Strona główna > felietonik > Wawelski konkurs ku czci Witolda Gadowskiego – finał

Wawelski konkurs ku czci Witolda Gadowskiego – finał

 

Zgodnie z zapowiedzią przedstawiam państwu czterech finalistów wawelskiego konkursu ku czci Witolda Gadowskiego. Jak wszyscy zapewne pamiętamy, chodziło o opisanie stylem „ulubionego” mistrza literackiego wizyty Maćka z Jaśkiem na Wawelu, którą to wizytę tak pięknie zobrazował nam Witold Gadowski. Zanim przejdą państwo do lektury poniższych tekstów, dla wzmocnienia efektu zalecam ponowną lekturę pierwozoru, śmiem twierdzić, że wciąż nie stracił nic ze swej świetności.

 

vhf pisze  McCarthym:

They rode out at dawn, their ghost coach gliding silently into the northern
plain. They tied black funeral rags to their hats and spoke naught and nothing
disturbed the solemnity of their passage. The jagged silhouette of the city rose
from the red earth in the distance, getting bigger and bigger, like saw-teeth
finally cutting through a log, and laughed at them and mocked their resolve but
they rode on.

They left the coach in an eerie forest of giant monstrous slabs of white stone
full of what looked like windows or shooting-slits and with people staring down
at them. The River was glistening ahead and they crossed it by way of an
iron bridge and reached the foot of the hill. An old guard was there and he
stopped them.

Whaddya want for us to go up the hill to see them tombs? the man said.
The guard spat on the ground. Nuthing. Ain’t no man gotta pay.

They climbed the hill and found the crypt and the stone coffins of kings and
leaders of men. Them’s all dead said the man. Todos muertos. Todos. But the kid
shook his head and placed his white hand on the new grave and smiled, not grimly
like he often smiled at dead cows or his brothers’ swollen bellies, but brightly
and he kissed the unsuspecting man’s hand and they left.

At the entrance they met a crazy woman who yelled at them and waved her crooked
wand in their faces. They hurried past her and down the hill but her cackle and
her companion’s hacking cough followed them all the way back to the old bridge.

 

galopujący major pisze Faulknerem:

Luśka stała w progu trzcinowej chaty i poprzez promienie słońca ledwo dostrzegała, jak dwa oklapnięte muły powoli, z widocznym wysiłkiem, wspinają się na wzgórze, a słomiane kapelusze Maćka z Jaśkiem robią się coraz mniejsze i mniejsze, zupełnie jak koraliki zeschłej jarzębiny. Miej ich, Panie, w opiece, żebym mogła im jeszcze na blasze nasmażyć.
A co jeśli, on się zgubi? Co jeśli, zły zawładnie jego ciałem i niczym bękarta wtrąci w otchłań  piekieł, a ja nie będę mógł go znaleźć pośród tłumu kurew i miastowych złodziei? I po chwili, odwracając się na obluzowanym koźle, z całej siły kopnął Jaśka w udziec.
– Za co, tatulu?
– Będziesz miał śliwę! Myślę, że cię teraz rozpoznam!
Jechali 6 tygodni, 6 dni i 6 godzin, popasu robiąc tylko na kilka godzin nocnych. Jaśko zbierał chrustu, jakby mieli upiec jelenia, ale jelenie dawno już w nowosądeckiem wymarły, więc żywili się tylko owocami z lasu, smalcem i białoruskim tytoniem. Jasiek spał mało, był podniecony.
Rogatki Krakowa minęli tuż po świtaniu i nie wiedząc, jaka to siła sprawcza rozsunęła przed nimi wszystkie przeszkody, pokonywali miasto w zupełnym milczeniu, niczym Mojżesz zstępujący z góry, wprost przez morze Czerwone. Na rynku stanęli w południe. Słońce oświetlało im karki, gdy wpatrzeni w dal, szukali wzgórza, znaków, krzyży. I trwaliby w takiej zadumie, gdyby nie spocone muły, które ciepłym powietrzem poczęły ich niuchać od tyłu.
– Myślę, że na czworaka będzie szybciej – powiedział Maćko, gdy dotarli bezpośrednio przed wzgórze i tak jak stali, tak puścili się na czterech łapach, boso, w słomianych kapeluszach i obdartych koszulinach, które Luśka uszyła z wietnamskich śpiworów.
Strażnik na Wawelu siedział z nogami przewieszonymi przez krzesło i niedbale nasuniętą rogatywką.
– Czego?
– My do prezydenta?
– Czarnuch wyjechał!
– Czarnuch?
– Bambo, Obama! Był, złożył kwiaty i dwie godziny temu wyjechał!
– My do prezydenta Kaczyńskiego – poprawił Maćko.
– A do niego! Idźcie, dzisiaj wolne!
W komnacie wiał zimny wiatr i pachniało trawą. Maćko z Jaśkiem skuleni patrzyli na marmur i czytali złote litery. Ach, jakie piękne jest to polskie królestwo, jakie bogate, monumentalne!
I gdy już mieli się zbierać, gdy już się miało wszystko dokonać, coś zatrzęsło się, ziemia, czy sarkofag może, a Jaśko, zatrwożony namacalną obecności złego, zaczął w amoku trząść się, a zaraz potem uciekać, szamocząc się od ściany do ściany, aż wreszcie wybiegł na zewnątrz z wściekłością i wrzaskiem. Biegł jednak dalej, pchany czy to przestrachem, czy wolą życia, potrącał ludzi, kobiety, kwiaty, zwierzęta, aż natrafił na przeszkodę, od której mógł już tylko się odbić i upaść na kostkę brukową. Zdawało się, że leżał konając.
– Jak masz na imię, cyganie? – usłyszał od nachylającej się ku niemu twarzy, ale w tym momencie ujrzał czerń na tle światłości i już wiedział, że zło wypełzło ze wzgórza i właśnie przybiera ludzkie kształty. Zupełnie jak wtedy, gdy w sękatej trumnie odwozili babkę na cmentarz w Synodziedzicach.
– Nazywam się Patrycja Kazadi z You can dance, cyganie. Can you dance?
Ale nie zdążył Jaśko odpowiedzieć, los nie dał mu szansy sprawdzić się na densflorze, gdyż zaraz zjawił się spocony Maćko i obłapiając od tyłu czarną zjawę, odrzucił ją co sił na bok, by porwać Jaśka i wrócić do domu, do Luśki, do mułów.

kashmir pisze Mickiewiczem:

Dumnie wznieś dzisiaj głowę prosty człecze gminny!
Bieżaj do Kraka grodu – dziecięciuś to winny!
Bo nie jakowyś świerzop, gryka jak śnieg biała,
nie jakieś dziwne słowo, co rumieńcem pała,
lecz krew! Poległych w walce przeciwko Moskalom,
Tuskom, Żydom, agentom, cyklistów układom,
w grunt smoleński wsiąknięta – przeklęty, choć żyzny,
dziś krew owa jedyna zapach ma Ojczyzny!

Więc gdy pod wzgórzem staniesz, by wąską ścieżyną
dłoń synowca ująwszy, wspiąć się ku mogiłom,
gdzie Najgodniejszy leży pośród nie mniej wielkich,
pierwej z czci odzierany, dzisiaj wzór cnót wszelkich,
odrzuć myśli trwożliwe, pacierz zmów naprędce,
sumienie oczyść swoje, z przewin przewietrz serce,
nie rozpamiętuj fajek, przepłacanych bułek,
wszak z twych to lędźwi świata zrodził się ratunek!

I nie zważaj, że z szat twych szacownej purpury
Naigrywać się będą komoruskie ciury!
Ty w Bohatera Grodu patrzaj! On nie zbrojny
a szewczyk zwykły – nie król, nie magnat dostojny!
Z gminu dziecię – jak tyś żeś! Co nie miecza stalą,
a duchem swym niezłomnym Bestię w Otchłań zwala!
Tak ty, tefałenowskich plugawych psubratów
Miast ostrzem – dźgaj wzgardą! Nie ojciec tyś, lecz tatuś!!!

 

axolotl pisze Vonnegutem:

Maciej kochał wszystkich swoich synów, jednak Jasiu miał w sobie coś, co sprawiało, że Maciej myślał o nim najczęściej. Prawopodobnie miało to związek z parą czułków, w które była wyposażona głowa Jasia oraz macką, zaopatrzoną w silne przyssawki, którą Jasiu zawsze pocierał czoło, gdy się nad czymś zastanawiał. Maciej uznał, że dokładnie tak samo robiłby dziadek Jasia, gdyby dziadek Jasia miał mackę, zaopatrzoną w przyssawki. Dziadek był rzeźnikiem. W czasach wegetariańskiej rewolucji przepadł bez wieści. Zachowało się tylko jego zdjęcie z kotletem.

Za czasów dziadka, CTO nie dodawalo jeszcze składników mutagennych do mięsa i dzieciom nie wyrastały czułki oraz macki.

Hej ho.

###

Jedną z ulubionych książek Jasia był zbiór opowiadań Jarosława Marka Rymkiewicza powstałych jeszcze przed Wielką Rewolucją Wegetariańską. W jednym z tych opowiadań, na Europie, księżycu Jowisza, zapanowała epidemia, w wyniku której wymarły żubry. Żubry były jedynymi zwierzętami zamieszkującymi Europę. Nie licząc pcheł. Brak żubrów całkowicie pozbawił Europejan sznycli, kotletów, wątróbek i kiełbas, co w pierwszym tygodniu po epidemii doprowadziło do rozruchów. Aby utrzymac ludzi w jako takim stanie psychicznym, rząd jeden raz w roku wystawiał publicznie jedynego ocalałego z epidemii żubra. Wybraniec ludu mógł go ugryźc w dupę.

Żubra nikt nie zapytał o zdanie.

To samo opowiadanie przeczytali jednak ludzie, którzy utworzyli CTO. CTO przejęło władzę w kraju i wizję bezmięsnej Europy potraktowało nadzwyczaj poważnie, z tą róznicą, że epidemię zastąpiono dekretem władzy. W praktyce pomiędzy epidemią a aktem władzy, różnica polega na tym, że epidemii nikt nie egzekwuje, a przez to wydaje się ona pochodzic od jakiejś wyższej istoty. Na przykład Boga. Epidemia samodzielnie osiąga to, czego władza nie może się doprosic od tysięcy lat.

###

CTO, która przejęła władzę w kraju i całkowicie zakazala jedzenia mięsa. Maciej nigdy nie interesował się polityką, ale w tej jednej chwili poczuł, że ma coś wspólnego z Lechem Kaczyńskim. Lech Kaczyński lubił mięso.

Maciej w miarę możliwości załatwiał mięso z drugiego obiegu. Tak zwaną szynulę. Maciej nie wiedział, że szunula zawiera czynnik mutagenny, który powoduje porost czułków oraz macek u dzieci w wieku do 10 lat. Maciej nie był dzieckiem w wieku do 10 lat, chociaż Lusia polemizowała z tą hipotezą, więc pocierał czoło dłonią. Jasiu w wieku 10 lat był już w pełni wyposażony w czułki i mackę.

###

–        Poproszę o dwa bilety do prezydenta – powiedział Maciej. Prezydent nie żył. Według niektórych nie żył dlatego, że on lub ktoś z jego rodziny ugryzł żubra w dupę. To mogła byc jednak metafora. Maciej w każdym razie nie wiedział, czy Prezydent był kiedykolwiek na Europie.

–        Do prezydenta?

–        Tak – odpowiedział Maciej niepewnie wciągając powietrze. Powietrze nasycone było środkami chemicznymi zwiększającymi poczucie zagrożenia. To była robota CTO. Jaś był podniecony.

–        Do prezydenta jest za darmo – powiedział strażnik.

Na prezydenta była promocja.

###

–        Taaaam! Taaam maaacie swooojego prezydeeeeeenta – wyziewał strażnik. Strażnik ziewał kilkanaście razy na minutę. Był to skutek środków chemicznych rozpylanych przez CTO w miejscach kultu, szczególnie związanych z mięsem, w celu zniechęcenia wyznawców. Chociaż nie da się ukryc, że praca strażnika jest wyjątkowo nudna i bez reakcji na truciznę w powietrzu.

–        Weszli na dziedziniec i Jasiu aż rozdziwił usta z zachwytu – powiedział narrator.

–        Tatusiu, czy ktoś tu jest? – wystraszył się Jasiu i rozdziwił usta z zachwytu.

Maciej rozejrzał się nerwowo. Weszli do krypty. Jaś uważnie obejrzał sarkofag.

–        Dziękuję tatusiu, że mnie tu zabrałeś – Jasiu potarł macką o czoło Macieja.

Maciejowi zaszkliły się oczy.  Silna woń cebuli roznosząca się z macki była jednym ze skutków działannia mutagenu.

Wszystko wyglądało zupełnie inaczej niż w telewizji. Najbardziej brakowało reklam. Wskutek ingerencji CTO, ramówka została w całości zajęta przez reklamy oraz relacje z Europy, którą CTO zasiedlała właśnie beztlenową odmianą żubra.

###

Po wyjściu z krypty dostrzegli nacierającą na nich grupę ludzi. Byli to członkowie doborowej jednostki do walki ze zboczeniami oraz mutacjami.

–        Czy to jest twój ojciec? – zapytała dziewczyna z widłami

–        To nie jest mój ojciec – odpowiedział rezolutnie malec

–        To widac – zachichotał człowiek z pochodnią

Maciej wziął Jasia na barana. Zawsze podejrzewał, że może nie byc jego ojcem. Odwrócił się i uderzył człowieka z pochodnią w twarz. Człowiek z pochodnią zachichotał jeszcze głośniej.

Chichotanie zastygło w powietrzu, podczas gdy Maciej z Jasiem odchodzili spod krypty. W domu Lusia czekala z krwistym befsztykiem.

Jasiu był podniecony.

Hej ho.

 

 

  1. 04/04/2011 o 11:43 am

    axolotl dla mnie bezkonkurencyjny. Dawno się tak nie turlałem :)

  2. marcin_be
    04/04/2011 o 11:51 am

    mój prywatny ranking:
    1) Axolotl
    2) Kashmir
    3) GM z vHF

  3. 04/04/2011 o 11:56 am

    No i ja mam teraz percha, cholera, bo tak się złożyło, że zawsze Vonneguta odkładałem na później.

  4. barista
    04/04/2011 o 12:47 pm

    Fajne. Axolotl najfajnieszy, cudna alienacja oboknowoczesna.Spodziewałem się raczej pastiszu w stronę Sienkiewicza, Małego Rycerza i Kamieńca Podolskiego. A tu taka gratka, prawie Solaris.

    vHF fajny styl, surowość, bym powiedział, arturiańska.

    ***
    Może teraz konkurs na wspomnienie o JP2?

  5. sultan
    04/04/2011 o 12:48 pm

    axolotl namber łan.

  6. sickofitall
    04/04/2011 o 12:51 pm

    Widzę, że panuje pełna zgodność. U mnie też:
    1) Axolotl
    2) Kashmir
    3) GM

  7. vHF
    04/04/2011 o 12:58 pm

    barista :
    vHF fajny styl, surowość, bym powiedział, arturiańska.

    Styl nie mój oczywiście, ale i tak mam nadzieję, że chodzi o właściwego Artura.

  8. adas
    04/04/2011 o 1:02 pm

    Chodził mi po głowie „Władca pierścieni”:

    „Tęczowy oddział orków minął ich o centymetry. Maciej z Jasiem drżeli, przykryci elfickim płaszczem tuż obok przystanku autobusowego”, ale to bardziej do krzyża pasowałoby: „Maciej trzyma zapalony znicz, wpatruje się weń głęboko” bla bla „mój sskarb, mój skarbb” syczy golumowaty strażnik miejski, papieros spada na dłoń Macieja, ten rozkurcza rękę. Gorący wosk rozlewa się po ulicy, z oddali, znad Pałacu Namiestnikowskiego słychać przerażający wrzask. Latarnie uliczne zapalają się równie nagle co niespodziewanie, ciemność rozpraszając.”

    ale za chuja nie miałbym szans.

    Axolotl zwycięża. Za żubra. Reszta zajmuje zaszczytne drugie miejsce.

  9. otto
    04/04/2011 o 1:59 pm

    przy wszystkich wyłem z uciechy równo, więc ex aequo, plus jednak wielki plus dla vHF za command of language and style

  10. 04/04/2011 o 3:15 pm

    Majorze. Poza konkursem.
    Maszyna Cyfrowa „sama z siebie” pisać nie potrafi. Przesyła zatem tą drogą (nie może mailem, bo ten sposób komunikacji Mój Użytkownik zarezerwował wyłącznie dla siebie) krótką, mechaniczną parafrazę, która nie spełnia warunków zabawy: m.in. wcale nie opisuje wizyty Maćka z Jaśkiem na Wawelu, lecz jej logiczne następstwa. Wygenerowany przez nią tekst jednocześnie koryguje błędy, jakie w swojej dydaktycznej opowiastce dla dorastającej młodzieży popełnił Gadowski. Na pozór są to drobiazgi. „I jeszcze te papierosy” – napomina rozczarowana wielbicielka w jednym z komentarzy i ze smutkiem wskazuje liczne rysy w na pozór kryształowej postaci „tatula”. Niewątpliwie ma sporo racji (wiem, że i Galopek kiwa głową). Jeśli już Maciej musi coś palić, niech to będzie na ten przykład znicz. Lub pochodnia. A w ostateczności chałupa sąsiada – zdrajcy Ojczyzny. Ale papierosy? To ma być właściwy przykład dla młodzieży? Nie dość, że Gadowski mocno wykoślawia wychowawczy schemat (nauczyciel – uczeń) i podsuwa niewinnym umysłom fałszywy dylemat moralny (bułki czy nikotyna), to w zakończeniu zostawia młodego odbiorcę (który być może pierwszy raz styka się z wielką literaturą) z całym szeregiem wątpliwości. Dojrzały czytelnik doskonale rozumie, że rechocząca dziennikarka (nie mylić z reporterem) to musi być jakaś Olejnik lub inna Kolenda. Młody i niedoświadczony zapyta: „A kto taką sukę zatrudnił?” I przeczytawszy biogram Autora się zupełnie pogubi. Najgorsze jednak, że finał opowiadania pozostawia Czytelników pogrążonych w beznadziejnej rozpaczy („k…sko smutno” – podsumowuje jeden z nich) i nawet „wzięcie na barana” nie jest w stanie zagłuszyć złowieszczego „hi hi hi” odbijającego się echem nie tylko wśród wawelskich murów, ale i w ich umęczonych lekturą duszach. I to ma być literatura „ku pokrzepieniu serc”?

    Jeszcze słówko o metodzie. Komputer wyodrębnił z opowiadania najważniejsze elementy: motyw podróży (wycieczka – pielgrzymka), kultywacja pamięci historycznej (zwiedzanie – uczczenie), rodzinne wychowanie patriotyczne (ojciec – syn, wychowawca – wychowanek), filozoficzna zaduma (skupienie – modlitwa) etc. Wyniki wyszukiwania jednoznacznie wskazały na utwór poetycki Tuwima, który po automatycznym uzupełnieniu o słowa-klucze wygląda tak:

    Stanął na dworcu, w mieście Warszawie
    Spóźniony pociąg (przy zgrzycie szyn)
    Wypadł zeń Maciej, a jeszcze raźniej
    Na brudny peron wyskoczył syn.

    Wyszli na miasto, krocząc odważnie,
    Wnet osiągnęli podróży cel
    Zamiast zjeść bułki, ojciec poważniej
    Spojrzał na syna i tak mu rzekł:

    „Przed tym budynkiem jeszcze rok temu
    Stał ku pamięci drewniany znak
    W hołdzie mężowi – On wbrew wszystkiemu
    Chciał od zagłady ocalić świat.”

    Wiesz, o kim mówię?”
    „Wiem, o Kaczyńskim”
    „Czy tu pracował?
    Czy tutaj śnił?”
    „Tak w tym pałacu, w naszej stolicy
    Przed siepaczami Tuska się krył.”

    Potem umilkli. I w zamyśleniu
    Ojciec zapalił. (Tym razem znicz.)
    A bystry Jasiek w wielkim skupieniu
    Zmówił modlitwę: „Oddajcie krzyż!”

    PS. Jeśli ktokolwiek nie zna oryginału (wątpliwe), MU poleca wersję zespołu Piersi.

    Pozdrawiam. PECET

  11. marcin_be
    04/04/2011 o 3:24 pm

    I wyróżnienie dla Maszyny Cyfrowej!!!

  12. 04/04/2011 o 3:45 pm

    No, wyróżnienie specjalne dla peceta :) Swoją drogą ja bym tym wierszykiem zatrollował na psychiatryku. Jest duża szansa, że nie złapią że to kpina.

  13. 04/04/2011 o 6:17 pm

    @pecet – lol, dobre. Mnie natomiast cały czas zastanawiają te 3 bułki za 4 złote. Czy to aluzja do krwiożerczych rządów Tuska, czy może delikatna sugestia wyalienowania Maćka, który niczym rzekomo pewna królowa, zamiast chleba bułki proponuje.

  14. 04/04/2011 o 7:36 pm

    galopujący major :
    …czy może delikatna sugestia wyalienowania Maćka…

    Nadinterpretacja Majorze. Podobnie, jak pomysł MU, że kolor garnituru „prawdziwka” może sugerować, iż jest on utajnionym wyborcą PJN (Gadowski chyba „opublikował” opowiadanie przed ujawnieniem kolorystyki logo).
    Jeśli ktoś jest tutaj „Alienem” to Jasio. Znakomicie wychwycił to axolotl. Wszak nawet u Gadowskiego największym marzeniem chłopca jest (uwaga!): przytulić „buzie” (dwie? trzy?) do sarkofagu. Stąd drobne rozczarowanie Maszyny, że w wersji a la Vonnegut Jaś jedynie „obejrzał sarkofag”. (Autor rekompensuje mi to z nawiązką wprowadzeniem „Wszechwiedzącego Narratora” jako jednego z bohaterów. Czy wie, jak ważna to „postać” dla Gadowskiego?)

    Co do wierszydła – to wyłącznie mechaniczna reakcja na automatyczne skojarzenie Komputera. Kiedy się tylko „serio” brałem za styl Tuwima i uczciwie zaczynałem od „Stanął na stacji…” zaraz mi wyskakiwał „tysiąc Gadowskich” z „tysiącem befsztyków” i oprócz dźwiękonaśladowczego zakończenia (tak tato, tak tato, tak tato…) nic więcej. Dlatego największe wrażenie na MU zrobiła propozycja kashmira, pomimo że z początku doskonały trzynastozgłoskowiec, pod koniec jakby gubił rytm.

    PECET

  15. axolotl
    04/04/2011 o 8:02 pm

    myślę, że gdyby wersję kashmira wrzucic na s24 pod jakimś patriotycznie zorientowanym nickim, to kto wie czy by się do 10/04 chłopaki i dziewczęta nie naauczyli tego deklamowac, a nawet śpiewac (bo ile można, że obciach jest ok i CIA). bo nie sądzę, żeby te bystrzachy się połapały, że coś tu nie gra. a teksty wybitnie podobały mi się wszystkie (wliczając peceta), więc tym mnie milej połechtały komentarze. Dzięki.

  16. 04/04/2011 o 8:09 pm

    ajempecet :

    galopujący major :
    …czy może delikatna sugestia wyalienowania Maćka…

    Nadinterpretacja Majorze. Podobnie, jak pomysł MU, że kolor garnituru „prawdziwka” może sugerować, iż jest on utajnionym wyborcą PJN (Gadowski chyba „opublikował” opowiadanie przed ujawnieniem kolorystyki logo).
    Jeśli ktoś jest tutaj „Alienem” to Jasio. Znakomicie wychwycił to axolotl. Wszak nawet u Gadowskiego największym marzeniem chłopca jest (uwaga!): przytulić „buzie” (dwie? trzy?) do sarkofagu. Stąd drobne rozczarowanie Maszyny, że w wersji a la Vonnegut Jaś jedynie „obejrzał sarkofag”. (Autor rekompensuje mi to z nawiązką wprowadzeniem „Wszechwiedzącego Narratora” jako jednego z bohaterów. Czy wie, jak ważna to „postać” dla Gadowskiego?)

    Co do wierszydła – to wyłącznie mechaniczna reakcja na automatyczne skojarzenie Komputera. Kiedy się tylko „serio” brałem za styl Tuwima i uczciwie zaczynałem od „Stanął na stacji…” zaraz mi wyskakiwał „tysiąc Gadowskich” z „tysiącem befsztyków” i oprócz dźwiękonaśladowczego zakończenia (tak tato, tak tato, tak tato…) nic więcej. Dlatego największe wrażenie na MU zrobiła propozycja kashmira, pomimo że z początku doskonały trzynastozgłoskowiec, pod koniec jakby gubił rytm.

    PECET

    Fakt, 7 latek czytający o Lechu Kaczyńskim i przykładający buzie do sarkofagu, ani chybi jest alienem.

  17. 04/04/2011 o 8:10 pm

    axolotl :

    myślę, że gdyby wersję kashmira wrzucic na s24 pod jakimś patriotycznie zorientowanym nickim, to kto wie czy by się do 10/04 chłopaki i dziewczęta nie naauczyli tego deklamowac, a nawet śpiewac (bo ile można, że obciach jest ok i CIA). bo nie sądzę, żeby te bystrzachy się połapały, że coś tu nie gra. a teksty wybitnie podobały mi się wszystkie (wliczając peceta), więc tym mnie milej połechtały komentarze. Dzięki.

    Witamy, witamy i gratulujemy wygranej, panie redaktorze.

  18. axolotl
    04/04/2011 o 8:21 pm

    witam. dziękuję raz jeszcze. i poczytaj Vonneguta.
    ja jestem w trakcie McCarthego, więc mi się tekst vHF fajnie wpasował. a może i z Faulknerem się kiedyś dogadam.

  19. vHF
    04/04/2011 o 8:45 pm

    W pierwszych słowach mego komentarza dziękuję tow. axolotlowi i gratuluję w imieniu.

    axolotl :
    witam. dziękuję raz jeszcze. i poczytaj Vonneguta.

    Ale chyba nie całego, prawda? Moim zdaniem Vonnegut ma (za) duży rozrzut: od rzeczy genialnych, do b. słabych. Mnie najbardziej podobały się te najgłośniejsze książki: Kocia Kołyska, Rzeźnia nr. 5 i Śniadanie Mistrzów.

    ja jestem w trakcie McCarthego, więc mi się tekst vHF fajnie wpasował

    Cieszę się.
    Co czytasz i kto tłumaczył (jeśli po Polsku)?

  20. vHF
    04/04/2011 o 8:46 pm

    vHF :
    Co czytasz i kto tłumaczył (jeśli po Polsku)?

    Ups, patriotyczny nastrój zaowocował niestety patriotyczną ortografią.

  21. kashmir
    04/04/2011 o 8:50 pm

    axolotl :myślę, że gdyby wersję kashmira wrzucic na s24 pod jakimś patriotycznie zorientowanym nickim, to kto wie czy by się do 10/04 chłopaki i dziewczęta nie naauczyli tego deklamowac, a nawet śpiewac (bo ile można, że obciach jest ok i CIA). bo nie sądzę, żeby te bystrzachy się połapały, że coś tu nie gra.

    No cóż, przy całym braku szacunku dla pacjentów P24, myślę, że wobec pewnych wstawek (choćby o cyklistach, czy dość ostentacyjnym, kontrastowo wobec generalnego patosu, żartem z ‚dzięcieliny’) akurat na taką wersję nabrałyby się jednak wyłącznie pojedyncze debile. No ale po małych przeróbkach – kto wie? ;)

    A tak generalnie – nie czytałem niestety nic Vonneguta (ja w ogóle kiepsko znoszę ‚dziwnych’ pisarzy – ku dezaprobacie żony, która lubi Prousta, a nawet dała radę kilkunastu stronom „Ulissesa”), nie mniej z tego, co słyszałem o jego stylu, to gratulacje z w pełni zasłużonych laurów. Ubawiłem się prawie tak dobrze, jak przy oryginale ;).

  22. 04/04/2011 o 9:43 pm
  23. axolotl
    04/04/2011 o 9:44 pm

    Cieszę się.Co czytasz i kto tłumaczył (jeśli po Polsku)?
    Chodził za mną ten McCarthy od Cohenów, ale nieskutecznie, za to „Drogę” dostałem od sąsiadów, więc nie było ucieczki. Po polsku, tłum Robert Sudół. Kojarzy mi się z „W kraju rzeczy ostatnich” Austera (choc może tylko klimatem, nie pamiętam), ale w zasadzie dopiero zacząłem więc nie mam jeszcze wyrobionego zdania.

    Ale chyba nie całego, prawda? Moim zdaniem Vonnegut ma (za) duży rozrzut: od rzeczy genialnych, do b. słabych. Mnie najbardziej podobały się te najgłośniejsze książki: Kocia Kołyska, Rzeźnia nr. 5 i Śniadanie Mistrzów.

    Zgadzam się. Gdzieś tak do Slapstick było przeważnie genialnie, później jest już mocno różnie. Ja jeszcze uwielbiam Syreny z Tytana i Niech pana Bóg błogosławi panie Rosewater. Tę druga, głownie za to, że była przeuroczo socjalistyczna.

    Założę się, że skopałem to cytowanie powyżej.

  24. axolotl
    04/04/2011 o 10:03 pm

    kashmir :

    axolotl :myślę, że gdyby wersję kashmira wrzucic na s24 pod jakimś patriotycznie zorientowanym nickim, to kto wie czy by się do 10/04 chłopaki i dziewczęta nie naauczyli tego deklamowac, a nawet śpiewac (bo ile można, że obciach jest ok i CIA). bo nie sądzę, żeby te bystrzachy się połapały, że coś tu nie gra.

    No cóż, przy całym braku szacunku dla pacjentów P24, myślę, że wobec pewnych wstawek (choćby o cyklistach, czy dość ostentacyjnym, kontrastowo wobec generalnego patosu, żartem z ‘dzięcieliny’) akurat na taką wersję nabrałyby się jednak wyłącznie pojedyncze debile. No ale po małych przeróbkach – kto wie? ;)
    A tak generalnie – nie czytałem niestety nic Vonneguta (ja w ogóle kiepsko znoszę ‘dziwnych’ pisarzy – ku dezaprobacie żony, która lubi Prousta, a nawet dała radę kilkunastu stronom „Ulissesa”), nie mniej z tego, co słyszałem o jego stylu, to gratulacje z w pełni zasłużonych laurów. Ubawiłem się prawie tak dobrze, jak przy oryginale ;).

    Dzięki. Ja Ulissesa czytałem trzy razy. Za każdym razem dochodziłem do ok. 10 strony. Vonnegut jest oczywiście dziwny ale to nie jest radosny postmodernizm.

  25. 04/04/2011 o 10:55 pm
  26. Roy
    04/04/2011 o 11:45 pm

    Widzę, że już nagrody już rozdane, ale mnie totalnie zachwycił vHF. Jeżeli McCarthy tak pisze, to chyba zostanie moim ulubionym autorem. A jeżeli pisze tak tylko vHF, to powinien pomyśleć o napisaniu książki, mogę obiecać, że zakupię:)

    Swoją drogą, po jaką książkę McCarthy’ego warto sięgnąć w pierwszej kolejności?

  27. vHF
    05/04/2011 o 9:20 am

    Dziękuję za dobre słowo.

    Roy :
    Swoją drogą, po jaką książkę McCarthy’ego warto sięgnąć w pierwszej kolejności?

    Trudno powiedzieć. Zresztą ja czytałem tylko dwie: Drogę (The Road) i Krwawy Południk (Blood Meridian). Ta druga o klasę lepsza, arcydzieło. Ale trudne.

  28. dawrweszte
    05/04/2011 o 10:04 am

    Czytałem Drogę to mnie rozwaliła na łopatki. Przymierzam się do filmu, ale się trochę boję. Tam jest muzyka Cave’a w filmie, więc klimat może być adekwatny, a ja jakoś nie mogę podejść. Książka mnie trzyma wciąż. To Nie Jest Kraj dla Starych Ludzi też jest świetna.

  29. vHF
    05/04/2011 o 10:09 am

    dawrweszte :
    Czytałem Drogę to mnie rozwaliła na łopatki. Przymierzam się do filmu, ale się trochę boję.

    Film ogladalem, nie ruszyl mnie. Ale ksiazka, prawde mowiac, tez nie, przynajmniej nie bardzo.

  30. vHF
    05/04/2011 o 10:21 am

    Panowie, my tu gadu-gadu, a tymczasem red. Warzecha dowiedzial sie o istnieniu naming rights i, jakby powiedzieli anglosasi, bierze ten pomysl i z nim ucieka:

    http://lukaszwarzecha.salon24.pl/294337,stadion-narodowy-osram

  31. sickofitall
  32. cyncynat
    05/04/2011 o 10:54 am

    na razie przeczytalem tylko McCarthego2.0 – jest niezly :) „like saw-teeth
    finally cutting through a log ” jest charakterystyczne, ale nie potrafie sobie przypomniec gdzie ja to juz widzialem.

  33. armatus
    05/04/2011 o 6:04 pm

    „Jako Wydawnictwo Czerwone i Czarne zdecydowaliśmy się publikować odcinkami na Salonie24.pl kolejną książkę, którą właśnie wydaliśmy. Tym razem będzie to „Wkurzam salon”, czyli biograficzno-ideowy wywiad rzeka z czołowym polskim publicystą i pisarzem science fiction Rafałem Ziemkiewiczem przeprowadzony przez dziennikarza Rafała Geremka.”

    „A inteligencja z awansu, ta obrazowanszczina, na którą targetowo kieruje się „Wyborcza” czy „Polityka”, ludu, w jej języku zresztą nie ludu, tylko po prostu chamstwa, instynktownie nie znosi, bo on przypomina jej, skąd się wzięła.”

    Kochany Rafałek!

  34. Roy
    05/04/2011 o 7:40 pm

    vHS, thx.
    Skoro ‚Droga’ Cię nie ruszyła, to spróbuję ‚Bloody Meridian’.

  35. 03/12/2012 o 12:17 pm

    Generally I dont study post on blogs, but I would rather to point out that this
    write-up very pushed me to attempt to do therefore!
    Your way of writing should be amazed me. Thanks, quite sweet
    post.

  36. 25/05/2013 o 1:56 am

    I visited many web sites but the audio feature for audio songs existing at this
    web page is in fact marvelous.

  37. 05/06/2013 o 11:14 pm

    I hardly comment, but i did a few searching and wound up here Wawelski konkurs ku czci Witolda Gadowskiego
    – finał | Galopujący major. And I do have 2 questions for you
    if you do not mind. Could it be just me or does it seem
    like a few of these responses appear as if they are left by brain dead people?
    :-P And, if you are posting at additional sites, I’d like to keep up with anything fresh you have to post. Would you make a list of the complete urls of all your social pages like your Facebook page, twitter feed, or linkedin profile?

  38. 24/01/2014 o 11:33 am

    What i do not understood is in fact how you are

    no longer actually much more neatly-liked than you might be now.
    You’re very intelligent. You recognize thus considerably when it comes to this matter, made me

    individually consider it from numerous various angles.
    Its like men and women don’t seem to be

    involved until it is one thing to accomplish with

    Lady gaga! Your personal stuffs outstanding. Always maintain
    it up!

  1. 14/04/2012 o 10:57 pm

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: