Strona główna > felietonik > Czemu tak mało oburzonych?

Czemu tak mało oburzonych?

Dzieje się. Po frondziarzach z Tea Party, którzy wprowadzili  korwinistów-szantażystów do Kongresu, na ulicę wyszli okupanci Wall Street. A potem  fala rozlała się po świecie, choć gwoli ścisłości, wszystko miało się zacząć w Hiszpanii – jak chcą jedni,  albo w arabskiej Afryce – jak twierdzą drudzy. Wiosną fala ma dotrzeć ponoć do Polski. Tymczasem w Warszawie  „oburzonych” zebrało się całe 500 osób, co dało asumpt do warzechowego poczucia humoru wśród polskich dziennikarzy, z których już chyba każdy służbowo nosi wąsy.

Pytanie czemu oburzonych przyszło tak mało?

Przede wszystkim indywidualizm. Polska nowa lewica – nie mówię tu o liderach – jest lewicą indywidualistyczną, elitarną, lubującą się w snobowaniu. I bynajmniej nie chodzi tu o komiczną kliszę z kawiorem i kubkiem Starbucksa, ale o indywidualistyczną awersję do wspólnoty. Polska lewica, czy może konkretniej – lewicowa klasa średnia, nie chce się z nikim bratać. Nie chce o nic walczyć wspólnie. Woli zamknąć się w gronie przyjaciół, grodzić się w zamkniętych osiedlach, oddawać się hedonizmowi, w którego przeżywaniu przypadkowa wspólnota może tylko przeszkadzać. Wszelkie protesty pod krzyżem, rozkładanie namiotów, pielgrzymki, czy miesięcznice są dziś domeną prawicy. Wyjątek stanowią parady mniejszości seksualnych i manify na dzień kobiet, tym częściej odwiedzane, im bardziej (właśnie przez ową wspólnotowość) stanowią ekstraordynaryjną jednorazowość. Choć i z tych pierwszych, także wyziera pewna, indywidualna awersja. Doszło więc do odwrócenia tradycyjnego porządku, gdzie z jednej strony wspólnotowa lewica koncentruje się na własnym indywidualizmie, a z drugiej, teoretycznie indywidualistyczna prawica, mnoży wspólne portale, wspólne akcje protestacyjne, marsze  – owszem, co do zasady, z pochodniami obłąkańczych postulatów  – ale jednak, mimo wszystko, marsze wspólne. Lewica takich marszy nie urządzi, nie tylko dlatego że, choć współczuje, to jednak gardzi niskoklasowymi Ziutkami, których chce z ich ziutkowatości podźwignąć. Ale również przez to, że w ramach własnej klasy nie chce się jednoczyć. Stąd tak lewica kocha państwo. Państwo stanowi bowiem użyteczny narzędzie, protezę, którą za pomocą podatków można się wykupić od osobistego zaangażowania w zmiany, zachowując czyste, lewicowe serduszko. Bo przecież nie jest tak, że lewica nie chce pomagać. Owszem chce, ale nie własnoręcznie. Można się wtedy pobrudzić, więc lepiej do brudnej roboty zatrudnić państwo. Tak jak zatrudnia się mechanika, gosposię, dozorcę.

Ten indywidualizm ma oczywiście swoje źródła historyczne (i to nie tylko PZPR, ale również Solidarność), medialne (sławny neoliberalizm Gadomskiego& Balcerowicza w Wyborczej), ale także wychowawcze. Jeśli się nie będziesz uczył, niczego nie dostaniesz, zależysz tylko od siebie, twoje porażki, to tylko twoja wina –wygładza konkurencyjną mantrę szkoła. A w domu powtarza tatuś, obnoszący się z groźbą zawału z przepracowania, niczym z klasistowskim totemem i biadolącym, jak to się w dupach poprzewracało gówniarzom. Co przecież z głośnym rechotem dziadków – którym nie dane było startować na głodnym wszystkiego rynku transformacji i kupować działek budowlanych za równowartość kilku pensji – się raczej nie spotka. Bo dziadkowie z synami klasy średniej już raczej nie mieszkają. To zdecydowanie za duża wspólnota

Ale Oburzonych nie będzie również dlatego, że nie tylko indywidualizm, ale także prowincjonalizm.  Bo przecież Polski to nie dotyczy. Świadomość, że można solidaryzować się przeciwko czemuś, co nie ma bezpośredniego przełożenia na sytuację w kartoflandii, albo pomija dramat Ziutka, o którym sobie nagle, ze łzami w oczach, instrumentalnie przypomnieliśmy, wydaje się być takim intelektualnym ekstremum, że nic tylko przytoczyć śmieszno-śmieszne żarty o roku 68.Oczywiście fakt, że nie dotyczy brać należy w solidny nawias. Owszem w Polsce, korporacjonizm jest w powijakach i owszem, często stanowi uzasadniony obiekt westchnień klasowego awansu, bo u tzw. polskiego przedsiębiorcy dymanie bywa znacznie gorsze, ale istotą krytyki korporacjonizmu są przecież szkody globalne. Tak jak, owszem, bankowość inwestycyjna w Polsce jest znikoma, a budowlanka na kredyt nigdy nie urosła do poziomu hiszpańskiego horrendum. Ale nie trzeba być traderem walutowym, żeby zrozumieć czym może się dla Polakuf skończyć jeden, drugi, trzeci atak spekulantów na polską złotówkę.

Wreszcie w Polsce nie będzie oburzonych, bo jedną rewolucję – zwaną IV RP – już mieliśmy i jak trafnie podaje, w końcu lewicowe, Le Monde Diplomatique, brak newsów jest najlepszym newsem dla Polski.

  1. garrett
    17/10/2011 o 8:07 pm

    Bardzo ładnie opisanie zjawiska, które na własny użytek określiłem, jako „iLewicę z iphone’ami”

  2. zatroskany_o_polske
    17/10/2011 o 8:36 pm

    Przypominam nieśmiało że po rządach Buzka powszechny był, jak to się teraz mówi „mem”, że Polacy maja już dosyć wszelkich zmian czy reform i chcieliby kilka lat spokoju aby skonsumować poprzednie. Tusk o tym pamiętał.

  3. 17/10/2011 o 9:18 pm
  4. 17/10/2011 o 9:53 pm

    @garret – ale właśnie tu nie chodzi o tego iphona, który pełni rolę kawioru, bo klasa średnia zawsze sobie będzie robiła dobrze gadżetami, ale o to, że prawica przejęła idee wspólnoty.

  5. 17/10/2011 o 9:54 pm
  6. zatroskany_o_polske
    17/10/2011 o 10:12 pm

    Wiem że forum GW nie jest na tym blogu uważanie, niemniej polecam:

    http://forum.gazeta.pl/forum/w,28,129854777,129854777,Kocham_braci_Karnowskich_.html

  7. Aethelstan
    17/10/2011 o 10:14 pm

    Świetny tekst, w dodatku momentami jakbyś czytał w moich myślach podczas lektury flejma pod notką u wo – zwłaszcza ten fragment o prowincjonalizmie (tyle że ja chyba nie ująłbym tego tak trafnie).

  8. adas
    17/10/2011 o 10:49 pm

    Warto pisać polskiej (proto)lewicy? Jak by ona nie była?

    Nie warto. 8 godzin później GW z Rzepą się będą spierać kto jest kapitalistą, kto koszerny, a kto antysystemowy. Czekam na cięzkie działa z jednej (RAZ) i drugiej (hmm, Stasiński?) strony.

    Tylko co się stało z Zarembą? Ja rozumiem, zaostrzyć poglądy po traumie smoleńskiej, ale żeby pisać tak bez wyrazu i nudno?

  9. R.D. Laet
    17/10/2011 o 11:19 pm

    To nie indywidualizm, to ciotowatosc i zwykle lenistwo
    Zeby isc na ulice podymic trzeba miec po prostu jaja a nie ajfona ;p

  10. 18/10/2011 o 3:45 am

    Ale Oburzonych nie będzie również dlatego, że nie tylko indywidualizm, ale także prowincjonalizm.

    Nie taż. Raczej przede wszystkim prowincjalizm. Ale to minie. Wszędzie już prawie minęło.

  11. sickofitall
    18/10/2011 o 9:49 am

    Trzeba mieć się na co oburzać, jak powód jest mglisty i bardzo odległy od naszej rzeczywistości, to i oburzenie mniejsze i mniej liczne.
    Zatem prowincjonalizm przede wszystkim.

  12. 18/10/2011 o 4:32 pm

    galopujący major :
    @garret – ale właśnie tu nie chodzi o tego iphona, który pełni rolę kawioru, bo klasa średnia zawsze sobie będzie robiła dobrze gadżetami, ale o to, że prawica przejęła idee wspólnoty.

    No ale zauważ, że właśnie w Polsce mamy taki dość kuriozalny układ, w którym lewica obyczajowa jest jednocześnie gospodarczo często prawicowa – stąd taki duży elektorat Palikota. Dla odmiany, prawica obyczajowa ma często lewicowe postulaty gospodarcze – stąd chociażby obserwowane na S24 mariaże ludzi np. ze środowiska „Obywatela” z PiSem.

    Obecny dyskurs lewicowy jest często bardzo egoistyczny i indywidualistyczny, i nie chodzi tu tylko o politykę – także o myślicieli lewicowych, którzy ze swoją wszechogarniającą krytyką uniwersalizmu zanegowali także sensowność wspólnotowych odniesień w polityce. Jeśli przyjmujesz metafizykę (czy raczej anty-metafizykę), w której odwoływanie się do jakichkolwiek jakości uniwersalnych jest zabronione, a wszystkie generalizacje są z definicji podejrzane, to bardzo trudno jest na bazie takiej metafizyki walczyć o interesy grup – można walczyć tylko o interesy jednostek. Co jest skądinąd bardzo wygodne – bo nie poświęcając nic ze swojego indywidualizmu i ze swoich egoistycznych zachcianek, można zgrywać idealistę walczącego o słuszne ideały.

  13. 18/10/2011 o 5:36 pm

    @pwilkin

    Sam bym tego lepiej nie podsumował. Dodam jednak od siebie to, że w Polsce podział prawica-lewica nie ma sensu, moim zdaniem lepiej dzielić według kryteriów „zwycięzcy” i „przegrani” systemu. Wtedy wszystko się samo układa.

  14. 18/10/2011 o 6:00 pm

    Hm, ale sorry no, lewica w Polsce ma się litować nad/współczuć/przejmować losem Hiszpanów i Greków?

    Bo ja jakoś nieszczególnie w sumie mam na to ochotę.

    Niechby zajęła się najpierw problemami w Polsce, a nawet w swoim województwie/powiecie/gminie itd

    Greccy i hiszpańscy oburzeni se poradzą bez kilku demonstrantów w W-wie.

    A i to nie żaden prowincjonalizm czy „nas to nie dotyczy”, raczej zwykła nieumiejętność przejęcia się losem tych, którzy jednak mają lepiej.
    I jeszcze mają ciepło, wino i fajną kuchnię.

    Mógłbym się zamienić nawet może:)

    P.S. Wiadomo, że im jest źle, bo im się pogorszyło/pogorszy, ale jednak z polskiej perspektywy to się widzi inaczej.

  15. 18/10/2011 o 6:15 pm

    DoktorNo :
    @pwilkin
    Sam bym tego lepiej nie podsumował. Dodam jednak od siebie to, że w Polsce podział prawica-lewica nie ma sensu, moim zdaniem lepiej dzielić według kryteriów „zwycięzcy” i „przegrani” systemu. Wtedy wszystko się samo układa.

    Problem w tym, że bardzo ciężko jest większość z oburzonych (a także z bywalców NWŚ) zakwalifikować do „przegranych systemu”. Już gdzieś to pisałem – problemem polskiej lewicy jest to, że zajmuje się straszliwym bólem metafizycznym, jaki przenika uciskanego ateistę, kiedy widzi krzyż w urzędzie, podczas gdy kompletnie ignoruje problemy LC. Ot, hierarchia problemów.

  16. 18/10/2011 o 6:35 pm

    Przegrani systemu to głównie elektorat PiS – pauperyzacja materialna (stąd lewicowy przechył w poglądach na gospodarkę) idzie w parze z tęsknotą za nacjonalistyczną wspólnotą, autorytaryzmem i fundamentalizmem religijnym.

    pwilkin :
    Problem w tym, że bardzo ciężko jest większość z oburzonych (a także z bywalców NWŚ) zakwalifikować do „przegranych systemu”. Już gdzieś to pisałem – problemem polskiej lewicy jest to, że zajmuje się straszliwym bólem metafizycznym, jaki przenika uciskanego ateistę, kiedy widzi krzyż w urzędzie, podczas gdy kompletnie ignoruje problemy LC. Ot, hierarchia problemów.

  17. 18/10/2011 o 7:20 pm

    pwilkin :

    galopujący major :
    @garret – ale właśnie tu nie chodzi o tego iphona, który pełni rolę kawioru, bo klasa średnia zawsze sobie będzie robiła dobrze gadżetami, ale o to, że prawica przejęła idee wspólnoty.

    No ale zauważ, że właśnie w Polsce mamy taki dość kuriozalny układ, w którym lewica obyczajowa jest jednocześnie gospodarczo często prawicowa – stąd taki duży elektorat Palikota. Dla odmiany, prawica obyczajowa ma często lewicowe postulaty gospodarcze – stąd chociażby obserwowane na S24 mariaże ludzi np. ze środowiska „Obywatela” z PiSem.

    To akurat jest typowy błąd w definiowaniu.

    pwilkin :

    galopujący major :
    @garret – ale właśnie tu nie chodzi o tego iphona, który pełni rolę kawioru, bo klasa średnia zawsze sobie będzie robiła dobrze gadżetami, ale o to, że prawica przejęła idee wspólnoty.

    Obecny dyskurs lewicowy jest często bardzo egoistyczny i indywidualistyczny, i nie chodzi tu tylko o politykę – także o myślicieli lewicowych, którzy ze swoją wszechogarniającą krytyką uniwersalizmu zanegowali także sensowność wspólnotowych odniesień w polityce. Jeśli przyjmujesz metafizykę (czy raczej anty-metafizykę), w której odwoływanie się do jakichkolwiek jakości uniwersalnych jest zabronione, a wszystkie generalizacje są z definicji podejrzane, to bardzo trudno jest na bazie takiej metafizyki walczyć o interesy grup – można walczyć tylko o interesy jednostek. Co jest skądinąd bardzo wygodne – bo nie poświęcając nic ze swojego indywidualizmu i ze swoich egoistycznych zachcianek, można zgrywać idealistę walczącego o słuszne ideały.

    Fakt, zdaje się, że Rorty ma tutaj pewną teoretyczną przewinę.

  18. 18/10/2011 o 7:21 pm

    zatroskany_o_polske :

    Wiem że forum GW nie jest na tym blogu uważanie, niemniej polecam:

    http://forum.gazeta.pl/forum/w,28,129854777,129854777,Kocham_braci_Karnowskich_.html

    Ach widziałem na twitterze. Bomba.

  19. 18/10/2011 o 7:22 pm

    Aethelstan :

    Świetny tekst, w dodatku momentami jakbyś czytał w moich myślach podczas lektury flejma pod notką u wo – zwłaszcza ten fragment o prowincjonalizmie (tyle że ja chyba nie ująłbym tego tak trafnie).

    Dzięki, ale nie przesadzajmy, tekst jakich wiele. Te zalinkowane przeze mnie lepsze.

  20. 18/10/2011 o 7:22 pm

    R.D. Laet :

    To nie indywidualizm, to ciotowatosc i zwykle lenistwo
    Zeby isc na ulice podymic trzeba miec po prostu jaja a nie ajfona ;p

    Normalnie coś jakby z Nicponia.

  21. 18/10/2011 o 7:23 pm

    telemach :

    Ale Oburzonych nie będzie również dlatego, że nie tylko indywidualizm, ale także prowincjonalizm.

    Nie taż. Raczej przede wszystkim prowincjalizm. Ale to minie. Wszędzie już prawie minęło.

    No nie wiem, jak patrzę na frazę „krzyż” albo „polskie interesy narodowe” to mam pesymistyczne odczucia.

  22. 18/10/2011 o 7:24 pm

    adas :

    Warto pisać polskiej (proto)lewicy? Jak by ona nie była?

    Nie warto. 8 godzin później GW z Rzepą się będą spierać kto jest kapitalistą, kto koszerny, a kto antysystemowy. Czekam na cięzkie działa z jednej (RAZ) i drugiej (hmm, Stasiński?) strony.

    Tylko co się stało z Zarembą? Ja rozumiem, zaostrzyć poglądy po traumie smoleńskiej, ale żeby pisać tak bez wyrazu i nudno?

    Dlatego warto mięć własne gazety. Najlepiej online.

  23. adas
    18/10/2011 o 8:31 pm

    @Wilkin

    Problemem polskiej lewicy jest to, że jej nie interesuje ani krzyż ani problemy LC. Ani nawet „pedały”, co najwyżej lesbijki. Jej nic nie interesuje poza własnym dobrym samopoczuciem. No chyba, że zobaczą jakiś wzorzec zachowania w TVN24 (to starsi) lub przeczytają w Bardzo Mądrej Książce (to młodsi, to im oddam). Bo tak wypada, bo tak się zachowuje lewica w wielkim świecie!

    [aha, prawica też tak małpuje. naiwnie jakoś od lewicy wymagam więcej]

    Co do gospodarki to po 89 cała „oficjalna” lewica Zachodu oddała pole. W sumie nie ma co się dziwić, po gospodarczym krachu komunizmu. Z „liberalizmem” nie ma co walczyć, co najwyżej modyfikować. Przynajmniej do 2000 roku tak było. I nawet teraz nie widać, by gospodarczo lewica miała jakieś wielkie alternatywy do zaoferowania. No dobra, przesadzam, ale mniej się nakarmiła choćby kryzysem z 2008 roku niż by się mogło wydawać. A z alterglobalistami czy dziś „oburzonymi” raczej nie bardzo im po drodze.

  24. 05/04/2013 o 4:32 am

    When someone writes an post he/she keeps the idea of a
    user in his/her mind that how a user can know it.
    So that’s why this post is amazing. Thanks!

  25. 30/04/2013 o 5:28 pm

    Hello there! This is kind of off topic but I need some guidance from
    an established blog. Is it very difficult to set up your own blog?
    I’m not very techincal but I can figure things out pretty fast. I’m
    thinking about making my own but I’m not sure where to begin. Do you have any ideas or suggestions? Appreciate it

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: