Strona główna > felietonik > Metamorfoza

Metamorfoza

Gdy Dorota M. obudziła się pewnego dnia z niespokojnych snów, stwierdziła że wyrosły jej okropne wąsy. Początkowo szelest i drapanie w poduszkę wciąż brała za nocny koszmar, jednak delikatne ukłucia w opuszki palców nie pozostawiały złudzeń. Dorota głaskała szczecinę. Zerwała się szybko z tapczanu i, roztrącając pantofle, pobiegła do lustra. Wąsy sterczały gęsiego, niczym halabardy szwedzkiej piechoty gotowej do potopu. Dorota krzyknęła.

Gdy po 20 minutach pozostali domownicy próbowali dostać się do łazienki, wąsy wciąż bezczelnie tkwiły pod nosem Doroty, a sama Dorota, opierając się plecami o drzwi, podniesionym głosem zarzekała się, że za nic w świecie ich nie otworzy. I pewnie stałaby tak, nie wiadomo jak długo, gdyby nie nagły dźwięk telefonu.

– Dorota, do ciebie – krzyknął Marek – mówią, że dostałaś Nobla!

– Jezu! – pisnęła Dorota i zanim się Marek zorientował, szybciutko czmychnęła do sypialni, zamykając drzwi na zasuwkę.

No to  się, kurwa, zasuwka na coś przydała – klął Marek bezradnie szarpiąc za klamkę.

Pół dnia trwało przekonywanie Doroty, żeby wreszcie wyszła z sypialni. Za każdym razem, gdy Marek przez okno w kuchni, wyciągając się jak struna, podawał jej talerz z jedzeniem, plastikowy nocnik, komórkę, Biblię obrazkową albo komputer do pisania – Dorota odmawiała, lewą ręką zasłaniając usta. Marek zaczynał poważnie się niepokoić. Nobel, a tu Dorota ześwirowała!

– Przecież nie będziesz tam tkwiła miesiącami! – krzyczał. – Wieczorem masz podpisać jakieś papiery!

Odpowiadała mu głucha cisza. Sytuacje uratował dopiero drugi telefon. Tym razem od Adama. Z Gazety! Dorota wreszcie odsunęła zasuwkę i stanęła w progu. Ubrana w kombinezon i białą, narciarską kominiarkę, bardziej przypominała niemieckiego mordercę, niż ukochaną Dorotę, która jeszcze wczoraj z chichotem podrzucała liście w październikowym słońcu.

– Dorota, to na pewno Ty? – nieśmiało zapytał Marek.

– Wyjdziemy przez piwnicę, żeby uniknąć mediów  – odparła szorstko i otworzyła szafkę z butami.

Na salę prowadzono ją przez kulisy. Niczemu się nie dziwiła, ani plątaninie korytarzy, ani temu, że Marek musiał zostać za drzwiami, ani nawet, że nie pytano jej o kominiarkę. W końcu Nobla dostała po raz pierwszy, więc skąd miała znać wszystkie procedury? Wreszcie zjawił się Szymon Hołownia, złapał Dorotę za rękę i, mimo jej nieśmiałych protestów, ściągnął kominiarkę, wypychając noblistkę na podest.

Niewielka sala, nad którą unosił się transparent „Przyszły polski Nobel 2040” zerwała się z miejsca i zaczęła bić brawo. Polski Nobel – krzyczano zewsząd, a wrzawa robiła się coraz głośniejsza. Polski Nobel! Dla Polski! I dopiero po chwili Dorota zdołała ujrzeć, że  w swym nieszczęściu już nie jest sama i że wszyscy inni też mają wąsy. I Paweł Wroński, i Kamil Durczok, i cały skład „Szkła Kontaktowego” i nawet red Sobolewska, która tak bardzo chwaliła jej książki. A Eliza Szybowicz to oprócz wąsów nosiła jeszcze szpicbródkę. Przeważały wąsy Dmowskiego, bądź Piłsudskiego, ale gdzieniegdzie, jeśli się dobrze przypatrzeć, przebijało włosie Witosa z Daszyńskim. Adam Michnik dumnie obnosił się z wąsami Wałęsy, a kardynał Nycz, błyszczał rachitycznym zarostem młodego Wojtyły z czasów okupacji.

Sama Dorota, z wąsami Łopuszańskiego sprawiała wrażenie wciąż zaskoczonej, ale zaraz zaczęła rozmawiać z Szymonem Hołownią o Bogu, matce, Ojczyźnie, a wąsy niepostrzeżenie zaczęły gęstnieć i sztywnieć, tak że pod koniec zupełnie już przypominały piastowskie wąsiska Bolesława Chrobrego.

  1. 06/12/2011 o 3:24 pm

    fiu fiu … no to się Nergal swoim wąsikiem ładnie wpisał w Twoje opowiadanie ;-)

    A Maslowska mi obca. Jeszcze.

  2. 06/12/2011 o 4:03 pm


    Dorota Wodecka: Dlaczego pani posyła córkę na religię?

    Dorota Masłowska: Bo z etyką były jakieś komplikacje logistyczne. I stwierdziliśmy, że niech popróbuje, pointeresuje się, (…)
    Groźny Bóg, pachnący wilgocią kościół i wizja piekła, co we mnie, osobie wrażliwej, ewoluowało w takie konstrukcje logiczne, mentalne i moralne, przed którymi chciałabym dziecko ochronić. Z drugiej strony, jak wspominałam, to część naszej kultury, obyczajowości, historii. Trudno wychować dziecko w abstrakcji od tego, że każdy dorosły sto razy dziennie mówi w tym kraju „o Boże”, albo „Jezus, Maria”.

    Na religii zapewne pięknie to wyjaśnią. Pokażą szersze spektrum.

  3. Batistuta
    06/12/2011 o 4:04 pm

    Hahah…no muszę tutaj powiedzieć, bo Coryllus mnie banuje a moje konto na s24 jest zwinięte: Piękna Remedios to poprzednie wcielenie Batistuty…..

  4. Batistuta
    06/12/2011 o 4:06 pm

    Batistuta :
    Hahah…no muszę tutaj powiedzieć, bo Coryllus mnie banuje a moje konto na s24 jest zwinięte: Piękna Remedios to poprzednie wcielenie Batistuty…..

    Sorry, to miało iść pod poprzednią notkę.
    Państwo wybaczą.

  5. 06/12/2011 o 6:54 pm
  6. cyncynat
    06/12/2011 o 7:30 pm

    fajne :)

  7. gatorinho
    06/12/2011 o 7:53 pm

    Batistuta :
    Hahah…no muszę tutaj powiedzieć, bo Coryllus mnie banuje a moje konto na s24 jest zwinięte: Piękna Remedios to poprzednie wcielenie Batistuty…..

    kłamiesz

  8. barista
    06/12/2011 o 7:56 pm

    Fajne.

  9. Opos
    06/12/2011 o 7:56 pm

    Ale na czym polega w tym przypadku wąsatość? Na jej coming-oucie czy posyłaniu dziecka na religię (przez wierzącą matkę)? Skoro wierzy, to posyła. Ja nie wierzę i nie posyłam. Gdybym nie wierzył, a posyłał i pieprzył o kulturze i obyczajowości, tobym był wąsaty.

  10. 06/12/2011 o 8:20 pm

    kanczendzonga :

    fiu fiu … no to się Nergal swoim wąsikiem ładnie wpisał w Twoje opowiadanie ;-)

    A Maslowska mi obca. Jeszcze.

    W ciemno obstawiam, że Nergal ma coś z wąsacza;)

  11. 06/12/2011 o 8:22 pm

    DoktorNo :

    Jeśli już jesteśmy już przy Coryllusie…

    http://dehylator.wordpress.com/2011/12/02/artysci-pod-specjalnym-nadzorem/

    Całe to latte24.pl to kolejna, olśniewająca „rewolucja w blogosferze”.

  12. 06/12/2011 o 8:22 pm

    cyncynat :

    fajne :)

    barista :

    Fajne.

    Nie spamować.

  13. 06/12/2011 o 8:23 pm

    gatorinho :

    Batistuta :
    Hahah…no muszę tutaj powiedzieć, bo Coryllus mnie banuje a moje konto na s24 jest zwinięte: Piękna Remedios to poprzednie wcielenie Batistuty…..

    kłamiesz

    Jak to, jak to?

  14. 06/12/2011 o 8:24 pm

    Opos :

    Ale na czym polega w tym przypadku wąsatość? Na jej coming-oucie czy posyłaniu dziecka na religię (przez wierzącą matkę)? Skoro wierzy, to posyła. Ja nie wierzę i nie posyłam. Gdybym nie wierzył, a posyłał i pieprzył o kulturze i obyczajowości, tobym był wąsaty.

    Na uzasadnieniu posyłania dziecka na religię. Hint: nie posyła, dlatego że jest wierząca.

  15. otto
    06/12/2011 o 8:51 pm

    Nergal:
    „Karierę zawdzięczasz w pewnej mierze Kościołowi katolickiemu.
    – Mówiłem już o tym chyba sto razy. Pierwszą gitarę kupiłem za pieniądze z komunii świętej. Poniekąd więec istnienie Behemotha zawdzięczamy Panu Jezusowi.”
    http://www.przeglad-tygodnik.pl/pl/artykul/ja-zlo-narodowe

  16. 06/12/2011 o 8:58 pm

    a mnie strasznie wkurwiają wszelkie „wąsate” metafory…

    Ale z drugiej strony mało co mnie nie wkurwia dziś.

  17. 06/12/2011 o 9:42 pm

    Reakcja niepobożnego ludu na zajawkę wywiadu z Masłowską jest jednoznacznie alergiczna, podejrzewam prymitywną prowokację. Bo przecież niemożliwe żeby Masłowska naprawdę była taka głupia.

  18. Opos
    06/12/2011 o 9:47 pm

    galopujący major :

    Opos :
    Ale na czym polega w tym przypadku wąsatość? Na jej coming-oucie czy posyłaniu dziecka na religię (przez wierzącą matkę)? Skoro wierzy, to posyła. Ja nie wierzę i nie posyłam. Gdybym nie wierzył, a posyłał i pieprzył o kulturze i obyczajowości, tobym był wąsaty.

    Na uzasadnieniu posyłania dziecka na religię. Hint: nie posyła, dlatego że jest wierząca.

    Może niesłusznie zbyt mocno utożsamiłem wąsy z polskością, bo to uzasadnienie jest głupie, ale jednak dość powszechne. W końcu to między innymi dla takich ludzi napisali książki Dawkins, Harris czy Hitchens, żeby przekonać ich, jak pozorne są zalety religii, której się trzymają z przyzwyczajenia.

  19. Batistuta
    06/12/2011 o 10:29 pm

    galopujący major :

    gatorinho :

    Batistuta :
    Hahah…no muszę tutaj powiedzieć, bo Coryllus mnie banuje a moje konto na s24 jest zwinięte: Piękna Remedios to poprzednie wcielenie Batistuty…..

    kłamiesz

    Jak to, jak to?

    Powaga. To było tak, że Batistuta czasem łaził sobie po różnych blogach, a blog Coryllusa, z oczywistych względów, bardzo Batistutę przyciągał. No i któregoś razu Batistuta się wkurwił i się zalogował żeby nabluzgać Coryllusowi, a że akurat czytał Batistuta Marqueza….
    Potem Batistuta zrobił sobie takie prawdziwe konto, i na samym początku jeszcze raz zdissował Coryllusa.
    A poszło na Bogu ducha winnego Orilińskiego Wojciecha.

  20. Batistuta
    06/12/2011 o 10:30 pm

    Acha: ujawniam to, żeby nie było z tego jakiejś grubszeh awantury: Coryllus chyba naprawdę sądzi, że Piękna Remedios to był Orliński.

  21. Batistuta
    06/12/2011 o 10:31 pm

    I bez żadnych pedalskich podtekstów.

  22. cyncynat
    06/12/2011 o 10:33 pm

    maly konkursik bez nagrod. kto to powiedzial: „O Boże, jakie to jest ekstra, sejwy w grach z ajfona przechodzą na ajpada!”

  23. Batistuta
    06/12/2011 o 10:43 pm

    Opos :

    galopujący major :

    Opos :
    Ale na czym polega w tym przypadku wąsatość? Na jej coming-oucie czy posyłaniu dziecka na religię (przez wierzącą matkę)? Skoro wierzy, to posyła. Ja nie wierzę i nie posyłam. Gdybym nie wierzył, a posyłał i pieprzył o kulturze i obyczajowości, tobym był wąsaty.

    Na uzasadnieniu posyłania dziecka na religię. Hint: nie posyła, dlatego że jest wierząca.

    Może niesłusznie zbyt mocno utożsamiłem wąsy z polskością, bo to uzasadnienie jest głupie, ale jednak dość powszechne. W końcu to między innymi dla takich ludzi napisali książki Dawkins, Harris czy Hitchens, żeby przekonać ich, jak pozorne są zalety religii, której się trzymają z przyzwyczajenia.

    Przecież Dawkins to jełop…Taki Kołakowski go zamiata.

  24. gatorinho
    06/12/2011 o 10:44 pm

    galopujący major :

    gatorinho :

    Batistuta :
    Hahah…no muszę tutaj powiedzieć, bo Coryllus mnie banuje a moje konto na s24 jest zwinięte: Piękna Remedios to poprzednie wcielenie Batistuty…..

    kłamiesz

    Jak to, jak to?

    Dotychczas myślałem, że szczytowym osiągnięciem mojego amatorskiego trollingu jest zmuszenie mojego ulubieńca krzysztofjaw do ujawnienia personaliów, ale jednak nie. Tu wykiełkowało coś piękniejszego i to zupełnie bez podlewania :-)

  25. vHF
    06/12/2011 o 10:53 pm

    cyncynat :
    maly konkursik bez nagrod. kto to powiedzial: „O Boże, jakie to jest ekstra, sejwy w grach z ajfona przechodzą na ajpada!”

    Naczelny Lurker tego bloga alias wiedźmin trollingu?

  26. Opos
    06/12/2011 o 10:55 pm

    Batistuta :

    Opos :

    galopujący major :

    Opos :
    Ale na czym polega w tym przypadku wąsatość? Na jej coming-oucie czy posyłaniu dziecka na religię (przez wierzącą matkę)? Skoro wierzy, to posyła. Ja nie wierzę i nie posyłam. Gdybym nie wierzył, a posyłał i pieprzył o kulturze i obyczajowości, tobym był wąsaty.

    Na uzasadnieniu posyłania dziecka na religię. Hint: nie posyła, dlatego że jest wierząca.

    Może niesłusznie zbyt mocno utożsamiłem wąsy z polskością, bo to uzasadnienie jest głupie, ale jednak dość powszechne. W końcu to między innymi dla takich ludzi napisali książki Dawkins, Harris czy Hitchens, żeby przekonać ich, jak pozorne są zalety religii, której się trzymają z przyzwyczajenia.

    Przecież Dawkins to jełop…Taki Kołakowski go zamiata.

    Nie zamierzam udawać, że znam dorobek Kołakowskiego, bo zniechęciły mnie takie jego wypowiedzi:

    Czy mimo to mógłbyś powiedzieć o sobie, że jesteś chrześcijaninem?

    – W jakimś sensie ogólnym, którego jednak nie potrafię zdefiniować, tak. Jestem przywiązany do tradycji chrześcijańskiej, do wielkiej siły Ewangelii, Nowego Testamentu. Uważam to za fundament naszej kultury. Ale nie tylko. Mam poczucie, że dla mnie samego jest to bardzo ważne. A więc w jakimś luźnym sensie mógłbym się chwalić, że jestem chrześcijaninem. Ale nie tylko chrześcijaństwo cenię, bardzo cenię także buddyzm.

    http://wyborcza.pl/1,100696,5739026,Kolakowski__W_zasadzie_jestem_chrzescijaninem.html

  27. Batistuta
    06/12/2011 o 10:56 pm

    gatorinho :

    galopujący major :

    gatorinho :

    Batistuta :
    Hahah…no muszę tutaj powiedzieć, bo Coryllus mnie banuje a moje konto na s24 jest zwinięte: Piękna Remedios to poprzednie wcielenie Batistuty…..

    kłamiesz

    Jak to, jak to?

    Dotychczas myślałem, że szczytowym osiągnięciem mojego amatorskiego trollingu jest zmuszenie mojego ulubieńca krzysztofjaw do ujawnienia personaliów, ale jednak nie. Tu wykiełkowało coś piękniejszego i to zupełnie bez podlewania :-)

    O kurwa…ale dałem się podpuścić…Koleś, Machiavelli to przy tobie cienas….

  28. cyncynat
    06/12/2011 o 11:30 pm

    vHF :

    cyncynat :
    maly konkursik bez nagrod. kto to powiedzial: „O Boże, jakie to jest ekstra, sejwy w grach z ajfona przechodzą na ajpada!”

    Naczelny Lurker tego bloga alias wiedźmin trollingu?

    Odrobine przekombinowales, poprawna odpowiedz jest prostsza. (wiem, zadne to wyzwanie)

  29. barista
    06/12/2011 o 11:33 pm

    galopujący major :

    cyncynat :
    fajne :)

    barista :
    Fajne.

    Nie spamować.

    Sie znalazł Orliński drugi. Pochwała onelinerem jest OK bratku.

  30. barista
    06/12/2011 o 11:37 pm

    wiedźmin trollingu brzmi znajomo… ktoś z przydupasów WO, czy Arnold Buzdygan?

  31. barista
    06/12/2011 o 11:39 pm

    Dotychczas myślałem, że szczytowym osiągnięciem mojego amatorskiego trollingu jest zmuszenie mojego ulubieńca krzysztofjaw do ujawnienia personaliów, ale jednak nie. Tu wykiełkowało coś piękniejszego i to zupełnie bez podlewania :-)

    O kurwa…ale dałem się podpuścić…Koleś, Machiavelli to przy tobie cienas….

    Don’t be so fucking cryptic. O co się rozchodzi?

  32. cyncynat
    06/12/2011 o 11:41 pm

    barista :
    wiedźmin trollingu brzmi znajomo… ktoś z przydupasów WO, czy Arnold Buzdygan?

    To ten co zadebiutowal na blogu Majora zwyzywaniem Flajszera od bucow za nieogladanie Almodovara. Ale ostatnio bierze tabletki czy co, wiec sie zrobil zupelnie niespektakularny. (good for him)

  33. cyncynat
    06/12/2011 o 11:42 pm

    barista :

    Dotychczas myślałem, że szczytowym osiągnięciem mojego amatorskiego trollingu jest zmuszenie mojego ulubieńca krzysztofjaw do ujawnienia personaliów, ale jednak nie. Tu wykiełkowało coś piękniejszego i to zupełnie bez podlewania :-)
    O kurwa…ale dałem się podpuścić…Koleś, Machiavelli to przy tobie cienas….
    Don’t be so fucking cryptic. O co się rozchodzi?

    Ponownie rozmawiasz z botami? Powinienes wiecej spac i mniej pracowac, mowie Ci

  34. barista
    07/12/2011 o 12:48 am

    cyncynat :

    Ponownie rozmawiasz z botami? Powinienes wiecej spac i mniej pracowac, mowie Ci

    Kto nie pracuje niechaj też i nie je, powiedział Pan Jezus, a kto śpi teraz, ten nie zaśnie snem wiecznym u Ojca Mego, gdy czas nadejdzie.

    Ale jade na wakacje za tydzien z hakiem, wiec musze sie obrobić.

    Tak mi wyglądali. Dzieki za ostrzeżenie.

  35. Batistuta
    07/12/2011 o 1:29 am

    cyncynat :

    barista :

    Dotychczas myślałem, że szczytowym osiągnięciem mojego amatorskiego trollingu jest zmuszenie mojego ulubieńca krzysztofjaw do ujawnienia personaliów, ale jednak nie. Tu wykiełkowało coś piękniejszego i to zupełnie bez podlewania :-)
    O kurwa…ale dałem się podpuścić…Koleś, Machiavelli to przy tobie cienas….
    Don’t be so fucking cryptic. O co się rozchodzi?

    Ponownie rozmawiasz z botami? Powinienes wiecej spac i mniej pracowac, mowie Ci

    Bot to twojemu staremu z palca strzelał….

  36. 07/12/2011 o 1:31 am

    grześ :

    a mnie strasznie wkurwiają wszelkie „wąsate” metafory…

    Ale z drugiej strony mało co mnie nie wkurwia dziś.

    Grzesiu, zgol wąsy. Inaczej na świat spojrzysz;)

  37. 07/12/2011 o 1:33 am

    Batistuta :

    I bez żadnych pedalskich podtekstów.

    No dobrze, widzę, że Cię tu ciągnie, więc ustalmy zasady zachowania się w gościach. Zero psychiatrykowego humoru, prawackich dżołkuf, skojarzeń, aluzji (jak ta powyżej) itp. i będzie git.

  38. 07/12/2011 o 1:38 am

    cyncynat :

    maly konkursik bez nagrod. kto to powiedzial: „O Boże, jakie to jest ekstra, sejwy w grach z ajfona przechodzą na ajpada!”

    Za łatwe, przez Ciebie też ciągle lurkam. I któryś już tydzień czytam przypierdalanie się do biednego eliego, który przypucował się, że ma kasiastego startego, więc mu teraz biedak z Subaru i domkiem pod Warszawą wlepia te swoje, ziemkiewiczowskie żarty zrzędliwego Zgreda.

  39. 07/12/2011 o 1:40 am

    kwik :

    Reakcja niepobożnego ludu na zajawkę wywiadu z Masłowską jest jednoznacznie alergiczna, podejrzewam prymitywną prowokację. Bo przecież niemożliwe żeby Masłowska naprawdę była taka głupia.

    Niestety, ja się łudziłem jeszcze przy „Między nami dobrze jest”, ale powoli staje się jasne, że ona to mówi serio.

  40. 07/12/2011 o 1:44 am

    Opos :

    galopujący major :

    Opos :
    Ale na czym polega w tym przypadku wąsatość? Na jej coming-oucie czy posyłaniu dziecka na religię (przez wierzącą matkę)? Skoro wierzy, to posyła. Ja nie wierzę i nie posyłam. Gdybym nie wierzył, a posyłał i pieprzył o kulturze i obyczajowości, tobym był wąsaty.

    Na uzasadnieniu posyłania dziecka na religię. Hint: nie posyła, dlatego że jest wierząca.

    Może niesłusznie zbyt mocno utożsamiłem wąsy z polskością, bo to uzasadnienie jest głupie, ale jednak dość powszechne. W końcu to między innymi dla takich ludzi napisali książki Dawkins, Harris czy Hitchens, żeby przekonać ich, jak pozorne są zalety religii, której się trzymają z przyzwyczajenia.

    Jasne, wąsatość jest powszechna, acz u nas występuję w nadmiarze i ma swojską, że tak powiem, nadbałtycką odmianę (tzw. wersja patatatajaja jebać Ruskich, kochać KrK, bo to tradycja…). IMHO ona wpisuje się właśnie w bałtyckiego wąsa.

  41. 07/12/2011 o 1:56 am

    @Batistuta – „Przecież Dawkins to jełop…Taki Kołakowski go zamiata.”

    Ale dokładnie w czym go zamiata? W religioznawstwie, w znajomości filozofii, w genetyce czy w przekonywaniu o istnieniu/nieistnieniu Boga? W tym pierwszym to nie wiem, w tym drugim na pewno – bo to jego zawód, w tym trzecim oczywiście, że nie, w tym czwartym bardzo wątpię. Czytałem „Jeśli Boga nie ma” Kołakowskiego i c’mon jeśli to ma być to zamiatanie, to bez jaj, wyszło naprawdę tak sobie. Jeśli chodzi o oddziaływanie w sporze ateiści-teiści (a nie o to, kto ma w nim rację) to oczywiście Dawkins zamiata Kołakowskiego, między innymi dlatego, że poza Polską mało kto o Kołakowskim słyszał. Ranking cytatów słabiutki, żadnej szkoły nie stworzył, eseistyka, owszem świetna, ale to nadal tylko eseistyka, a i z historii marksizmu wychodziły rzeczy lepsze (np. Walicki). Nie mówiąc o szczegółowych analizach Marska i olbrzymim nurcie apoloegetów i przeciwników marksistów na świecie (patrz projekt Bocheńskiego).

  42. cyncynat
    07/12/2011 o 7:59 am

    galopujący major :

    cyncynat :
    maly konkursik bez nagrod. kto to powiedzial: „O Boże, jakie to jest ekstra, sejwy w grach z ajfona przechodzą na ajpada!”

    Za łatwe, przez Ciebie też ciągle lurkam. I któryś już tydzień czytam przypierdalanie się do biednego eliego, który przypucował się, że ma kasiastego startego, więc mu teraz biedak z Subaru i domkiem pod Warszawą wlepia te swoje, ziemkiewiczowskie żarty zrzędliwego Zgreda.

    stala kombatancka spiewka, znacznie starsza niz kilka tygodni. Wiadomo: milosc i wejscie kapitalizmu pchnely biedaka w objecia Agory, gdy on tymczasem byl prawie-prawie postdokiem z chemii (cos jak polski prawie Nobel, tylko skromniejszy). Pozniej niemozliwosc dostania mortgage’u, dzieci, upadek prasy papierowej i mamy obecnego Jezusa wczesnego polskiego kapitalizmu.

  43. vHF
    07/12/2011 o 8:35 am

    Ale ale gdzie takie rzeczy są do czytania, na blipie? Bo nie mam czego do herbaty czytać, potrzebny mi właśnie taki internet śniadaniowy.

  44. otto
    07/12/2011 o 8:37 am

    a tymczasem…
    wPotylice się ukonstytuowało, bedzie legalnie ssać kasę i wydaje miesięcznik
    http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/wpolityce-pl-stowarzyszenie-po-darowizny-niedlugo-miesiecznik
    coś mi to przypomina ;)

  45. cyncynat
    07/12/2011 o 9:32 am

    na blipie; ale ostatnio jest tam, co tu ukrywac, nudnawo. WO (klasa w sobie) cos wyprodukuje czasem i tyle

  46. Poziomka
    07/12/2011 o 9:37 am

    galopujący major :
    @Batistuta – „Przecież Dawkins to jełop…Taki Kołakowski go zamiata.”
    Ale dokładnie w czym go zamiata? W religioznawstwie, w znajomości filozofii, (…)

    Ale to chyba ironia była taka… Więcej dystansu. Zgol wąsy.
    ___________
    @barista
    Nie Pan Jezus tylko Pan Szaweł i nie powiedział ale napisał.

  47. cyncynat
    07/12/2011 o 10:05 am

    nie no kurwa jedna blip jeszcze nie umarl: wlasnie WO ulewnie placze, ze jest tak biedny, ze kupil sobie ipada bez 3G. ofiara transformacji

  48. sickofitall
    07/12/2011 o 10:17 am

    Ładny „wąsaty” wpis.

    A tu muppety w służbie lewicy wg. amerykańskich prawaków:
    http://deser.pl/deser/1,111858,10766290,Fox_News__Lewackie_Muppety_robia_dzieciom_pranie_mozgu_.html

  49. vHF
    07/12/2011 o 10:30 am

    OMG OMG ja wiem że wszyscy już pewnie wiedzą, ale wo wypuszcza (płatnego) appa! Zrobi miliony, wyjedzie na Zachód i lolkontent się skończy :-(

  50. otto
    07/12/2011 o 11:01 am

    Prosiak szczytuje :D
    podkusiło mnie, mam za swoje
    http://tbochwic.salon24.pl/371016,wojewodzki-czyli-usmiech-czaszki
    i komentarze

  51. sickofitall
    07/12/2011 o 11:17 am

    otto :
    Prosiak szczytuje :D
    podkusiło mnie, mam za swoje
    http://tbochwic.salon24.pl/371016,wojewodzki-czyli-usmiech-czaszki
    i komentarze

    Ech ta logika prawacka logika:
    chcę do szamba => jestem w szambie => szok, w szambie jest szambo, ło matko muszę o tym napisać.

  52. 07/12/2011 o 12:15 pm

    otto :

    a tymczasem…
    wPotylice się ukonstytuowało, bedzie legalnie ssać kasę i wydaje miesięcznik
    http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/wpolityce-pl-stowarzyszenie-po-darowizny-niedlugo-miesiecznik
    coś mi to przypomina ;)

    Jakiś Rusek powinien wpłacić, a potem w tv krzyczeć, że Karnowski jest na pasku Putina.

  53. 07/12/2011 o 12:17 pm

    Poziomka :

    galopujący major :
    @Batistuta – „Przecież Dawkins to jełop…Taki Kołakowski go zamiata.”
    Ale dokładnie w czym go zamiata? W religioznawstwie, w znajomości filozofii, (…)

    Ale to chyba ironia była taka… Więcej dystansu. Zgol wąsy.
    ___________
    @barista
    Nie Pan Jezus tylko Pan Szaweł i nie powiedział ale napisał.

    Ale chyba nie, bo spamołap wyłapał jeszcze jednego komcia, jak to Dawkin jest tępakiem niegroźnym dla religii.

  54. 07/12/2011 o 12:18 pm

    otto :

    Prosiak szczytuje :D
    podkusiło mnie, mam za swoje
    http://tbochwic.salon24.pl/371016,wojewodzki-czyli-usmiech-czaszki
    i komentarze

    Ale właściwie dlaczego mówicie na nią „prosiak”?

  55. 07/12/2011 o 12:18 pm

    vHF :

    OMG OMG ja wiem że wszyscy już pewnie wiedzą, ale wo wypuszcza (płatnego) appa! Zrobi miliony, wyjedzie na Zachód i lolkontent się skończy :-(

    Ej, ja nie wiem.

  56. 07/12/2011 o 12:22 pm

    sickofitall :

    Ładny „wąsaty” wpis.

    A tu muppety w służbie lewicy wg. amerykańskich prawaków:
    http://deser.pl/deser/1,111858,10766290,Fox_News__Lewackie_Muppety_robia_dzieciom_pranie_mozgu_.html

    Haha to ja mam jeszcze bardziej klasyczne wąsactwo
    http://www.empik.com/pollywood-jak-stworzylismy-hollywood-krakowski-andrzej,p1045539496,ksiazka-p

  57. vHF
    07/12/2011 o 12:22 pm

    Jest przecież na blogu, przed-przedostatni wpis. Że płatna jest na blipie.

  58. vHF
    07/12/2011 o 12:33 pm

    galopujący major :
    Haha to ja mam jeszcze bardziej klasyczne wąsactwo
    http://www.empik.com/pollywood-jak-stworzylismy-hollywood-krakowski-andrzej,p1045539496,ksiazka-p

    No a jak nie? Taki Buster Keaton (wł. Bartosz Kliczyński) na przykład pojechał do Kalifornii na polecenie Karola Bertoniego zakładać polski wywiad na Pacyfiku i porzucił tę pracę dopiero kiedy po wojnie MBP próbowało jego siatkę przejąć.

    Ważna książka. Chciałbym przeczytać, albo chociaż dalszą część opisu na stronie empiku.

  59. 07/12/2011 o 12:35 pm

    vHF :

    Jest przecież na blogu, przed-przedostatni wpis. Że płatna jest na blipie.

    Ale to jego?

  60. vHF
    07/12/2011 o 12:37 pm

    Poczytaj komentarze.

  61. otto
    07/12/2011 o 12:48 pm

    Już dobrze nie pamietam, ale to chyba ona sama tak się określiła :)

  62. gatorinho
    07/12/2011 o 12:56 pm

    galopujący major :

    otto :
    Prosiak szczytuje :D
    podkusiło mnie, mam za swoje
    http://tbochwic.salon24.pl/371016,wojewodzki-czyli-usmiech-czaszki
    i komentarze

    Ale właściwie dlaczego mówicie na nią „prosiak”?

    bo po raz pierwszy zalogowała się w psychiatryku pod nickiem „prosiak”, potem zmieniła na bochwic

  63. 07/12/2011 o 12:58 pm
  64. emluby
    07/12/2011 o 1:02 pm

    o kuli w łeb na gazecie.pl. Linka bym podał ale źle zalinkowali.

  65. vHF
    07/12/2011 o 1:43 pm

    A tutaj macie kolekcję cytatów-pochwał polskiego oręża:
    http://niewiarygodne.pl/gid,14032236,img,14032391,kat,1017185,title,To-niemozliwe-Zostawcie-to-Polakom,galeriazdjecie.html
    Jakieś 75% wygłoszone przez…

  66. barista
    07/12/2011 o 1:52 pm

    galopujący major :
    @Batistuta – „Przecież Dawkins to jełop…Taki Kołakowski go zamiata.”
    Ale dokładnie w czym go zamiata?

    Wolne żarty. Kołakowski zamiata bo jest Polakiem oraz nawróconym marksistą i osobistym przyjacielem Karola Wojtyły. Mało?

  67. barista
    07/12/2011 o 1:56 pm

    @poziomka: nie wiem kto ciebie religii uczył, ale ja miałem bardzo pobożne osoby w rodzinie i wiem, że Ewangelia św. Pawła jest pismem natchnionym, a więc Paweł pisał co mu Pan Jezus do uszka szeptał.

  68. vHF
    07/12/2011 o 2:14 pm

    barista :
    @poziomka: nie wiem kto ciebie religii uczył, ale ja miałem bardzo pobożne osoby w rodzinie i wiem, że Ewangelia św. Pawła jest pismem natchnionym, a więc Paweł pisał co mu Pan Jezus do uszka szeptał.

    Ale proszę nie mylić Pana Jezusa z Duchem Świętym. Nawet jeśli to ta sama osoba.

  69. 07/12/2011 o 2:56 pm

    I tak sobie myślę, że ja bym podobnie jak Masłowska wysłał wirtualne swoje dziecko na religię (nawet w obecnym kształcie, acz niechętnie).
    Niech się styka, niech się konfrontuje, niech wie, że wiele osób myśli inaczej niż w domu itd

    W ogóle dziwi mnie, by kształtować dziecku identyczne poglądy jakie ja mam.

    Inna sprawa, że religię trza zamienić na religioznawstwo, a religię taką jak jest teraz przenieść do kościołów.
    P.S. Oczywiście dzieciak tenże mój wirtualny już w gimnazjum zdecydowałby sam, czy by chciał chodzić czy nie i tak by było.

  70. starosta melsztyński
    07/12/2011 o 5:25 pm

    grześ :
    I tak sobie myślę, że ja bym podobnie jak Masłowska wysłał wirtualne swoje dziecko na religię (nawet w obecnym kształcie, acz niechętnie).
    Niech się styka, niech się konfrontuje, niech wie, że wiele osób myśli inaczej niż w domu itd
    W ogóle dziwi mnie, by kształtować dziecku identyczne poglądy jakie ja mam.
    Inna sprawa, że religię trza zamienić na religioznawstwo, a religię taką jak jest teraz przenieść do kościołów.
    P.S. Oczywiście dzieciak tenże mój wirtualny już w gimnazjum zdecydowałby sam, czy by chciał chodzić czy nie i tak by było.

    Z doświadczeń rodziców, którzy w naiwności swojej snuli podobne rojenia: to jest brednia. Wierzący koledzy szybko uswiadamiają niewierzącemu koledze co to jest mobbing, nietolerancja i twarda szkoła przetrwania we wrogim środowisku. Pacjenci Psychiatryka tylko dlatego są znośni, że działają wirtualnie i zawsze możesz ich wyłączyć, gdy zaczynają cię niesmaczyć.
    Tobie być może się wydaje, że taki np ks. Boniecki jest katolickim głównym nurtem, a wektorem działania katolików jest miłość bliźniego. Otóż jest trochę inaczej – dla wystarczająco wielu katolików głównym nakazem jest nienawiść do wszystkich odmiennych, a Boniecki jest ekstremą tolerancji.
    U dzieci nietolerancja występuje w stanie czystym a nienawiść jest wyjątkowo intensywna.
    Żyjąc w kręgu „cywilizacji śmierci”, otoczony zniewieściałymi ateistami, którzy „nie chcą umierać w imię swojej niewiary” nawet nie zdajesz sobie sprawy, jak niewiele potrzeba, by wśród wierzących wzniecić ogień wojny „w obronie religii”. Oni nie udają, ani nie nadużywają środków ekspresji, oni naprawdę tak czują.
    Tylko rączki za krótkie i dostępu do bogatych środków perswazji i nawracania brak.

  71. poziomka
    07/12/2011 o 6:23 pm

    @barista
    Nie wiem, kto ci tę biblię czytał, ale w mojej Pan Szaweł nie słyszał tego co mówił Pan Jezus.
    Co więcej w mojej to nawet jest napisane, że Pan Szaweł lepiej wiedział co powiedział pan Jezus od Pana Piotra, który słyszał Pana Jezusa na własne uszy.
    Czy jakoś tak.
    Choć z drugiej strony ten fragment o niejedzeniu jest na tyle sugestywny, że jednemu niedokończonemu absolwentowi prawosławnego seminarium…

  72. poziomka
    07/12/2011 o 6:25 pm

    @barista raz jeszcze
    Gdzieś ty, (…), ewangelię św. Pawła znalazł?

  73. poziomka
    07/12/2011 o 6:29 pm

    @starosta
    No, na szczęście im zapałki odebrali
    @galopujący
    Chyba faktycznie. To opos pokazał w notce, że demencja nie oszczędza nikogo (jak to mówią: uwiąd – dla wszystkich starczy). Jak już wydaje mi się, że dotarłem do granic tego, co Einstein uważał za nieskończone, to zawsze ktoś mnie zadziwi…

  74. barista
    07/12/2011 o 6:49 pm

    vHF :

    barista :

    Ale proszę nie mylić Pana Jezusa z Duchem Świętym. Nawet jeśli to ta sama osoba.

    Do mnie zawsze mówi brodaty Młodzieniec, w typie młodego Wildsteina tylko grubszy i z piękniejszą twarzą i z piękniejszym głosem, a nie żadnen Duch Święty. Przynajmniej odkąd mi proszki lepsze dobrali.

  75. barista
    07/12/2011 o 6:51 pm

    poziomka :
    @barista
    Nie wiem, kto ci tę biblię czytał, ale w mojej Pan Szaweł nie słyszał tego co mówił Pan Jezus.
    Co więcej w mojej to nawet jest napisane, że Pan Szaweł lepiej wiedział co powiedział pan Jezus od Pana Piotra, który słyszał Pana Jezusa na własne uszy.
    Czy jakoś tak.
    Choć z drugiej strony ten fragment o niejedzeniu jest na tyle sugestywny, że jednemu niedokończonemu absolwentowi prawosławnego seminarium…

    Gówno prawda, jest tylko Jeden Bóg na Polskiej Ziemi i jest to Pan Jezus, Syn Ojca i Naszej Ziemi.

  76. marcin_be
    07/12/2011 o 7:02 pm

    barista :

    poziomka :
    @barista
    Nie wiem, kto ci tę biblię czytał, ale w mojej Pan Szaweł nie słyszał tego co mówił Pan Jezus.
    Co więcej w mojej to nawet jest napisane, że Pan Szaweł lepiej wiedział co powiedział pan Jezus od Pana Piotra, który słyszał Pana Jezusa na własne uszy.
    Czy jakoś tak.
    Choć z drugiej strony ten fragment o niejedzeniu jest na tyle sugestywny, że jednemu niedokończonemu absolwentowi prawosławnego seminarium…

    Gówno prawda, jest tylko Jeden Bóg na Polskiej Ziemi i jest to Pan Jezus, Syn Ojca i Naszej Ziemi.

    zapomniałeś o Papierzu!

  77. hlb
    07/12/2011 o 7:11 pm

    Dzień dobry, chciałem tylko powiedzieć, że podobało mi się, choć nic nie zrozumiałem.

    I chciałem jeszcze pozdrowić znajomych z forum Onetu!!!!111jedenjedenone

  78. Anonimowy Lurker
    07/12/2011 o 8:16 pm

    „był sobie gostek bystry dość
    doradcą był premiera
    nie chciał nikomu robić na złość
    choć chytry był przechera

    za dużo wiedział, wnioski snuł
    w koncepcji był szalony
    kiedy chciał parę puścić z ust
    znalazł się powieszony”

    Całość: http://seawolf.salon24.pl/371141,seryjny-samobojca-znowu-w-akcji#comment_5403591

  79. barista
    07/12/2011 o 8:26 pm

    marcin_be :

    barista :

    poziomka :
    @barista
    Nie wiem, kto ci tę biblię czytał, ale w mojej Pan Szaweł nie słyszał tego co mówił Pan Jezus.

    Gówno prawda, jest tylko Jeden Bóg na Polskiej Ziemi i jest to Pan Jezus, Syn Ojca i Naszej Ziemi.

    zapomniałeś o Papierzu!

    Papież nie miał wąsów, więc był lujem zwykłym naprzeciwko Pana Jezusa i Wildsteina. Poza tym nie miał Matki Dziewicy. Generalnie Papież i Pan Jezus, to jak Dawkins i Kołakowski.

  80. cyncynat
    07/12/2011 o 8:52 pm

    Wiec Grzesiu, wolisz by dziecko mialo wasate poglady polskiego spoleczenstwa. W imie „niech sie konfrontuje”. To moze niech sie tez konfrontuje z:

    a) przemoca w szkole (inaczej niz w domu, niech wie, ze tacy istnieja),
    b) beznadziejnie niskim poziomem nauczania (niech wie, ze nie nie tylko Harvard & Stanford),
    c) kazdym innym polskim syfem (niech wie, gdzie mieszka)

    Zajebiste podejscie, ale ani ty, ani Maslowska nie powinni dostac pozwolenia do wychowywania dzieci.

    A co do polskich wasow, to przeciez nie mysmy to wymyslili. „Not the 9 O’clock news” mialo taki skecz „Hollywood loves Solidarity” – nie potrafie tego w Sieci znalezc, ale polecam wszystkim zainteresowanym historia polskich wasow (skecz jest doslownie o polskich wasach)

  81. poziomka
    07/12/2011 o 9:08 pm

    barista :
    Gówno prawda, jest tylko Jeden Bóg na Polskiej Ziemi i jest to Pan Jezus, Syn Ojca i Naszej Ziemi.
    Ja tam się na twojej prawdzie nie znam, ale co to ma do rzeczy?

  82. cyncynat
  83. Batistuta
    07/12/2011 o 9:26 pm

    barista :

    marcin_be :

    barista :

    poziomka :
    @barista
    Nie wiem, kto ci tę biblię czytał, ale w mojej Pan Szaweł nie słyszał tego co mówił Pan Jezus.

    Gówno prawda, jest tylko Jeden Bóg na Polskiej Ziemi i jest to Pan Jezus, Syn Ojca i Naszej Ziemi.

    zapomniałeś o Papierzu!

    Papież nie miał wąsów, więc był lujem zwykłym naprzeciwko Pana Jezusa i Wildsteina. Poza tym nie miał Matki Dziewicy. Generalnie Papież i Pan Jezus, to jak Dawkins i Kołakowski.

    Może weź coś ciężkiego i pierdolnij się w głowę?

  84. hlb
    07/12/2011 o 9:32 pm

    Batistuta :

    barista :

    marcin_be :

    barista :

    poziomka :
    @barista
    Nie wiem, kto ci tę biblię czytał, ale w mojej Pan Szaweł nie słyszał tego co mówił Pan Jezus.

    Gówno prawda, jest tylko Jeden Bóg na Polskiej Ziemi i jest to Pan Jezus, Syn Ojca i Naszej Ziemi.

    zapomniałeś o Papierzu!

    Papież nie miał wąsów, więc był lujem zwykłym naprzeciwko Pana Jezusa i Wildsteina. Poza tym nie miał Matki Dziewicy. Generalnie Papież i Pan Jezus, to jak Dawkins i Kołakowski.

    Może weź coś ciężkiego i pierdolnij się w głowę?

    Może, like, wielkiego białego papieża z porcelitu?

  85. Batistuta
    07/12/2011 o 9:45 pm

    galopujący major :
    @Batistuta – „Przecież Dawkins to jełop…Taki Kołakowski go zamiata.”
    Ale dokładnie w czym go zamiata? W religioznawstwie, w znajomości filozofii, w genetyce czy w przekonywaniu o istnieniu/nieistnieniu Boga? W tym pierwszym to nie wiem, w tym drugim na pewno – bo to jego zawód, w tym trzecim oczywiście, że nie, w tym czwartym bardzo wątpię. Czytałem „Jeśli Boga nie ma” Kołakowskiego i c’mon jeśli to ma być to zamiatanie, to bez jaj, wyszło naprawdę tak sobie. Jeśli chodzi o oddziaływanie w sporze ateiści-teiści (a nie o to, kto ma w nim rację) to oczywiście Dawkins zamiata Kołakowskiego, między innymi dlatego, że poza Polską mało kto o Kołakowskim słyszał. Ranking cytatów słabiutki, żadnej szkoły nie stworzył, eseistyka, owszem świetna, ale to nadal tylko eseistyka, a i z historii marksizmu wychodziły rzeczy lepsze (np. Walicki). Nie mówiąc o szczegółowych analizach Marska i olbrzymim nurcie apoloegetów i przeciwników marksistów na świecie (patrz projekt Bocheńskiego).

    Zamiata go tak ogólnie rzeczy biorąc. Dawkins nie ma takiej erudycji( zobacz ten rozdział, gdzie Richie „obala” zakład Pascala- młotek nie zrozumiał Pascala nawet w 10%), która pozwalałaby mu widzieć pewne problemy w ich właściwych wymarach, a innych problemów pewnie nawet nie jest świadomy, To jest taki typowy racjonalistyczny jełop, co to wie tyle, że Boga nie ma na 99%, a dobro to dobro, zło to zło itd. Kołakowski rozumiał złożoność rzeczywistości, wiedział jaką funkcję spełnia religia oraz jakie mogą być konsekwencje anulowania religi; a weź zapytaj tego Dawkinsa, dlaczego coś jest złe a coś dobre. Albo dlaczego obowiazujące mają być akurat te zasady moralne, w które obecnie wierzy Dawkins, a nie na przykład te, króre sobie wykoncypował Fryderyk Nietzsche. I gdzie jest granica w formułowaniu takich zasad, i dlaczego jedne zasady mialyby lepsze od drugich, albo gdzie jest źróło kryteriów przy pomocy których można oceniać wartość poszczególnych systemów i dlaczego akurat tam… itd. Ciekawe co Dawkins by odpowiedział
    Poza tym zabawny jest ten jego optymizm, pewnie też uwarunkowany niewiedzą: życie jest piękne, zaintnieliśmy, a mogliśmy nie zaistnieć, wystarczyłaby jakaś jedna zmiana w kombinacji atomów i wszystko byłoby inaczej, Więc zaistnieliśmy, a to powód do wielkiej radości…Kurwa, i tak przez paręset stron…..

  86. barista
    07/12/2011 o 9:58 pm

    hlb :

    Może weź coś ciężkiego i pierdolnij się w głowę?

    Może, like, wielkiego białego papieża z porcelitu?

    No przecież Pan Jezus wymiata przy Papieżu i go zagina jako erudyta, literat, poeta, polski patriota, powstaniec styczniowy, Zbawiciel Wszego Świata Odkupiciel, oraz wąsacz – dokładnie jak Kołakowski zagina Dawkinsa i wymiata i wogóle. Kto tego nie rozumie nie jest katolikiem tylko bałwochwalcą, nie jest patriotą ani Polakie, ale zwykłym gołowąsem.

  87. barista
    07/12/2011 o 10:00 pm

    @ hlb:

    Pokaż mi swojego Papieża, a powiem Ci kim jesteś.

    Oto mój: http://www.alibaba.com/product-gs/419807531/Pope_John_Paul_II.html

  88. barista
    07/12/2011 o 10:01 pm
  89. Batistuta
    07/12/2011 o 10:01 pm

    barista :

    hlb :

    Może weź coś ciężkiego i pierdolnij się w głowę?
    Może, like, wielkiego białego papieża z porcelitu?
    No przecież Pan Jezus wymiata przy Papieżu i go zagina jako erudyta, literat, poeta, polski patriota, powstaniec styczniowy, Zbawiciel Wszego Świata Odkupiciel, oraz wąsacz – dokładnie jak Kołakowski zagina Dawkinsa i wymiata i wogóle. Kto tego nie rozumie nie jest katolikiem tylko bałwochwalcą, nie jest patriotą ani Polakie, ale zwykłym gołowąsem.
    </bloc

    barista :

    hlb :

    Może weź coś ciężkiego i pierdolnij się w głowę?
    Może, like, wielkiego białego papieża z porcelitu?
    No przecież Pan Jezus wymiata przy Papieżu i go zagina jako erudyta, literat, poeta, polski patriota, powstaniec styczniowy, Zbawiciel Wszego Świata Odkupiciel, oraz wąsacz – dokładnie jak Kołakowski zagina Dawkinsa i wymiata i wogóle. Kto tego nie rozumie nie jest katolikiem tylko bałwochwalcą, nie jest patriotą ani Polakie, ale zwykłym gołowąsem.

    kquote>

    Matko… i to ma być zabawne?

  90. hlb
    07/12/2011 o 10:03 pm

    Batistuta :

    Zamiata go tak ogólnie rzeczy biorąc.

    Nie, no oczywiście! http://shar.es/oKzFA

  91. barista
    07/12/2011 o 10:05 pm

    1. Priceless: zniesmaczont chatter-bot.
    2. Jezus:Papież = Kołakowski:Dawkins udowodnij, że nieprawda.
    3. Jak mowi staropolskie przysłowie „nothing makes my room cleaner than a paper due tomorrow”

  92. hlb
    07/12/2011 o 10:06 pm

    Batistuta :
    Matko… i to ma być zabawne?

    Ale to wcale nie miało być zabawne. Ty tego nie wiesz? Biały papież z porcelitu nazywa się Papież Toaletowy i jest toaletowy.

  93. 07/12/2011 o 10:29 pm

    Batistuta :

    galopujący major :
    @Batistuta – „Przecież Dawkins to jełop…Taki Kołakowski go zamiata.”
    Ale dokładnie w czym go zamiata? W religioznawstwie, w znajomości filozofii, w genetyce czy w przekonywaniu o istnieniu/nieistnieniu Boga? W tym pierwszym to nie wiem, w tym drugim na pewno – bo to jego zawód, w tym trzecim oczywiście, że nie, w tym czwartym bardzo wątpię. Czytałem „Jeśli Boga nie ma” Kołakowskiego i c’mon jeśli to ma być to zamiatanie, to bez jaj, wyszło naprawdę tak sobie. Jeśli chodzi o oddziaływanie w sporze ateiści-teiści (a nie o to, kto ma w nim rację) to oczywiście Dawkins zamiata Kołakowskiego, między innymi dlatego, że poza Polską mało kto o Kołakowskim słyszał. Ranking cytatów słabiutki, żadnej szkoły nie stworzył, eseistyka, owszem świetna, ale to nadal tylko eseistyka, a i z historii marksizmu wychodziły rzeczy lepsze (np. Walicki). Nie mówiąc o szczegółowych analizach Marska i olbrzymim nurcie apoloegetów i przeciwników marksistów na świecie (patrz projekt Bocheńskiego).

    Zamiata go tak ogólnie rzeczy biorąc. Dawkins nie ma takiej erudycji( zobacz ten rozdział, gdzie Richie „obala” zakład Pascala- młotek nie zrozumiał Pascala nawet w 10%), która pozwalałaby mu widzieć pewne problemy w ich właściwych wymarach, a innych problemów pewnie nawet nie jest świadomy, To jest taki typowy racjonalistyczny jełop, co to wie tyle, że Boga nie ma na 99%, a dobro to dobro, zło to zło itd. Kołakowski rozumiał złożoność rzeczywistości, wiedział jaką funkcję spełnia religia oraz jakie mogą być konsekwencje anulowania religi; a weź zapytaj tego Dawkinsa, dlaczego coś jest złe a coś dobre. Albo dlaczego obowiazujące mają być akurat te zasady moralne, w które obecnie wierzy Dawkins, a nie na przykład te, króre sobie wykoncypował Fryderyk Nietzsche. I gdzie jest granica w formułowaniu takich zasad, i dlaczego jedne zasady mialyby lepsze od drugich, albo gdzie jest źróło kryteriów przy pomocy których można oceniać wartość poszczególnych systemów i dlaczego akurat tam… itd. Ciekawe co Dawkins by odpowiedział
    Poza tym zabawny jest ten jego optymizm, pewnie też uwarunkowany niewiedzą: życie jest piękne, zaintnieliśmy, a mogliśmy nie zaistnieć, wystarczyłaby jakaś jedna zmiana w kombinacji atomów i wszystko byłoby inaczej, Więc zaistnieliśmy, a to powód do wielkiej radości…Kurwa, i tak przez paręset stron…..

    Lol, zamiata ogólnie rzecz biorąc hehe. Młotek Dawkins krytykuje zakład Pascala z punktu widzenia łaski wiary i to jest bardzo dobry argument przeciwko dzisiejszemu wykorzystywaniu zakładu Pascala przez religijnych racjonalistów. A i historycznie zabawne, bo janseniści, zdaje się, że uważali łaskę za wrodzoną. Te „wie na 99% Dawkinsa” to kretyńskie urban legend od wyrusa albo innego pacjenta z psychiatryka. Dawkinsowi chodziło o ogromną pewność (ale nie absolutną, bo takiej jak to racjonalista nie uznaje), a nie o żaden rachunek prawdopodobieństwa. Jak będziesz na wakacjach i się spytam, czy Twój dom stoi, to mi pewnie odpowiesz, że na 99% tak, ale nie na 100%, bo dziś nie dzwoniłeś do żony i może już nie stoi. Ale nikt nie będzie Ciebie pytał o wzór wyliczenia 99% prawdopodobieństwa, żę Twój dom stoi. Kumasz już?

    A co do świadomości, że religia odgrywa rolę, to jejku, co za spostrzeżenie. BTW Te negatywne konsekwencje anulowania religii to jest cały dział socjologii religii, który to rozważa, więc bez przesady.

  94. cyncynat
    07/12/2011 o 10:57 pm

    Podstawowym mankarmentem Dawkinsa jest to, ze nie zrozumial jak wazna i niezbedna rzecza jest religia, ze nie oglosil wszem wobec i kazdemu z osobna jak straszna nihilistyczna pustka bylby wszechswiat bez Pana naszego i Krola.

  95. hlb
    07/12/2011 o 10:57 pm

    @galopujący major,

    Ale ty weźćże! Dyskutujesz z dyskutantem, który ma argumenty: „[Dawkins] to jest taki typowy racjonalistyczny jełop, co to wie tyle, że Boga nie ma na 99%, a dobro to dobro, zło to zło itd”

    …i który ewidentnie nie zna Nietzschego, którego przywołuje?

    Podejrzewam, że to jest kolejny postekumeniczny paraerudyta, ze szkoły przyparafialnej. Wiesz, oni myslą, że metafizyka to felietony Krąpca, a epistemologia to listy Półtawskiej do Wojtyły.

  96. poziomka
    07/12/2011 o 10:59 pm

    @Galopujący a propos Batistuta to honor zwracam, wąsów ni ma, daj adres to ci flaszkę poślę. Choć z drugiej strony nawet jak wszechświat nie to Batistuta tak. Bo wszechświat to tak na 99% nieskończony jest.

  97. poziomka
    07/12/2011 o 11:02 pm

    A jak, nie daj Boże, Dawkinsowi się na starość popierdoli jak Kołakowskiemu to sobie go Batistua z kolegami nie tylko z porcelitu ale z włoskiego marmuru na biureczku postawią.

  98. poziomka
    07/12/2011 o 11:03 pm

    A swoją drogą ciekawe czy się Kołakowskiemu popierdoliło czy na starość nauczył się czegoś o przetworach na zimę i miejscach ich przechowywania?
    Za flood przepraszam.

  99. 07/12/2011 o 11:03 pm

    hlb :

    @galopujący major,

    Ale ty weźćże! Dyskutujesz z dyskutantem, który ma argumenty: „[Dawkins] to jest taki typowy racjonalistyczny jełop, co to wie tyle, że Boga nie ma na 99%, a dobro to dobro, zło to zło itd”

    …i który ewidentnie nie zna Nietzschego, którego przywołuje?

    Podejrzewam, że to jest kolejny postekumeniczny paraerudyta, ze szkoły przyparafialnej. Wiesz, oni myslą, że metafizyka to felietony Krąpca, a epistemologia to listy Półtawskiej do Wojtyły.

    Oj przecież listy Półtawskiej to medycyna;)

    Ale Batistuta, z polskich, czytał bodajże Vicenza, gust, na to co patrzyłem w psychiatryku, ma całkiem, całkiem. Po prostu musi z siebie zrzucić psychiatrykowy sznyt, ograniczyć wąsate metafory i będzie ok.

  100. hlb
    07/12/2011 o 11:09 pm

    galopujący major :Po prostu musi z siebie zrzucić psychiatrykowy sznyt, ograniczyć wąsate metafory i będzie ok.

    Oj, to niech on lepiej zrzuca szybko, bo go ten balast steruje prosto na brzozę. Jak nie zacznie szybciej odchodzić na drugi krąg, to jebnie tym swoim „Kołakowski beats Dawkins” jakby go bomba termobaryczną ścięło.

  101. otto
    07/12/2011 o 11:14 pm

    Tim Minchin – Pope Song

  102. Batistuta
    08/12/2011 o 12:20 am

    hlb :

    Batistuta :
    Matko… i to ma być zabawne?

    Ale to wcale nie miało być zabawne. Ty tego nie wiesz? Biały papież z porcelitu nazywa się Papież Toaletowy i jest toaletowy.

    Mówiłem już: jebnij się w czajnik.

  103. Anonim
    08/12/2011 o 12:36 am

    galopujący major :

    Batistuta :

    galopujący major :
    @Batistuta – „Przecież Dawkins to jełop…Taki Kołakowski go zamiata.”
    Ale dokładnie w czym go zamiata? W religioznawstwie, w znajomości filozofii, w genetyce czy w przekonywaniu o istnieniu/nieistnieniu Boga? W tym pierwszym to nie wiem, w tym drugim na pewno – bo to jego zawód, w tym trzecim oczywiście, że nie, w tym czwartym bardzo wątpię. Czytałem „Jeśli Boga nie ma” Kołakowskiego i c’mon jeśli to ma być to zamiatanie, to bez jaj, wyszło naprawdę tak sobie. Jeśli chodzi o oddziaływanie w sporze ateiści-teiści (a nie o to, kto ma w nim rację) to oczywiście Dawkins zamiata Kołakowskiego, między innymi dlatego, że poza Polską mało kto o Kołakowskim słyszał. Ranking cytatów słabiutki, żadnej szkoły nie stworzył, eseistyka, owszem świetna, ale to nadal tylko eseistyka, a i z historii marksizmu wychodziły rzeczy lepsze (np. Walicki). Nie mówiąc o szczegółowych analizach Marska i olbrzymim nurcie apoloegetów i przeciwników marksistów na świecie (patrz projekt Bocheńskiego).

    Zamiata go tak ogólnie rzeczy biorąc. Dawkins nie ma takiej erudycji( zobacz ten rozdział, gdzie Richie „obala” zakład Pascala- młotek nie zrozumiał Pascala nawet w 10%), która pozwalałaby mu widzieć pewne problemy w ich właściwych wymarach, a innych problemów pewnie nawet nie jest świadomy, To jest taki typowy racjonalistyczny jełop, co to wie tyle, że Boga nie ma na 99%, a dobro to dobro, zło to zło itd. Kołakowski rozumiał złożoność rzeczywistości, wiedział jaką funkcję spełnia religia oraz jakie mogą być konsekwencje anulowania religi; a weź zapytaj tego Dawkinsa, dlaczego coś jest złe a coś dobre. Albo dlaczego obowiazujące mają być akurat te zasady moralne, w które obecnie wierzy Dawkins, a nie na przykład te, króre sobie wykoncypował Fryderyk Nietzsche. I gdzie jest granica w formułowaniu takich zasad, i dlaczego jedne zasady mialyby lepsze od drugich, albo gdzie jest źróło kryteriów przy pomocy których można oceniać wartość poszczególnych systemów i dlaczego akurat tam… itd. Ciekawe co Dawkins by odpowiedział
    Poza tym zabawny jest ten jego optymizm, pewnie też uwarunkowany niewiedzą: życie jest piękne, zaintnieliśmy, a mogliśmy nie zaistnieć, wystarczyłaby jakaś jedna zmiana w kombinacji atomów i wszystko byłoby inaczej, Więc zaistnieliśmy, a to powód do wielkiej radości…Kurwa, i tak przez paręset stron…..

    Lol, zamiata ogólnie rzecz biorąc hehe. Młotek Dawkins krytykuje zakład Pascala z punktu widzenia łaski wiary i to jest bardzo dobry argument przeciwko dzisiejszemu wykorzystywaniu zakładu Pascala przez religijnych racjonalistów. A i historycznie zabawne, bo janseniści, zdaje się, że uważali łaskę za wrodzoną. Te „wie na 99% Dawkinsa” to kretyńskie urban legend od wyrusa albo innego pacjenta z psychiatryka. Dawkinsowi chodziło o ogromną pewność (ale nie absolutną, bo takiej jak to racjonalista nie uznaje), a nie o żaden rachunek prawdopodobieństwa. Jak będziesz na wakacjach i się spytam, czy Twój dom stoi, to mi pewnie odpowiesz, że na 99% tak, ale nie na 100%, bo dziś nie dzwoniłeś do żony i może już nie stoi. Ale nikt nie będzie Ciebie pytał o wzór wyliczenia 99% prawdopodobieństwa, żę Twój dom stoi. Kumasz już?
    A co do świadomości, że religia odgrywa rolę, to jejku, co za spostrzeżenie. BTW Te negatywne konsekwencje anulowania religii to jest cały dział socjologii religii, który to rozważa, więc bez przesady.

    Nie nie kumam….Bosch…Widzę, że ty też Pascala nie skumałeś, ale mniejsa o to. I walisz dokładnie tak jak Dawikns, daleko obok celu. To, na ile procent Bóg istnieje, to sprawa trzecio, albo czwartorzędna. Jeżeli świat jest tylko przypadkowym czymś tam, to reguły, wymyślone czy ustalone przez tak zwany racjonalny rozum, nie tyle przestają być poprawne, co tracą jakąkolwiek wartość. Uwierzenie w Boga to stworzenie Sensu, a ten sens jest koniecznym elementem ziemskiego ładu. O tym, mniej więcej, pisał Kołakowski. O tym pisal Vincenz(którego uwielbiam), i o tym pisał też Miłosz, kiedy Vinenz już go „wyleczył”? Dawkins jest, w przeciwnieństwie do na przykłąd Kołakowskiego, młotkiem dlatego, że źle ustawia sobie problem teizmu: dla niego to jest kwestia, którą można sobie rozstrzygnąć ot tak, jest albo go nie ma, na 99% go nie ma, to znaczy, że Go nie ma, i dajmy sobie spokój.
    Poza tym ta twoja interpretacja tych 99% to trochę bez sensu, bo solipsyzmu nie przeskoczysz, co nie? Tutaj znowu Dawnikns okazuje się młotkiem: bo niby dlaczego miałby przyjąć bez żadnych dowodów, że ten system kryteriów, którym ów Dawikns operuje, jest jedynym możiiwym i że to, co zostanie w ramach tego systemu ustalone, jest tożsame z obiektywną prawdą? To znaczy, że oczywiście możesz sobie przyjąć, że ten jeden procent niepewności to rzecz bez znaczenia, tylko co z tego, To dalej jest ten niemożliwy do obalenia solipsyzm, z którym Dawkins próbuje sobie radzić przy pomocy głupiego porównania do, jeżeli dobrze pamiętam, czajniczka który gdzieś tam sobie orbituje.

  104. Anonim
    08/12/2011 o 12:43 am

    hlb :
    @galopujący major,
    Ale ty weźćże! Dyskutujesz z dyskutantem, który ma argumenty: „[Dawkins] to jest taki typowy racjonalistyczny jełop, co to wie tyle, że Boga nie ma na 99%, a dobro to dobro, zło to zło itd”
    …i który ewidentnie nie zna Nietzschego, którego przywołuje?
    Podejrzewam, że to jest kolejny postekumeniczny paraerudyta, ze szkoły przyparafialnej. Wiesz, oni myslą, że metafizyka to felietony Krąpca, a epistemologia to listy Półtawskiej do Wojtyły.

    Nu, tak, tak. Jestem posteukemicznym paraerudytą po szkole przyparafialnej

    poziomka :
    A jak, nie daj Boże, Dawkinsowi się na starość popierdoli jak Kołakowskiemu to sobie go Batistua z kolegami nie tylko z porcelitu ale z włoskiego marmuru na biureczku postawią.

    Czterdzieści lat to już starość, tak, czy coś po prostu coś tam sobie uroiłeś, i zapomniałeś sprawdzić na Wikipedii?

  105. cyncynat
    08/12/2011 o 1:10 am

    Gdzie jest Quasi jak go trzeba?

  106. Anonim
    08/12/2011 o 1:13 am

    cyncynat :
    Gdzie jest Quasi jak go trzeba?

    Hahah…przecież to Quasi to taki Dawkins kieszonkowy, jak to kiedyś chyba Nicpoń powiedział…

  107. 08/12/2011 o 1:16 am

    @batistuta – Sorry”Nie nie kumam….Bosch…Widzę, że ty też Pascala nie skumałeś, ale mniejsa o to. I walisz dokładnie tak jak Dawikns, daleko obok celu.”

    Ale może jednak wróć i doczytaj o zakładzie Pascala, potem o tym, jak Pascal jest OBECNIE wykorzystywany wbrew swoim intencjom, a na koniec, po co Dawkins obalał wszystkie dowody na poznanie Boga. Analogia z INSTRUMENTALNYM brandzlowankiem dowodu Anzelma wielce pomocna.

    „To, na ile procent Bóg istnieje, to sprawa trzecio, albo czwartorzędna. Jeżeli świat jest tylko przypadkowym czymś tam, to reguły, wymyślone czy ustalone przez tak zwany racjonalny rozum, nie tyle przestają być poprawne, co tracą jakąkolwiek wartość. Uwierzenie w Boga to stworzenie Sensu, a ten sens jest koniecznym elementem ziemskiego ładu.”

    I to jest to zamiatanie Dawkinsa. Buchachachacha.

    Założenie: świat jest przypadkowym czymś tam
    wniosek: reguły wymyślone przez tak zwany racjonalny rozum tracą jakąkolwiek wartość

    To jest faceplam na tylu poziomach, że jezujezu, Przypadkowość powstania świata jako unieważnienie całej nauki, wszystkich reguł wnioskowania i całej rzeczywistości normalnie powala mnie swoją oryginalnością. I ta wyjęta z dupy supozycja, że wedle racjonalistycznego rozumu świat nie mógł powstać przypadkiem jako bieda przemycanie dowodu Akwinaty. Litości.

    „O tym, mniej więcej, pisał Kołakowski. O tym pisal Vincenz(którego uwielbiam), i o tym pisał też Miłosz, kiedy Vinenz już go „wyleczył”? Dawkins jest, w przeciwnieństwie do na przykłąd Kołakowskiego, młotkiem dlatego, że źle ustawia sobie problem teizmu: dla niego to jest kwestia, którą można sobie rozstrzygnąć ot tak, jest albo go nie ma, na 99% go nie ma, to znaczy, że Go nie ma, i dajmy sobie spokój.”

    Sorry, teraz musisz wrócić do tego kto pytał o procenty i przestać bredzić. Powtórzę, Dawkins odpowiedział, że nie ma Boga na 99% tak jak by ci odpowiedział, że na 99% ma fiuta w spodniach. Kumasz już?

    „Poza tym ta twoja interpretacja tych 99% to trochę bez sensu, bo solipsyzmu nie przeskoczysz, co nie?”

    Japierdziu. A twój post to tylko urojenie, ten blog naprawdę nie istnieje, kurwa co za żal.

    „Tutaj znowu Dawnikns okazuje się młotkiem: bo niby dlaczego miałby przyjąć bez żadnych dowodów, że ten system kryteriów, którym ów Dawikns operuje, jest jedynym możiiwym i że to, co zostanie w ramach tego systemu ustalone, jest tożsame z obiektywną prawdą?”

    I teraz przeczytaj bardzo wyraźnie. Niby dlaczego Dawkins miałby po pierwsze, obalać solipsyzm, po drugie, mnożyć alternatywny system i go potem obalać, jak on po prostu uważa (i słusznie), że ciężar dowodu jest po stronie wierzących w niewidzialne krasnale i faceta, co chodzi po wodzie. Próba przerzucenia ciężaru dowodu na ateistę, żeby udowadniał nieistnienie czegoś, z definicji nie dającego się udowodnić, to straszna żena-sztuczka imponująca właśnie różnym młotkom.

    „To znaczy, że oczywiście możesz sobie przyjąć, że ten jeden procent niepewności to rzecz bez znaczenia, tylko co z tego, To dalej jest ten niemożliwy do obalenia solipsyzm, z którym Dawkins próbuje sobie radzić przy pomocy głupiego porównania do, jeżeli dobrze pamiętam, czajniczka który gdzieś tam sobie orbituje.”

    Ale oczywiście ten 0,00001 % ryzyka śmierci podczas drapania się po jajach możesz sobie przyjąć, że nie ma znaczenia, choć z drugiej strony, może Twoje jaja nie istnieją, więc solipsyzmu nie przeskoczysz udowodnij, że masz jaja itd.

  108. cyncynat
    08/12/2011 o 1:19 am

    Kwiku, czy nie zazdroscisz Majorowi chatter-botow? Twoje to tylko spamuja semigramatycznymi ofertami „singapore tuition”, tutejsze – ojca Bochenskiego czytuja. Zamienisz sie?

  109. 08/12/2011 o 1:19 am

    Anonim :

    cyncynat :
    Gdzie jest Quasi jak go trzeba?

    Hahah…przecież to Quasi to taki Dawkins kieszonkowy, jak to kiedyś chyba Nicpoń powiedział…

    Nicponia to se cytuje u siebie w psychiatryku, jak będę chciał poczytać sieg heil, to se wejdę na nazistowskie strony. Nie mówiąc o tym, że takich jak Ty Quasi łyka jednym komciem.

  110. barista
    08/12/2011 o 2:23 am

    Więc właśnie, Quasi jest, prawda, naszym ojcem Bocheńskim, prawda panie.
    ***
    btw Orliński zrobił mi właśnie szach i mat z uśmiechem na ustach
    zanim odpowiedziałem jakiemuś jego pomocnikowi „to zupełnie jak nasz gospodarz” na enuncjacje, że Gladwell nie wie nic o Enronie, bo „Ten gostek przecież nawet nie jest ekonomistą, tylko „felietonistą”.
    Ech, chujowy dzień. Jedno tylko dobre, że tutejszy bot mnie zainspirował żeby współczesnego Kołakowskiemu polskiego tytana intelektu zacytować ;)

  111. barista
    08/12/2011 o 2:25 am

    Batistuta :

    hlb :

    Batistuta :
    Matko… i to ma być zabawne?

    Ale to wcale nie miało być zabawne. Ty tego nie wiesz? Biały papież z porcelitu nazywa się Papież Toaletowy i jest toaletowy.

    Mówiłem już: jebnij się w czajnik.

    I to mówi uczeń Kolakowskiego i Wincenta? Byś się wstydził.

  112. Batistuta
    08/12/2011 o 2:52 am

    galopujący major :
    @batistuta – Sorry”Nie nie kumam….Bosch…Widzę, że ty też Pascala nie skumałeś, ale mniejsa o to. I walisz dokładnie tak jak Dawikns, daleko obok celu.”
    Ale może jednak wróć i doczytaj o zakładzie Pascala, potem o tym, jak Pascal jest OBECNIE wykorzystywany wbrew swoim intencjom, a na koniec, po co Dawkins obalał wszystkie dowody na poznanie Boga. Analogia z INSTRUMENTALNYM brandzlowankiem dowodu Anzelma wielce pomocna.
    „To, na ile procent Bóg istnieje, to sprawa trzecio, albo czwartorzędna. Jeżeli świat jest tylko przypadkowym czymś tam, to reguły, wymyślone czy ustalone przez tak zwany racjonalny rozum, nie tyle przestają być poprawne, co tracą jakąkolwiek wartość. Uwierzenie w Boga to stworzenie Sensu, a ten sens jest koniecznym elementem ziemskiego ładu.”
    I to jest to zamiatanie Dawkinsa. Buchachachacha.
    Założenie: świat jest przypadkowym czymś tam
    wniosek: reguły wymyślone przez tak zwany racjonalny rozum tracą jakąkolwiek wartość
    To jest faceplam na tylu poziomach, że jezujezu, Przypadkowość powstania świata jako unieważnienie całej nauki, wszystkich reguł wnioskowania i całej rzeczywistości normalnie powala mnie swoją oryginalnością. I ta wyjęta z dupy supozycja, że wedle racjonalistycznego rozumu świat nie mógł powstać przypadkiem jako bieda przemycanie dowodu Akwinaty. Litości.
    „O tym, mniej więcej, pisał Kołakowski. O tym pisal Vincenz(którego uwielbiam), i o tym pisał też Miłosz, kiedy Vinenz już go „wyleczył”? Dawkins jest, w przeciwnieństwie do na przykłąd Kołakowskiego, młotkiem dlatego, że źle ustawia sobie problem teizmu: dla niego to jest kwestia, którą można sobie rozstrzygnąć ot tak, jest albo go nie ma, na 99% go nie ma, to znaczy, że Go nie ma, i dajmy sobie spokój.”
    Sorry, teraz musisz wrócić do tego kto pytał o procenty i przestać bredzić. Powtórzę, Dawkins odpowiedział, że nie ma Boga na 99% tak jak by ci odpowiedział, że na 99% ma fiuta w spodniach. Kumasz już?
    „Poza tym ta twoja interpretacja tych 99% to trochę bez sensu, bo solipsyzmu nie przeskoczysz, co nie?”
    Japierdziu. A twój post to tylko urojenie, ten blog naprawdę nie istnieje, kurwa co za żal.
    „Tutaj znowu Dawnikns okazuje się młotkiem: bo niby dlaczego miałby przyjąć bez żadnych dowodów, że ten system kryteriów, którym ów Dawikns operuje, jest jedynym możiiwym i że to, co zostanie w ramach tego systemu ustalone, jest tożsame z obiektywną prawdą?”
    I teraz przeczytaj bardzo wyraźnie. Niby dlaczego Dawkins miałby po pierwsze, obalać solipsyzm, po drugie, mnożyć alternatywny system i go potem obalać, jak on po prostu uważa (i słusznie), że ciężar dowodu jest po stronie wierzących w niewidzialne krasnale i faceta, co chodzi po wodzie. Próba przerzucenia ciężaru dowodu na ateistę, żeby udowadniał nieistnienie czegoś, z definicji nie dającego się udowodnić, to straszna żena-sztuczka imponująca właśnie różnym młotkom.
    „To znaczy, że oczywiście możesz sobie przyjąć, że ten jeden procent niepewności to rzecz bez znaczenia, tylko co z tego, To dalej jest ten niemożliwy do obalenia solipsyzm, z którym Dawkins próbuje sobie radzić przy pomocy głupiego porównania do, jeżeli dobrze pamiętam, czajniczka który gdzieś tam sobie orbituje.”
    Ale oczywiście ten 0,00001 % ryzyka śmierci podczas drapania się po jajach możesz sobie przyjąć, że nie ma znaczenia, choć z drugiej strony, może Twoje jaja nie istnieją, więc solipsyzmu nie przeskoczysz udowodnij, że masz jaja itd.

    Hahah…Ty nawet nie jesteś w stanie zrozumieć tego, co się do ciebie pisze, mimo że pisze się prosto, na miarę twojego prymitywnego umysłu.
    Nie odpowiedziałeś na żaden z moich argumentów.
    Przecież ja nie napisałem, że reguły racjonalności i nauka przestają być poprawne logicznie, tylko, że stają się bezwartościowe, przestają być obowiązujące; to są dwa różne plany.Nie wiem jak ci to prościej wyjaśnić. Może się trochę bardziej wczytaj w ten cały egzystencjalizm, co? Nawet jest taka książka, od której możesz zacząć: „Obcy” Camusa. Trudna lektura, ale jak przeczytasz z pięć razy, to pewnie coś tam zrozumiesz.

    Solipsyzm to po prostu wątpliwość co do prawomocności poznania, i nijak nie możesz tej wątpliwości zbić, musiałbyś udowodnić, że ten system, któremu hołdujesz, jest jedynym możliwym: żeby przyznać Dawkinsowi i tobie sto procent racji, musielibyście, Ty oraz Dawkins, najpierw dowieść niezawodności narzędzi, którymi operujecie- odwracając twój argument. I niby dlaczego ciężar dowiedzenia, że Bóg istnieje, ma spoczywać na tych, którzy w niego wierzą, co? Bo Dawkins tego żąda? Więc kiedy mówiłem, że Dawkins nie jest w stanie ustawić sobie tego problematu w odpowiedni sposob, to bynajmniej nie dlatego, że mam coś do tych jego 99 procent: przecież wyraźnie powiedziałem, że tutaj nie chodzi o to, czy istnieje, czy nie istnieje. Przyjąłem, że coś tam przeczytałeś chociażby z tego Kołakowskiego, więc wiesz przynajmniej tyle, że zanegowanie Religi jako źródla powszechnie obowiązującej moralności- i tutaj kłania się tobie sam Immanul Kant- to tyle samo co przyznanie, że Moralność to po prostu zbiór regułek, przy którym mozna sobie wedle swoich chęci majstrować, tworzyć sobie swoje sytemy regułek(jak to uczynił Fryderyk Nietszche), itd. A mówiąc prościej: problem z teizmem to nie tylko kwestia oszacowania prawdopodobieństwa tego, że Bóg istnieje albo nie istnieje. To złożony, wielowymiarowy problemat, niemożliwy do rozwiązania tylko przy pomocy tępego scjentyzmu.

    „Przypadkowość powstania świata” to tylko taka figura myślowa; miałem na świadomości tak albo inaczej upostaciowany nihilizm, który jest nieuchronnym losem każdego w miarę mądrego ateisty( dlatego współcześnie mądrzy ateiści są raczej u postmodernistów, niż na przykład u tych ćwoków z portalu Racjonalista.pl).

    „I ta wyjęta z dupy supozycja, że wedle racjonalistycznego rozumu świat nie mógł powstać przypadkiem jako bieda przemycanie dowodu Akwinaty.”- Ale ja niczego takiego nie napisałem.

    I dlaczego tak cię oburza to odwołanie się do rzekomego nazisty Nicponia. Tzn, nie bronię tego Nicponia, tylko interesuje mnie to, co cię tak razi w tym Nazizmie? To jest poniekąd przetworzony nietzscheanizm, czyli właśnie taki nowy zbiór regułek moralnych. Nietzsche stworzył sobie nową moralność, a Hiltler z niej skorzytał, tyle że dla Nieztschego „dostojne” były bądź mogły być tylko poszczególne jednostki, a dla Hitlera całe nacje. Dobro i Cnota to błędy ludzkości, zdeterminowane przez biologię i podstawowe mechanizmy psychologiczne, utrwalone przez wyrodne Chrześcijaństwo.

  113. cyncynat
    08/12/2011 o 3:09 am

    barista :
    Więc właśnie, Quasi jest, prawda, naszym ojcem Bocheńskim, prawda panie.
    ***
    btw Orliński zrobił mi właśnie szach i mat z uśmiechem na ustach
    zanim odpowiedziałem jakiemuś jego pomocnikowi „to zupełnie jak nasz gospodarz” na enuncjacje, że Gladwell nie wie nic o Enronie, bo „Ten gostek przecież nawet nie jest ekonomistą, tylko „felietonistą”.
    Ech, chujowy dzień. Jedno tylko dobre, że tutejszy bot mnie zainspirował żeby współczesnego Kołakowskiemu polskiego tytana intelektu zacytować ;)

    Ty do WO jak kiedys do Paliwody, z taka nadzieja w Humanity.

  114. Quasi
    08/12/2011 o 3:11 am

    @ grześ

    I tak sobie myślę, że ja bym podobnie jak Masłowska wysłał wirtualne swoje dziecko na religię (nawet w obecnym kształcie, acz niechętnie).
    Niech się styka, niech się konfrontuje, niech wie, że wiele osób myśli inaczej niż w domu itd
    W ogóle dziwi mnie, by kształtować dziecku identyczne poglądy jakie ja mam.
    Inna sprawa, że religię trza zamienić na religioznawstwo, a religię taką jak jest teraz przenieść do kościołów.
    P.S. Oczywiście dzieciak tenże mój wirtualny już w gimnazjum zdecydowałby sam, czy by chciał chodzić czy nie i tak by było.

    A żeby pokazać dziecku, że wiele osób „kocha inaczej” zapewnisz mu obligatoryjną styczność i konfrontację z dziecięcym jebaką (ale oczywiście po osiągnięciu wieku gimnazjalnego wspaniałomyślnie pozwolisz mu samemu wybrać czy i kto będzie je dalej jebał)?

    Ale obawiam się, że nawet nie to dręczenie dziecka w intencji demonstracji pluralizmu i wyrabiania tolerancji jest tu najgłupsze. Najgłupsze jest naiwne przeświadczenie, że uczęszczanie na lekcje katechezy (zwłaszcza w szkole podstawowej) to dobra metoda zaznania „styczności i konfrontacji z odmiennie myślącymi”. Obawiam się, że w praktyce na takich lekcjach jakiegokolwiek myślenia – w tym także „odmiennego” – na ogół uświadczyć trudno. Te lekcje to przede wszystkim intelektualno-estetyczna jałowizna, demoralizacja, strata czasu i potworna nuda:

    – Styczność i konfrontacja z przeciętnym katechetą, czyli zazwyczaj ze zdominowaną przez hierarchię intelektualną miernotą (kto inny wybrałby taką profesję?), bez cienia polotu starającą się realizować oderwany od rzeczywistości program ułożony przez oderwanych od rzeczywistości biurokratów z kurii.

    – Styczność i konfrontacja z potwornym słodko-ckliwym kiczem: ugrzeczniona i uproszczona religia dla dzieci, bardzo luźno związana z wersją dla dorosłych [porównaj choćby typowe dzieciowe biblie ilustrowane, o których wspomniał major, z tą biblią ilustrowaną, wiernie trzymającą się oryginału]; gitarki, piosnki i pląsy, w których proste słodkie nutki mieszają się z nadętym przesłaniem o maksi-sprawach; bombardowanie (nieudolnie) udawaną miłością i troską.

    – Styczność i konfrontacja z – jak to w katolicyzmie – pustką treściową zamaskowaną dziwacznością formy. Czyli suche wyuczanie oderwanych od rozumu i sumienia reguł teologicznych i (pseudo)etycznych oraz obrządkowego folkloru, których sensu nikt, łącznie z autorami, nie rozumie, bo go zwyczajnie nie ma, a dziwaczność formy wyrazu (towarzyszących gestów, całej sakralnej oprawy, a przede wszystkim języka pełnego ultra-mętnych, niedefiniowanych pojęć, archaizmów i wynikającej z ekstremalnej pruderii eufemizującej nowomowy itd.) i nadęcie „autorytetów” ma stworzyć złudzenie kryjącej się za tym „wielkiej, acz tajemniczej, mądrości”, dla umysłu zwykłego śmiertelnika niedostępnej, wiec wymagającej całkowicie bezmyślnego wpojenia, zaakceptowania i mantrowania. To całe puste pierdololo o „godności”, „miłości”, „ubogacaniu”, „nieuporządkowaniu”, „aktach małżeńskich”, „trójjedyności”, „grzechu pierworodnym”, „żywym, prawdziwym ale ukrytym”, „zapieczętowanym życiu/owocu miłości”, „błogosławionejśty” itd. I później lud chóralnie plecie w różańcach „chleba naszego poprzedniego” i „siedział w poprawicy Ojca”…
    Na ciemnego, biednego i upodlonego feudalnego chłopa to musiało działać przemożnie, na zasadzie przemocy symbolicznej wymuszającej ślepą pokorę i podporządkowanie, zwłaszcza, że prezentowane po łacinie w przytłaczającej oprawie kadzideł, organów, dziwacznych szat i megalomaniaczych budowli, ale u współczesnych wywołuje już tylko mieszankę „WTF?”, „whatever” i „zieeefff”.

    – Styczność i konfrontacja z pedagogicznym horrorem: od najmłodszych lat gros „edukacji” sprowadza się do męczącego bezmyślnego wkuwania słowo-w-słowo modlitw i litanii – wyrażanych niezrozumiałym archaicznym językiem i niosących przekaz, którego nikt nawet nie stara się wytłumaczyć – oraz równie mętnych i niezrozumiałych katechizmowych regułek, a także do dyscyplinowania do ślepego podporządkowywania się nieznośnie nudnej/nieprzyjemnej (regularne modlitwy, regularne uczęszczanie na nabożeństwa, regularne korzystanie z sakramentów, regularne posty, regularne przyjmowanie wizyt duszpasterskich) lub potwornie upokarzającej/stresującej (spowiedź – IMO zabieg spełniający znamiona psychicznego maltretowania, więc wobec małoletnich powinno być zdelegalizowany) rutynie bezsensownego rytualnego folkloru.

    – Styczność i konfrontacja z niepojętą wręcz skalą i natężeniem obłudy. Dziecię natychmiast się zorientuje, że mimo deklarowanej ważności zagadnienia, tak naprawdę mało kto tę religię traktuje poważnie i choćby próbuje pamiętać/zrozumieć to, czego się na katechezach uczy (poziom i skala religijnej ignorancji jest wśród polskich katolików przerażająca – Newsweek publikował kiedyś na ten temat ciekawe wyniki pewnego badania, niestety, już chyba niedostępne on-line); że większości wpajanych tam zasad (pseudo)etycznych oraz obrządkowych obowiązków nikt nie przestrzega i to na ogół bez cienia wyrzutów sumienia; że oficjalne cele nauczanych tam i wymaganych praktyk są powszechnie i właściwie również oficjalnie ignorowane, a nawet odwracane o Pi – choćby święta i sakramenty (pierwsza komunia, małżeństwo) z czasu zadumy i mistycyzmu zmieniają się, prze całkowitym przyzwoleniu kleru, w zwyczajne imprezy towarzyskie i grzeszne orgie konsumpcji.

    – No i prozaiczna styczność i konfrontacja z typowym bałaganem oraz etycznym i kulturowym minimalizmem: gówniarzeria generalnie olewa religię jako przedmiot i katechetę jako nauczyciela, więc nader często na tych lekcjach praktycznie nie ma żadnej nauki, żadnej wymiany myśli, a jedynie gwar i chamstwo, a prosty, upokorzony katecheta, którego beznadzieja orki na ugorze nauczyła cynizmu, jedynie udaje, że czegokolwiek uczy i czegokolwiek wymaga (oceny – zawsze 5. i 6. – w najlepszym razie stawia za estetykę prowadzenia zeszytu, ewentualnie za frekwencję, a nawet za nic), że bierze pieniądze za coś innego, niż jego uczniowie biorą oceny. To jedynie utrwala „wąsatą” kulturę lekceważenia/pogardy dla procedur, pracy i ludzi oraz gry pozorów.

    Tak więc w praktyce nie ma tam szans, żeby dziecię zaznało jakiejś poważnej konfrontacji z „odmiennym myśleniem”. Zresztą, nawet gdyby taka szansa była oferowana przez te lekcje, to i tak dziecię w wieku podstawówkowym raczej nie ma emocjonalnej potrzeby i intelektualnych kompetencji, żeby z niej skorzystać. Jeśli zatem zależy Ci na zetknięciu i skonfrontowaniu dziecia z „odmiennym myśleniem”, to oszczędź mu nudy, bezsensu, jałowizny, marnowania czasu i demoralizującego bałaganu związanych z uczęszczaniem na katechezę, a w zamian poczekaj aż odpowiednio podrośnie i – jeśli będzie tym zainteresowane – zapewnij mu literaturę na temat filozofii i religioznawstwa, historii i socjologii (polskiej) religii oraz regularne kąpiele w Otchłani takiej jak Psychiatryk24 i „Fronda”.

  115. 08/12/2011 o 4:18 am

    @ cyncynat – przede wszystkim zazdroszczę Majorowi magnetycznej popularności, przyciągającej taką bioróżnorodność. Ale przekomarzanki mnie jakoś rzadko wciągają, więc w gruncie rzeczy wszystko jedno mi.

  116. cyncynat
    08/12/2011 o 6:30 am

    Swoja droga u WO stali komentatorzy to tez sa specyficzni: chamowici durnie, prawie jak sam gospodarz. I na wszystkim sie znaja. Zanim WO pozegnal bariste, (barista) dostal dwie „merytoryczne” odpowiedzi: a) „twoja stara” (odpowiedz, po ktorej poznaje sie jelopow w Internecie) i b) to Accenture jest spadkobierca AA (specjalista sie, kurwa, znalazl).

  117. Poziomka
    08/12/2011 o 7:47 am

    Anonim :
    Czterdzieści lat to już starość, tak, czy coś po prostu coś tam sobie uroiłeś, i zapomniałeś sprawdzić na Wikipedii?

    Czyli konfitury.

  118. Poziomka
    08/12/2011 o 8:08 am

    cyncynat :
    Swoja droga u WO stali komentatorzy to tez sa specyficzni: chamowici durnie, prawie jak sam gospodarz. I na wszystkim sie znaja. Zanim WO pozegnal bariste, (barista) dostal dwie „merytoryczne” odpowiedzi: a) „twoja stara” (odpowiedz, po ktorej poznaje sie jelopow w Internecie) i b) to Accenture jest spadkobierca AA (specjalista sie, kurwa, znalazl).

    No ale on pisze w GW i niedawno napisał, że części gospodarczej w GW nie czytuje. Pewnie dlatego myśli, że jest lewicowym dziennikarzem pracującym w lewicowym dzienniku.
    A a propos GW to klątwa tej gazety tłumaczy zdziwienie wyrażone wpisem majora i tą dyskusją. Hodowała ci ona kiedyś najbardziej demokratyczna partię w galaktyce namaszczoną przez Opatrzność do światłych rządów – i partia ta uschła. Próbowała również wyhodować w „Arce Noego” światły, miły i kulturny kościół łagiewnicki i też jakby taki toruńskawy im wyszedł. Choć mogliśmy poobserwować szczere zdziwienie zamilknięciem Bonieckiego.
    Teraz zajmuje się hodowlą światłych literatów i literatek. No ale czego się nie dotknie to spierdoli i zamiast Opatrzności wychodzi Opaczność.

  119. barista
    08/12/2011 o 9:09 am

    cyncynat :

    barista :
    btw Orliński zrobił mi właśnie szach i mat z uśmiechem na ustach
    zanim odpowiedziałem jakiemuś jego pomocnikowi „to zupełnie jak nasz gospodarz” na enuncjacje, że Gladwell nie wie nic o Enronie, bo „Ten gostek przecież nawet nie jest ekonomistą, tylko „felietonistą”.

    Ty do WO jak kiedys do Paliwody, z taka nadzieja w Humanity.

    Ależ nic bardziej mylnego. Chciałem Petroniusza polskiej publicystyki strollować porównaniem jego nędznego żywota do żywota felietonisty New Yorkera, ale mimo hintu pokazał mi drzwi. Na dobrym sofcie ten WO działa.

    btw wpis Petroniusza raczej chujowy, powtarzający dość powierzchownie nagłówni o Enronie, a esej Gladwella bardzo dobry.

  120. barista
    08/12/2011 o 9:14 am

    cyncynat :
    Swoja droga u WO stali komentatorzy to tez sa specyficzni: chamowici durnie, prawie jak sam gospodarz. I na wszystkim sie znaja. Zanim WO pozegnal bariste, (barista) dostal dwie „merytoryczne” odpowiedzi: a) „twoja stara” (odpowiedz, po ktorej poznaje sie jelopow w Internecie) i b) to Accenture jest spadkobierca AA (specjalista sie, kurwa, znalazl).

    Taa, Accenture się wydzielił wcześniej i po Enronie tylko nazwę zmienił. Natomiast trzeba AA przyznać, że przejeli EY razem z brandem bardzo zręcznie (nie jednym globalnym mergerem, ale kilkunastoma) i potem jeszcze obcieli z EY to co im nie pasowało. I nawet się nasz Wojtek i jego wirtualne Davos nie zorientowali ;)

  121. emluby
    08/12/2011 o 9:29 am

    Co do wąsatowości i masłowskiej. Ja przyznaje, że się zwąsowałem biorąc ślub kościelny. Kto się nie zwąsacił nawet troszeczkę niech rzuci kamieniem. To nie jest tak, że ją bronie bo ogólnie nie podobają mi sie jej wytwory.
    Ale bądźmy szczerzy wierność swoim poglądom w realu doznaje ograniczeń. Ważne żeby się nie zeszmacic do końca.
    a post przedni.

  122. hlb
    08/12/2011 o 9:45 am

    Batistuta :

    hlb :

    Batistuta :
    Matko… i to ma być zabawne?

    Ale to wcale nie miało być zabawne. Ty tego nie wiesz? Biały papież z porcelitu nazywa się Papież Toaletowy i jest toaletowy.

    Mówiłem już: jebnij się w czajnik.

    Wow, ale stawiasz swój postulat z pozycji Kołakowskiego po „Głównych nurtach”, czy przed?

  123. Quasi
    08/12/2011 o 10:08 am

    cyncynat :
    Gdzie jest Quasi jak go trzeba?

    Trzeba do pyskusji z kolejnym (po wyrusie) prawicowym „intelektualistą” wesołkowato-pyszałkowatym, co buńczucznie na pochyłych Dawkinsów skacze bezkonkretowymi/konfabulacyjnymi zarzutami, wierząc, że oto igra wirtuozją trollingu z zagonami „lewackich wojujących ateistów”?

  124. cyncynat
    08/12/2011 o 10:13 am

    Quasi :

    cyncynat :
    Gdzie jest Quasi jak go trzeba?

    Trzeba do pyskusji z kolejnym (po wyrusie) prawicowym „intelektualistą” wesołkowato-pyszałkowatym, co buńczucznie na pochyłych Dawkinsów skacze bezkonkretowymi/konfabulacyjnymi zarzutami, wierząc, że oto igra wirtuozją trollingu z zagonami „lewackich wojujących ateistów”?

    Tak, ale nie az tak doslownie. W sensie, ze nie przyszlo by mi do glowy na serio komus sugerowac zajecie sie rozwazaniem tematu „czy religia to jedyne zrodlo Sensu”, zwlaszcza w duecie z chatter-botem.

  125. cyncynat
    08/12/2011 o 10:20 am

    barista :

    cyncynat :

    barista :
    btw Orliński zrobił mi właśnie szach i mat z uśmiechem na ustach
    zanim odpowiedziałem jakiemuś jego pomocnikowi „to zupełnie jak nasz gospodarz” na enuncjacje, że Gladwell nie wie nic o Enronie, bo „Ten gostek przecież nawet nie jest ekonomistą, tylko „felietonistą”.

    Ty do WO jak kiedys do Paliwody, z taka nadzieja w Humanity.

    Ależ nic bardziej mylnego. Chciałem Petroniusza polskiej publicystyki strollować porównaniem jego nędznego żywota do żywota felietonisty New Yorkera, ale mimo hintu pokazał mi drzwi. Na dobrym sofcie ten WO działa.
    btw wpis Petroniusza raczej chujowy, powtarzający dość powierzchownie nagłówni o Enronie, a esej Gladwella bardzo dobry.

    WO jest dosc odporny na prosty trolling – tak mi sie wydaje. A wybrales kiepski punkt zaczepienia; wybierac trzeba temat, ktory budzi emocje pacjenta i, jednoczesnie, oderwane od rzeczywistosci oczekiwania. Tymczasem WO o upadku prasy papierowej pisze z bardzo realistycznych pozycji i nie poklada w tej branzy nierealistycznych oczekiwan.

  126. cyncynat
    08/12/2011 o 10:24 am

    barista :

    cyncynat :
    Swoja droga u WO stali komentatorzy to tez sa specyficzni: chamowici durnie, prawie jak sam gospodarz. I na wszystkim sie znaja. Zanim WO pozegnal bariste, (barista) dostal dwie „merytoryczne” odpowiedzi: a) „twoja stara” (odpowiedz, po ktorej poznaje sie jelopow w Internecie) i b) to Accenture jest spadkobierca AA (specjalista sie, kurwa, znalazl).

    Taa, Accenture się wydzielił wcześniej i po Enronie tylko nazwę zmienił. Natomiast trzeba AA przyznać, że przejeli EY razem z brandem bardzo zręcznie (nie jednym globalnym mergerem, ale kilkunastoma) i potem jeszcze obcieli z EY to co im nie pasowało. I nawet się nasz Wojtek i jego wirtualne Davos nie zorientowali ;)

    Wszystko do szybkiego sprawdzenia w wiki. Ale nie stawiajmy az takich wymagan.

  127. cyncynat
    08/12/2011 o 10:37 am

    emluby :
    Co do wąsatowości i masłowskiej. Ja przyznaje, że się zwąsowałem biorąc ślub kościelny. Kto się nie zwąsacił nawet troszeczkę niech rzuci kamieniem. To nie jest tak, że ją bronie bo ogólnie nie podobają mi sie jej wytwory.
    Ale bądźmy szczerzy wierność swoim poglądom w realu doznaje ograniczeń. Ważne żeby się nie zeszmacic do końca.
    a post przedni.

    Jej utwory sa akurat w miare ok. Widze to z perspektywy kilku lat niezagladania do dziury z napisem „Wspolczesna Polska Literatura”. Zawsze tez mi sie wydawalo, ze talent literacki i wasatosc sa niezalezne. Najlepsze przyklady: Austen, Gogol. Slub koscielny jest paskudny ale tylko paskudny w sensie swojej nudnej brzydoty. Nieszczesna danina rodzinie, ktora sie nie wybiera. Maslowska natomiast z leni i durnoty – ktora widac w tamtym kawalku wywiadu – wysyla dziecko na mentalna torture. To zdecydowanie gorsze. Ksiazki pisac moze, ale dziecko jej nalezaloby zabrac.

    Ciekawostka: moja zona mieszkala w PL porzadnie dluzej ode mnie, ale pierwszy raz na slub koscielny poszla ze mna na slub mojego przyjaciela (typowa danina rodzinna). Troche nie wiedziala gdzie sie wybiera: pekla w kosciele i zrobila scene (tamze). Zabawne, bo w Sieci (inaczej niz mnie) nic nie jest w stanie ja wkurzyc.

  128. hlb
    08/12/2011 o 10:39 am

    @barista, cyncynat,

    Wnioskuje z waszej wymiany, że Orliński w ramach przygotowań do #upadekprazypapierowej już na stałe zajął się pracami nad alternatywną historią ekonomiczną. Czyzby nowy występ w stylu niedawnego jego „bo w 1958 było tak cudownie”?

    https://galopujacymajor.wordpress.com/2011/10/27/mentalnosc-podpatrujacego-minihelikoptera/#comment-12774

  129. hlb
    08/12/2011 o 10:45 am

    PS. przeczytałem co tam se powypisywał WO. I uczciwie powiem, że jednak jest postę, bo teraz i tak więcej sobie doczytał niż ostatnio. Chociaż oczywiście popisał się swoim experckim angielskim: „honest mistake” u niego to „uczciwy błąd”. Thank you from the mountain, hahaha.

  130. emluby
    08/12/2011 o 11:15 am

    @ cycncynat
    No talent i wąsy to dwie oddzielne rzeczy. Nie wiem to chyba kwestia upodobań ale z Masłowskiej to tylko Między nami dobrze jest. Reszta to chyba tylko jako rewelacja „młoda autorka pisząca dojrzale. Zreszta troche podejrzewam, że z nia będzie jak z polskimi piłkarzami – „zawsze młoda, zawsze dobrze zapowiadająca się” i zawsze oczekiwanie na coś następnego – niezwykłego.
    Tak ślub jest daniną – najcześciej dla rodziny i dla osoby, z która się go bierze. Puszczanie dzieci na religję to tez jakis konformiz. Moim zdaniem różni się tylko długotrwałością. Cóż tak wybrała, że głupio, głupio się z tego tłumaczy i ma sie dysonas poznawczy pomiędzy jej twórczością, a zachowaniem, to tylko jej wybór. A my mozemy z tego się po prostu pośmiać.

  131. vHF
    08/12/2011 o 11:40 am

    Kurde jaki fajny watek, z Dawkinsem, botami, Orlinskim, Masloska i Panem Jezusem throughout, a ja nie mam czasu sie udzielac bom sobie rozjebal moje Ubuntu w drobny mak. Nawet polskie literki szlag trafil. Prawde mowil prorok Adalbert, kup se maka to sie nie pokaleczysz, ale ja glupi postdok zaparlem sie Pana Naszego z Kupertina i mam za swoje teraz. Zaraz mi sie dysk butowalny zrobi, potem kolek w zeby i bedziemy amputowac. Zmowcie krotka modlitwe za moja kolekcje skrinszotow z Terlikowskiego i Paliwody.

  132. barista
    08/12/2011 o 11:46 am

    cyncynat :

    emluby :
    Co do wąsatowości i masłowskiej. Ja przyznaje, że się zwąsowałem biorąc ślub kościelny. Kto się nie zwąsacił nawet troszeczkę niech rzuci kamieniem. To nie jest tak, że ją bronie bo ogólnie nie podobają mi sie jej wytwory.
    Ale bądźmy szczerzy wierność swoim poglądom w realu doznaje ograniczeń. Ważne żeby się nie zeszmacic do końca.
    a post przedni.

    Jej utwory sa akurat w miare ok. Widze to z perspektywy kilku lat niezagladania do dziury z napisem „Wspolczesna Polska Literatura”. Zawsze tez mi sie wydawalo, ze talent literacki i wasatosc sa niezalezne. Najlepsze przyklady: Austen, Gogol. Slub koscielny jest paskudny ale tylko paskudny w sensie swojej nudnej brzydoty. Nieszczesna danina rodzinie, ktora sie nie wybiera. Maslowska natomiast z leni i durnoty – ktora widac w tamtym kawalku wywiadu – wysyla dziecko na mentalna torture. To zdecydowanie gorsze. Ksiazki pisac moze, ale dziecko jej nalezaloby zabrac.
    Ciekawostka: moja zona mieszkala w PL porzadnie dluzej ode mnie, ale pierwszy raz na slub koscielny poszla ze mna na slub mojego przyjaciela (typowa danina rodzinna). Troche nie wiedziala gdzie sie wybiera: pekla w kosciele i zrobila scene (tamze). Zabawne, bo w Sieci (inaczej niz mnie) nic nie jest w stanie ja wkurzyc.

    Pytanie komu te dzieci oddać, jak już zabierzemy 90% polskich rodziców (z sumiastym, albo ledwie sypiącym się wąsem)? Państwowym sierocińcom? Przecież to byłby raj dla katechetów.

    Scena w kościele?? Brzmi ciekawie, czyjś ślub to idealna okazja do drzemki i kontemplowania niedopasowanych garniturów męskich. Czym ją wkurwili?

  133. barista
    08/12/2011 o 11:52 am

    hlb :
    PS. przeczytałem co tam se powypisywał WO. I uczciwie powiem, że jednak jest postę, bo teraz i tak więcej sobie doczytał niż ostatnio. Chociaż oczywiście popisał się swoim experckim angielskim: „honest mistake” u niego to „uczciwy błąd”. Thank you from the mountain, hahaha.

    Temat interesujący. IMHO – niby w 98 było wiadomo, że Enron to fraud, ale od tego czasu do 2000 jeszcze kurs akcji wzrósł dwukrotnie. Więc jak się człowiek za dużo zastanawia, to tylko może stracić. Jak Soros w tym roku na złocie, wyszedł pół roku temu mówiąc, że bańka. Wiadomo, że bańka, ale dalej rośnie. I bądź tu mądry. Może taki WO ma jednak w życiu łatwiej. No nic, trzeba będzie na pielgrzymkę pieszą ruszyć do grobu Pańskiego w Kupertynie Wielkopolskim w Wielkanoc.

  134. 08/12/2011 o 12:05 pm

    hlb :

    PS. przeczytałem co tam se powypisywał WO. I uczciwie powiem, że jednak jest postę, bo teraz i tak więcej sobie doczytał niż ostatnio. Chociaż oczywiście popisał się swoim experckim angielskim: „honest mistake” u niego to „uczciwy błąd”. Thank you from the mountain, hahaha.

    No przecież wyjaśnił, że to „melodia języka jest. On „Mergers&acquisition” tłumaczy na polski „przejęcia i połączenia”, więc potencjał lolu w jego wpisach o korpo niezmiennie wysoki. http://wyborcza.pl/1,99495,9665114,_American_Psycho_.html

  135. cyncynat
    08/12/2011 o 12:09 pm

    barista :
    Pytanie komu te dzieci oddać, jak już zabierzemy 90% polskich rodziców (z sumiastym, albo ledwie sypiącym się wąsem)? Państwowym sierocińcom? Przecież to byłby raj dla katechetów.
    Scena w kościele?? Brzmi ciekawie, czyjś ślub to idealna okazja do drzemki i kontemplowania niedopasowanych garniturów męskich. Czym ją wkurwili?

    Ale ja nie postuluje zostawienie w stanie obecnym ani sierocincow panstwowych, ani edukacji panstwowej, ani samego panstwa jako takiego. Jak ostatnio zobaczylem program polskich szkol, to powiem, ze sama narazenie dziecka na polska szkole to krzywda – niezaleznie od religii w szkole.
    Nie, ja nie mam gotowego rozwiazania problemu dzieci z durnymi rodzicami.

    W kosciele? Caloksztalt; uwienczony zbieraniem na tace i nie kumaniem ze wcale nie chcemy im dawac pieniedzy.

  136. 08/12/2011 o 12:17 pm

    barista :

    hlb :
    PS. przeczytałem co tam se powypisywał WO. I uczciwie powiem, że jednak jest postę, bo teraz i tak więcej sobie doczytał niż ostatnio. Chociaż oczywiście popisał się swoim experckim angielskim: „honest mistake” u niego to „uczciwy błąd”. Thank you from the mountain, hahaha.

    Temat interesujący. IMHO – niby w 98 było wiadomo, że Enron to fraud, ale od tego czasu do 2000 jeszcze kurs akcji wzrósł dwukrotnie. Więc jak się człowiek za dużo zastanawia, to tylko może stracić. Jak Soros w tym roku na złocie, wyszedł pół roku temu mówiąc, że bańka. Wiadomo, że bańka, ale dalej rośnie. I bądź tu mądry. Może taki WO ma jednak w życiu łatwiej. No nic, trzeba będzie na pielgrzymkę pieszą ruszyć do grobu Pańskiego w Kupertynie Wielkopolskim w Wielkanoc.

    Hmm barista, dzięki za Galdwella, poczytam. Jak masz coś jeszcze z korpo i kontroli, to wal śmiało na priv, u nas w Bolandzie taka bieda z korporacyjną ameryką, że mało kto łapie, że SOX nawet nie obowiązuję bezpośrednio tylko SEC go musiał najpierw zaimplementować, opublikować w FCR, przy okazji, po kilku latach, odpuszczając start-upom.

    BTW Ja jednak będę bronił SOX-u. Ma oczywiście ten feler, że jest tylko spóźnioną reakcją na Enron (imho to też szwindel księgowy z SPV), a właściwie na WorldCom (bo to WorldCom zmusił republikanów do zamknięcia mordy), ale imho jak czytam, że żale że spółka publiczna musi wydać na SOX404 aż, bodajże, 2 mln dolarów rocznie to se myślę, jezujezu jaka żena. Zresztą, wbrew wojtkom i to nawet przy uwzględnieniu repo105, kryzys subprmie nie miał nic wspólnego z księgowością, tylko z całkowitą abdykacją stanowienia i egzekwowania odpowiedzialności przy ryzyku. Notabane odpowiedzialnością, co do której za bardzo nie wiadomo jak się zabrać i jak ją egzekwować.

  137. 08/12/2011 o 12:25 pm

    Quasi :

    cyncynat :
    Gdzie jest Quasi jak go trzeba?

    Trzeba do pyskusji z kolejnym (po wyrusie) prawicowym „intelektualistą” wesołkowato-pyszałkowatym, co buńczucznie na pochyłych Dawkinsów skacze bezkonkretowymi/konfabulacyjnymi zarzutami, wierząc, że oto igra wirtuozją trollingu z zagonami „lewackich wojujących ateistów”?

    Właściwie to chyba ująłeś wszystko. Dodałbym jeszcze bieda-dostojewszczyznę i nudne do zerzygania przerzucanie ciężaru dowodu. Nędza. Natomiast, ewidentnie prosi się do długiego flejma, a akurat, kto jak kto,ale Ty quasi możesz mu rzucić trochę linków co na pochodzenie moralności mówi biologia i czemu „gdy Boga nie ma, to jest nihilizm” – to zwykłe, wąsate pierdolenie.

  138. 08/12/2011 o 12:28 pm

    emluby :

    @ cycncynat
    No talent i wąsy to dwie oddzielne rzeczy. Nie wiem to chyba kwestia upodobań ale z Masłowskiej to tylko Między nami dobrze jest. Reszta to chyba tylko jako rewelacja „młoda autorka pisząca dojrzale. Zreszta troche podejrzewam, że z nia będzie jak z polskimi piłkarzami – „zawsze młoda, zawsze dobrze zapowiadająca się” i zawsze oczekiwanie na coś następnego – niezwykłego.
    Tak ślub jest daniną – najcześciej dla rodziny i dla osoby, z która się go bierze. Puszczanie dzieci na religję to tez jakis konformiz. Moim zdaniem różni się tylko długotrwałością. Cóż tak wybrała, że głupio, głupio się z tego tłumaczy i ma sie dysonas poznawczy pomiędzy jej twórczością, a zachowaniem, to tylko jej wybór. A my mozemy z tego się po prostu pośmiać.

    No ja też mam ten problem, bo to jest problem bycia w związku z kimś, kto jednak jest „wierzący niepraktykujący”. A więc kompromis. Ślub kościelny, chrzest, religia w szkole – to tak na szybko. Gdzieś musisz ulec, żeby gdzieś się postawić, bo inaczej jesteś wąsatym maczo, który mówi: zamknij mordę, ja decyduję.

  139. Batistuta
    08/12/2011 o 3:04 pm

    Quasi :

    cyncynat :
    Gdzie jest Quasi jak go trzeba?

    Trzeba do pyskusji z kolejnym (po wyrusie) prawicowym „intelektualistą” wesołkowato-pyszałkowatym, co buńczucznie na pochyłych Dawkinsów skacze bezkonkretowymi/konfabulacyjnymi zarzutami, wierząc, że oto igra wirtuozją trollingu z zagonami „lewackich wojujących ateistów”?

    No, dobra, jestem prawicowym „intelektualistą” wesołkowato-pyszałkowatym, a ty jesteś lewackim kołkiem, którego erudycja ogranicza się do tego, co sobie wyczytał na Wikipedii.

  140. Batistuta
    08/12/2011 o 3:08 pm

    galopujący major :

    Quasi :

    cyncynat :
    Gdzie jest Quasi jak go trzeba?

    Trzeba do pyskusji z kolejnym (po wyrusie) prawicowym „intelektualistą” wesołkowato-pyszałkowatym, co buńczucznie na pochyłych Dawkinsów skacze bezkonkretowymi/konfabulacyjnymi zarzutami, wierząc, że oto igra wirtuozją trollingu z zagonami „lewackich wojujących ateistów”?

    Właściwie to chyba ująłeś wszystko. Dodałbym jeszcze bieda-dostojewszczyznę i nudne do zerzygania przerzucanie ciężaru dowodu. Nędza. Natomiast, ewidentnie prosi się do długiego flejma, a akurat, kto jak kto,ale Ty quasi możesz mu rzucić trochę linków co na pochodzenie moralności mówi biologia i czemu „gdy Boga nie ma, to jest nihilizm” – to zwykłe, wąsate pierdolenie.

    No bo przecież o biologicznych przycznach powstawania moralnosci nie mam pojęcia….Kurwa, i ten Nietzsche, którego tutaj przywołałem(po coś), też się przecież tym nie zajmował…ani słowa o tym nie napisał…
    Poza tym widzę, że ty nadal nie rozumiesz, o co w tym wszystkim kaman.
    A Quasi to może mnie co najwyżej pozarzucać linkami do Wikipedii, bo przecież książek to raczej nie będzie mi cytował,co nie? Musiałby najpierw parę przeczytać.

  141. barista
    08/12/2011 o 3:17 pm

    Batistuta :

    Quasi :

    cyncynat :
    Gdzie jest Quasi jak go trzeba?

    Trzeba do pyskusji z kolejnym (po wyrusie) prawicowym „intelektualistą” wesołkowato-pyszałkowatym, co buńczucznie na pochyłych Dawkinsów skacze bezkonkretowymi/konfabulacyjnymi zarzutami, wierząc, że oto igra wirtuozją trollingu z zagonami „lewackich wojujących ateistów”?

    No, dobra, jestem prawicowym „intelektualistą” wesołkowato-pyszałkowatym, a ty jesteś lewackim kołkiem, którego erudycja ogranicza się do tego, co sobie wyczytał na Wikipedii.

    Ej koleżko, przecież Ty jesteś nawet fajny. Jak będziesz sprzedawał kiedyś książeczki, jak corylus, to daj znać.

  142. hlb
    08/12/2011 o 3:32 pm

    Batistuta :

    Quasi :

    cyncynat :
    Gdzie jest Quasi jak go trzeba?

    Trzeba do pyskusji z kolejnym (po wyrusie) prawicowym „intelektualistą” wesołkowato-pyszałkowatym, co buńczucznie na pochyłych Dawkinsów skacze bezkonkretowymi/konfabulacyjnymi zarzutami, wierząc, że oto igra wirtuozją trollingu z zagonami „lewackich wojujących ateistów”?

    No, dobra, jestem prawicowym „intelektualistą” wesołkowato-pyszałkowatym, a ty jesteś lewackim kołkiem, którego erudycja ogranicza się do tego, co sobie wyczytał na Wikipedii.

    …a Twoja Szanowna Mamusia zakłada majty Piotra Semki.

    A woggle, to może weź idź ochłoń, co? Wody święconej się napij, czy co ci tam pomaga na twoje napady.

  143. 08/12/2011 o 3:37 pm

    Batistuta :

    galopujący major :

    Quasi :

    cyncynat :
    Gdzie jest Quasi jak go trzeba?

    Trzeba do pyskusji z kolejnym (po wyrusie) prawicowym „intelektualistą” wesołkowato-pyszałkowatym, co buńczucznie na pochyłych Dawkinsów skacze bezkonkretowymi/konfabulacyjnymi zarzutami, wierząc, że oto igra wirtuozją trollingu z zagonami „lewackich wojujących ateistów”?

    Właściwie to chyba ująłeś wszystko. Dodałbym jeszcze bieda-dostojewszczyznę i nudne do zerzygania przerzucanie ciężaru dowodu. Nędza. Natomiast, ewidentnie prosi się do długiego flejma, a akurat, kto jak kto,ale Ty quasi możesz mu rzucić trochę linków co na pochodzenie moralności mówi biologia i czemu „gdy Boga nie ma, to jest nihilizm” – to zwykłe, wąsate pierdolenie.

    No bo przecież o biologicznych przycznach powstawania moralnosci nie mam pojęcia….Kurwa, i ten Nietzsche, którego tutaj przywołałem(po coś), też się przecież tym nie zajmował…ani słowa o tym nie napisał…
    Poza tym widzę, że ty nadal nie rozumiesz, o co w tym wszystkim kaman.
    A Quasi to może mnie co najwyżej pozarzucać linkami do Wikipedii, bo przecież książek to raczej nie będzie mi cytował,co nie? Musiałby najpierw parę przeczytać.

    Nie wiem, czy masz pojęcie o biologicznych przyczynach moralności, wiem, że po pierwsze nigdy nie klikałeś w linki Quasiego do periodyków naukowych (więc jesteś kłamcą). Wiem też, wciskasz najbardziej nędzne tezy, o nieuchronności nihilizmu dla rozumnych ateistów (i to jeszcze przez niechętnego ateistom Camusa), bo jak oni mogą mieć jakiś porządek moralny, gdy nie ma dziadka z długą brodą, który przez pastuchów powiedział, co robić z parzystokopytną kozą. Pierdolisz o rachunku prawdopodobieństwa istnienia Boga (kto do chuja wafla to wylicza? Dawkins, prawicowy tumanie?) wyskakujesz z solipsyzmem, który Dawkinsowi każesz przeskakiwać, by potem pytać: a dlaczego ktoś każe wierzącym w niewidzialne krasnale udowadniać że one istnieją, Niech sam udowodni, że nie istnieją. Jest więc taki plan, żebyś już stąd poszedł i już tu nie wracał. A mówić krótko: spierdalaj, szkoda na Ciebie czasu.

  144. hlb
    08/12/2011 o 4:03 pm

    Batistuta :
    Więc z Bogiem, niedouczone pedały.

    Tak to się mówi po konklawe. Tutaj wystarczy „żegnam”.

  145. vHF
    08/12/2011 o 4:10 pm

    Dobry Boże, jaki exit, i to akurat właśnie jak postawiłem system do pionu i zrobiło mi się trochę czasu.

  146. 08/12/2011 o 4:30 pm

    starosta melsztyński :

    grześ :
    I tak sobie myślę, że ja bym podobnie jak Masłowska wysłał wirtualne swoje dziecko na religię (nawet w obecnym kształcie, acz niechętnie).
    Niech się styka, niech się konfrontuje, niech wie, że wiele osób myśli inaczej niż w domu itd
    W ogóle dziwi mnie, by kształtować dziecku identyczne poglądy jakie ja mam.

    Inna sprawa, że religię trza zamienić na religioznawstwo, a religię taką jak jest teraz przenieść do kościołów.
    P.S. Oczywiście dzieciak tenże mój wirtualny już w gimnazjum zdecydowałby sam, czy by chciał chodzić czy nie i tak by było.

    Z doświadczeń rodziców, którzy w naiwności swojej snuli podobne rojenia: to jest brednia. Wierzący koledzy szybko uswiadamiają niewierzącemu koledze co to jest mobbing, nietolerancja i twarda szkoła przetrwania we wrogim środowisku. Pacjenci Psychiatryka tylko dlatego są znośni, że działają wirtualnie i zawsze możesz ich wyłączyć, gdy zaczynają cię niesmaczyć.
    Tobie być może się wydaje, że taki np ks. Boniecki jest katolickim głównym nurtem, a wektorem działania katolików jest miłość bliźniego. Otóż jest trochę inaczej – dla wystarczająco wielu katolików głównym nakazem jest nienawiść do wszystkich odmiennych, a Boniecki jest ekstremą tolerancji.
    U dzieci nietolerancja występuje w stanie czystym a nienawiść jest wyjątkowo intensywna.
    Żyjąc w kręgu „cywilizacji śmierci”, otoczony zniewieściałymi ateistami, którzy „nie chcą umierać w imię swojej niewiary” nawet nie zdajesz sobie sprawy, jak niewiele potrzeba, by wśród wierzących wzniecić ogień wojny „w obronie religii”. Oni nie udają, ani nie nadużywają środków ekspresji, oni naprawdę tak czują.
    Tylko rączki za krótkie i dostępu do bogatych środków perswazji i nawracania brak.

    Starosto, cenie cię i w ogóle, ale chyba od rzeczywistości odjechałeś zupełnie.

    Co ma przemoc szkolna i nienawiść i nietolerancja wśród dzieci do religii?
    Trochę jako były chudy, niski okularnik z odstającymi uszami i jajowatą głową wiem i sorry, ale akurat od tych, którzy byli naprawdę religijni (jednostki) i pochodzili z religijnych rodzin jej nie zaznałem.

    Poza tym chyba dawno do szkoły nie chodziłeś, przemoc nie ma nic w spólnego z wierzeniem/niewierzeniem, chodzeniem/niechodzeniem na religię itd
    Nie masz pojęcia jaki jest stosunek młodych do religii (jesli ktoś w szkołach jest ofiarą przemocy z powodu religii to akurat często ksiądz/katecheta jedynie)
    Młodzi stosują przemoc z innych powodów, a często bez powodów.

    A jacy sa polscy katolicy wiem dobrze i dlatego ich nie demonizuję.

    P.S. Ja na prowincji otoczony cywilizacją śmierci i ateistami:), zabawne….

  147. 08/12/2011 o 4:30 pm

    vHF :

    Dobry Boże, jaki exit, i to akurat właśnie jak postawiłem system do pionu i zrobiło mi się trochę czasu.

    Och i jeszcze jak ładnie zakończył Danth’s law
    http://www.telegraph.co.uk/technology/news/6408927/Internet-rules-and-laws-the-top-10-from-Godwin-to-Poe.html

  148. barista
    08/12/2011 o 4:39 pm

    hlb :

    Batistuta :
    Więc z Bogiem, niedouczone pedały.

    Tak to się mówi po konklawe. Tutaj wystarczy „żegnam”.

    Jak to mówią w moim rodzinnym Krakowie, mieście Karola Wojtyły i Adama Sapiehy, kto rano wstaje temu Pan Bóg daje. I kto tu jest pedałem koleżko?

  149. 08/12/2011 o 4:41 pm

    cyncynat :
    Wiec Grzesiu, wolisz by dziecko mialo wasate poglady polskiego spoleczenstwa. W imie „niech sie konfrontuje”. To moze niech sie tez konfrontuje z:
    a) przemoca w szkole (inaczej niz w domu, niech wie, ze tacy istnieja),
    b) beznadziejnie niskim poziomem nauczania (niech wie, ze nie nie tylko Harvard & Stanford),
    c) kazdym innym polskim syfem (niech wie, gdzie mieszka)
    Zajebiste podejscie, ale ani ty, ani Maslowska nie powinni dostac pozwolenia do wychowywania dzieci.
    A co do polskich wasow, to przeciez nie mysmy to wymyslili. „Not the 9 O’clock news” mialo taki skecz „Hollywood loves Solidarity” – nie potrafie tego w Sieci znalezc, ale polecam wszystkim zainteresowanym historia polskich wasow (skecz jest doslownie o polskich wasach)

    Cyncynacie, nie tak, nie tak, co do poglądów, religia i uczęszczanie na nią nie byłoby i nie jest dla nikogo jedynym elementem kształtowania poglądów, mam za sobą 12 lat uczęsczczania na ten przedmiot i nie wierzę, nie jestem zwolennikiem np. katolickiej etyki seksualnej, nie uznaję pojęcia grzechu, nie mam wąstaych poglądów itd
    To mit więc

    ad a) oczywiście, że jeśli posyłam dziecko do jakiejś szkoły (ale i jesli wypuszczam go na podwórko/miasto/imprezę itd) jest ryzyko że się zetkie z przemocą, shit happens itd
    ad b) to dłuższa dyskusja musiała by być, ale tak, bywa, że czasem zmuszonym się jest (choćby z braku kasy/miejsca zamieszkania i wielu innych czynników) do rezygnacji z wyższego poziomu nauczania, ale od czego dzieciak ma mądrych rodziców, książki i neta itd

    ad c) syfów jest ci dostatek, nie tylko w POlsce

    Pozwolenie do wychowania dzieci?
    Brednie, zresztą nie zamierzam mieć, bo i po co, więc nie musisz się obawiać o kolejnego „wąsacza”:)

  150. 08/12/2011 o 4:44 pm

    Quasi :
    @ grześ

    I tak sobie myślę, że ja bym podobnie jak Masłowska wysłał wirtualne swoje dziecko na religię (nawet w obecnym kształcie, acz niechętnie).
    Niech się styka, niech się konfrontuje, niech wie, że wiele osób myśli inaczej niż w domu itd
    W ogóle dziwi mnie, by kształtować dziecku identyczne poglądy jakie ja mam.
    Inna sprawa, że religię trza zamienić na religioznawstwo, a religię taką jak jest teraz przenieść do kościołów.
    P.S. Oczywiście dzieciak tenże mój wirtualny już w gimnazjum zdecydowałby sam, czy by chciał chodzić czy nie i tak by było.

    A żeby pokazać dziecku, że wiele osób „kocha inaczej” zapewnisz mu obligatoryjną styczność i konfrontację z dziecięcym jebaką (ale oczywiście po osiągnięciu wieku gimnazjalnego wspaniałomyślnie pozwolisz mu samemu wybrać czy i kto będzie je dalej jebał)?
    Ale obawiam się, że nawet nie to dręczenie dziecka w intencji demonstracji pluralizmu i wyrabiania tolerancji jest tu najgłupsze. Najgłupsze jest naiwne przeświadczenie, że uczęszczanie na lekcje katechezy (zwłaszcza w szkole podstawowej) to dobra metoda zaznania „styczności i konfrontacji z odmiennie myślącymi”. Obawiam się, że w praktyce na takich lekcjach jakiegokolwiek myślenia – w tym także „odmiennego” – na ogół uświadczyć trudno. Te lekcje to przede wszystkim intelektualno-estetyczna jałowizna, demoralizacja, strata czasu i potworna nuda:
    – Styczność i konfrontacja z przeciętnym katechetą, czyli zazwyczaj ze zdominowaną przez hierarchię intelektualną miernotą (kto inny wybrałby taką profesję?), bez cienia polotu starającą się realizować oderwany od rzeczywistości program ułożony przez oderwanych od rzeczywistości biurokratów z kurii.
    – Styczność i konfrontacja z potwornym słodko-ckliwym kiczem: ugrzeczniona i uproszczona religia dla dzieci, bardzo luźno związana z wersją dla dorosłych [porównaj choćby typowe dzieciowe biblie ilustrowane, o których wspomniał major, z tą biblią ilustrowaną, wiernie trzymającą się oryginału]; gitarki, piosnki i pląsy, w których proste słodkie nutki mieszają się z nadętym przesłaniem o maksi-sprawach; bombardowanie (nieudolnie) udawaną miłością i troską.
    – Styczność i konfrontacja z – jak to w katolicyzmie – pustką treściową zamaskowaną dziwacznością formy. Czyli suche wyuczanie oderwanych od rozumu i sumienia reguł teologicznych i (pseudo)etycznych oraz obrządkowego folkloru, których sensu nikt, łącznie z autorami, nie rozumie, bo go zwyczajnie nie ma, a dziwaczność formy wyrazu (towarzyszących gestów, całej sakralnej oprawy, a przede wszystkim języka pełnego ultra-mętnych, niedefiniowanych pojęć, archaizmów i wynikającej z ekstremalnej pruderii eufemizującej nowomowy itd.) i nadęcie „autorytetów” ma stworzyć złudzenie kryjącej się za tym „wielkiej, acz tajemniczej, mądrości”, dla umysłu zwykłego śmiertelnika niedostępnej, wiec wymagającej całkowicie bezmyślnego wpojenia, zaakceptowania i mantrowania. To całe puste pierdololo o „godności”, „miłości”, „ubogacaniu”, „nieuporządkowaniu”, „aktach małżeńskich”, „trójjedyności”, „grzechu pierworodnym”, „żywym, prawdziwym ale ukrytym”, „zapieczętowanym życiu/owocu miłości”, „błogosławionejśty” itd. I później lud chóralnie plecie w różańcach „chleba naszego poprzedniego” i „siedział w poprawicy Ojca”…
    Na ciemnego, biednego i upodlonego feudalnego chłopa to musiało działać przemożnie, na zasadzie przemocy symbolicznej wymuszającej ślepą pokorę i podporządkowanie, zwłaszcza, że prezentowane po łacinie w przytłaczającej oprawie kadzideł, organów, dziwacznych szat i megalomaniaczych budowli, ale u współczesnych wywołuje już tylko mieszankę „WTF?”, „whatever” i „zieeefff”.
    – Styczność i konfrontacja z pedagogicznym horrorem: od najmłodszych lat gros „edukacji” sprowadza się do męczącego bezmyślnego wkuwania słowo-w-słowo modlitw i litanii – wyrażanych niezrozumiałym archaicznym językiem i niosących przekaz, którego nikt nawet nie stara się wytłumaczyć – oraz równie mętnych i niezrozumiałych katechizmowych regułek, a także do dyscyplinowania do ślepego podporządkowywania się nieznośnie nudnej/nieprzyjemnej (regularne modlitwy, regularne uczęszczanie na nabożeństwa, regularne korzystanie z sakramentów, regularne posty, regularne przyjmowanie wizyt duszpasterskich) lub potwornie upokarzającej/stresującej (spowiedź – IMO zabieg spełniający znamiona psychicznego maltretowania, więc wobec małoletnich powinno być zdelegalizowany) rutynie bezsensownego rytualnego folkloru.
    – Styczność i konfrontacja z niepojętą wręcz skalą i natężeniem obłudy. Dziecię natychmiast się zorientuje, że mimo deklarowanej ważności zagadnienia, tak naprawdę mało kto tę religię traktuje poważnie i choćby próbuje pamiętać/zrozumieć to, czego się na katechezach uczy (poziom i skala religijnej ignorancji jest wśród polskich katolików przerażająca – Newsweek publikował kiedyś na ten temat ciekawe wyniki pewnego badania, niestety, już chyba niedostępne on-line); że większości wpajanych tam zasad (pseudo)etycznych oraz obrządkowych obowiązków nikt nie przestrzega i to na ogół bez cienia wyrzutów sumienia; że oficjalne cele nauczanych tam i wymaganych praktyk są powszechnie i właściwie również oficjalnie ignorowane, a nawet odwracane o Pi – choćby święta i sakramenty (pierwsza komunia, małżeństwo) z czasu zadumy i mistycyzmu zmieniają się, prze całkowitym przyzwoleniu kleru, w zwyczajne imprezy towarzyskie i grzeszne orgie konsumpcji.
    – No i prozaiczna styczność i konfrontacja z typowym bałaganem oraz etycznym i kulturowym minimalizmem: gówniarzeria generalnie olewa religię jako przedmiot i katechetę jako nauczyciela, więc nader często na tych lekcjach praktycznie nie ma żadnej nauki, żadnej wymiany myśli, a jedynie gwar i chamstwo, a prosty, upokorzony katecheta, którego beznadzieja orki na ugorze nauczyła cynizmu, jedynie udaje, że czegokolwiek uczy i czegokolwiek wymaga (oceny – zawsze 5. i 6. – w najlepszym razie stawia za estetykę prowadzenia zeszytu, ewentualnie za frekwencję, a nawet za nic), że bierze pieniądze za coś innego, niż jego uczniowie biorą oceny. To jedynie utrwala „wąsatą” kulturę lekceważenia/pogardy dla procedur, pracy i ludzi oraz gry pozorów.
    Tak więc w praktyce nie ma tam szans, żeby dziecię zaznało jakiejś poważnej konfrontacji z „odmiennym myśleniem”. Zresztą, nawet gdyby taka szansa była oferowana przez te lekcje, to i tak dziecię w wieku podstawówkowym raczej nie ma emocjonalnej potrzeby i intelektualnych kompetencji, żeby z niej skorzystać. Jeśli zatem zależy Ci na zetknięciu i skonfrontowaniu dziecia z „odmiennym myśleniem”, to oszczędź mu nudy, bezsensu, jałowizny, marnowania czasu i demoralizującego bałaganu związanych z uczęszczaniem na katechezę, a w zamian poczekaj aż odpowiednio podrośnie i – jeśli będzie tym zainteresowane – zapewnij mu literaturę na temat filozofii i religioznawstwa, historii i socjologii (polskiej) religii oraz regularne kąpiele w Otchłani takiej jak Psychiatryk24 i „Fronda”.

    Quasi, analogia że tak się wpasuję językiem do tematu chujowa, jebanie dzieci uważam za zło, religii (mimo mnóstwa moich zastrzeżeń ) nie, więc nie widzę powodu, by dzieci przed tą religią chronić.

    Co do twojej krytyki religii w większości się zgadzam i dlatego gdybym miał to dziecko faktycznie na tę religię wysyłać, sprawdziłbym i dowiedział się, czy ów poziom jest tak tragiczny jaki często bywa i wtedy pewnie bym zrezygnował.

  151. 08/12/2011 o 4:49 pm

    P.S.

    Problemem jest (dla mnie), że mam wrażenie, że Wuasi, Starosta i Cyncynat postulują w gruncie rzeczy prawacką zasadę.
    Dlaczego prawaki tak np. uwielbiają homeschooling?
    Bo obawiają się, że ich dziecko zarazi się innymi poglądami/innym spojrzeniem na świat, nie oferują dziecku palety możliwości i wyborów.
    Mam wrażenie, że wy chcecie iść w tą samą stronę.
    Jak oni za drżą, by dzieciak nie poznał teorii ewolucji, wy drżycie, by nie poznał wierzeń (de facto znacznej części ludzi i może swoich przyszłych przyjaciół/przyszłej żony/męża/dziewczyny/chłopaka itd)

    abstrahując od religii, tak samo będąc wegetarianinem, nie zabraniałbym dziecku jeść mięsa.
    Będąc fanem muzyki klasycznej i całą resztę uważając za chłam, nie zabraniałbym dziecku słuchać hip-hopu, techno czy rocka i

    Itd itp

    Uważam, że jednym z wielu błędów rodziców jest chęć (i realizacja tej chęci), by dziecko było na ich obraz i podobieństwo.
    To właśnie jest prawackie i chrześcijańskie:)
    Wąsate?

  152. otto
    08/12/2011 o 5:05 pm

    Grzesiu, po prostu religii w szkole nie powinno być i problem z głowy. Religia się do szkoły nie nadaje.

  153. 08/12/2011 o 5:17 pm

    Otto, no oczywiście, że tak, ale trza się odnosić do rzeczywistości,ideał (mój) to etyka +religioznawstwo + filozofia, a religia w Kościołach, ale obawiam się, że do ideału droga daleka.

  154. barista
    08/12/2011 o 5:30 pm

    Major, Ty mnie zbanowałeś??? WTF?

  155. 08/12/2011 o 5:57 pm

    Skoro Quasi jest na pokładzie, to mam tu tekst Ziemkiewicza do rozprasowania, bo wydaje mi się, że RAZa zawiało na terytorium kreacjonistów… https://galopujacymajor.wordpress.com/2011/12/05/dodac-skrzydel-czyli-kula-w-leb-dla-kaczynskiego/#comment-13228 Albo i nie, niemniej „zdrowa” dawka prawicowej bucery. :P

    Odpowiedzi proszę pisać tutaj, z góry dziękuje. ;)

    @vHF

    Może spróbuj Mint? Canonical ostatnio w piętkę sobie leci, i jakość Ubuntu się pogorszyła. A jak chcesz super-stabilności, to spróbuj Debiana albo Fedore…

    Poza tym, dobrze jest /home trzymać na osobnej partycji, mniej stresu gdy system się wysypie…

  156. cyncynat
    08/12/2011 o 7:06 pm

    grześ :
    P.S.
    Problemem jest (dla mnie), że mam wrażenie, że Wuasi, Starosta i Cyncynat postulują w gruncie rzeczy prawacką zasadę.
    Dlaczego prawaki tak np. uwielbiają homeschooling?
    Bo obawiają się, że ich dziecko zarazi się innymi poglądami/innym spojrzeniem na świat, nie oferują dziecku palety możliwości i wyborów.
    Mam wrażenie, że wy chcecie iść w tą samą stronę.
    Jak oni za drżą, by dzieciak nie poznał teorii ewolucji, wy drżycie, by nie poznał wierzeń (de facto znacznej części ludzi i może swoich przyszłych przyjaciół/przyszłej żony/męża/dziewczyny/chłopaka itd)
    abstrahując od religii, tak samo będąc wegetarianinem, nie zabraniałbym dziecku jeść mięsa.
    Będąc fanem muzyki klasycznej i całą resztę uważając za chłam, nie zabraniałbym dziecku słuchać hip-hopu, techno czy rocka i
    Itd itp
    Uważam, że jednym z wielu błędów rodziców jest chęć (i realizacja tej chęci), by dziecko było na ich obraz i podobieństwo.
    To właśnie jest prawackie i chrześcijańskie:)
    Wąsate?

    Grzesiu, skoro dzieci nie masz, to jedynym prawdziwym problemem jest twoj problem z wnioskowaniem. Problem, ktory powoduje, ze na jeden akapit walisz wiecej glupot niz by mi sie chcialo prostowac. No moze ostatni raz:

    a) NIe obchodzi mnie co sobie uwazasz za prawackie/lewacki. Zupelnie. Ale gratulacje: wlasnie uznales postulat zniesienia prawa wlasnosci do dzieci za prawacki. Poland too much?

    b) Ja nie boje sie zarazania „innymi” pogladami, ja uwazam, ze dziecko – kazde – nie zasluzylo sobie niczym na kare bycia na polskiej lekcji religii. I nie, nikt w tym watku nie „drży, by [dziecko] nie poznało wierzeń „, to sa twoje urojenia. Tyle, ze lekcji religii z poznawaniem wierzen maja tyle samo wspolnego co wizyta w kostnicy z poznawaniem medycyny. Quasi juz to powiedzial, ale chyba nie trafia.

    c) Nie, nie chodzi o „podobienstwo do siebie”, to sa kolejne nieszczesne proby wcisniecia w brzuch innym swoich urojen. Chodzi o nieokazywanie presji spolecznej na dzieci w sprawie religii. Bo lekcji religii wlasnie sa elementem presji spolecznej do bycia nominalnym katolikiem.

    I to by bylo na tyle, zobaczmy czy trafi.

  157. cyncynat
    08/12/2011 o 7:08 pm

    barista, Major ma szurniety spamolap.

  158. cyncynat
    08/12/2011 o 7:13 pm

    grześ :
    Quasi, analogia że tak się wpasuję językiem do tematu chujowa, jebanie dzieci uważam za zło, religii (mimo mnóstwa moich zastrzeżeń ) nie, więc nie widzę powodu, by dzieci przed tą religią chronić.
    Co do twojej krytyki religii w większości się zgadzam i dlatego gdybym miał to dziecko faktycznie na tę religię wysyłać, sprawdziłbym i dowiedział się, czy ów poziom jest tak tragiczny jaki często bywa i wtedy pewnie bym zrezygnował.

    Alez wlasnie te nudne setki godzin z katecheta to jest jebanie dziecka. Wlasnie po podobnych procedurach (+ jezyk polski i historia) mlode osoby bez zadnych predyspozycji do bycia pacjentami wyrastaja na katolickich bogo-ojczyznianych patriotow.

  159. mtwapa
    08/12/2011 o 7:28 pm

    @grzes

    „””
    Bo obawiają się, że ich dziecko zarazi się innymi poglądami/innym spojrzeniem na świat, nie oferują dziecku palety możliwości i wyborów.
    „””

    Rozszerz swojemu wirtualnemu dziecieciu horyzonty zapisujac je na pozalekcyjne zajecia z marksizmu-leninizmu, wypraw na oboz pod flagami jakis pogrobowcow NSDAP i zrelaksuj je w podmiejskim asramie Philo Peado Panczali.

    Bo nie ma takiego agitacyjnego gowna ktore by nie „rozszerzalo mozliwosci wyborow”, a lokalna rada rodzicielska/Najwyzszy Komitet Nauczycielski Mustacholandi juz ustalili ze
    takowe zajecia sa dopuszczalne acz nieobowiazkowe. Kto wie, moze 12-letni dzieciak zlozy przysiege pozostania w seksualnej czystosci do nocy poslubnej, albo bedzie cwiczyl krok marszowy pod czujnym okiem jakiegos opaslego konioluba?

  160. barista
    08/12/2011 o 7:35 pm

    cyncynat :
    barista, Major ma szurniety spamolap.

    Najwyraźniej. Złakomił się na Kraków, Sapiehę, Wojtyłę i przysłowie o pedałach, trzy razy. Koszmar.

  161. brysio
    08/12/2011 o 7:42 pm

    . Zresztą, wbrew wojtkom i to nawet przy uwzględnieniu repo105, kryzys subprmie nie miał nic wspólnego z księgowością, tylko z całkowitą abdykacją stanowienia i egzekwowania odpowiedzialności przy ryzyku. Notabane odpowiedzialnością, co do której za bardzo nie wiadomo jak się zabrać i jak ją egzekwować.

    Moja koncepcja jest prosta. Powracamy do tradycji. Mianowicie tak jak w średniowiecznych Włoszech głowy niewypłacalnych bankierów winny być wystawiane na progu ich banków ;-D

  162. 08/12/2011 o 8:57 pm

    Cyncynat,

    ad b) demonizujesz role szkoły w kształtowaniu poglądów, poza tym lekcje religiii moga jednak wyglądać różnie, inaczej np. z dominikaninem sensownym (mój przypadek), a inaczej z nawiedzoną pania katechetką czy wiejskim księdzem.

    ad c)

    eeee tam, dużo większym przejawem presji i przy okazji obłudy jest tzw. slub kościelny (pozdro dla Majora:)), samo chodzenie na religię może byc choćby kaprysem przekornego licealisty itd

    @Mtwapa

    no sorry, ale dla mnie chrześcijaństwo (jak i islam, buddyzm, hinduizm itd) się różnią jednak znacznie od nazizmu czy komunizmu

  163. mtwapa
    08/12/2011 o 9:10 pm

    @grzes
    „””
    no sorry, ale dla mnie chrześcijaństwo (jak i islam, buddyzm, hinduizm itd) się różnią jednak znacznie od nazizmu czy komunizmu
    „””

    Nie rozszerzaja juz horyzontow? I to Ty, wirtualny Rodzic chcesz to samotnie oceniac?

    Albo jako rodzic masz prawo oceniania ktore zajecia _nadobowiazkowe_ robia wode z mozgu twoim pociechom albo jako odmawiasz sobie i innym takowego prawa.

    BTW, zmien orientacje wirtualnej pociechy na homoseksualna. Wyslij na zajecia z indoktrynacji katolickiej. Sprobuj powtorzyc: „rozszerzanie horyzontow dla dobra dziecka”.

  164. klaszcząca_foczka
    08/12/2011 o 9:42 pm

    Ależ tu tolerancyjnie. Brawo!

  165. hlb
    08/12/2011 o 10:59 pm

    klaszcząca_foczka :
    Ależ tu tolerancyjnie. Brawo!

    Troll harder, duszyczko…

  166. 09/12/2011 o 12:16 am

    hlb :

    klaszcząca_foczka :
    Ależ tu tolerancyjnie. Brawo!

    Troll harder, duszyczko…

    Spokojnie, zaraz doda coś o pedałach.

  167. 09/12/2011 o 12:20 am

    grześ :

    Cyncynat,

    ad b) demonizujesz role szkoły w kształtowaniu poglądów, poza tym lekcje religiii moga jednak wyglądać różnie, inaczej np. z dominikaninem sensownym (mój przypadek), a inaczej z nawiedzoną pania katechetką czy wiejskim księdzem.

    ad c)

    eeee tam, dużo większym przejawem presji i przy okazji obłudy jest tzw. slub kościelny (pozdro dla Majora:)), samo chodzenie na religię może byc choćby kaprysem przekornego licealisty itd

    @Mtwapa

    no sorry, ale dla mnie chrześcijaństwo (jak i islam, buddyzm, hinduizm itd) się różnią jednak znacznie od nazizmu czy komunizmu

    Grzesiu, po pierwsze zezwolenie na konfrontację musi mieć swoje granice, bo przecież nie dasz dziecka żeby się skonfrontowało ze skinami, czy pedofilami. Granicą, przynajmniej dla mnie, jest krzywda dziecka. KrK krzywdzi dzieci i to bardzo, wciskając im poczucie grzechu, z którym później bardzo trudno jest się uporać. To jedna z najbardziej obrzydliwych strategii KrK (pozdro dla Dawkinsa) polegająca na łowieniu niewinnych i naiwnych i straszenie od małego piekłem. Wszystko co później ma imho źródło właśnie w praniu mózgów za małego.

  168. 09/12/2011 o 12:22 am

    barista :

    cyncynat :
    barista, Major ma szurniety spamolap.

    Najwyraźniej. Złakomił się na Kraków, Sapiehę, Wojtyłę i przysłowie o pedałach, trzy razy. Koszmar.

    No przecie ręcznie przepuściłem przez spamołap.

  169. barista
    09/12/2011 o 12:28 am

    cyncynat :

    Alez wlasnie te nudne setki godzin z katecheta to jest jebanie dziecka. Wlasnie po podobnych procedurach (+ jezyk polski i historia) mlode osoby bez zadnych predyspozycji do bycia pacjentami wyrastaja na katolickich bogo-ojczyznianych patriotow.

    I to wszystko za nasze podatki. Dlaczego ja mam organizować homeschooling, a nie mogę wysłać dziecka do szkoły gdzie się uczy matematyki i biologii, a bogo-ojczyźniany chłam zostawia rodzicom? Dlaczego „ma przecież rodziców. lektury i neta”? Dlaczego mamy odkręcać te wszystkie brednie? Czemu mam spędzać czas z córką zamiast na oglądaniu delfinów w NG, to na tłumaczeniu, że powstańcy i księża to pojeby? To powinno być na zasadzie opt-in, dla chętnych, a nie opt-out i to jeszcze nie działającego. U mnie to tak wygląda, że dzieciak nie realizuje obowiązku szkolnego, opt-out w radykalnej formie. Pierdoleni katecheci.

  170. barista
    09/12/2011 o 12:34 am

    galopujący major :

    barista :

    cyncynat :
    barista, Major ma szurniety spamolap.

    Najwyraźniej. Złakomił się na Kraków, Sapiehę, Wojtyłę i przysłowie o pedałach, trzy razy. Koszmar.

    No przecie ręcznie przepuściłem przez spamołap.

    Chujowy żeś puścił, daj ten gdzie przysrywam vHF, że wzorem Adama Sapiehy nie pokochał chleba z kminkiem. Btw – co w tym niewinnym komciu wkurwiło Twoj samospamolap?

  171. cyncynat
  172. cyncynat
    09/12/2011 o 9:47 am

    http://moj10kwietnia.blogspot.com/2011/04/tomasz-rakowski.html

    dlugasne, ale fajne. zwlaszcza przypowiesc o drzewach, ich ambicjach i Jezusie.

    Autor o sobie: ”
    Nazywam się Tomasz Rakowski. Mam 28 lat. Od urodzenia mieszkam w Gdańsku. Ukończyłem dwa kierunku studiów dziennych, Informatykę na Politechnice Gdańskiej oraz Zarządzanie, również na Politechnice Gdańskiej. Rozmawiam po angielsku i niemiecku. Byłem członkiem Komisji ds. Współpracy z Zagranicą Politechniki Gdańskiej oraz wieloletnim działaczem gdańskiej sekcji organizacji studenckiej Erasmus Student Network. Współorganizowałem Obchody Jubileuszu Politechniki Gdańskiej. Zostałem odznaczony Medalem Politechniki Gdańskiej. Jestem zdobywcą pierwszego miejsca w konkursie na najlepszy biznesplan organizowanym przez Grupę Lotos i Politechnikę Gdańską. Od pięciu lat prowadzę własną działalność gospodarczą. Jak widać nie pasuję do lansowanego przez media profilu wyborcy (wiejski emeryt bez wykształcenia) a’la „moherowy beret”, prawda?”

  173. barista
    09/12/2011 o 11:16 am

    @cyncynat: złośliwiec ;)

  174. emluby
    09/12/2011 o 11:42 am

    chorerA

    cyncynat :
    http://moj10kwietnia.blogspot.com/2011/04/tomasz-rakowski.html
    dlugasne, ale fajne. zwlaszcza przypowiesc o drzewach, ich ambicjach i Jezusie.
    Autor o sobie: ”
    Nazywam się Tomasz Rakowski. Mam 28 lat. Od urodzenia mieszkam w Gdańsku. Ukończyłem dwa kierunku studiów dziennych, Informatykę na Politechnice Gdańskiej oraz Zarządzanie, również na Politechnice Gdańskiej. Rozmawiam po angielsku i niemiecku. Byłem członkiem Komisji ds. Współpracy z Zagranicą Politechniki Gdańskiej oraz wieloletnim działaczem gdańskiej sekcji organizacji studenckiej Erasmus Student Network. Współorganizowałem Obchody Jubileuszu Politechniki Gdańskiej. Zostałem odznaczony Medalem Politechniki Gdańskiej. Jestem zdobywcą pierwszego miejsca w konkursie na najlepszy biznesplan organizowanym przez Grupę Lotos i Politechnikę Gdańską. Od pięciu lat prowadzę własną działalność gospodarczą. Jak widać nie pasuję do lansowanego przez media profilu wyborcy (wiejski emeryt bez wykształcenia) a’la „moherowy beret”, prawda?”

  175. emluby
    09/12/2011 o 11:48 am

    Chaiłem napisać że jak czytam takie bio zawsze czuję się niedouczonym baranem. Ale wordpress coś spierdolił

  176. 09/12/2011 o 12:15 pm

    galopujący major :BTW ale złowiłem modelowego wąsa:
    http://wpolityce.pl/artykuly/19450-tomasz-rakowski-jestes-potomkiem-bohaterow-jestes-polakiem-nie-daj-sie-wpedzic-w-poczucie-nizszosci-i-kompleksy

    Łomatko…

    Czemu Polacy nawet nacjonalizm muszą mieć taki żałosny? O ile znam nacjonalizmy brytyjski, francuski czy włoski, to są przynajmniej zabawne…

    Tylko my tak mamy, czy (poza Ukrainą) może ktoś jeszcze?

    A tak swoją drogą – zajebiste jest to, że autor pisze w proteście przeciwko poczuciu niższości i kompleksom tekst, z którego wylewa się właśnie nic innego jak morze kompleksów i poczucia niższości (bo jakim trzeba być przegranym, niedowartościowanym łosiem, żeby szukać dumy i lepszej samooceny nie u siebie, tylko jakichś „przodków” czy ogólnie całkowicie obcych ludzi…)

  177. starosta melsztyński
    09/12/2011 o 3:18 pm

    kashmir :

    Łomatko…
    Czemu Polacy nawet nacjonalizm muszą mieć taki żałosny? O ile znam nacjonalizmy brytyjski, francuski czy włoski, to są przynajmniej zabawne…
    Tylko my tak mamy, czy (poza Ukrainą) może ktoś jeszcze?

    Serbowie zdaje się czczą porażkę na Kosowym Polu po dziś dzień, Grek bez pytania zacznie ci opowiadać o zagrożeniu macedońskim, tureckim i albańskim, Bułgar w samolocie uświadomi cię o problemie Pomaków (to tak naprawdę Bułgarzy są, tylko nie chcą tego zrozumieć).

  178. otto
  179. axolotl
    09/12/2011 o 4:44 pm

    Grzesiu, po pierwsze zezwolenie na konfrontację musi mieć swoje granice, bo przecież nie dasz dziecka żeby się skonfrontowało ze skinami, czy pedofilami. Granicą, przynajmniej dla mnie, jest krzywda dziecka. KrK krzywdzi dzieci i to bardzo, wciskając im poczucie grzechu, z którym później bardzo trudno jest się uporać. To jedna z najbardziej obrzydliwych strategii KrK (pozdro dla Dawkinsa) polegająca na łowieniu niewinnych i naiwnych i straszenie od małego piekłem. Wszystko co później ma imho źródło właśnie w praniu mózgów za małego.

    Pranie mózgów za małego to imho raczej nieodłączny element wychowania. Trudno oczekiwać, że rodzic, nawet po przeczytaniu pentyliarda poradników o wychowaniu, nie zrobi w życiu czegoś, co w taki czy inny sposób skrzywdzi dziecko. Tak też jest z poczuciem winy, które można w dziecku wzbudzić dość łatwo nawet nie włażąc w jakieś okołoeschatologiczne klimaty. Inna rzecz, że nie ma lepszego sposobu na wpędzenie dziecka w traumy niż straszenie belzebubem, kotłami ze smołą i innymi mastertonami. Za to faktycznie powinno się sądownie zakazywać kontaktów z dziećmi.

  180. axolotl
    09/12/2011 o 4:45 pm

    damn. zawsze coś spierdole z cytatem…

  181. mtwapa
    09/12/2011 o 5:06 pm

    @grzes

    re: religia jako substytut religioznawstwa

    Wtedy i tylko wtedy kiedy zajecia polegajace na zbiorowym skandowaniu wyrywkow mysli Lenina prowadzone przez nawiedzonego politruka pod czerwonymi flagami nazwiemy „nauka historii o komunizmie”. Bo nauka historii komunizmu rozszerza horyzonty niewatpliwie.

  182. poziomka
    09/12/2011 o 5:34 pm

    emluby :
    Chaiłem napisać że jak czytam takie bio zawsze czuję się niedouczonym baranem. Ale wordpress coś spierdolił

    Ja się czuję nie przeuczonym.

  183. Quasi
    09/12/2011 o 6:43 pm

    @ grześ

    Quasi, analogia że tak się wpasuję językiem do tematu chujowa, jebanie dzieci uważam za zło, religii (mimo mnóstwa moich zastrzeżeń ) nie, więc nie widzę powodu, by dzieci przed tą religią chronić.

    0. Moja analogia przecież nie odnosiła się do religii w ogólności (w sensie zjawiska psychologicznego i społecznego), lecz tylko do pomysłu przymusowego posyłania dziecka na katechezy (w celu zetknięcia i skonfrontowania go ze pewną „odmiennością”), tak więc Twoja uwaga o „nieuważaniu religii za zło” jest nie na temat (na temat byłaby uwaga, czy za zło uważasz posyłanie dziecka na katechezę).

    1. Ale co z tego, że uważasz za złe? Nie zrobiłeś wszak zastrzeżenia, że rzeczy, z którymi chciałbyś dzieci „stykać i konfrontować” muszą spełniać warunek „niebycia złem”. Czyli w tym co pisałeś nie było nic, co uprawniałoby Cię teraz do kwestionowania jakości mojej analogii.

    2. Kwestionujesz możliwość, że z religią w ogólności (w sensie zjawiska psychologicznego i społecznego), lub z katechezą pewnej określonej religii w szczególności, jest związane jakiekolwiek zło, czy może aby Twój warunek został spełniony poza czystym złem nie może być związane nic innego (czyli nie masz oporów przed wrzucaniem dziecka tam, gdzie obok zła jest jakiekolwiek dobro czy choćby moralna neutralność)?

    3. Znaczy co, jebanie dzieci uważasz za zło samo w sobie, bezwzględnie, bezwarunkowo? [Skądinąd, myślenie typowe dla religiantów/prawicowców: uznawanie określonych czynów za złe samych w sobie, bez względu na motywy, którymi kierowały się osoby dopuszczające się owych czynów, a zwłaszcza bez względu na tych czynów skutki.]
    No cóż, np. ja nie uważam ani jebania dzieci, ani religii – ani w ogóle żadnego czynu – samych w sobie za zło. Za zło uważam jedynie pewne ewentualne skutki (konkretnie: pomnażanie cierpienia i nieszczęścia, eliminowanie przyjemności i szczęścia) czynów. I obawiam się, że religia (w sensie ogólnym, nie w sensie „katecheza”) w sumie ma na koncie sporo więcej zła niż globalny całokształt jebania dzieci…

    4. Jeszcze raz: Celem mojej analogii było wyrażenie przekonania, że „dzieciowa styczność/konfrontacja z odmiennością” nie jest wartością samą w sobie i aby miała ona jakąś wartość, musi dodatkowo wnosić coś pozytywnego (np. jakąś przydatną wiedzę, umiejętności, doświadczenie) i to odpowiednio małym kosztem (czasu, wysiłku, różnych nieprzyjemności typu znużenie, stres, zgorszenie, zażenowanie itp.). Jak próbowałem pokazać dalej, katecheza tego warunku zdecydowanie nie spełnia.

    Co do twojej krytyki religii w większości się zgadzam i dlatego gdybym miał to dziecko faktycznie na tę religię wysyłać, sprawdziłbym i dowiedział się, czy ów poziom jest tak tragiczny jaki często bywa i wtedy pewnie bym zrezygnował.

    Czyli sugerujesz, że w ogóle możliwa jest katecheza o poziomie „nietragicznym”? No cóż, trudno mi się z tym zgodzić: obawiam się, że przynajmniej problem 3. (pustka treściowa zasłonięta dziwacznością) i 5. (hipokryzja) – i związana z tym nuda, jałowość, strata czasu i zgorszenie/zażenowanie – są z katolicką katechezą związane nierozerwalnie.

    Problemem jest (dla mnie), że mam wrażenie, że Wuasi, Starosta i Cyncynat postulują w gruncie rzeczy prawacką zasadę.
    Dlaczego prawaki tak np. uwielbiają homeschooling?
    Bo obawiają się, że ich dziecko zarazi się innymi poglądami/innym spojrzeniem na świat, nie oferują dziecku palety możliwości i wyborów.
    Mam wrażenie, że wy chcecie iść w tą samą stronę.
    Jak oni za drżą, by dzieciak nie poznał teorii ewolucji, wy drżycie, by nie poznał wierzeń (de facto znacznej części ludzi i może swoich przyszłych przyjaciół/przyszłej żony/męża/dziewczyny/chłopaka itd)
    abstrahując od religii, tak samo będąc wegetarianinem, nie zabraniałbym dziecku jeść mięsa.
    Będąc fanem muzyki klasycznej i całą resztę uważając za chłam, nie zabraniałbym dziecku słuchać hip-hopu, techno czy rocka i
    Itd itp
    Uważam, że jednym z wielu błędów rodziców jest chęć (i realizacja tej chęci), by dziecko było na ich obraz i podobieństwo.
    To właśnie jest prawackie i chrześcijańskie:)
    Wąsate?

    Strasznie bredzisz. W dwóch sprawach.

    Pierwsza sprawa: Nieprawdą jest, że boję się „zarażenia” dzieci wrogimi poglądami i aby temu zapobiec, chcę dzieci od tych poglądów izolować.

    Mój sprzeciw wobec posyłania dzieci na katechezę nie ma na celu ochronienie dzieci przed poznaniem katolicyzmu, lecz wprost przeciwnie – wiąże się właśnie z moją chęcią aby one ten katolicyzm możliwie jak najlepiej poznawały. Katecheza – jak próbowałem pokazać w poprzednim komentarzu – jest po prostu fatalnym sposobem na poznanie katolicyzmu, a mnie w ogólności zależy na tym, żeby dzieci uczyć maksymalnie wydajnie [pisałem o tym choćby tutaj] i dbać o to, by nie marnowały (szkolnego) czasu i wysiłku na naukę nieefektywną/bezsensowną. Istnieją o wiele efektywniejsze sposoby poznania katolicyzmu niż katolickie katechezy (zwłaszcza dla dzieci z podstawówki).

    Owszem, uważam religię, w tym katolicyzm, za „zło” [w sensie, że jest sprawnym generatorem zła i słabym generatorem dobra; nawet ten pospolity nonszalancko-ignorancki typ religijności jest „złem”, choćby dlatego, że „zajmuje niszę memetyczną”, tj. uniemożliwia/utrudnia osobie pełne przyjęcie jakiegoś lepszego, świeckiego systemu etycznego, a przez to czynienie więcej dobra/mniej zła] i uważam także, że powinna być zwalczana, aż do ostatecznej eredykacji (o ile takowa jest wykonalna). Niemniej jednak (prób) izolowania dzieci (ludzi) od treści religijnych, cenzury takowych treści i prześladowania/dyskryminowania wierzących nie uważam ani za skuteczne, ani za dopuszczalne środki tępienia społecznej patologii jaką jest religia. Za skuteczne środki uważam za to:
    (i) powiększanie i rozprzestrzenianie stabilnego dobrobytu [bieda i frustracja sprzyjają religijności];
    (ii) poprawianie i rozprzestrzenianie edukacji [ciemnota sprzyja religijności];
    (iii) powiększanie i rozprzestrzenianie poczucia bezpieczeństwa, wolności i otwartości społeczeństwa [religijności sprzyjają egzystencjalne lęki, ucisk oraz izolacjonizm i etniczne/narodowe/kulturowe/polityczne wrogości, w których religia jest wykorzystywana jako plemienna etykietka];
    (iv) przyzwalanie na panoszenie się religii, im skrajniejszej, bardziej zaborczej, bezczelnej, rygorystycznej i obłudnej, tym lepiej [bezczelność, obłuda, prymitywizm, pazerność, bigoteria, faryzeizm, fundamentalizm, fanatyzm, agresja, moralny/obyczajowy rygoryzm generalnie kompromitują religię w oczach szerokich mas i zniechęcają wygodnickie/syte/światłe/spokojne społeczeństwo do jej oferty; w takich warunkach to umiarkowane/liberalne nurty religii wydaja się groźniejsze, więc warto, by na ogólny wizerunek religii więcej pracowali ortodoksi/ekstremiści].

    Druga sprawa: Nie zgadzam się, że możliwość wyboru sama w sobie jest dobra.

    Możliwość dokonania osobistego wyboru, jako sposób rozwiązywania osobistych problemów, jest dobra o tyle, o ile zwiększa szansę na uzyskanie rozwiązania optymalnego – a nie zawsze tak jest, nie zawsze człowiek sam wie, co jest dla niego najlepsze (nie bez powodu zamiast leczyć się samemu, chodzimy do lekarza, zamiast w sądzie bronić się samemu, korzystamy z usług adwokata, a zamiast samemu gotować – idziemy do restauracji), a w takiej sytuacji rośnie ryzyko dokonania wyboru suboptymalnego. Im więcej wyborów, tym więcej okazji do błędu, im większe pole wyboru, tym większa szansa na błąd, a im więcej błędów, tym więcej cierpienia i nieszczęścia. Co więcej, i co może nawet ważniejsze, sama procedura wybierania często ma spore koszty: dokonanie nielosowego wyboru i merytoryczne przygotowanie się do niego wymaga wysiłku intelektualnego, a sam wybór to także spore obciążenie emocjonalne/stres, tym bardziej, że ma się świadomość, że w razie błędu cała wina spada na nas – w praktyce już sama perspektywa wyboru nierzadko ludzi unieszczęśliwia.
    Wiem, że tu TEDu się za bardzo nie szanuje, ale jest tam wykład akurat na ten temat, więc można rzucić okiem:

    Generalnie im człowiek mniej kompetentny w dziedzinie, w której ma dokonać wyboru, tym większe ryzyko, że wybierze źle i że większym stresem będzie dla niego sam wybór. A trudno o kogoś mniej kompetentnego w kwestii organizowania sobie dorosłego życia niż dziecko. Dziecko nie może wiedzieć czego i jak ma się uczyć, by wyszło dla niego jak najlepiej; nie może nawet ocenić do czego ma największe/najmniejsze predyspozycje, ani co może mu się najbardziej/najmniej podobać. Tak więc prezentowana przez Ciebie gorliwość w obarczaniu dziecka możliwością/koniecznością dokonywaniu swobodnych wyborów dotyczących jego życia – edukacji, ale także światopoglądu – to głupota i okrucieństwo. Oczywiście nie znaczy to, że najlepszych wyborów za dziecko dokonują jego rodzice – w większości przypadków ci też nie grzeszą zbyt wszechstronną kompetencją. Cała nadzieja w paternalistycznym państwie…

  184. 09/12/2011 o 7:23 pm

    Cała rzecz polega na tym, że KrK w rozumieniu „grzechu” przede wszystkim kładzie nacisk na seks. Kiedy uczyłem się w liceum, to dyżurnym tematem na lekcjach było opowiadanie przez katechetki o tym, jak to czasopisma młodzieżowe typu „Bravo” i „Popcorn” to samo zło, demoralizacja i przybudówka szatana (plus do tego obowiązkowe czytanie „Miłujcie się” na lekcji, gdzie ten temat był stałym punktem każdego numeru, wraz z zeznaniami nastolatków „opętanych seksem” od czytania tych – poniekąd szmatławych ale z innych względów – pisemek) bo tam seksuolodzy odpowiadali na pytania n/t seksu od czytelników.

    I potem masz raporty „Pontonu”, w/g których „(…)chłopcy natomiast częściej są „edukowani” za pomocą seksistowskich stereotypów płci oraz pornografii, często w sposób wulgarny i uprzedmiotawiający partnerkę seksualną.”, bo z tematu robi się tabu i wstyd…

    http://ponton.org.pl/sites/ponton/files/raport_skad_wiesz_grupa_ponton_2011.pdf

    axolotl :
    Grzesiu, po pierwsze zezwolenie na konfrontację musi mieć swoje granice, bo przecież nie dasz dziecka żeby się skonfrontowało ze skinami, czy pedofilami. Granicą, przynajmniej dla mnie, jest krzywda dziecka. KrK krzywdzi dzieci i to bardzo, wciskając im poczucie grzechu, z którym później bardzo trudno jest się uporać. To jedna z najbardziej obrzydliwych strategii KrK (pozdro dla Dawkinsa) polegająca na łowieniu niewinnych i naiwnych i straszenie od małego piekłem. Wszystko co później ma imho źródło właśnie w praniu mózgów za małego.

  185. Quasi
    09/12/2011 o 10:18 pm

    @ Doktor No

    Skoro Quasi jest na pokładzie, to mam tu tekst Ziemkiewicza do rozprasowania, bo wydaje mi się, że RAZa zawiało na terytorium kreacjonistów… https://galopujacymajor.wordpress.com/2011/12/05/dodac-skrzydel-czyli-kula-w-leb-dla-kaczynskiego/#comment-13228 Albo i nie, niemniej „zdrowa” dawka prawicowej bucery. :P
    Odpowiedzi proszę pisać tutaj, z góry dziękuje. ;)

    To, co Ziemkiewicz tam pisze, to standardowe kreacjonistyczne pierdolenie o związku Darwina z nacjonalizmem/rasizmem/eugeniką/socjaldarwinizmem/Hitlerem z jednej strony i z komunizmem/Marksem/Stalinem z drugiej.
    Wprawdzie nie znam historii nacjonalizmu, nie czytałem też Darwina w oryginale, ale jak na standardowe kreacjonistyczne pierdolenie przystało, zostało to już dawno i po wielokroć zdebunkowane, więc odpowiedź jest mi z grubsza znana. Pokrótce:

    1. Gdyby nawet zarzuty o te niecne inspiracyjne powiązania teorii ewolucji/darwinizmu były trafne, ni jak ma się to do prawdziwości/naukowej poprawności tej teorii.

    2. „Gilotyna Hume’a”: Teoria ewolucji, jako teoria naukowa, ma charakter opisowy, nie normatywny – mówi jaki świat jest, a nie jaki powinien być. Teorie naukowe – w tym także teoria ewolucji – same nie implikują żadnych wytycznych moralnych, są amoralne.
    Więcej:
    „Evolution is the foundation of an immoral worldview.”
    „Survival of the fittest implies might makes right.”
    „Evolution teaches that we are animals and to behave as such.”

    3. „Darwinizm społeczny” z Darwinem i darwinizmem wspólną ma tylko nazwę.
    Więcej:
    „Evolution leads to social Darwinism.”
    „Evolution encourages eugenics.”
    „Evolution is racist.”
    „Darwin himself was racist.”
    „Darwin’s work refers to „preservation of favoured races”.”

    4. Prawdą jest, że Darwin i jego teoria mówią o pewnej rywalizacji i konkurencji, ale nie jest to przecież jedyna koncepcja, która o tym mówi – inną jest choćby wolnorynkowa ekonomia. Dlaczego wobec tego komuś przyszło do głowy aby dopatrywać się związku nacjonalistycznych/rasistowskich konceptów o (konieczności) rywalizacji narodów/ras z darwinizmem, a nie choćby z (starszym) kapitalizmem?

    5. Podstawowymi jednostkami, które w ewolucji konkurują/rywalizują nie są wcale gatunki, rasy, grupy – a tym bardziej takie sztuczne twory jak narody – lecz osobniki, i już Darwin był tego świadomy. Koncepcje takie jak ewolucja cech dla „dobra gatunku” to bzdura, a dobór grupowy, choć bywa rozważany jako realną siła ewolucyjna, jest znacznie słabszy od doboru indywidualnego i może mieć pewne znaczenie tylko z rzadka, w bardzo specyficznych warunkach (np. przy ograniczaniu zjadliwości pasożytów przy dużym spadku zagęszczenia żywicieli). Właściwie to za jednostki darwinowskiego doboru można uważać obiekty jeszcze bardziej elementarne niż osobniki – geny/allele.

    6. Darwinowski egoizm na poziomie genowym nie musi się przejawiać jako egoizm na wyższych poziomach tj. komórkowym, osobniczym, grupowym, gatunkowym. Nierzadko przejawia się na tych poziomach jako kooperacja, a nawet altruizm.
    Choćby ciało organizmu wielokomórkowego – w tym nasze – jest przykładem skali kooperacji/altruizmu, do której prowadzi darwinowska ewolucja: genom to kolonia kooperujących genów; komórka eukariotyczna to kolonia kooperujących komórek bakteryjnych (nasze mitochondria to potomkowie symbiotycznych bakterii); ciało to kolonia kooperujących komórek, z których tylko jedna linia (płciowa) ma szanse przetrwania, a reszta poświęca się dla niej; człowiek to w rzeczywistości wielogatunkowy superorganizm, który nie przeżyłby bez kilogramów symbiotycznych bakterii (łącznie w tym superorganizmie komórek bakteryjnych mamy więcej niż własnych, takoż bakteryjnych genów więcej niż genów ludzkich); (płciowa) reprodukcja wymaga oczywistej kooperacji między rodzicami oraz altruizmu między krewnymi, zwłaszcza między rodzicami i potomstwem; ludzie są gatunkiem społecznym, w którym kooperacja/altruizm wykracza nawet poza więzi rodzinne; ludzkość jako całość jest zależna od żyjącymi z nami w symbiozie hodowlanych roślin i zwierząt (można się nawet zastanowić nad pewnym relatywizmem: kto tu kogo hoduje – ludzie hodują sobie zboże/bydło aby mieć co jeść, czy zboże/bydło hoduje sobie ludzi, aby ci zapewniali mu warunki do życia i reprodukcji?).

    7. Nie wiem skąd przekonanie o historycznym związku nacjonalizmu z darwinizmem. Zdaje się, że zideologizowany nacjonalizm jest od darwinizmu starszy i ma korzenie raczej w jakimś romantyzmie czy też w politycznej pragmatyce. Nacjonaliści nie znaleźliby w darwinizmie wsparcia dla swoich rojeń – patrz wyżej, zwłaszcza punkt 3. i 5.
    Gdyby faktycznie dawni nacjonaliści inspirowali się Darwinem (i znali go z pierwszej ręki oraz poprawnie rozumieli) Ziemkiewicz nie powinien mieć problemu ze wskazaniem stosownych cytatów to potwierdzających. Ja w każdym razie znam parę brunatnych cytatów darwinizm odrzucających (a przy tym chwalących chrześcijaństwo):
    „Hitler based his views on Darwinism.”

    8. A łączenie darwinizmu z komunizmem i jego zbrodniami to już kuriozum, zważywszy, że stalinizm krwawo forsował jakoby bliższy komunistycznej ideologii (zakładającej budowę nowego człowieka i przez to niechętną genetycznemu determinizmowi) łysenkizm, który był pseudonaukową neolamarkistowską alternatywą wobec (syntetycznego) darwinizmu.
    Więcej:
    „Stalin’s policies were influenced by Darwin.”
    „Marx admired and corresponded with Darwin.”

  186. cyncynat
    10/12/2011 o 10:46 am

    emluby :
    Chaiłem napisać że jak czytam takie bio zawsze czuję się niedouczonym baranem. Ale wordpress coś spierdolił

    Zawsze chciales ukonczyc marketing&management, organizowac uroczystosci na politechnice, zaangazowac sie w Erasmus (dlaczego nie w AISEC?), wygrac konkurs na najlepszy biznesplac, prowadzic wlasna dzialalnosc gospodarcza?

  187. klaszcząca_foczka
    10/12/2011 o 3:25 pm

    galopujący major :

    hlb :

    klaszcząca_foczka :
    Ależ tu tolerancyjnie. Brawo!

    Troll harder, duszyczko…

    Spokojnie, zaraz doda coś o pedałach.

    Po co mam coś dodawać? O pedałach?
    Stwierdzam jedynie, że ględząc wciąż o tolerancji prezentujecie tu się całkiem z innej strony. Potwierdza się, że tolerancja, to w waszym wydaniu kolejne kłamstwo.

  188. 10/12/2011 o 3:41 pm

    klaszcząca_foczka :

    galopujący major :

    hlb :

    klaszcząca_foczka :
    Ależ tu tolerancyjnie. Brawo!

    Troll harder, duszyczko…

    Spokojnie, zaraz doda coś o pedałach.

    Po co mam coś dodawać? O pedałach?
    Stwierdzam jedynie, że ględząc wciąż o tolerancji prezentujecie tu się całkiem z innej strony. Potwierdza się, że tolerancja, to w waszym wydaniu kolejne kłamstwo.

    A nawet kolejne morderstwo, albowiem zabijamy dyskusję i wolność srania do naszych filiżanek. A teraz wróć na blog FYMka i Ściosa.

  189. barista
    10/12/2011 o 3:47 pm

    cyncynat :

    emluby :
    Chaiłem napisać że jak czytam takie bio zawsze czuję się niedouczonym baranem. Ale wordpress coś spierdolił

    Zawsze chciales ukonczyc marketing&management, organizowac uroczystosci na politechnice, zaangazowac sie w Erasmus (dlaczego nie w AISEC?), wygrac konkurs na najlepszy biznesplac, prowadzic wlasna dzialalnosc gospodarcza?

    Każdy by chciał. Nawet Orliński z jego postdokiem wysiada.

  190. klaszcząca_foczka
    10/12/2011 o 4:20 pm

    galopujący major :

    klaszcząca_foczka :

    galopujący major :

    hlb :

    klaszcząca_foczka :
    Ależ tu tolerancyjnie. Brawo!

    Troll harder, duszyczko…

    Spokojnie, zaraz doda coś o pedałach.

    Po co mam coś dodawać? O pedałach?
    Stwierdzam jedynie, że ględząc wciąż o tolerancji prezentujecie tu się całkiem z innej strony. Potwierdza się, że tolerancja, to w waszym wydaniu kolejne kłamstwo.

    A nawet kolejne morderstwo, albowiem zabijamy dyskusję i wolność srania do naszych filiżanek. A teraz wróć na blog FYMka i Ściosa.

    Słodkie!
    O zabijaniu dyskusji nic nie wspominałem, bo przecież z wami się nie dyskutuje. Nie ma o czym. Przecież nie o Orlińskim i jego nowym iPadzie i jakie to śmieszne.
    Jednak faktem jest, że ględząc o tolerancji zwyczajnie łżecie. Trudno o „środowisko” równie mało tolerancyjne, równie zamknięte i wąsate, jak wy. Tyle że wasze wąsiki są wypomadowane i na wzór europejski. A to jest dopiero żenujące.

  191. Quasi
    10/12/2011 o 5:26 pm

    @ klaszcząca

    Ależ tu tolerancyjnie. Brawo!

    (…) Stwierdzam jedynie, że ględząc wciąż o tolerancji prezentujecie tu się całkiem z innej strony. Potwierdza się, że tolerancja, to w waszym wydaniu kolejne kłamstwo.

    (…) Jednak faktem jest, że ględząc o tolerancji zwyczajnie łżecie. Trudno o „środowisko” równie mało tolerancyjne, równie zamknięte i wąsate, jak wy. Tyle że wasze wąsiki są wypomadowane i na wzór europejski. A to jest dopiero żenujące.

    [I jeszcze ciągle ględzimy o prawie do mówienia „mama” i „tata” i o swobodzie krzywizny bananów, ale trudno o środowisko bardziej zakazujące mówienia „mama” i „tata” oraz bardziej narzucające określoną krzywiznę banana, jak my?]

    Kolejny prawicowy ekskrement zabłąkał się tu by trollować mieszaniną konfabulacji i prawicowo-psychiatrycznych mitów na temat lewicy?

    Może zrób tak:

    1. Spróbuj znaleźć jakiekolwiek „nasze” „ględzenie o tolerancji” (to nie powinno być trudne, wszak ponoć na ten temat ględzimy „wciąż”) i podziel się z nami stosownymi cytatami.

    2. Spróbuj się zorientować jakiej „tolerancji” i wobec czego/kogo dotyczy rzekome „nasze” „ględzenie”. [W szczególności sprawdź, czy obejmuje ona osobistą tolerancję dla wyświechtanego prawicowo-psychiatrycznego wesołkowato-konfabulacyjnego trollingu na osobistych blogach.]

    3. Spróbuj odpowiedzieć sobie na pytanie:
    „Czy tolerancyjne społeczeństwo musi/może być tolerancyjne dla nietolerancji?”
    [Podpowiedź: porównaj „paradoks kłamcy”, „paradoks omnipotencji”.]

  192. 10/12/2011 o 5:28 pm

    klaszcząca_foczka :

    galopujący major :

    klaszcząca_foczka :

    galopujący major :

    hlb :

    klaszcząca_foczka :
    Ależ tu tolerancyjnie. Brawo!

    Troll harder, duszyczko…

    Spokojnie, zaraz doda coś o pedałach.

    Po co mam coś dodawać? O pedałach?
    Stwierdzam jedynie, że ględząc wciąż o tolerancji prezentujecie tu się całkiem z innej strony. Potwierdza się, że tolerancja, to w waszym wydaniu kolejne kłamstwo.

    A nawet kolejne morderstwo, albowiem zabijamy dyskusję i wolność srania do naszych filiżanek. A teraz wróć na blog FYMka i Ściosa.

    Słodkie!
    O zabijaniu dyskusji nic nie wspominałem, bo przecież z wami się nie dyskutuje. Nie ma o czym. Przecież nie o Orlińskim i jego nowym iPadzie i jakie to śmieszne.
    Jednak faktem jest, że ględząc o tolerancji zwyczajnie łżecie. Trudno o „środowisko” równie mało tolerancyjne, równie zamknięte i wąsate, jak wy. Tyle że wasze wąsiki są wypomadowane i na wzór europejski. A to jest dopiero żenujące.

    Straszne, niesamowite, prawdziwa Kołyma w internecie i odkrycie na miarę Wąsa roku. Ludzie łżą i to łżą nawet „całe środowiska”, bo ośmielają się inaczej rozumieć „tolerancję”, niż, zarzucający im łgarstwa, anonimowy pajac, ssący palucha na blogasku. Po prostu zgroza. Jeszcze kilka dobrych lat i może wreszcie załapiesz, czemu tolerancja nie polega na tym, że możesz wleźć i pierdolić na czyimś blogu, co ci się żywnie podoba. Tak jak nie możesz innym mazać po samochodzie, pierdzieć w czyimś mieszkaniu, albo spamować mu maila. Załóż se własny, blog, tolerancyjnie tam wyzywaj tam do łgarzy i wskazuj, że żenujące to są dopiero wypomadowane wąsy. Tutaj o tym, kto się wypowiada decyduje prowadzący bloga, który uważa, że tolerancja nie może być absolutna, bo po pierwsze, wymaga nietolerowania nietolerancyjnych, prawicowych buców, którzy wykorzystując dobrodziejstwo tolerancji, chcą rozrzucać własne, nietolerancyjne rzygi. A po drugie, na tolerowaniu wrażliwości innych narażonych na bucowską, nietolerancyjną retorykę, mającą sprawić im przykrość. Rób se to gdzie indziej, piękno tolerancji blogowania polega na tym, że nikt ci Twojego blogaska nie będzie zamykał. Koniec wykładu. Paszoł won.

  193. barista
    10/12/2011 o 9:14 pm

    „Hańba, hańba. Major robi lachę Moskwie.” – krzyczała papuga, która miała stosunek z zimorodkiem i bardzo była wrażliwa na tolerancję.

  194. barista
    10/12/2011 o 9:18 pm
  195. cyncynat
    10/12/2011 o 11:14 pm

    Jakie ciezkawe lektury masz na weekend.

  196. klaszcząca_foczka
    11/12/2011 o 4:03 pm

    galopujący major :

    klaszcząca_foczka :

    galopujący major :

    klaszcząca_foczka :

    galopujący major :

    hlb :

    klaszcząca_foczka :
    Ależ tu tolerancyjnie. Brawo!

    Troll harder, duszyczko…

    Spokojnie, zaraz doda coś o pedałach.

    Po co mam coś dodawać? O pedałach?
    Stwierdzam jedynie, że ględząc wciąż o tolerancji prezentujecie tu się całkiem z innej strony. Potwierdza się, że tolerancja, to w waszym wydaniu kolejne kłamstwo.

    A nawet kolejne morderstwo, albowiem zabijamy dyskusję i wolność srania do naszych filiżanek. A teraz wróć na blog FYMka i Ściosa.

    Słodkie!
    O zabijaniu dyskusji nic nie wspominałem, bo przecież z wami się nie dyskutuje. Nie ma o czym. Przecież nie o Orlińskim i jego nowym iPadzie i jakie to śmieszne.
    Jednak faktem jest, że ględząc o tolerancji zwyczajnie łżecie. Trudno o „środowisko” równie mało tolerancyjne, równie zamknięte i wąsate, jak wy. Tyle że wasze wąsiki są wypomadowane i na wzór europejski. A to jest dopiero żenujące.

    Straszne, niesamowite, prawdziwa Kołyma w internecie i odkrycie na miarę Wąsa roku. Ludzie łżą i to łżą nawet „całe środowiska”, bo ośmielają się inaczej rozumieć „tolerancję”, niż, zarzucający im łgarstwa, anonimowy pajac, ssący palucha na blogasku. Po prostu zgroza. Jeszcze kilka dobrych lat i może wreszcie załapiesz, czemu tolerancja nie polega na tym, że możesz wleźć i pierdolić na czyimś blogu, co ci się żywnie podoba. Tak jak nie możesz innym mazać po samochodzie, pierdzieć w czyimś mieszkaniu, albo spamować mu maila. Załóż se własny, blog, tolerancyjnie tam wyzywaj tam do łgarzy i wskazuj, że żenujące to są dopiero wypomadowane wąsy. Tutaj o tym, kto się wypowiada decyduje prowadzący bloga, który uważa, że tolerancja nie może być absolutna, bo po pierwsze, wymaga nietolerowania nietolerancyjnych, prawicowych buców, którzy wykorzystując dobrodziejstwo tolerancji, chcą rozrzucać własne, nietolerancyjne rzygi. A po drugie, na tolerowaniu wrażliwości innych narażonych na bucowską, nietolerancyjną retorykę, mającą sprawić im przykrość. Rób se to gdzie indziej, piękno tolerancji blogowania polega na tym, że nikt ci Twojego blogaska nie będzie zamykał. Koniec wykładu. Paszoł won.

    Ojojoj! Ależ się chłopczyk nadął.
    Wyluzuj.
    I decyduj sobie, kto i co będzie mówił. Najwyraźniej nie zrozumiałeś nic z tego, co napisałem. Co nie dziwi. Ty w ogóle niewiele rozumiesz.
    Według waszej nowomowy, wy tu uprawiacie antykatolicki hate speech. A to jest chyba objaw braku tolerancji, którą tak sobie mordy wycieracie.
    Bawcie się dobrze, mikroleninki.
    :D

  197. Quasi
    11/12/2011 o 6:36 pm

    @ klaszcząca

    Według waszej nowomowy,

    „Waszej” czyli czyjej? Zademonstruj nam odpowiednimi cytatami przykłady tej „nowomowy”?

    wy tu uprawiacie antykatolicki hate speech.

    Niby gdzie? Zademonstruj nam odpowiednimi cytatami przykłady tej „hate speech”?

    A to jest chyba objaw braku tolerancji

    Niby dlaczego?

    którą tak sobie mordy wycieracie.

    Niby gdzie? Zademonstruj nam odpowiednimi cytatami przykłady tego „wycierania mord tolerancją”?

  198. hlb
    15/12/2011 o 3:38 pm

    klaszcząca_foczka :
    Bawcie się dobrze, mikroleninki.

    A mógłbym jako „minibucharinek”? Albo „demizinowjew”? Czy też „maxitrocki”?

    #prawackie metafory są zawsze takie… ja wiem?… drastycznie #prawackie.

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: