Strona główna > felietonik > Dzieci sieci, wnuki Korwina

Dzieci sieci, wnuki Korwina

Nie ma w nas tej wynikającej z onieśmielenia pokornej akceptacji, jaka cechowała naszych rodziców – przekonanych o nadzwyczajnej wadze spraw urzędowych i odświętnym charakterze interakcji z państwem. Nie czujemy tego respektu, który brał się z odległości między samotnym obywatelem, a majestatycznymi szczytami „władzy”, majaczącymi gdzieś pośród mgieł. Nasza wizja struktury społecznej jest zresztą inna niż wasza: sieciowa, a nie hierarchiczna.

Przywykliśmy do tego, że niemal z każdym – dziennikarzem, burmistrzem miasta, profesorem uniwersytetu albo znanym piosenkarzem – możemy spróbować podjęcia dialogu i nie potrzebujemy do tego uprawnień wynikających ze społecznego statusu. Powodzenie interakcji zależy tylko od tego, czy treść przesyłanego komunikatu zostanie rozpoznana jako ważna i warta odpowiedzi. A skoro dzięki współpracy, ciągłej dyskusji, hartowaniu poglądów w ogniu krytyki mamy poczucie, że nasze stanowiska w wielu kwestiach są po prostu lepsze – dlaczego nie mielibyśmy oczekiwać poważnego dialogu z rządem?

Jesteśmy pozbawieni nabożnego stosunku do „instytucji demokratycznych” w ich obecnym kształcie, przekonania o ich aksjomatycznej roli, cechującego tych, dla których „instytucje demokratyczne” są jednocześnie wystawionym sobie i przez siebie pomnikiem. My nie potrzebujemy pomników. Potrzebujemy systemu, który będzie spełniał nasze oczekiwania: będzie transparentny i sprawny w działaniu. A przywykliśmy do tego, że zmiany są możliwe: że każdy system niewygodny w obsłudze może być zastąpiony i jest zastępowany przez nowy, bardziej wydajny, lepiej dostosowany do naszych potrzeb, dający większe możliwości działania.

Piotr Czerski

Okazuję się, że w roku hiszpańskich oburzonych, w roku amerykańskiego Occupy Wall Street, czy wreszcie, w roku arabskiej wiosny (30 tys. zabitych), są jeszcze na świecie (konkretnie w Bolandzie) ludzie, którzy brandzlują się swoją siłą w sieci. Trzydziestoparoletni pisarz, który zgrabnie podrasował swoje dojrzewanie (w latach 90-tych przez sieci umawiali się co najwyżej hipsterzy) wypomina swoim rodzicom pokorną akceptację  wobec władzy, wynikającą z onieśmielenia.

Drogi chłopcze, jeśli kiedykolwiek uda Ci się, wraz z Twoim pokoleniem, rzecz jasna, rzucić się na gości z pałami, odejść z pracy, być może trochę odsiedzieć, obalić własnymi rękoma dyktaturę, bezkrwawo zaprowadzić demokrację i na koniec kupić jeszcze komputer swojemu dziecku, by mogło wystukiwać swoje manifesty, daj znać na tym blogu. Póki co udało się Tobie, wraz z Twoim pokoleniem, rzecz jasna, zablokować umowę międzynarodową, która w świetle postulatów wolnego dostępu do czyjeś własności i tak byłaby wtórna wobec wciąż obowiązującego polskiego prawa autorskiego. Nie udało Ci się do końca zrealizować więc choćby jednego postulatu, Ty niepokorny i nieośmielony embrionie polskiego internetu, a mimo to uważasz, że o nonkonformizmie możesz pouczać ludzi, którzy w realu ryzykowali coś więcej niż brak lajka na fejsie. A jeśli będziesz miał chwilę czasu podczas szukania wolnego dostępu do kultury, spójrz w dół mapy i zastanów się, czy Twoi arabscy znajomi zmieniliby cokolwiek, gdyby niczym Twoi rodacy od lat, swój onieśmielony i niepokorny bunt wyładowywali na fejsie, twitterze czy kwejku?

Advertisements
  1. cyncynat
    25/02/2012 o 12:40 am

    Ale to (http://wo.blox.pl/2012/02/Twoja-oniesmielona-stara.html ) i tak jest smieszniejsze.

    „Jest rodzinna anegdota o moim pierwszym wystąpieniu w roli krytyka mass mediów. Widząc telewizyjną debatę publicystów miałem powiedzieć „pepsią i pepsią”.”

    Ale oczywisce WO ma racje, onanistyka swoja sieciowoscio-swiatowoscia to nie wymysl Czerskiego. Pionerem byla Nina Liedke, z jej porazajaca „CyberJoly Drim”.

  2. cyncynat
    25/02/2012 o 12:42 am

    Errata: Nina Liedtke, i jej http://akson.sgh.waw.pl/~aliedt/carramba.htm (jezu, jezu)

  3. cyncynat
    25/02/2012 o 12:51 am

    A dla koneserow idiotycznych flejmow uzupelnienie, Dzieci Sieci vs Dzieci Carramby:

  4. 25/02/2012 o 12:54 am

    Jako młody rodzic staram sie unikać „przezabawnych” anegdotek o moim dziecku, bo wychodzi właśnie taka straszna żena jak powyżej

  5. 25/02/2012 o 1:06 am

    Przywykliśmy do tego, że niemal z każdym – dziennikarzem, burmistrzem miasta, profesorem uniwersytetu albo znanym piosenkarzem – możemy spróbować podjęcia dialogu

    Jesteśmy pozbawieni nabożnego stosunku do “instytucji demokratycznych” w ich obecnym kształcie, przekonania o ich aksjomatycznej roli

    Contradiction much?

  6. 25/02/2012 o 1:10 am

    No nie wiem, gdyby nie to „spróbować podjęcia dialogu” to może dałoby sie obronić. Ale weź wgryź się w cały tekst, tam są różne fajne retrospektywne lole.

  7. 25/02/2012 o 1:11 am

    cyncynat :

    A dla koneserow idiotycznych flejmow uzupelnienie, Dzieci Sieci vs Dzieci Carramby:

    http://www.facebook.com/rekrutacja/posts/350727038295343

    http://www.facebook.com/photo.php?fbid=1924130038820&set=a.1763594225525.50944.1709216201&type=1

    Zajebiste, ale kto wygrał? Czerski za używanie „jarzyć bazę” dostaje specjalny dodatek kombatancki.

  8. 25/02/2012 o 6:42 am

    Celnie, bardzo celnie, szakunec. (Tylko o co chodzi z tym Korwinem w tytule?)

    Co do „społecznych masowych protestów przeciwko ACTA” najlepszym zobrazowaniem żenady była pewna audycja w Radiu Wrocław, gdzie przeprowadzano wywiad z tymi dwoma kolesiami-studentami, co zorganizowali akcję zbierania podpisów o referendum. Najpierw przez dobre kilkanaście minut opowiadali o swojej heroicznej harówce, ile nie sypiają, jaki mają zajebisty odzew i wsparcie itp. Gdzieś pod koniec dopiero padło pytanie, dlaczego właściwie protestują przeciwko ACTA. I tu chłopak się trochę zaciął, pobąkał coś, aż w końcu stwierdził coś takiego: „a no bośmy to wzięli z kolegą, przeczytali od początku do końca, ale niewiele zrozumieliśmy, no więc poprosiliśmy kolegę z prawa, żeby też przeczytał, po czym on stwierdził, że też nie rozumie…” No i generalnie na tym się zamykała ich linia ataku na ACTA.
    Rewolucjoniści, kurwa.

  9. hlb
    25/02/2012 o 11:09 am

    „Okazuję się, że w roku hiszpańskich oburzonych, w roku amerykańskiego Occupy Wall Street, czy wreszcie, w roku arabskiej wiosny (30 tys. zabitych), są jeszcze na świecie (konkretnie w Bolandzie) ludzie, którzy brandzlują się swoją siłą w sieci. Trzydziestoparoletni pisarz, który zgrabnie podrasował swoje dojrzewanie (w latach 90-tych przez sieci umawiali się co najwyżej hipsterzy) wypomina swoim rodzicom pokorną akceptację wobec władzy, wynikającą z onieśmielenia.”

    Polska woggle byłaby fajny kraj. Gdyby nie wąska kasta zbolałych buców, którzy ciągle pałują się jakąś wizją swojej unikalnej unikalności, w konwencji olebiałoczerwonaaaa lub 7potęga. A manifesty pokolenia #zneta niestety opisują internet, jaki świat wolnych ludzi pamięta z 2003-05 roku.

    BTW, a kto to jest ten Czerski? Like, Dziedzic Czerski? Ten, przy którym stoi Agora?

  10. emluby
    25/02/2012 o 7:01 pm

    Czerski poeta czerstwy. I do tego kolejny kurwa jego mać wieszcz, do zajebania zarażony patosem.

  11. 25/02/2012 o 10:57 pm

    FILMY PRAWDY – WOJNA INFORMACYJNA

    https://filmyprawdy.wordpress.com/

    Jest to idealny prezent dla swojego znajomego, bądź też nauczyciela, lekarze, prawnika, polityka, profesora, księdza, sędziego i wielu innych osób, gdyż wyszkolone informacyjnie społeczeństwo stanowi siłę, zwłaszcza w czasach gdy na różne sposoby jesteśmy uczeni bierności i zrażani do działania.

  12. 26/02/2012 o 3:54 pm

    galopujący major :
    No nie wiem, gdyby nie to “spróbować podjęcia dialogu” to może dałoby sie obronić. Ale weź wgryź się w cały tekst, tam są różne fajne retrospektywne lole.

    No właśnie trochę mi się nie chce wgryzać, bo już ten cytat pokazuje kompletny brak refleksji. As in, jeśli ktoś nie widzi, że sytuacja, że

    Przywykliśmy do tego, że niemal z każdym – dziennikarzem, burmistrzem miasta, profesorem uniwersytetu albo znanym piosenkarzem – możemy spróbować podjęcia dialogu i nie potrzebujemy do tego uprawnień wynikających ze społecznego statusu.

    wynika właśnie z „aksjomatycznego podejścia do demokratycznych instytucji”, to trochę nie wiem, co powiedzieć. Bardzo mnie ciekawi, w jaki sposób autor tekstu podejmowałby „dyskusję” z lokalnym kacykiem PZPR w czasach jego rodziców. Zresztą, przekonanie o dialogu z profesorami uniwersytetu też jest niesamowicie naiwne i w niektórych miejscach, w których panuje ostra hierarchiczność o ów dialog jest bardzo ciężko.

    Ogólnie dla mnie tekst jest napisany z pozycji mocno bezrefleksyjnego „dziecka neostrady” i sam nie wiem, czy autor naprawdę tak myśli, czy tylko na siłę taki obraz kreuje. Jest tam parę celnych tez (chociażby o roli selekcji informacji i internecie jako „pamięci rozszerzonej”), ale ogólnie tekst jest napisany z tak aroganckiej, a równocześnie odrealnionej pozycji, że trochę ciężko z nim polemizować sensownie.

  13. 26/02/2012 o 6:43 pm

    pwilkin :

    galopujący major :
    No nie wiem, gdyby nie to “spróbować podjęcia dialogu” to może dałoby sie obronić. Ale weź wgryź się w cały tekst, tam są różne fajne retrospektywne lole.

    No właśnie trochę mi się nie chce wgryzać, bo już ten cytat pokazuje kompletny brak refleksji. As in, jeśli ktoś nie widzi, że sytuacja, że

    Przywykliśmy do tego, że niemal z każdym – dziennikarzem, burmistrzem miasta, profesorem uniwersytetu albo znanym piosenkarzem – możemy spróbować podjęcia dialogu i nie potrzebujemy do tego uprawnień wynikających ze społecznego statusu.

    wynika właśnie z “aksjomatycznego podejścia do demokratycznych instytucji”, to trochę nie wiem, co powiedzieć. Bardzo mnie ciekawi, w jaki sposób autor tekstu podejmowałby “dyskusję” z lokalnym kacykiem PZPR w czasach jego rodziców. Zresztą, przekonanie o dialogu z profesorami uniwersytetu też jest niesamowicie naiwne i w niektórych miejscach, w których panuje ostra hierarchiczność o ów dialog jest bardzo ciężko.
    Ogólnie dla mnie tekst jest napisany z pozycji mocno bezrefleksyjnego “dziecka neostrady” i sam nie wiem, czy autor naprawdę tak myśli, czy tylko na siłę taki obraz kreuje. Jest tam parę celnych tez (chociażby o roli selekcji informacji i internecie jako “pamięci rozszerzonej”), ale ogólnie tekst jest napisany z tak aroganckiej, a równocześnie odrealnionej pozycji, że trochę ciężko z nim polemizować sensownie.

    No ale przecież. Posłuchaj wypowiedzi prezesa, albo poczytaj jakiś blog co ciekawszego pacjenta (a najlepiej Nicponia). Przecież wg ludzi tego pokroju żyjemy w jakiejś ekstremalnej wersji totalitaryzmu, ludzie masowo głodują, wolności jest mniej niż za Bieruta, a akcje na autora antykomor.pl biją na głowę łapanki Gestapo. Przy takiej optyce tekst Czerskiego nie jest niczym dziwnym, tylko (raczej łagodną) publicystyczną konsekwencją danej optyki.

    Takie teksty należy wyłapywać, piętnować i punktować je, choćby tak jak robi to major niniejszym. Ale dla samego fenomenu są raczej ozdobnikiem – bardziej należałoby się zastanawiać, skąd się biorą w mainstreamie polityki tacy ludzie jak np. Macierewicz.

  14. cyncynat
    26/02/2012 o 7:57 pm
  15. barista
    26/02/2012 o 7:59 pm

    cyncynat :
    A dla koneserow idiotycznych flejmow uzupelnienie, Dzieci Sieci vs Dzieci Carramby:
    http://www.facebook.com/rekrutacja/posts/350727038295343
    http://www.facebook.com/photo.php?fbid=1924130038820&set=a.1763594225525.50944.1709216201&type=1

    Tego nie znałem. Rzeczywiście z 10 – 15 lat temu natknąłem sie na Cyber-Jolly, ale nie zniesłem (że się tak po krakosku wyraże, bo właśnie żem był tam). W sumie Gibson bardziej udany.

  16. 26/02/2012 o 9:28 pm

    cyncynat :
    Czy ktos moze ma pelna wersje tego lolcontentu: http://wyborcza.pl/1,123455,11233293,Siec_to_moj_swiat__bedzie_robic_co_chce__A_ja_nie.html ?

    Jak ładnie poprosisz, to załatwię ci pdfa z autografem.

  17. cyncynat
    26/02/2012 o 9:54 pm

    Nachasz :

    cyncynat :
    Czy ktos moze ma pelna wersje tego lolcontentu: http://wyborcza.pl/1,123455,11233293,Siec_to_moj_swiat__bedzie_robic_co_chce__A_ja_nie.html ?

    Jak ładnie poprosisz, to załatwię ci pdfa z autografem.

    Ale ten swiat polskiego lolcontentu jest maly, no nie? Bardzo prosze, obiecuje sie z tego smiac tylko na tym blogu.

  18. hlb
    26/02/2012 o 10:02 pm

    kashmir :

    pwilkin :

    galopujący major :
    No nie wiem, gdyby nie to “spróbować podjęcia dialogu” to może dałoby sie obronić. Ale weź wgryź się w cały tekst, tam są różne fajne retrospektywne lole.

    No właśnie trochę mi się nie chce wgryzać, bo już ten cytat pokazuje kompletny brak refleksji. As in, jeśli ktoś nie widzi, że sytuacja, że

    Przywykliśmy do tego, że niemal z każdym – dziennikarzem, burmistrzem miasta, profesorem uniwersytetu albo znanym piosenkarzem – możemy spróbować podjęcia dialogu i nie potrzebujemy do tego uprawnień wynikających ze społecznego statusu.

    wynika właśnie z “aksjomatycznego podejścia do demokratycznych instytucji”, to trochę nie wiem, co powiedzieć. Bardzo mnie ciekawi, w jaki sposób autor tekstu podejmowałby “dyskusję” z lokalnym kacykiem PZPR w czasach jego rodziców. Zresztą, przekonanie o dialogu z profesorami uniwersytetu też jest niesamowicie naiwne i w niektórych miejscach, w których panuje ostra hierarchiczność o ów dialog jest bardzo ciężko.
    Ogólnie dla mnie tekst jest napisany z pozycji mocno bezrefleksyjnego “dziecka neostrady” i sam nie wiem, czy autor naprawdę tak myśli, czy tylko na siłę taki obraz kreuje. Jest tam parę celnych tez (chociażby o roli selekcji informacji i internecie jako “pamięci rozszerzonej”), ale ogólnie tekst jest napisany z tak aroganckiej, a równocześnie odrealnionej pozycji, że trochę ciężko z nim polemizować sensownie.

    No ale przecież. Posłuchaj wypowiedzi prezesa, albo poczytaj jakiś blog co ciekawszego pacjenta (a najlepiej Nicponia). Przecież wg ludzi tego pokroju żyjemy w jakiejś ekstremalnej wersji totalitaryzmu, ludzie masowo głodują, wolności jest mniej niż za Bieruta, a akcje na autora antykomor.pl biją na głowę łapanki Gestapo. Przy takiej optyce tekst Czerskiego nie jest niczym dziwnym, tylko (raczej łagodną) publicystyczną konsekwencją danej optyki.
    Takie teksty należy wyłapywać, piętnować i punktować je, choćby tak jak robi to major niniejszym. Ale dla samego fenomenu są raczej ozdobnikiem – bardziej należałoby się zastanawiać, skąd się biorą w mainstreamie polityki tacy ludzie jak np. Macierewicz.

    Jak już zostane cesarzem Europy, to korwiniarze i freetardzi będą resocjalizowani poprzez prace przy kładzeniu superszybkich sieci światłowodowych.

    Wtedy będą mogli o sobie bez błazenady mówić, że sieć to oni. A narazie są tylko najniższym ogniwem w łańcuchu żywieniowym, które zyje iluzją że jak jumają torrenty z House czy Rihanną, to uczestniczą w światowym obiegu kultury.

  19. 26/02/2012 o 10:35 pm

    cyncynat :
    Ale ten swiat polskiego lolcontentu jest maly, no nie? Bardzo prosze, obiecuje sie z tego smiac tylko na tym blogu.

    Chyba jednak otrzymasz swój udział w lolkontencie dopiero jutro wraz z innymi freetardami, gdzyż autorka jest offline. #nie-powinienem-był-rzucać-słów-na-wiatr

  20. 26/02/2012 o 10:41 pm

    hlb :
    Jak już zostane cesarzem Europy, to korwiniarze i freetardzi będą resocjalizowani poprzez prace przy kładzeniu superszybkich sieci światłowodowych.

    Za późno. Niall Ferguson namaścił już kogoś innego na to stanowisko.

  21. cyncynat
    26/02/2012 o 10:54 pm

    Nachasz :

    cyncynat :
    Ale ten swiat polskiego lolcontentu jest maly, no nie? Bardzo prosze, obiecuje sie z tego smiac tylko na tym blogu.

    Chyba jednak otrzymasz swój udział w lolkontencie dopiero jutro wraz z innymi freetardami, gdzyż autorka jest offline. #nie-powinienem-był-rzucać-słów-na-wiatr

    To mnie naprawde rozwala, ze Agora za to jeszcze kasy chce.

  22. cyncynat
    26/02/2012 o 10:57 pm

    a teraz przepraszam za nieco hermetyczny zart, ale jest dobry:

    Dlaczego Pascal jest zly:

    „jako niekoder – totalnie nie wiem; wiem, że musi przede wszystkim być zgrany z programem nauczania matematyki, i samo jego poznanie musi służyć takim celom jak ogarnięcie przez dzieciaka podstaw logiki; oraz – w razie zainteresowań w kierunku informatyki/programowania – musi umożliwić łatwy rozwój, więc nie może być czymś całkiem zaprzeszłym; jego użycie zaś – czyli zadania, które realizują uczniowie – muszą być im przydatne”

  23. vHF
    26/02/2012 o 11:51 pm

    W przelocie zwracam pp. komentatorom uwagę, że jumactwo i wolne oprogramowanie (pogardliwie: freetardyzm) nie są połączone (ideo)logicznie a jedynie poprzez faktyczny overlap jumaczy i freetardów.

  24. hlb
    27/02/2012 o 1:12 pm

    Nachasz :

    hlb :
    Jak już zostane cesarzem Europy, to korwiniarze i freetardzi będą resocjalizowani poprzez prace przy kładzeniu superszybkich sieci światłowodowych.

    Za późno. Niall Ferguson namaścił już kogoś innego na to stanowisko.

    Niall Ferguson, którego zresztą bardzo cenię za kilka świetnych książek, namaścił tam KANCLERZA. Natomiast ja bym się zgodził ewentualnie tylko na cesarze EU. Jakoś się więc pogodzimy.

    vHF :
    W przelocie zwracam pp. komentatorom uwagę, że jumactwo i wolne oprogramowanie (pogardliwie: freetardyzm) nie są połączone (ideo)logicznie a jedynie poprzez faktyczny overlap jumaczy i freetardów.

    Nie idźmy tą drogą, bo będziemy musieli też zauważyć gigantyczny overlap korwinizmu i gwiazdowsczyzny na tym styku mieszczańskiego freetardyzmu z jumactwem zagonowym. I wszystko stanie się takie trudne. Pozostańmy więc lepiej przy prostym, krzywdzącym uproszczeniu.

  25. hlb
    27/02/2012 o 1:21 pm

    @Nachasz,

    Poza tym w odróżnieniu od NF, od zawsze postuluję aby rząd EU2.0 miał siedzibę w Pradze. Bo to i piękniej, i rozumniej, i sprawiedliwiej byłoby. Parlament ofc, w Brukseli.

    Natomiast Cesarstwo (mła) siedzibę powinno mieć w Berlinie z letnią rezydencją w Amalfi. Wtedy byśmy wreszcie mogli stanąc do jakiejś konkurencji z, ja wiem, Malezją. A z czasem, nawet może z Chinami.

  26. 27/02/2012 o 2:45 pm

    Ściąganie premier filmowych z torrentów wyznacznikiem nowoczesności i wolności w domu i w zagrodzie! :D

    …ciekawe czy będą mieli chęć protestować przeciw „śmieciówkom” i bezzębnej Państwowej Inspekcji Pracy…

  27. vHF
    27/02/2012 o 5:12 pm

    hlb :
    Nie idźmy tą drogą, bo będziemy musieli też zauważyć gigantyczny overlap korwinizmu i gwiazdowsczyzny na tym styku mieszczańskiego freetardyzmu z jumactwem zagonowym. I wszystko stanie się takie trudne. Pozostańmy więc lepiej przy prostym, krzywdzącym uproszczeniu.

    Ja jestem za krzywdzącymi uproszczeniami jak mało kto, ale to akurat pokrzywdziło mnie :-(

  28. hlb
    27/02/2012 o 7:46 pm

    vHF :

    hlb :
    Nie idźmy tą drogą, bo będziemy musieli też zauważyć gigantyczny overlap korwinizmu i gwiazdowsczyzny na tym styku mieszczańskiego freetardyzmu z jumactwem zagonowym. I wszystko stanie się takie trudne. Pozostańmy więc lepiej przy prostym, krzywdzącym uproszczeniu.

    Ja jestem za krzywdzącymi uproszczeniami jak mało kto, ale to akurat pokrzywdziło mnie :-(

    W temacie uproszczeń to ja jestem wyznawcą doktryny Breżniewa. Najpierw należy pokrzywdzić w miarę jednorodną grupe ludzi, którzy wydają się na to zasługiwać. Potem można ewentualnie przeprosić jednostki. Ale bez jakieś nawiedzonej presji z tym przepraszaniem.

    BTW, czy ten felieton Nialla Fergusone w prasie polskojęzycznej to jakaś stała tendencja? Bo ten konkretny tekst zawiera owo wielopiętrowe, obrotowe poczucie humoru, jakie strasznie lubię. A nie wydawało mi się dotychczas, żeby ono miało jakieś specjalne wzięcie w polskiej felietonistyce i komentatoryzmie politycznym.

    Tym bardziej, że nie wydaje mi się, żeby woggle przetłumaczono na polski „Radetzky March” Rotha (do którego ewidentą aluzja jest nazwisko Marscha Radetzky w tekscie).

  29. starosta melsztyński
    27/02/2012 o 7:59 pm

    Spieszę zdyszany donieść, że w S24 ujawniono nazwisko i imię Aleksandra Ściosa. Wiem, wiem, nie czytacie, ale gdyby.

    Ma hasło w Wiki: http://pl.wikipedia.org/wiki/Mariusz_Marasek

  30. hlb
    27/02/2012 o 8:03 pm

    starosta melsztyński :
    Spieszę zdyszany donieść, że w S24 ujawniono nazwisko i imię Aleksandra Ściosa. Wiem, wiem, nie czytacie, ale gdyby.
    Ma hasło w Wiki: http://pl.wikipedia.org/wiki/Mariusz_Marasek

    No to teraz przyjdzie mi poczekać aż Nowy Ekran dodatkowo ujawni nazwisko i imię Mariusza Maraska, bo nie mam pojęcia, kto to może być.

  31. vHF
    27/02/2012 o 9:05 pm

    starosta melsztyński :
    Spieszę zdyszany donieść, że w S24 ujawniono nazwisko i imię Aleksandra Ściosa. Wiem, wiem, nie czytacie, ale gdyby.
    Ma hasło w Wiki: http://pl.wikipedia.org/wiki/Mariusz_Marasek

    Mój Boże, okazja na trolling stulecia zaprzepaszczona.

  32. cyncynat
    27/02/2012 o 9:20 pm

    Ah, Wyższa Szkoła Ekonomiczno-Humanistyczna im. prof. Szczepana A. Pieniążka w Sknierewicach. Juz sama nazwa jest taka obiecujaca.

  33. cyncynat
    27/02/2012 o 9:21 pm

    Czy oni maja kierunek „Blogerstwo sledcze”?

  34. hlb
    27/02/2012 o 10:11 pm

    cyncynat :
    Czy oni maja kierunek “Blogerstwo sledcze”?

    Tak słyszałem. Ponoć można zostać nawet magistrem kryminalistyki obywatelskiej ze specjalnością analiza jutubowa.

  35. emluby
    27/02/2012 o 10:12 pm

    hahha ma nawet profil na pejsie http://www.facebook.com/mmarasek1 . Zatem można spojrzeć Ściosowi w oczy.

  36. hlb
    27/02/2012 o 10:21 pm

    BTW, czytałem gdzieś że Nasz Dziennik ma kwity, że w Stoczni Grańskiej bylo dwóch Wałęsów. Tylko jeden dojechał motorówką, a drugi suwnicą, przebrany za Annę Walentynowicz. Prawda to?

  37. Sabina
    27/02/2012 o 11:24 pm

    Ojej, Scios/Marasek ma dwa razy więcej przyjaciół na Facebooku niż dostał głosów w ostatnich wyborach :)

  38. 28/02/2012 o 12:31 am

    Byśta siedzieli na twitterze, to byśta już wczoraj znali newsa o Marasku. W #psych24 jakaś drama łącznie z kasowaniem. Ma ktoś archiwalną stronę wpisu francesco.de o Sciosie?

  39. cyncynat
    28/02/2012 o 12:34 am

    galopujący major :
    Byśta siedzieli na twitterze, to byśta już wczoraj znali newsa o Marasku. W #psych24 jakaś drama łącznie z kasowaniem. Ma ktoś archiwalną stronę wpisu francesco.de o Sciosie?

    Ty chyba w szkole htmlu z sqlem nie miales: http://webcache.googleusercontent.com/search?q=cache:http://lubczasopismo.salon24.pl/rodzynkizzakalca/post/394431,scios-zdekonspirowal-sie-sam&ie=UTF-8&oe=UTF-8&hl=en&client=safari

  40. sickofitall
    28/02/2012 o 9:38 am

    Ciekawe ulubione zajęcia i zainteresowania sobie Ścios na profilu wpisał:
    „Piotr Gontarczyk, Polska, Manipulacja, Augusto Pinochet, Antonio Salazar, Paweł Kukiz, Anti-communism”

    Co za zestaw.

  41. cyncynat
    28/02/2012 o 9:41 am

    Profil Maraska pasuje do osoby glupszej (nawet) od Sciosa. Nie sadze by byly to te same osoby. Niemniej Marasek jest fajny sam w sobie.

  42. cyncynat
    28/02/2012 o 9:44 am

    Poza tym, Majorze, ustaw moze juz permanenty filter na tego filmowca.

  43. cyncynat
    28/02/2012 o 9:46 am

    A oto patron uczelni Maraska: http://pl.wikipedia.org/wiki/Szczepan_Pieni%C4%85%C5%BCek

    jezu, jezu

  44. hlb
    28/02/2012 o 10:27 am

    sickofitall :
    (…)Augusto Pinochet, Antonio Salazar, Paweł Kukiz(…)

    Wizualizuję sobię taką ułańską dystopię, w której wszystko turns into shit, a władzę przejmuje Kukiz, który pragnie zaimponować maraskom, więc idzie w ślady Salazara i Pinocheta. Demokracja jest niby zachowana, ale w Sejmie są tylko dwie partie: Młodzież Wszechpolska i ONR. Borysewicz, dzięki starej przyjaźni z Dyktatorem, zostaje ambasadorem w Kongo.

    cyncynat :
    A oto patron uczelni Maraska: http://pl.wikipedia.org/wiki/Szczepan_Pieni%C4%85%C5%BCek
    jezu, jezu

    Woggle nie znam się na biologii politycznej i teges, ale Szczepan Pieniążek kupił mnie tym, że zwalczał „reakcyjną biologię morganowską”. O ile można wierzyć polskiej Wikipedii, bo przecież nie można i nie wypada.

  45. starosta melsztyński
    28/02/2012 o 11:27 am

    hlb :

    Woggle nie znam się na biologii politycznej i teges, ale Szczepan Pieniążek kupił mnie tym, że zwalczał “reakcyjną biologię morganowską”. O ile można wierzyć polskiej Wikipedii, bo przecież nie można i nie wypada.

    Czytywałem w życiu rozmaite rzeczy, między innymi roczniki „Problemów” z wczesnych lat pięćdziesiątych. Miczurin, Łysenko, Olga Lepieszyńska i pomniejsi szarlatani nauki byli na topie. Kto chciał zachować jaki taki poziom trzymał sie Miczurina. Karierę robiło sie jednak na Łysence a Olga Lepieszyńska należała do awangardy.
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Trofim_%C5%81ysenko

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Olga_Lepieszy%C5%84ska_(biolog)

    Genetykiem nie opłacało się być, genetykiem byc było niezdrowe dla zdrowia:
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Niko%C5%82aj_Wawi%C5%82ow

    „W roku 1934 Stalin rozpoczyna ostateczną rozprawę z burżuazyjną łżenauką. Na pierwszy ogień idzie genetyka. Następują aresztowania, zsyłki, wyroki śmierci – wykonane, a jakże. W krótkim czasie elita rosyjskich genetyków zostaje wymordowana – Izaak Agol, Solomon Lewit, Grigorij Lewickij, Georgij Karpeczenko, Georgij Nadson, wysłana do łagrów a najznamienitszy z nich Nikolaj Wawiłow skazany na śmierć, umiera z głodu przed wykonaniem wyroku w więzieniu w Saratowie.

    Szczęściarze, którzy na czas złożyli samokrytykę i ukorzyli się przed panującym kanonem łysenkizmu, zgodnego ponoć z dialektyzmem materialistycznym – ci uratowali życie.”

  46. hlb
    28/02/2012 o 3:59 pm

    A czy ktoś z państwa i niepaństwa przypomina sobie jeszcze blogasek Redaktora Lisa? wtymtemacie.pl się nazywał czy jakoś tak? Mają tam dzisiaj całkiem świeże parówki. O kasynach i pokerze.

  47. vHF
    29/02/2012 o 12:55 pm

    Quasi, Twój świat pokazał się już na horyzoncie :-)
    http://jme.bmj.com/content/early/2012/02/22/medethics-2011-100411.full
    (jeśli nie masz dostępu, to Ci podrzucę)

  48. Anonimowy Lurker
    29/02/2012 o 1:29 pm

    Rolex znowu o metodologii i filozofii nauk:
    http://hekatonchejres.salon24.pl/395324,walking-on-the-moon

  49. emluby
    29/02/2012 o 6:04 pm

    Pojmuje (tak sądzę), z przyjemnością czytam, podzielam argumentacje, lubię P.Singera, ale ni choooja nie miałbym odwagi wprowadzać tej filozofii w życie.

    vHF :
    Quasi, Twój świat pokazał się już na horyzoncie :-)
    http://jme.bmj.com/content/early/2012/02/22/medethics-2011-100411.full
    (jeśli nie masz dostępu, to Ci podrzucę)

  50. 29/02/2012 o 10:04 pm
  51. hlb
    29/02/2012 o 10:59 pm

    DoktorNo :
    A tymczasem… USA prawie jak Iran: :D
    http://www.foreignpolicy.com/articles/2012/02/29/grand_ayatollah_or_grand_old_party?page=full

    Prawdzie atymczasem zachodzi w prawicowych internetach. Obywatele Nowego Ekranu powołali se w swojej Nibylandii coś co nazwali „Sąd Obywatelski”. Z wrażenia wypuściłem kredens i upadł mi na twarz. Fejspalmem.

    „Art. 30. Wyrok sądu

    1. Wyrok ogłasza sędzia

    2. Ze względu na to, że w chwili obecnej nie ma możliwości egzekucji ewentualnych kar nałożonych przez sąd, wyrokiem będzie samo ogłoszenie i publiczne potępienie skazanego. Może to mieć skutek porównywalny z pozbawieniem wolności i w tym sensie utrudni skazanemu dalsze popełnianie niegodnych czynów.”

    http://sad-przysieglych.nowyekran.pl/post/54331,akt-powolania-sadu-obywatelskiego

  52. Quasi
    01/03/2012 o 1:19 pm

    vHF :
    Quasi, Twój świat pokazał się już na horyzoncie :-)
    http://jme.bmj.com/content/early/2012/02/22/medethics-2011-100411.full
    (jeśli nie masz dostępu, to Ci podrzucę)

    FapFapFap

  53. vHF
    01/03/2012 o 2:41 pm

    Quasi :

    vHF :
    Quasi, Twój świat pokazał się już na horyzoncie :-)
    http://jme.bmj.com/content/early/2012/02/22/medethics-2011-100411.full
    (jeśli nie masz dostępu, to Ci podrzucę)

    FapFapFap

    Teraz ja nie wiem czy:
    1. Fapiesz nad artykułem,
    2. Uważasz, że autorzy fapią obok tematu,
    3. Uważasz że ja fapię nad swoim rozeznaniem w naukowych nowościach.

  54. 01/03/2012 o 4:08 pm

    hlb: nooo, mamy już sądy obywatelskie, teraz pora obywatelską policje, potem obywatelską armię i no i mamy Beirut albo Bałkany, panocku! ;D

    I taki epic fail Polityki na deser:

    http://www.polityka.pl/spoleczenstwo/artykuly/1524293,1,jakie-plemiona-zamieszkuja-polski-internet.read

    Geeki i nerdy kupują iPhony przed premierą w Europie? WTF?

  55. axolotl
    01/03/2012 o 4:53 pm

    @hlb
    na polonica.net już ten sposób wyrokowania stosowali. Dodawało się fajne etykietki (najbardziej chodny był „polakożerca”) i jak wiadomo miało to skutek porównywalny z pozbawieniem wolności. Ale żeby nie było, że to takie klasyczne nowoekranowe pierdolenie, jeśli mnie pamięć nie myli to idea trybunałów obywatelskich nie jest nowa i wypłynęła na przykład z ust kaczyńskiego jarosława przed ostatnimi wyborami parlamentarnymi. Trybunały miały składać się z niezwiązanych z wymiarem sprawiedliwości osób o nieposzlakowanej opinii i stanowić instytucję odwoławczą od niesprawiedliwych wyroków sądów. it rocks. prawie jak portal aferyprawa.pl.

  56. 01/03/2012 o 5:19 pm

    axolotl: jak dla mnie to kolejny import od prawicowych oszołomów z USA:

    http://www.splcenter.org/get-informed/intelligence-files/ideology/sovereign-citizens-movement

    Oczywiście z modyfikacjami. :P Albo sami niezależnie do tego doszli..?

  57. hlb
    01/03/2012 o 5:55 pm

    DoktorNo :
    hlb: nooo, mamy już sądy obywatelskie, teraz pora obywatelską policje, potem obywatelską armię i no i mamy Beirut albo Bałkany, panocku! ;D

    Drwiąc underestymujesz kreatywność prawackiego LOLpodziemia. Poczekaj, będzie.

    DoktorNo :
    I taki epic fail Polityki na deser:
    http://www.polityka.pl/spoleczenstwo/artykuly/1524293,1,jakie-plemiona-zamieszkuja-polski-internet.read
    Geeki i nerdy kupują iPhony przed premierą w Europie? WTF?

    Hrystepanie, totalnie adoruję tę postcyberpunkową metaforykę w stylu początku poprzedniej dekady! Te plemiona, wirtualności, magiczności. Miodunio. Ale dałem radę przeczytać tylko do fragmentu:

    „To bardziej wysublimowane plemię sieciowych prześmiewców. Dzień zaczynają od wizyty na stronie demotywatory.pl lub joemonster.org”

    Dalej zaćmiło mi się w oczach od facepalmów i chyba zemdlałem.

    A, ja może podrzucę coś bardziej współczesnego. Ezra Klein zrobił presumpcję, że amerykańska middle class żyje sobie w denialu, a być może jest taką samą bandą komunistów jak my, komuniści z middle class w Europie Zach. Aż się nie dziwie, że poszedł z tym do Bloomberga, nie do WPost.

    http://www.bloomberg.com/news/2012-03-01/middle-class-welfare-state-invisible-by-design-commentary-by-ezra-klein.html

  58. hlb
    01/03/2012 o 8:37 pm

    axolotl :
    @hlb
    na polonica.net już ten sposób wyrokowania stosowali. Dodawało się fajne etykietki (najbardziej chodny był “polakożerca”) i jak wiadomo miało to skutek porównywalny z pozbawieniem wolności. Ale żeby nie było, że to takie klasyczne nowoekranowe pierdolenie, jeśli mnie pamięć nie myli to idea trybunałów obywatelskich nie jest nowa i wypłynęła na przykład z ust kaczyńskiego jarosława przed ostatnimi wyborami parlamentarnymi. Trybunały miały składać się z niezwiązanych z wymiarem sprawiedliwości osób o nieposzlakowanej opinii i stanowić instytucję odwoławczą od niesprawiedliwych wyroków sądów. it rocks. prawie jak portal aferyprawa.pl.

    Można u nich jakoś jakoś zamówić tytuł „polakożercy” poza kolejnością? Chciałbym strasznie.

    Po twoim wspomnieniu polonica.net pociąg moich myśli pomknął ku oczywistemu pytaniu, co tam nowego u mojego ulubionego weredyka, Mirka Dakowskiego. Zaglądam, czytam gdzie komciował ostatnio a tam… pojedynek pacanów pod obiecującym hasłem: moja elektryczność jest bardziej prawicowa niż twoja elektryczność!

    http://electrino.nowyekran.pl/post/54473,jeszcze-raz-o-pradzie-elektrycznym

    Chyba wręczono ROTFLMAO tygodnia.

  59. Quasi
    01/03/2012 o 9:00 pm

    vHF :

    Quasi :

    vHF :
    Quasi, Twój świat pokazał się już na horyzoncie :-)
    http://jme.bmj.com/content/early/2012/02/22/medethics-2011-100411.full
    (jeśli nie masz dostępu, to Ci podrzucę)

    FapFapFap

    Teraz ja nie wiem czy:
    1. Fapiesz nad artykułem,
    2. Uważasz, że autorzy fapią obok tematu,
    3. Uważasz że ja fapię nad swoim rozeznaniem w naukowych nowościach.

    Fapię nad swoim światem pokazującym się na horyzoncie, czyli oczywiście 1.

  60. cyncynat
    01/03/2012 o 10:02 pm

    Quasi :

    vHF :

    Quasi :

    vHF :
    Quasi, Twój świat pokazał się już na horyzoncie :-)
    http://jme.bmj.com/content/early/2012/02/22/medethics-2011-100411.full
    (jeśli nie masz dostępu, to Ci podrzucę)

    FapFapFap

    Teraz ja nie wiem czy:
    1. Fapiesz nad artykułem,
    2. Uważasz, że autorzy fapią obok tematu,
    3. Uważasz że ja fapię nad swoim rozeznaniem w naukowych nowościach.

    Fapię nad swoim światem pokazującym się na horyzoncie, czyli oczywiście 1.

    Przejrzalem pobieznie. ich argumentacja jest strasznie slaba. Najwazniejszym punktem ich „argumentacji” to twierdzenie, ze newborn does not attribute any value to his/her life. I zostalo ono podane bez zadnego uzasadnienia.

  61. vHF
    01/03/2012 o 10:17 pm

    @cyncynat

    Przeczytałem tylko abstrakt, ale „newborn does not attribute any value to his/her life” jest raczej self-evident. Z tego co wiemy o mózgu (Quasi mnie poprawi jeśli się mylę), noworodek nie ma świadomości, nie może więc przypisać niczemu wartości.

  62. cyncynat
    01/03/2012 o 10:31 pm

    vHF :
    @cyncynat
    Przeczytałem tylko abstrakt, ale “newborn does not attribute any value to his/her life” jest raczej self-evident. Z tego co wiemy o mózgu (Quasi mnie poprawi jeśli się mylę), noworodek nie ma świadomości, nie może więc przypisać niczemu wartości.

    I to jest wiadomo skad? Cos przegapilem i byl jakis niesamowity progres w badaniu nad inteligencja i swiadomoscia?

  63. vHF
    01/03/2012 o 10:41 pm

    cyncynat :
    I to jest wiadomo skad? Cos przegapilem i byl jakis niesamowity progres w badaniu nad inteligencja i swiadomoscia?

    Chyba się czepiasz. AFAIR fMRI wystarczy żeby stwierdzić czy osobnik ludzki jest świadomy czy nie, niezależnie od tego czy rozumiemy mechanikę świadomości. Analogia (wyjątkowo, bo nie lubię dyskusji przez analogie): samochód; wiesz że jedzie, nie wiesz czy na prąd czy na benzynę.

  64. cyncynat
    01/03/2012 o 10:44 pm

    vHF :

    cyncynat :
    I to jest wiadomo skad? Cos przegapilem i byl jakis niesamowity progres w badaniu nad inteligencja i swiadomoscia?

    Chyba się czepiasz. AFAIR fMRI wystarczy żeby stwierdzić czy osobnik ludzki jest świadomy czy nie, niezależnie od tego czy rozumiemy mechanikę świadomości. Analogia (wyjątkowo, bo nie lubię dyskusji przez analogie): samochód; wiesz że jedzie, nie wiesz czy na prąd czy na benzynę.

    Jaki jest efektywny test czy ktos jest swiadomy i dlaczego (jest efektywny)?

  65. Quasi
    02/03/2012 o 2:10 am

    @ cyncynat

    O tym wszystkim już gadaliśmy, więc nie będę się powtarzał. Do tego dodam tylko, że ciężar dowodu spoczywa na tych, co twierdzą, że noworodek jest (samo)świadomy i myśli abstrakcyjnie do tego stopnia, by planować i cenić życie i to na poziomie wyższym, niż dorosłe świnie, które bez skrupułów są zarzynane. W ogóle dla mnie pochylanie się nad ludzkimi noworodkami w sytuacji, gdy miliardami zadręcza się czujące zwierzęta jest moralnie odrażające.

  66. cyncynat
    02/03/2012 o 6:33 am

    Zawodzi Cie pamiec i uwaga. Wcale nie gadalismy o noworodkach, ale o plodach. A jesli uwazniej przeczytasz jeszcze raz konwersacje, to niewatpliwie zauwazysz, ze jedyna rzecz nad ktora ktokolwiek tu sie pochylal to jakosc opublikowanej argumentacji w publikacji. Chyba, ze Cie odraza sama publikacja, bo temat jest o noworodkach, a nie o milliardami czujacych zwierzat. Wtedy OK.

  67. cyncynat
    02/03/2012 o 6:39 am

    A teraz nius bardziej pozytywny: http://mjperry.blogspot.co.nz/2012/02/newspaper-ad-revenues-fall-to-50-year.html

    Ja, oczywiscie, zycze polskiej prasie – i ‚lewicowej’ i prawicowej – zeby podazyla tym trendem jaknajszybciej. Co prawda, to przyspieszy rekwalifikacje WO w prosperujacego autora e-bookow, ale coz…

  68. vHF
    02/03/2012 o 9:23 am

    A gdzie było przerobione na płodach? Mogę prosić linka?

    Test przez fMRI (jeszcze raz zastrzegę, że nie moja działka właściwie) rozdziela osoby, które powszechnie uznajemy za świadome, od tych, których za świadome nie uznajemy. W naszym przypadku powinniśmy przy kalibracji wyłączyć noworodki z tej drugiej grupy, żeby się nie zapętlić, ale pewnie też działa. A jeśli taki test Ci nie odpowiada i chcesz definiować świadomość obiektywnie, to proszę bardzo (beze mnie), tylko w zasadzie dlaczego? Niczego co konkretnie wiemy o świadomości drugiego człowieka, i czego używamy z dużym powodzeniem do organizacji społeczeństwa, nie wiemy obiektywnie.

  69. hlb
    02/03/2012 o 9:30 am

    cyncynat :
    A teraz nius bardziej pozytywny: http://mjperry.blogspot.co.nz/2012/02/newspaper-ad-revenues-fall-to-50-year.html
    Ja, oczywiscie, zycze polskiej prasie – i ‘lewicowej’ i prawicowej – zeby podazyla tym trendem jaknajszybciej. Co prawda, to przyspieszy rekwalifikacje WO w prosperujacego autora e-bookow, ale coz…

    W artykule stoi nie 50, tylko 60 lat. Co znaczy, że upadek mieści się już w kategorii „najstarsi nie pamiętają”.

    Ciekawostką jest, na tym wykresie są dwa szczyty. Pierwszy w końcu lat 70. Drugi po 2000 roku. Po pierwszym spadek prawdopodobnie przyszedł w związku z rozwojem kablówek. Ale w 90. się podniosło, stąd drugi peak we wczesnych 2000s. Ergo w reklamie prasowej był boom POMIMO rozwoju internetu. Ewidentnie Buzz Killington przyszedł dopiero, kiedy zaczął się kończyć wczesny internet, a rozpoczęła się era post PC.

    W sumie nie zazdroszczę WO, ani nikomu kto jest w jego sytuacji, bo w PL creative economy jest cienka nadzwyczajnie (także za sprawą freetardyzmu), więc opcji jest mało. Więc na razie źle mu nie życzę. Jeszcze będzie czas życzyć mu źle, jak już przejdziemy do epoki po upadku prasy papierowej.

  70. Quasi
    02/03/2012 o 12:47 pm

    @ cyncynat

    1. Gadaliśmy i o płodach, i o noworodkach, i o (samo)świadomości, jej wykrywaniu i etycznych implikacjach tego.

    2. Argumentacja z artykułu generalnie jest w porządku [są pewne błędy, jest niekompletna, imo pomija też jedną ważną perspektywę – ale zwraca uwagę na dwie najważniejsze sprawy: (i) uzależnienie przyznania pełnego statusu osobowego od posiadania pewnych stanów mentalnych (m.in. samoświadomości, racjonalności, przewidywania i planowania, wartościowania) na odpowiednio zaawansowanym poziomie oraz (ii) bezwartościowość etycznego „argumentu z potencjalności”].
    Celem artykułu nie było wykazanie, że noworodki nie są (w pełni) (samo)świadome i nie przejawiają myślenia perspektywicznego (planowanie, stawianie celów, przewidywanie, wartościowanie własnego życia w perspektywie rozważań o jego utracie) – to zostało tam, jako raczej niekontrowersyjne, po prostu założone, a rozważano jedynie etyczne implikacje takiego założenia. Ja przedstawione tam implikacje uważam za poprawne; natomiast trafność założenia to oddzielna kwestia (patrz linki z pkt. 1.), ale też ją (intuicyjnie) przyjmuję. Ty, jak rozumiem, zgłaszasz zastrzeżenia tylko do samego założenia, co missuje point, a poza tym robisz to w sposób, który trudno traktować poważnie [do wnioskowania o nieposiadania przez ludzkiego noworodka (ciekawe dlaczego tylko przez ludzkiego noworodka, a nie przez dowolne inne obiekty we Wszechświecie?) samoświadomości wymagasz posiadania kompletnej wiedzy na temat mechanizmów samoświadomości oraz metod ich bezpośredniej detekcji].

    3. Ja nie odnosiłem się do jakiegokolwiek pochylania się kogokolwiek nad czymkolwiek w tej dyskusji, tylko do ogólnego fenomenu powszechnego pochylania się nad ludzkimi noworodkami i radykalnego (etycznego, obyczajowego, prawnego) uprzywilejowywania ich względem zwierząt. Moje moralne oburzenie wynika z faktu, że uprzywilejowuje się istoty co do których – na mocy ogólnych filozoficznych ograniczeń metody naukowej i wnioskowania o świecie zewnętrznym – jedynie nie możemy wykluczyć, że posiadają jakąś formę (samo)świadomości/myślenia/odczuwania, względem istot, co do których powszechnie przyjmujemy, że dysponują jakąś formą (samo)świadomości/myślenia/odczuwania i to prawdopodobnie bliższą naszej niż ewentualna jej forma u ludzkich noworodków.

  71. vHF
    02/03/2012 o 2:32 pm

    Kilku krześcijanom skoczyło ciśnienie od tego artykułu:
    http://www.guardian.co.uk/world/2012/feb/29/abortion-ethics-threat-free-speech

  72. gigi
    02/03/2012 o 5:05 pm

    Quasi :
    3. Ja nie odnosiłem się do jakiegokolwiek pochylania się kogokolwiek nad czymkolwiek w tej dyskusji, tylko do ogólnego fenomenu powszechnego pochylania się nad ludzkimi noworodkami i radykalnego (etycznego, obyczajowego, prawnego) uprzywilejowywania ich względem zwierząt. Moje moralne oburzenie wynika z faktu, że uprzywilejowuje się istoty co do których – na mocy ogólnych filozoficznych ograniczeń metody naukowej i wnioskowania o świecie zewnętrznym – jedynie nie możemy wykluczyć, że posiadają jakąś formę (samo)świadomości/myślenia/odczuwania, względem istot, co do których powszechnie przyjmujemy, że dysponują jakąś formą (samo)świadomości/myślenia/odczuwania i to prawdopodobnie bliższą naszej niż ewentualna jej forma u ludzkich noworodków.

    Wszystko pięknie, ale…

    Czy małpa jest zdolna do wzięcia udziału w tej dyskusji? Nie jest i nie będzie. Czy płód/noworodek jest zdolny do odparcia Twoich argumentów. Nie jest, ale będzie.

    Perspektywa czasu potrzebnego na osiągnięcie stanu doskonałego, czy też najwyższego poziomu rozwoju, pojawi się naturalnie jako kontrargument. Można również zwrócić uwagę na to, iż nie nadaje się komuś danego statusu zaocznie, bo liczy się tu i teraz. W tym jednak założeniu „tu i teraz” tkwi podstawowy problem. „Płód/noworodek nie jest człowiekiem, co z tego, że nim będzie skoro teraz nie jest.” Odsunięcie na dalszy plan perspektywy czasowej, ilości wschodów i zachodów słońca, a skupienie się na niekwestionowanym potencjale danej rzeczy, a w omawianym przypadku istoty, powszechnie uznawane jest za oznakę mądrości, której to i wam wszystkim życzę.

  73. Quasi
    02/03/2012 o 6:13 pm

    @gigi

    Czy małpa jest zdolna do wzięcia udziału w tej dyskusji? Nie jest i nie będzie.

    Czy do wzięcia udziału w tej dyskusji jest zdolna osoba z ciężkim upośledzeniem umysłowym, niewidoma, nie posługująca się językiem polskim, mająca 4 lata i nieuleczalną chorobę, która zabije ją w przeciągu 6 miesięcy? Nie jest i nie będzie.

    Poza tym nie mam pojęcia czemu ubzdurałeś sobie, że za kryterium przyznania statusu osobowego i wynikającej z niego protekcji etycznej i prawnej uznaję „zdolność do wzięcia udziału w tej dyskusji”.

    “Płód/noworodek nie jest człowiekiem, co z tego, że nim będzie skoro teraz nie jest.”

    FAIL: ekwiwokacja.

    Płód/noworodek oczywiście jest człowiekiem, ale nie jest osobą.

    Czy płód/noworodek jest zdolny do odparcia Twoich argumentów. Nie jest, ale będzie.
    Perspektywa czasu potrzebnego na osiągnięcie stanu doskonałego, czy też najwyższego poziomu rozwoju, pojawi się naturalnie jako kontrargument. Można również zwrócić uwagę na to, iż nie nadaje się komuś danego statusu zaocznie, bo liczy się tu i teraz. W tym jednak założeniu “tu i teraz” tkwi podstawowy problem. “Płód/noworodek nie jest człowiekiem, co z tego, że nim będzie skoro teraz nie jest.” Odsunięcie na dalszy plan perspektywy czasowej, ilości wschodów i zachodów słońca, a skupienie się na niekwestionowanym potencjale danej rzeczy, a w omawianym przypadku istoty, powszechnie uznawane jest za oznakę mądrości, której to i wam wszystkim życzę.

    FAIL: argument z potencjalności.

    Zajrzyj do dyskutowanego tu artykułu lub do mojej dyskusji z pwilkinem, od tego komentarza.

  74. 02/03/2012 o 7:13 pm

    Quasi :
    FAIL: argument z potencjalności.

    Sam jesteś fail, tego „argumentu” można użyć nawet za pięć dwunasta. Dziś większość noworodków bezbłędnie staje się ludźmi, dlatego już je doceniamy. Kilkaset lat temu poważnie nie traktowano nawet małych dzieci, śmiertelność była ogromna – ale to się zmieniło. I nawet nie chce mi się zaglądać do Twoich argumentów, muszą być słabe.

  75. Quasi
    02/03/2012 o 7:27 pm

    kwik :

    Quasi :
    FAIL: argument z potencjalności.

    Sam jesteś fail, tego “argumentu” można użyć nawet za pięć dwunasta. Dziś większość noworodków bezbłędnie staje się ludźmi, dlatego już je doceniamy. Kilkaset lat temu poważnie nie traktowano nawet małych dzieci, śmiertelność była ogromna – ale to się zmieniło. I nawet nie chce mi się zaglądać do Twoich argumentów, muszą być słabe.

    Chryste, jakiś ty niekompetentny.

  76. 02/03/2012 o 7:44 pm

    Quasi :
    Chryste, jakiś ty niekompetentny.

    Jawohl. Więc zajrzałem do Twych błyskotliwych wypocin: „Blokada płodności byłaby zdejmowana kobiecie gdyby ta (i) zadeklarowała chęć reprodukcji i (ii) spełniła by formalne wymogi (ekonomiczno-bytowe, psychologiczne, zdrowotne, edukacyjne itp.) do pełnienia funkcji wychowawczej.” Po pierwsze piszemy „spełniłaby”. Po drugie – uważasz że Twoja stara spełniła?

  77. cyncynat
    02/03/2012 o 8:20 pm

    @Quasi

    No ja pametam tylko inna dyskusje o plodach, w ktorej miales do powiedzenia cos o odczuwani bolu, co uznalem warte zapamietania. O samoswiadomosci niczego co uznalem wartego zapamietania nie napisales.

    Nie wymagam kompletnej wiedzy, choc wiedze obecna oceniam ze nie wyszla poza poziom sredniowiecza (wiec zlewam argumenty z tej ‚wiedzy’); wymagam natomiast efektywnych testow. Jak tych testow nie ma, ani tej wiedzy nie ma, to czego warte sa argumenty, ktorych glowne zalozenie to sformulowanie niezrozumiale i nietestowalane? Moja odpowiedz: nic. Ty natomiast jestes bardzo niewymagajacy wobec pisaniny, ktora dochodzi do wnioskow Tobie milych.

    Druga rzecz, o ktorej wspominasz, to nadawanie specjalnego znaczenia pewnym stanom mentalnym specjalnej moralnej pozycji. Tu tez nie zgadzam sie z dopisywaniem do tej listy samoswiadomosci – z powodu tego, ze rozwazania o samoswiadomosci uwazam za metniactwo. To samo dotyczy np pojecia duszy.

    I nie uznaje wartosci argumentacji, w ktorej najwazniejsze (i jednoczesnie najslabsze) zalozenia zawiesza sie na kolko ‚This is selfevident. No, really.’ bez zadnego komentarza. Podobnie mozna zalozyc istnienie duszy i napisac rownie bezwartosciowa kontrargumentacje. Chyba o to tym autorom i chodzilo: o pookladanie sie z opcja przeciwna bambusami.

    To byloby na tyle, wiecej czasu na te dyskusje nie mam.

  78. Quasi
    02/03/2012 o 10:23 pm

    @ cyncynat

    Nie wymagam kompletnej wiedzy, choc wiedze obecna oceniam ze nie wyszla poza poziom sredniowiecza (wiec zlewam argumenty z tej ‘wiedzy’); wymagam natomiast efektywnych testow. Jak tych testow nie ma, ani tej wiedzy nie ma, to czego warte sa argumenty, ktorych glowne zalozenie to sformulowanie niezrozumiale i nietestowalane? Moja odpowiedz: nic.

    1. We wcześniejszej dyskusji podałem Ci ogólny koncept „testowania” posiadania przez innych cech, których posiadanie przez siebie samych stwierdzamy jedynie przez subiektywny wgląd. Nic lepszego tu się nie wymyśli, być może nigdy.
    Ja takie „testy” uważam za wystarczające na potrzeby rozważań etycznych.

    2. Gdyby Twoje wybrzydzanie potraktować poważnie, to należałoby przyjąć stanowisko odwrotne do tego, które (chyba) proponujesz: zamiast wątpić w to, że jakiś byt poza mną samym nieposiada świadomości, powinienem wątpić, że jakikolwiek byt, poza mną samym, świadomość posiada. Skoro nie potrafimy w zadowalający Ciebie sposób testować istnienia świadomości, to – w świetle kanonu ekonomii myślenia i dowodzenia istnienia czegoś raczej niż nieistnienia czegoś – nie mamy obiektywnych podstaw przypisywania jej posiadania jakimkolwiek bytom, w tym dorosłym ludziom.
    A gdyby nawet przyjąć Twoją niekonwencjonalną metodologię, z wymogiem dowodzenia nieistnienia, to również nieposiadania świadomości nie moglibyśmy przypisać żadnemu bytowi, czyli musielibyśmy domyślnie za świadome uznawać wszystkie byty i układy bytów we Wszechświecie: atomy, gówna, fiuty, mielonki…

    (…)
    Jak tych testow nie ma, ani tej wiedzy nie ma, to czego warte sa argumenty, ktorych glowne zalozenie to sformulowanie niezrozumiale i nietestowalane?
    (…)
    Druga rzecz, o ktorej wspominasz, to nadawanie specjalnego znaczenia pewnym stanom mentalnym specjalnej moralnej pozycji. Tu tez nie zgadzam sie z dopisywaniem do tej listy samoswiadomosci – z powodu tego, ze rozwazania o samoswiadomosci uwazam za metniactwo.
    (…)

    Czyli co? Zalecasz w ogóle zaniechania używania w poważnym kontekście – nauki, etyki, prawa… – pojęć, których nie da się zdefiniować precyzyjnie i jednoznacznie oraz testować dedukcyjnie? Zwłaszcza takich wywiedzionych z subiektywnych odczuć, introspekcji, wglądu [ból, widzenie, odczuwanie, świadomość, chcenie, wola, strach itd.]? No cóż, poza światami formalnymi jak matematyka [a i tam masz niedefiniowane pojęcia pierwotne i pojęcia trudnodefiniowalne (np. nieskończoność)], mało pociągająca propozycja.

    A przypisywanie pewnym stanom mentalnym wartości moralnej nie jest czymś, co sobie dowolnie wybieram, lecz czymś, co automatycznie, intuicyjnie czuję [nie mogą odczuwać współczucia wobec czegoś, co nie jawi mi się jako odpowiednio podobne mentalnie do mnie samego, a przyjmowanie systemu etycznego nie wzorującego się na współczuciu nie jest dla mnie atrakcyjne] i jedynie mniej lub bardziej nieudolnie próbuję opisywać, więc koncentrowanie się na mętnie zdefiniowanych i kiepściutko testowalnych domniemanych stanach [(samo)świadomości, odczuwaniu, pamieci, racjonalności, woli, planowaniu itp.] jest to coś, z czego nie mogę zrezygnować, bo się nie da [podobnie nie da się zrezygnować z tego, by pewne bodźce seksualne były dla mnie podniecające].

    Ty natomiast jestes bardzo niewymagajacy wobec pisaniny, ktora dochodzi do wnioskow Tobie milych.

    Celem pisaniny nie było dowodzenie nieposiadania przez noworodka (samo)świadomości i innych atrybutów koniecznych do przyznania pełnego statusu osobowego. To zostało tam założone. Pisanina jedynie wyprowadzała etyczne wnioski z tego założenia i uważam, ze zrobiła to poprawnie. Zresztą, z grubsza podobnie do tego, jak wcześniej ja to robiłem. Nie widzę tu poważnego powodu do krytyki, a powodu wskazanego przez Ciebie za poważny nie mogę uznać.

    To byloby na tyle, wiecej czasu na te dyskusje nie mam.

    Ok

  79. cyncynat
    02/03/2012 o 10:46 pm

    Quasi, jakos strasznie nieuwaznie czytasz. Bylem przeciw _dopisywaniu_ do listy pojecia samoswiadomosci, nie przeciw liscie jako takiej. Podalem tez moje kryterium: wyjatkowe metniactwo. Sa pojecia, ktore tego kryterium nie spelniaja. Np bol, inteligencja, empatia. Samoswiadomosc i dusza naleza do tych metniackich.

    I nie, moja ‚metodologia’ jest inna niz opisales. Jesli nic niemetnego nie da sie powiedziec o samoswiadomosci to nalezy stulic pysk, a nie wyciagac, chocby i poprawnie, wnioski etyczno-moralne.

    To tyle tlumaczenia sie.

  80. cyncynat
    02/03/2012 o 10:56 pm

    I moglbys sobie poczytac czasem o matematyce, zamiast pisania. Nieskonczonosc jest akurat bardzo latwo zdefiniowac, a pojecia pierwotne wcale nie sa nieprecyzyjne.

  81. Quasi
    02/03/2012 o 10:58 pm

    @ cyncynat

    Ok. Zrozumiałem.

    Niemniej nie mogę się zgodzić, że (samo)świadomość jest pojęciem bardziej mętnym niż ból, wola, percepcja, empatia itp., tym bardziej, że one muszą się do tej (samo)świadomości odwoływać [czy byt całkowicie pozbawiony (samo)świadomości może odczuwać ból, wykazywać wolę itp.?].

  82. Quasi
    02/03/2012 o 11:14 pm

    cyncynat :
    I moglbys sobie poczytac czasem o matematyce, zamiast pisania. Nieskonczonosc jest akurat bardzo latwo zdefiniowac, a pojecia pierwotne wcale nie sa nieprecyzyjne.

    Niedefiniowane nie jest nieprecyzyjne? Whatever.

    A co do łatwości definiowania nieskończoności to nie wiem, powtarzam tylko co pamiętam, że mi napomknęli na studiach, bez głębszego uzasadniania (ale mnie uczyli tylko 2 semestry elementarnej analizy i algebry i to fizycy).

  83. cyncynat
    02/03/2012 o 11:27 pm

    Ty nie rozumiesz co w tym kontekscie oznacza ‚niedefiniowane’, stad konfuzja.

    Jesli potrafisz wskazac kiedy cos jest skonczone, do definicja nieskonczonego jest trywialna, nieprawdaz? Z tego nie wynika, ze to co zostalo w ten sposob zdefiniowane jest trywialne.

  84. Piękna Remedios
    03/03/2012 o 12:32 am

    Ou, Fazi!….aleś ty tępy. boże…Piękna Remedios postanowiła łaskawie udzielić ci paru wyjaśnień, dzięki którym, być może, co nieco zyskasz na mądrości, i przestaniesz robić z siebie pośmiewisko. Oczywiście, nie licz na jakiś systematyczny wykład. to tylko parę wskazówek, podług których możesz zreorganizować swoje kulawe myślenie.
    Po pierwsze: naprawdę nie przyszło ci do łba, że skoro te wszystkie normy i obowiązki moralne, jakie obecnie obowiązują, tracą swój obligatoryjny charakter, to podobnie dzieje się ze wszystkimi kryteriami, podług których można oceniać poszczególne nakazy etyczne, i systemy etyczne, co? Więc jeśli uważasz, że obecnie obowiązujące normy to prostu jakieś błędne wymysły, narzucone ludzkości z przyczyn takich czy innych, czyli uważasz że nic nie stoi na przeszkodzie aby je negować, podważać, ingorować itd, to podobnie jest ze wszystkimi innymi tworami ludzkiego umysłu, jako to „logika”, „racjonalność” itd. Zakaz zabijania ludzi z perspektywy ateistycznej jest utwierdzony wcale nie lepiej, niż jakieś pozostałe nakazy albo zakazy; albo relatywizm jest zupełny, albo nie ma wcale żadnego relatywizmu.
    Poza tym różni dobrzy ludzie od czasu do czasu sugerują ci, że jesteś zwykły jełop, który się trochę naczytał internetu, i że twoje kompetencje umysłowe są po prostu zbyt niskie, żebyś co bardziej skomplikowane problemy mógł widzieć w ich właściwych wymiarach. Więc gdyby faktycznie powodowała tobą troska o dobro ludzkiego gatunku, a nie jakaś nieuświadomiona tendencja twojej chorej psychiki, to najpewniej zacząłbyś robić coś w kierunku uzupełnienia braków i zwryfikowania, czy z twoimi poglądami aby na pewno wszystko jest w porządku; ludzie odpowiedzialni właśnie tak robią, tym bardziej że nie chodzi tutaj o podniesienie akcyzy na rajstopy, tylko o rzeczy niewątpliwie fundamentalnie.
    Inna sprawa, że udało ci się to, co nie powiodło się Imanuelowi Kantowi: on próbował jakoś utwierdzić, ugruntować wartości, i poległ, a tobie się udało. Brawo!

  85. 03/03/2012 o 2:20 am

    Czy Piękna Remedios to nie jest czasem nasz przyjaciel batistuta, który tu ostatnio strasznie się awanturował o ateizm, Dawkinsa i Kołakowskiego z miotłą?

    A nawet jeśli nie jest, czy tak trudno zrozumieć, że Quasi nie wywodzi swoich poglądów z ateizmu, tylko radykalnego (konsekwentnego) stanowiska, iż skoro przyjmujemy założenie, że, o tym, czy szanować życie decydować ma status osoby, oraz że na status osoby musi składać się m.in. samoświadomość (patrz kazus aborcji), to noworodkom należy odmówić tego statusu, albowiem nie są przecież samoświadome. Ergo ochrona ich życia zasługuje na mniejszy zakres niż ochrona osób. Zabawne, że to jest argument, który w różnej formie używają właśnie teiści, a zwłaszcza chrześcijanie z ich szajbą „życia”, tyle tylko, że dla nich to przemawia za przyjęciem argumentu „życia od poczęcia” (bo inaczej zamordujesz narodzone dzieci i ludzi w śpiączce), podczas gdy dla Quasiego przemawia za „noworodki nie lepsze niż świnie”.

  86. hlb
    03/03/2012 o 10:32 am

    Za przypier* się do Dawkinsa Zjednoczone Królestwo posyła wam na waszą Eurowizję Engelberta Humperdincka. Chcemy abyście cierpieli. Od Baku aż do Lizbony.

  87. Bronek
    03/03/2012 o 1:12 pm

    Z całej dyskusji najwięcej wart jest tekst „Chryste, jaki ty jesteś niekompetentny”.
    Od jutra będę chodził i zarzucał wszystkim brak kompetencji.

  88. vHF
    03/03/2012 o 4:19 pm

    @hlb

    A ja nie lubię Dawkinsa. „Nowego” materiału ateistyczno-humanistycznego ma na rok, a jedzie na nim już szósty czy siódmy. A naukowo zamarznął w latach ’80, razem ze swoimi najlepszymi książkami.

  89. Anonimowy Lurker
    03/03/2012 o 8:10 pm

    Lekki OT:
    Pomnik Dzieci Poczętych i Nienarodzonych http://tnij.org/ppgl

  90. 04/03/2012 o 10:09 am

    A w międzyczasie Brytyjczykom odbiło: realizują na żywo scenariusz z filmu „RoboCop”:

    http://www.guardian.co.uk/uk/2012/mar/02/police-privatisation-security-firms-crime

  91. barista
    04/03/2012 o 10:17 am

    Czytajcie książkę Santoruma, a nie broszurki lobby aborcyjnego, można się z niej dowiedzieć wielu ciekawych rzeczy jak np. „We have sexual freedom: and the resulting debasement of women, mental illness, and an epidemic of sexually transmitted diseases causing infertility, cancer, even death. (…) The goal of „freedom” understood as maximum choice for personal satisfaction is not the liberty (…). Ironically, Judeo-Christian thinkers have, over the centuries, called the liberal kind of freedom by its real name: slavery to sin.” Santorum przybliża szerokiej publicznosci amerykańskiej dorobek intelektualny naszego Papieża Polaka i wszystkich Polaków, a jeszcze odpowiada na ważkie pytanie „And what is the conservative view of freedom?”

  92. 04/03/2012 o 10:27 am

    Barista: dla anglosaskich konserwatystów tylko jedna wolność jest dobra: wolność gospodarcza, czyli prywatyzacja na maxa. Patrz komentarz powyżej. :P A reszta to miękki autorytaryzm, w ramach „państwa minimum”. :P

  93. vHF
    04/03/2012 o 10:44 am

    @barista

    Ja Santoruma taki filmik widzialem, gdzie mowil, ze w Holandii 50% eutanazji jest niedobrowolnych, co stanowi 10% zgonow w ogole. Jako niegdysiejszy mieszkaniec Krolestwa Niderlandow poczulem sie osobiscie dotkniety. Dziwne uczucie, nie wiedzialem, ze jestem w stanie jeszcze tak zareagowac.

  94. barista
    04/03/2012 o 12:11 pm

    Ja rozumiem filmik o eutanacji i seksie analnym i innym tam niewolnictwie i niewoli grzechu. Holandia wiadomo, że cywilizacja śmierci — ja o tym słyszałem już w ’95 na wykładzie prawa karnego (a jakże, w Krakowie) – że mordercy w białych kitlach (na całe szczęście u nas NFZ nie refunduje). Ale Santorum książkę pierdolnął na 400 str. o wartościach rodzinnych. Jan Paweł II i Hayek w jednym tomie. BTW Santorum wyraźnie odcina się od libertarian, którzy w pogoni za fałszywie rozumianą wolnością, pozostawiaja ludzi własnemu losowi, gdy ci przekroczą próg sypialni. A rak prostaty wywoływany seksem pozamałżeńskim? – pyta Stantorum – nie można ludzi pozostawić w niewoli grzechu w imię „liberalnie pojmowanej wolności”. On jest zajebisty. Romney niby mormon, a nie dorasta do pięt Santorumowi.

  95. 04/03/2012 o 12:31 pm

    Jak już jesteśmy przy Republikanach, to to też zostawie tutaj:

    http://littlegreenfootballs.com/article/40010_Rachel_Maddow-_Rush_Limbaugh_Doesnt_Understand_How_Birth_Control_Works

    Rush Limbaugh to zdaje się idok R.A. Ziemkiewicza…

  96. vHF
    04/03/2012 o 1:59 pm

    Ale przeciez oni tam wszyscy ksiazki „pisza”, kandydat bez ksiazki to jak bez super PACa.

  97. barista
    04/03/2012 o 3:01 pm

    vHF :
    Ale przeciez oni tam wszyscy ksiazki “pisza”, kandydat bez ksiazki to jak bez super PACa.

    w 2005 napisał; jedną ma tylko, znać, że debil; taki Ron Paul to ma z 10 (od razu widać, że genialne dziecko prawicy);
    w każdym razie nienawidzę Romneya, że nam wyblokuje najlepszego możliwego kandydata ;(

  98. hlb
    04/03/2012 o 4:30 pm

    vHF :
    @hlb
    A ja nie lubię Dawkinsa. “Nowego” materiału ateistyczno-humanistycznego ma na rok, a jedzie na nim już szósty czy siódmy. A naukowo zamarznął w latach ’80, razem ze swoimi najlepszymi książkami.

    No, ja mam ten problem z Dawkinsem, żę zupełnie mimo woli podzielam wiele poglądów Johna Gray’a, na życie i teges. A pewnie pamiętasz, jakie Gray ma mysli w kwestii Nowych Atheisów. Tu akurat z Grayem nie zgadzam się aż tak bardzo – chyba, że chodzi własnie o Dawkinsa.

    DoktorNo :
    A w międzyczasie Brytyjczykom odbiło: realizują na żywo scenariusz z filmu “RoboCop”:

    Prywatyzacja i monetyzacja po linii law enforcement > judiciary > penitentiary system to jest amerykański import.

    http://en.wikipedia.org/wiki/Kids_for_cash_scandal

    DoktorNo :
    Barista: dla anglosaskich konserwatystów tylko jedna wolność jest dobra: wolność gospodarcza, czyli prywatyzacja na maxa. Patrz komentarz powyżej. :P A reszta to miękki autorytaryzm, w ramach “państwa minimum”. :P

    To akurat nie jest takie proste. Obecnie torysi, poza hardlinerami, generalnie stoją w takim zabawnym szpagacie. Z jednej strony odżegnują od thatcheryzmu, bo prywatyzacja+rządy pały słabo znajdują poklask wśród jkiejkolwiek grupy wyborców. Z drugiej strony, chca jednak trochę punktów zarobić na nostalgii do czasów, kiedy państwo raczej akumulowało niż wydawało to, czego nie ma.

    BTW, kluczowa różnica między Thatcher a Cameronem – a więc i Torys wtedy i dziś – kryje się w tym, że MT była dziewczyną z małomiasteczkowej middle-class, której motywacją była ambicja i chęć osiągnięcia czegoś. Natomiast Cameron jest idealnym przedstawicielem Bullingdon Club, który niczego nie potrzebował osiągnąć, to o to postaralni się już jego przodkowie. On wyłącznie otrzymuje to, co przecież mu się należy wyrokiem Opatrzności.

  99. 04/03/2012 o 4:39 pm

    hlb :

    DoktorNo :
    A w międzyczasie Brytyjczykom odbiło: realizują na żywo scenariusz z filmu “RoboCop”:

    Prywatyzacja i monetyzacja po linii law enforcement > judiciary > penitentiary system to jest amerykański import.
    http://en.wikipedia.org/wiki/Kids_for_cash_scandal

    Nie powiedziałem że Brytyjczycy byli pierwsi, Amerykanie to zresztą i tak przebili wszystkich prywatyzując siły zbrojne (Xe, dawniej Blackwater)… :P

    Tak mnie zastanawia: jak to jest możliwe, że „konserwa” nie widzi sprzeczności między z jednej strony żądaniem od państwa aby był silne policyjnie i militarnie, a z drugiej strony oddaje te dziedziny w ręce prywatne, osłabiając tym samym państwo… :P

    No bo to nacjonalistyczne i instytucjonalne pitolenie to zasłona dymna dla elektoratu, a tu chodzi o to, aby dać pole do robienia interesów dla tych opłacają kampanie wyborcze. :P

  100. hlb
    04/03/2012 o 5:56 pm

    DoktorNo :

    hlb :

    DoktorNo :
    A w międzyczasie Brytyjczykom odbiło: realizują na żywo scenariusz z filmu “RoboCop”:

    Prywatyzacja i monetyzacja po linii law enforcement > judiciary > penitentiary system to jest amerykański import.
    http://en.wikipedia.org/wiki/Kids_for_cash_scandal

    Nie powiedziałem że Brytyjczycy byli pierwsi, Amerykanie to zresztą i tak przebili wszystkich prywatyzując siły zbrojne (Xe, dawniej Blackwater)… :P
    Tak mnie zastanawia: jak to jest możliwe, że “konserwa” nie widzi sprzeczności między z jednej strony żądaniem od państwa aby był silne policyjnie i militarnie, a z drugiej strony oddaje te dziedziny w ręce prywatne, osłabiając tym samym państwo… :P
    No bo to nacjonalistyczne i instytucjonalne pitolenie to zasłona dymna dla elektoratu, a tu chodzi o to, aby dać pole do robienia interesów dla tych opłacają kampanie wyborcze. :P

    Nie odpowiem ci na pytanie, jak to jest. Bo, ponieważ, gdyż i tutaj się zgadzam z J.Gray’em, że podział na lewicę i konserwę jest nieaktualny (zrobił się jakiś dzień im. Gray’a, czy co?).

    Poza tym, ostrożnie pls z przekładaniem kontynentalnego „prawica=nacjonalizm” na grunt brytyjski. Będąc zatwardziałym torysem, możesz mieć większą identyfikację z – ja wiem? – francuskim kuzynostwem po lini babki, aktualnie mieszkającym we Włoszech, niż z angielskim commonem mieszkającym dwie dzielnie stąd. Szczególnie jeśli ten common jest np. katolikiem (sprawdzić czy nie Szkot albo Tony Blair).

  101. hlb
    04/03/2012 o 6:00 pm

    A skoro do Blaira zaszło, to jeszcze jeden dowód, że kontynentalne sposoby rozumienia prawo-lewo nie zawsze przystają do UK…

    W praktyce Torysi w potrafią się okazywać lepszymi gwarantami, że państwo nie będzie ulegać (różnym) religijnym ośrodkom nacisku niż Labour. Choćby z tego względu, że nieuleganie kościołowi (kościołom) to stara narodowa tradycja, jak w Polsce – ja wiem? – sarmacki bigos po kuligu.

    Oczywiście, nic nie mają do rzeczy indywidualne wypowiedzi różnych polityków (np. Hague) czy fakt, że niektóre uroczystości państwowe mają anglikańską oprawę. Bo Church of England to w rzeczywistości z dawna odebrany i znacjonalizowany lokalny oddział zagranicznego megakorpa z siedzibą w Rzymie.

  102. 04/03/2012 o 6:40 pm

    hlb :
    A skoro do Blaira zaszło, to jeszcze jeden dowód, że kontynentalne sposoby rozumienia prawo-lewo nie zawsze przystają do UK…

    No, jak najbardziej, bo New Labour prowadził politykę zagraniczną po myśli G. W. Busha i miał swój udział w prywatyzacji w latach 90-tych.

    Niemniej niezależnie od tych wszystkich dywagacji to trzeba przyznać że prywatyzacja policji to pomysł rodem z dystopijnego SF, i dlatego jest to po prostu chory.

  103. armatus
    05/03/2012 o 10:36 am

    Polecam nowego Gadowskiego.

  104. hlb
    05/03/2012 o 11:09 am

    …tymczasem już są!

    Prawicowy expert z Nowego Ekranu proponuje, aby bezpieczeństwo na kolei podnieść poprzez przeprowadzenie zamachu stanu:

    Możemy powtarzać tysiące razy oczywistą prawdę o winie władzy okupacyjnej w Polsce, a to nic nie zmieni realnej sytuacji. O wszystkim decyduje świadomość obywateli, a ta w większości jest obiektem obróbki ideologicznej, której efektem jest zaburzenie w odbiorze rzeczywistości.
    Polska nie wydźwignie się z tego stanu, gdy nie odważy się na drastyczny krok, jakim powinno być siłowe odsunięcie zdrajców od władzy.”

    http://pluszak.nowyekran.pl/post/54990,szef-zwiazku-zawodowego-maszynistow-do-ministra-transportu-slawomira-nowaka#comment_399846

    Also legendara Ciri sugeruje, że odwołanie Euro2012 mogłoby unowocześnić system sygnalizacji kolejowej:

    Wniosek jest prosty – im prędzej zostanie odwołane Euro w Polsce, tym mniej ofiar za sobą pociągnie.

    http://pluszak.nowyekran.pl/post/54990,szef-zwiazku-zawodowego-maszynistow-do-ministra-transportu-slawomira-nowaka#comment_399871

  105. barista
    05/03/2012 o 5:33 pm

    Z tym odwoływaniem Euro to chyba prowokacja, przecież kibole to narodowcy, przeciwnicy okupantów i generalnie powstańcy warszawscy. Należą im sie stadiony.

  106. vHF
    05/03/2012 o 7:31 pm
  107. otto
    06/03/2012 o 6:44 am
  108. hlb
    06/03/2012 o 6:58 pm

    A pisałem już że #dobromnotkem tu zrobiłeś, Majorze. I że czas na następną, kuffano.

    Tej, BTW, a czemu mnie zniknąłeś z blogrolki? Nawet Jezus nie zrobiłby takiego numeru Janowi Chrzcicielowi. Więc nie wiem gdzieś ty się tego nauczył.

  109. hlb
    06/03/2012 o 7:19 pm

    BTW, widziałże kto jaka druzgocącą recenzję napisał Tomek Lis swojemu rodzonemu huffingtonu?

    „Piszą u nas ludzie od prawa do lewa, piszą jak chcą, co chcą. Komentują ludzie od prawa do lewa i znikąd, pisząc co chcą, o czym chcą i o kim chcą.”

    W osiemdziesiątych, jak na Kleparzu pojawiły się niemieckie żelki haribo, to wszystkie żule z szoku też tak miały. Gadały od prawo do lewo, co tylko chciały i z kim tylko chciały.

    http://tomaszlis.natemat.pl/4105,lincz-w-sieci

  110. vHF
    06/03/2012 o 7:43 pm

    Hehe, toż to toczka w toczkę co Igor zawsze mówi, a przecież pan Tomasz by się pewnie obraził za porównanie.

    Skąd Ci się ten Kleparz cały czas bierze? Czy Ty aby nie krakus? Pytam, bo jestem w stanie tolerować tylko jednego krakusa na raz, i to jest póki co slot baristy.

  111. 06/03/2012 o 8:10 pm

    hlb :

    BTW, widziałże kto jaka druzgocącą recenzję napisał Tomek Lis swojemu rodzonemu huffingtonu?

    “Piszą u nas ludzie od prawa do lewa, piszą jak chcą, co chcą. Komentują ludzie od prawa do lewa i znikąd, pisząc co chcą, o czym chcą i o kim chcą.”

    W osiemdziesiątych, jak na Kleparzu pojawiły się niemieckie żelki haribo, to wszystkie żule z szoku też tak miały. Gadały od prawo do lewo, co tylko chciały i z kim tylko chciały.

    http://tomaszlis.natemat.pl/4105,lincz-w-sieci

    jezujezu prawda się sama obroni, granice dobrego smaku,wolność słowa, on chyba nowy w tych całych internetach…

  112. hlb
    06/03/2012 o 10:58 pm

    vHF :
    Hehe, toż to toczka w toczkę co Igor zawsze mówi, a przecież pan Tomasz by się pewnie obraził za porównanie.
    Skąd Ci się ten Kleparz cały czas bierze? Czy Ty aby nie krakus? Pytam, bo jestem w stanie tolerować tylko jednego krakusa na raz, i to jest póki co slot baristy.

    Były. Proszę magnificencji, były.

    galopujący major :

    hlb :
    BTW, widziałże kto jaka druzgocącą recenzję napisał Tomek Lis swojemu rodzonemu huffingtonu?
    “Piszą u nas ludzie od prawa do lewa, piszą jak chcą, co chcą. Komentują ludzie od prawa do lewa i znikąd, pisząc co chcą, o czym chcą i o kim chcą.”
    W osiemdziesiątych, jak na Kleparzu pojawiły się niemieckie żelki haribo, to wszystkie żule z szoku też tak miały. Gadały od prawo do lewo, co tylko chciały i z kim tylko chciały.
    http://tomaszlis.natemat.pl/4105,lincz-w-sieci

    jezujezu prawda się sama obroni, granice dobrego smaku,wolność słowa, on chyba nowy w tych całych internetach…

    Żonę ma nową, prace ma nową, oddech drugi złapał, młodość druga przeżywa, to i te nowinki, jak internety, fejsiki i blogaski, zainteresowały go. Ja go tam rozumiem.

  113. vHF
    06/03/2012 o 11:06 pm

    hlb :

    vHF :
    Skąd Ci się ten Kleparz cały czas bierze? Czy Ty aby nie krakus? Pytam, bo jestem w stanie tolerować tylko jednego krakusa na raz, i to jest póki co slot baristy.

    Były. Proszę magnificencji, były.

    OK then, wykroję w drodze wyjątku osobny slot dla byłych krakusów i będzie Twój.

  114. barista
    07/03/2012 o 12:16 am

    vHF :

    hlb :

    vHF :
    Skąd Ci się ten Kleparz cały czas bierze? Czy Ty aby nie krakus? Pytam, bo jestem w stanie tolerować tylko jednego krakusa na raz, i to jest póki co slot baristy.

    Były. Proszę magnificencji, były.

    OK then, wykroję w drodze wyjątku osobny slot dla byłych krakusów i będzie Twój.

    Nie no sorki, ja jestem były i to jest mój slot. Wyemigrowałem byłem z 6 lat temu. Nie wiem co on z tym Kleparzem, mnie się Kraków na zawsze kojarzy z Domem nad Wisłą w którym Mieszkał Papież Jan Paweł II w Czasach Młodości oraz (moim) Kościołem Parafialnym, w którym Papież sie Modlił w Czasach Młodości. A nie jakiś tam Kleparz z żulami. Kraków to jest taki polski Watykan.

  115. vHF
    07/03/2012 o 7:42 am

    Sorry barista, jak Cię lubię, to jest to tylko 6 lat i z bliżej nieznanych mi przyczyn wróciłeś do Najjaśniejszej. Trudno Ci więc ufać, zwłaszcza żeś krakus. Ale nie narzekaj, Twój slot jest solidniejszy (kraty grubsze).

  116. hlb
    07/03/2012 o 9:05 am

    vHF :

    hlb :

    vHF :
    Skąd Ci się ten Kleparz cały czas bierze? Czy Ty aby nie krakus? Pytam, bo jestem w stanie tolerować tylko jednego krakusa na raz, i to jest póki co slot baristy.

    Były. Proszę magnificencji, były.

    OK then, wykroję w drodze wyjątku osobny slot dla byłych krakusów i będzie Twój.

    Also, prawie całe życie na emigracji w obszarach pozagalicyjskich. Ale przodki krwawili za, więc honor akceptuję.

    barista :

    vHF :

    hlb :

    vHF :
    Skąd Ci się ten Kleparz cały czas bierze? Czy Ty aby nie krakus? Pytam, bo jestem w stanie tolerować tylko jednego krakusa na raz, i to jest póki co slot baristy.

    Były. Proszę magnificencji, były.

    OK then, wykroję w drodze wyjątku osobny slot dla byłych krakusów i będzie Twój.

    Nie no sorki, ja jestem były i to jest mój slot. Wyemigrowałem byłem z 6 lat temu. Nie wiem co on z tym Kleparzem, mnie się Kraków na zawsze kojarzy z Domem nad Wisłą w którym Mieszkał Papież Jan Paweł II w Czasach Młodości oraz (moim) Kościołem Parafialnym, w którym Papież sie Modlił w Czasach Młodości. A nie jakiś tam Kleparz z żulami. Kraków to jest taki polski Watykan.

    Kraków, proszę kolegi, to jest taka metropolia w której stajesz na rogu przy Zwierzynieckiej, wyciągasz ręke i możesz być pewien, że co dwie minuty przywita tę rękę ktoś kogo znasz, albo komu się wydaje że zna ciebie.

    Oh wait, już nie ma rogu na Zwierzynieckiej, bo jakiś klocek tam postawili, tak? Nie wiem, dawno nie byłem.

  117. barista
    07/03/2012 o 4:57 pm

    vHF :
    Sorry barista, jak Cię lubię, to jest to tylko 6 lat i z bliżej nieznanych mi przyczyn wróciłeś do Najjaśniejszej. Trudno Ci więc ufać, zwłaszcza żeś krakus. Ale nie narzekaj, Twój slot jest solidniejszy (kraty grubsze).

    Piniondze mnie skusili. Ale zaraz się znowuż wyprowadzam, bo pieniądze mi szczęścia nie dały.

  118. barista
    07/03/2012 o 5:04 pm

    hlb :

    vHF :

    hlb :

    vHF :
    Skąd Ci się ten Kleparz cały czas bierze? Czy Ty aby nie krakus? Pytam, bo jestem w stanie tolerować tylko jednego krakusa na raz, i to jest póki co slot baristy.

    Były. Proszę magnificencji, były.

    OK then, wykroję w drodze wyjątku osobny slot dla byłych krakusów i będzie Twój.

    Also, prawie całe życie na emigracji w obszarach pozagalicyjskich. Ale przodki krwawili za, więc honor akceptuję.
    W sensie, że rabacja galicyjska? Czy jakieś tam jeszcze były zrywy patriotyczne?

    barista :

    vHF :

    hlb :

    vHF :
    Skąd Ci się ten Kleparz cały czas bierze? Czy Ty aby nie krakus? Pytam, bo jestem w stanie tolerować tylko jednego krakusa na raz, i to jest póki co slot baristy.

    Były. Proszę magnificencji, były.

    OK then, wykroję w drodze wyjątku osobny slot dla byłych krakusów i będzie Twój.

    Nie no sorki, ja jestem były i to jest mój slot. Wyemigrowałem byłem z 6 lat temu. Nie wiem co on z tym Kleparzem, mnie się Kraków na zawsze kojarzy z Domem nad Wisłą w którym Mieszkał Papież Jan Paweł II w Czasach Młodości oraz (moim) Kościołem Parafialnym, w którym Papież sie Modlił w Czasach Młodości. A nie jakiś tam Kleparz z żulami. Kraków to jest taki polski Watykan.

    Kraków, proszę kolegi, to jest taka metropolia w której stajesz na rogu przy Zwierzynieckiej, wyciągasz ręke i możesz być pewien, że co dwie minuty przywita tę rękę ktoś kogo znasz, albo komu się wydaje że zna ciebie.
    Oh wait, już nie ma rogu na Zwierzynieckiej, bo jakiś klocek tam postawili, tak? Nie wiem, dawno nie byłem.

    To podobnie jak w Atlancie. Nie byłem, ale mi kiedyś napisała koleżanka (która upiera się żeby pisać do mnie po polsku) „Byliśmy w Atlante. Ładne miasto. Ludzie miłe i grzeczne, każdy pomoże.”

    Dla mnie to mimo wszystko miejsce, gdzie staniesz na rogu Zwierzynieckiej i wyciągniesz rękę w dowolnym kierunku i będzie wskazywała na przechodzącego duszpasterza, siostrę zakonna, klasztor, kościół, kapilczkę, a w najgorszym wypadku zdjęcie Ojca Świętego w oknie piekrani.

  119. vHF
    07/03/2012 o 5:15 pm

    barista :
    Piniondze mnie skusili. Ale zaraz się znowuż wyprowadzam, bo pieniądze mi szczęścia nie dały.

    A jak miały dać? Prawdziwe szczęście to móc codziennie jechać do pracy w Pychowicach przez Skały Twardowskiego. Mam dobrego kolegę ze studiów w Krakowie, naprawdę mógł wybierać gdzie swój doktorat robić to (z)robi(ł) na UJ. Ja głupi wieśniak wciąż jeszcze się tułam, a on już wtedy wiedział.

    W związku z powyższym rozumiem że wyprowadzasz się na Dębniki?

  120. hlb
    07/03/2012 o 5:48 pm

    barista :
    Dla mnie to mimo wszystko miejsce, gdzie staniesz na rogu Zwierzynieckiej i wyciągniesz rękę w dowolnym kierunku i będzie wskazywała na przechodzącego duszpasterza, siostrę zakonna, klasztor, kościół, kapilczkę, a w najgorszym wypadku zdjęcie Ojca Świętego w oknie piekrani.

    Nie no, każdy miał taki etap, że myslał że to miasto nalezało do niego. Ale potem się okazywało, że jednak do Turnaua, Kory, Świetlickiego i Dziwisza.

    vHF :

    barista :
    Piniondze mnie skusili. Ale zaraz się znowuż wyprowadzam, bo pieniądze mi szczęścia nie dały.

    A jak miały dać? Prawdziwe szczęście to móc codziennie jechać do pracy w Pychowicach przez Skały Twardowskiego. Mam dobrego kolegę ze studiów w Krakowie, naprawdę mógł wybierać gdzie swój doktorat robić to (z)robi(ł) na UJ. Ja głupi wieśniak wciąż jeszcze się tułam, a on już wtedy wiedział.
    W związku z powyższym rozumiem że wyprowadzasz się na Dębniki?

    A ja se czasem wizualizuję, że odkupie se któryś z pieknych starych domów na Salwatorze i bedę jeździł do Krakowa na weekend raz w roku. Ale dookoła tego domu postawię se wysoki mur, żeby Krakowa na oczy nie widzieć.

  121. vHF
    07/03/2012 o 6:48 pm

    hlb :A ja se czasem wizualizuję, że odkupie se któryś z pieknych starych domów na Salwatorze i bedę jeździł do Krakowa na weekend raz w roku. Ale dookoła tego domu postawię se wysoki mur, żeby Krakowa na oczy nie widzieć.

    Mam podobne pomysły. W moim rodzinnym Pierdziszewie przy głównej ulicy stoi taki ładny pofabrykancki pałacyk. Nie wiem do kogo należy, pewnie do gminy, ale planuję kiedyś kupić. Przez sam akt kupna stałbym się wtedy szarą eminencją Pierdziszewa. Byłbym znany po prostu jako „Profesor” i podejmowałbym obiadem od czasu do czasu burmistrza, proboszcza i reprezentantów cechów. Bywałbym tylko kilka razy w roku, ale ludność pierdziszewska nie zdawałaby sobie sprawy, bo okna będą zasłonięte a na zmyłę podstawię Maybacha i kilka motocykli.

  122. hlb
    07/03/2012 o 7:12 pm

    vHF :

    hlb :A ja se czasem wizualizuję, że odkupie se któryś z pieknych starych domów na Salwatorze i bedę jeździł do Krakowa na weekend raz w roku. Ale dookoła tego domu postawię se wysoki mur, żeby Krakowa na oczy nie widzieć.

    Mam podobne pomysły. W moim rodzinnym Pierdziszewie przy głównej ulicy stoi taki ładny pofabrykancki pałacyk. Nie wiem do kogo należy, pewnie do gminy, ale planuję kiedyś kupić. Przez sam akt kupna stałbym się wtedy szarą eminencją Pierdziszewa. Byłbym znany po prostu jako “Profesor” i podejmowałbym obiadem od czasu do czasu burmistrza, proboszcza i reprezentantów cechów. Bywałbym tylko kilka razy w roku, ale ludność pierdziszewska nie zdawałaby sobie sprawy, bo okna będą zasłonięte a na zmyłę podstawię Maybacha i kilka motocykli.

    To jest bardzo piekny sen i patriotyczny. Każdy kto się w Polsce urodził powinien taki sen choć jeden mieć. I nie jest ważne czy chłopak, czy lesbijka, czy katolik, czy Żyd.

    Bo ostatecznie każdy kto się w Polsce urodził, jest z Pierdziszewa. Innych miejscowości w tym kraju nie ma.

  123. vHF
    07/03/2012 o 7:40 pm

    Rozmarzyłem się trochę teraz, i przypomniałem sobie, że oprócz pałacyku jest też obok sama fabryka. Fabrykę też kupię, nie wiem tylko jeszcze co w niej urządzę. Jedna opcja jest taka, żeby zrobić permanentną wystawę sztuki obscenicznej, ale prywatną, i tylko od czasu do czasu kogoś oprowadzić, żeby stworzyć i podtrzymać legendy. Ta opcja ma tę przewagę, że nie odstraszy matek pierdziszewskich od przysyłania do mnie córek pod byle pretekstem, co też jest częścią planu (ale samo tylko przysyłanie, bo pozostanę czysty jak Wokulski). Druga opcja jest prosta — zamalować okna na czarno, zainstalować parę głośników i od czasu do czasu nocami odtwarzać zgrzyt maszynerii zmieszany z krzykami bólu i przerażenia.

    Bo ostatecznie każdy kto się w Polsce urodził, jest z Pierdziszewa. Innych miejscowości w tym kraju nie ma.

    Święta racja. Sam wiesz najlepiej, w końcu Kraków to Pierdziszew par eksczelens.

  124. hlb
    07/03/2012 o 8:06 pm

    vHF :
    Rozmarzyłem się trochę teraz, i przypomniałem sobie, że oprócz pałacyku jest też obok sama fabryka. Fabrykę też kupię, nie wiem tylko jeszcze co w niej urządzę. Jedna opcja jest taka, żeby zrobić permanentną wystawę sztuki obscenicznej, ale prywatną, i tylko od czasu do czasu kogoś oprowadzić, żeby stworzyć i podtrzymać legendy. Ta opcja ma tę przewagę, że nie odstraszy matek pierdziszewskich od przysyłania do mnie córek pod byle pretekstem, co też jest częścią planu (ale samo tylko przysyłanie, bo pozostanę czysty jak Wokulski). Druga opcja jest prosta — zamalować okna na czarno, zainstalować parę głośników i od czasu do czasu nocami odtwarzać zgrzyt maszynerii zmieszany z krzykami bólu i przerażenia.

    Bo ostatecznie każdy kto się w Polsce urodził, jest z Pierdziszewa. Innych miejscowości w tym kraju nie ma.

    Święta racja. Sam wiesz najlepiej, w końcu Kraków to Pierdziszew par eksczelens.

    No, ba. Chociaż, szczerze mówiąc, w Krakowie tak dużo nie mieszkałem, jak w innych polskich Pierdziszewach. Praktycznie znam Pierdziszewa wszystkich trzech zaborów.

    W byłej Rzeszy Narodu Niemieckiego pomieszkiwałem Pierdziszewach Śląskich. Było pobożnie, borbosąsiedzko i nadzwyczaj ksenofobicznie. Rano nienawidzilismy volkswagendojczów, którzy uciekli do enerefu, wieczorem pilismy wódke i śpiwealiśmy „Guantanamera, xxx to miasto Hitlera”, jak to Słowianie.

    Za to jak mieszkałem w Warszawie, to bardzo zachwycał ten mroczny urok Pierdziszewa Przywiślańskiego, porzuconego gdzieś na samym krańcu Rosji B. Tam z kolei do południa nienawidzilismy „słoików” spoza Warszawy, a wieczorem piliśmy zdrowie Towarzysza Bieruta i jego planu odbudowy Warszawy.

    No woggle nigdzie się tak nie upijam, i towarzysko, i tego, jak w Polsce. Stąd unikam jak moge i nie jeżdżę.

  125. barista
    08/03/2012 o 8:33 am

    vHF :

    barista :
    Piniondze mnie skusili. Ale zaraz się znowuż wyprowadzam, bo pieniądze mi szczęścia nie dały.

    A jak miały dać? Prawdziwe szczęście to móc codziennie jechać do pracy w Pychowicach przez Skały Twardowskiego. Mam dobrego kolegę ze studiów w Krakowie, naprawdę mógł wybierać gdzie swój doktorat robić to (z)robi(ł) na UJ. Ja głupi wieśniak wciąż jeszcze się tułam, a on już wtedy wiedział.
    W związku z powyższym rozumiem że wyprowadzasz się na Dębniki?

    Mój brat tak ma. I brat mojej małżonki. Jednak habilitacja w Krakowie to nie byle co.

  126. vHF
    08/03/2012 o 8:41 am

    barista :
    Jednak habilitacja w Krakowie to nie byle co.

    Zwłaszcza że na tym rzekomo postępowym Zachodzie habilitacji nie dają w ogóle, i człowiek jest nagim chłystkiem-doktorem aż do profesury. Żeby chociaż docent, ale też nie ma. Jak tak można żyć?

  127. cyncynat
    08/03/2012 o 9:36 am

    vHF :

    barista :
    Jednak habilitacja w Krakowie to nie byle co.

    Zwłaszcza że na tym rzekomo postępowym Zachodzie habilitacji nie dają w ogóle, i człowiek jest nagim chłystkiem-doktorem aż do profesury. Żeby chociaż docent, ale też nie ma. Jak tak można żyć?

    Sam wiesz, ze hierarchia jest bardziej skomplikowana. Ostatnio zatrzymalem sie przed drzwiami „Professional Teaching Fellow” i przestudiowalem jej tygodniowy rozklad jazdy. Od poniedzialku do czwartku od 8ej do 16tej wyklada (maths 108, maths 109, maths 110), w piatek przyjmuje interesantow. Jezus Maria

  128. vHF
    08/03/2012 o 10:20 am

    cyncynat :
    Sam wiesz, ze hierarchia jest bardziej skomplikowana. Ostatnio zatrzymalem sie przed drzwiami “Professional Teaching Fellow” i przestudiowalem jej tygodniowy rozklad jazdy. Od poniedzialku do czwartku od 8ej do 16tej wyklada (maths 108, maths 109, maths 110), w piatek przyjmuje interesantow. Jezus Maria

    To jest koszmarna praca. Od czasu do czasu trafiam na takie ogłoszenia, zwłaszcza na słabszych uniwersytetach, i się od razu budzę trochę.

  129. barista
    08/03/2012 o 10:57 pm

    vHF :

    barista :
    Jednak habilitacja w Krakowie to nie byle co.

    Zwłaszcza że na tym rzekomo postępowym Zachodzie habilitacji nie dają w ogóle, i człowiek jest nagim chłystkiem-doktorem aż do profesury. Żeby chociaż docent, ale też nie ma. Jak tak można żyć?

    Zgadzam się. Gdyby różne oksfordy i harvardy miały habilitację, a ich obesrane kraje nadawały profesury belwederskie (buckinghamskie czy tam białodomskie), to od razu by polscy naukowcy chętniej zagranicę jeździli. A tak to tylko najgorsi wyjeżdzają, co im nie przeszkadza szklany sufit w postaci profesury uczelnianej po gołym doktoracie. Wstyd.

  130. barista
    08/03/2012 o 10:58 pm

    vHF :

    cyncynat :
    Sam wiesz, ze hierarchia jest bardziej skomplikowana. Ostatnio zatrzymalem sie przed drzwiami “Professional Teaching Fellow” i przestudiowalem jej tygodniowy rozklad jazdy. Od poniedzialku do czwartku od 8ej do 16tej wyklada (maths 108, maths 109, maths 110), w piatek przyjmuje interesantow. Jezus Maria

    To jest koszmarna praca. Od czasu do czasu trafiam na takie ogłoszenia, zwłaszcza na słabszych uniwersytetach, i się od razu budzę trochę.

    Też bym się bał matematyki uczyć (jeszcze takiej na 108 – 110). Strach dla humanisty.

  131. vHF
    09/03/2012 o 12:07 am

    barista :
    Zgadzam się. Gdyby różne oksfordy i harvardy miały habilitację, a ich obesrane kraje nadawały profesury belwederskie (buckinghamskie czy tam białodomskie), to od razu by polscy naukowcy chętniej zagranicę jeździli. A tak to tylko najgorsi wyjeżdzają, co im nie przeszkadza szklany sufit w postaci profesury uczelnianej po gołym doktoracie. Wstyd.

    To są bolesne dla mnie osobiście słowa, ale prawdziwe. Miałem kiedyś złoty róg z kminkiem, a teraz tylko uszy pełne przeklęstw, kłamstwa i niewczesnych zamiarów. Mam takie marzenie żeby kiedyś wrócić do Polski i kontynuować moje badania np. na Akademii Ekonomicznej albo w PAT-cie. Kolega znalazł nawet odpowiedni dla mnie program stypendialny, „Homing Plus„, ale nie mam odwagi aplikować, boję się (i słusznie) że wyśmieją.

  132. cyncynat
    09/03/2012 o 12:53 am

    Az sprawdzilem. Dwie specjalnosci szczegolnie zwrocily moja uwage. Na Wydziale Teologicznym:

    1. Kierunek: Teologia
    – specjalność: turystyka religijna
    – specjalność: duchowość (dla sióstr zakonnych)

  133. barista
    09/03/2012 o 1:26 am

    vHF :

    barista :
    Zgadzam się. Gdyby różne oksfordy i harvardy miały habilitację, a ich obesrane kraje nadawały profesury belwederskie (buckinghamskie czy tam białodomskie), to od razu by polscy naukowcy chętniej zagranicę jeździli. A tak to tylko najgorsi wyjeżdzają, co im nie przeszkadza szklany sufit w postaci profesury uczelnianej po gołym doktoracie. Wstyd.

    To są bolesne dla mnie osobiście słowa, ale prawdziwe. Miałem kiedyś złoty róg z kminkiem, a teraz tylko uszy pełne przeklęstw, kłamstwa i niewczesnych zamiarów. Mam takie marzenie żeby kiedyś wrócić do Polski i kontynuować moje badania np. na Akademii Ekonomicznej albo w PAT-cie. Kolega znalazł nawet odpowiedni dla mnie program stypendialny, “Homing Plus“, ale nie mam odwagi aplikować, boję się (i słusznie) że wyśmieją.

    Może faktycznie za wysokie progi, pomyśl może o jakiejś prywatnej uczelni, np. Vistula profesora Rybińskiego, może lektorat szwajcarskiego byś poprowadził.

  134. barista
    09/03/2012 o 1:28 am

    cyncynat :
    Az sprawdzilem. Dwie specjalnosci szczegolnie zwrocily moja uwage. Na Wydziale Teologicznym:
    1. Kierunek: Teologia
    – specjalność: turystyka religijna
    – specjalność: duchowość (dla sióstr zakonnych)

    Ty się śmiejesz, a w… Krakowie, mecenasi chwalą się dorobkiem naukowym „W latach 2006 – 2007 – studia podyplomowe z filozofii, etyki i wiedzy o kulturze na Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie (aktualnie Uniwersytet Papieski Jana Pawła II), kontynuowane w latach od 2007 – 2011 r. jako studia doktoranckie. W grudniu 2011 obrona rozprawy doktorskiej w katedrze metafizyki.”
    Można to skomentować tylko nieśmiertelnymi słowami Marka Kondrata do Michała Koterskiego „Jak tatuś zrobi dziubek to nie ma chuja we wsi”

  135. cyncynat
    09/03/2012 o 8:05 am

    Ale teraz tytuluje sie „Dr Gorazda”. I to z jakiej prestizowej instytucji: Katedry Metafizyki na Papieskim Uniwersytecie w Krakowie.

  136. barista
    09/03/2012 o 8:48 am

    cyncynat :
    Ale teraz tytuluje sie “Dr Gorazda”. I to z jakiej prestizowej instytucji: Katedry Metafizyki na Papieskim Uniwersytecie w Krakowie.

    ach ten żydowski wynalazek google ;(
    katedra metafizyki i nazwa uniwerysteu brzmi jakby to Strugaccy napisali

  137. cyncynat
    09/03/2012 o 9:01 am

    O kurwa!

    Znalazlem Profesora z Katedry Metafizyki. Z ladnym polskim nazwiskiem: Wszolek.

    http://filozofia.upjp2.edu.pl/index.php/pracownik/1/Stanis%C5%82aw+Wszo%C5%82ek

    http://www.obi.opoka.org/wszolek/

    okazal sie byc promotorem naszego Dr Mecenasa:

    2011: W obronie antynaturalizmu, czyli o granicach wyjaśnienia naukowego – Marcin Gorazda

    Jakie to zajebiste! Dziekuje, baristo – piatkowy wieczor nie mogl sie zaczac bardziej obiecujaco.

  138. vHF
    09/03/2012 o 12:49 pm

    Znalazłem takie coś na początek, ale wstydzę się pisać podania do Jego Magnificencji:
    http://ec.europa.eu/euraxess/index.cfm/jobs/jobDetails/33762456

  139. barista
    09/03/2012 o 1:17 pm

    Publikacje księdza profesora świetne. Wielka szkoda, że nie ma bloga jak Eine.

  140. 21/06/2013 o 3:56 pm

    Hi there to every single one, it’s truly a fastidious for me to pay a quick visit this website, it consists of important Information.

  141. 25/08/2013 o 7:25 pm

    Excellent blog! Do you have any suggestions for
    aspiring writers? I’m hoping to start my own site soon but I’m a little lost on everything.
    Would you recommend starting with a free platform like WordPress or go for a paid option?
    There are so many choices out there that I’m completely confused .. Any recommendations? Kudos!

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: