Strona główna > opowiadanko > Brodzić po ludzku

Brodzić po ludzku

Od zawsze miałem gęsty zarost. Pamiętam, że już w dzieciństwie pojawiły się pierwsze włoski, które rosły w zastraszającym tempie. Miało to swoje plusy. Jako wyrośnięty i zarośnięty czternastolatek mogłem kupować kumplom piwo w sklepie. Ale miało też swoje minusy. Ciągle ktoś starszy chciał dać mi w mordę. I na nic nie pomogły tłumaczenia, że jestem o kilka lat młodszy. W końcu stało się to na tyle uciążliwe, że zacząłem się golić. Goliłem się trzy, czasami cztery, razy dziennie. W pewnym momencie przesadziłem, bo miałem najgładszą gębę w klasie. A było to już w nowej szkole, gdy nikt nie pamiętał mojego poprzedniego zarostu. Dziewczyny, które kiedyś traktowały mnie jak starszego brata, teraz patrzyły na mnie z politowaniem. I znowu każdy chciał mi dać w mordę. Tyle że tym razem młodsi. Nauczyłem się jednak żyć z moim zarostem. Albo raczej jego brakiem. Po kilku latach nawet go polubiłem. Każdy z nas jest brodaczem in spe, choć nikt do końca nie zdaje sobie z tego sprawy. I od lenistwa zależy, czy zostaniesz zarośniętym trollem. Tak sobie powtarzałem przez całe studia. I jeszcze jakiś czas później.

Aż pewnego dnia się nie ogoliłem. I potem jeszcze raz. I jeszcze. Broda zaczęła rosnąć o wiele szybciej niż dawniej. Ale mnie to nie obchodziło, było mi przyjemnie. Momentami nawet bardziej niż w łóżku, w którym nota bene broda też rosła. Bo ona rosła cały czas. Ona mnie oplatała, jak bluszcz albo winorośl. A ja piałem z zachwytu. W końcu zrozumiałem, że tak smakuje wolność. I że wolność jest bardzo słodka. Stałem się brodaczem, z brodą do samej ziemi. Chciałoby się powiedzieć: tak długą, że czasami ją zadeptuję, ale częściej jednak zasikuję. Broda ma przez to kolor żółty. Pocieszam się, że wyglądam jak Szymon Kobyliński. Ale też wiem, że przy mojej, jego broda, by nie powiedzieć bródka, to żadne osiągnięcie. Ja taką miałem dobre 8 lat temu. Brali mnie wówczas za pisarza fantasy. Choć nie czytałem nawet Sienkiewicza. Potem za teologa. Ciągle pytali jak żyć? Choć ja wiem tylko, jak zapuścić brodę. Ale tego akurat nikt nie chciał słuchać. Niedawno brali mnie za bezdomnego. I poniekąd mieli trochę racji. Bo przez dłuższy czas byłem bezrobotny. A bezrobotny to prawie jak bezdomny. Zwłaszcza że praca to twój drugi dom. Tak mówią.

Przez jedną wiosnę robiłem za autochtona w pustyni błędowskiej, która wcale nie jest pustynią. Król Carlos polował na żubry i potrzebował przewodnika, przypominającego mieszkańców Biskupina. Wybór padł na mnie, ale nie odniosłem sukcesu. Bałem się, że mnie Carlos przez pomyłkę odstrzeli. Całymi dniami uciekałem w przeciwnym kierunku do żubrów, a nocami nie wychodziłem z chaszczów. Nawet podczas największej zimnicy!  Opatulałem się brodą i czułem się wówczas, jakbym spał w lesie. Wspominam to bardzo miło. Zimą udawałem św. Mikołaja w centrach handlowych i użerałem się z rodzicami, których dzieci nie chciały siadać mi na kolanach. Dlatego najczęściej lądowałem na stoisku z karpiami. Osobiście zrozumiałem, co znaczy brodzić w wodzie po kolana.

W końcu postanowiłem zostać samowystarczalny. Jak potrafisz zapuścić tak długa brodę, to musisz mieć końskie, a nawet mamucie, zdrowie. Zacząłem od nasienia. Nasienie to podstawa życia. Tygodniowo szły trzy kubki, starczało na wynajęcie pokoju. Na drugi ogień poszedł mód z uszu. Baby spod Sanoka leczyły tym gruźlicę. Podobno skutecznie. Zamówień jednak było niewiele. Lepiej poszło z urynoterapią. Sikałem często i do specjalnych pojemników. Poplamiłem brodę na wysokości pasa, ale zacząłem zarabiać pieniądze. Planowałem nawet sprzedawać mocz w kartonach. Dochody przeznaczyłbym na odzyskiwanie soli ze śliny. Stałbym się milionerem, bo ślinię  się non stop. Zwłaszcza na widok grzebieni. Niestety Sanepid nie wydał zgody.  Mogłem jeszcze sprzedawać włosy z brody, ale tego by już było za wiele. Ta broda to całe moje życie, bez niej czuję się jak Samson. I nie chodzi o ten szampon z Misia. Zdecydowałem się więc na testowanie leków za pieniądze. Czy się boję? Ależ skąd, przecież wybrałem tylko leki na porost włosów.

  1. 11/06/2011 o 11:20 am

    Dobre :)

  2. vHF
    11/06/2011 o 12:46 pm
  3. Quasi
    11/06/2011 o 2:23 pm

    vHF :
    Przychodzien na weekend:
    http://czteryprzyczyny.salon24.pl/314673,lewicowa-wrazliwosc

    Czytając to myślałem, że zwrócę.

    Niedawno jednak trafiłem na dwa felietoniki z Krytyki Politycznej – czyli pewnie takiej znudzonej lewicy kawiorowo-ajfonowej (najbardziej zafascynowaną jakąś kulturowo-socjologiczną postmodernistyczną dekonstrukcją narracji czy czymś takim) z której nabija się Przychodzień – mimo wszystko mogące tu służyć jako odtrutka.

    W jednym z nich medialnie lansująca się lesba („teoretyczka queer”), Marta Konarzewska , przeuroczo ilustruje pazerność, mentalność zbójecką i obłudę Kościoła Katolickiego – czyli dokładną, satanistyczną odwrotność nauk ewangelicznego Jezusa Ch. – wykorzystując do tego celu naszego oderwanego od rzeczywistości rumianego sobowtóra Jakuba T., który zasuszonych nędzą staruszków karmi duchową strawą homofobii, niczym pewna alegoryczna królewna zalecająca głodującemu ludowi jedzenie ciastek. Warto jednak zwrócić uwagę, że w kwestii doboru ilustracji nie była pierwsza.

    W drugim felietoniku, lewacki mentalny rozrabiacz, Tomasz Piątek, bardzo zacną bajeczkową metaforą streścił drapieżne, socjaldarwinowskie sedno neoliberalnego/kapitalistycznego ideolo:

    „ – W górze jest zapisane tylko jedno – powiedział Kuba Rozpruwacz, który był rozpruwaczem – Silniejszy zwycięży. To jest jedna, jedyna możliwa forma harmonii. Harmonia miksera: wszyscy zostają zmiażdżeni poza naprawdę twardymi sztukami, które idą do góry.
    (…)
    I Kuba Rozpruwacz, który był neoliberałem, rozpruł misiowi brzuch i odzyskał z niego miodek.”
    ?

  4. armatus
    11/06/2011 o 5:08 pm

    I’ll just leave this here…

    http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=2079

  5. 11/06/2011 o 5:38 pm

    Kafka meets Iredyński.
    Bardzo zgrabne.

  6. Quasi
    11/06/2011 o 5:47 pm

    armatus :
    I’ll just leave this here…
    http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=2079

    A ja z kolei podejrzewam o to Czarną Stonkę i mam na to dobre poszlaki.

  7. vHF
    11/06/2011 o 7:21 pm

    armatus :
    http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=2079

    W „Futbolu ery Manen” Oe Kenzaburo przyjaciel glownego bohatera popelnia samobojstwo malujac uprzednio glowe na czerwono i wsadzajac sobie ogorek w odbytnice. Jesli dodamy to tego, ze ksiazka po angielsku ukazala sie jako „The Silent Cry” oraz ze liczba atomowa helu wynosi 2, to wszystko staje sie jasne.

  8. 12/06/2011 o 4:07 pm

    armatus :
    I’ll just leave this here…
    http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=2079

    Homoseksualiści nosicielami E. Coli? Michałkiewicz ma fantazje…

    P.s. On to naprawdę na serio?

  9. jaja
    12/06/2011 o 6:45 pm

    armatus :
    I’ll just leave this here…
    http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=2079

    Chyba się ośmieszę pisząc oczywistości ale pałeczka okrężnicy O104:H4 występuje w przewodzie pokarmowym bydła i innych przeżuwaczy a nie ludzi.

    Co zresztą potwierdza Quasiego podejrzenia o Czarnej Stonce (i okolicach).

  10. Quasi
    12/06/2011 o 8:21 pm

    @ jaja

    Chyba się ośmieszę pisząc oczywistości ale pałeczka okrężnicy O104:H4 występuje w przewodzie pokarmowym bydła i innych przeżuwaczy a nie ludzi.

    [Chodzi Ci o życie bez powodowania choroby? Bo żyć w przewodzie człowieka oczywiście może – stąd przecież epidemia.]

    A to skąd wziąłeś?

    O ile wiem E.coli, przynajmniej dzikie szczepy, nie ma specjalnych gatunkowych preferencji i może żyć w jelicie chyba każdego stałocieplnego zwierzęcia (te różnią się temperaturą ciała, więc zapewne istnieje jakieś zróżnicowanie pod względem temperatury optymalnej u różnych szczepów i związane z tym preferowanie gospodarzy o określonych temperaturach). Jest wiele patogennych szczepów E.coli, a u nich zapewne węższy bądź szerszy tropizm gatunkowy pod względem zdolności do skutecznego infekowania, ale nie do życia w jelicie jako komensal.
    Tak czy inaczej, zdaje się, że ten szczep O104:H4 to nowość i jako taki nie ma znanego rezerwuaru, w dodatku takiego, w którym by żył nie powodując choroby, a coś takiego zdajesz się tu sugerować.

  11. Quasi
    12/06/2011 o 8:49 pm

    @ major

    Jako osobę śledzącą polityczną bieżączkę pytam Ciebie, czy kashmir może mieć rację pisząc TO, TO, TO?

    Chodzi mi konkretnie o to:

    – Czy zbyt długo wpatrujący się w Otchłań kashmir nie przecenia liczebności paranoików&fanatyków (zwłaszcza pobudzonych Smoleńskiem) w elektoracie PiSu i nie docenia udziału w nim ludzi znacznie trzeźwiejszych, ale przy tym mało interesujących się i mało emocjonujących się polityką, a za PiSem opowiadających się, bez głębszych refleksji i uczuciowego zaangażowania, po prostu z racji życia w środowisku nieco bardziej konserwatywnym/tradycjonalistycznym lub uboższym i zlęknionym domniemanej neoliberalnej drapieżności PO?

    – Czy zbyt długo wpatrujący się w Otchłań kashmir nie przecenia zPiSienia (mechanizmem „kłamstwa powtarzanego odpowiednią liczbę razy…” i „prawdy leżącej po środku”) polskiego mainstreamu medialnego i polskiego społeczeństwa?

  12. jaja
    12/06/2011 o 9:26 pm

    Quasi :
    @ jaja

    Chyba się ośmieszę pisząc oczywistości ale pałeczka okrężnicy O104:H4 występuje w przewodzie pokarmowym bydła i innych przeżuwaczy a nie ludzi.

    [Chodzi Ci o życie bez powodowania choroby? Bo żyć w przewodzie człowieka oczywiście może – stąd przecież epidemia.]
    A to skąd wziąłeś?
    O ile wiem E.coli, przynajmniej dzikie szczepy, nie ma specjalnych gatunkowych preferencji i może żyć w jelicie chyba każdego stałocieplnego zwierzęcia (te różnią się temperaturą ciała, więc zapewne istnieje jakieś zróżnicowanie pod względem temperatury optymalnej u różnych szczepów i związane z tym preferowanie gospodarzy o określonych temperaturach). Jest wiele patogennych szczepów E.coli, a u nich zapewne węższy bądź szerszy tropizm gatunkowy pod względem zdolności do skutecznego infekowania, ale nie do życia w jelicie jako komensal.
    Tak czy inaczej, zdaje się, że ten szczep O104:H4 to nowość i jako taki nie ma znanego rezerwuaru, w dodatku takiego, w którym by żył nie powodując choroby, a coś takiego zdajesz się tu sugerować.

    Tak, chodziło mi o „życie bez powodowania choroby”. Ale mój poprzedni komentarz ma charakter żartobliwy a nie naukowy. Nie znam się. Wziąłem to (swoje przekonanie) z przeglądania neta (szkodzi ludziom, nie zwierzętom), np.:

    „Pałeczka okrężnicy (E. coli) jest powszechnie występującą
    bakterią, ale tylko niektóre jej szczepy mogą produkować szczególnie niebezpieczne toksyny,
    które wywołują ciężkie schorzenia u ludzi (…) Zakażenie przenosi się przez skażoną wodę, świeże warzywa (sałata, brokuły,
    pomidory, ogórki itp.), surowe mleko, sery z niepasteryzowanego mleka, bliski kontakt z
    osobą zakażoną (w środowisku domowym lub przedszkolnym) w wyniku zaniedbań
    higienicznych, a także KONTAKT Z ZAKAŻONYMI ZWIERZĘTAMI”
    http://wsse.krakow.pl/Files/Attachments/phpozBKO7_Komunikat%20GIS%20z%2030.05.2011%20w%20zwiazku%20z%20zakazeniami%20werocytotoksyczna%20E.coli%20w%20Niemczech.pdf

    „Pałeczka okrężnicy typu O104:H4 występuje w przewodzie pokarmowym bydła i innych przeżuwaczy. Jej zjadliwość dla ludzi bierze się z obecności plazmidu, którego nie posiadają prawie identyczne bakterie E. coli zasiedlające nasz układ pokarmowy.”
    http://naukowy.blog.polityka.pl/2011/06/05/soliris-na-e-coli-o104h4/

  13. 12/06/2011 o 9:58 pm

    dawrweszte :

    Dobre :)

    A dziękuję

  14. 12/06/2011 o 9:59 pm

    vHF :

    Przychodzien na weekend:
    http://czteryprzyczyny.salon24.pl/314673,lewicowa-wrazliwosc

    Ale poza socjologia to nauka o lewactwie, nic ponad psychiatrykowy standard.

  15. 12/06/2011 o 10:09 pm

    armatus :

    I’ll just leave this here…

    http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=2079

    Ło matko, to ptasia grypa od Kaczyńskiego?

  16. 12/06/2011 o 10:10 pm

    telemach :

    Kafka meets Iredyński.
    Bardzo zgrabne.

    Och dzięki, ale bez przesady. Ja wiem, może bardziej młody Vonnegut?

  17. 12/06/2011 o 10:35 pm

    Quasi :

    @ major

    Jako osobę śledzącą polityczną bieżączkę pytam Ciebie, czy kashmir może mieć rację pisząc TO, TO, TO?

    Chodzi mi konkretnie o to:

    – Czy zbyt długo wpatrujący się w Otchłań kashmir nie przecenia liczebności paranoików&fanatyków (zwłaszcza pobudzonych Smoleńskiem) w elektoracie PiSu i nie docenia udziału w nim ludzi znacznie trzeźwiejszych, ale przy tym mało interesujących się i mało emocjonujących się polityką, a za PiSem opowiadających się, bez głębszych refleksji i uczuciowego zaangażowania, po prostu z racji życia w środowisku nieco bardziej konserwatywnym/tradycjonalistycznym lub uboższym i zlęknionym domniemanej neoliberalnej drapieżności PO?

    – Czy zbyt długo wpatrujący się w Otchłań kashmir nie przecenia zPiSienia (mechanizmem „kłamstwa powtarzanego odpowiednią liczbę razy…” i „prawdy leżącej po środku”) polskiego mainstreamu medialnego i polskiego społeczeństwa?

    Ja by z kashmirem się zgodził choć zmienił proporcję. Oczywiście w Polsce wybory wygrywa ten, kto złapie najwięcej elektoratu zmiennego.Tusk mimo paru ostatnich wpadek, nadal ma największy potencjał. Pytanie tylko na ile uprzedzi go SLD, który zdaje się, że ostatnio jedzie tylko na niezadowolonych. To, co skapnie do PiSu to za mało, żeby rządzić samemu, być może jakaś koalicja z SLD, PSL, ale nawet jeśli, to skończyłoby się awanturą jak z Samoobroną. IMHO główne pytanie tych wyborów, to czy PO rządzić będzie z SLD, czy z PSL, czy może z jednymi i drugimi?

  18. 13/06/2011 o 8:27 am

    Quasi :
    @ major
    Jako osobę śledzącą polityczną bieżączkę pytam Ciebie, czy kashmir może mieć rację pisząc TO, TO, TO?
    Chodzi mi konkretnie o to:
    – Czy zbyt długo wpatrujący się w Otchłań kashmir nie przecenia liczebności paranoików&fanatyków (zwłaszcza pobudzonych Smoleńskiem) w elektoracie PiSu i nie docenia udziału w nim ludzi znacznie trzeźwiejszych, ale przy tym mało interesujących się i mało emocjonujących się polityką, a za PiSem opowiadających się, bez głębszych refleksji i uczuciowego zaangażowania, po prostu z racji życia w środowisku nieco bardziej konserwatywnym/tradycjonalistycznym lub uboższym i zlęknionym domniemanej neoliberalnej drapieżności PO?
    – Czy zbyt długo wpatrujący się w Otchłań kashmir nie przecenia zPiSienia (mechanizmem „kłamstwa powtarzanego odpowiednią liczbę razy…” i „prawdy leżącej po środku”) polskiego mainstreamu medialnego i polskiego społeczeństwa?

    A ja mogę odpowiedzieć? ;)

    Nie wiem, czy się dobrze rozumiemy. Kwestionujesz moją ocenę sugerując, że nie doceniam udziału ‚trzeźwych’ w elektoracie PiSu. Tymczasem ja swoje obawy właśnie o owych ‚trzeźwych’ opieram. Przecież atmosferę paranoi tworzą i podsycają sami czołowi politycy PiS, z prezesem na czele. Wg ich przekazu, zupełnie wprost, naprawdę jesteśmy kondominium, za Smoleńsk naprawdę odpowiadają ‚Ruscy’, a benzyna i cukier są drogie przez Tuska. ‚Trzeźwi’ może i traktują to nieco z przymrużeniem oka, ale załapują z tego ‚cząstkę prawdy’. Przecież ja obaw o trwałość PiSu nie oparłem na paranoikach typu blogerzy P24 czy NE, tylko na ‚trzeźwych’ właśnie.

    Te absurdalne memy są naprawdę mocno rozsiane. Mnóstwo ludzi popierających PiS rozumuje na zasadzie: „może z tym helem trochę przesadzają, no ale tuskowe śledztwo to jest dopiero skandal, no a poza tym tak dają dupy z tymi autostradami, że nalezy im się nauczka, trzeba ich odsunąć i głosować na PiS”.

  19. brysio
    13/06/2011 o 9:59 am

    Co do kolegi teorii Michalkiewicza, to zważywszy że większość ofiar ostatniej epidemii to kobiety wyjaśnienie może być tylko jedno. Perwersyjni kucharze-geje uwielbiają seks analny z kobietami. Podwójni perwersi!

  20. sickofitall
    13/06/2011 o 10:45 am

    No i jak tu ich nie kochać
    http://chinaski.salon24.pl/315357,ile-na-s24-prawicy-a-ile-prawicy-a-sciosowi

    tak pięknie się kłócą.

  21. zatroskany_o_polske
    13/06/2011 o 10:50 am

    galopujący major :

    telemach :
    Kafka meets Iredyński.
    Bardzo zgrabne.

    Och dzięki, ale bez przesady. Ja wiem, może bardziej młody Vonnegut?

    Te wprawki są po to by uniknąć w przyszłości podejrzeń o plagiat, czy przeciwnie – by w przyszłości ujawnić nieznane, zaginione … etc dzieło XY? :-)

  22. zatroskany_o_polske
    13/06/2011 o 11:00 am

    sickofitall :
    No i jak tu ich nie kochać
    http://chinaski.salon24.pl/315357,ile-na-s24-prawicy-a-ile-prawicy-a-sciosowi
    tak pięknie się kłócą.

    Bajbars: „Ścios jest genialnym propagatorem faktów….”

    Termin nadaje się do Wikipedii.

  23. Quasi
    13/06/2011 o 12:15 pm

    @ jaja

    Tak, chodziło mi o „życie bez powodowania choroby”. Ale mój poprzedni komentarz ma charakter żartobliwy a nie naukowy. Nie znam się. Wziąłem to (swoje przekonanie) z przeglądania neta (szkodzi ludziom, nie zwierzętom), np.:

    (…)

    „Pałeczka okrężnicy typu O104:H4 występuje w przewodzie pokarmowym bydła i innych przeżuwaczy. Jej zjadliwość dla ludzi bierze się z obecności plazmidu, którego nie posiadają prawie identyczne bakterie E. coli zasiedlające nasz układ pokarmowy.”
    http://naukowy.blog.polityka.pl/2011/06/05/soliris-na-e-coli-o104h4/

    Kubiak (embriolog, nie mikrobiolog) nie podaje źródła tej informacji.

    W związku z tym zacząłem sam szukać od sekcji Taxonomy NCBI i, tak jak się spodziewałem, się okazało, że szczep O104:H4 jest nowością. Na jego temat nie ma w literaturze naukowej (vide PubMed) nic, poza doniesieniem z 2006 roku z Korei Południowej, gdzie pierwszy raz został zaobserwowany:

    Woo Kyun Bae et al., „A case of hemolytic uremic syndrome caused by Escherichia coli O104:H4”, Yonsei Medical Journal 47, nr. 3 (czerwiec 30, 2006): 437-439.

    Jak widać w pierwszym linku, dotychczas opublikowano jedynie surowe wyniki sekwencjonowań całego genomu 2 szczepów serotypu O104:H4 (jedno przeprowadzone w Chinach, drugie w USA) i tyle. Na temat jego ekologii i ekologicznej historii oczywiście jeszcze nie ma nic. Jednak sekwencje oraz patogeneza sugeruje, że O104:H4 zapewne powstał w wyniku horyzontalnego transferu genów od innych patogennych szczepów typu EHEC i EAEC, ale co, jak, kiedy i gdzie konkretnie tu się działo oczywiście jeszcze nie wiadomo.

    Inne szczepy EHEC – zwłaszcza serotyp O157:H7 – faktycznie żyją jako komensale bydła/przeżuwaczy nie wywołując u nich choroby, gdyż te są niewrażliwe na toksynę Shiga (i jej podobne) i właśnie bydło, via zakażona wołowina czy mleko, jest głównym źródłem infekcji EHEC. Koreańczycy, którzy w 2006 roku odkryli O104:H4, także spekulowali, że źródłem zakażenia ich pacjentki była wołowina, wszak lubiła ona jadać hamburgery.
    Wygląda na to, że Kubiak pisząc o ekologii nowego&nieznanego O104:H4 faktycznie napisał o ekologii starych&znanych EHEC takich jak O157:H7, które zapewne w jakiś sposób były prekursorami O104:H4.

  24. Quasi
    13/06/2011 o 2:20 pm

    @ kashmir

    Nie wiem, czy się dobrze rozumiemy. Kwestionujesz moją ocenę

    No źle rozumiesz, bo ja nic nie kwestionuję, tylko pytam. A pytam dlatego, że swoich ocen nie wzbogaciłeś w żadne kwity odnoszące się do świata spoza serca Otchłani .

    sugerując, że nie doceniam udziału ‘trzeźwych’ w elektoracie PiSu. Tymczasem ja swoje obawy właśnie o owych ‘trzeźwych’ opieram. (…) Przecież ja obaw o trwałość PiSu nie oparłem na paranoikach typu blogerzy P24 czy NE, tylko na ‘trzeźwych’ właśnie.

    Ale jakich „trzeźwych”? Gdzie ich masz i kwity na nich?

    Ja postawiłem hipotezę, że „trzeźwi” – którzy w elektoracie PiSu, podobnie jak w elektoratach pozostałych partii, mogą stanowić większość – to ludzie polityką się nie interesujący i nie pobudzający, wiedzący o niej mało i PiS wybierający z powodów niezwiązanych z paranoją – czy to posmoleńską, czy to antykomunistyczną, czy to ksenofobiczną, czy to anty-„Układową” – lecz ze względu na własny prostacki acz umiarkowany, środowiskowo indukowany konserwatyzm/tradycjonalizm/ludowość, z którymi im się PiS bardziej kojarzy niż PO, lub ze strachu przed kojarzonym z PO neoliberalizmem. Myślę o ludziach, którzy nie mają pojęcia nawet co to jest kondominium, lemingi, Układ, przemysł nienawiści, Dług czy Biała Postać Imitująca Śmigło, ani nie wiedzą za co trzeba nienawidzić Gazetę Wyborczą.

    Ty zdajesz się uważać, że takich „trzeźwych”, których ja sobie wyobrażam, (już) w Polsce jest niewielu, a wśród głosujących na PiS (już) nie ma ich prawie w ogóle.
    Moim zdaniem taką opinię warto uzasadnić czymś intersubiektywnie namacalnym (jakieś badania socjologiczne i sondaże?), choćby dlatego, że jest to opinia skrajnie pesymistyczna i niepokojący – oznacza ona bowiem, że co najmniej 30% aktywnych wyborczo obywateli to ludzie ciężko obłąkani na sposób agresywny lub bardzo bezkrytyczni i podatni na ciężki&agresywny obłęd indukowany.

    Przecież atmosferę paranoi tworzą i podsycają sami czołowi politycy PiS, z prezesem na czele.

    Ja tego nie kwestionuję. Ja pisząc o „trzeźwych” miałem na myśli nie działaczy PiSu (choć jacyś „trzeźwi” zapewne się znajdą i wśród nich, zwłaszcza w samorządach), lecz wyborców i to głównie takich, co nie bardzo mają pojęcie kto jest „czołowym politykiem PiSu” i których nie bardzo obchodzi co mają do powiedzenia jacykolwiek „czołowi politycy”.

    Te absurdalne memy są naprawdę mocno rozsiane. Mnóstwo ludzi popierających PiS rozumuje na zasadzie: „może z tym helem trochę przesadzają, no ale tuskowe śledztwo to jest dopiero skandal, no a poza tym tak dają dupy z tymi autostradami, że nalezy im się nauczka, trzeba ich odsunąć i głosować na PiS”.

    Ale jak „mocno rozpowszechnione” i skąd to wiesz?

    I czy to nie jest objaw ogólnie bardzo rozpowszechnionej postawy, by domyślnie zakładać, że:
    – polityka to bagno i szambo, a politycy to egoistyczne szuje, który w niemal każdej kwestii kłamią (oczywiście kłamią też media), którym ze wszystkich rzeczy na świecie najmniej zależy na dobrze Polski (i jej obywateli);
    – powyższe tyczy się zwłaszcza polityków aktualnie rządzących;
    – ogólnie źle się dzieje w państwie polskim i będzie się działo coraz gorzej;
    – powyższe jest prawie wyłącznie winą polityków, zwłaszcza aktualnie rządzących, ich zakłamanie, nieuczciwości, prywaty, niekompetencji i lenistwa;
    – rzeczywistość nigdy nie jest taka, jak się wydaje (tylko przeciwna – i Ja, dzięki swojej przenikliwości, to wiem), a prawda nigdy nie leży tam, gdzie ludzie twierdzą, że leży (tylko pośrodku – i Ja, dzięki swojej przenikliwości, to wiem);
    – kto powyższych aksjomatów nie zakłada, ten jest niesamodzielny i naiwny do tego stopnia, że zasługuje już tylko na pogardę (prawica takich określa mianem „pożytecznych idiotów” lub „lemingów”).

    Ta postawa może być szczególnym przejawem czegoś jeszcze ogólniejszego: wszędobylskiego narcystycznego przeświadczenia, że Ja (i moja paczka) jestem najmądrzejszy, najsprytniejszy, najzdolniejszy, najuczciwszy, najpiękniejszy, najsprawniejszy, najpracowitszy, najlepszy kierowca, wędkarz, rodzic i kochanek, wszystkie porażki, które Mnie (i moją paczkę) spotykają są wynikiem nieszczęśliwych zbiegów okoliczności lub działań innych złych/głupich ludzi, a wszystkie sukcesu – wynikiem osobistych zasług, talentów i ciężkiej pracy; w związku z tym wszyscy, którzy nie są Mną (lub w mojej paczce) – z definicji – muszą być głupsi, brzydsi, nieuczciwi, słabsi etc., wszystkie ich sukcesy muszą być wynikiem szczęśliwych zbiegów okoliczności lub działań innych ludzi, a wszystkie porażki – wynikiem indywidualnej nikczemności, głupoty, niekompetencji, słabości, niezaradności i lenistwa.

  25. 13/06/2011 o 2:50 pm

    @Quasi

    No cóż, jeśli proszisz mnie o kwity, to mam tylko dowody anegdotyczne. Znam sporo ludzi z różnych ‚klas spolecznych’, środowisk, przedziałów wiekowych. Fakt, że praktycznie wyłącznie z Polski zachodniej. No ale we wschodniej może być tylko ‚gorzej’.

    Nie wiem, czemu moją optykę przypisujesz patrzeniu w Otchłań. Ani tym bardziej nie wiem, w co konkretnie w tej optyce powątpiewasz.

    W wypowiedziach, które linkowałeś do majora, wyrażam generalnie taki pogląd, że jesteśmy skazani na lata powalonej sytuacji poltycznej, bo wszystko zmierza do systemu dwupartyjnego (czego przejawem jest fiasko próby zbudowania PiS-light oraz przaśnienie SLD), w którym jednym z biegunów będzie Partia Paranoi, czyli nie będzie de facto żadnego wyboru według linii ogólnie mówiąc światopoglądowej, jak choćby w USA. To, o czym piszesz, w żaden sposób temu nie przeszkadza, a wręcz uprawdopodobnia taką hipotezę. Wszystko, o czym piszesz, może bowiem jedynie cementować pozycję PiSu jako ‚jednego z dwojga’, dostarczając mu stałego elektoratu na bezpiecznym poziomie, cokolwiek by nie robił czy nie wygadywał pogrążający sie w chorobie naczelny aktyw partii.

  26. zatroskany_o_polske
    13/06/2011 o 3:58 pm

    Antyogórkową histerię nakręciły media i internet, odszkodowania rolnikom zapłaci rząd, czyli podatnicy.
    Czyżby kolejny przyczynek by dobrać się do blogerskich tyłków?
    Swoją drogą, wolałbym żeby nakręcono histerię truskawkową zamiast ogórkowej.

  27. Quasi
    13/06/2011 o 4:46 pm

    @ kashmir

    No cóż, jeśli proszisz mnie o kwity, to mam tylko dowody anegdotyczne. Znam sporo ludzi z różnych ‘klas spolecznych’, środowisk, przedziałów wiekowych. Fakt, że praktycznie wyłącznie z Polski zachodniej. No ale we wschodniej może być tylko ‘gorzej’.

    Sam fakt, że komuś chce się rozmawiać o polityce może świadczyć, że nie należy do grupy, którą określiłem jako „trzeźwi”.

    Nie wiem, czemu moją optykę przypisujesz patrzeniu w Otchłań.

    Bo w tej optyce przewijają się przede wszystkim paranoicy, połykacze kaczych memów i bezkrytycznie wielbiciele abstrakcyjnego Prezesa, których nie może zrazić nic, co realny Prezes zrobi/powie. A to są składniki Otchłani.

    W wypowiedziach, które linkowałeś do majora, wyrażam generalnie taki pogląd, że jesteśmy skazani na lata powalonej sytuacji poltycznej, bo wszystko zmierza do systemu dwupartyjnego (czego przejawem jest fiasko próby zbudowania PiS-light oraz przaśnienie SLD) (…)

    To być może, ale ja o to nie dopytywałem. Ja dopytywałem o sugerowane przez Ciebie praprzyczyny tego fenomenu:

    „(…) PO (…) Ma zupełny komfort w obsadzie głównej opozycji, bo paranoików i bezmyślnych pieniaczy zawsze będzie mniejszość. Próby zagospodarowywania tego elektoratu byłyby zarówno niepotrzebne, jak i niebezpieczne.

    (…)

    Kaczyńskiemu udało się wmówić naprawdę sporej części społeczeństwa pakiet kompletnych, oderwanych od czegokolwiek absurdów, dla których określenie ‚hiperbola’ byłoby eufemizmem nawet wtedy, gdyby miały podstawy. Zauważ, że znaczna część przeciwników PiS kupiła sporo z jej przekonań, na zasadzie: „prawda leży pośrodku”, przy czym rosciągnięcie pisowskiego koniuszka poza wszelki horyzont rozsądku ulokowało ją dla nich w dziwnych rejonach.
    (…)
    Kaczyńskiemu udało się spisić Polskę całkiem nieźle i zarazić tym mianstream. A może raczej wyłapać wszelkie paranoidalne nastroje, scalić i wyeskalować.
    (…)
    Kilka milionów ludzi wciąż Kaczyńskiego popiera – i nie są to tylko wymierające staruszki. Nie umiem sobie wyobrazić, co JESZCZE musiałby Kaczyński zrobić czy powiedzieć, żeby się od niego odwrócili. Te kilka milionów jest zagospodarowane przez niego już trwale.

    (…)

    Wszystko ma swoje źródło w tym, że PiS wyczuł paraniodalną niszę, wyeskalował ją i całkowcie zagospodarował. To, że postawili na jazdę po bandzie poniżej wszelkiej akceptacji dla człowieka elementarnie rozsądnego, ma swoje konsekwencje – otwiera drogę anty-PiSowi. (…)”

    Jak rozumiem,i wg Ciebie źródłem dwubiegunowości ma być to, że:

    (i) W polskim społeczeństwie istnieje ogromna, ale jednak mniejszościowa, grupa ciężkich paranoików i amokantów (ok. 30% aktywnego wyborczo społeczeństwa).

    (ii) Kaczyńskiemu udała się wiekopomna sztuka polegająca na całkowicie bezkrytycznym i bezwarunkowym rozkochaniu w sobie większości przedstawicieli powyższej grupy „(i)” i to ta grupa stanowi większość z co najmniej 30% głosujących obywateli, opowiadających się za PiS.

    (iii) „(ii)” sprawia, że Kaczyński – cokolwiek by się nie działo, cokolwiek by sam nie robił – wynik na poziomie 30% ma zagwarantowany, a jeśli przyciągnie choć trochę nie-szaleńców, może realnie wrócić do władzy.

    (iv) Świadomość „(iii)” sprawia, że większość nie-szaleńców, bojąc się władzy szaleńców, desperacko będzie głosowała na najsilniejszą partię, jaka w ich przekonaniu może stawić czoła pochodowi szaleństwa, bez względu na to, co innego ta partia będzie sobą reprezentowała – w obliczu nadciągającej dyktatury obłędu wszelkie inne kwestie stają się trzeciorzędne.

    (v) „(iv)” stwarza bardzo komfortową sytuację dla najsilniejszej partii stojącej w opozycji do szaleństwa, bo sam fakt, że stoi ona w opozycji do szaleństwa i jest najsilniejsza oraz to, że szaleńców w społeczeństwie jest jednak mniejszość, w praktyce gwarantuje jej zwycięstwo.

    (vi) Komfortowa sytuacja „(v)” musi doprowadzić do tego, że:
    (a) najsilniejsza partia opozycyjna wobec szaleństwa będzie ulegała szybkiej i głębokiej degeneracji merytorycznej i ideowej, gdyż ze strony wyborców przestaje istnieć presja na cokolwiek innego niż opozycyjność wobec szaleństwa i bycie najsilniejszym;
    (b) wyborcza presja na bycie najsilniejszym w praktyce wyeliminuje partie nie będące najsilniejszymi, a ich członkowie ratując się przed popadnięciem w polityczny niebyt będą zasilać szeregi partii najsilniejszej;
    (c) mnogość i różnorodność zbiegów zasiedlających najsilniejszą partię, a także zróżnicowanie jej nie-szalonego elektoratu, jeszcze bardziej pogłębi ideową i programową nijakość tej partii;
    (d) najsilniejsza partia będzie starała się za wszelką cenę konserwować to komfortowe dla niej status quo.

    Moim zdaniem każdy z powyższych punktów wymaga jakiegoś uzasadnienia i poparcia intersubiektywnymi kwitami, ale najbardziej interesuje mnie uzasadnienie i poparcie punktów (i)-(iii). I to nie dlatego, że ja tu cokolwiek kwestionuję (a nie kwestionuję, tylko nie wiem, bo się nie znam), tylko dlatego, że po prostu chciałbym się tego dowiedzieć.

    Ponadto twierdzisz też, że ogólnie mentalność polaków uległa indukowanej kaczyzacji:

    „(…) Kaczyńskiemu udało się wmówić naprawdę sporej części społeczeństwa pakiet kompletnych, oderwanych od czegokolwiek absurdów, dla których określenie ‚hiperbola’ byłoby eufemizmem nawet wtedy, gdyby miały podstawy. Zauważ, że znaczna część przeciwników PiS kupiła sporo z jej przekonań, na zasadzie: „prawda leży pośrodku”, przy czym rosciągnięcie pisowskiego koniuszka poza wszelki horyzont rozsądku ulokowało ją dla nich w dziwnych rejonach. Przykładowo – najlepszy MinInfra dwudziestolecia (potężny skok infrastrukturtalny, ok. 80% budów autostrad w całej historii Polski) jest powszechnie uważany za bardzo złego, śledztwo smoleńskie za pełne zaniedbań, a dług publiczny jako wina głównie Tuska. Takie przykłady można mnożyć.
    Kaczyńskiemu udało się spisić Polskę całkiem nieźle i zarazić tym mianstream. (…) Weźmy politykę międzynarodową – Rosja jest powszechnie uważana za wroga, a Litwa czy Gruzja za kraje przyjazne. USA jest ‚oczywistym sojusznikiem’ – i o ile każdy przejaw nie-wrogości wobec Rosji jest ‚zdradą’, to sabotaż władz Polski przy pomocy USA jest już ‚patriotyzmem’. Kompletne rozjechanie rozumienia relaiów dyplomacji i współczesnej geopolityki. Samo słowo ‚patriotyzm’ zresztą inaczej niż ksenofobicznie się już właściwie nie kojarzy. Itd.
    W takich warunkach łatwo utrzymać przekonanie, że Kaczyński ‚ma trochę racji jednak’. Łatwo przejść do miażdżącej krytyki rządu, jeśli np. cokolwiek w kontaktach międzynarodowych pójdzie nie tak. I ujrzeć ratunek w PiSie. (…)”

    a to także wymaga jakiegoś uzasadnienia i kwitów.

    To, o czym piszesz, w żaden sposób temu nie przeszkadza, a wręcz uprawdopodobnia taką hipotezę. Wszystko, o czym piszesz, może bowiem jedynie cementować pozycję PiSu jako ‘jednego z dwojga’, dostarczając mu stałego elektoratu na bezpiecznym poziomie, cokolwiek by nie robił czy nie wygadywał pogrążający sie w chorobie naczelny aktyw partii.

    Absolutnie nie!

    Jeśli jest tak jak podejrzewam – tj. większość elektoratu PiS to ludzie „trzeźwi” w sensie braku większego zainteresowania i emocjonalnego nastawienia do polityki oraz braku bezkrytycznego i bezwarunkowego zakochania w Prezesie – to fundamenty Twojego modelu, tj. wyżej wyliczone punkty (i)-(iii), są nieprawdziwe, a w związku z tym obsuwa się cały model i jego prognozy.

    Dotychczasowy dość stabilny elektorat PiS po pierwsze, nie musi być statyczny, lecz może być mniej lub bardziej dynamiczny (co wybory to różni ludzie głosują na partię Prezesa); po drugie – to nie paranoja i narkotyczne uzależnienie od abstrakcyjnego Prezesa może ciągnąć większość tych ludzi do PiSu, lecz lęk przed neoliberalizmem (dziś utożsamianym gł. z PO) i przywiązanie do konserwatywnej/tradycjonalistycznej/ludowej powierzchowności (dziś kojarzonej gł. z PiS). Gdyby to była prawda, to zapewne może się wydarzyć wiele rzeczy, które obecny stan zmienią i uniemożliwią powstanie układu faktycznie dwupartyjnego.

  28. Koniec Polski Prawej
    13/06/2011 o 5:47 pm

    Szkoda że JarKaczowi zamiast „We will rock you” nie puścili

    http://studio.wp.pl/i,I-wanna-fuck-you-in-the-ass,mid,63090,wideo.html?ticaid=1c7a9&_ticrsn=5

    pewno też by się cieszył jak głupi do sera. Skąd Oni biorą tych ludzi w PiSie?

  29. 13/06/2011 o 6:23 pm

    galopujący major :
    Ale poza socjologia to nauka o lewactwie, nic ponad psychiatrykowy standard.

    Jan Paweł II był socjalistą!

  30. b.
    13/06/2011 o 8:19 pm

    Off top: zauważyłem że na S24 pojawiają się komentarze od nicków porno-gwiazdek, i mają ich po kilkadziesiąt, np. Jenna Jameson i Sasha Grey, niestety nie popierają teorii helowej.

  31. Quasi
    13/06/2011 o 8:48 pm

    b. :
    Off top: zauważyłem że na S24 pojawiają się komentarze od nicków porno-gwiazdek, i mają ich po kilkadziesiąt, np. Jenna Jameson i Sasha Grey, niestety nie popierają teorii helowej.

    BTW: Ktoś może mi wyjaśnić od czego zależy zostanie porno-gwiazdami? Co te dwie panie robią lepiej od innych w tej branży, że to one są porno-gwiazdami, a inne nawet nie są porno-planetoidami? [Żadnej z tych pań nie miałem okazji widzieć w akcji, ale słyszałem o nich.]

  32. bronislaw
    14/06/2011 o 1:19 am

    Quasi :

    b. :Off top: zauważyłem że na S24 pojawiają się komentarze od nicków porno-gwiazdek, i mają ich po kilkadziesiąt, np. Jenna Jameson i Sasha Grey, niestety nie popierają teorii helowej.

    BTW: Ktoś może mi wyjaśnić od czego zależy zostanie porno-gwiazdami? Co te dwie panie robią lepiej od innych w tej branży, że to one są porno-gwiazdami, a inne nawet nie są porno-planetoidami? [Żadnej z tych pań nie miałem okazji widzieć w akcji, ale słyszałem o nich.]

    To jest tak jak z muzyką – wytwórnia ma tam ileś pań na stanie, te bogatsze wytwórnie mają lepszych reżyserów, mogą zainwestować w lepszy jakościowo film itd. Filmy z którąś panią sprzedają się lepiej niż z inną, ta pani jest bardziej promowana, sprzężenie zwrotne i pani staje się gwiazdą.
    Bardziej interesujące jest to skąd te panie się biorą i chętnie bym to prześledził. Na youtubie jest tylko biografia Jenny ale wolałby przeczytać jakąś konkretną analizę na iluś tam przykładach.

  33. 14/06/2011 o 1:50 am

    Oglądałem kiedyś fragment dokumentu o jakimś węgierskim reżyserze porno. Wynikało z niego, że akurat jeśli chodzi o aktorki, to masa dziewczyn się do niego zgłaszało.Z Sashą Grey to chyba chodzi o to, że wygląda jak nastolatka z sąsiedztwa, ale nie wiem, nie znam się.

  34. Quasi
    14/06/2011 o 3:34 am

    galopujący major :
    Oglądałem kiedyś fragment dokumentu o jakimś węgierskim reżyserze porno. Wynikało z niego, że akurat jeśli chodzi o aktorki, to masa dziewczyn się do niego zgłaszało.Z Sashą Grey to chyba chodzi o to, że wygląda jak nastolatka z sąsiedztwa, ale nie wiem, nie znam się.

    Specjalistą od Sashy jest podobno qatryk (od niego wiem o jej istnieniu). Zresztą widzę, że Wiki donosi, że dziewczyna porzuciła już branżę.

    BTW: Porno. To chyba ciekawy temat dla lewicy – jak lewica, wliczając to różne fale feminizmu, do tego podchodzi (ktoś mnie zapewniał, że w trzeciej fali jest dla tego tolerancja, a nawet feministyczne porno)? Pandada kiedyś napisał:

    „kwestia pornografii nie jest łatwa
    są minusy i są plusy.
    fanatycy wolnego rynku i fanatycy obłudy zamykają oczy na jedne lub drugie.
    Chociaż ogólnie pornografia ma raczej pozytywny wpływ na pewne statystyki (zmniejsza liczbę przestępstw seksualnych i ryzykownych kontaktów), to jednak niszczy życie wielu osób, które w pogoni za wartościami promowanymi przez kapitalizm, zapaskudzają sobie życiorys i rozwalają psychikę (nie dotyczy to wszystkich). Jest też zjawisko narkomanii, która czyni z aktorek seksualne niewolnice.

    Ale powiedzmy szczerze – kapitalizm robi z ludzi dziwki częściej – pogoń za zyskiem każe wyzuć si z podstawowych wartości, empatia to kalectwo, nadskakiwanie gnojkom to zaradność, kłamstwo to technika sprzedaży.”

  35. cyncynat
    14/06/2011 o 4:01 am

    Quasi :

    galopujący major :
    Oglądałem kiedyś fragment dokumentu o jakimś węgierskim reżyserze porno. Wynikało z niego, że akurat jeśli chodzi o aktorki, to masa dziewczyn się do niego zgłaszało.Z Sashą Grey to chyba chodzi o to, że wygląda jak nastolatka z sąsiedztwa, ale nie wiem, nie znam się.

    Specjalistą od Sashy jest podobno qatryk (od niego wiem o jej istnieniu). Zresztą widzę, że Wiki donosi, że dziewczyna porzuciła już branżę.
    BTW: Porno. To chyba ciekawy temat dla lewicy – jak lewica, wliczając to różne fale feminizmu, do tego podchodzi (ktoś mnie zapewniał, że w trzeciej fali jest dla tego tolerancja, a nawet feministyczne porno)? Pandada kiedyś napisał:
    „kwestia pornografii nie jest łatwa
    są minusy i są plusy.
    fanatycy wolnego rynku i fanatycy obłudy zamykają oczy na jedne lub drugie.
    Chociaż ogólnie pornografia ma raczej pozytywny wpływ na pewne statystyki (zmniejsza liczbę przestępstw seksualnych i ryzykownych kontaktów), to jednak niszczy życie wielu osób, które w pogoni za wartościami promowanymi przez kapitalizm, zapaskudzają sobie życiorys i rozwalają psychikę (nie dotyczy to wszystkich). Jest też zjawisko narkomanii, która czyni z aktorek seksualne niewolnice.

    Ale powiedzmy szczerze – kapitalizm robi z ludzi dziwki częściej – pogoń za zyskiem każe wyzuć si z podstawowych wartości, empatia to kalectwo, nadskakiwanie gnojkom to zaradność, kłamstwo to technika sprzedaży.”

    Pandana ma racje, pi razy drzwi. Mnie juz bardziej interesuje skad sie biora menedzerowi sredniego szczebla, niz aktorki porno.

  36. emluby
    14/06/2011 o 9:31 am

    cyncynat :<BLOCKQUOTE
    Pandana ma racje, pi razy drzwi. Mnie juz bardziej interesuje skad sie biora menedzerowi sredniego szczebla, niz aktorki porno.

    Jak to skąd? Tez z kastingu. I tak jak aktorki porno łonabi, uwazają że zostaną gwiazdami. I tak jak aktorki porno łonabi potrafia sobie zracjonalizować, że to nie zwykłe szmacenie(oczywiście znacznie uogólniam) tylko zajebista praca.
    ps. Tekst galopującego majora pszechooooj.

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: