Strona główna > opowiadanko > Najbardziej lubił wtorki

Najbardziej lubił wtorki

Najbardziej lubił wtorki. Lubić sobotę, niedzielę – wiadomo – każdy potrafi. Ale wtorki? Niektórzy znajomi lubili też czwartki. Czwartek to prawie jak piątek, a piątek, cóż, piątek to w ogóle szkoda gadać. Nie znał nikogo, kto by piątku nie lubił. Czwartek to też dzień kryminałów, obiadów czwartkowych i ostatniej wieczerzy. David Bowie nagrał piosenkę Thursday’s child, a jeden taki, co już nie żyje, napisał nawet książkę o człowieku, który był czwartkiem. Ale nie wtorkiem. Słowem, czwartki lubiły tylko lamusy bez własnego zdania, a on nie był lamusem. Mocna była środa. Środa to może nie czwartek, ale też z górki. Wystarczyło wytrwać do środy w robocie i już ponad połowa tygodnia pracy minęła. W środę były mecze, nawet ważniejsze niż w weekend. I była Magdalena Środa, też ważna. Ha – mówili mu złośliwie – co tam wtorek, najtrudniej polubić poniedziałek! No nie wiem – odpowiadał wtedy niby nieprzekonany, choć wszystko już dawno sobie poukładał. Jak czekasz na awans albo wypłatę, to poniedziałek wcale nie jest najgorszy. A jak dzień wolny przypada we wtorek, to się wściekasz, że wtorek a nie poniedziałek. Zresztą, poniedziałek to początek i nowe otwarcie. A nowe otwarcie to zawsze coś pozytywnego. A jak niepozytywnego, to przynajmniej śpiewają  piosenki, jak jest w poniedziałek do dupy i zarabiają na tym kasę. Więc w sumie to jednak coś pozytywnego. No i w poniedziałek nie sąsiaduje jeszcze z końcem tygodnia, a wtorek już prawie tak. Wtorek jest najgorszy, bo to ani początek, ani koniec. Wtorek to trwanie. A nikt nie lubi trwania, bo wtedy się trzeba narobić, a nie łudzić jakimś końcem-początkiem. Więc jak polubisz wtorek, to cały tydzień masz już do przodu.

Próbował do wtorku zachęcić innych, ale nie chcieli go słuchać. Ocipiał z tym wtorkiem –  szeptali między sobą i przestali go zapraszać na imprezy. Stracił przyjaciół, ale jeszcze bardziej polubił wtorki. Prawdę mówiąc, tylko wtorki mu pozostały. Za to nigdy go nie oszukały i zawsze nadchodziły na czas. Ustawił sobie tydzień tak, że wszystko co najmilsze robił we wtorki. Chodził po galeriach handlowych, grał na playstation i zajadał się sorbetami. Co jakiś czas puszczał sobie fatalny film Witolda Adamka pod kultowym, wtorkowym tytułem. I opowiadał na głos wszystkie dialogi. Owszem, życie miał może bez fajerwerków, ale za to dość łatwe. W końcu, w przeciwieństwie do całej reszty świata, nie musiał się zżymać w każdy wtorek tygodnia. I byłoby wszystko w jak największym porządku, gdyby pewnego dnia (konkretnie w lamusiarski czwartek) nie wszedł przypadkiem do księgarni i nie odkrył, że On również najbardziej lubił wtorki.  Załamany wrócił do domu, położył się w łóżku i ot tak, po prostu umarł ze zgryzoty.

  1. 02/04/2011 o 9:38 pm

    Czy ‚lamusiarski’ jest od słowa lamus?
    Przyszło mi do głowy: sprawdzam majora.
    Wujek Google przyszedł z pomocą, wygoolowal na szybko to:
    http://blog.tenbit.pl/amy__/82 (doczytać do końca)
    Po dacie widać, ze napisane w czwartek. Major sprawdzony, major niezatopiony ;-)

    A tekst zabawny. Podoba mi się. Lubie krótkie zdania. Uśmiecham się czytając a rodzina pyta czemu jest mi tak radośnie. A to tekst majora mnie bawi.
    Pozd.

  2. 02/04/2011 o 9:38 pm

    Chuj z wrotkami, przestałem lubić Brygidę Grysiak.

  3. vHF
    02/04/2011 o 10:13 pm

    A flagi powiewały mu po polsku…
    http://wgadowski.salon24.pl/293627,moja-flaga

  4. 02/04/2011 o 11:02 pm

    kanczendzonga :

    Czy ‘lamusiarski’ jest od słowa lamus?
    Przyszło mi do głowy: sprawdzam majora.
    Wujek Google przyszedł z pomocą, wygoolowal na szybko to:
    http://blog.tenbit.pl/amy__/82 (doczytać do końca)
    Po dacie widać, ze napisane w czwartek. Major sprawdzony, major niezatopiony ;-)

    A tekst zabawny. Podoba mi się. Lubie krótkie zdania. Uśmiecham się czytając a rodzina pyta czemu jest mi tak radośnie. A to tekst majora mnie bawi.
    Pozd.

    Och, to bardzo miło. Bo te teksty są właśnie po to, żeby się uśmiechać.

  5. 02/04/2011 o 11:04 pm

    kwik :

    Chuj z wrotkami, przestałem lubić Brygidę Grysiak.

    Heloł, BKŚ&TVN, żona Konrada Ciesiołkiewicz… czego się spodziewałeś?

  6. 02/04/2011 o 11:05 pm

    vHF :

    A flagi powiewały mu po polsku…
    http://wgadowski.salon24.pl/293627,moja-flaga

    Lol, szkoda że nie jest szefem TVP1, to by mógł kazać podać ten, jakże istotny, apel w tv.

  7. 02/04/2011 o 11:54 pm

    Nic o niej nie wiedziałem, więc czego się mogłem spodziewać? Gdy relacjonowała aferę hazardową sprawiała wrażenie inteligentnej i wyjątkowo dobrze przygotowanej. Niepotrzebnie.

  8. armatus
    03/04/2011 o 12:11 am
  9. 03/04/2011 o 12:12 am
  10. cyncynat
    03/04/2011 o 1:19 am

    mam strasznie malo czasu, ale zdaze napisac cos nie na temat: czy panowie juz widzieli jak wyrus, tfu – Jezus – pozamiatal was lewa reka pod dywan? I nawet Bochenskiego o pomoc nie poprosil: tekstowisko.blogspot.com

  11. 03/04/2011 o 10:54 am

    cyncynat :

    mam strasznie malo czasu, ale zdaze napisac cos nie na temat: czy panowie juz widzieli jak wyrus, tfu – Jezus – pozamiatal was lewa reka pod dywan? I nawet Bochenskiego o pomoc nie poprosil: tekstowisko.blogspot.com

    Lol, jakie suchary. Quasi wiki i 145 raz brandzlowanie się cytatem Dawkinsa. Ech…prawicowe poczucie humoru.

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: