Żaneta, trochę ubolewała i trochę, a właściwie nawet więcej niż trochę, było jej najzwyczajniej w świecie po prostu przykro, że wielu nie będzie dane uprawianie dobrej albo w ogóle żadnej miłości. I że jak ma po szampańskiej zabawie wylądować na koniec u właściciela hurtowni z butami śmierdzącymi gumą (jak to było ostatnio), to już woli dać autentyczne szczęście panu, który wcześniej niczego nie zaznał. Poza zieloną nocą na obozie harcerskim. Tak że była Żaneta prawie Matką Teresą jakąś, gdyby nie fakt, że Matka Teresa kazała podobno biedakom cierpieć i płakać, a ktoś u niej, znaczy u Matki Teresy, podwędził pieniądze, a przecież Żaneta nic podwędzić nie mogła, bo i co może mieć pan doktorant poza kartą miejską i płatkami łupieżu?

Przysiadła się więc do Arka, który od razu cześć jej powiedział, podsuwając się po chwili do niego coraz to bliżej i bliżej na plastikowej ławce kostropanej scyzorykami. Aż w końcu po kilku tygodniach takich podsuwań trafili do domu Żanety.

I wtedy Żaneta szybko odkorkowała różowe wino i zapuściła filmik z jutuba. Tak że Arek nie zdążył nic powiedzieć, choć poszedł do ubikacji z frotą na desce, więc może trochę dlatego też. Żaneta pokazała mu arię śpiewaną przez 8-letnią dziewczynkę, która robiła swoim piskliwym głosem takie głośne oooooooooo o! Jakby ktoś wbijał szpilki w atłasową poduszeczkę.

Ale Arek wcale ale wcale się nie śmiał. Słuchał i zaraz też pomyślał sobie, że ta dziewczynka, taka przerażająca, mogłaby rzucać się na ludzi zasłuchanych w jej arie. I odgryzałaby im twarze, które potem walałyby się po betonowych boiskach niczym zasuszone skórki pomarańczy. Ale zaraz uświadomił sobie, że choć to film, to że ta dziewczynka jest prawdziwa, a prawdziwe dziewczynki nie odgryzają twarzy. Chyba że to dziewczynki-szczurzyce, czyli takie małe szczurzątka.

I gdy tak myślał o arii, dziewczynce i szczurach, jego twarz wykrzywiała się w grymasie obrzydzenia. Jakby jadł gołąbki  albo wołowinę, która specjalnie wchodzi między zęby.

Żaneta doskonale widziała te obrzydzenie, patrzyła jak mu rysy grubieją i mięśnie stają się takie trochę gąbczaste. I jeszcze bardziej zapragnęła się z nim kochać. Jak z kimś tak biednym, że nie potrafi nawet udawać, że bierze go śmieszny filmik na tubce.

A gdy zaczęła go smyrać stopą po łydce, Arek się najpierw wzdrygnął, potem na siłę uśmiechnął, by na koniec pomyśleć, że puszczanie słitasnych filmików, by kogoś zaciągnąć do łóżka, jest, doprawdy, wyjątkowo żałosne.

Reklamy
  1. 19/06/2013 o 10:23 am

    He. He. Dobre.

    „usandałowione stopy”. Bez skarpet?

  2. 19/06/2013 o 10:47 am

    Hmm sama nie wiem. Chyba jednak tak.

  3. hlb
    19/06/2013 o 11:22 am

    „i kto czyjego wziął siusiaka do buzi”

    W pociągu? Słuszną linię obrała wasza PKP

  4. adas
    19/06/2013 o 11:32 am

    Dobre. Najdłuższe?

    Teraz każdy na własną odpowiedzialność przypasowuje odpowiedni flejm do konkretnego akapitu;)

    Kolega hlb może być rozczarowany, że nie ma na samej górze dedykacji kursywą.

    Koledzy jeszcze raz upraszam o merytoryczne komentarze. Powyżej 300 laptop zaczyna rzęzić, powyżej 400 muszę stopować słitaśne filmiki, by odświeżyć u Majora.

  5. 19/06/2013 o 11:51 am

    No nie, aluzje do fjemuf w tekstach to bardzo, bardzo rzadko. Ten przedostatni tekst to wyjątek. Kiedyś jakieś sery jeszcze były.

  6. axolotl
    19/06/2013 o 11:51 am

    bardzo fajne, „które potem walałyby się po betonowych boiskach niczym zasuszone skórki pomarańczy” najfajniejsze, więc potem te psy trochę, imo, bez sensu. i Andrzej Ci się chyba przypadkiem wprowadził na końcu.

  7. 19/06/2013 o 11:54 am

    axolotl :

    bardzo fajne, “które potem walałyby się po betonowych boiskach niczym zasuszone skórki pomarańczy” najfajniejsze, więc potem te psy trochę, imo, bez sensu. i Andrzej Ci się chyba przypadkiem wprowadził na końcu.

    Racja, kurwa, od początku te psy mi zgrzytały. Wywalamy.

  8. emluby
    19/06/2013 o 3:02 pm

    Fajne. Fajne krotkie zdania na początku. Strasznie lubię jak po polsku ktoś pisze krotkie zdania, a nie wielokrotnie złożone gąsienice. Później są dłuższe zdania, ale ma to fajny rytm taki jak pociąg kutno – łódź.

  9. sickofitall
    19/06/2013 o 3:16 pm

    Jedno z lepszych ostatnio.

  10. hlb
    19/06/2013 o 3:17 pm

    Ale nie gadaj, emluby. Nie ma krótkich zdań po polsku. Zresztą w Mitteleuropie woggle trudno o krótkie zdania. Nawet Niemcy srają tasiemcowe zdania, na dodatek wypełnione tymi swoimi composite words.

    Czytam niedawno Amerykę Kafki po angielsku. Raz, że już nie pamiętałem, bo pierwszy raz czytałem za późnego Jaruzelskiego. Dwa, wtedy czytałem po polsku i miałem zastrzeżenia do zawiłego języka. No i zamówiłem se w ponoc najlepszym, najcudowniejszym tłumaczeniu na język angielski, które oddaje cały geist und bedeutung oryginału.

    No i co? Chuja tam. Te same tasiemce nasane co w wersji polskiej, tylko po angielsku. Więc asumuję, że taki jest własnie cały geist und bedeutung „Ameryki” po niemiecku.

    Co oznacza zwrot „iść do ubikacji z frotą na desce”? Nie znam, a uczę się polskiego, więc chętnie poznam.

  11. 19/06/2013 o 4:26 pm

    hlb :

    Ale nie gadaj, emluby. Nie ma krótkich zdań po polsku. Zresztą w Mitteleuropie woggle trudno o krótkie zdania. Nawet Niemcy srają tasiemcowe zdania, na dodatek wypełnione tymi swoimi composite words.

    Czytam niedawno Amerykę Kafki po angielsku. Raz, że już nie pamiętałem, bo pierwszy raz czytałem za późnego Jaruzelskiego. Dwa, wtedy czytałem po polsku i miałem zastrzeżenia do zawiłego języka. No i zamówiłem se w ponoc najlepszym, najcudowniejszym tłumaczeniu na język angielski, które oddaje cały geist und bedeutung oryginału.

    No i co? Chuja tam. Te same tasiemce nasane co w wersji polskiej, tylko po angielsku. Więc asumuję, że taki jest własnie cały geist und bedeutung “Ameryki” po niemiecku.

    Co oznacza zwrot “iść do ubikacji z frotą na desce”? Nie znam, a uczę się polskiego, więc chętnie poznam.

    No ale jak czytałeś Dzienniki Kafki, to widać jak on lubi być precyzyjny i zakręcony. BTW w jakim przekładzie, bo se zamierzam sprawić jego short stories?

    PS Frota na desce

    http://www.lidl.pl/cps/rde/xchg/lidl_pl/hs.xsl/index_34304.htm

  12. Starosta Melsztyński
    19/06/2013 o 4:44 pm

    hlb :

    Co oznacza zwrot “iść do ubikacji z frotą na desce”? Nie znam, a uczę się polskiego, więc chętnie poznam.

    „Frota na desce” to rodzaj serwetki z gumowym ściągaczem naciąganej na deskę sedesową. Kompletuje dywanik przed sedes wykonany z tej samej tkaniny i jest w komplecie z meblościanką.

  13. hlb
    19/06/2013 o 4:54 pm

    …jak dobrze, że Amazon trzyma człowiekowi historię zamówień za ostatnie… like… za wszystkie lata. Nie trzeba dymać i szukać po półkach. No więc widzę, że mam tak:

    Amerika, tłum M.Harman.
    Metamorphosis and Other Stories – M.Hofmann
    The Trial – D.Wyllie
    The Castle – M.Harman

    NB, Metamorphosis to jest prawie kompletny zbiór szortów. Niedawno wyszedł kompletnie kompletny zbiór, no ale własnie tłumacznia są różne.

    Kafkę się ponoc źle tłumaczy bo on robi z niemieckim to co daje się też z polskim robić: ma takie wielo znaczne zabawy słowem na nich potrafi budować naracje. W angielskim ta szkoła miała historycznie dużo mniejsze wzięcie.

    Tłumaczenia szortów Kafki na angielski standardowo bada sie „testem robala”. Pewnie się domyslasz. Paradoksalnie z niemieckiego na polski to opowiadanie daje się przetłumaczyć z mniejszymi stratami niż na angielski. Zresztą zawsze powtarzam, że Niemiec to taki Polak, który nie musi malować sam opla w garażu. I tu masz znowu dowód na bliskość.

    AFAIK ci, którzy czytają Kafke biegle po niemiecku i po angielsku twierdzą że Harman jest najfajniejszy, bo nie przekombinowuje. Kafkoski flow jest dla anglo-amerykańskiego ucha trochę taki, ja wiem, wschodnio-wschodni? No, jak dla Niemca opowieści z Anatolii. No i niestety niektórzy tłumacze maja skłonność do przeginania z barokiem.

    The Castle Harmana jest rzeczywiście fajny. Amerika, pisząc poważnie po angielsku była dla mnie bardziej zjadliwa niż w polskim tłumaczeniu. Tłumacza polskiego nie pamiętam, podejrzewam że skoro to była 2 poł 80tych, to wiele możliwości nie było. W każdym razie tłumaczenie polskie było koszmarne w poerównaniu z tym jak się czytało po angielsku.

    Ale The Trial w tłum Wyllie jest IMO bardzo przyjemny, choć nie znam Harmana. Nie pamiętam nawet czy tłumaczył to. No, to tyle na dziś z literatury i nieliteratury. Teraz poproszę kogoś, kogo mógłby niesprawiedliwie zcyberbullyingować.

    Szambo Majora. Miejsce gdzie możesz zostać zmieszany z błotem, a nawet się czegoś dowiedzieć. Czuwaj, hihihi.

  14. hlb
    19/06/2013 o 4:56 pm

    Starosta Melsztyński :

    hlb :
    Co oznacza zwrot “iść do ubikacji z frotą na desce”? Nie znam, a uczę się polskiego, więc chętnie poznam.

    “Frota na desce” to rodzaj serwetki z gumowym ściągaczem naciąganej na deskę sedesową. Kompletuje dywanik przed sedes wykonany z tej samej tkaniny i jest w komplecie z meblościanką.

    Sarmaci od stuleci słyna z dziwnych wyrobów odzieżowych i fikuśnego wyposażenia wnętrz. Dobrze, że kolega z barnzy wyposażeniowej, bo bym się w zyciu nie domyłśił. Dziekuję.

    Szambo Majora.Miejsce gdzie poznaje się nowe słowa i egzotyczne kultury.

  15. hlb
    19/06/2013 o 4:58 pm

    Teraz zobaczyłem likna od Majora. Wow fajne. A nie prościej byłoby do sracza ubierać futerko na dupę z rozpinanym w miejscu na wydalanie? Każdy miałby swoje.

  16. hlb
    19/06/2013 o 5:05 pm

    Chciałem zobaczyć nak tam Donkey Wojtek i Michio Panza, ale ni ma blipa!!!11oneone Wyciągnęli temu wtyczkę? Ostatecznie?

  17. hlb
    19/06/2013 o 5:34 pm

    Kolega Docent lubił sie okładac fejspalmami nad tym całym Gadowskim. Jak przyjdzie to mu pokażcie:

    http://wgadowski.salon24.pl/515128,hajda-na-stefanka

    Tizerek: „Sraczuś, słyszałem, że Szewczyk Stefanek znów się odkuł na tych buciskach i teraz zaczyna finansować „Cech Rzetelnych”. Jak tak dalej pójdzie, to znowu ogłoszą naszym poddanym o tym jak zwinąłem zastawę Królowej Anieli”

    Nie wiem o czym on pisze, ale srożyzny uczył się u Warzechy, to pewne.

  18. emluby
    19/06/2013 o 6:25 pm

    O kurwa, taki talent się marnuje. Ale o talencie wiadomo od prawdziwka.

  19. 19/06/2013 o 6:45 pm

    hlb :
    Kolega Docent lubił sie okładac fejspalmami nad tym całym Gadowskim. Jak przyjdzie to mu pokażcie:
    http://wgadowski.salon24.pl/515128,hajda-na-stefanka
    Tizerek: “Sraczuś, słyszałem, że Szewczyk Stefanek znów się odkuł na tych buciskach i teraz zaczyna finansować „Cech Rzetelnych”. Jak tak dalej pójdzie, to znowu ogłoszą naszym poddanym o tym jak zwinąłem zastawę Królowej Anieli”
    Nie wiem o czym on pisze, ale srożyzny uczył się u Warzechy, to pewne.

    Jednak nie, moim idolem jest po wsze czasy Tomasz „ja mam poczucie humoru” Rolex Pernak. Poniżej próbka ostatniego wyrobu humorystyczno-erudycyjnego:

    „Ze względu na otoczenie wodą rezydencja nad Lough Erne spełnia wymogi bezpieczeństwa, a jeśli część lądową otoczy się zasiekami z drutu kolczastego na wzór tych znanych z pól Flandrii w latach 1914-1918 to staje się prawdziwą twierdzą, ‘Król Słońce’ Ludwik XIV, kojarzony we wszystkich podręcznikach szkolnych z królewskim absolutyzmem, zapewne by się wzruszył porównując warunku pracy potomków Dantonów i Robespierrów z jego własnymi warunkami pracy, a przypomnijmy, że prawo wstępu do królewskich ogrodów i prawo niepokojenia króla osobiście miała każda poddana mu łachudra.”

    http://hekatonchejres.salon24.pl/515212,pozar-w-basenie

    No, przyznajcie się, nikt z was nie wie co to Flandria. I dlaczego duchy Dantona i tego drugiego błąkają się po Zjednoczonym Królestwie?

    PS. Ja nie pracuję w branży wyposażeniowej, co najwyżej wykończeniowej. Ale moją największą pasją są ścieki i systemy kanalizacji.

  20. hlb
    19/06/2013 o 7:09 pm

    Starosta Melsztyński :

    PS. Ja nie pracuję w branży wyposażeniowej, co najwyżej wykończeniowej. Ale moją największą pasją są ścieki i systemy kanalizacji.

    No tak. Kolega okazał się przecież kompletnie bezużyteczny podczas flejma o meblościankach.

  21. hlb
    19/06/2013 o 8:54 pm

    Czy to prawda, że Miszcz Szczygieł szykuje w tajemnicy nową książkę?

    Jak ja wam kuhva zazdroszczę, że wam po waszej ziemi stąpa Miszcz:

    „Kiedy wracaliśmy z nagrania samochodem z czeską rejestracją, musiałem być nawigatorem, bo kierowca nie znał drogi. Ponieważ nie mam prawa jazdy i po Warszawie głównie chodzę, ta moja nawigacja nie była wolna od błędu. Nagle podjechał obok facet przystojny, dobrze ubrany, w terenowym wyczesanym samochodzie i zaczął krzyczeć przez okno: – Wypierdalaj Pepiku do Pragi! Tam możesz tak jeździć a nie tutaj! Spierdalaj do Pragi, słyszysz! Spierdalaj Pepiku! Spierdalaj!

    Mógł krzyczeć: „Spierdalaj Chuju!” albo „Spierdalaj Skurwysynu!””, ale nie chciał.”

    http://www.mariuszszczygiel.com.pl/692,blog/waskosc

    Srsly, ta cała reszta felietonowych to mogłaby Szczygłowi ołówki strugać i spinacze podawać.

  22. 19/06/2013 o 9:23 pm

    Znaczy Szczygieł z 4 miejsc w Warszawie jako jedno wybrał swoją księgarnio-kawiarnię, gdzie za 8tys. rocznie uczy pisać reportaże?

  23. pierre.garden
    19/06/2013 o 9:25 pm

    hlb :
    Kafkę się ponoc źle tłumaczy bo on robi z niemieckim to co daje się też z polskim robić: ma takie wielo znaczne zabawy słowem na nich potrafi budować naracje. W angielskim ta szkoła miała historycznie dużo mniejsze wzięcie.

    Nie ma to jak pierdolić głupoty udając znawcę.

  24. hlb
    19/06/2013 o 9:29 pm

    galopujący major :
    Znaczy Szczygieł z 4 miejsc w Warszawie jako jedno wybrał swoją księgarnio-kawiarnię, gdzie za 8tys. rocznie uczy pisać reportaże?

    Dobrze wybrał.

    Poza tym, hellou! Mamy 21 wiek i niektórzy już zyja #jakwcyberpanku. Sztuka pisania reportażu to jest już bardzo staromodne hobby. Coś jak water polo albo japońska kaligrafia. Raczej nie dla ludzi na dorobku.

    A kto bogatemu zabroni płacić za takie fanaberie? Gdzie tu widzisz miejsce na oburz?

  25. hlb
    19/06/2013 o 9:31 pm

    pierre.garden :
    Nie ma to jak pierdolić głupoty udając znawcę.

    NIe interesują mnie opinie anonimowych trolli z internetiu. Bo są zazwyczaj chamscy wulgarni i podają sie za to, czym z reguły w realu nie są.

    Więc spieralaj, bucu, a w dalszej części swojego zbędnego życia czuj się przez mła ignorowany.

  26. troll.ruski rezydentny
    19/06/2013 o 9:45 pm

    Starosta Melsztyński :
    PS. Ja nie pracuję w branży wyposażeniowej, co najwyżej wykończeniowej. Ale moją największą pasją są ścieki i systemy kanalizacji.

    No cóż. Nie można bezkarnie brylować na S24 i mieć takich pasji jak zbieranie znaczków czy dawanie w piątki wieczorem w palnik. Ścieki i systemy kanalizacji FTW.

  27. 19/06/2013 o 9:46 pm

    No przecie nie idzie, o to że się płaci tylko o bieda autoreklamę. Chić ja Szczygła lubię i mu wybaczam.

  28. hlb
    19/06/2013 o 9:54 pm

    galopujący major :
    No przecie nie idzie, o to że się płaci tylko o bieda autoreklamę. Chić ja Szczygła lubię i mu wybaczam.

    NIe nazwałbym tego bieda autoreklamą. To jest bardzo przyzwiota reklama. Zresztą, i tak był załkiem uprzejmy, że wskazał jakieś inne jeszcze miejsca. No bo…

    http://www.quickmeme.com/meme/3uumke/

  29. hlb
    19/06/2013 o 9:55 pm

    „załkiem”? Hmmm… Skądś to musiałem przynieść. Gdzieś to musiałem podpatrzyć.

  30. hlb
    19/06/2013 o 9:58 pm

    Poza tym dobrego reportażu nie da się nauczyć. Pacz, Wojtek ćwiczył u Miszcza tyle lat i co? Jakbyś misia uczył na rowarze jeździć. Do cyrku to jest dobre. No ale, kurwa, nie na Tour de France

  31. 19/06/2013 o 10:00 pm

    Tam nie da, myślisz, że kto teraz do tego Dużego Formatu pisze? Ale z Wojtkiem to bieda, on se tak zjebał gust chujowymi książkami, że nie da rady.

  32. hlb
    19/06/2013 o 10:09 pm

    To nawet nie o to chcoci, co se Wojtek zjebał. IMO, jego źródła inspiracji są calkiem okej. Zaznaczam, że wbrew pozorom, nie śledzę jego listy lektur. Robię tylko luźne założenie, że Ph.K.Dick – tak, Gibson – tak, Asimov – tak. No i Lem ofc.

    Problem polega na tym, że jak on se to zaczyna rozkminiać to wypisz-wymaluj stereotypiczny synek z AGH ze stereotypicznych opowieści o akademiku agiehu. Tylko siąść i płakać. A najgorsze jest to, że przyjmuje tę straszną linię defensywno-zaczepną z któryj już sto razy lolaliśmy: ja tem kulturem rozumiem lepiej, bo jestem chemikiem i znam całki.

    Zaznaczam, że w akapicie o AGH specjalnie dwukrotnie użyłom słowa „sterotypiczny”, ażeby podkreślić, iż znam wielu pieknych i roztropnych ludzi z AGH, niemniej akademik agiehu jest od dawna synonimem kleksa w kodzie kulturowym.

  33. hlb
    19/06/2013 o 10:11 pm

    U nas jest tak duszno, że pierdolą mi się samogłoski w co dłuższych wyrazach.

  34. 19/06/2013 o 10:11 pm

    No przecie on to przeczytał circa 20 lat temu. Teraz to już tylko jakieś Dany Brołny czy co tam jeszcze.

  35. hlb
    19/06/2013 o 10:21 pm

    …i Zizek. Po lekturze którego powziął podejrzenie, że też mógłby przykładać Marksa do różnych zabawnych sytuacji. Bo przecież zna całki.

    NB, mam taki mały materiał na sledztwo komcionałtoskie z cyklu Dukaj i inne sarmackie sajens fikszon.

    Otóż polska Wikipedia mówi o „Lodzie” Dikaja tak:

    „Akcja powieści rozgrywa się w alternatywnym świecie, w którym 30 czerwca 1908 w środkowej Syberii uderzył meteoryt zbudowany z fikcyjnego minerału tungetytu, który otrzymując energię obniża swoją temperaturę […]. W wyniku upadku meteorytu (a więc dostarczenia ogromnej ilości energii, powodującej obniżenie się temperatury minerału i otoczenia), zaczęły panować ogromne mrozy”

    Natomiast istnieje też powieść rosujskiego pisarza Sorokina pt. „Ice” (w zasadzie Ice to cała trylogia). I ona wg NYRoB wygląda tak:

    „In 1908, deep in Siberia, it fell to earth. THEIR ICE. A young man on a scientific expedition found it. It spoke to his heart, and his heart named him Bro. Bro felt the Ice. ”

    Konkretniej – dopowiadam, żeby nie przeklejać zyliona fragmentów – lód Sorokina jest wynikiem upadku asteroidy.

    http://www.nybooks.com/books/imprints/classics/ice-trilogy/

    No i teraz zagadka. Czy tu ktoś komus jumał – i kto komu? Dla tych, którzy spodziewają się, że naskocze na klatę Dukajowi, bedzie zwrot akcji. Otóż Sorokin napisał swój Lód w 2008, a Dukaj swój wydał w 2007. No więc…

    Zaznaczam, że nie czytałem jeszcze Sorokina, dopiero się zastanawiam, czy z tego nie pololać. Natomiast co do Dukaja, jestem już zdecydowany, że tego nigdy nie przeczytam, bo #cokurwajeszcze.

    Tak więc moje sledztwo jest kompletnie z dupy. I jesli ktoś to wszydtko przeczytał, albo planuje, to może sobie te spiskowa teorie zatrzymać dla ciebie i rozwijać na własne ryzyko.

    Dobranoc.

  36. pierre.garden
    19/06/2013 o 10:25 pm

    hlb :
    Więc spieralaj, bucu.

    – powiedział buc

    hlb :
    czuj się przez mła ignorowany

    A to miło z twojej strony.

  37. pierre.garden
    19/06/2013 o 10:27 pm

    hlb :
    U nas jest tak duszno, że pierdolą mi się samogłoski w co dłuższych wyrazach.

    Już nie jest. Nie koloryzuj.

  38. axolotl
    19/06/2013 o 10:54 pm

    @hlb
    z Sorokina czytałem Bro i musiałem co parę stron sprawdzać okładkę czy nie wdepnąłem w randomalnego Coelho. ani to narracyjnie fajne, ani się od fabularnej żeny opędzić nie sposób. więc nie polecam.

  39. hlb
    19/06/2013 o 11:15 pm

    axolotl :
    @hlb
    z Sorokina czytałem Bro i musiałem co parę stron sprawdzać okładkę czy nie wdepnąłem w randomalnego Coelho. ani to narracyjnie fajne, ani się od fabularnej żeny opędzić nie sposób. więc nie polecam.

    Dobrze wiedzieć. Thx. Bro nalezy własnie do trylogii „Ice”. Dostałem to w Amazonie w powiązaniach do „The Secret History of Moscow” i opis zwrócił moją uwagę. BTW, TSHoM nabyłem, bo czasem jestem jak sroka, zobacze i myślę, że #chceto. Ale jak przyszło to przejrzałem i już jakoś nie czułem się tym wciągany. No i czeka w kolejce, choć samaniewiem. Kolega może się zetknął?

    http://www.goodreads.com/book/show/1418830.The_Secret_History_of_Moscow

  40. adas
    20/06/2013 o 1:23 am

    Bro jest niestety najlepszy z całej trylogii, ratuje go opis ludzkości z perspektywy paraboga, Traktat o mięsie jest fatalnie prawdziwy, choć w sumie to jedyne 20 stron (czy coś koło tego) warte jakiegoś tam zapamiętania.

    Za Pielewina się bierzcie, a nie Sorokina.

  41. vHF
    20/06/2013 o 8:10 am

    Jebani erudyci jeden z drugim, a założę się że równania różniczkowego żaden w tej dekadzie nie napisał.

  42. hlb
    20/06/2013 o 9:12 am

    vHF :
    Jebani erudyci jeden z drugim, a założę się że równania różniczkowego żaden w tej dekadzie nie napisał.

    Ale umiem wystawić rachunek operatorowy z prawidłowym wyliczeniem VAT i CIT.

  43. sickofitall
    20/06/2013 o 9:34 am

    Wtem… ojciec dyrektor ma dość prawicowej konkurencji i rusza na zwarcie
    http://www.ksd.media.pl/aktualnosci/1228-komunikat-o-dr-tadeusza-rydzyka-dyrektora-radia-maryja

    konkurencja na razie prosi o litość
    http://niezalezna.pl/42593-ewa-stankiewicz-sakiewicz-walczy-o-wolnosc-slowa-badzmy-solidarni

    Szykuje się niezła zabawa na lato.

  44. axolotl
    20/06/2013 o 10:24 am

    @hlb
    gdzieś mi się przewinęła ta książka ale nie pamiętam gdzie, a w każdym razie na pewno nie czytałem. w internetach piszą, że to coś w rejonach Neverwhere Gaimana. A w każdym razie po opisie też mam #chceto.

    @adaś
    że Pielewin, to wiadomo. A ktoś ze zgromadzonych czytał może jakiego Sasze Sokołowa i może powiedzieć, czy sobie nabyć?

  45. armatus
  46. emluby
  47. Chevalier
    20/06/2013 o 12:56 pm

    galopujący major :
    No przecie on to przeczytał circa 20 lat temu. Teraz to już tylko jakieś Dany Brołny czy co tam jeszcze.

    Nie widzisz, że to Ty odstawiasz dno żenady? Orliński jaki jest, to jest, ale serio chciałbyś się imać takich tandetnych sposobów dopieszczania się i podbijania sobie bębenka? Zlituj się nad sobą, zlituj się nad Twoją bracią z blogaska, zlituj się nad rzeczą pospolitą.

    Poza wszystkim, to przybierasz pozę Zoilosa wobec cudzych gustów literackich, podczas gdy Ty sam uprawiasz grafomanię. Miałeś (może jeszcze coś z tego zostało?) dryg i wenę do zgrabnych felietoników – i zamiast tego się trzymać, to szlifować, na to chuchać, bierzesz się za próbki fabularyzowane, do czego nie masz krztyny talentu.

    Rzekłem, i obiecuję że to ostatni trolling. Ale usuń mnie z tych linków, bo mi wstyd, że mnie tu polecają.

  48. vHF
    20/06/2013 o 1:01 pm

    O kurde, chevalierowi pigułki wpadły pod fotel. popcorn.gif

  49. 20/06/2013 o 1:07 pm

    @chev – to nawet dosyć ciekawy timing, co do tych próbek fabularyzowanych, biorąc pod uwagę niektóre uwagi, jakie otrzymałem w realu. Za dodanie w polecanych przepraszam. Już się nie powtórzy.

  50. 20/06/2013 o 1:13 pm

    Jest jeszcze szansa, że ktoś się pod Cheva podszywa. No ale to chyba chwytanie się brzytwy.

  51. sickofitall
    20/06/2013 o 1:17 pm

    emluby :
    @hlb
    Pacz i wspominaj
    http://www.vice.com/pl/read/nol-fjuczer-subiektywny-alfabet-polskiego-punk-rocka

    Polski alfabeta punkrocka bez Dezertera, Armii, Siekiery czy nawet KSU to jakiś kiepski żart. Choć małe plusiki za Celę i Rejestrację (ale to raczej z powodów sentymentalno-regionalnych).

  52. emluby
    20/06/2013 o 1:35 pm

    O Karwa, sieriżność wysokiej klasy

  53. axolotl
    20/06/2013 o 1:43 pm

    galopujący major :
    Jest jeszcze szansa, że ktoś się pod Cheva podszywa. No ale to chyba chwytanie się brzytwy.

    ja bym tam o tyle stawiał na podszywanie, że Chevalier jest za dobry językowo, żeby klepać babole w stylu „jaki jest, to jest”. no i taka siermiężna drama też parę pięter poniżej jego poziomiu. ale cholera w sumie wie przy tej pogodzie.

  54. 20/06/2013 o 1:46 pm

    No sama nie wiem, ktoś by musiał użyć jego mejla? No ale jeśli to on to przykro tak kończyć.

  55. adas
    20/06/2013 o 2:04 pm

    Opowiadania Majora
    Przyznaję – to nie jest mój przelot, ale niektóre, łącznie z powyższym naprawdę bardzo fajne. Ja bym rzecz jasna kilka rzeczy przesunął, przecinków, słów itepe, ale pierwsze primo – byłbym jak wydawca Carvera, drugie primo:

    „Krytykować to znaczy przekonać autora, że nie robi tego tak, jakbym to robił ja, gdybym to umiał”

    (Karel Capek „Krytyk”)
    [notabene to niesłusznie powoli zapominany wielki pisarz]

    Wojtek
    Czytuje nowe ksiażki! Na przykład Pynchona. I dobrze, ze czasem pisze o starych (w pakiecie film niesponsorowany+artykuł), bo Wiktora Hugo nadal trzymałbym na kiedyś, wkrótce, nigdy.

    Polski punkrock
    Jaestem snobujacy się satanista, więc obie listy są dosć daleko od mych snobowań na połamańców, ale za Smar SW autor drugiej ma u mnie takiego plusa+. Przedziwna to była kariera w latach 90., summa summarum szkoda, ze niezależni ich nie łykli.

    Sasze Sokołowa
    nie czytano, wstyd przyznać – do dziś nie znano, ale chyba się to zrobi w niedalekiej przyszłości. Z opisów – albo będzie tradycyjnie elegancki ruski bełkot literacki o duszy ludzkiej (80% szans) albo coś intrygującego (10%), albo absolutniedoczytania (10%).

    Przeraża mnie trochę, że jedyną szybko dostępną dla mnie książkę po polsku wydało londyńskie wydawnictwo podziemne w 84. I to widać po okładce.

    Cyncynat miażdży tylko piszących Ukraińców czy Rosjan też?

  56. hlb
    20/06/2013 o 2:21 pm

    emluby :
    @hlb
    Pacz i wspominaj
    http://www.vice.com/pl/read/nol-fjuczer-subiektywny-alfabet-polskiego-punk-rocka

    Eee, nie było punk rocka po 1987 roku. Abaddon – tak, Deadlock – jasne, Brygada Kryzys – tez (choć BK technicznie to nie punkrock tylko post-punk czyli nowa fala), bo to są lata 80. Ale reszta? Pfff nigdy nie było takich zespołów, chyba że w Lalamido.

    Zresztą mam bardzo umiarkowany sentyment do polskich lat 80. Po pierwsze, wiem od znajomych że w ostatnich latach przetoczyła się cała fala reunions, których ofc podstawowym celem jest spieniężyć nostalgię.

    Takiemu punk rockowi to ja mówię wypierdalaj&giń. Jak ktoś napierdalał przez te wszystkie lata i teraz napierdala dalej, to proszę bardzo. Ale jak ktoś se przypomniał po 20 latach, bo nagle się okazało, że można zagrać na kilku gminnych piknikach, to to nie o to, kurwa, jednak chodziło w tamtym darciu mordy.

    A po drugie, nie oszukujmy się, taka jest polska tradycja, że jak ktoś zaczynał od buntu, to na starość i tak skończy w kółku różańcowym. Strach przed czarnym kotem, ruskiem i piekłem po śmierci jest w Polsce jak antysemityzm. Tego się nie uczysz, to wysysasz.

    Przy czym zaznaczam, że można skończyć bardzo chujowo, przykładów nie brakuje. Ale można też popaść w jakies nieszkodliwe dziwactwo ocierające się o fejspalm. Jak Zygzak z Xenny, który nawet kapeczkę mnie rozczulił swoją LOLkolekcją.

  57. hlb
    20/06/2013 o 2:24 pm

    sickofitall :

    emluby :
    @hlb
    Pacz i wspominaj
    http://www.vice.com/pl/read/nol-fjuczer-subiektywny-alfabet-polskiego-punk-rocka

    Polski alfabeta punkrocka bez Dezertera, Armii, Siekiery czy nawet KSU to jakiś kiepski żart. Choć małe plusiki za Celę i Rejestrację (ale to raczej z powodów sentymentalno-regionalnych).

    Tych oczywistości nawet nie wspomnę. Dorzuciłbym jeszcze to czy tamto, like Śmierć Kliniczna czy WC.

  58. hlb
    20/06/2013 o 2:28 pm

    Ten Chevalier to jest jakiś piramidalnie nieprzemyslany troll. Stawiam smiałą tezę, że Pan Major otworzył wczoraj koniak, który miał trzymać na święto kawalerii i sam to stworzył.

  59. cyncynat
    20/06/2013 o 2:33 pm

    Miazdzylem nie ukrainska, ale zachodnio-ukrainska.

  60. adas
    20/06/2013 o 2:37 pm

    Stawiam tezę, ze gdyby powstanie warszawskie było wymierzone przeciw Ruskim, to by dziś miało 1/10 swej popularności. Dlaczego? – spytacie drodzy emigranci. Bo jednak bieganie w waciaku i kamaszach, jeżdżenie „zdobycznym” T-34 czy choćby tylko jeepem jest znacznie mniej seksowne niż przebieranie się w mundury wermachtu i jeżdżenie oplami czy innymi mercedesami. Kwestia to tylko estetyczna czy głównie mentalna?

  61. cyncynat
    20/06/2013 o 2:40 pm

    What? Ono przeciez bylo wymierzone przeciw Ruskim.

  62. adas
    20/06/2013 o 2:46 pm

    Ups. Już po wyślij zauważyłem, że źle to napisałem.

    Chodzi o to, ze gdyby walczono bezpośrednio z radzieckimi żołnierzami, używano radzieckiej broni, radzieckich części umundurowania itp. to wtedy różni rekonstruktorzy mieliby znacznie mniejszy fun. Bo człowiek w niemieckim mundurze, już nie mówiąc o tanku, wygląda tak jakoś bardziej europejsko niż w T-34 i wpierdalajać amerykańskie konserwy opisane cyrylicą.

  63. vHF
    20/06/2013 o 2:53 pm

    Aye, samą prawdę adas mówi, niemiecki mundur, a już zwłaszcza Wehrmachtu, jest jak prosto z makelifeeasier. A pamiętacie jak kiedyś była taka wystawa nt. Niemców w mundurach w Zachęcie, ale przyszedł Olbrychski z szablą i rozpieprzył?

  64. hlb
    20/06/2013 o 3:34 pm

    adas :
    Ups. Już po wyślij zauważyłem, że źle to napisałem.
    Chodzi o to, ze gdyby walczono bezpośrednio z radzieckimi żołnierzami, używano radzieckiej broni, radzieckich części umundurowania itp. to wtedy różni rekonstruktorzy mieliby znacznie mniejszy fun. Bo człowiek w niemieckim mundurze, już nie mówiąc o tanku, wygląda tak jakoś bardziej europejsko niż w T-34 i wpierdalajać amerykańskie konserwy opisane cyrylicą.

    No nie wiem. Nie byłem w 1945 w Berlinie, ale ludzie opowiadali, że wręcz przeciwnie to wyglądało. :D

    vHF :
    Aye, samą prawdę adas mówi, niemiecki mundur, a już zwłaszcza Wehrmachtu, jest jak prosto z makelifeeasier. A pamiętacie jak kiedyś była taka wystawa nt. Niemców w mundurach w Zachęcie, ale przyszedł Olbrychski z szablą i rozpieprzył?

    Faszystowskie mundury są jak faszystowska ekonomia. Kompletenie przereklamowane.

  65. hlb
    20/06/2013 o 4:44 pm

    axolotl :

    że Pielewin, to wiadomo. A ktoś ze zgromadzonych czytał może jakiego Sasze Sokołowa i może powiedzieć, czy sobie nabyć?

    Ale który Pelevin? Like ten?

    http://www.nytimes.com/books/first/p/pelevin-werewolf.html

    Jest w tym potencjał, tylko boje się tych inklinacji do doraźnej satyry na rosyjską współczesność. Głupio byłoby unikać spotkania z Sarmackim Sajensfikszon i po drodze zaliczyć spotkanie z Samrackim Sajensfikszon – Extended Balalaika Mix.

    Sokołowa nie znam. NIe wiem czy chcę. Proszę mnie zachęcić. Sam nie Guglam. Czy ja Gugla w kręgle wygrałem, żeby nic tylko se guglać i guglać?

  66. hlb
    20/06/2013 o 4:48 pm

    Poza tym niech przyjdzie kolega Marceli i opowie nam wszystkie te książki. On to już na pewno przeczytał i będzie umiał nas rzeczowo przekonać, dlaczego nie warto.

  67. adas
    20/06/2013 o 5:34 pm

    hlb :
    Poza tym niech przyjdzie kolega Marceli i opowie nam wszystkie te książki. On to już na pewno przeczytał i będzie umiał nas rzeczowo przekonać, dlaczego nie warto.

    Potwarz. W czasach przed marceloszpakowych kolega wtedy B. był wielkim fanem np. literatury zachodnio-ukraińskiej. Za Pielewinem też pozytywnie stał.

    W sumie Pielewin to newrussiansajensfikszynwithbuddhism, więc ja nie wiem. Ale jeśli to zacząłbym od tego:
    http://www.amazon.com/Buddhas-Little-Finger-Victor-Pelevin/dp/0141002328/ref=sr_1_2?ie=UTF8&qid=1371742052&sr=8-2&keywords=Victor+Pelevin
    [proszę zwrócić uwagę jak staram się ograniczać kontakt kolegi z polskimi czcionkami i skłądnią]

    W 45 to azjatycki buhaj ponownie porwał damę Europę. W sumie należało się szmacie, ale co Azjata to Azjata.

    Ta wystawa to był propsowany obecnie w Bolandzie nowojorski artysta Uklański, chyba buc, ale wtedy trafił celnie.

  68. hlb
    20/06/2013 o 6:02 pm

    @adas
    „W czasach przed marceloszpakowych”

    Takich nie było. Kolega Marceli Szpak jest jak Góry Zagros. Był, jest i będzie.

    „W sumie Pielewin to newrussiansajensfikszynwithbuddhism”

    O’kuffa. To chyba wyczerpał mu się limit czasu. Więc raczej nie.

    „W 45 to azjatycki buhaj ponownie porwał damę Europę. W sumie należało się szmacie, ale co Azjata to Azjata.”

    Czy mam koledze wypłacić na dupę długą listę rosyjskich nazwisk, bez których woggle nie byłoby mowy o kulturze europejskiej, takiej jak ją rozumiemy dzisiaj? Której to listy zresztą nie dałoby się powtórzyć z polskimi nazwiskami, nawet w skali 1:10? Dlaczego co jakiś czas ktoś dobrowolnie zgłasza się po takie lanie? Dziwne są te polskie internetsy.

    Kolega uda się na wyciszenie i przemyśli swe zachowanie.

    BTW, a wiecie że kolega Marceli Szpak podkłada głosy pod Michio-sana w polskiej edycji najnowszych przygód Małej Sajlorki? Gombrowicza recytuje. Wot, szutnik.

  69. axolotl
    20/06/2013 o 8:13 pm

    hlb :

    axolotl :
    że Pielewin, to wiadomo. A ktoś ze zgromadzonych czytał może jakiego Sasze Sokołowa i może powiedzieć, czy sobie nabyć?

    Ale który Pelevin? Like ten?
    http://www.nytimes.com/books/first/p/pelevin-werewolf.html
    Jest w tym potencjał, tylko boje się tych inklinacji do doraźnej satyry na rosyjską współczesność. Głupio byłoby unikać spotkania z Sarmackim Sajensfikszon i po drodze zaliczyć spotkanie z Samrackim Sajensfikszon – Extended Balalaika Mix.
    Sokołowa nie znam. NIe wiem czy chcę. Proszę mnie zachęcić. Sam nie Guglam. Czy ja Gugla w kręgle wygrałem, żeby nic tylko se guglać i guglać?

    ten. w kwestii njurasziansajensfikszyn, to może, chociaż worek njuraszian jest imho z dupy i jak kogoś nazywają njuraszian to i tak nic o nim nie wiadomo ponad to że raszian. choć i to nie na pewno. w każdym razie hopla ma faktycznie Pielewin na buddyzm (chociaż w odróżnieniu od całej bandy niuejdżów, sprawia przynajmniej wrażenie, że wie o co w nim chodzi), ale poza tym, porównywalnie, na punkcie mitologii asyryjskiej. do tego jeszcze nieco narkoklimatów po halucynogenach i czasami zbytnie zagęszczenie pomysłów na raz. Z tą satyrą to i owszem, ale nienachalnie. Mnie kupił w każdym razie. Najbardziej „Życiem owadów”

    Wszytko co wiem o Sokołowie jest z gugla, więc pytam, a nie zachęcam.

  70. hlb
    20/06/2013 o 9:09 pm

    Njuraszian sjensfikszon mi nie przeszkadza. Ale zmroził mnie ten #withbuddism danglujący na końcu. Nie że mam coś przeciwko buddyzmowi, ale mam lęki przed millenaryjnym bullshitem.

    Natomiaast, kolega mi tu wiarygodnie przedstawia jego niewinność. Plus, ja tez uwielbiam assyrianica. Nie wspominając elamaiców i szaroko pojętych babiloniców, szczególnie z okresu neosumeryjskiego. :D

    Dodam se tego Pelevina do wishlisty więc. Dziękuję. Będzie na jesień. Bo jak zamówię teraz, to skończy w kolejce oczekujących, która zaczyna mi robić neurozę. Na razie do tej kolejki postanowiłem nie dokładać, bo w końcu będę musiał ogłosić czytelnicze bankructwo.

    A z Sokołowem czekamy więc na Marcelego. Żeby nam przeczytał i odradził. Albo doradził. Albo coś wymijającego chlapnął.

  71. barista
    21/06/2013 o 12:32 am

    zostawię bo fajne i w klimacie notki http://www.youtube.com/watch?v=884iFlkpp-U

  72. cyncynat
    21/06/2013 o 8:47 am

    dopiero teraz zauwazylem cheva, jezujezu. pozostaje tylko zalowac, ze tak szybko zwinal ogon i nie rozwije swoich bardzo obiecujacych teorii. tylko apetyt ludziom narobil.

  73. emluby
    21/06/2013 o 1:05 pm
  74. cyncynat
    21/06/2013 o 1:13 pm

    http://mrw.blox.pl/2013/06/Rockerzy-i-raperzy.html

    Relacja z kulturalnych wydarzen w polskim Internecie + refleksje nt tego jak sie powinno walczyc na „subtelna szydere” by cie szanowala polska blogosfera. MIODZIO

  75. emluby
    21/06/2013 o 1:51 pm

    Karwa, może bym sięjeszcze pośmiał, gdybym ich znał. Chociaż interpreacja „memetyczna” lol na 3+ .

    cyncynat :
    http://mrw.blox.pl/2013/06/Rockerzy-i-raperzy.html
    Relacja z kulturalnych wydarzen w polskim Internecie + refleksje nt tego jak sie powinno walczyc na “subtelna szydere” by cie szanowala polska blogosfera. MIODZIO

  76. cyncynat
    21/06/2013 o 2:05 pm

    emluby :
    Karwa, może bym sięjeszcze pośmiał, gdybym ich znał. Chociaż interpreacja “memetyczna” lol na 3+ .

    cyncynat :
    http://mrw.blox.pl/2013/06/Rockerzy-i-raperzy.html
    Relacja z kulturalnych wydarzen w polskim Internecie + refleksje nt tego jak sie powinno walczyc na “subtelna szydere” by cie szanowala polska blogosfera. MIODZIO

    To sa najwyrazniej VIPy polskiej kultury. Po subtelnej szyderze sie takich poznaje. Poeci, komiksiarze, tworcy gierek flashowych, wplywowi blogerzy. Marcelego trza zapytac, to zdaje sie nasz jedyny link to takich sfer. No moze poza czescjackiem i szprota, ale na tych nie mozna polegac.

  77. emluby
    21/06/2013 o 2:19 pm

    Najwyraźniej – to tylko zwiększyło moje poczucie wieśniactwa, znam przecież ylko miszcza szczygła, Sławka shuty i autorów z prądu wczesnej frądy.

    cyncynat :

    emluby :
    Karwa, może bym sięjeszcze pośmiał, gdybym ich znał. Chociaż interpreacja “memetyczna” lol na 3+ .

    cyncynat :
    http://mrw.blox.pl/2013/06/Rockerzy-i-raperzy.html
    Relacja z kulturalnych wydarzen w polskim Internecie + refleksje nt tego jak sie powinno walczyc na “subtelna szydere” by cie szanowala polska blogosfera. MIODZIO

    To sa najwyrazniej VIPy polskiej kultury. Po subtelnej szyderze sie takich poznaje. Poeci, komiksiarze, tworcy gierek flashowych, wplywowi blogerzy. Marcelego trza zapytac, to zdaje sie nasz jedyny link to takich sfer. No moze poza czescjackiem i szprota, ale na tych nie mozna polegac.

  78. adas
    21/06/2013 o 2:34 pm

    Czasem mam wrażenie, że jak w Polsce, nieważne czy w mieście, czy w borze głuchym, rzucisz kamieniem, to musisz trafić w pisarza sf/fantasy, co ciekawsze – wydawanego. Niektórym chyba zbyt często wcelowano w głowę.

    Napisawszy ten błyskotliwy elegancki odkrywczy passus zastanawiam się: Czy to już etap, że za moich czasów było lepiej?

  79. emluby
    21/06/2013 o 3:09 pm

    @adas – bez kitu. I co najlepsze nasza sf i Fantasy jest strasznie poważna, z malutkimi wyjątkami, w większości prawicowa i militarystyczna i seksistowska. Ogólnie chooojnia.

  80. 21/06/2013 o 3:18 pm

    hlb :
    Poza tym niech przyjdzie kolega Marceli i opowie nam wszystkie te książki. On to już na pewno przeczytał i będzie umiał nas rzeczowo przekonać, dlaczego nie warto.

    Tak się akurat przypadkowo składa, że i owszem: Sorokina, to nie wiem, do wanny, do pociągu, wciągnąć trzy tomy Lodu można, ale tak naprawdę po drugim se dałem spokój, bo mnie kompletnie nie obchodziło, co będzie dalej. Ale za to „Kolejka”, http://lubimyczytac.pl/ksiazka/161952/kolejka – samo dobro, chociaż jedzie po eksperymentalnej bandzie dość ostro.

    Co do Pielewina, to niestety, chuj z satyrą, co faktycznie bywa przyciężka, on po prostu tak fajnie pisze i ma takie pomysły, że się uzależniłem i łykam wszystko, nie patrząc mu w zęby. „Mały Palec Buddy”, „Omon Ra” wciskam z czystym sumieniem, do reszty podchodziłbym ostrożniej, Hełmu Grozy raczej w ogóle nie tykać, chyba, że w ramach samookaleczeń.

    Sokołow lezy gdzieś na regale, o ile pamiętam nigdy nie wyszedłem dalej niż za pierwszy akapit.

  81. cyncynat
    21/06/2013 o 3:31 pm

    adas :
    Czasem mam wrażenie, że jak w Polsce, nieważne czy w mieście, czy w borze głuchym, rzucisz kamieniem, to musisz trafić w pisarza sf/fantasy, co ciekawsze – wydawanego. Niektórym chyba zbyt często wcelowano w głowę.

    A wiesz jaki polski fandom jest liczny? Gdyby ktos chcial to politycznie zorganizowac, to bylaby to najwieksza polska partia; prawicowa of kors.

  82. hlb
    21/06/2013 o 4:01 pm

    cyncynat :
    http://mrw.blox.pl/2013/06/Rockerzy-i-raperzy.html
    Relacja z kulturalnych wydarzen w polskim Internecie + refleksje nt tego jak sie powinno walczyc na “subtelna szydere” by cie szanowala polska blogosfera. MIODZIO

    Tamże:

    „Obrazek przedstawiał zdjęcie pisarza Jakuba Ć. z sugestią, że to pisarza Jakub Ż., który m.in. „grał z Genenesis” „tłumaczył Kinga”. Klasyczny „meme” z humorem zbudowanym na pomieszaniu faktów, popularny w serwisach śmiechowych typu Kwejk.pl.”

    …a nawet tamżej:

    „Użyteczna będzie tu metafora rockera i rapera. Wyobraźmy sobie, że taki typowy, stereotypowy „air head” z gitarą, który umie szarpać druty, chlać piwsko i wdawać się w bójki po koncertach, przychodzi na bitwę raperów.”

    Cudne! Michio-san został profesorem Zinem polskiej memetyki. Zwizualizowałem sobie jak nam to wszystko zgrabnie szkicuje piórkiem i węglem. Tyko zacząć powinien: „W naszym słowniku doszlimy do hasła Kwejk”. Hihihi

    BTW, kompletnie nie mam pojęcia nad kim on się tam tak pochyla przez te wszystkie akapity? Co to są za pajace, te pejace z jego fejsbuka?

  83. hlb
    21/06/2013 o 4:10 pm

    Marceli Szpak :

    hlb :
    Poza tym niech przyjdzie kolega Marceli i opowie nam wszystkie te książki. On to już na pewno przeczytał i będzie umiał nas rzeczowo przekonać, dlaczego nie warto.

    Tak się akurat przypadkowo składa, że i owszem: Sorokina, to nie wiem, do wanny, do pociągu, wciągnąć trzy tomy Lodu można, ale tak naprawdę po drugim se dałem spokój, bo mnie kompletnie nie obchodziło, co będzie dalej. Ale za to “Kolejka”, http://lubimyczytac.pl/ksiazka/161952/kolejka – samo dobro, chociaż jedzie po eksperymentalnej bandzie dość ostro.
    Co do Pielewina, to niestety, chuj z satyrą, co faktycznie bywa przyciężka, on po prostu tak fajnie pisze i ma takie pomysły, że się uzależniłem i łykam wszystko, nie patrząc mu w zęby. “Mały Palec Buddy”, “Omon Ra” wciskam z czystym sumieniem, do reszty podchodziłbym ostrożniej, Hełmu Grozy raczej w ogóle nie tykać, chyba, że w ramach samookaleczeń.
    Sokołow lezy gdzieś na regale, o ile pamiętam nigdy nie wyszedłem dalej niż za pierwszy akapit.

    Wiedzialem, żeby nie zaczynać nic czytać dopóki Marceli nie przyjdzie. Dziękuję, zanotowałem uwagi.

    BTW, polecam kolegom ten flejm na fejsiku, który zainspirował Michio-sana. Jakieś anonimowe łosie okładają się przezacnie. Że też Cukiermanowi chcę się woggle inwigilować takich głupków. Coraz częściej dochodzę do wniosku, że ten cały PRISM to tylko ściema, niestety.

  84. hlb
    21/06/2013 o 4:13 pm

    …i chciałem nadmienić, że kolega Marceli wygrał tamtejszy slam, nieortodoksyjnym haiku zatytułowanym „Domagamy się porzadnego trollerstwa, a nie obgadywania kto jest grubszy”. Śmiałem się.

  85. hlb
    21/06/2013 o 4:22 pm

    …i w komciach pod samą notką, MRW dolewa, żeby nie zgasło:

    „Wszystko co z resztą gimby nazywasz „memami” rodziło się w jakiejś garstce. Pamiętam czasy jak trollface znało jakieś pińcet osób na świecie.”

    http://mrw.blox.pl/2013/06/Rockerzy-i-raperzy.html#comment-12364522

  86. axolotl
    21/06/2013 o 4:22 pm

    @Marceli
    czyli, że Sokołowa nie. Kolejka Sorokina, jak rozumiem z internetów rozgrywa się w całości w kolejce i napisana jest wyłącznie jako dialog (paczeć Hełm grozy), co nie brzmi szczególnie dobrze. ale, skorośmy już o Hełmie grozy (który faktycznie samookalecza), to są na ten przykład tacy, co twierdzą, że wszystko tam zrozumieli. o tu na przykład: http://www.creatio.art.pl/index.php?menu=archiwum&archid=11&artid=202

  87. adas
    21/06/2013 o 4:23 pm

    Kolego hlb, a może mi kolega, jako wybitny znwaca dusz polskich, tedetekenu oraz polskiego facebooka, moze mi wyjaśnić o co chodzi w takim czymś:

    Bo ja wyłapuję ze dwa słowa kluczowe i odbijam się jak od ściany.

  88. adas
    21/06/2013 o 4:29 pm

    Polskie sf/fantasy

    Na szczęście byłem za młody w latach 90. by sie brać za te wszystkie political fiction, w latach 80. zasadniczo mnie w ogóle nie było. Uff.

    Liznęło się Sapkowskiego w liceum (fajny, ale najbardziej podobają mi się najsłabiej oceniane końcowe tomy Sagi). Jestem, powiedzmy fanem Brzezińskiej, przyglądam się Szostakowi i jednak Dukajowi. I to raczej tyle.

    I co mnie kusi zajrzeć do polskiego fantasy (bo sf to jednak mniej), to czytam jakiś wywiad z poglądami politycznymi autora i jeszcze potem zaglądam na strony wydawnictw, i widzę te okładki, i mnie odrzuca,

    Więc jak coś mogą koledzy mi polecić z czystym sumieniem, to byłbym wdzięczny za listę.

    Huberath łamie się pod etykietkę? Jego też obwąchuję od dawna i się boję.

    PS W Hełmie grozy jest cokolwiek do rozumienia?;)

  89. hlb
    21/06/2013 o 4:35 pm

    adas :
    Kolego hlb, a może mi kolega, jako wybitny znwaca dusz polskich, tedetekenu oraz polskiego facebooka, moze mi wyjaśnić o co chodzi w takim czymś:
    https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=452705921485526&id=115531125203009
    Bo ja wyłapuję ze dwa słowa kluczowe i odbijam się jak od ściany.

    Kolega mnie z kimś pomylił, niestety. Ja jestem socjopatą, nie socjologiem. Nie pochylam się na poważnie nad każdym kolejnym tetedekaenem. :D

  90. 21/06/2013 o 7:37 pm

    adas :
    Polskie sf/fantasy
    Na szczęście byłem za młody w latach 90. by sie brać za te wszystkie political fiction, w latach 80. zasadniczo mnie w ogóle nie było. Uff.

    Ja akurat przeczytałem „Kataryniarza” i „Czerwone dywany” Ziemkiewicza, i powiem tyle: przedłużenie jego publicystyki. :P

  91. 21/06/2013 o 9:09 pm

    adas :
    Kolego hlb, a może mi kolega, jako wybitny znwaca dusz polskich, tedetekenu oraz polskiego facebooka, moze mi wyjaśnić o co chodzi w takim czymś:
    https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=452705921485526&id=115531125203009
    Bo ja wyłapuję ze dwa słowa kluczowe i odbijam się jak od ściany.

    Level pierwszy – http://polakpotrafi.pl/projekt/tequila – nie wiem o co chodzi.
    Level drugi – zaczyna się robić ciekawie, ponieważ pisarz Ć, poza groźbami karalnymi i właściwą sobie swadą, jedzie z zupełnie bezinteresownej złośliwości po tłumaczeniach Lapsusa, a moje czarne serce, zaczyna się cieszyć, ponieważ znane mi fragmenty tłumaczeń Lapsusa, wyglądają np tak:

    „Pod ta zasłoną znajdowała się ołowianka na łańcuchu. Eddiemu przypominała staroświecką dziecinną koszulkę, i wcale nie była tak wielka jak się spodziewał. Miała może dwie stopy długości od zaostrzonego czubka do szerokiej stopki (…).”

    i trzeba mu przyznać, że jest mistrzem swobodnej interpretacji:

    Henchick removed it with a magician’s flourish and disclosed a plumb-bob on a chain. To Eddie it looked like an old-fashioned child’s top, and was nowhere near as big as he had expected. It was perhaps eighteen inches long from its pointed tip to its broader top.

    Lapsus ma za sobą dekady doświadczeń, ponad sześćdziesiąt książek, to nie jest wszystko, co potrafi, cieszy mnie, że ktoś wreszcie zrobił mu sprawdzam, choćby było to tak nieistotne, jak komeć pisarza Ć.

  92. 21/06/2013 o 9:47 pm

    Natemat.pl rozpoczęło chyba sezonogórkowy, bo tyle lolkontentu, połączonego z ich prawie prawackim poczuciem misji, ziemkiewiczowskim wytkaniem innym polactwa i troską o „estetyczne standardy” to u nich dawno nie było.
    major na twitterze się wyśmiewa z ich kolegium redakcyjnego (a raczej jego opisu), ja pdrzucę jeszcze kolejne ważkie sprawy (#problemypierwszegoświata):

    http://natemat.pl/65285,Obwisly-brzuch-spocony-tors-brzydki-tatuaz-ioblesne-wlosy-Estetyczne-schamienie-znow-na-polskich-ulicach

    http://natemat.pl/65469,Polactwo-rusza-w-swiat-czyli-kulturalny-jak-polak

    http://natemat.pl/65457,bez-wspomagaczy-nie-mozna-szybko-odpoczac-dlaczego-polak-musi-pic-gdy-tylko-ma-troche-wolnego

    Pozdrawiam znad taniego whiskacza z colą, jak to polaczek, w dodatku niestety nie emigrant:)

  93. 21/06/2013 o 9:56 pm

    Hm, ten flejm u MRW i na fejsbuku zbt hermetyczny jak dla mnie, nuda, eh, gdzie są niegdysiejsze śniegi, flejmy znaczy się.
    Polskie SF?
    Na szczęście nie znam, zresztą w ogóle SF nie znam

  94. hlb
    21/06/2013 o 10:18 pm

    @Marceli

    Nie umiem oglądać tych tubek, co mi kolega daje. Obejrzałem niecałą minutę, więcej nie umiem się skupić. Rozprasza mnie sposób w jaki ten koleś mówi. Zresztą coraz więcej tubek, z ludźmi mówiącymi po polsku tak na mnie działa. Czy teraz wszyscyyyy w Po-olsceee ta-ak przeciągajoooo samogłoski na końcuuuu wyrazuuuu? Czy tylko ja to tak słyszę?

    Wyyy te-eż ta-ak mówiceee? WPISUJCIE MIASTA!!!11oneone

    grześ :
    Hm, ten flejm u MRW i na fejsbuku zbt hermetyczny jak dla mnie, nuda, eh, gdzie są niegdysiejsze śniegi, flejmy znaczy się.
    Polskie SF?
    Na szczęście nie znam, zresztą w ogóle SF nie znam

    Kurczę, może powinniśmy pójść do kolegi Michała, przeprosić go za wszystkie okropieństwa, na które na niego wypisujecie i zaprosić go, żeby nam to wyjaśnił. On chyba omawia tych pisarzey moralnego baunsu, których ksiażki pod nadzywczaj popierdolonymi tytuami widziałem pół roku temu, kiedy byłem w Polsce i zajrzałem do emipku.

    Jaka jest skala tego zjawiska?Tak procentowo, to ile polskiej literatury zajmuje sarmackie sajensfikszon, a ile morany bauns? Ile miejsca pozostaje na jakąkolwiek naromalną literaturę? Tyle pytań…

  95. 21/06/2013 o 10:24 pm

    emluby :
    @adas – bez kitu. I co najlepsze nasza sf i Fantasy jest strasznie poważna, z malutkimi wyjątkami, w większości prawicowa i militarystyczna i seksistowska. Ogólnie chooojnia.

    A myślisz że tylko w Polsce? Przypomnij sobie jak Verhoeven obsadził „plastiki” niczym rodem z „Beverly Hillis 90210” w faszystowskich mundurkach w „Starship Troopers”, a publika nie chwyciła dowcipu… :P

  96. adas
    21/06/2013 o 10:30 pm

    „moralny bauns” – jak ja Cię kurwa nienawidzę!

    I niech się kolega tak nie kryguje, posiedzi kolega trochę w facebookach i doktorat typu „Nowoczesne formy komunikacji intenetowej a pokoleniowe poczucie tożsamości roczników stanu wojennego w kontekście przemian lingwistycznych zachodzących w języku polskim w pierwszej dekadzie XXI wieku” machnie w dwa tygodnie. A potem to już z górki, stypendia, profesury, kalendarze, wizyty wydziałowe u kolegi vHF, order od prezydenta, wstęp Miszcza Szczygła do biograficznej ksiązki Wojtka Orlińskiego „Internet nie istnieje! Czyli jak wizje kolegi hlb odmieniły świat”.

    @Marceli
    To ja przepraszam i wychodzę, nie wpierdaląc się w branżę wydawniczą.

  97. cyncynat
    21/06/2013 o 11:15 pm

    adas :
    Polskie sf/fantasy
    Na szczęście byłem za młody w latach 90. by sie brać za te wszystkie political fiction, w latach 80. zasadniczo mnie w ogóle nie było. Uff.
    Liznęło się Sapkowskiego w liceum (fajny, ale najbardziej podobają mi się najsłabiej oceniane końcowe tomy Sagi). Jestem, powiedzmy fanem Brzezińskiej, przyglądam się Szostakowi i jednak Dukajowi. I to raczej tyle.
    I co mnie kusi zajrzeć do polskiego fantasy (bo sf to jednak mniej), to czytam jakiś wywiad z poglądami politycznymi autora i jeszcze potem zaglądam na strony wydawnictw, i widzę te okładki, i mnie odrzuca,
    Więc jak coś mogą koledzy mi polecić z czystym sumieniem, to byłbym wdzięczny za listę.
    Huberath łamie się pod etykietkę? Jego też obwąchuję od dawna i się boję.
    PS W Hełmie grozy jest cokolwiek do rozumienia?;)

    To jest bardzo niedobry kierunek na potencjalny flejm. Polska fantastyke pamietam jako porazajacy szajs, gorszy tylko od patriotycznej prozy z zachodniej Ukrainy.

  98. cyncynat
    21/06/2013 o 11:20 pm

    Kurwa, mialo byc „lepszy tylko od patriotycznej prozy z zachodniej Ukrainy”. Ale w zasadzie jest to nieprawdziwe, bo polska fantastyka jest gorsza nawet od tego. Proza Sapkpwskiego to przeciez sliniacy sie sarmacki fanfik napisany nie tyle na kolanie co na podbrzuszu,

  99. hlb
    21/06/2013 o 11:35 pm

    adas :
    “moralny bauns” – jak ja Cię kurwa nienawidzę!

    Ale przecież to nie ja przeżywam moralny bauns, tylko te pisarze Ćwielczyki, czy jak mi tam.

    adas :
    I niech się kolega tak nie kryguje, posiedzi kolega trochę w facebookach i doktorat typu “Nowoczesne formy komunikacji intenetowej a pokoleniowe poczucie tożsamości roczników stanu wojennego w kontekście przemian lingwistycznych zachodzących w języku polskim w pierwszej dekadzie XXI wieku” machnie w dwa tygodnie.

    Ale to chyba jak doktor Budyń78 zostanie profesorem Oetkerem.

    adas :
    A potem to już z górki, stypendia, profesury, kalendarze, wizyty wydziałowe u kolegi vHF, order od prezydenta, wstęp Miszcza Szczygła do biograficznej ksiązki Wojtka Orlińskiego “Internet nie istnieje! Czyli jak wizje kolegi hlb odmieniły świat”.

    Kolega nie powinien jeść tyle grzybków. A przynajmniej powinien urozmaicać, like, pieczarkami. :D

    adas :
    To ja przepraszam i wychodzę, nie wpierdaląc się w branżę wydawniczą.

    Kolega Marceli uzyskał w Szambie status zbliżony to przewodniczącego komisji ekspertów w „Wielkiej Grze”. Oficjalnie zatwierdzony przez zarząd.

  100. hlb
    21/06/2013 o 11:41 pm

    cyncynat :

    To jest bardzo niedobry kierunek na potencjalny flejm. Polska fantastyke pamietam jako porazajacy szajs, gorszy tylko od patriotycznej prozy z zachodniej Ukrainy.

    Na całe szczęście byłem w latach siedemdziesiątych za stary, żeby zobaczyć zlwey Ziemkiewicza i nie odróżnić ich, like, od literatury.

    Jeden mój kolega, pamiętam, przeczytał coś koło 1998 czy dziewiątego, akurat wtedy byłem na emigracji w Polsce. I ten kolega łaził za mną: weź-przeczytaj, weź-przeczytaj. Przeczytałem mu chyba ze cztery strony jak poszedł do lodówki po haszysz i muszę powiedzieć, że było to, kuffa, doznanie drastyczne jak wieczór karaoke na Janowie po meczu naprzód Janów.

    Ten kolega się odąsał troszku kiedy mu powiedziałem, że ta Ziemkiewiczowska proza po prostu trąci wczorajszą pachą. Ale już się przeprosił. Zrozumiał, teraz się wstydzi.

  101. hlb
    21/06/2013 o 11:46 pm

    …jebane blockouty.

  102. adas
    22/06/2013 o 12:01 am

    Za sformułowanie nienawidzę, sprzedaj „generację moralnego baunsu” GW albo Polityce i żyj sobie z tantiemów, odsetków i gratyfikacji.

    No chyba, że prawdziwa jest teoria dwóch wojtków, wojtka hlb i wojtka orlińskiego, to wtedy trzeba sprawdzić czy już Agora nie dysponuje copyritem. Tylko co by wojtek robił na Świonach jak wokół Bruksele, Londyny, Nowe Jorki.

    Jest możliwość, że kolega o najbardziej hanyskim nicku świata zabił w sobie dużego Polaka i małego Hanysa?

  103. jaja
    22/06/2013 o 12:27 am

    adas :
    Kolego hlb, a może mi kolega, jako wybitny znwaca dusz polskich, tedetekenu oraz polskiego facebooka, moze mi wyjaśnić o co chodzi w takim czymś:
    https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=452705921485526&id=115531125203009
    Bo ja wyłapuję ze dwa słowa kluczowe i odbijam się jak od ściany.

    Chodzi o to, że jest e-projekt „robimy kupę, wpłacajcie kasę”. E-inwestorzy wpłacają. Na wyjściu e-projektu okazuje się, że wyszło (nie tylko albo i w ogóle) g.. ale i siku. E-inwestorzy protestują.

  104. hlb
    22/06/2013 o 12:49 am

    adas :
    Za sformułowanie nienawidzę, sprzedaj “generację moralnego baunsu” GW albo Polityce i żyj sobie z tantiemów, odsetków i gratyfikacji.

    NIe stać ich na mnie. Ale mógłbym zrobić wyjątek gdyby się oba te zacne papiery zrzuciły. Zastrzegłbym ze w umowie, że Polityka może korzystać w poniedziałki, środy i piątki, a Gazeta we wtorki, czwartki i soboty. W niedziele mem ów odpoczywałby. Bo jako jego stwórca widzę to dobrym.

    adas :
    No chyba, że prawdziwa jest teoria dwóch wojtków, wojtka hlb i wojtka orlińskiego

    A to jest jakaś nowa teoria. Troszke mnie pomniejsza. W odwecie chyba nazwę cię „grubaskiem”. Strasznie się o to pokłócimy, a Michał Radomił zrobi z flejma relację na blogu.

  105. cyncynat
    22/06/2013 o 1:36 am

    hlb :

    adas :
    Za sformułowanie nienawidzę, sprzedaj “generację moralnego baunsu” GW albo Polityce i żyj sobie z tantiemów, odsetków i gratyfikacji.

    NIe stać ich na mnie. Ale mógłbym zrobić wyjątek gdyby się oba te zacne papiery zrzuciły. Zastrzegłbym ze w umowie, że Polityka może korzystać w poniedziałki, środy i piątki, a Gazeta we wtorki, czwartki i soboty. W niedziele mem ów odpoczywałby. Bo jako jego stwórca widzę to dobrym.

    adas :
    No chyba, że prawdziwa jest teoria dwóch wojtków, wojtka hlb i wojtka orlińskiego

    A to jest jakaś nowa teoria. Troszke mnie pomniejsza. W odwecie chyba nazwę cię “grubaskiem”. Strasznie się o to pokłócimy, a Michał Radomił zrobi z flejma relację na blogu.

    Za malo obiecujace, Michal Radomil zleci to ktoremus ze swoich doktorantow.

  106. 22/06/2013 o 11:34 am

    A widzieliście najnowszą notkę WO o internecie nie będącym zagrożeniem? :P

  107. Koniec Polski Prawej
    22/06/2013 o 11:56 am

    Co do niezależności dziennikarskiej. Pamiętacie Wajraka z GW?
    „Dziennikarz „GW” pisał teksty za pieniądze ministerstwa” http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/dziennikarz-gw-pisal-teksty-za-pieniadze-ministerstwa,127032.html

    Wprawdzie Agora kasę oddała ale smród pozostał

  108. hlb
    22/06/2013 o 4:01 pm

    cyncynat :
    Za malo obiecujace, Michal Radomil zleci to ktoremus ze swoich doktorantow.

    Michał Radomił ma doktorantuff? To z czego ten następny budyń78 powstanie? Like „Harikata jako symbol pokolenia moralnego baunsu. Studium na podstawie zachowań pierwszej fali TTDKN”?

  109. hlb
    22/06/2013 o 4:06 pm

    Koniec Polski Prawej :
    Co do niezależności dziennikarskiej. Pamiętacie Wajraka z GW?
    “Dziennikarz “GW” pisał teksty za pieniądze ministerstwa” http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/dziennikarz-gw-pisal-teksty-za-pieniadze-ministerstwa,127032.html
    Wprawdzie Agora kasę oddała ale smród pozostał

    Auć, coź za smrodliwy bąk. A w sumie lubiłam, jak Wajrak ratował żaby.

    DoktorNo :
    A widzieliście najnowszą notkę WO o internecie nie będącym zagrożeniem? :P

    Dzień dobry. MIło jest późno wstać i ogłościć nowinę, nie przeczytawszy komciuff like za ostatni tydzień or so. :D

  110. hlb
    22/06/2013 o 4:10 pm

    @Wajrak na pasku

    Ale czegoś tam nie zrozumiałem. Wychodzi mi, żei to Wyborcza brała pieniądze i kazała Wajrakowi pisać. Dlatego, wnioskuję, teraz Wyborcza wyrywa się z oddawaniem pieniędzy. Ale w takim razie dlaczego oni mają wyciągać konsekwencje wobec Wajraka?

    A woggle to czemu ten upadek papieru nie może być jakiś bardziej spektakularny, tylko taki gówienny, jak niniejsza przygoda? Może wojtek napisze o tym notkę? To by dopiero był niusik na krótki flejm.

  111. hlb
    22/06/2013 o 4:17 pm

    Temczasem w Wyborczej pręży się i coraz lepiej rozwija ten nowy gatunek dziennikarski, wymyslony w Parówkach. Peel: reportaż z pisania listu do redakcji.

    http://wyborcza.pl/jakurzadzicswiat/1,129508,14145103,Czytam_internet_i_jestem_chora.html

    A tam LOLmyśli w styku: „Uważam, że etykieta Polak antysemita jest głęboko niesprawiedliwa, i zawsze gorąco protestuję przeciwko takim uproszczeniom.”

    O’rly? A jak jej mąż idzie ze szwagerm malować opla w garażu, to co zostawiają na lakierze jak za dużo wypiją? „Żydy” prawda? Ale to przecież tylko uproszczenie, hihihi.

  112. Starosta Melsztyński
    23/06/2013 o 1:24 pm

    Z ostatniej chwili:

    Redaktorem naczelnym Nowego Ekranu został bloger T-Rex czyli niejaki Paweł Gromolak.

    http://t-rex.nowyekran.net/post/94419,zamiast-wstepniaka

    To chyba już z łapanki biorą i z przystawionym do skroni pistoletem?

    http://www.ewarszawa.com.pl/text_service_pawel_gromolak_120418.html

  113. chsh
    24/06/2013 o 10:55 am

    Koniec Polski Prawej :
    Co do niezależności dziennikarskiej. Pamiętacie Wajraka z GW?
    “Dziennikarz “GW” pisał teksty za pieniądze ministerstwa” http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/dziennikarz-gw-pisal-teksty-za-pieniadze-ministerstwa,127032.html
    Wprawdzie Agora kasę oddała ale smród pozostał

    Ale ktory cytat bardziej smierdzi?
    „„Minister Maciej Nowicki jest odważnym człowiekiem. (…) Jak dotąd żaden z urzędujących ministrów środowiska nie przyznał, że z Puszczą dzieje się coś złego”
    „W Puszczy Białowieskiej możecie zobaczyć cuda, o jakich się wam nie śniło. Łażę po niej już od 20 lat i wciąż znajduję miejsca dzikie i nieznane. No i tylko w Puszczy zobaczycie prawdziwy las”.”

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: