Erratum

Zanim krzyknę och i ach na gdyńską nagrodę dla ulubionej, masłowskolubnej, Romy Gąsiorowskiej, która, swoją drogą, taką piękną popelinę odstawiła na rozdaniu nagród, parę słów zachwytu nad „Erratum,” obejrzanym wczoraj w kinie Luna.

Są takie książki, które czytać trzeba przed, a najlepiej tuż po, trzydziestce. Jak opowiadania Iwaszkiewicza, albo proza Updike’a. Są  takie filmy. Jak właśnie „Erratum” Marka Lechkiego. Gdzieś, w okolicach trzydziestki, robi się pierwsze podsumowanie. Wiadomo, co nie wyszło i co na pewno wyjść już nie może. Czas, w którym niekoniecznie masz chęć spotkać się z „naszą klasą”, i czas, kiedy jeszcze możesz zawrócić. Tak, jak Michał (ależ świetny Tomasz Kot), który, po śmiertelnym potrąceniu bezdomnego (najwyraźniej nie z własnej winy), zmuszony jest zostać parę dni w rodzinnym Szczecinie. Szczecinie, z którego nie wiadomo dlaczego uciekł, i w którym zostawił ojca (jeszcze lepszy Ryszard „Paździoch” Kotys). W Szczecinie wyglądającym, jak przedmieścia Łodzi, co, w przeciwieństwie do trzydniowego używania przez Michała tej samej koszuli, jakoś specjalnie nie razi. Może dlatego, że każde polskie miasto ma coś z Łodzi? „Erratum” to film, gdzie więcej się milczy, niż mówi, gdzie bohater głównie snuje się po ekranie, film na swój sposób poetycki, z kilkoma klasycznie wręcz filmowymi scenami (sprzedaż żołnierzyków!). Film uroczy, wzruszający – choć nie pozbawiony kilku mielizn i banałów – ale jednocześnie lekki, bez zbędnego wciskania traum i rozpaczy. Film niemal bez krzyku. Wreszcie film, który, w jakimś sensie, przy całej świadomości zachodzących różnic, przypomniał mi znakomite „Między Słowami” Sofii Coppoli. Obejrzyjcie koniecznie, trudno o lepszą rekomendację.

  1. cyncynat
    14/06/2011 o 9:52 am

    Poprzednim razem jak polecales film, to za cholere nie moglem go znalezc. Byla to jakas belgijsko-wikingowa egzotyka. Cos czuje, ze tak tez bedzie i z tym filmem. Minusy mieszkania na wsi chuj-wie-gdzie :)

  2. vHF
    14/06/2011 o 10:22 am

    A zajumać się nie da?

  3. 14/06/2011 o 10:25 am

    A probowales anglojezyczne tytuły? „Misfortunates” , „The shittness of the thing”

  4. vHF
    14/06/2011 o 10:31 am

    Nie rozumiem (chyba że to nie do mnie).
    A „Między słowami” kiedyś oglądałem pasjami ale mi przeszło.

  5. cyncynat
    14/06/2011 o 10:37 am

    Oba sa do mnie :)

    1. chcialbym zajumac, ale wlasnie nie znalazlem – ni w lokalnej wypozyczalni, ktora ledwie zipie, ale ma w miare dobry wybor, ani na Pirate Bay. (Takie filmy wole nie jumac, moralny imperatyw jumania mam tylko jesli chodzi o kolejny lolcomix z Hollywood. Ostatnio „Thor” – doskonaly ubaw.)

    2. I tak i tak probowalem. Znalazlem streaming na megavideo, ale bez subtitles :(

  6. cyncynat
    14/06/2011 o 10:41 am

    BTW Poprzedni polecales porownaniem do „Once were warriors”, ktore oczywiscie zadzialalo na mnie. „Once were warriors” bylo OK, choc przesadzili z warstwa propagandowa.

  7. 14/06/2011 o 11:21 am

    Oba w warstwie podstawowej są o tym samym – alkodramie w rodzinie, tyle ze warriors to dramat, a Misfortunates to komediodramat, czyli chyba nawet lepsze. No i mniej propagandy.

  8. cyncynat
    14/06/2011 o 11:40 am

    Warriors nie jest glownie o alkoholu. Warriors jest o kulturze przemocy, agresji i nieradzeniu sobie w nowym swiecie. Alkohol widze raczej jako typowy element podklasy. Trzeba by troche pomieszkac w NZ, by zrozumiec jak bardzo realistycznie ten film zostal nakrecony. Szczegolnie kult wojownika.

    Pierwszego Maori – okolo 50letniego ojca rodziny – poznalem dosc szybko w NZ. Czasem zapraszamy go i zone, czasem on nas zaprasza. M. nie pil, mial duza i dosc bezproblemowa rodzine. Nie byl agresywny, choc dosc zapalczywy. Dobrze znal historie swojego plemienia i lubil rozpowiadac jak jego plemie podbilo ziemie w okolicy Auckland w czasie Musket Wars. Gdy go poznalem wlasnie wracal z sadu. On pracowal w panstwowej szkolce, ktora pomagala najgorzej radzacym nowym migrantow – tym, ktorzy maja kiepsko z angielskim. Przydazylo mu sie jakos nie spodobac kilku takim. Trzech go podeszlo na ulicy – jednemu zlamal szczeke, dugiemu noge, a trzeci uciekl. Sad dal mu wiare, ze on tak z siebie nie napada na grupy facetow na ulicy. Widziales haka?

  9. 14/06/2011 o 11:55 am

    Jasne, pandada kiedys to ładnie opisał w psychiatryku. Alko to dla mnie glowna oś filmu, wokół której dopiero zbudowana jest cała drama konfliktów klasowych, tozsamosciowych, narodowych itp.

  10. cyncynat
    14/06/2011 o 12:16 pm

    Nie zgadzam sie z tym alkoholem (pisze dla porzadku).
    W weekend jeszcze raz sprobuje zajumac.

  11. armatus
  12. 14/06/2011 o 9:43 pm

    Trochę inne spojrzenie podrzucę:

    http://torlin.wordpress.com/2011/05/10/ubezwlasnowolnienie-przez-unieruchomienie/

    A tu minirecenzja pochwalna:

    http://wizjalokalna.wordpress.com/2010/11/07/filmowisko-smietnisko-wszystko-co-kocham-erratum-jezeli-chce-gwizdac-to-gwizdze-ostatni-raport-o-annie-caterpillar-tamara-drewe/

    Ja oczywiście nie obejrzałem, ale dziś za to obejrzałem „Soul kitchen” Fatiha Akina (tego od „Głową w mur”), , strasznie pozytywny film, polecam, a o Akinie muszę napisać wkrótce, bo go lubię bardzo.

  13. marcin_be
  14. 15/06/2011 o 12:32 am

    grześ :

    Trochę inne spojrzenie podrzucę:

    http://torlin.wordpress.com/2011/05/10/ubezwlasnowolnienie-przez-unieruchomienie/

    A tu minirecenzja pochwalna:

    http://wizjalokalna.wordpress.com/2010/11/07/filmowisko-smietnisko-wszystko-co-kocham-erratum-jezeli-chce-gwizdac-to-gwizdze-ostatni-raport-o-annie-caterpillar-tamara-drewe/

    Ja oczywiście nie obejrzałem, ale dziś za to obejrzałem „Soul kitchen” Fatiha Akina (tego od „Głową w mur”), , strasznie pozytywny film, polecam, a o Akinie muszę napisać wkrótce, bo go lubię bardzo.

    Dziwne, torlinowi nie podoba się film, bo bohater nie zachowuje się tak, jakby się zachował torlin. To torlin chce oglądać tylko filmy o torlinach? To jak Orliński, który chce oglądać filmy z bohaterami, z którymi może się utożsamiać.

  15. 15/06/2011 o 12:47 am
  16. cyncynat
    15/06/2011 o 1:25 am

    galopujący major :
    Lol, kolejna cyfrowa rewolucja psychiatryka http://jankepost.salon24.pl/315940,tek24-pl-nasz-nowy-serwis-zapraszamy-nowa-debata-i-konkurs

    najpierw sie ucieszylem, ale mysle, ze nic specjalnie smiesznego z tego nie bedzie – najwyzej troche zenady. wylaza z obszaru swoich core competences (smolensk, zydzi, geje).

  17. vHF
    15/06/2011 o 8:11 am

    najpierw sie ucieszylem, ale mysle, ze nic specjalnie smiesznego z tego nie bedzie – najwyzej troche zenady. wylaza z obszaru swoich core competences (smolensk, zydzi, geje).

    Dokładnie tak, niestety.

  18. 17/06/2011 o 6:37 pm

    vHF :

    najpierw sie ucieszylem, ale mysle, ze nic specjalnie smiesznego z tego nie bedzie – najwyzej troche zenady. wylaza z obszaru swoich core competences (smolensk, zydzi, geje).

    Dokładnie tak, niestety.

    Co oni tam będą pisać? Recenzje ifonów i androidów? Porady jak zainstalować Ubuntu?
    Choć może w ramach autopromocji coś sam tam skrobnę. Tylko po co – jak mawiał Leski.

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: