Strona główna > felietonik > Logika niezwykła dla red. Warzechy

Logika niezwykła dla red. Warzechy

Durnia mamy za prezydenta” – powiedział w 2007 roku były prezydent Lech Wałęsa o ówczesnym prezydencie Lechu Kaczyńskim. Stało się to w nadawanym na żywo programie. Było jeszcze: „mały, zakompleksiony człowiek” (Stefan Niesiołowski), było: „uważam prezydenta za chama” (Janusz Palikot), a także: „small, retarded, stupid man called the president of Poland” (Figurski z Wojewódzkim).

We wszystkich tych przypadkach do akcji wchodził art. 135 § 2 kodeksu karnego, który mówi o znieważeniu głowy państwa i zmusza prokuraturę do podjęcia czynności. We wszystkich przypadkach skończyło się na niczym. Trudno powiedzieć, jak wyglądałoby orzeczenie, gdyby Lech Kaczyński zdecydował się pozwać któregokolwiek z wymienionych wyżej dżentelmenów o naruszenie dóbr osobistych w trybie cywilnym. Gdyby jednak zastosować tutaj zwykłą logikę, trzeba by uznać, że skoro prokuratura umarzała postępowania, to i sąd cywilny nie powinien przyznać powodowi racji w razie ewentualnego procesu. Inna sprawa, że orzeczenia polskich sądów ze zwykłą logiką coraz częściej nie mają wiele wspólnego.

Łukasz Warzecha „Sędziowski zapał wychowawczy”.

Drogi Łukaszu, gdyby jednak zastosować niezwykłą logikę (w odróżnieniu od logiki zwykłej przynależnej prawicowym dziennikarzom) można by zacząć używać wyszukiwarki. Albo szukać na stronie Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka w dokumencie której można wyczytać, iż:

Tezę o szerszych granicach krytyki wobec polityków, Trybunał po raz pierwszy wyraził w orzeczeniu w sprawie Lingens przeciwko Austrii45. W sprawie tej Trybunał uznał, skazujący za zniesławienie kanclerza, wyrok sądu austriackiego za naruszający art. 10 Konwencji. Polityk, osoba publiczna musi pogodzić się z przyznanym opinii publicznej i dziennikarzom szerszym prawem krytyki, musi wykazać się „twardszą skórą”46.

Osoby sprawujące najwyższą w państwie władzę publiczną powinny liczyć się z możliwością jeszcze wnikliwszej i drobiazgowej kontroli oraz krytyki mediów i przedstawicieli społeczeństwa niż „zwykli” politycy, czy osoby tym bardziej osoby prywatne. Przypomniał o tym Europejski Trybunał Praw Człowieka w sprawie Jeruzalem przeciwko Austrii 47, w którym stwierdził: „granice dopuszczalnej krytyki są szersze w stosunku do polityków wykonujących swoje funkcje publiczne niż wobec osób prywatnych. Ci pierwsi nieuchronnie i świadomie poddają ścisłej kontroli przez dziennikarzy i całe społeczeństwo swoje słowa i czyny. Politycy muszą wykazywać większy stopień tolerancji, zwłaszcza jeśli sami wypowiadają się w sposób dający powody do krytyki”48.

Podobny pogląd Trybunał wyraził już wcześniej w odniesieniu do krytyki naczelnego organu państwa, jakim był rząd Hiszpanii w sprawie Castells przeciwko Hiszpanii. Ochrona osób pełniących funkcje publiczną jest słabsza, gdyż osoby takie „wystawiają się na publiczną krytykę, jeśli uczestniczą w debacie publicznej”

Być może, drogi Łukaszu, jest to sprzeczne ze zwykłą logiką prawicowego publicysty, że prokuratura uwzględnia orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w swoich decyzjach, jednakże moja niezwykła logika podpowiada mi, że jest to dosyć uzasadnione.
W końcu, ja wiem, chyba właśnie po to publikuje się orzeczenia Trybunału? Oczywiście nie znaczy to, że Trybunał zezwolił na nazywanie prezydenta durniem, ale jedynie że  Twoja „logiczna” teza, Łukaszu, iż prezydentowi przysługuje taki sam zakres ochrony jak przeciętnemu Kowalskiemu jest wyssana z palucha. Zresztą nie bez powodu pełnomocnik profesora filozofii próbował podciągnąć działałania licealistów właśnie pod debatę publiczną.

Sąd zresztą nie usiłował nawet udawać, że chodzi o coś innego. W tonie pretensjonalno-wychowawczym – najwyraźniej nie zdając sobie sprawy z własnej groteskowości – sędzia pouczył profesora filozofii, jak powinien się zachowywać i co mu przystoi, a co nie. Przy okazji pochwalił młodych ludzi za „ponadprzeciętne i zasługujące na głęboką aprobatę” zaangażowanie w życie publiczne.

Dokładnie sąd, drogi Łukaszu,  na podnoszone w procesie stwierdzenie prof. Legutki, że był oburzony sprawą petycji, o której dowiedział się od dziennikarzy, a działanie licealistów nazwał agresywnym, arbitralnym i bezprawnym, stwierdził, iż petycja uczniów stanowiła przejaw wolności do wyrażania poglądów w debacie publicznej dotyczącej miejsca symboli religijnych w życiu publicznym. Stwierdził także, że materiał sprawy jednoznacznie wskazuje na „ponadprzeciętne i zasługujące na głęboką aprobatę” zaangażowanie powodów w życie publiczne; ich wrażliwość na społeczne problemy i dojrzałość poglądów.

Być może wedle Twej zdrowej logiki, Łukaszu, sąd nie powinien odnosić się do twierdzeń pozwanego podczas procesu, łatwiej byłoby wówczas krzyczeć o „zbrodni zamilczenia niewygodnych faktów”. Logika niezwykła podpowiada jednak, że skoro profesor filozofii i były minister edukacji uważa, że w demokratycznym państwie prawa nie można składać petycji z postulatem podjęcia określonej decyzji należącej do uprawnionego ku temu dyrektora szkoły, to może sąd powinien profesora filozofii wyprowadzić z błędu. Zwłaszcza że, drogi Łukaszu, to profesor prawicowy, więc pewnie nie będzie tracił czasu na czytanie komentarzy do kodeksów. 

Wzruszająca jest ta paternalistyczna troska sędziego o dobre prowadzenie się nauczyciela akademickiego. Poruszający jest troskliwy ton, w jakim sędzia Andrzej Żelazowski wypowiedział się o inicjatywie uczniów. Fakt, iż część z nich była związana z agresywnie antyreligijnym portalem, uznał za nieistotny. Najbardziej zastanawiające jest jednak, w jaki sposób w jednym orzeczeniu sąd zdołał stwierdzić, że petycja o usunięcie krzyża była wyrazem prawa do wyrażania poglądów, a zarazem, iż prof. Legutko nie miał prawa wyrazić własnego poglądu na te działania.

Aby to zrozumieć, Łukaszu, wystarczy przeczytać dalej, iż sąd jednocześnie stwierdził, iż:

Z tych przyczyn nie sposób ocenić spornych wypowiedzi pozwanego inaczej niż jako głęboko krzywdzące powodów, tym bardziej, że wypowiedziano je w sposób arbitralny, bez znajomości osób, ich poglądów i rzeczywistych motywów. Tym bardziej krzywdzące, że skierowane do młodzieży licealnej w okresie, kiedy kształtuje się jej postawa i światopogląd i w którym naturalne jest poszukiwanie przez nią dróg intelektualnego rozwoju i prezentowanie poglądów w ramach tych poszukiwań nawet w sposób skrajny.

Zrozumienie, że nie można wyrażać własnych poglądów poprzez krzywdzenie nieznanych sobie ludzi za pomocą ich obrażania, ale owe poglądy można wyrażać kulturalnie poprzez złożenie petycji na ręce uprawnionego, zdecydowanie wykracza poza horyzont umysłowy polskiej prawicy, Łukaszu. Najprawdopodobniej dzieje się tak dlatego, że nazywanie lemingami/zdrajcami/ ćpunami/gówniarzami weszło już w krew tak głęboko Twoim kolegom, że  rozumiane jest jako wyrażanie opinii, do których, wedle urojonego stanu prawnego polskiej prawicy, prawo ma każdy, chyba że opinia podpada akurat pod tzw. przemysł pogardy.

Jednak z prawa cywilnego nie sposób usunąć przepisów dotyczących naruszenia dóbr osobistych – wszak musi istnieć sposób obrony przed fałszywymi oskarżeniami. Lecz podkreślmy: chodzi o fałszywe oskarżenia dotyczące faktów, a nie opinii.

W wypadku wyroku w sprawie prof. Legutki mamy ewidentnie do czynienia z tym ostatnim. Profesor nie powiedział przecież na przykład: „Licealiści dostali pieniądze od Palikota za przeprowadzenie tej akcji”. Tu proces byłby zasadny. Ryszard Legutko wyraził jedynie swoją opinię. Owszem, ostrą, ale opinię. (…)

Co wynika z tego wyroku? Po pierwsze – że stan polskiego sądownictwa jest zatrważający. Sędziowie wydają orzeczenia wewnętrznie sprzeczne, zgodne z zasadami poprawności politycznej, zarazem coraz częściej lekceważące kwestię wolności słowa. Po drugie – że sędziowie postanowili nas wychowywać, abyśmy wyrażali się ładnie i kulturalnie. Oczywiście – tylko niektórych z nas. Sędziowski zapał wychowawczy jest wyraźnie ukierunkowany w jedną stronę.  Po trzecie – że wolność wyrażania opinii została już właściwie zlikwidowana. Sędziowie nie mają najmniejszych wątpliwości, że mogą i powinni zajmować się nie tylko sytuacjami, gdy chodzi o podanie fałszywych faktów, ale też takimi, gdy idzie o ocenę. W normalnych warunkach pozew antyreligijnych aktywistów powinien zostać z punktu oddalony.

Nie wiem jak sędziowie, których znasz Łukaszu, ale ci, którzy zatrważająco i nielogicznie stosują polskie prawo mogą na przykład przeczytać niedawne orzeczenie, wedle którego:

Dobra osobiste są niemajątkowymi, indywidualnymi wartościami sfery przeżyć psychicznych wiążącymi się z osobowością człowieka, określającymi jego integralność i pozycję w społeczeństwie w ramach uznawanych przez system prawny. Jako takie mają charakter przyrodzony, nieprzenoszalny i niezbywalny. Godności osobistej, jako wewnętrznego przekonania człowieka o swoim moralnym i etycznym nieposzlakowaniu oraz czci, jako wyrazu pozytywnego ustosunkowania się innych ludzi do wartości osobistej i społecznej określonej jednostki, człowiek za swego życia nie może utracić. Przez wzgląd na konkretne zachowania umniejszające wizerunek człowieka w jego wyobrażeniu o sobie i w ocenie innych może jedynie w konkretnych okolicznościach nie uzyskać ochrony prawnej, co jednak nie jest równoznaczne z utratą godności lub dobrego imienia w ogóle ze skutkiem w postaci niemożności doznania naruszenia tych dóbr osobistych lub niemożności dochodzenia ochrony prawnej ze względu na inne zachowania naruszające w/w dobra.

Te konkretne okoliczności wyłączające bezprawność, to nie okoliczność wyrażenia opinii, jak sobie uroiłeś, ale np. rzetelna krytyka. Pytanie czy profesor filozofii nazywając uczniów, których nie zna i o których się dowiedział od dziennikarzy, „rozpieszczonymi smarkaczami” dokonał rzetelnej krytyki pozostawiam bez odpowiedzi. Z tą zagadką jesteś w stanie poradzić sobie sam, Łukaszu. Spytam jedynie, czy bardzo się boisz, że sądy są w tak „zatrważającym stanie”, iż stosują się do oczywistych  poglądów doktryny oraz znanej od lat linii orzeczeń Sądu Najwyższego i Europejskiego Trybunału Praw Człowieka? I uważają, że obraza potrafi skrzywdzić, więc należy się za to odszkodowanie?

PS Stałych czytelników przepraszam za te nudy, ale MSNPAC.

  1. adas
    19/04/2012 o 11:35 am

    Ja jestem za tępy na paragrafy i kodeksy, ale urzeka mnie konsekwencja z jaką Warzecha używa sformułowania „komentator dzieł Platona”, filozof, wybitny profesor. Co oni, razem tego Bacha słuchają? Kurwa, on naprawdę nie widzi, że stosując taką retorykę kompromituje te swoje teksty? Nie trzeba nawet szukać paragrafów (na które, jak wspominałem, jestem zbyt głupi), wystarczy sobie wyobrazić jak redaktor klęczy i to bynajmniej nie w kościele.

    To Warzecha &Co wzywa do myślenia samodzielnie i nie patrzenia na ludzi przez pryzmat funkcji i tytułów. Zabawne.
    —-
    Jak Chelsea zagra jak w II połowie ma cień szansy. Cień.

    Ale to, że Barcelona stała się zespołem Mesiego i jakichś anonimów, to przerażające. Jeszcze w odbiorze maszynka funkcjonuje jak dwa lata temu, ale z przodu…

  2. 19/04/2012 o 11:38 am

    No właśnie w II połowie Chelsa zagrała imho gorzej niż w I. Paradoksalnie to był wyjazdowy półfinał, gdzie Barca miała najwięej szans na wygraną. A sytuację tworzył nie tylko Messi. Imho dali dupy ze skutecznością. Wykorzystali by 30% szans i byłoby po awansie. IMHO Chelsea przejdzie.

  3. 19/04/2012 o 11:41 am

    adas :

    Ja jestem za tępy na paragrafy i kodeksy,

    No bez jaj. Siadasz do komputera, wpisujesz „obraza + dobra osobiste” i klikasz. 10 minut i po sprawie.

  4. cyncynat
    19/04/2012 o 11:45 am

    Juz barista z kolegami mnie na fejsie probowali naprostowac, ale tu tez napisze. Ja tam wole by namecalling byl zupelnie odporny na pozwy. No i lepiej byc smarkaczem niz pieniaczem.

  5. 19/04/2012 o 11:53 am

    cyncynat :

    Juz barista z kolegami mnie na fejsie probowali naprostowac, ale tu tez napisze. Ja tam wole by namecalling byl zupelnie odporny na pozwy. No i lepiej byc smarkaczem niz pieniaczem.

    Ja nie mam nic przeciwko, byleby zasądzane kwoty nie były wysokie. Taki finansowy prztyczek dobrze robi debacie publicznej. Przy czym w przypadku rozmów prywatnych kwota powinna być niemal symboliczna.

  6. vHF
    19/04/2012 o 12:21 pm

    cyncynat :
    Juz barista z kolegami mnie na fejsie probowali naprostowac, ale tu tez napisze. Ja tam wole by namecalling byl zupelnie odporny na pozwy. No i lepiej byc smarkaczem niz pieniaczem.

    Czekałem na notkę żeby właśnie to napisać. I srsly, majorze, popierasz możliwość pozwu i odszkodowania za obelgi w rozmowie prywatnej?

    Co do zwrotu „komentator dzieł Plantona”, który też mi wpadł w oko, to myślę że Warzecha, jako anglofil, poparł by mój pomysł żeby utworzyć z tego specjalne post-nominal letters. Mógłby wtedy pisać prof. „Ryszard Legutko KDP”. Dodatkową zaletą jest, że tytuł ten jest całkowicie egalitarny i nieklasowy. Np. jak coryllus napisze „Platon to nędza”, to też mu będzie przysługiwać.

  7. Ursus_americanus
    19/04/2012 o 12:22 pm

    Akurat postawa profesora Legutko doskonale wpisuje się w zasadę „prawicowcy nie umieją się zachować”. I w Polsce i na świecie tacy powazni panowie pełni są słów o godności, odpowiedzialności wznosłej moralności, ale jak co do czego przychodzi, to cała ta tradycyjna moralnosć sprowadza się do dziwek, pedałów i świętości meskiego odbytu. No i do tego dodajmy obsesję na punkcie reprodukcji i fizjologii jak to ostatnio pokazał Jarosław ‚promocja homoseksualizmu’ Gowin.

  8. 19/04/2012 o 12:26 pm

    vHF :

    cyncynat :
    Juz barista z kolegami mnie na fejsie probowali naprostowac, ale tu tez napisze. Ja tam wole by namecalling byl zupelnie odporny na pozwy. No i lepiej byc smarkaczem niz pieniaczem.

    Czekałem na notkę żeby właśnie to napisać. I srsly, majorze, popierasz możliwość pozwu i odszkodowania za obelgi w rozmowie prywatnej?

    Co do zwrotu “komentator dzieł Plantona”, który też mi wpadł w oko, to myślę że Warzecha, jako anglofil, poparł by mój pomysł żeby utworzyć z tego specjalne post-nominal letters. Mógłby wtedy pisać prof. “Ryszard Legutko KDP”. Dodatkową zaletą jest, że tytuł ten jest całkowicie egalitarny i nieklasowy. Np. jak coryllus napisze “Platon to nędza”, to też mu będzie przysługiwać.

    Te pozwy i prywatne akty oskrażenia w sprawach prywatnych (sąsiadka nazwała mnie kurwą) latają w sądach, prokuratorzy się z tego śmieją, sędziowie też, wyroki są na jakieś śmiesznie niskie kwoty, że, zdaje się, że tylko symboliczne. Problemem są natomiast sytuację jakiś toksycznych relacji sąsiedzkich, wówczas, dopóki nie było karalności stalkingu (a nie wyszystko podpada pod stalking) było to przydatne.

  9. 19/04/2012 o 12:27 pm

    Ursus_americanus :

    Akurat postawa profesora Legutko doskonale wpisuje się w zasadę “prawicowcy nie umieją się zachować”. I w Polsce i na świecie tacy powazni panowie pełni są słów o godności, odpowiedzialności wznosłej moralności, ale jak co do czego przychodzi, to cała ta tradycyjna moralnosć sprowadza się do dziwek, pedałów i świętości meskiego odbytu. No i do tego dodajmy obsesję na punkcie reprodukcji i fizjologii jak to ostatnio pokazał Jarosław ‘promocja homoseksualizmu’ Gowin.

    No ale to chyba tak jest że moralne i zgodne z tradycją jest wyzywanie uczniów.

  10. axolotl
    19/04/2012 o 1:01 pm

    jak dla mnie czym innym jest powyzywaniem od hujuruski w prywatnej rozmowie, a czym innym nazywanie jakiś dzieciaków występujących z inicjatywą społeczną rozwydrzonymi i rozpuszczonymi smarkaczami, przez było nie było mocno medialną gadającą głowę i tylko dlatego, że się z nimi jegomość nie zgadza. Ochrona dóbr osobistych to po pierwsze „nie rób tego”, a jeśli zrobiłeś „dowołaj” i „przeproś”. Zadośćuczynienie jest drugorzędne. Nie upieram się, że tak trzeba, ale trudno mi sobie wyobrazić, że nie byłoby można pozwać autora takich czy innych obelg, który mimo miłych próśb postanowił nie przepraszać. To bardziej kwestia wychowawcza. W odwrotnej sytuacji, każdy by pierdolił co mu ślina na język (o ile by nie podeszło pod pomówienie) i debata publiczna wyglądałaby jak w typowym gimnazjum. zaraz, zaraz…

  11. 19/04/2012 o 1:10 pm

    axolotl :

    jak dla mnie czym innym jest powyzywaniem od hujuruski w prywatnej rozmowie, a czym innym nazywanie jakiś dzieciaków występujących z inicjatywą społeczną rozwydrzonymi i rozpuszczonymi smarkaczami, przez było nie było mocno medialną gadającą głowę i tylko dlatego, że się z nimi jegomość nie zgadza. Ochrona dóbr osobistych to po pierwsze “nie rób tego”, a jeśli zrobiłeś “dowołaj” i “przeproś”. Zadośćuczynienie jest drugorzędne. Nie upieram się, że tak trzeba, ale trudno mi sobie wyobrazić, że nie byłoby można pozwać autora takich czy innych obelg, który mimo miłych próśb postanowił nie przepraszać. To bardziej kwestia wychowawcza. W odwrotnej sytuacji, każdy by pierdolił co mu ślina na język (o ile by nie podeszło pod pomówienie) i debata publiczna wyglądałaby jak w typowym gimnazjum. zaraz, zaraz…

    True, zapomniełem, że przed pozwaniem zazwyczaj wzywa się do przeprosin.

  12. 19/04/2012 o 1:24 pm

    Rozpoczynam odliczanie, az jakis bywalec Salooonu24.pl poda przykład Antykomora jaki dowód podwójnych standardów.

    3… 2… 1…

    :)

  13. Ursus_americanus
    19/04/2012 o 4:16 pm

    Zresztą porzućmy nadzieję, w myśl prawicowej logiki osoby publiczne muszą być objęte prawną ochroną, bo są elitami. jako osoby o wyższych przymiotach moralnych mogą postępować nieodpowiedzialnie i wypowiadać swoje twierdzenia bez żadnego uzasadnienia. Z kolei młodzież licealna jako niższe byty w świętej hierarchii musi być w pełni odpowiedzialna za każde słowo.

  14. 19/04/2012 o 4:34 pm

    Ursus:

    …a co zrobić, gdy ta młodzież jest prawicowa?….

    ;)

  15. otto
    19/04/2012 o 4:44 pm

    DoktorNo :
    Ursus:
    …a co zrobić, gdy ta młodzież jest prawicowa?….
    ;)

    gdy ta młodzież jest prawicowa, to się nie szczypie z sądami, tylko nocą przebija KDP Legutce opony, grozi śmiercią w anonimach i na drzwiach sprejuje #tyhujuruski

  16. hlb
    19/04/2012 o 5:17 pm

    MEANWHILE NA ALDEBARANIE…

    Słyszałem, że Rosja milcząco wypowiedziała Macierewiczowi wojnę. Ale Macierewicz wypowiedział im w ostrych słowach pokój. Yo, dude, like, WOW! Mocny gambit.

  17. AJ
    19/04/2012 o 5:40 pm

    vHF :
    Co do zwrotu “komentator dzieł Plantona”, który też mi wpadł w oko, to myślę że Warzecha, jako anglofil, poparł by mój pomysł żeby utworzyć z tego specjalne post-nominal letters. Mógłby wtedy pisać prof. “Ryszard Legutko KDP”. Dodatkową zaletą jest, że tytuł ten jest całkowicie egalitarny i nieklasowy. Np. jak coryllus napisze “Platon to nędza”, to też mu będzie przysługiwać.

    Ryszard Legutko KDP, ZSWO.

  18. axolotl
    19/04/2012 o 5:59 pm

    świetnie. znów się okazuje, że kolejny prawicowy męczennik został SKAZANY za wyrażanie własnego zdania. ciekawe czy ta banda fetyszystów odpuści kiedyś tę jęczącą tęsknotę za dybami i halogenem. bo nie chce mi się wierzyć, że można z tak maniackim uporem nie rozróżniać postępowania cywilnego i karnego.

  19. 19/04/2012 o 7:44 pm

    hlb :
    MEANWHILE NA ALDEBARANIE…
    Słyszałem, że Rosja milcząco wypowiedziała Macierewiczowi wojnę. Ale Macierewicz wypowiedział im w ostrych słowach pokój. Yo, dude, like, WOW! Mocny gambit.

    Duży szacun dla dzisiejszych „Faktów” TVN – zaraz po materiale o psycholach z PiS puścili ten o kwestii zakupu interwencyjnego leków dla chorych na raka. Efekt był taki, że jak skończyły się migawki z Macierewiczem pokrzykującym o wojnie i Kaczyńskim o walce o wolność, pojawił się prezenter ze słowami: „leki są już w drodze”. Cymes.

  20. Demostenes
    20/04/2012 o 11:37 am

    Raczej zadośćuczynienie, niż odszkodowanie. Nie żebym się czepiał. Tekst oczywiście celny:)

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: