Strona główna > felietonik > Warzecha krytykuje Matkę Teresę

Warzecha krytykuje Matkę Teresę

W ramach sprawdzania nominowanych do nagrody dziennikarza roku przez dziennik Rzeczpospolita, miesięcznik Presspalm dotarł do niepublikowanego wywiadu z jednym z nominowanych. Poniżej przytaczamy co ciekawsze fragmenty:

Marta Brzezińska: Pomaganie chorym jest absolutnie szczytnym celem. Ale dlaczego o Matce Teresie nie można powiedzieć żadnego krytycznego słowa? Ta postać jest już, nie tylko medialnie, beatyfikowana?

Łukasz Warzecha: Jest to dla mnie bardzo czytelny mechanizm oszustwa opartego na szantażu moralnym. Po pierwsze, nastąpiło utożsamienie osoby głównego organizatora z samą akcją i jej celem, co zresztą moim zdaniem było świadomym działaniem samej Matki Teresy. Proszę zwrócić uwagę, że działanie Matki Teresy tym się różni od działań naszego Caritas czy Polskiej Akcji Humanitarnej (mimo, że tam też jest przecież bardzo wyrazista szefowa tego przedsięwzięcia), że tu wszystko jest skoncentrowane wokół Matki Teresy. Przejawia się to nawet w powszechnie stosowanym zwrocie „nie jestem Matką Teresą!”. Raczej nikt nie mówi „nie jestem Ochojską”, a już na pewno nie ma takiej osoby na czele przedsięwzięć Caritas, gdzie na pierwszym miejscu jest sprawa. W przypadku Misjonarek Miłości pierwsze skrzypce gra Matka Teresa, który moim zdaniem jest postacią bardzo kontrowersyjną, mówiąc wprost – postacią, która mi się wyjątkowo nie podoba. Moim zdaniem to jest w pewnym sensie hipokrytka, która próbuje wykreować swój wizerunek przede wszystkim jako dobroczyńca, a tak naprawdę jest politrukiem, w tym sensie, że w pewnych momentach zabiera głos właśnie w sprawach ideologicznych, i to często bardzo ostro. Nie tak, że popiera konkretną partię, aczkolwiek wypowiedzi zdradzające jej sympatie ideologicznie oczywiście się zdarzały. Ponieważ nastąpiło utożsamienie tej osoby z samą akcją i jej celem, jest tak, że jeśli ktoś mówi, że nie podoba mu się Matka Teresa, to tworzy się wrażenie, że jest to samo, co krytyka generalnie już nie samego działania matki Teresy, ale w ogóle samej istoty dobroczynności charytatywnej, co jest oczywiście bzdurą, bo jedno z drugim nie ma nic wspólnego.

Co więcej, uważam, że gdyby intencje Matki Teresy były czyste, wiedząc jak jest odbierana, wycofałby się. Nie chodzi mi o to, żeby przestała być szefem Misjonarek Miłosierdzia, ale powinna zejść na drugi plan – być może zrezygnować z prowadzenia tego całego show. Oczywiście, zaraz znajdą się tacy, którzy powiedzą, że jak ona się wycofa, to przestanie przyciągać tych wszystkich  ludzi, i tutaj docieramy do sedna – dla kogo ci ludzie biorą udział w pomocy – dla Matki Teresy czy dla sprawy? Bo jeżeli biorą udział w tym całym – jak ja to nazywam – cyrku, dla Matki Teresy to nie mamy w ogóle o czym mówić. Przecież nie jest ważna Matka Teresa ze swoim show, wygłupami w błękitnym welonie, ale ważne są w tym podobno chorzy, na które będą zbierane pieniądze. Jeżeli jest tak, że tylko Matka Teresa ma być magnesem, to znaczy, że ta sprawa nie opiera się na żadnym głębszym przemyśleniu po co się w tym uczestniczy i dla kogo się te pieniądze zbiera.

Czyli w przypadku Matki Teresy cel uświęca środki?

Z całą pewnością działa mechanizm, że cel uświęca środki, ale to jest mechanizm fałszywy. A myślę, że każdy powinien zdawać sobie sprawę, że cel nie uświęca środków, a już zwłaszcza w takiej materii, jak działalność charytatywna. Poza tym, kwestią tabu jest temat, jak Matka Teresa radzi sobie z realizacją swoich statutowych celów. Mam w pamięci ileś tekstów, z których wynikało, że matka Teresa bardzo nieumiejętnie rozdysponowuje swoje fundusze, że zdarzają się sytuacje, w których sprzęt stoi kompletnie niewykorzystany, mimo że było wiadomo od początku, że w danej placówce jest on niepotrzebny. Jeżeli ktoś stawia takie zarzuty Matce Teresy, to – jak to ma miejsce w przypadku Christophera Hitchensa (i nie tylko) – spotyka się z bardzo niechętnym przyjęciem i znów jest traktowany, jakby kwestionował same cele działania organizacji, co jest oczywiście bzdurą.

I wreszcie, bardzo zasadnicze pytanie – czy powinno być tak, że w normalnym państwie, gdzie podobno normalnie działa służba zdrowia, prywatna fundacja powinna to państwo wyręczać w zapewnianiu pomocy chorym? Tu znów pojawia się pytanie, czy cel uświęca środki. Można powiedzieć, że państwo na to nie stać, ma z tym poważny problem. Może więc powinniśmy się zająć egzekwowaniem od państwa tych powinności, a nie powodować, że czuje się ono wyręczone, bo „jak nie ma opieki, to Matka Teresa zapewni”. Przepraszam, ale my wszyscy płacimy na to podatki.

Czyli jesteśmy między młotem a kowadłem –Matka Teresa wyręcza państwo, rząd się z tego cieszy,  Matka Teresa w zamian cieszy się wielkim poparciem i koło się zamyka. A de facto, kasa na chorych jest.

Oczywiście, można powiedzieć, że skoro jest, jak jest, to starajmy się rozwiązać w jakikolwiek sposób ten problem. Miałbym tylko jeden postulat. Nie przeczę, że wiele osób, które pomaga Matce Teresie robi to ze szczerych intencji, nie dla Matki Teresy, ale dla sprawy, dlatego absolutnie nie chcę uprawiać krzywdzącej generalizacji, która może być bardzo niesprawiedliwa dla wielu osób. Ale też bardzo niedobra jest sytuacja, w której ktoś taki, jak Matka Teresa jest otoczony takim specyficznym immunitetem, a ten immunitet opiera się na swojego rodzaju szantażu moralnym. To jest przedsięwzięcie, o którym można mówić krytycznie i nie oznacza to, że tym samym podważa się ideę dobroczynności. I nie ma co się łudzić, że Matka Teresa jest jakimś autorytetem moralnym, będącym ponad zaangażowaniem ideologicznym, bo tak nie jest. Jako osoba ideologiczna wyrazista, podlega takim samym prawom, jak pozostałe takie persony – tak samo może być krytykowany.

  1. 07/01/2012 o 12:27 pm

    Piękne.

    Co naprawdę fascynujące, to prawacka niechęć do Matki Teresy wyręczającej państwo przy jednoczesnym uwielbieniu dla przemysłu ubezpieczeń wyręczającego państwo w krajach mitycznego neoliberalnego dobrobytu.

  2. 07/01/2012 o 12:38 pm

    Chyba prawacka niechęć do Owsiaka, bo powyższy tekst to parafraza wywiadu dla frondy.

  3. 07/01/2012 o 3:06 pm

    tak, zauważyłem, LOL.

  4. eisbjorn
    07/01/2012 o 4:05 pm

    Nie tak, że popiera konkretną partię, aczkolwiek wypowiedzi zdradzające jej sympatie ideologicznie oczywiście się zdarzały. Ponieważ nastąpiło utożsamienie tej osoby z samą akcją i jej celem, jest tak, że jeśli ktoś mówi, że nie podoba mu się Matka Teresa, to tworzy się wrażenie, że jest to samo, co krytyka generalnie już nie samego działania Orkiestry, ale w ogóle samej istoty dobroczynności charytatywnej, co jest oczywiście bzdurą, bo jedno z drugim nie ma nic wspólnego.

    Co Matka Teresa ma wspólnego z jakąś „Orkiestrą”???

  5. 07/01/2012 o 4:45 pm

    A tak, przeoczenie, już poprawiłem.

  6. 08/01/2012 o 6:46 pm

    W POLSCE RUSZYŁA AKCJA FILMY PRAWDY ( NA STRONIE NOWE INFORMACJE ):

    http://filmyprawdy.wordpress.com/

    POZDRAWIAMY REDAKCJA FILMY PRAWDY

  7. adas
    08/01/2012 o 6:56 pm

    Ja mniej czytam ostatnio, ale fraza „Przepraszam, ale my na to wszyscy płacimy podatki” to chyba od kilku miesięcy podstawa niezależnej publicystyki?

    Już rok temu to wrzucałem, ale w ten dzień naprawdę warto przypominać niezwykle ważny tekst samego RAZa
    http://fakty.interia.pl/felietony/ziemkiewicz/news/wielka-orkiestra-zimowej-pomocy,1424922,2789

    Ja naprawdę żałuję ze umyka on w morzu ziemkiewiczowszyzny.

  8. 09/01/2012 o 9:08 am

    Trafne, bardzo trafne.

    Tym bardziej, że akurat Matka Teresa jest, jak już się trzymać linii krytyki Warzechy, postacią od Owsiaka znacznie bardziej kontrowersyjną. Jej ideolo znacznie bardziej piętnowało sedno jej działalności charytatywnej niż w przypadku Owsiaka. Główną przyczyną bowiem problemów, które tak heroicznie całe życie zwalczała, jest przeludnienie Indii, brak kontroli urodzeń, odpowiedniej edukacji. Ideolo MT nie pozwalało jej na walkę z przyczynami, co uczyniłoby jej działalność znacznie bardziej skuteczną. Krótko mówiąc, szlachetna praca MT była trochę syzyfowa przez to, że skazona jej ideolo.

    A Owsiak? W sumie czy WOŚP zasadniczo wyglądałaby inaczej, gdyby sam Owsiak był, dajmy na to, korwinistą czy ONR-owcem? Ot, może inne kapele by grały na „Przystanku Woodstock”…

  9. 09/01/2012 o 9:13 am

    Aha, żeby było jasne – sam wciąż jestem nastawiony krytycznie do akcji Owsiaka (w sensie, że jest jałowa, a nie że jakoś olaboga szkodliwa i deprawująca).

  10. Quasi
    09/01/2012 o 1:26 pm

    kashmir :
    Aha, żeby było jasne – sam wciąż jestem nastawiony krytycznie do akcji Owsiaka (w sensie, że jest jałowa, a nie że jakoś olaboga szkodliwa i deprawująca).

    Nie jest jałowa bardziej niż inne wielkie popkulturowe imprezy dla mas – olimpiady, mistrzostwa czegoś tam w czymś tam, trasy koncertowe, Centrum Nauki Kopernik, muzeum Powstanie etc. – bo jej celem jest nie tyle ratowania zdrowia chorych, lecz taniego dostarczenie zadowolenia zdrowym (że oto partycypują w czymś „dobrym”, że oto pokażem moc naszej gromady, że o boże kolejny rekord etc.). Wielka Orgia Samolubnej Masturbacji.

  11. Quasi
    09/01/2012 o 1:28 pm

    Errata

    Powinno być:
    „bo jej celem jest nie tyle ratowania zdrowia chorych, co tanie dostarczenie zadowolenia zdrowym”

  12. mtwapa
    09/01/2012 o 1:40 pm

    @Kashmir & Quasi

    Ale w czym jalowa? Wszystko idzie w fajerwerki i prad dla szansonistow wylysialych a nalepki na sprzecie w szpitalach naklejaja tajni agenci?

    Jalowe (dla mnie) to sa akcje zbierania $$$ na smiertelnie chore osoby ktore moga nawet nie dozyc konca zbiorki a w przypadku zgonu calosc kasy idzie w cmentarne lastriko lub pocieszanie nieutulonych w zalu przy pomocy zakupoterapii. A juz zupelnie przeciwrozumcze sa zbiorki na psedomedyczne „kuracje” (patrz Roza u Barta).

    Inkubatory, pompy infuzyjne etc. ratuja zycie. A ze przy ich zakupie ktos tam sie wylansuje, jakis prezes zakupi kiczowate bohomazy etc. to zupelnie mi nie przeszkadza. To taki fajny dobrowolny podatek gdzie masz komfort iz nie zostanie on zatopiony w jakiejs nigdy nie zwodowanej korwecie, nielotnym smiglowcu bojowym czy rozliczeniu podrozy reporterskiej Jaska Pospieszalskiego na Malediwy.

  13. 09/01/2012 o 1:45 pm

    Quasi :

    kashmir :Aha, żeby było jasne – sam wciąż jestem nastawiony krytycznie do akcji Owsiaka (w sensie, że jest jałowa, a nie że jakoś olaboga szkodliwa i deprawująca).

    Nie jest jałowa bardziej niż inne wielkie popkulturowe imprezy dla mas – olimpiady, mistrzostwa czegoś tam w czymś tam, trasy koncertowe, Centrum Nauki Kopernik, muzeum Powstanie etc. – bo jej celem jest nie tyle ratowania zdrowia chorych, lecz taniego dostarczenie zadowolenia zdrowym (że oto partycypują w czymś „dobrym”, że oto pokażem moc naszej gromady, że o boże kolejny rekord etc.). Wielka Orgia Samolubnej Masturbacji.

    Słusznie prawisz. Ale wynika z tego, iż zgadzasz się, że jest w tym kupę hipokryzji. Imprezy sportowe nie udają, że nie są widowiskiem dla rozrywki mas.

    Dalej można się pobawić w psychologizowanie, jak to ludzie sobie uspokajają sumienia kupując serduszko (co netto nie daje chorym dzieciom żadnego zysku – załóżmy), a potem są źli dla bliźnich, blablabla (flejm łornin’).

  14. Świdrygiełło
  15. 09/01/2012 o 1:52 pm

    mtwapa :@Kashmir & Quasi
    Ale w czym jalowa? Wszystko idzie w fajerwerki i prad dla szansonistow wylysialych a nalepki na sprzecie w szpitalach naklejaja tajni agenci?

    Mię się rozchodzi o to, że jakby tak się przyłożyć do tych wszystkich (państwowych!) kosztów związanych z WOŚP, a dodatkowo odliczyć koszta jej samej, to mogłyby różne rzeczy powychodzić. Generalnie – WOŚP ma takie wsparcie medialno-urzędowo-pierdolcowe, że to kilkadziesiąt zebranych baniek robi w sumie słabe wrażenie w kapitalistycznej rzeczywistości XXI wieku. Mam takie dziwne wrażenie, że łebski kapitalista dysponując podobnymi środkami wymyśliłby przedsięwzięcie generujące 10 razy większy dochód.

    Nie mówiąc już o tym, że istnieje korwinistyczno-utylitarna linia ataku, ale starczy mi już pracy na swoje łatki (jak komuś się chce, to wyszuka se mój tekst na ten temat z P24).

  16. Quasi
    09/01/2012 o 2:34 pm

    @ mtwapa

    O dobroczynności gadałem kiedyś przez maila pandadą. Zacytuję, com wtedy napisał (odnosząc się/uzupełniając to, co napisał pandada):

    […] Swoją drogą, do swojego podejścia do kwestii pomocy charytatywnej też mnie kiedyś przekonałeś […]. Dodatkowo to podejście zestawia się ładnie z tym, czego Kanazawa (abstrahując od tego, że to bałwan i mitoman, więc do jego rewelacji należy podchodzić ze szczególną ostrożnością) doszukał się odnośnie różnic mentalnych między prawicowcami (w USA „konserwatystami”) a lewicowcami (w USA „liberałami”). Zacytuję:

    The primary means that citizens of capitalist democracies contribute their private resources for the welfare of the genetically unrelated others is paying taxes to the government for its social welfare programs. The fact that conservatives have been shown to give more money to charities than liberals is not inconsistent with the prediction from the Hypothesis; in fact, it supports the prediction. Individuals can normally choose and select the beneficiaries of their charity donations. For example, they can choose to give money to the victims of the earthquake in Haiti, because they want to help them, but not to give money to the victims of the earthquake in Chile, because they don’t want to help them. In contrast, citizens do not have any control over whom the money they pay in taxes benefit. They cannot individually choose to pay taxes to fund Medicare, because they want to help elderly white people, but not AFDC, because they don’t want to help poor black single mothers. This may precisely be why conservatives choose to give more money to individual charities of their choice while opposing higher taxes.

    Pomoc charytatywna, w porównaniu do preferowanych przez lewicę rozwiązań systemowych finansowanych z przymusowych podatków, moim zdaniem jest z natury rzeczy skrajnie niewydajna i lokowana skrajnie suboptymalnie z dwóch zasadniczych powodów:

    (i) Koszta zbierania dobrowolnych datków są znacznie większe niż koszta zbierania podatków i redystrybucji pochodzących z nich środków, w dodatku przychody z akcji charytatywnych są o wiele mniej przewidywalne i stabilne, więc trudno w oparciu o nie planować jakieś długotrwałe przedsięwzięcia.
    Pomyślmy, ile może być warty owsiakowy szoł oraz praca związanych z nim wolontariuszy? Nie zdziwiłbym się, że gdyby ci wszyscy ludzie – tj. osoby organizujące WOŚP i jej finał, sponsorujące ją firmy, oraz „zwykli” ludzie wrzucający do puszek czy kupujący jakieś gówno na licytacjach – ten dobroczynny zapał zainwestowali nie w partycypację w megalomaniaczym kiczowatym szole, lecz w wykonywanie swojej regularną pracę „o jeden dzień dłużej” (choćby kosztem wolnego w święto 3 króli…) i rzetelnie zapłacili od niej podatek, to zyski dla służby zdrowia i całego społeczeństwa okazałyby się większe niż z tej całej obleśnej owsiakowej filantropii. A jeszcze większego zysku można by się spodziewać, gdyby społeczeństwo zgodziło się przeznaczać na służbę zdrowia większej części środków budżetowych, kosztem choćby wydatków na takie luksusy jak armia, kultura, sport czy autostrady. Lub na podniesienie podatków/składek zdrowotnych…
    Dla ilustracji: Rzygać mi się chce, gdy w jakichś Carrefourach widzę pleksiglasowe skrzynie z naklejonymi błagalnymi listami i zdjęciami jakichś potwornie chorych dzieci, na dnie których leży trochę drobnego bilonu wrzucanego przez odciążających portfele zwabionych reklamą konsumentów hipermarketowego chłamu. Wartość tego bilonu zapewne stanowi nędzny ułamek tego, ile kosztowały sąsiednie napierdalające w oczy i uszy hipermarketowe reklamy, czy choćby pensje tych biednych hostess upokarzających/”prostytuujących” się zaczepianiem klientów i wciskaniem im z udawanym entuzjazmem jakiegoś szajsu.

    (ii) Z akcji charytatywnych więcej pomocy dostaje niekoniecznie ten, kto jej bardziej potrzebuje, lecz ten, kto się potrafi lepiej zareklamować, często w poniżający lub bezczelny, żebraczy sposób.
    Czy ten konkretny oferowany przez Owsiaka sprzęt dla chorych dzieci jest tym, czego polska służba zdrowia najbardziej potrzebuje? Czy w ogóle to chore dzieci (i służba zdrowia) najbardziej w Polsce potrzebuje dodatkowych pieniędzy? A może w Polsce bardziej potrzebują ich dzieci co prawda zdrowe, ale niedożywione, bite i niedokształcone, albo więźniowie odsiadujący wyroki w przepełnionych celach, albo bezdomne i maltretowane psy i koty, albo kończąca w męczarniach swój w ogóle pełen męczarni żywot rzeźna trzoda? A może wszystko co w Polsce czegokolwiek potrzebuje, potrzebuje tego mniej, niż odpowiedniki choćby w Kongo, Nigrze, Liberii, Etiopii, Somalii, Burundi, Nepalu, Birmie, Kambodży, slumsach Indii i Ameryki Łacińskiej? A może wszyscy potrzebujący czegokolwiek cierpiący ludzi potrzebują tego mniej niż cierpiące – za sprawą ludzkiego okrucieństwa, bezduszności, egoizmu, chciwości i głupoty – zwierzęta?
    Skąd taki hipermarketowy czy orkiestrowy „filantrop” ma wiedzieć, kto lub co najbardziej potrzebuje jego zbywającego grosza?

    Działalność Owsiaka oczywiście generuje jakieś dobro bezwzględne. Aby ocenić Ile tego dobra wychodzi w ostatecznym bilansie – tj. po odjęciu bezpośrednich i pośrednich kosztów kwesty i ewentualnych ubocznych efektów kompensujących (typu przenoszenie przez państwo uzupełnianych Owsiakiem środków ze służby zdrowia na inne cele) – i jak rozsądnie jest ono dystrybuowane (tj. ile tam tego, co najbardziej potrzebne tym, którzy najbardziej potrzebują), to już trzeba by zebrania danych i jakichś analiz ekonometrycznych itd, których nie jestem w stanie przeprowadzić. Mam tu tylko pewne intuicje, które naszkicowałem powyżej (i które naszkicował pandada w podlinkowanym komentarzu). Jednym słowem: dofinansowywanie (dodatkowymi dziesiątkami milionów) służby zdrowia (potrzebującej dodatkowych miliardów) owsiakową dobroczynnością jawi mi się jak mieszanie betonu konstruktem złożony z łyżeczki podłączonej do silnika podłączonego do generatora podłączonego do silnika podłączonego do generatora podłączonego do silnika podłączonego do sieci… Dużo hałasu o drobne (pod warunkiem, że rozlicza się to z efektów dobroczynnych, nie rozrywkowych).

  17. mtwapa
    09/01/2012 o 2:43 pm

    kashmir :

    mtwapa :@Kashmir & Quasi
    Ale w czym jalowa? Wszystko idzie w fajerwerki i prad dla szansonistow wylysialych a nalepki na sprzecie w szpitalach naklejaja tajni agenci?

    Mię się rozchodzi o to, że jakby tak się przyłożyć do tych wszystkich (państwowych!) kosztów związanych z WOŚP, a dodatkowo odliczyć koszta jej samej, to mogłyby różne rzeczy powychodzić.

    Gdyby babciom masowo wyrastaly wasy to mogly by byc nazywane dziadkami. Jakis odpal proponowal liczenie kosztow utraconych reklam, bo jak wiadomo gdyby ustanowic 8go stycznia „Dniem 24h reklamy w TVP” to Ty jako przedsiebiorca rzucilbys sie na wykupywanie czasu antenowego zapewne po cenie pomiedzy Wiadomosciami a Pogodynka. Podobnie widzowie w ramach wspierania dzialalnosci charytatywnej siedzieli by w tym dniu przykuci do foteli i ekranow z reklamami.

    Na moj gust to koszty relacji sa minimalne: woz transmisyjny i paru gosci z kamera. W porownaniu z Tancem Z Gwiazdami Pod Woda koszty sa znikome, a o kosztach serialu Klasztoro-Plebania-Zamek nawet wspominac nie warto.

    Serio, mam w dupie ze zamiast odpoczywac po dlugim urzedowaniu jakas grupa politrukow musi wbic sie w garnitury i pokazac na glownym placu miasta raz w roku.

    Generalnie – WOŚP ma takie wsparcie medialno-urzędowo-pierdolcowe, że to kilkadziesiąt zebranych baniek robi w sumie słabe wrażenie w kapitalistycznej rzeczywistości XXI wieku.

    W zapyzialym kraiku z GDP na leb za Gwinea Rownikawa i troche powyzej Saint Kitts and Nevis? Aby dac Ci pewna skale:

    Jeden z najlepszych osrodkow badan genetycznych na swiecie (Broad Institute) powstal jako darowizna od rodziny Broad-ow, poczatkowo w ilosci 200 mil $$$ na 10 lat. Uwierz mi na slowo ze taka suma pieniedzy robi roznice i wrazenie. Fundacja Gates’a startowala od 94mil $$$.

    A a PLu utrzymujesz ze owszem, mniejsza ale nie tragicznie mniejsza suma jest co, niewarta zachodu? Niezauwazalna?

    Za:
    http://en.wikipedia.org/wiki/Great_Orchestra_of_Christmas_Charity

    140 mil $$$ w 19 lat

    Mam takie dziwne wrażenie, że łebski kapitalista dysponując podobnymi środkami wymyśliłby przedsięwzięcie generujące 10 razy większy dochód.

    Co tam 10x wiekszy. Gdyby tylko rzeczony kapitalista byl bardzo ale bardzo lepski to dochod bylby co najmniej pincset razy wiekszy. Co ja godom, pinscet razy pinscet. Bo takie mam wrazenie.

    Aby moc cokolwiek sensownego powiediec zamiast uzewnetrzniac swoje glebokie przeonania trzeba porownac Orkiestre z innymi charytatywnymi zbiorkami biorac pod uwage wielkosc populacji a i przecietny dochod na osobe. Masz takie dane?

  18. Quasi
    09/01/2012 o 2:58 pm

    @ kashmir

    Ale wynika z tego, iż zgadzasz się, że jest w tym kupę hipokryzji. Imprezy sportowe nie udają, że nie są widowiskiem dla rozrywki mas.

    Prawdę mówiąc, to chyba nawet nie do końca – kibice (z upasionymi piwskiem dupskami ledwie wciśniętymi w fotele przed telewizorami) w końcu udają, że chodzi im o sport czy choćby o podziwianie sportu (jeśli chodzi o podziwianie, to dlaczego nie kibicują po prostu „najlepszym”, tylko „swoim”).

    Generalnie – WOŚP ma takie wsparcie medialno-urzędowo-pierdolcowe, że to kilkadziesiąt zebranych baniek robi w sumie słabe wrażenie w kapitalistycznej rzeczywistości XXI wieku.

    Ano.

    Mam takie dziwne wrażenie, że łebski kapitalista dysponując podobnymi środkami wymyśliłby przedsięwzięcie generujące 10 razy większy dochód.

    Przecież Owsiak jest takim „łebskim kapitalistą”. [Abstrahując od sensowności rozważania działalności-nie-dla-zysku jako kapitalistycznej.]

    Warto by porównać, ile (kasy&pracy) kosztuje zebranie i rozdystrybuowanie miliona złotych przez Owsiaka, przez hipotetycznego „łebskiego kapitalistę”, a ile przez urząd skarbowy/ZUS.

  19. 09/01/2012 o 3:09 pm

    @mtwapa

    No widzisz, skąd wiedziałem, że zaraz rzucisz się o kwity. Nie mam żadnego ciśnienia ani osobistego zatargu z Owsiakiem, żeby torpedować mu akcję. Przedstawiłem swoje wrażenia (zresztą dość harmonizujące z tym, o czym już konkretniej pisze Quasi), skoro zapytałeś, czemu uważam akcję za „jałową”. Niepotrzebnie się więc unosisz w swoim oskarzycielskim pseudo-sarkazmie.

    Walą mnie kwity konkretnie odnośnie WOŚP (aczkolwiek sam ze swoim „koszta transmisji są minimalne” też się nieco ośmieszasz). Jest sobie show w tiwi jakich wiele, trochę śmieszne, jak internetowy łoś mtwapa piekli się, że inny internetowy łoś kashmir wyraził swoje „nie podoba mi się”.

  20. 09/01/2012 o 3:16 pm

    Quasi :@ kashmir

    Warto by porównać, ile (kasy&pracy) kosztuje zebranie i rozdystrybuowanie miliona złotych przez Owsiaka, przez hipotetycznego „łebskiego kapitalistę”, a ile przez urząd skarbowy/ZUS.

    No i o to mi chodzi. Po prostu mam takie odczucie (za które znienawidził mnie mtwapa) jak widzę tę całą akcję, jej promocję, 20-letni PR, wsparcie mnóstwa znanych ludzi itp., że Owsiak zbiera tej kasy jakoś przeraźliwie NIEWIELE właśnie…

  21. 09/01/2012 o 3:17 pm

    Quasi :
    Warto by porównać, ile (kasy&pracy) kosztuje zebranie i rozdystrybuowanie miliona złotych przez Owsiaka, przez hipotetycznego „łebskiego kapitalistę”, a ile przez urząd skarbowy/ZUS.

    (Się tag wysypał)

    No i o to mi chodzi. Po prostu mam takie odczucie (za które znienawidził mnie mtwapa) jak widzę tę całą akcję, jej promocję, 20-letni PR, wsparcie mnóstwa znanych ludzi itp., że Owsiak zbiera tej kasy jakoś przeraźliwie NIEWIELE właśnie…

  22. mtwapa
    09/01/2012 o 3:32 pm

    @Quasi
    re koszt zbierania i zyski

    Nawet przy zbieraniu podatkow nie zbiera sie wszystkiego do jednego kapelusza tylko czesto rozdziela na federalny/ogolnokrajowy, stanowy/wojewodzki i gminny/county. Bo ze stolicy czesto kiepsko widac jakie sa potrzeby poszczegolnych Pierdziszewow i nastepnie uszeregowac je w jedynie slusznym szeregu. Dlatego nie mam nic przeciwko aby chetni obywatele dobrowolnie opodatkowali sie na wybrana przez siebie fundacje, wplacili datek na bezdomne hipopotamy w Kenii czy wsparli budowe wiatrakow na Tuvalu skoro ich taka fantazyja naszla.

    re: Wydatki na X vs wydatki na Y.
    Gdybysmy chcieli byc super-racjonalni i rozwazac np dobro ludzi ws dobro np. bezpanskich kundli, to zamiast schronisk dla zwierzat wystarczylyby Ochotnicze Druzyny Hyclowskie a zaoszczedzone pieniadze poszly by na np. leki dla staruszek czy niemowlakow. Ale co ja plote, przeciez opieke nad roznymi grupami wiekowymi tez mozemy sobie wartosciowac dlatego jeden jedyny podatek bylby przeznaczany na Najwazniejszy Jedyny i Przejedyny Cel a reszta populacji moglaby spokojnie zdychac pod mostem albo dozywac swoich dni na pozywnej bryji w kontenerowcu z objawowa opieka lekarska.

    Tak sie sklada ze jednoczesnie usilujemy osiagnac rozne cele. Chcemy miec stypendia dla utalentowanych wiejskich wiolonczelistow, emerytury dla psow policyjnych, GOPR takze dla wariatow idacych w klapkach na Rysy oraz doplaty do lekow dla ludzi ktorzy zwyczajnie umarliby np na cukrzyce gdyby mieli oplacac pelne rynkowe koszty lekarzy i insuliny.
    Jest to cholernie niewydolny system (ktos tam umiera by jakis prezenter „misyjnej” TV mogl jezdzic BMW) ale nigdy nie uda sie nam uszeregowac wszystkich i wszystkiego w/g potrzeb.

    To bylaby jedna z najbrutalniejszych dystopii jakie moge sobie wyobrazic.

    Na koniec: wartosc akcji Owsiaka nie polega jedynie na zebranych $$$, zakuionych urzadzeniach medycznych. Spoleczenstwo jako takie lepiej dziala kiedy istnieja wspolne akcje, czy to na poziomie ulicy czy calego kraju. Fajniej sie zyje w miejscu gdzie ludzie sie organizuja czy to aby wspolnie pojsc w gory, dac odczyt w szkole czy towarzystwie, zebrac pieniadze na wiate na przystanku czy nawet zbic ja z desek.

  23. 09/01/2012 o 3:54 pm

    Jeśli można, co do czasu i kosztów czasu antenowego. Otóż tak się składa, że Owsiaka relacjnować powinna TVP w ramach misji, bo właśnie po to dostaje abonament, żeby nie musiała wszystko przeliczać na czas antenowy.

  24. 09/01/2012 o 3:55 pm

    I jak mówi mtwapa nie da się zbudowac sprawnego państwa bez budowy kapitału społecznego, a kapitał społeczny buduje się właśnie na takich akcjach.

  25. mtwapa
    09/01/2012 o 4:09 pm

    kashmir :

    Quasi :
    Warto by porównać, ile (kasy&pracy) kosztuje zebranie i rozdystrybuowanie miliona złotych przez Owsiaka, przez hipotetycznego „łebskiego kapitalistę”, a ile przez urząd skarbowy/ZUS.

    (Się tag wysypał)
    No i o to mi chodzi. Po prostu mam takie odczucie (za które znienawidził mnie mtwapa) jak widzę tę całą akcję, jej promocję, 20-letni PR, wsparcie mnóstwa znanych ludzi itp., że Owsiak zbiera tej kasy jakoś przeraźliwie NIEWIELE właśnie…

    Po raz N-ty: pierdziolisz. Tu masz najwieksza na swiecie organizacje non-profit zbierajaca forse na badania nad rakiem prostaty. Dziala glownie w USA, kraju o tatl GDP nieporownywalnie wiekszym od PLu. W latach 1993-2009 zdolali zebrac 380mil $$$.

    http://en.wikipedia.org/wiki/Prostate_Cancer_Foundation#Accomplishments

    W kraju gdzie bilonerow maja nieco wiecej, tradycje dzialalnosci charytatywnej i spoleczenstwa obywatelskiego tez na innym poziomie. I wiesz co? Nikt nie pierdzieli ze mogliby uzbierac jeszcze wiecej gdyby.tylko (wstaw co zechesz)… Doczytaj jeszcze czy tak na ulicach zbieraja czy moze maja jakies tam wsparcie, np w klubach sportowych.

    Owsiak & Orkiestra wypada nadspodziewanie dobrze w porownaniu z innymi tego typu akcjami kiedy o zebrane fundusze chodzi.

  26. Quasi
    09/01/2012 o 4:49 pm

    galopujący major :
    I jak mówi mtwapa nie da się zbudowac sprawnego państwa bez budowy kapitału społecznego, a kapitał społeczny buduje się właśnie na takich akcjach.

    Naprawdę? Na akcjach, niejako ufundowanych na przekonaniu, że państwo to jeden wielki niereformowalny, niegodny zaufania syf, w którym tylko „złodzieje siedzą i pierdzą”, który tak naprawdę nam, kowalom własnego losu, nie jest do niczego potrzebne, stanowi jedynie kulę u nogi (zwłaszcza dla umierających z przepracowania i biegania po urzędach przedsiębiorców) i jeśli nawet od wielkiego dzwona chce się coś zrobić dla świata, to koniecznie poza państwem, żeby nie rozkradło i nie rozpierdziało. I jak u Orlińskiego – nic za darmo [Owsiak się płaszczy, liże stopy, namaszcza serduszkami i pajacuje, to mu rzucę, tak jak rzucam księdzu, bo w ogłoszeniach duszpasterskich wylicza imiennie najhojniejszych darczyńców; niczym WO, którego nic tak nie stymuluje do wypełniania obowiązków rodzicielskich, jak publiczne pochwały nauczycielki na wywiadówkach].

  27. axolotl
    09/01/2012 o 5:00 pm

    zgadzam się z tym dodatkowym kapitałem. Swoją drogą wartością dodaną tej całej akcji jest nie tylko wspieranie budowy społeczeństwa obywatelskiego, jednocząc ludzi wokół wspólnej akcji. Kupa dzieciaków ma frajdę z udziału w czymś dużym i istotnym, biegając z puszkami po mieście. Dodatkowo, te drogie imprezy nie tylko są nakierowane na uzbieranie jak największej ilości kasy na określony cel, ale realizują też inne potrzeby, choćby balonikowo-odpustowe. W małej dziurze, z której pochodzę, to była w pierwszej kolejności okazja do organizowania koncertów i imprez towarzyszących, czego prawie nie mieliśmy w ciągu roku. W Poznaniu to też nie tylko koncert i fajerwerki pod Zamkiem, ale seria koncertów w klubach, nauki tańca, całodzienna akcja krwiodawstwa. No i doskonała okazja, żeby gdzieś zabrać dzieciaki. To też okołokulturalny kapitał, który wpisuje się w misję państwa/samorządu, całkowicie już niezależnie od bazowej akcji dobroczynnej.

    Inna rzecz, że biernie uczestnicząc w akcji, wrzucając do puszki, nie dostaje się rocznego odpustu na działania społeczne, a jeśli do kogoś taki argument (że „owsiakofile” tak mają) trafia, to najprawdopodobniej wyłącznie do ideowo zorientowanych hejterów całej akcji.

  28. mtwapa
    09/01/2012 o 5:01 pm

    @Quasi:

    Nie moge zmienic calego panstwa ale moge (przy chocby biernej postawie sasiadow) miec prosta lawke na przystanku w Pierdziszewie. Zamiast pisac list protestacyjny w tej sprawie do cara w Warszawie co w swej laskawosci braku owej lawki nie zauwazyl.

    Przynajmniej w jedej mojej instytucji byl specjalny dzial nagabywaczy ktorzy zapraszali rozne nadziane osoby na przechadzki po instytucie zapewne zraszane szampanem. Nabijalismy sie z tego ale na jakims etapie instytut dolozyl drugie nazwisko do nazwy, przelknal zgrabnie dotacje i przetrwal. Sasiedni instytut nie mail tyle szczescia, zbankrutowal i zostal wchloniety.

  29. Quasi
    09/01/2012 o 6:29 pm

    @ mtwapa

    Nie moge zmienic calego panstwa ale moge (przy chocby biernej postawie sasiadow) miec prosta lawke na przystanku w Pierdziszewie. Zamiast pisac list protestacyjny w tej sprawie do cara w Warszawie co w swej laskawosci braku owej lawki nie zauwazyl.

    1. Przecież sprawne państwo, czy jakakolwiek organizacja (choćby armia), ma strukturę hierarchiczną, z odpowiednim rozproszeniem i podziałem kompetencji. Centrala/generalicja nie zajmuje się detalami, od tego ma odpowiednie filie/kaprali.

    2. Państwo/system/”Lewiatan” nie jest celem samym w sobie. Jest on sensowny o tyle, o ile jakieś cele, na których nam zależy, realizuje sprawniej, niż samodzielne jednostki – dzięki (i) podziałowi/specjalizacji pracy, (ii) efektowi skali i synergii, (iii) monopolowi, (iv) przymusowi. W przeciwnym razie nie ma powodu, by do danego zadania angażować Lewiatana.

    3. To, czym zajmuje się WOŚP to nie jest lokalna pierdoła, tylko wprost przeciwnie – to globalne wsparcie dla państwowego systemu ochrony zdrowia. WOŚP tu wprost i jawnie wchodzi w kompetencje państwa.

    Przynajmniej w jedej mojej instytucji byl specjalny dzial nagabywaczy ktorzy zapraszali rozne nadziane osoby na przechadzki po instytucie zapewne zraszane szampanem. Nabijalismy sie z tego ale na jakims etapie instytut dolozyl drugie nazwisko do nazwy, przelknal zgrabnie dotacje i przetrwal. Sasiedni instytut nie mail tyle szczescia, zbankrutowal i zostal wchloniety.

    Ale ja tu przecież piszę o suboptymalnościach związanych z zastanym stanem rzeczy i o ewentualnych lepszych alternatywnych stanach rzeczy, a nie o tym, jak sobie najlepiej radzić w ramach tego zastanego stanu rzeczy. Wiesz, to tak, jakbym mówił o zdrowym i niezdrowym jedzeniu siedząc w obozie koncentracyjnym, w którym bardzo się cieszymy, gdy mamy jedzenie jakiekolwiek.

    Zdaję sobie sprawę, że tu i teraz mamy taki stan rzeczy, że ludzie zamiast beznamiętnego, rutynowego płacenia dodatkowego podatku/składki bezdusznej machinie fiskalnej, wolą żeby od nich te same pieniądze wyłudzała, acz zapewne sporo wyższym kosztem i z gorszą efektywnością/racjonalnością, odpustowa machina rozrywki. To smutne, ubolewam nad tym stanem rzeczy, ale rozumiem, że póki co inaczej się nie da – i oczywiście jest lepiej, że ludzie bawią się na owsiaczym odpuście, który daje coś jakimś potrzebującym, niżby mieli bawić się na odpustach, które nie dają im niczego. Nie zgadzam się tylko z bezkrytyczną akceptacją obecnego stanu rzeczy i ze ślepym zachwytem nad prowizorycznymi/iluzorycznymi rozwiązaniami realnych problemów tego stanu rzeczy, zwłaszcza w sytuacji, gdy lepsze rozwiązania są osiągalne.

  30. 09/01/2012 o 6:33 pm

    Quasi, ale popełniasz błąd biorąc WOSP za akcję „zamiast” dodatkowego podatku, a nie „obok” podatku. Nikt nie podnosi kwestii WOSP przy rozważaniach o ewentualnym podniesieniu składki zdrowotnej.

  31. vHF
    09/01/2012 o 7:17 pm

    galopujący major :
    Quasi, ale popełniasz błąd biorąc WOSP za akcję „zamiast” dodatkowego podatku, a nie „obok” podatku. Nikt nie podnosi kwestii WOSP przy rozważaniach o ewentualnym podniesieniu składki zdrowotnej.

    Ale to jest, przynajmniej czysto logicznie, jest błędny argument — bo może jakby się te kilka tysięcy więcej ludzi przeniosło na tamten świat bo zabrakło WOŚP-owej aparatury, to by stawkę podniesiono.

  32. Quasi
    09/01/2012 o 7:54 pm

    galopujący major :
    Quasi, ale popełniasz błąd biorąc WOSP za akcję „zamiast” dodatkowego podatku, a nie „obok” podatku. Nikt nie podnosi kwestii WOSP przy rozważaniach o ewentualnym podniesieniu składki zdrowotnej.

    Jeśli przyjmiemy, że składka jest wydajniejszą&racjonalniejszą metodą na pozyskiwanie i rozdystrybuowanie środków na ochronę zdrowia, to taki symbiotyczny układ nie ma sensu, tak jak nie ma sensu utrzymywanie obok nowoczesnych wojsk pancernych średniowiecznej kawalerii. Zamiast mieć Orkiestrę obok wyższej składki nie lepiej/wydajniej składkę podnieść bardziej?
    A jeśli już tak bardzo komuś zależy, żeby bawić się w dobroczynność dla samej zabawy w dobroczynność, bez względu na ilość trwonionej przy okazji energii, to może sobie znaleźć inny, bardziej zaniedbywany dotąd cel – mało jest na świecie rzeczy do zrobienia?

    I jeszcze podkreślę: Ja tu nie krytykuję specyficznie WOŚP, tylko ogólnie dobroczynność, jako suboptymalną względem rozwiązań systemowych metodę czynienia dobra – WOŚP to tylko ilustracja. Ale zgoda – skoro jest jak jest i ludzie, z powodu swojej próżności czy czego tam, wolą dobroczynność zamiast Systemu do tego stopnia, że wolą nie dać nic, niż dać poprzez System, to oczywiście nie ma wyjścia i filantropię trzeba wspierać, tak jak choćby wspierało się Stalina żeby pozbyć się hitlerysnów.

  33. Quasi
    09/01/2012 o 7:59 pm

    vHF :

    galopujący major :
    Quasi, ale popełniasz błąd biorąc WOSP za akcję „zamiast” dodatkowego podatku, a nie „obok” podatku. Nikt nie podnosi kwestii WOSP przy rozważaniach o ewentualnym podniesieniu składki zdrowotnej.

    Ale to jest, przynajmniej czysto logicznie, jest błędny argument — bo może jakby się te kilka tysięcy więcej ludzi przeniosło na tamten świat bo zabrakło WOŚP-owej aparatury, to by stawkę podniesiono.

    Ale przecież ciągle się przenoszą – Polska ma niższą średnia długość życia i wyższą śmiertelność niemowląt niż wiele bogatszych państw. Niższe (z konieczności) nakłady na służbę zdrowia zapewne znacząco się do tego przyczyniają.

  34. vHF
    09/01/2012 o 8:20 pm

    Quasi :
    Ale przecież ciągle się przenoszą – Polska ma niższą średnia długość życia i wyższą śmiertelność niemowląt niż wiele bogatszych państw. Niższe (z konieczności) nakłady na służbę zdrowia zapewne znacząco się do tego przyczyniają.

    Nie no jasne, mnie chodziło o teoretyczną sytuację, w której istnieje jakiś próg niezadowolenia społecznego spowodowanego złym stanem służby zdrowia, powyżej ktorego stawka musi zostać podniesiona w wyniku presji społecznej. Jest możliwe, że te kilka-kilkanaście tysięcy zgonów zażegnanych WOŚP-ową aparaturą trzyma nas tuż poniżej tego progu. Jeśli tak, to przy założeniu, że wyższa stawka jest pożądana, wkład Orkiestry jest netto negatywny a major nie ma racji, że WOŚP is stawka to tematy niepołączone.

    Sorry jeśli zbyt wysoki poziom abstrakcji. Skrzywienie zawodowe.

  35. mtwapa
    09/01/2012 o 8:35 pm

    vHF :

    Nie no jasne, mnie chodziło o teoretyczną sytuację, w której istnieje jakiś próg niezadowolenia społecznego spowodowanego złym stanem służby zdrowia, powyżej ktorego stawka musi zostać podniesiona w wyniku presji społecznej.

    Chyba kilka piekiel musialoby wczesniej zamarznac. W sytuacji gdy publiczna sluzba zdrowia/transport nie wydala moim naturalnym odruchem nie jest:

    A) zaplace wieksza stawke coby mnie i KRUSakom dobrze sie dzialo

    tylko:

    B) co zrobic / ile zaplacic / gdzie sie przeniesc aby niezbedne swiadczenia uzyskac.

    Z punktu widzenia lokalnej spolecznosci lepiej byloby gdyby jacyc podwarszawscy Pierdziszowianie zamiast dymac wlasnym autem 1.5h w korkach zaproponowali PKP wprowadzenie drozszych biletow. Wiele znasz takich inicjatyw w PL?

  36. Quasi
    09/01/2012 o 9:00 pm

    vHF :

    Quasi :
    Ale przecież ciągle się przenoszą – Polska ma niższą średnia długość życia i wyższą śmiertelność niemowląt niż wiele bogatszych państw. Niższe (z konieczności) nakłady na służbę zdrowia zapewne znacząco się do tego przyczyniają.

    Nie no jasne, mnie chodziło o teoretyczną sytuację, w której istnieje jakiś próg niezadowolenia społecznego spowodowanego złym stanem służby zdrowia, powyżej ktorego stawka musi zostać podniesiona w wyniku presji społecznej. Jest możliwe, że te kilka-kilkanaście tysięcy zgonów zażegnanych WOŚP-ową aparaturą trzyma nas tuż poniżej tego progu. Jeśli tak, to przy założeniu, że wyższa stawka jest pożądana, wkład Orkiestry jest netto negatywny a major nie ma racji, że WOŚP is stawka to tematy niepołączone.
    Sorry jeśli zbyt wysoki poziom abstrakcji. Skrzywienie zawodowe.

    Obawiam się, że przeceniasz znaczenie WOŚP. Orkiestra generuje rocznie ile? Na finale to jakieś 40 milionów (nie wiem czy to podsumowanie roczne, czy tylko ten jeden dzień). Ile wynoszą roczne wydatki państwa na służbę zdrowia (to, zdaje się, jakieś 6% PKB)? To pieniądze rzędu dziesiątek miliardów.
    A zakup sprzętu to nie wszystko. Sporo kosztuje jego używanie i utrzymanie, a na to Orkiestra chyba nie zbiera.
    Nie wyobrażam sobie, żeby bez tych drobnych od Owsiaka sytuacja służby zdrowia pogorszyła się na tyle, żeby wywołać społeczne niepokoje.

  37. vHF
    09/01/2012 o 9:43 pm

    Nie nie. Moja teoretyczna konstrukcja była sprowokowana uwagą majora, że WOŚP jest „obok” a nie „zamiast” podatku, i miała tylko wykazać, że niekoniecznie, nawet jeśli WOŚP w dyskusjach o składce nie figuruje. W szczególności nie uważam, żeby WOŚP „ratowała” nas od podwyżki stawki zdrowotnej, zgodnie z tym co pisze Quasi.

    Natomiast, contra mtwapa, uważam że znaczne pogorszenie standardów w służbie zdrowia zaoowocowałaby konkretną presją na zwiększenie składki zdrowotnej. I scenariuszem B) zresztą też, bo przecież się nie wykluczają.

  38. 09/01/2012 o 10:55 pm

    Ale zaraz, zaraz, żeby zauważyć prawidłowość brak WOSP to ileś zgonów więc zwiększmy składkę, to WOSP musiałaby najpierw odnieść sukces. Gdyby nie było WOSP nie można by przecież do WOSP porównywać. Dalej, skoro WOSP ileś x ratuje, to trzeba by iść na ryzyko, a niech x umrze, bo wedle moich przewidywań doprowadzi to do uratowania x+1. Imho to dosyć mało prawdopodobne, że ktoś pójdzie na te równanie.

  39. mtwapa
    10/01/2012 o 10:07 am

    vHF :

    Natomiast, contra mtwapa, uważam że znaczne pogorszenie standardów w służbie zdrowia zaoowocowałaby konkretną presją na zwiększenie składki zdrowotnej. I scenariuszem B) zresztą też, bo przecież się nie wykluczają.

    To zalezy gdzie lokujesz PL na skali swiadomosci podatkowej pomiedzy Szwecja a Somalia. Tak dlugo jak biedny rolnik Ziemkiewicz oraz 100+ hektarowi ofoliowani paprykarze dymaja nieKRUSiakow nawolywania o wieksza stawke zdrowotna wzbudzac moga jedynie gluchy smiech.

  40. Świdrygiełło
    11/01/2012 o 6:54 am

    mtwapa :

    vHF :
    Natomiast, contra mtwapa, uważam że znaczne pogorszenie standardów w służbie zdrowia zaoowocowałaby konkretną presją na zwiększenie składki zdrowotnej. I scenariuszem B) zresztą też, bo przecież się nie wykluczają.

    To zalezy gdzie lokujesz PL na skali swiadomosci podatkowej pomiedzy Szwecja a Somalia. Tak dlugo jak biedny rolnik Ziemkiewicz oraz 100+ hektarowi ofoliowani paprykarze dymaja nieKRUSiakow nawolywania o wieksza stawke zdrowotna wzbudzac moga jedynie gluchy smiech.

    Nieładnie tak kłamać.
    Dotacje do nieKRUSiaków, czyli ZUSiaków są większe niż do KRUS, tu nie ma miejsca żadne dymanie jednych przez drugich. Tu wszyscy są dymani przez głupi, kosztowny i niewydolny system. Rolnicy dają się dymać trochę mniej, co skutkuje bezinteresowną zawiścią podobnych tobie przygłupów.

  41. Świdrygiełło
    11/01/2012 o 6:56 am

    Przestawiamy wajchę. Nadal będziemy robić w globalnym ociepleniu, ale teraz nie będziemy z nim walczyć, tylko dogrzewać planetę, żeby odwlec zlodowacenie.
    http://wiadomosci.onet.pl/nauka/emisja-dwutlenku-wegla-opozni-epoke-lodowcowa,1,4992974,wiadomosc.html
    Byle się kasa zgadzała i brali ją nadal ci, co dotychczas.

  42. 11/01/2012 o 1:55 pm

    Pomysł prognozowania, co będzieMY robić, a czego nie w nauce i globalnej polityce, na podstawie przedruku 1 (słownie: jednego) artykułu, i to przedruku z onetu (dzizas, kurwa), jest tak kretyński, że wpaść na niego mógł tylko korwinista. Idź stąd, jesteś tępy.

  43. Świdrygiełło
    11/01/2012 o 3:17 pm

    galopujący major :
    Pomysł prognozowania, co będzieMY robić, a czego nie w nauce i globalnej polityce, na podstawie przedruku 1 (słownie: jednego) artykułu, i to przedruku z onetu (dzizas, kurwa), jest tak kretyński, że wpaść na niego mógł tylko korwinista. Idź stąd, jesteś tępy.

    Jeśli ja jestem tępy, to jak nazwać tych, którzy wierzą w globcio?

  44. 11/01/2012 o 3:30 pm

    Z dobrego serca (naprawdę). Stary, po co się za to bierzesz. Jeśli cała Twoja wiedza o globcio sprowadza się do przeklejania artykułów z onetu, to naprawdę jest bliska zeru i daj se z tym spokój. Nie znasz się na tym, próbujesz się mądrzyć i cała Twoja retoryka to taki ziemkiewiczowski chłopski rozum. Widać, że nie masz i nigdy nie miałeś nic wspólnego z literaturą naukową, nie mówiąc o badaniach naukowych, ale chcesz błyszczeć. No nie żartujmy.

  45. mtwapa
    11/01/2012 o 4:38 pm

    @Major:

    Czy jest sens rozmawiac z osobnikiem ktoremu roi sie ze za 126PLZ skladki zdrowotnej kwartalnie 300 hektarowy rolnik jest lupiony przeplacajac otrzymywane swiadczenia zdrowotne?

    http://www.krus.gov.pl/krus/krus-w-liczbach/wymiar-kwartalnych-skladek-na-ubezpieczenie-spoleczne-rolnikow/

    Inna planeta albo za duzo kurwiniowki pociagnietej z gwinta o poranku.

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: