Strona główna > felietonik > Bure suki

Bure suki

 

„Krzyż” nie jest reportażem śledczym, ale ta scena, tak jak wątek wsparcia bojówek atakujących obrońców krzyża przez siły porządkowe, odsłania inny mechanizm wydarzeń na Krakowskim Przedmieściu. Agresorzy używają języka, w który zostali wyposażeni przez dominujące ośrodki opiniotwórcze. Są efektem tworzonego przez nie przemysłu pogardy i nienawiści. Okazuje się, że najprawdopodobniej są także – a w każdym razie w jakiejś mierze – sterowani przez rządzących, którym nie na rękę jest pamięć o nieżyjącym prezydencie i katastrofie smoleńskiej.

To działanie posuwa się dalej. Paru żałobników zostało przez policję siłą zawiezionych do szpitala psychiatrycznego. Szpital zamknął ich, chociaż po jakimś czasie musiał wypuścić. Jeszcze. Przecież, jak powtarza się w wypowiedziach napastników, ludzie modlący się na ulicy – a może ogólnie, modlący się (jak można?! w XXI wieku?!) – to przypadki psychiatryczne. – A ludzie chorzy psychicznie muszą być zamykani w szpitalach! – wykrzykuje jeden z młodych, wykształconych, oburzonych krzyżem.

Niedaleko ma swoją siedzibę „Nowy, wspaniały świat”, klub radykalnie lewicowej „Krytyki Politycznej”, która na szczególnych warunkach wyjątkowo atrakcyjny lokal dostała od powołującej się nieustannie na swoją katolicką religijność prezydent Warszawy. Młodym lewicowcom, dla których słowem kluczem jest „wykluczenie”, a jednym z ewangelistów – Michel Foucault, nie przyjdzie do głowy, że paradoksalnie realny przykład tego, o czym pisał autor „Nadzorować i karać”, rozgrywa się dwa kroki od ich luksusowej restauracji.

Bronisław Wildstein „Krzyż”, czyli III RP w zbliżeniu Rzeczpospolita 23.03.2011.

 

Obejrzałem film Solidarni 2010 Ewy Stankiewicz i Jana Pospieszalskiego. Warsztatowo zrobiony znakomicie – kamera patrzy na bohaterów najczęściej z dołu – w tle widać więc piękne budynki raz Krakowskiego Przedmieścia, raz krakowskiego rynku. Nocne niebo i światła ulicznych latarni są tłem kolejnych rozmów. Wygląda jakby rozmówcy Pospieszalskiego i Stankiewicz byli sami na wyludnionej ulicy, wygłaszając opinie wśród pięknych barokowych kamienic. A przecież ci zwykli ludzie wydają się nie zasługiwać ani na takie tło, ani na taką ekspozycję. (…)

Pytani na ulicy, mówią wprost: „Władza, która powinna należeć do suwerena, jakim jest naród, została przekazana mafijnym układom medialno-biznesowym”. I choć słowa „obywatelki/obywatele”, zastąpili słowem „naród”, to w Solidarnych… mówią ci obrażeni – i pytają: czy telewizja i prasa uważają nas za idiotów? I krytykują informacje papierowych i szklanych mediów, nazywając je kłamstwami. Oto nagle okazało się – mówią – że był też trzeci brat, ten uśmiechnięty, przyjacielski, dorzeczny. I pytają, gdzie były te wszystkie zdjęcia ludzko wyglądającego, przyjaznego Lecha Kaczyńskiego, które nagle złożyły się na wydane np. przez „Gazetę Wyborczą” i „Fakt” książeczki: Kronika żałoby i Całe życie dla Polski?  (…)

U Pospieszalskiego i Stankiewicz masy niespodziewanie otrzymują głos – krytyczny i żądający. Głos formułujący oczekiwanie, by nie mówić do ludzi językiem manipulacji i fałszu. Głos mas wybrzmiewa nieoczekiwanie sensownie – i co jest zapewne najbardziej przerażające – to że ludzie potrafią mówić zrozumiałym sensownym językiem. Uporządkowanymi zdaniami – podmiot, orzeczenie… A przecież masy powinny milczeć, od mówienia mają odpowiednie agendy: dziennikarzy, parlamentarzystów, biskupów. A jeśli nawet mówią, to powinny bełkotać niezrozumiale – mówić „pustą” politycznie mową. (…)

Niespodziewanie film (Solidarni 2010) okazał się nie „tylko filmem”, ale też sposobem politycznego udziału – i to  nie wyłącznie dla Stankiewicz i Pospieszalskiego, ale dla tych wszystkich wypowiadających się. Mariusz Bulski, aktor wypowiadający się w filmie został oskarżony o zagranie „roli”. Ale od razu to skontrował. W swoim oświadczeniu napisał: „Czy jako aktor nie mam prawa wypowiadać się w sprawach ważnych i istotnych dla prawdy o tym wydarzeniu? Czy mój zawód automatycznie dyskwalifikuje moje poglądy?” Zdaniem niektórych ludzi mediów Bulski nie ma takiego prawa. Dowodem na to jest też film Bądźmy razem – a dokładniej ten jego fragment, gdy inny aktor – Artur Żmijewski – czyta podczas uroczystości żałobnych na Pl. Piłsudskiego w Warszawie listę nazwisk pasażerów feralnego samolotu. Kamera nie pokazuje go ani przez chwilę – jest tylko głosem w służbie władzy. Głosem, który nie ma twarzy. Pojawiający w następnej scenie w kadrze (i wypełniający go) Bronisław Komorowski, mówi: „Z drżeniem serca odczytujemy każde z 96 imion i nazwisk”. My odczytujemy – do tego „my” oznaczającego władzę należy też aktor Żmijewski. Władza nim, jego głosem i ciałem – odczytuje nazwiska – posługuje się nim. Czy powinno więc dziwić, że polityczny, autonomiczny głos aktora Bulskiego szokuje? (…)

Artur Żmijewski „Bronię Solidarnych 2010” Krytyka Polityczna 17.06.2010.

 

Tradycyjne, prawicowe kłamstwa na temat Krytyki Politycznej tłumaczyć można na kilka sposobów. Po pierwsze: ziemkiewiczowski risercz. Po drugie: imperatyw zabierania głosu na każdy temat. Po trzecie: ignorancja. Po czwarte: memetyka. Po piąte: zła wola. Po szóste: fap circle. Po siódme: zazdrość. Po ósme: konkurencja. Po dziewiąte: target. Po dziesiąte: antymichnikizm. Gdyby tylko prawica przestała kłamać, a zaczęła czytać tych, na temat których tak kłamać potrafi, mogłaby ze zdziwieniem znaleźć szereg punktów zbieżnych z własnym widzeniem świata. Ot, choćby podobieństwa w krytyce współczesnej liberalnej demokracji, przejawiającej dziwną skłonność do wypychania najsłabszych na margines, choć ponoć ustanowiono ją po to, by właśnie owych najsłabszych chronić. Mogłaby prawica zgodzić się z diagnozą liberalno-demokratycznej petryfikacji obecnego status quo, który przejawia się w przysłowiowym zabetonowaniem sceny politycznej, postpolityką i nadawaniem tonu, już nie tyle przez wyrazistą Wyborczą, co chaotyczny infotainment z TVN. Mogłaby strona od Carla Schmitta porozmawiać sobie ze stronnictwem od Waltera Benjamina. Mogłaby, gdyby nie powyższe dziesięć punktów. Pozostaje więc szczekanie i obszczywanie, zupełnie jak u pamiętnej, dornowej burej suki.

  1. otto
    24/03/2011 o 9:36 pm

    swoją drogą Żmijewski też nieźle pojechał :)

  2. armatus
    24/03/2011 o 9:41 pm

    Jeszcze Małysz, przeloliczna notka:

    http://jerrydee.salon24.pl/290695,o-jezu-panie-malysz

    „Czy, jeśli wśród ofiar tragedii smoleńskiej byłby również Jan Paweł II, to w którym momencie powiedziałby Pan, iż jest już tym 10-tym kwietnia zmęczony?”

    :))))))))))))

  3. 24/03/2011 o 9:44 pm

    Ale to jest wybór artystyczny Żmijewskiego i całej(?) Krytyki, który uważa, że dobre kino to również (a ostatnio przede wszystkim) kino propagandowe, zaangażowane. I to jest kolejna płaszczyzna porozumienia z prawicą i takimi „Solidarnymi 2010” i „Krzyżem” właśnie. Zresztą, pamiętam, że ja tez pisałem, iż mam problem z tymi ludźmi, co se tam stoją, bo co to komu przeszkadza. Sęk w tym, że oni stojąc, raz, wciskają krzyż w brzuch, a wiadomo czym się to kończy. Dwa, nie kupuje filmu o „zwykłych ludziach”, gdzie co chwila wyskakuje zawodowiec, który potrafi łkać do kamery.

  4. 24/03/2011 o 9:50 pm

    armatus :

    Jeszcze Małysz, przeloliczna notka:

    http://jerrydee.salon24.pl/290695,o-jezu-panie-malysz

    „Czy, jeśli wśród ofiar tragedii smoleńskiej byłby również Jan Paweł II, to w którym momencie powiedziałby Pan, iż jest już tym 10-tym kwietnia zmęczony?”

    :))))))))))))

    Heh, ale Małysz jest ewangelikiem.

  5. armatus
    24/03/2011 o 9:58 pm

    Wiem, dlatego jest przeloliczna.

    „Gdyby chciano wyjaśnić PRAWDĘ wszystkie ofiary katastrofy zeskanowano by na tomografie komputerowym przed pochowaniem?!”

    http://Jan76.salon24.pl/290696,chce-tylko-dojsc-do-prawdy#comment_4166470

  6. 24/03/2011 o 10:02 pm

    armatus :

    Wiem, dlatego jest przeloliczna.

    „Gdyby chciano wyjaśnić PRAWDĘ wszystkie ofiary katastrofy zeskanowano by na tomografie komputerowym przed pochowaniem?!”

    http://Jan76.salon24.pl/290696,chce-tylko-dojsc-do-prawdy#comment_4166470

    Osz w mordę, znaczy ręce, nogi i w ogóle?

  7. 24/03/2011 o 10:04 pm

    Ech to jednak fake.

  8. armatus
    24/03/2011 o 10:10 pm

    Komentarz? Żaden fake.

  9. otto
    24/03/2011 o 10:10 pm

    no własnie o to chodzi, o egzaltację Żmijewskiego na punkcie tych „zwykłych” ludzi, którzy według niego znienacka przemawiają własnym głosem, o te „masy”, które wcale masami nie są ;)
    zresztą sam (chyba on?) zrobił o tym film, ale nie widziałem, a Solidarnych 2010 wytrzymałem kwadrans

  10. 24/03/2011 o 10:13 pm

    armatus :

    Komentarz? Żaden fake.

    Ojej, racja, spać iść muszę, bo bredzę.

  11. daavid
    24/03/2011 o 10:18 pm

    Mi się wydaje, ze śmiało można zacząć mówić o sekcie 10 kwietnia a te filmy to publikacje sekciarskie.

  12. jaja
    24/03/2011 o 10:56 pm

    @Galopujący Major
    „Gdyby tylko prawica przestała kłamać, a zaczęła czytać tych, na temat których tak kłamać potrafi, mogłaby ze zdziwieniem znaleźć szereg punktów zbieżnych z własnym widzeniem świata.”

    Jeśli dla Żmijewskiego głos tych spod krzyża, uwieczniony w filmie Solidarni2010, „wybrzmiewa nieoczekiwanie sensownie”, to rzeczywiście może on sobie razem z Wildsteinem (i spółką) popierdolić zbieżnie. A w zasadzie już.

  13. 24/03/2011 o 11:03 pm

    Ojej, ale drama. Żmijewski mówi też:

    „Niektórzy, owszem, wygadują szalone rzeczy: że tym razem w Katyniu wszystko załatwił „generał mgła”, podczas gdy w 1940 podobną robotę wykonał „generał mróz”. Ale mówią też rzeczy sensowne – a najbardziej sensowną jest po prostu zwrotny komunikat, jaki otrzymują media. Oto odwrócony komunikat – źródłem komentarzy tym razem nie są media, a ludzie z ulicy. Nie trzeba się z tymi komentarzami zgadzać, zostały przecież przepuszczone przez filtr teorii spiskowych i zastarzałej rusofobii. A jednak ulicę stać na krytykę decyzji wprowadzenia żałoby narodowej i wezwania do narodowej jedności – co 10 kwietnia po południu zrobił zaczynający pełnić obowiązki prezydenta Bronisław Komorowski. Ludzie na ulicy mówią o politykach: „Z ich punktu widzenia to teraz przez dwa miesiące powinna trwać żałoba, żeby się nikt nie odzywał. […] Ta iluzja pojednania, zgody narodowej, miała nam zamknąć usta. Żebyśmy nic nie mówili. Żeby przez dwa miesiące [do czasu wyborów] była cisza jak na cmentarzu”.

    W gruncie rzeczy chodzi o prostą sprawę, zamiast tysięcznej rozmowy Olejnik, Rymanowskiego, Ziemca, Zaremby, Wildsteina i Ziemkiewicza, dano się wypowiedzieć masom (choć podrasowano Bulskimi) i się nagle establishment zdziwił, że masy nie mówią pięknie i mają zupełnie inne zdanie. No przecież i prawicowa, i lewicowa krytyka demokracji polega na tym, że dawanie głosu wyborcom jest fikcją, bo dzieje się to raz na jakiś czas, a i tak pula do wyboru jest kompletnie z dupy. A najważniejsze decyzje bynajmniej nie padają w drodze referendum.

  14. Quasi
    25/03/2011 o 1:20 am

    @ major

    Po pierwsze: ziemkiewiczowski risercz.
    Po drugie: imperatyw zabierania głosu na każdy temat.
    Po trzecie: ignorancja.
    Po czwarte: memetyka.
    Po piąte: zła wola.
    Po szóste: fap circle.
    Po siódme: zazdrość.
    Po ósme: konkurencja.
    Po dziewiąte: target.
    Po dziesiąte: antymichnikizm.

    Po pierwsze: Z tej wyliczanki nie rozumiem dlaczego „zazdrość” i „konkurencja”. Prawicowa publicystyka popularna „zazdrości” lewicowo-kulturalnej publicystyce ultra-niszowej i „konkuruje” z nią, choć sam w „po dziewiąte” zaznaczyłeś, że ma odmienny „target”?

    Po drugie: Ja myślę, że to wszytka da się ująć ogólniej:

    Wiadomo, że prawica:
    1. Łaknie prostoty, prostych opisów, prostych diagnoz, prostych sądów, prostych ocen, prostych recept i brzydzi się wszelkim niuansowaniem, relatywizowaniem, wymagającą myślenia złożonością i niepewnością.
    2. Idealizuje siebie samą poprzez prosty zabieg stawiania się w opozycji do zdemonizowanego wroga: skoro „Oni” są czystym Złem, to „My” automatycznie musimy być czystym Dobrem. [Choć akurat ten mechanizm nie jest specyficzny dla prawicy, bo jest dostrzegalne także wśród lewicy paranoicznej takiej jak terroryści RAFu.]

    W związku z tym prawica staje się bardzo podatna na szereg błędów logicznych i poznawczych:
    1. „Z góry wiadomo, że nasz wróg musi być zły, głupi (pożyteczny idiota/leming), zakłamany, podły i plugawy, a jeśli fakty przeczą temu przekonaniu, to tym gorzej dla faktów.” Ergo: błąd logiczny myślenia życzeniowego.
    2. „Żebyśmy my mogli być Czystym Dobrem, wróg musi być Czystym Złem i skoro nie jest z Nami, to znaczy, że jest przeciwko Nam.” Ergo: błąd logiczny fałszywej dychotomii.
    3. „Ktoś, kto otwarcie przyznaje się do sympatyzowania z ideologią, która wydała Stalina, Mao, Pol Pota, Allende, KPP, Maleszkę i Michnika [czasem do tej listy dodawany jest jeszcze Hitler, Attyla itd.], która odpowiada za 500 milionów ofiar narodzonych, w tym Polskich Patriotów leżących pod brzózkami z przestrzelonymi potylicami, oraz drugie tyle nienarodzonych, za Stan Wojenny, Popiełuszkę, Pyjasa i Przemyka, za zdradę okrągłostołowo-magdaleńską, Grubą Kreskę i uwłaszczenie nomenklatury, za Zamach Smoleński i Przemysł Nienawiści, za regulującą krzywiznę banana biurwokrację, globalne ocipienie, femi- i eutanazizm, skutkujące depopulacją i demoralizacją Europy niszczeni rodziny, niszczący Cywilizację Białych Europejskich Chrześcijan zalew śniadych chord z Bliskiego Wschodu oraz propagowanie wśród młodzieży picia krwi i zabaw z kałem i moczem – ktoś taki nie może mieć w sobie nic Dobrego i nie godzi się z kimś takim wchodzić w żadne konszachty.” Ergo: logiczny błąd powiązania.
    4. „Jesteśmy niezależni, samodzielnie myślący, nie dajemy sobą manipulować i wiemy swoje.” Ergo: błąd poznawczy Duninga-Krugera/iluzja nadprzeciętności, potwierdzenia i „cherry picking”.

    (…) mogłaby ze zdziwieniem znaleźć szereg punktów zbieżnych z własnym widzeniem świata. Ot, choćby podobieństwa w krytyce współczesnej liberalnej demokracji, przejawiającej dziwną skłonność do wypychania najsłabszych na margines, choć ponoć ustanowiono ją po to, by właśnie owych najsłabszych chronić.

    Ta zbieżność jest pozorna.

    To co wręcz definiuje prawicę to właśnie „wypychanie najsłabszych”. Istotą prawicowości jest elitaryzm, czyli tolerowanie, akceptowanie, racjonalizowanie i usprawiedliwianie zastanych nierówności oraz dążenie do ich utrwalania i pogłębiania, do czynienia silnych jeszcze silniejszymi, nawet kosztem słabych. Przy czym owa „słabość” może się objawiać w dowolnym kontekście: stanowym, klasowo-ekonomicznym, rasowym, płciowym, narodowościowym, etnicznym, wyznaniowym, obyczajowym etc.

    Prawica może „ujmować” się za „słabymi” generalnie z dwóch powodów:

    1. Z powodu cynicznego populizmu gdy głosy i poparcie mas są jej potrzebne do zdobycia władzy/wpływów (vide choćby Hitler).
    W ramach tego populizmu prawica często lubi siebie samą przedstawiać jako „słabą i prześladowaną”. Zauważ, że gdy jakimś prawicowym ośrodkom – np. Kościołowi czy „Związkowi Zawodowemu Pracodawców” – ograniczy się przywileje lub utrudni dyskryminowanie innych, te zaraz ogłaszają, że same są dyskryminowane.

    2. Z tego prostego powodu, że „instynktowne” zachowania i przekonania „zwykłych ludzi” często odbijają prawicowe wartości. Generalnie mówiąc, „zwykli ludzie” to bestie: gardzą słabością i łagodnością, a czczą siłę, brutalność, zemstę, mamonę i kutasa; praktykują myślenie plemienne i gangsterskie, hipokryzję i kalizm, tradycjonalistyczny automatyzm i konformizm, bezduszność i okrucieństwo, egoizm i cwaniactwo, irracjonalizm i szamanizm, mściwość i złośliwość, pychę i brak autokrytycyzmu, podejrzliwość i nieufność, szowinizm i ksenofobię; obawiają się i pałają pogardą do wszystkiego co nowe, obce i inne, a przy tym werbalnie szanują Boga, Honor i Ojczyznę (Żywią y Bronią), Rodzinę, Normalność i Sprawiedliwość, a swoich sąsiadów żywcem palą w stodołach by później z ich ciał wyrywać złote zęby… Prawica po prostu to prymitywne ludzkie bestialstwo uideologizowała.
    Sęk w tym, że dla prawicy – zupełnie inaczej niż dla lewicy – ci „zwykli ludzie” liczą się nie jako czujące i myślące jednostki, lecz jako abstrakcyjna masa („Naród wspaniały, tylko ludzie kurwy.”) lub jako wehikuły dla wyżej wspomnianych prawicowych wartości, które mają zostać w tym stanie zakonserwowane na wieki.

    Dla ilustracji możesz sobie poczytać prawicowe wzdychanie do feudalizmu (tu polecam szczególnie Nicponia) i socjaldarwinizmu (Nicpoń, Korwin), albo to co na temat miejsca „zwykłych ludzi” w swojej wyśnionej „Cywilizacji Postłacińskiej” pisze psychiatrykowy korwinistyczny „sarmata” Grzegorz „GPS.65” Świderski:

    (…) Jako Ciemnogrodzianin jestem pewien, że drobny, wiejski posiadacz młyna, który chodzi co niedziela z dziećmi do kościoła, a w wolnych chwilach idzie na łąkę albo na ryby (tak jak jego przodkowie), jest szczęśliwszy od dyrektora państwowej elektrowni wodnej, który co tydzień bierze dzieci od rozwiedzionej żony, idzie z nimi na koncert rockowy, a wolnej chwili idzie na frytki albo na dziwki (a przodków swoich nie zna).

    Ciemnogród to tradycja i zachowawczość. Symbolicznie można streścić „ciemnogrodzkość” jako „obronę Częstochowy” z „Potopu”. Ciemnogród to nie ciemnota i zabobon. Ale nawet ciemnota i zabobon niesie ze sobą pozytywne wartości, a te negatywne są i tak lepsze od postępowych.

    Jeśli uznamy, że Ciemnogród to niezelektryfikowana, zabita dechami wieś z zabobonnymi, niepiśmiennymi mieszkańcami, to nadal taka wieś nie będzie symbolem wszystkiego co złe. Można w niej znaleźć wiele pozytywnych wartości, a co ważniejsze wartości, które choć uznamy za negatywne, to są potrzebne w pewnej ilości w zdrowym społeczeństwie.

    Pozytywne wartości to: wiara w Boga, spokój (a konkretnie brak konieczności gnania za nowościami – taki anty-„wyścig szczurów”), czas na przemyślenia (czyli lepsza możliwość skupianiu się na filozofii, zamiast rozwiązywanie zagadek dnia codziennego – „bujanie w obłokach” zamiast „chodzenia po ziemi”), tradycyjny model rodziny ze ściśle zdefiniowanym miejscem i funkcją każdego jej członka – w ogóle poszanowanie dla tradycji.

    Wartości negatywne, niemniej potrzebne (chodzi o takie, które są potrzebne w odpowiedniej ilości – tzn nadmierny ich rozrost, jak i całkowity ich zanik, byłby niekorzystny dla społeczeństwa), to właśnie bezmyślność i ciemnota – społeczeństwo złożone z samych oświeconych, inteligentnych indywidualistów nie ma prawa istnieć, bo przegrywa konkurencję ze społeczeństwami zdrowymi, które składają się w większości z zachowawczych, bezmyślnych, usłużnych i posłusznie wykonujących rozkazy ciemniaków i z nielicznych twórczych, przebojowych, inteligentnych ryzykantów. Ciemnota ma tą zaletę, że np niepiśmienny chłop był niepodatny na lewacką propagandę – po prostu nie potrafił przeczytać agitacyjnych ulotek PPS-u. Socjalizmem zaraziła się głównie inteligencja.

    A z kolei przymusowe uczenie ciemnych chłopów czyni im wiele krzywdy. I w zasadzie niczemu nie służy: nie widzę dużej różnicy między ciemnym chłopem śmiejącym się na wiejskim zebraniu jak ktoś puści bąka, a wykształconym i piśmiennym prymitywem czytającym „NIE” i śmiejącym się przed telewizorem kiedy ktoś się potyka i przewraca.

    Dawne zabobony zastępowane są nowymi – ale istota zabobonu się nie zmienia – nadal są to magiczne prawa przyjmowane bezmyślnie. Uważam, że legendy o zakopanym złocie, czy czarnym rycerzu, są bardziej wartościowe niż opowieści o przeżyciach seksualnych gwiazdy filmowej, czy legendy o księdzu jeżdżącym BMW. A cała ta oświata dla ludu służy tylko temu, aby zastąpić legendy o duchach, strzygach czy elfach, opowiadanych z pokolenia na pokolenie, czytaniem pism, w których pisze się o UFO, czy o samospaleniu.

    Zaznaczam, że ja powyżej nie zaprezentowałem programu politycznego. Gdy stwierdzę, że wolę średniowiecze od dzisiejszych czasów, to wcale nie znaczy, że postuluje administracyjny nakaz chodzenia w zbroi.

    Moje polityczne postulaty w tym temacie to np.:

    * zniesienie obowiązku szkolnego (acz dopuszczam pewne kompromisy),

    * zniesienie obowiązku ubezpieczeń (tu też możliwe są kompromisy),

    * zakaz prowadzenia działalności gospodarczej przez państwo,

    * zakaz wszelkiej redystrybucji – w tym oczywiście zaprzestanie dotowania kultury, nauki, sztuki i dobroczynności.

    Ale najważniejsze postulaty polityczne to wycofanie się z kodyfikowania prawa naturalnego w postaci praw człowieka i przywrócenie monarchii!

    Mogłaby prawica zgodzić się z diagnozą liberalno-demokratycznej petryfikacji obecnego status quo, który przejawia się w przysłowiowym zabetonowaniem sceny politycznej, postpolityką i nadawaniem tonu, już nie tyle przez wyrazistą Wyborczą, co chaotyczny infotainment z TVN.

    No chyba żartujesz. Przecież prawicy to wszystko przeszkadza tylko wtedy, gdy wydaje jej się – obojętne, czy słusznie, czy niesłusznie – że sama staje się tego ofiarą. W przeciwnym razie cała tę postpolitykę wielbi, sama ją praktykuje, wręcz wiedzie w tym prym, i nawet narzuca reszcie świata.

    Kto najbardziej sprowadza politykę do postpolitycznych pierdół personalno-wizerunkowych? Kto wylansował postpolityczne „narracje” (nawet taką na prochach), „spin-doktorów”, „pojedynki na spoty”, Kaza Marcinkiewicza, Migalskiego i Cugier-Kotkę? Dla kogo celem ultymatywnym polityki jest postpolityczne „wyjaśnianie” „afer” i „rozliczanie” ich „sprawców”, koniecznie skutych i za łby prowadzonych przed kamerami? Komu najbardziej zależy na postpolitycznym „upamiętnianiu”? Kto najbardziej postolitycznie liże rowy celebrytów i profesorów (wówczas koniecznie podkreślając ich tytuły naukowe), gdy jest przez nich popierany lub gdy ci odwracają od jego politycznych przeciwników, a jednocześnie najbardziej piekli się i szydzi z lemingozy w elektoracie przeciwników, która jakoby daje sobą manipulować przez głupich lub sprzedajnych celebrytów, „ałtorytety” i łże-„profesorów”? A jak któryś z tych upostpolitycznionych a(ł)torytetów czy (łże)profesorów zejdzie z tego świata, to kto po nim bardziej – postpolitycznie – „nie płacze”?

  15. StałyLurker
    25/03/2011 o 9:53 am

    Jak ktoś chciałby, to:

  16. 25/03/2011 o 10:39 am

    Quasi, ale dlaczego takim postawom ulegają w Polsce tak często potencjalnie fajni ludzi? Fajni i ludzcy jeszcze rok, dwa lata temu, zamieniają się w zombie, które nie zdają sobie sprawy, że zaczynają głosić treści jawnie faszystowskie? Że posyłają do lamusa swoje człowieczeństwo? Ludzie o kapitale kulturowym i społecznym teoretycznie to uniemożliwiającym. Lata zwulgaryzowanego paradygmatu neoliberalnego? Atrofia empatii jako koszt transformacji? Korwinizm w memosferze?

  17. armatus
    25/03/2011 o 11:52 am

    Quasi, kaczystowskie prawactwo nie jest elitarystyczne, elitaryzm to jest to, co ich najbardziej wkurwia w tych młodych ze zdolnością kredytową, którzy chcą iść do przodu nie oglądając się na prowincję. Zerknij sobie czasem na Debilyę, jak często pojawiają się tam marzenia o jakimś wielkim ruchu, który wymiecie wszystkich prezesów i wyrówna wszystko w dół. Kaczystowskie prawactwo reprezentuje typowy dla Polaków pogląd „nie chcę być lepszy od innych, chcę żeby inni nie byli lepsi od mnie”.

  18. 25/03/2011 o 12:37 pm

    @Kaczystowskie prawactwo reprezentuje typowy dla Polaków pogląd „nie chcę być lepszy od innych, chcę żeby inni nie byli lepsi od mnie”

    Ta jasne. A Ziemkiewicz jest kaczystowski czy nie ze swoim umiłowaniem lesseferyzmu? Poza tym mem o rzekomo typowym dla Polaków poglądzie „nie chcę być lepszy od innych, chcę żeby inni nie byli lepsi od mnie” jest o tyle nieprawdziwy, że na populistycznej prawicy istnieje silna empatia do prezesa banku (pod warunkiem, że nie jest postkomuchem), oraz neoliberalny fantazmat „menela co to z naszej krwawicy za nasze pieniądze ukradzione przez fiskus kupuje wódkę i dewastuje mieszkania socjalne”. To ostatnie jest poza S24 silnie obecne też wśród sporej części BKŚ-u głosującego na Tuska, broniącego OFE i popierającego list Marcina Mellera, że „się rozczarowali”. Postawy egalitarne są obecnie w popularnym obiegu idei i informacji w Polsce flekowane jako „mentalna komuna” oraz „urawiłowka”.

  19. armatus
    25/03/2011 o 1:26 pm

    Ziemkiewicz nie jest kaczystą. To koniunkturalny post-UPR-owiec z kompleksem na punkcie Michnika. Przykład bezsensowny. Gryzie Tuska, ale trzyma się na uboczu sekty. Równie dobrze możesz wrzucić do jednego worka UPR i baby z pochodniami, tylko po co.

    Pis zawsze próbował grać na straszeniu elitaryzmem, te wszystkie Polski i szpitale dla bogatych, pomysł podatku bankowego, „dodatek drożyźniany”, co to jest, jak nie walka z elitaryzmem? Przecież cały mit założycielski tego środowiska polega na wierze, że po 89 r. wąska grupa ludzi jakoś się ustawiła, a masy cierpią głód i bezrobocie, i dopiero Prezes zacznie sprawiedliwie rozdzielać owoce wzrostu.

    Gdyby pis promował elitaryzm, to zamiast łazić z pochodniami, spotykałby się z biznesmenami.

  20. kashmir
    25/03/2011 o 1:27 pm

    Quasi :

    2. „Żebyśmy my mogli być Czystym Dobrem, wróg musi być Czystym Złem i skoro nie jest z Nami, to znaczy, że jest przeciwko Nam.” Ergo: błąd logiczny fałszywej dychotomii.

    He he

    (…) Ergo: logiczny błąd powiązania.

    He he he

    I kto to mówi, pogromco ‚kołtunów’? :)

  21. 25/03/2011 o 1:32 pm

    @Quasi

    Ad. 1 „Zazdrość”, bo nie dają nam tyle kasy i wygrywają w „konkurencji” np. o lokale i dotacje.

    Ad. 2 Pytanie czy owa zbieżność jest tymczasowa, albowiem prawica upomina się o wykluczonych spod krzyża, tylko dlatego, że to ich target i emancypacyjny dyskurs jest cynicznie wykorzystywany jako narzędzie do przywracania dominacji? Czy może od blisko kilkuset lat prawica jest w defensywie, więc przewartościowała swój elitaryzm, traktując go już li tylko jako model teoretyczny, a póki co chce zawalczyć o równy dostęp do obecności publicznej.

    Ad.3 Postpolityka jest niemal identycznie krytykowana przez jakiegoś Szułdrzyńskiego z Rzepy i np. Gdulę z Krytyki Politycznej. A lizanie rowów profesorom to odwieczny argument z autorytetu, tak jest niemal wszędzie.

  22. 25/03/2011 o 1:34 pm

    Panowie, podstawowy błąd: mówimy i prawicowych publicystach, ideowcach, a nie o elektoracie PiSu, który jest roszczeniowo-nacjonalistyczno-katolicki.

  23. kashmir
    25/03/2011 o 1:34 pm

    Zamorano :@Kaczystowskie prawactwo reprezentuje typowy dla Polaków pogląd „nie chcę być lepszy od innych, chcę żeby inni nie byli lepsi od mnie”
    Ta jasne. A Ziemkiewicz jest kaczystowski czy nie ze swoim umiłowaniem lesseferyzmu?

    To nie tak. Leseferowski Ziemkiewicz nie był kaczystą, pisał o „wrzeszczących staruszkach” itp.
    Obecny kaczystowski Ziemkiewicz nie jest leseferowski, proponował np. Śniadka na prezydenta (sprawdzić, czy nie Warzecha).

    Ziemkiewicz jest przede wszystkim pisarzem-felietonistą i koniunkturalistą. Zauważył, że w pewnych kręgach dobrze odbierany jest jego warsztat felietonisty, przykrywając mało istotne (w owych kręgach) braki w umiejętnościach śledczych. Gość jest łebski i po prostu znajduje swoją niszę – wśród kaczystów* jest gwiazdą.


    * tzn. raczej tych ‚lajt’, bo u ‚hard’ Sakiewicze czy inne Ściosy nie mają konkurencji.

  24. 25/03/2011 o 1:41 pm

    Zgadza się, Ziemkiewicz olał ideolo, poszedł w stronę targetu prezesa, bo jakościowo to tam naprawdę jest wybić się łatwo (patrz satyra Warzechy i innych). A więc zarobić, bo oni kupują wszystko, co prawicowe, jakby walczyli z okupantem.

  25. AJ
    25/03/2011 o 7:26 pm

    Quasi :
    Wiadomo, że prawica:

    Błąd logiczny – sofizmat rozszerzenia.

  26. Quasi
    26/03/2011 o 12:12 am

    @ AJ

    Błąd logiczny – sofizmat rozszerzenia.

    Ale niby co? Te dwa punkty, które pod zacytowanym przez Ciebie zdaniem podałem?

    Jeśli już, to możesz mi w tym miejscu zarzucić „bezpodstawność”, ale nie „straw mana”. Owszem, ten sąd był tam wysunięty bez podania podstaw, ale nie dlatego, że ich nie ma, tylko dlatego, że te podstawy w dyskusjach z majorem podawałem już wcześniej, więc tu się nie powtarzałem. A konkretnie, sąd ten oparłem – oprócz własnych obserwacji anegdotycznych – na tym:

    – John T Jost, Christopher M Federico, i Jaime L Napier, „Political ideology: its structure, functions, and elective affinities”, Annual Review of Psychology 60 (2009): 307-337.

    – Robert Robins i Jerrold Post, „Paranoja polityczna. Psychopatologia nienawiści”, wyd. 2. (Poznań: Książka i Wiedza, 2007).

  27. 26/03/2011 o 12:13 am

    @Gdyby pis promował elitaryzm, to zamiast łazić z pochodniami, spotykałby się z biznesmenami.

    A Gilowska zaostrzyła progresję czy wręcz przeciwnie? A wśród ukochanych publicystów kaczyzmu typu Ziemkiewicz, Warzecha (niech będzie koniunkturalni kolesie, ale Ziemkiewicz wynosił Śniadka nie dlatego, że związkowiec tylko dlatego, że o Lechu ładnie mówił i jest dość antysalonowy) etc. lansuje któryś państwo bardziej egalitarne, socjalne, pisze o redystrybucji lub wykluczeniu? Czy tam funkcjonuje refleksja nad kapitalizmem w Polsce i jego działaniem inna niż ewentualnie nie działa, bo nie jest dość tru, albo postkomuna się uwłaszczyła z eSBekami i to dlatego? Kaczor rzuci na rynek becikowe czy poględzi o dodatku drożyźnianym dla paru punktów procentowych. Zgoda. Ale czy oni nie krytykują salonu nie za to, że jest zamożny, tylko za to, że jest „wykorzeniony”? Przecież wszystko co oni proponują „ludowi” to poczucie wspólnoty pod krzyżem pod Pałacem, a nie lepszą redystrybucję, bo potem przyjdzie Gilowska i kto wie może 3 X 15 % już zrobi? To klasyczny backlash, jak z Thomasa Franka IMO, czyli ściema. Wildstein współczujący ludowi z pozycji obniżonych przez Gilowską podatków o gigantycznych dochodów z prezesowania, a przy okazji propagujący denializm w interesie globalnego rynku.

  28. 26/03/2011 o 12:21 am

    @Zamorano – z jednej strony pacjenci się w psychiatryku non stop wzajemnie przekonują, że Kaczor to tak naprawdę liberał, bo obniżył podatki składkę rentową (a obniżył, bo była koniunktura i nic nie budował), ale też z drugiej strony przynajmniej część z nich płacze na myśl o prywatyzacji szpitali. Ja tam widzę dwa typy: nacjonalistów liberałów i nacjonalistów socjalistów, zwanych dla picu chadekami.

    @Quasi – a czytałeś „Szaleństwo w religiach świata” Jacka Sieradzana? Ja się powoli zbieram.

    Tutaj fragmenty

    http://niniwa2.cba.pl/sieradzan_szalenstwo_w_religiach_swiata_2.htm

  29. Quasi
    26/03/2011 o 12:27 am

    @ kashmir

    He he

    (…)

    He he he

    I kto to mówi, pogromco ‘kołtunów’? :)

    Po pierwsze: Jeśli nawet, to co z tego? Błąd logiczny tu quoque?

    Po drugie: Ty też jesteś tak betonowo zaimpregnowany na wiedzę, jak ci, z których zwykłeś się naśmiewać? Bo w sprawie „kołtuna” już tyle czasu&wysiłku poświeciłem na wbijanie Ci faktów do głowy, że jeśli to nie poskutkowało, to chyba nie dyskusji Ci trzeba, tylko kowala…
    A jeśli chodzi o fałszywą dychotomię w kontekście spojrzenia na scenę polityczną, to zapewne niełatwo znaleźć człowieka, którego spojrzenie byłoby dalsze od (fałszywej) dychotomiczności niż moje. O czym byś wiedział, gdybyś np. przeczytał ten mój komentarz (i 2 zawarte w nim linki) – nota bene, skierowany imiennie do Ciebie (jako do 3. autora).

  30. Quasi
    26/03/2011 o 4:09 am

    @ Zamorano

    Quasi, ale dlaczego takim postawom ulegają w Polsce tak często potencjalnie fajni ludzi?

    Jakim postawom? Bestialskim-bezideowym czy bestialskim-uideologizowanym, czyli prawicowym? No i kto to są „fajni ludzie”, jak się orzeka o „fajności” i czemu uważasz, że bycie „fajnym” ma wykluczać bycie bestią [ponoć strasznie fajny był też Pol Pot i Idi Amin]?

    Kanazawa Satoshi [abstrahujmy od tego, że to generalnie bałwan i mentalny korwinista, więc jego rewelacje lepiej przyjmować ze szczególną rezerwą] zaproponował takie just-so-story, że ogólnie pojęta prawicowość ma być dla człowieka stanem „pierwotnym”, opartym na pierwotnych, adaptacyjnych mechanizmach psychicznych, „instynktach”, podczas gdy lewicowość to bardziej „sztuczny” produkt socjalizacji, w który popaść tym łatwiej, im jest się bardziej inteligentnym (co miałoby tłumaczyć rzekome różnice w statystykach inteligencji między prawicowcami i lewicowcami, a także rzekome zdominowanie przez lewicę instytucji akademicko-intelektualno-artystycznych).
    Ponadto Jost et al. piszą, że przyrost postaw prawicowych [przyrost patriotyzmu i wrogości wobec krytyków narodu, przekonanie o wyjątkowej słuszności własnej religii, silniejsze poparcie dla tradycyjnych ról płciowych, większą chęć ustanawiania norm, przyrost myślenie wg stereotypów i przyrost chęci do agresywnego odpowiadania na działania jednostek lub grup postrzeganych jako zagrożenie dla kultury/światopoglądu] – zarówno na poziomie jednostek jak i społeczeństw – często obserwujemy w sytuacjach zagrożenia, zwłaszcza śmiercią. Podobny efekt mają ponoć wywoływać też czynniki powodujące obciążenie poznawcze umysłu, takie jak picie alkoholu, co może być związane ze wspomnianą już prostotą myślenia prawicowego.
    No i jeśli popatrzysz na historię ludzkości, to dojrzysz więcej lewicowości czy prawicowości?

    Tak więc, jeśli w tym wszystkim jest jakaś prawda, to nie powinieneś pytać, dlaczego jacyś (fajni) ludzie stają się bestiami/prawicowcami, lecz odwrotnie – jakim cudem pewni (fajni) ludzie nie stają się bestiami/prawicowcami… Bo to niebycie bestią/prawicowcem jest czymś niezwykłym, dla człowieka „nienaturalnym”. W podobnym tonie opisuje świat Steven Pinker w swoim wykładzie:

    – Steven Pinker, „Myth of violence” (czas trwania ok. 19 min.)

    Fajni i ludzcy jeszcze rok, dwa lata temu, zamieniają się w zombie, które nie zdają sobie sprawy, że zaczynają głosić treści jawnie faszystowskie? (…)

    Co konkretnie masz na myśli? Np. takie młode_wykształcone_z_wielkich_miast, wrażliwe, otwarte i tolerancyjne bywalczynie modnych lewicowo-antyrasistowskich klubów, które po zarażeniu HIV przez Simona Mola zaczynają w mediach bredzić o murzyńsko-islamskim spisku? Takich profesorów UW piszących do gazet apele o (kaczystowską) Prawdę? Taką młodą_wykształconą_z_wielkich_miast, a przy tym członkinię MENSY, Katarzynę „Katarynę” Sadło, która za sprawą „Afery Rywina” przejrzała na oczy? Takich wypowiadających posłuszeństwo Tuskowi celebrytów jak Kukiz czy ten facet z Playboya? Takich nagle spoważniałych i nawróconych na kaczyzm satyryków jak Rosiewicz, Rewiński i Jan Pietrzak [serdecznie polecam tę balladę, jeśli jeszcze nie widzieliście]?

    Lata zwulgaryzowanego paradygmatu neoliberalnego? Atrofia empatii jako koszt transformacji? Korwinizm w memosferze?

    Jak wyżej – nie szukaj przyczyn „choroby”, bo tu nie masz do czynienia z „chorobą”, tylko z „normalnością”. To lewactwo jest „chorobą” i lepiej zastanawiać się jaki cud sprawia, że niektórzy ludzie na nią zapadają oraz jaką metodą można osłabiać odporność społeczeństwa, by efektywniej się zarażało i ciężej chorowało…

    (…) Postawy egalitarne są obecnie w popularnym obiegu idei i informacji w Polsce flekowane jako „mentalna komuna” oraz „urawiłowka”.

    I przy tym tropiciele „komuny” wykazują bardzo wysoką czujność, wrażliwość i determinację do przeciwdziałania [ostatnio sam doświadczyłem tego u Trystero, patrz tu: komentarze 50-53].

  31. Quasi
    26/03/2011 o 6:46 am

    @ armatus

    Quasi, kaczystowskie prawactwo nie jest elitarystyczne, elitaryzm to jest to, co ich najbardziej wkurwia (…)

    Po pierwsze: Przyjrzyj się mojej definicji elitaryzmu (najlepiej na tej mapie): elitaryzm to nie tylko hołubienie nierówności ekonomiczno-klasowych, elitaryzm to hołubienie jakichkolwiek zastanych nierówności społecznych, czyli sytuacji, gdy jakaś grupa ludzi jest formalnie bądź nieformalnie uprzywilejowana względem jakiejś innej grupy, tudzież – jakaś grupa jest dyskryminowana względem innej grupy. W tym sensie elitarystyczny jest też rasizm/etnocentryzm (uprzywilejowanie/dyskryminacja ze względu na biologiczną genealogię), teokracja/fundamentalizm/bigoteria (uprzywilejowanie/dyskryminacja ze względu na wyznanie), nacjonalizm/patriotyzm/szowinizm (uprzywilejowanie/dyskryminacja ze względu na pochodzenie/obywatelstwo), patriarchalizm/mizoginia (uprzywilejowanie/dyskryminacja ze względu na płeć), rodzinocentryzm (dyskryminacja dzieci), zoosadyzm/speciesism (uprzywilejowanie/dyskryminacja ze względu na przynależność gatunkową), „punishyzm” (opowiadanie się za prawnym zamordyzmem i drakońskimi karami; dyskryminacja przestępców) etc.

    Po drugie: Populizm nie jest ideowo pro-egalitarystyczny i anty-elitarystyczny. Populistyczne hasła z zasady nie mają trafiać do altruistów chcących więcej/równiej dla wszystkich, populistyczne hasła z zasady mają trafiać do egoistów chcących więcej dla siebie. A egoistą można być bez względu na aktualną sytuację majątkową.
    Myślisz, że wielu z tych autentycznie biednych i skrzywdzonych roszczeniowców, jeśli jakimś cudem uda się im (bądź ich potomkom) dorobić, staje się pro-egalitarystycznymi altruistami (no i czy altruistycznymi egalitarystami są w swoim codziennym biednym życiu wśród sobie podobnych?)? Ja myślę, że niekoniecznie. Myślisz, że związkowcy walczący o interesy swojej grupy zawodowej często bezinteresownie przejmują się interesami innych grup zawodowych? Ja myślę, że niekoniecznie. Populistyczno-socjalne hasła Hitlera trafiały tylko do tych, często autentycznie biednych, co chcieli by żyło się lepiej wszystkim? Myślę, że niekoniecznie.

    Po trzecie: Myślę, że polską prawicę da się zgrubnie podzielić na 4 różne zbiory, przy czym są to zbiory częściowo na siebie nachodzące (oraz zapewne nachodzące też na jakieś zbiory poniekąd nie-prawicowe, np. „socjalizm”/”antyliberalizm”).
    Kaczyzm to projekt populistyczny, sam w sobie cyniczny i bezideowy. Jedyna stała rzecz, którą on oferuje, to paranoiczne poczucie (i) wspólnoty/tożsamości (które to poczucie także potrafi zwalniać z myślenia i odpowiedzialności), (ii) moralnej wyższości oraz (iii) skrzywdzenia&oblężenia przez potężnego i ultymatywnie złego Wroga, które to poczucie z jednej strony zwalnia z poczucia odpowiedzialności za własne niepowodzenia, a z drugiej – usprawiedliwia część własnej nikczemności, jeśli da się ją przedstawić jako „słusznie” wymierzoną we Wroga (względnie – zdrajcę). Czyli jedność w nienawiści, pysze, krzywdzie, oblężonej twierdzy i odwetowej agresji. Pod tym względem kaczyzm nie wyróżnia się niczym szczególnym – podobne profity oferują partycypantom wszystkie grupy paranoiczne, obojętne czy prawicowe, czy lewicowe.
    Pod tym jednym paranoicznym parasolem, który oferuje kaczyzm, mogą się tłoczyć ludzie o poza tym skrajnie różnych przekonaniach i interesach. Tak więc znajdziemy tam zapewne i socjalistów-antyliberałów (choć niekoniecznie altruistów-egalitarystów – patrz wyżej) [np. związkowcy „Solidarności”, biedne moherowe babcie itp.], i „umiarkowanych” proeuropejskich chadekoidów [np. (dawniej) Marcinkiewicz, obecne PJN], i obłąkanych antykomunistów [np. Macierewicz, Wildstein], i kołtunów [np. (dawniej) Marek Jurek z ferajną, wielu frondziarzy pokroju Terlikowskiego itp.], i faszyzujących szowinistów/żydożerców [np. rydzykowcy], i skrajnych pro-kapitalistów [np. Zyta, Warzecha, Ziemkiewicz, a nawet korwinistyczny Nicpoń i pełzające u jego stóp sKorwinsyny], i inne dziwadła [np. monarchista poseł Górski]. Oprócz tego z pewnością też całe masy w gruncie rzeczy bezideowych karierowiczów liczących na różne polityczne i okołopolityczne frukta [np. prawicowi publicyści tacy jak Ziemkiewicz czy różne spady z PSL (np. Kuźmiuk, Wojciechowski), Samoobrony (np. Czarnecki, Mojzesowicz) i LPR (np. Bogusław Kowalski)].
    Podejrzewam, że ze względu na ten eklektyzm członków, sympatyków i elektoratu oraz bezideowość (paranoicznego) rdzenia – ale także ze względu na skoncentrowanie głównie na kwestiach personalno-osobistych (co poniekąd jest związane z paranoją) – PiS jest partią merytorycznie dość nieobliczalną.

    Po czwarte: Zauważ też, że kaczystowski (pozorny) anty-elitaryzm raczej nie jest antykapitalistyczny. On obecną ekonomiczną elitę atakuje ze względów personalnych, a nie systemowych. Elitogenny kapitalizm wychodzi tu na moralnie nieskalany, a wszystkie związane z nim niedogodności mają być wyłącznie efektem tego, że wakat elity nieuczciwie obsadzili nieodpowiedni ludzie, pomioty uwłaszczenia nomenklatury, złodziejskiej prywatyzacji, rozgrabienia/rozsprzedania majątku narodowego, patologicznych związków polityczno-biznesowych, penetracji obcych agentur, sitw, kumoterstwa, korupcji, afer – a wszystko to pod nadzorem esbecko-polityczno-biznesowo-mafijnego Układu i pod patronatem michnikowszczyny. A także wina tego, że nam sąsiedzi i ich namiestnicy wymordowali lub wypędzili Elity Prawdziwe, katolickie i genetycznie patriotyczne, a na ich miejscu ustawili usłużne sobie łże-elity z awansu, złożone z produktów czworaków i podejrzanych podwórek czyli potomków kmiotów, fornali, złodziei, konfidentów, dziwek i alfonsów (o tych 5 ostatnich przekonuje nas choćby Artur M. Nicpoń). „System wspaniały, tylko ludzie kurwy.”
    Naziści też byli antykapitalistycznie głównie dlatego, że w zastanych kapitalistach widzieli spiskujących Żydów.

    Kaczystowskie prawactwo reprezentuje typowy dla Polaków pogląd „nie chcę być lepszy od innych, chcę żeby inni nie byli lepsi od mnie”.

    To taki pogląd w ogóle istnieje? I w dodatku ma być typowo Polski? Bardzo wątpię.

    Ludziom generalnie (a nie tylko „typowym Polakom”) zależy na tym, by się pozytywnie wyróżniać, a że wyróżnianie jest z natury rzeczy względne, może być uzyskane albo poprzez (i) polepszenie siebie w stosunku do innych, albo poprzez (ii) pogorszenie innych w stosunku do siebie. Z samego tego punktu widzenia – tj. z perspektywy celu w postaci samego pozytywnego wyróżniania się – obie drogi są równie dobre, choć z punktu widzenia bezwzględnego zaspokojenia potrzeb z dolnych partii piramidy Masłowa oczywiście lepsza jest opcja „(i)”. Ale jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma…

  32. Anonim
    26/03/2011 o 7:51 am

    Quasi :

    Po drugie: Ty też jesteś tak betonowo zaimpregnowany na wiedzę, jak ci, z których zwykłeś się naśmiewać? Bo w sprawie „kołtuna” już tyle czasu&wysiłku poświeciłem na wbijanie Ci faktów do głowy, że jeśli to nie poskutkowało, to chyba nie dyskusji Ci trzeba, tylko kowala…

    Właściwie to idealnie opisałeś w tej dyskusji siebie. Gościa który po waleniu młotem do głowy np. mojego stosunku do kary śmierci konkluduje: „no właśnie – dyszysz żądzą krwi i chęcią zemsty”.

    Misiu, no przejrzyj wreszcie na oczy, że jesteś zaczadziałym hardkorowym lewackim ideologiem (hardkorowym nie w tym sensie, że chcesz budować gułagi i komory gazowe, ale w tym, że masz drobiazgowo przemyślaną strategię życia dla każdego pojedynczego człowieka na planecie, na sześć pokoleń do przodu, z uwzględnieniem wszystkich potencjalnych futurystycznych udogodnień technicznych do realizacji Wielkiego Planu) i dlatego napotkawszy sugestię pt.: „a weźże się ode mnie odpierdol” dobudowujesz do tego godną Ciebie swoją wielkością projekcję szeregu ‚plugawych prawackich cech’ niechętnego uczestniczyć w Twoim Wielkim Planie osobnika.

    Jeszcze lepiej niż ze mną widać to po Twoich gadkach z qatrykiem. Może dlatego, że mnie znasz z bojów z kaczystami czy kreacjonistami, a jego nie, więc ze mną masz trochę większy zgryz z upchnięciem mnie w odpowiedni ‚pakiet ideologiczny’. Tymczasem qatryk jest chyba jeszcze mniej zideologizowany czy ‚kołtuński’ niż ja (np. potrafi gadać z anarcholewakami, gdy ja dostaję rozstroju żołądka po przeczytaniu 3 liter).

    A jeśli chodzi o fałszywą dychotomię w kontekście spojrzenia na scenę polityczną, to zapewne niełatwo znaleźć człowieka, którego spojrzenie byłoby dalsze od (fałszywej) dychotomiczności niż moje.

    To może nawet jest prawda, ale jakie znaczenie ma tu spojrzenie na „scenę polityczną”? Scena polityczna w demokracji zawsze zawierać będzie 80%+ populizmu, bo to niemalże prawo fizyki. Dlatego dla każdego człowieka o trochę nadprzeciętnej zdolności refleksji polityczna oferta to zestaw mniejszych lub większych zeł. Czyli niewielkie pole do popisu dla szukania dychotomii.

    Tu mała uwaga – wiem, że klasyfikujesz mnie jako ‚korwinistę’, więc może jako ciekawostkę potraktujesz moją deklarację, że przy następnych wyborach raczej na pewno nie zagłosuję na UPR czy inny ewentualny twór Korwina. To tak a’propos ‚politycznych dychotomii’.

    Generalnie – wszystkie Twoje linkowane dyskusje, łącznie z linkami tamże, czytałem. I wciąż pozostajesz dla mnie wzorem emocjonalnych uprzedzeń wobec dyskutantów i kreowania dychotomii. To przykre, jak mało w Tobie zdolności autorefleksji. Ale prawda jest taka, że masz swój meta-podział świata i to po prostu wali po oczach – dla Ciebie taki Orliński to może i egoistyczny bufon, ale „swój”, a taki qatryk to może sympatyczny pięknoduch, ale „kołtun”.

  33. kashmir
    26/03/2011 o 7:51 am

    Quasi :

    Po drugie: Ty też jesteś tak betonowo zaimpregnowany na wiedzę, jak ci, z których zwykłeś się naśmiewać? Bo w sprawie „kołtuna” już tyle czasu&wysiłku poświeciłem na wbijanie Ci faktów do głowy, że jeśli to nie poskutkowało, to chyba nie dyskusji Ci trzeba, tylko kowala…

    Właściwie to idealnie opisałeś w tej dyskusji siebie. Gościa który po waleniu młotem do głowy np. mojego stosunku do kary śmierci konkluduje: „no właśnie – dyszysz żądzą krwi i chęcią zemsty”.

    Misiu, no przejrzyj wreszcie na oczy, że jesteś zaczadziałym hardkorowym lewackim ideologiem (hardkorowym nie w tym sensie, że chcesz budować gułagi i komory gazowe, ale w tym, że masz drobiazgowo przemyślaną strategię życia dla każdego pojedynczego człowieka na planecie, na sześć pokoleń do przodu, z uwzględnieniem wszystkich potencjalnych futurystycznych udogodnień technicznych do realizacji Wielkiego Planu) i dlatego napotkawszy sugestię pt.: „a weźże się ode mnie odpierdol” dobudowujesz do tego godną Ciebie swoją wielkością projekcję szeregu ‚plugawych prawackich cech’ niechętnego uczestniczyć w Twoim Wielkim Planie osobnika.

    Jeszcze lepiej niż ze mną widać to po Twoich gadkach z qatrykiem. Może dlatego, że mnie znasz z bojów z kaczystami czy kreacjonistami, a jego nie, więc ze mną masz trochę większy zgryz z upchnięciem mnie w odpowiedni ‚pakiet ideologiczny’. Tymczasem qatryk jest chyba jeszcze mniej zideologizowany czy ‚kołtuński’ niż ja (np. potrafi gadać z anarcholewakami, gdy ja dostaję rozstroju żołądka po przeczytaniu 3 liter).

    A jeśli chodzi o fałszywą dychotomię w kontekście spojrzenia na scenę polityczną, to zapewne niełatwo znaleźć człowieka, którego spojrzenie byłoby dalsze od (fałszywej) dychotomiczności niż moje.

    To może nawet jest prawda, ale jakie znaczenie ma tu spojrzenie na „scenę polityczną”? Scena polityczna w demokracji zawsze zawierać będzie 80%+ populizmu, bo to niemalże prawo fizyki. Dlatego dla każdego człowieka o trochę nadprzeciętnej zdolności refleksji polityczna oferta to zestaw mniejszych lub większych zeł. Czyli niewielkie pole do popisu dla szukania dychotomii.

    Tu mała uwaga – wiem, że klasyfikujesz mnie jako ‚korwinistę’, więc może jako ciekawostkę potraktujesz moją deklarację, że przy następnych wyborach raczej na pewno nie zagłosuję na UPR czy inny ewentualny twór Korwina. To tak a’propos ‚politycznych dychotomii’.

    Generalnie – wszystkie Twoje linkowane dyskusje, łącznie z linkami tamże, czytałem. I wciąż pozostajesz dla mnie wzorem emocjonalnych uprzedzeń wobec dyskutantów i kreowania dychotomii. To przykre, jak mało w Tobie zdolności autorefleksji. Ale prawda jest taka, że masz swój meta-podział świata i to po prostu wali po oczach – dla Ciebie taki Orliński to może i egoistyczny bufon, ale „swój”, a taki qatryk to może sympatyczny pięknoduch, ale „kołtun”.

  34. cyncynat
    26/03/2011 o 10:08 am

    kashmir :
    [ciaach]

    moze idz poplakac/pospamowac sobie gdzie indziej?

  35. kashmir
    26/03/2011 o 3:33 pm

    cyncynat :

    kashmir :
    [ciaach]

    moze idz poplakac/pospamowac sobie gdzie indziej?

    Może pospierdalaj?

  36. cyncynat
    26/03/2011 o 7:44 pm

    kashmir :

    cyncynat :

    kashmir :
    [ciaach]

    moze idz poplakac/pospamowac sobie gdzie indziej?

    Może pospierdalaj?

    kashmir :

    cyncynat :

    kashmir :
    [ciaach]

    moze idz poplakac/pospamowac sobie gdzie indziej?

    Może pospierdalaj?

    ale twoje zale do Quasiego nikogo nie interesuja.
    poza tym: im wiecej piszesz, tym bardziej przekonuje sie, ze Quasi wcale nie przesadza ze swoimi opiniami nt ciebie (i nt innych korwninistow).

  37. kashmir
    26/03/2011 o 8:11 pm

    cyncynat :

    kashmir :
    cyncynat :
    kashmir :[ciaach]

    moze idz poplakac/pospamowac sobie gdzie indziej?

    Może pospierdalaj?

    kashmir :

    cyncynat :
    kashmir :[ciaach]

    moze idz poplakac/pospamowac sobie gdzie indziej?

    Może pospierdalaj?

    ale twoje zale do Quasiego nikogo nie interesuja.poza tym: im wiecej piszesz, tym bardziej przekonuje sie, ze Quasi wcale nie przesadza ze swoimi opiniami nt ciebie (i nt innych korwninistow).

    Znaczy co, nie załapałeś o co chodzi z tym pospierdalaniem?

  38. cyncynat
    26/03/2011 o 8:24 pm

    kashmir :

    ziew. to jednak nieuleczalne.

  39. Quasi
    26/03/2011 o 9:07 pm

    @ kashmir

    Prawdę mówiąc, to nawet nie wiem na co konkretnie się skarżysz.

    Przecież wiesz, że znam Twoje poglądy, a czasem także ich mentalne podłoże. Przecież wiesz, że poprawnie je referuję i lokalizuje na tle innych poglądów. Przecież wiesz, co rozumiem przez „kołtunizm”, wg jakich kryteriów klasyfikuję poglądy jako „kołtuńskie”, no i wiesz które z Twoich poglądów i dlaczego spełniają moje kryteria „kołtuństwa”. A co najważniejsze – nie jesteś w stanie wskazać w tym żadnego konkretnego błędu, niczego co by mogło być uznane za krzywdzące przedstawianie Twoich przekonań. Tyle czasu o tym rozmawialiśmy i nie pokazałeś właściwie nic. Czyli sam nie wiesz co tak naprawdę Ci przeszkadza, jak histeryczka.

    Generalnie – wszystkie Twoje linkowane dyskusje, łącznie z linkami tamże, czytałem. I wciąż pozostajesz dla mnie wzorem emocjonalnych uprzedzeń wobec dyskutantów i kreowania dychotomii.

    W takim razie wypada mi współczuć poważnych dysfunkcji poznawczych, bo jeśli widzisz tam jakieś „uprzedzenia i kreowania dychotomii”, to znaczy, że nic z tego nie rozumiesz. To tym bardziej dziwne, skoro to co tam pisze jest tak wyraźne i tak rażąco sprzeczne z Twoimi oskarżeniami, że powinno być dostrzegalne dla przeciętnego absolwenta szkoły specjalnej. Może zatem przytłacza Cię ilość tego co piszę, tj. po przekroczeniu pewnej progowej długości komentarza przestajesz ogarniać jego treść? Tak jak ciemny jak tabaka w rogu o północy średniowieczny czy starożytny chłop, który ponoć był do tego stopnia przytłaczany megalomanią i wystawnością otoczenia monarchów, arystokratów i kapłanów (stroje, pałace, piramidy, świątynie, sługi, armie, pokłony, klejnoty, niezrozumiały język, pieśni etc.), że aż przestawał w nich dostrzegać realne cechy ludzkie, a zaczynał widzieć wyimaginowane cechy boskie?

    Misiu, no przejrzyj wreszcie na oczy, że jesteś zaczadziałym hardkorowym lewackim ideologiem (hardkorowym nie w tym sensie, że chcesz budować gułagi i komory gazowe, ale w tym, że masz drobiazgowo przemyślaną strategię życia dla każdego pojedynczego człowieka na planecie, na sześć pokoleń do przodu, z uwzględnieniem wszystkich potencjalnych futurystycznych udogodnień technicznych do realizacji Wielkiego Planu)

    Nonsens. Jest dokładnie odwrotnie – nie mam żadnego planu przemyślanego nawet na elementarnym poziomie ogólności i otwarcie o tym piszę.

    i dlatego napotkawszy sugestię pt.: „a weźże się ode mnie odpierdol”

    Ale tę sugestię to rzekomo napotykam w kontekście:
    (i) Mojego rzekomego nękania „wolnościowców” spamerskimi/trollerskimi krytykancko-upierdliwymi komentarzami?
    (ii) Mojego deklarowanego poparcia dla idei ograniczania „wolnościowej wolności”?

    Jeśli chodzi o „(i)”, to nie wiem czy w życiu zdarzyło mi się choćby z 15 razy zostawić komentarz na blogu „wolnościowca” [u Ciebie na blogu komentować/dyskutować zdarzyło mi się chyba tylko raz; u qatryka i elGuapo chyba odpowiednio 1 i 2 razy i to tylko w odpowiedzi na imienne odniesienie się w notce do mojej osoby; u Nicponia komentowałem chyba ze 4 razy, z raz u Grim Sfirkowa, Kirkera i na blogu stowarzyszenia KoLiber – więcej grzechów nie pamiętam] i czy choćby z 5 razy wynikła z tego jakaś dłuższa dyskusja. A przy tym nie przypominam sobie, bym kiedykolwiek od gospodarza „wolnośiowego” blogu usłyszał, żebym się wynosił.
    Ogromna większość moich konfrontacji z „wolnościowcami” miała miejsce na blogach nie-wolnoświowych czy kontra-wolnościowych (czasem nawet w miejscach z polityką i ideologią polityczną nie mających nic wspólnego), na które to oni natrętnie się złażą i monotematycznie spamują swoimi wyświechtanymi obsesjami i idee fixe. To właśnie ta ich upierdliwa wszechobecność sprawiła, że zacząłem się niezdrowo interesować tą społeczną psychopatologią.

    Jeśli chodzi o „(ii)”, to „wolnościowcy” swój apel o „odpierdolenie się od nich” kierują przecież nie specyficznie do mnie, lecz do prawie całego świata – wszak z 99% ludzi się do nich „przypierdala” swoim poparciem dla obciążeń fiskalnych, własności publicznej, kontroli rynku, istnienia przepisów ruchu drogowego (w tym – obowiązku zapinania pasów), zakazu bicia „własnych” dzieci, swobodnego posiadania broni palnej czy handlu heroiną. „Wolnościowość” to wręcz mizantropia.

    To może nawet jest prawda, ale jakie znaczenie ma tu spojrzenie na „scenę polityczną”? Scena polityczna w demokracji zawsze zawierać będzie 80%+ populizmu, bo to niemalże prawo fizyki. Dlatego dla każdego człowieka o trochę nadprzeciętnej zdolności refleksji polityczna oferta to zestaw mniejszych lub większych zeł. Czyli niewielkie pole do popisu dla szukania dychotomii.

    Może powinienem nazwać to nie „sceną polityczną” tylko „spektrum politycznym”. W każdym razie chodziło mi o to, co wyraziłem na swoich „mapach”: TU i TU.

    Tam masz autentycznie wyznawane poglądy/idee, a nie pragmatyczne wybory motywowane politycznym „mniejszym złem”. A że opisuję to za pomocą kontinuum, i to co najmniej 6-wymiarowego, oraz za pomocą częściowo nachodzących na siebie zbiorów, to Twój zarzut dychotomii brzmi po prostu groteskowo.

    Gościa który po waleniu młotem do głowy np. mojego stosunku do kary śmierci konkluduje: „no właśnie – dyszysz żądzą krwi i chęcią zemsty”.

    Po pierwsze: Samo poparcie dla kary śmierci (w obecnych realiach) jest poglądem spełniającym moje kryteria kołtuństwa.
    Co tu niby nie w porządku?

    Po drugie: Konkluduję, że Twoje gorliwe poparcie dla kary śmierci wynika stąd, że Ty przestępców (tych, dla których karę śmierci przewidujesz) dehumanizujesz, tj. życie przestępcy cenisz niżej niż życie jego (potencjalnej) ofiary. A podłoża tej dehumanizacji dopatruję się w najbardziej oczywistym miejscu – w standardowym mentalnym upodobaniu dla zemsty i altruistic punishment.
    Co tu niby nie w porządku?

    Po trzecie: Konkluduję także, że Twoje racjonalizacje, za pomocą których starasz się odsunąć od siebie (BTW – zupełnie nie rozumiem dlaczego) ślady dehumanizacji przestępców i mentalności mścicielskiej – tj. wmawianie mi, że karę śmierci popierasz tylko z troski o ludzkie życie podsycanej obawą przed recydywą zbrodniarzy i zbrodniami popełnianymi przed nich za kratami lub po ucieczkach z więzienia – są skrajnie niewiarygodne. A są skrajnie niewiarygodne, gdyż są skrajnie niespójne/niekonsekwentne z resztą głoszonych przez Ciebie poglądów. Gdybyś faktycznie kierował się troską/obawami o ludzkie życie, to:
    (i) Zamiast domagać się mordowania morderców, powinieneś się domagać mordowania „ludzi potencjalnie szczególnie niebezpiecznych”. A że nie każdy morderca jest „człowiekiem potencjalnie szczególnie niebezpiecznym”, podobnie jak nie każdy, kto żadnego morderstwa (jeszcze) nie popełnił „potencjalnie szczególnie niebezpieczny” nie jest, więc przy Twoim typowaniu ludzi na szafot fakt dopuszczenia się morderstwa sam w sobie nie powinien mieć żadnego znaczenia.
    (ii) Nie mógłbyś być „wolnościowcem”, wszak życie w opiewanej przez Ciebie „wolnościowej” utopii – pozbawionej redystrybucji dochodu, świadczeń publicznych (zdrowotnych, edukacyjnych, częściowo też obronnych), protekcji socjalnej, kontroli bezpieczeństwa dóbr i usług świadczonych na wolnym rynku, ochrony środowiska, kodeksu ruchu drogowego, ochrony człowieka przed jego własną głupotą/niewiedzą/lekkomyślnością, ale przy tym swobodnie dającej ludziom broń, heroinę i (niemal)totalitarną władzę nad swoimi dziećmi (a także niebezpieczeństwa związane z powszechnością dostępu do papierosów, samochodów itp.) – naraża ludzi na o wiele więcej o wiele bardziej prawdopodobnych zagrożeń, niż śmierć z ręki nie skazanego na stryczek/dożywocie recydywisty albo więziennego mordercy czy zbiega.
    Co tu niby nie w porządku?

    Tu mała uwaga – wiem, że klasyfikujesz mnie jako ‘korwinistę’, więc może jako ciekawostkę potraktujesz moją deklarację, że przy następnych wyborach raczej na pewno nie zagłosuję na UPR czy inny ewentualny twór Korwina. To tak a’propos ‘politycznych dychotomii’.

    Ta uwaga jest zupełnie zbędna i nie na miejscu. Tak naprawdę dopóki dość niedawno nie znalazłem Twoich komentarzy, w których wprost sławisz Korwina, dopóty nie podejrzewałem Cię jakoś szczególnie o osobiste sympatyzowanie z nim i głosowanie na niego, a mimo tego nazywałem Cię „korwinistą”. Dlaczego? Otóż dlatego, że – jak wielokrotnie wyjaśniałem – terminu „korwinizm” używam w charakterze generic trademark [szerzej pisałem o tym np. tutaj („Ad 2”)].

    Jeszcze lepiej niż ze mną widać to po Twoich gadkach z qatrykiem. Może dlatego, że mnie znasz z bojów z kaczystami czy kreacjonistami, a jego nie, więc ze mną masz trochę większy zgryz z upchnięciem mnie w odpowiedni ‘pakiet ideologiczny’. Tymczasem qatryk jest chyba jeszcze mniej zideologizowany czy ‘kołtuński’ niż ja (np. potrafi gadać z anarcholewakami, gdy ja dostaję rozstroju żołądka po przeczytaniu 3 liter).

    Ja qatrykowi stawiałem zarzut „kołtuństwa” chyba tylko w kontekście jego poglądów na aborcję/ludzie zarodki – w tej chwili nie przypominam sobie żadnego innego jego kołtuńskiego poglądu. Tak czy inaczej, Ciebie uważam za wyraźnie większego kołtuna niż jego.

    Ale prawda jest taka, że masz swój meta-podział świata

    Mam i jest on biegunowo odległy od dychotomiczności. Wszak ma postać wielowymiarowego kontinuum i częściowo nakładających się zbiorów.

    i to po prostu wali po oczach – dla Ciebie taki Orliński to może i egoistyczny bufon, ale „swój”, a taki qatryk to może sympatyczny pięknoduch, ale „kołtun”.

    To już wyłącznie Twoje urojenia.

    1. W ogóle nie stosuje kategorii „swój” i nawet nie potrafię sobie jej wyobrazić.

    2. W qatryku nie widzę nic, co bym był skłonny skojarzyć z „pięknoduchem”. On jawi mi się bardziej jako pospolity zdegenerowany moralnie prostak-egoista i bezduszny mizantrop, dla którego największym powodem do dumy i ultymatywnym celem jest zatopienie się w najprymitywniejszym konsumpcjonizmie typu odurzenie alkoholowo-narkotykowe i perwersyjne seksualne orgie. Ktoś taki na pewno nie mógłby w moich oczach wyglądać na kogoś sympatycznego, podobnie jak bufon-Orliński. Obaj są dla mnie antypatyczni i w realu żadnego z nich nie chciałbym choćby patykiem tknąć.

  40. kashmir
    26/03/2011 o 10:11 pm

    Quasi :@ kashmirPrawdę mówiąc, to nawet nie wiem na co konkretnie się skarżysz.

    Skarżę się na niedobry, politpoprawny i zlewaczały świat.

    A Ty nie pierdol, Quasi, tylko zwalczaj (zniuansowane) prawactwo!

  41. 26/03/2011 o 10:18 pm

    kashmir :

    Quasi :@ kashmirPrawdę mówiąc, to nawet nie wiem na co konkretnie się skarżysz.

    Skarżę się na niedobry, politpoprawny i zlewaczały świat.

    A Ty nie pierdol, Quasi, tylko zwalczaj (zniuansowane) prawactwo!

    Łochochochocho, a powiedz prawdę, kashmir, strasznie cierpisz? Bo na moje to pewnie nieźle zarabiasz w korpo, masz ładną kobitkę (ślinili się Twoi kumple z P24 wspominając urodzinki salonu), nie wiem, może jakieś dzieci i w rzeczywistości jedynie co bierze to wkurw, bo się naczytałeś za dużo denialistów globalnego ocieplenia :) Gdybyś jeszcze był jakimś nękanym przedsiębiorcą przez skarbówkę…

  42. kashmir
    26/03/2011 o 10:48 pm

    galopujący major :

    kashmir :
    Quasi :@ kashmirPrawdę mówiąc, to nawet nie wiem na co konkretnie się skarżysz.

    Skarżę się na niedobry, politpoprawny i zlewaczały świat.A Ty nie pierdol, Quasi, tylko zwalczaj (zniuansowane) prawactwo!

    Łochochochocho, a powiedz prawdę, kashmir, strasznie cierpisz? Bo na moje to pewnie nieźle zarabiasz w korpo, masz ładną kobitkę (ślinili się Twoi kumple z P24 wspominając urodzinki salonu), nie wiem, może jakieś dzieci i w rzeczywistości jedynie co bierze to wkurw, bo się naczytałeś za dużo denialistów globalnego ocieplenia :) Gdybyś jeszcze był jakimś nękanym przedsiębiorcą przez skarbówkę…

    Zaprawdę powiadam Ci, żadne ziemskie i doczesne uciechy nie osłodzą mi goryczy egzystencjalnego bólu na widok świata staczającego się w lewacką Otchłań…

    A poważniej – wiem, że blogowanie na Psychiatryku (nawet doraźne i z dystansem) obciąża i że tym samym trudniej pojąć, że motywacja bo blogowania niekoniecznie musi leżeć w lobbingu we własnym interesie… Cóż, jak pamiętam, Nicpoń (ten już nawrócony na kaczyzm) również wszelkie moje poglądy usiłuje wmurować w moją piramidę Masłowa, tyle że w tym celu dość komicznie i pokracznie konstruuje ją sobie we własnej łepetynie w oderwaniu od czegokolwiek (zresztą on chyba tak robi z całą percepcją wszechświata). Zatem, choć Twoja diagnoza jest o niebo trafniejsza, to, mimo wszystko, majorze, zaklinam Cię – nie idź tą drogą, to nie jest droga do pojęcia głębi umysłu tak niezwykłego i ekscentrycznego prawaka! ;)


    PS. Btw. – gdzie się ślinił i kto na ‚moją kobitkę’? Linki, cytaty!!! :)
    (no i oczywiście, że ładna jest, a raczej najpiękniejsza na świecie! ;) )

  43. 26/03/2011 o 10:56 pm

    Heh, ale ja nie twierdzę, że Ty z żalu blogujesz. Ja podejrzewam, że w przypadku, gdy sytuacja osobisto-materialna pozwala ci na relatywnie wygodne życie, to żale na lewactwo tego świata …

    My, relatywnie wygodnie żyjące lewki mamy gorzej, bo my mamy wpisane współczucie do słabszych, a wy egoizm, czyż nie? Choć, cholera wie, może i z definicji współczujecie płatnikom VAT?

  44. kashmir
    26/03/2011 o 11:02 pm

    galopujący major :Heh, ale ja nie twierdzę, że Ty z żalu blogujesz. Ja podejrzewam, że w przypadku, gdy sytuacja osobisto-materialna pozwala ci na relatywnie wygodne życie, to żale na lewactwo tego świata …My, relatywnie wygodnie żyjące lewki mamy gorzej, bo my mamy wpisane współczucie do słabszych, a wy egoizm, czyż nie? Choć, cholera wie, może i z definicji współczujecie płatnikom VAT?

    Jaki, kurwa, egoizm? To przecież my chcemy wyzwolić biedaków z ucisku Waszej lewackiej pseudo-altruistycznej urawniłowki tłumiącej ich potencjał, gaszącej motywację i tłamszącej kreatywność milionem regulacji, koncesji i zakazów!

  45. kashmir
    26/03/2011 o 11:03 pm

    [no i gdzie te linki?? :)]

  46. 26/03/2011 o 11:11 pm

    kashmir :

    galopujący major :Heh, ale ja nie twierdzę, że Ty z żalu blogujesz. Ja podejrzewam, że w przypadku, gdy sytuacja osobisto-materialna pozwala ci na relatywnie wygodne życie, to żale na lewactwo tego świata …My, relatywnie wygodnie żyjące lewki mamy gorzej, bo my mamy wpisane współczucie do słabszych, a wy egoizm, czyż nie? Choć, cholera wie, może i z definicji współczujecie płatnikom VAT?

    Jaki, kurwa, egoizm? To przecież my chcemy wyzwolić biedaków z ucisku Waszej lewackiej pseudo-altruistycznej urawniłowki tłumiącej ich potencjał, gaszącej motywację i tłamszącej kreatywność milionem regulacji, koncesji i zakazów!

    O i tu jest zabawna pułapka libertarianizmu, bo z jednej strony chcecie wyzwolić, a z drugiej, chcącemu nie dzieje się krzywda. Więc, jak owe chcące masy jednak chcą socjalu, to jak się kończy? Oskarżeniem o głupotę i demotfukrację;)

    Linków szukaj w wyszukiwarce na P24 urodziny salonu kashmir itp.

  47. kashmir
    26/03/2011 o 11:23 pm

    Majorze drogi, nijakiej pułapki nie ma, ale nie chcemy chyba zaczynać flejma, co nie? :)

    Zreasumowałbym tylko tak – argumenty emo z gatunku: „masz takie poglądy, bo nie obchodzi cię, że cierpią ludzie” uważam za słabe i staram się nie używać. Chociaż z kolei argument: „bo wtedy cierpią ludzie” (oczywiście podparty uzasadnieniem) uważam za mocny, a czasem wręcz kluczowy w ideologicznych sporach.

  48. cyncynat
    26/03/2011 o 11:29 pm

    kashmir :
    Majorze drogi, nijakiej pułapki nie ma, ale nie chcemy chyba zaczynać flejma, co nie? :)
    Zreasumowałbym tylko tak – argumenty emo z gatunku: „masz takie poglądy, bo nie obchodzi cię, że cierpią ludzie” uważam za słabe i staram się nie używać. Chociaż z kolei argument: „bo wtedy cierpią ludzie” (oczywiście podparty uzasadnieniem) uważam za mocny, a czasem wręcz kluczowy w ideologicznych sporach.

    alez ludzie cierpia – na bol glowy – jak czytaja twoje komenty.

  49. kashmir
    26/03/2011 o 11:34 pm

    cyncynat :

    kashmir :Majorze drogi, nijakiej pułapki nie ma, ale nie chcemy chyba zaczynać flejma, co nie? :)Zreasumowałbym tylko tak – argumenty emo z gatunku: „masz takie poglądy, bo nie obchodzi cię, że cierpią ludzie” uważam za słabe i staram się nie używać. Chociaż z kolei argument: „bo wtedy cierpią ludzie” (oczywiście podparty uzasadnieniem) uważam za mocny, a czasem wręcz kluczowy w ideologicznych sporach.

    alez ludzie cierpia – na bol glowy – jak czytaja twoje komenty.

    Coś strasznie namolny jesteś. To jak będzie z tym spierdalaniem?

  50. cyncynat
    26/03/2011 o 11:43 pm

    kashmir :

    cyncynat :

    kashmir :Majorze drogi, nijakiej pułapki nie ma, ale nie chcemy chyba zaczynać flejma, co nie? :)Zreasumowałbym tylko tak – argumenty emo z gatunku: „masz takie poglądy, bo nie obchodzi cię, że cierpią ludzie” uważam za słabe i staram się nie używać. Chociaż z kolei argument: „bo wtedy cierpią ludzie” (oczywiście podparty uzasadnieniem) uważam za mocny, a czasem wręcz kluczowy w ideologicznych sporach.

    alez ludzie cierpia – na bol glowy – jak czytaja twoje komenty.

    Coś strasznie namolny jesteś. To jak będzie z tym spierdalaniem?

    czyli jednak sie nie przejmujesz cierpieniem ludzi. no nic, jak juz zrozumiesz, ze tutaj prawie wszyscy maja cie za uposledzonego umyslowo – sam pojdziesz. w tym – mozesz liczyc na moja pomoc.

  51. cyncynat
    26/03/2011 o 11:50 pm

    Quasi :
    @ kashmir

    2. W qatryku nie widzę nic, co bym był skłonny skojarzyć z „pięknoduchem”. On jawi mi się bardziej jako pospolity zdegenerowany moralnie prostak-egoista i bezduszny mizantrop, dla którego największym powodem do dumy i ultymatywnym celem jest zatopienie się w najprymitywniejszym konsumpcjonizmie typu odurzenie alkoholowo-narkotykowe i perwersyjne seksualne orgie.

    alkohol, narkotyki i seks to zdecydowanie lepszy model od onanizmu produktami firmy Apple i swoim dyplomem z chemii.

  52. Quasi
    27/03/2011 o 12:46 am

    kashmir :
    [no i gdzie te linki?? :)]

    Tutaj.

    BTW: Na Twoim miejscu uważał bym z przyprowadzaniem partnerki w takie towarzystwo. Zwłaszcza, gdy towarzystwo to jest upojone wódą, poczuciem jedności, mocy i przynależności do pokolenia JP2 oraz pieśnią Janka Pospieszalskiego…

  53. Quasi
    27/03/2011 o 12:51 am

    @ cyncynat

    alkohol, narkotyki i seks to zdecydowanie lepszy model od onanizmu produktami firmy Apple i swoim dyplomem z chemii.

    Ale mnie chodziło tylko o uciążliwość dla otoczenia, a tu moim zdaniem odpowiedź nie jest oczywista, stąd oba modele zestawiłem nie przesądzając, który jest lepszy.

  54. Quasi
    27/03/2011 o 12:56 am

    kashmir :

    Quasi :@ kashmirPrawdę mówiąc, to nawet nie wiem na co konkretnie się skarżysz.

    Skarżę się na niedobry, politpoprawny i zlewaczały świat.
    A Ty nie pierdol, Quasi, tylko zwalczaj (zniuansowane) prawactwo!

    I tyle? To cała nauka, którą wyciągnąłeś z mojego wywodu? I przy najbliższej okazji znów będziesz mi zawracał dupę skomleniem, że Ci niemiło ze świadomością, że mam Cię za kołtuna?

    Ot, co się dzieje, gdy się przed wieprze rzuci perły.

  55. cyncynat
    27/03/2011 o 12:58 am

    Quasi :
    @ cyncynat

    alkohol, narkotyki i seks to zdecydowanie lepszy model od onanizmu produktami firmy Apple i swoim dyplomem z chemii.

    Ale mnie chodziło tylko o uciążliwość dla otoczenia, a tu moim zdaniem odpowiedź nie jest oczywista, stąd oba modele zestawiłem nie przesądzając, który jest lepszy.

    jak sie ma odpowiednio dzwiekoszczelny lokal i jak sie kontroluje ilosc i jakosc supstancji – uciazliwosc dla otoczenia raczej niewieka, chyba.

  56. cyncynat
  57. cyncynat
    27/03/2011 o 1:01 am

    cyncynat :

    Quasi :
    @ cyncynat

    alkohol, narkotyki i seks to zdecydowanie lepszy model od onanizmu produktami firmy Apple i swoim dyplomem z chemii.

    Ale mnie chodziło tylko o uciążliwość dla otoczenia, a tu moim zdaniem odpowiedź nie jest oczywista, stąd oba modele zestawiłem nie przesądzając, który jest lepszy.

    jak sie ma odpowiednio dzwiekoszczelny lokal i jak sie kontroluje ilosc i jakosc supstancji – uciazliwosc dla otoczenia raczej niewieka, chyba.

    bozia bozia, ja przeciez nawet suBstancji zadnych nie pochlanialem.

  58. Quasi
    27/03/2011 o 1:15 am

    @ cyncynat

    jak sie ma odpowiednio dzwiekoszczelny lokal i jak sie kontroluje ilosc i jakosc supstancji – uciazliwosc dla otoczenia raczej niewieka, chyba.

    Miałem na myśli „otoczenie” raczej osób bliskich niż sąsiadów i raczej kiepską kontrolę (w końcu takiej spodziewam się po ludziach, dla których odurzenie jest głównym celem życia). Jeśli delikwent jest ci bliski, a rzadko kiedy może ci się zaprezentować w pełni władz umysłowych, a jeśli już mu się uda, to rzadko kiedy ma ci do powiedzenie coś innego, niż relacje z imprez minionych i plany imprez przyszłych, to interakcje z kimś takim raczej bywają mało sympatyczne.

  59. 27/03/2011 o 1:16 am

    cyncynat :

    galopujący major :
    Oj teraz to już chyba ręka zaboli
    http://www.elpais.com/articulo/cultura/regreso/padre/cosmonauta/Tichy/elpepucul/20110326elpepicul_4/Tes

    a co tam jest?

    Nie wiem, nie znam hiszpańskiego. Na blipie się lansuje, widać wystarcza. Idzie, zdaje się, o http://solaris.lem.pl/o-lemie/prace/wojciech-orlinski/271-sepulki-orlinski

  60. Quasi
    27/03/2011 o 3:05 am

    @ major

    Ad. 1 „Zazdrość”, bo nie dają nam tyle kasy i wygrywają w „konkurencji” np. o lokale i dotacje.

    A mnie się zdawało, że jeśli chodzi o dostęp do dotacji oraz stanowisk w mediach publicznych i mediach, w których skarb państwa ma udziały („Rzepa”, „TV Puls”), to akurat prawica jest nie do pobicia i to raczej lewica ma powody do (watpliwej moralnie) zazdrości.

    Ad. 2 Pytanie czy owa zbieżność jest tymczasowa, albowiem prawica upomina się o wykluczonych spod krzyża, tylko dlatego, że to ich target i emancypacyjny dyskurs jest cynicznie wykorzystywany jako narzędzie do przywracania dominacji?

    A o co konkretnie prawica się upomina dla tych wykluczonych? O ich awans ekonomiczny i cywilizacyjny w imię wolności, równości i braterstwa, czy tylko o ich prawo do rzygania miłą prawicy nienawiścią na niemiłe prawicy cele, połączone z immunitetem na krytykę?

    Czy może od blisko kilkuset lat prawica jest w defensywie,

    Naprawdę?

    więc przewartościowała swój elitaryzm, traktując go już li tylko jako model teoretyczny, a póki co chce zawalczyć o równy dostęp do obecności publicznej.

    No pewnie, że przewartościowała. Już nie broni choćby feudalizmu i porządku stanowego, niewolnictwa, segregacji rasowej, kolonializmu, a często też 19-wiecznego modelu kapitalizmu.

    „The radical of one century is the conservative of the next. The radical invents the views. When he has worn them out, the conservative adopts them.”
    [Mark Twain]

    Ale to nie zmienia ogólnego faktu, że prawica – z definicji – pozostaje elitarystyczna, przynajmniej względem lewicy, z którą zawsze definiują się wobec siebie.

    Ad.3 Postpolityka jest niemal identycznie krytykowana przez jakiegoś Szułdrzyńskiego z Rzepy i np. Gdulę z Krytyki Politycznej.

    Być może. Ale to przecież nie zmienia faktu, że kaczyści w postpolityce przodują i nie mają w związku z tym nawet cienia wyrzutu sumienia. Wręcz przeciwnie: bez postpolityki – która pozwala na sprowadzenie polityki do kwestii personalnych, wizerunkowych, osobistych, „afer”, rozliczeń, upamiętnień i innych tego typu „tematów zastępczych” – kaczyści nie mieli by bardzo niewiele do zaoferowania.

    A lizanie rowów profesorom to odwieczny argument z autorytetu, tak jest niemal wszędzie.

    Pewnie tak. Ale czy ktoś oprócz kaczystów przejawia tu taką obłudę (tj. oburza się, że inni liżą, jednocześnie z niespotykaną ostentacją samemu liżąc)?

    @Quasi – a czytałeś „Szaleństwo w religiach świata” Jacka Sieradzana? Ja się powoli zbieram.
    Tutaj fragmenty (…)

    Nie czytałem. Odnotowałem – dziękuję za info.

  61. kashmir
    27/03/2011 o 10:46 am

    Quasi :

    kashmir :
    Quasi :@ kashmirPrawdę mówiąc, to nawet nie wiem na co konkretnie się skarżysz.

    Skarżę się na niedobry, politpoprawny i zlewaczały świat.A Ty nie pierdol, Quasi, tylko zwalczaj (zniuansowane) prawactwo!

    I tyle? To cała nauka, którą wyciągnąłeś z mojego wywodu? I przy najbliższej okazji znów będziesz mi zawracał dupę skomleniem, że Ci niemiło ze świadomością, że mam Cię za kołtuna?Ot, co się dzieje, gdy się przed wieprze rzuci perły.

    Quasi, ja Cię proszę – nie powtarzaj za bałwanem cyncynatem o skomleniu, że mi czemuś niemiło. Jesteś po prostu dla mnie bardzo ważnym benchmarkiem poglądów lewicowych, bo masz ze wszystkich znanych mi lewaków poglądy najbardziej spójne i najlepiej ugruntowane. Majora czy innego ezekiela łatwo złapać na niekonsekwencji, a Ciebie nie. I ja po prostu swojego czasu zarzuciłem Ci, że na swoje emocjonalne potrzeby konstruujesz sobie, kosztem owej legendarnej ;) rzetelności, zdychotomizowane podzdbiory ‚wrogów’.
    Zarzut podtrzymuję *) i przywołuję z lekkim rozbawieniem, kiedy sam teraz wspominasz o grzechach budowania ‚fałszywej dychotomii’ czy ‚potrzebie wroga’ u prawicy (w dodatku jako o pewnym jej i tylko jej charakterystycznym wyróżniku).

    *) I nie pieprz mi tu o tym, jak to niby mozolnie ten zarzut zdementowałeś – mogę na tej samej zasadzie stwierdzić, że moje liczne argumenty świadczące o Twoim wyjątkowym (emocjonalnym) traktowaniu akurat tej dychotomii „kołtun – niekołtun” nie trafiają pod Twój zabetonowany czerep, do którego trzeba chyba kowala.

  62. kashmir
    27/03/2011 o 11:13 am

    Quasi :A o co konkretnie prawica się upomina dla tych wykluczonych? O ich awans ekonomiczny i cywilizacyjny w imię wolności, równości i braterstwa, czy tylko o ich prawo do rzygania miłą prawicy nienawiścią na niemiłe prawicy cele, połączone z immunitetem na krytykę?

    Trafnie, ale dodałbym jeszcze jedno – otóż ‚prawica’ owa to w ogromnej większości nacjonaliści, którzy przede wszystkim chcą też dominacji Polaków-katolików na świecie/w Europie. Chcą, żebyśmy tu, w Polsce, się wyróżniali, żebyśmy się izolowali kulturowo, żebyśmy nie mieli tutaj ‚plag’ takich, jak gejparady, aborcje, imigranci czy niski przyrost naturalny (a już niekoniecznie przeszkadza im to poza Polską w innym sensie, niż „przynoszenia tej zarazy na naszą świętą ziemię, po której stąpał Jan Paweł II Wielki”), żebyśmy czytali Sienkiewicza i Herberta, żebyśmy czcili ofiary powstań narodowych i mordów politycznych. Żebyśmy nienawidzili Ruskich i Niemców i mieli tę nienawiść wpisaną w Konstytucję, podobnie jak dominację religii katolickiej.

    W tym sensie owa ‚prawica’ jest jak najbardziej egalitarna, ale w ramach narodu. Oni nie poczuliby dyskomfortu, gdyby naraz wszystkie ‚lemingi’ nawróciły się na katolicyzm, rusofobię i szwedo-holendro-gejparado-fobię. Owa ‚prawica’ wciąż będzie bowiem miała wroga – zewnętrznego.

    Być może jednak się mylę i parcie na ‚oblężoną twierdzę’ jest zbyt silne, żeby próżnia nie wytworzyła wroga wewnątrz. W końcu nawet KR-K jest podzielony na „swoich” i „agenturę”, w końcu nawet w latach dominacji kaczyzmu 2005-2007 paranoicy byli oblężeni przez ‚Układ’ (infiltrujący nawet Prawych – Lipiec, Netzel, Kornatowski, Krauze, Kaczmarek…) i ‚zmasowany atak wrogich mediów’ (najbezczelniejszy chyba mem kaczyzmu; w rękach kaczystów, i to w sensie chamskiej stronniczości, a nie jakiegoś łagodnego sympatyzowania, były najbardziej oglądalne telewizje [TVP], najbardziej poczytny dziennik papierowy [Fakt], liderujący tygodnik [Wprost] i liczne inne czołowe media [Rzepa, ND, RadioMaryja], przy neutralności innych topowych [Polsat, RMF, Dziennik] i jedynie nielicznych, zwykle umiarkowanie, krytycznych [TVN, TOK, GW]).

    Niemniej jest wysoce prawdopodobne, że owa ‚prawica’ jednak do CZEGOŚ dąży i obyłaby się bez elitaryzmu, gdyby to COŚ udało jej się w Polsce osiągnąć.

  63. kashmir
    27/03/2011 o 11:43 am

    Quasi :

    kashmir :[no i gdzie te linki?? :)]

    Tutaj.BTW: Na Twoim miejscu uważał bym z przyprowadzaniem partnerki w takie towarzystwo. Zwłaszcza, gdy towarzystwo to jest upojone wódą, poczuciem jedności, mocy i przynależności do pokolenia JP2 oraz pieśnią Janka Pospieszalskiego…

    O, dzięki! To nawet nie na Psychu, jak sugerował major (na P24 nie znalazłem po majorowym tipie). Przy okazji poczytałem kolejną dawkę projekcji na mój temat tego plugawego bałwana Nicponia. W przedostatniej notce też personalnie o mnie pisze – zresztą na jedno kopyto i przy zupełnie zdupnej okazji, jakby całymi dniami dysząc szukał pretekstu, żeby móc coś na mój temat powylewać z tego szamba pod czerepem. Majorze, Tyś prawnik – czy to jego pajacowanie podpada już może pod mobbing? ;)

    A co do Twojej uwagi, Quasi – cóż, na urodzinach P24 byłem 2 lata temu, kiedy jeszcze nie tyle nie dostrzegałem jego psychiatrykowatości, co stanowiła ona dla mnie jedynie jego folklorystyczny element. Dziś widzę, że było to trochę naiwne spojrzenie, chociaż gdyby nie posmoleńska paranoja i autentyczna obawa, że dziś ktoś z tamtejszych psycholi chciałby mi uczynić fizyczną krzywdę, nie miałbym oporów wybrać się na taką imprezę ponownie i wypić browara choćby z jakimś pwilkinem czy innym eumenesem. P24 w ogólności jest straszny, ale to jednak zbiór jednostek, z których wiele to wciąż całkiem normalni i przyzwoici ludzie.

    Zaś Twoja percepcja owego „towarzystwa” chyba jednak jest trochę wykrzywiona. Nie wiem, jak często zdarza Ci się weryfikować osobowość netową z realną, ale z moich doświadczeń wynika, że większość różnego rodzaju ‚blogerów’ to zazwyczaj nudne rozględzone cioty. Prawdziwie aktywne prymitywy są za głupie na blogowanie (raczej siedzą na czatach, o których piszesz u blogdebarta), a i ci inteligentniejsi realnie ‚groźni’ nie mają potrzeby wyzewnętrzniania swoich emocji na forach. Tak że obawiam się, że tych, co czytujesz i cytujesz, to zwykli rozględzeni gawędziarze.

  64. 27/03/2011 o 12:22 pm

    @Quasi –

    Ad. 1 To że prawica ciągnie kasę od państwa, nie znaczy, że nie zazdrości jak ciągną inni. Również dlatego, że jak ciągną inni, zwłaszcza znienawidzona lewica, to prawica dostaje mniej. Pamiętasz jęki o lokal dla Krytyki, tych gości, którzy w TVP ciągle mieli za Kaczyńskiego jak pączki w maśle?

    Ad. 2 Oferować wykluczonym chcą chociażby to co mówisz, plus prawo wieszania krzyży, dominacji KK, prawicowego oko za oko, napierdlania w gejów. Ale też chcą szacunku do moherów, prawa demonstracji, dopuszczenia do dyskusji w lewackim mejnstrimie jako podmiot, a nie przedmiot szyderstw, odrzucenia prawackiego miastyzmu tak bardzo widocznego w BKŚ i zniwelowania podziału na Polskę A i B. Głównie dlatego, że oni czują się Polską B.

    Ad. 3 może z tą defensywą przesadziłem, trzeba by jakiś kwitów, natomiast nie ulega wątpliwości, że od rewolucji francuskiej okazało się, że lewica nie jest „miętkim chujem” robiona, więc prawica coraz bardziej zdaje sobie sprawę, że jest ktoś, kto potrafi im dopierdolić. Zobacz te jęki o upadku kultury, zagładzie świata, zlewaczałej Europie bel, bel, ble. Oni mentalnie są jęczącymi kutasinami, to się przewija niemal u każdego konserwatysty.

    Ad. 4 Tu jest kwestia tego, co oni z lewicą biorą za postpolitykę. Otóż oni biorą za nią PR, a ideolo jest dla lewicy i prawicy poza postpolityką i odgrywa istotną rolę.

  65. 27/03/2011 o 12:28 pm

    @kasmir – litości, Quasi benchmarkiem lewicowym? No przecież on nawet wątpi w to, czy w Polsce można wprowadzić socjal, czy ze względu na plugawość jego rodaków, kapitalizm nie będzie może jednak najlepszy? W dodatku np. eugenika, utylitaryzm i poszanowanie rozumu, wyśmiewane przez lewicowych postmodernistów, każe klasyfikować go jako Oświeceniowca, a nie żadnego lewaka.

    A co do Nicponia, to jest klasyczny zjazd w dół do jakiegoś nazistowskiego rynsztoka. Ciebie zaczepia, bo w gruncie rzeczy pewnie gardzi tymi przydupasami u siebie na blogu, co mu ciągle liżą, a że nie ma się z kim pokłócić i Ty w dodatku ostro na niego lejesz, to tylko się nakręca. Masz nauczkę, żeby się w realu nie bratać z nikim, bo to rzadko do czegoś miłego doprowadza.

  66. kashmir
    27/03/2011 o 7:47 pm

    @Major

    Ad. Quasi;

    Czym jest zatem lewica? Wg samego Quasiego maksymalizacją egalitaryzmu. Wg mnie dążeniem do możliwie szczegółowego odgórnego układania świata ‚żeby było dobrze’. Wg Ciebie czym? Jak najintensywniejszą redystrybucją? Bo nie rozumiem.
    Jeżeli wzorcami lewicowców są dla Ciebie np. ezekiel czy Foltyn (ok, może schodzę za nisko, więc co – Marks? Żiżek? Trocki?), to jest to właśnie to, o czym pisałem – łatwa do obnażenia niekonsekwencja poglądów, co zresztą nieraz obnażał i sam Quasi.
    I czy jeśli Quasi wątpi, czy przy plugawości Polaków najlepszym dla nich nie byłby jednak kapitalizm, to Ty na to masz jaką (bardziej lewicową) ripostę? Że socjalizm należałoby wprowadzać tak czy siak, nawet jeśli zobaczysz twarde kwity, że doprowadzi on do niedoli i zagłady? O co cho – najważniejsza jest doktryna sama w sobie? No bez jaj, o taką hard-lewacką bezmyślność nie podejrzewałbym nawet Ciebie ;).

    Ad. Nicpoń;

    Szkoda gadać w sumie. Nie będę się tłumaczył ze swojej niegdysiejszej (jednorazowej) zażyłości, tłumaczyłem się już Quasiemu :). A że go (Nicponia) i jego fiksacje zlewam – w sumie co miałbym robić? Tłumaczyć, że swoim punktem widzenia rentiera-cinkciarza bardziej robi krzywdę swoim przydupasom, niż mnie (którzy raczej zazwyczaj też pracują i zarabiają na etacie, płacą podatki, ale już niekoniecznie łapią się na II próg)? Przecież głupiej niż on cepem macha chyba tylko wyrus.

    A to, że chłopak się ciasno czuje w swoim getcie przydupasów, to oczywiste – w końcu po coś wrócił na Psychiatryk („nie chcę pozostawiać tu po sobie ani przecinka”), nb. pod wielce twórczym nickiem: „cień Nicponia”. Kurwa mać, jaka żenada.

  67. cyncynat
    27/03/2011 o 8:01 pm

    kashmir :

    Quasi :

    kashmir :

    Quasi :@ kashmirPrawdę mówiąc, to nawet nie wiem na co konkretnie się skarżysz.

    Skarżę się na niedobry, politpoprawny i zlewaczały świat.A Ty nie pierdol, Quasi, tylko zwalczaj (zniuansowane) prawactwo!

    I tyle? To cała nauka, którą wyciągnąłeś z mojego wywodu? I przy najbliższej okazji znów będziesz mi zawracał dupę skomleniem, że Ci niemiło ze świadomością, że mam Cię za kołtuna?Ot, co się dzieje, gdy się przed wieprze rzuci perły.

    Quasi, ja Cię proszę – nie powtarzaj za bałwanem cyncynatem o skomleniu, że mi czemuś niemiło. Jesteś po prostu dla mnie bardzo ważnym benchmarkiem poglądów lewicowych, bo masz ze wszystkich znanych mi lewaków poglądy najbardziej spójne i najlepiej ugruntowane. Majora czy innego ezekiela łatwo złapać na niekonsekwencji, a Ciebie nie. I ja po prostu swojego czasu zarzuciłem Ci, że na swoje emocjonalne potrzeby konstruujesz sobie, kosztem owej legendarnej ;) rzetelności, zdychotomizowane podzdbiory ‘wrogów’.
    Zarzut podtrzymuję *) i przywołuję z lekkim rozbawieniem, kiedy sam teraz wspominasz o grzechach budowania ‘fałszywej dychotomii’ czy ‘potrzebie wroga’ u prawicy (w dodatku jako o pewnym jej i tylko jej charakterystycznym wyróżniku).

    *) I nie pieprz mi tu o tym, jak to niby mozolnie ten zarzut zdementowałeś – mogę na tej samej zasadzie stwierdzić, że moje liczne argumenty świadczące o Twoim wyjątkowym (emocjonalnym) traktowaniu akurat tej dychotomii „kołtun – niekołtun” nie trafiają pod Twój zabetonowany czerep, do którego trzeba chyba kowala.

    to jest zajebiste: Quasi, przestan uwazac kashmira za koltuna, bo ryzykujesz swoja legendarna rzetelnosc. i nie – kashmir wcale nie skomkle i nie zebrze – kashmir dba o rzetelnosc Quasiego.

  68. kashmir
    27/03/2011 o 8:06 pm

    cyncynat :

    kashmir :
    Quasi :
    kashmir :
    Quasi :@ kashmirPrawdę mówiąc, to nawet nie wiem na co konkretnie się skarżysz.

    Skarżę się na niedobry, politpoprawny i zlewaczały świat.A Ty nie pierdol, Quasi, tylko zwalczaj (zniuansowane) prawactwo!

    I tyle? To cała nauka, którą wyciągnąłeś z mojego wywodu? I przy najbliższej okazji znów będziesz mi zawracał dupę skomleniem, że Ci niemiło ze świadomością, że mam Cię za kołtuna?Ot, co się dzieje, gdy się przed wieprze rzuci perły.

    Quasi, ja Cię proszę – nie powtarzaj za bałwanem cyncynatem o skomleniu, że mi czemuś niemiło. Jesteś po prostu dla mnie bardzo ważnym benchmarkiem poglądów lewicowych, bo masz ze wszystkich znanych mi lewaków poglądy najbardziej spójne i najlepiej ugruntowane. Majora czy innego ezekiela łatwo złapać na niekonsekwencji, a Ciebie nie. I ja po prostu swojego czasu zarzuciłem Ci, że na swoje emocjonalne potrzeby konstruujesz sobie, kosztem owej legendarnej ;) rzetelności, zdychotomizowane podzdbiory ‘wrogów’.Zarzut podtrzymuję *) i przywołuję z lekkim rozbawieniem, kiedy sam teraz wspominasz o grzechach budowania ‘fałszywej dychotomii’ czy ‘potrzebie wroga’ u prawicy (w dodatku jako o pewnym jej i tylko jej charakterystycznym wyróżniku).—*) I nie pieprz mi tu o tym, jak to niby mozolnie ten zarzut zdementowałeś – mogę na tej samej zasadzie stwierdzić, że moje liczne argumenty świadczące o Twoim wyjątkowym (emocjonalnym) traktowaniu akurat tej dychotomii „kołtun – niekołtun” nie trafiają pod Twój zabetonowany czerep, do którego trzeba chyba kowala.

    to jest zajebiste: Quasi, przestan uwazac kashmira za koltuna, bo ryzykujesz swoja legendarna rzetelnosc. i nie – kashmir wcale nie skomkle i nie zebrze – kashmir dba o rzetelnosc Quasiego.

    Ja pierdolę, gościu… ty nie masz, jak wiem – jakiegoś konia do strzepania, czy coś?

  69. 27/03/2011 o 8:10 pm

    @kashmir- nie możesz brać za lewaka, kogoś kto sam się za lewaka nie uważa i, co najważniejsze, sam wskazuje, w których miejscach się z lewicą rozjeżdża. To jak za pisowca brać korwinistę.

    Co do Nicponia to wyrazy współczucia, bo cóż ci więcej mogę powiedzieć? Odchodzenie z hukiem i ciche przyłażenie z powrotem do psychiatryka, tych wszystkich cieniów Nicponia, liverpoolów, referentów, Jareckich, jerrych czy Andrzejów z Łodzi itd, to zabawny test, jak ludzie ci traktują własne zapewnienia, he, he.

  70. kashmir
    27/03/2011 o 8:17 pm

    galopujący major :@kashmir- nie możesz brać za lewaka, kogoś kto sam się za lewaka nie uważa i, co najważniejsze, sam wskazuje, w których miejscach się z lewicą rozjeżdża. To jak za pisowca brać korwinistę.Co do Nicponia to wyrazy współczucia, bo cóż ci więcej mogę powiedzieć? Odchodzenie z hukiem i ciche przyłażenie z powrotem do psychiatryka, tych wszystkich cieniów Nicponia, liverpoolów, referentów, Jareckich, jerrych czy Andrzejów z Łodzi itd, to zabawny test, jak ludzie ci traktują własne zapewnienia, he, he.

    O ile pamiętam, Quasi uważa się za lewicowca, nawet skrajnego, pod pewnymi warunkami rozumienia ‚lewicy’. Myślę, że pewien kłopot sprawia tu tradycyjnie nieścisłość pojęcia. No ale może najlepiej, jak Quasi się sam wypowie.

    A o ‚banitach’ – nic dodać, w sumie.

  71. cyncynat
    27/03/2011 o 8:34 pm

    kashmir :

    cyncynat :

    kashmir :

    Quasi :

    kashmir :

    Quasi :@ kashmirPrawdę mówiąc, to nawet nie wiem na co konkretnie się skarżysz.

    Skarżę się na niedobry, politpoprawny i zlewaczały świat.A Ty nie pierdol, Quasi, tylko zwalczaj (zniuansowane) prawactwo!

    I tyle? To cała nauka, którą wyciągnąłeś z mojego wywodu? I przy najbliższej okazji znów będziesz mi zawracał dupę skomleniem, że Ci niemiło ze świadomością, że mam Cię za kołtuna?Ot, co się dzieje, gdy się przed wieprze rzuci perły.

    Quasi, ja Cię proszę – nie powtarzaj za bałwanem cyncynatem o skomleniu, że mi czemuś niemiło. Jesteś po prostu dla mnie bardzo ważnym benchmarkiem poglądów lewicowych, bo masz ze wszystkich znanych mi lewaków poglądy najbardziej spójne i najlepiej ugruntowane. Majora czy innego ezekiela łatwo złapać na niekonsekwencji, a Ciebie nie. I ja po prostu swojego czasu zarzuciłem Ci, że na swoje emocjonalne potrzeby konstruujesz sobie, kosztem owej legendarnej ;) rzetelności, zdychotomizowane podzdbiory ‘wrogów’.Zarzut podtrzymuję *) i przywołuję z lekkim rozbawieniem, kiedy sam teraz wspominasz o grzechach budowania ‘fałszywej dychotomii’ czy ‘potrzebie wroga’ u prawicy (w dodatku jako o pewnym jej i tylko jej charakterystycznym wyróżniku).—*) I nie pieprz mi tu o tym, jak to niby mozolnie ten zarzut zdementowałeś – mogę na tej samej zasadzie stwierdzić, że moje liczne argumenty świadczące o Twoim wyjątkowym (emocjonalnym) traktowaniu akurat tej dychotomii „kołtun – niekołtun” nie trafiają pod Twój zabetonowany czerep, do którego trzeba chyba kowala.

    to jest zajebiste: Quasi, przestan uwazac kashmira za koltuna, bo ryzykujesz swoja legendarna rzetelnosc. i nie – kashmir wcale nie skomkle i nie zebrze – kashmir dba o rzetelnosc Quasiego.

    Ja pierdolę, gościu… ty nie masz, jak wiem – jakiegoś konia do strzepania, czy coś?

    „gosciu”, to nie ja skomle o akceptacje. poskoml, poskoml: Quasi jest znany ze wspolczucia koltunom.

  72. pwilkin
    28/03/2011 o 3:22 am

    @ Quasi: Ty lubisz linkować do stronek na Wiki dot. błędów w rozumowaniu, więc dziś coś specjalnie dla Ciebie:

    http://en.wikipedia.org/wiki/Bias_blind_spot

    Ta Twoja charakterystyka podziału „lewica-prawica” jest pod tym względem rozczulająca. Po pierwsze, stawiasz tezę, że 6 wymiarów poglądów politycznych redukuje się do dwóch – prawica/lewica (chyba, że Cię źle zrozumiałem i chodzi o to, że w każdym z owych wymiarów można być niezależnie „prawicowym” oraz „lewicowym”), która to teza jest wyjątkowo słabo poparta empirycznie, po drugie – jeśli jakakolwiek teoria mająca opisywać rzeczywistość po jednej stronie zawiera tezy wyłącznie pozytywnie wartościujące, a po drugiej – wyłącznie negatywne, to jest to dość skrajny przypadek zaburzenia teorii przez prywatne uprzedzenia.

    @ kashmir: olej cyncynata, to taki odpowiednik FYMa czy innego wariata z S24, który uważa, że ludzie z odmiennymi poglądami od niego to bez wyjątku idioci. Szkoda czasu.

  73. cyncynat
    28/03/2011 o 3:35 am

    pwilkin :
    @ Quasi: Ty lubisz linkować do stronek na Wiki dot. błędów w rozumowaniu, więc dziś coś specjalnie dla Ciebie:
    http://en.wikipedia.org/wiki/Bias_blind_spot
    Ta Twoja charakterystyka podziału „lewica-prawica” jest pod tym względem rozczulająca. Po pierwsze, stawiasz tezę, że 6 wymiarów poglądów politycznych redukuje się do dwóch – prawica/lewica (chyba, że Cię źle zrozumiałem i chodzi o to, że w każdym z owych wymiarów można być niezależnie „prawicowym” oraz „lewicowym”), która to teza jest wyjątkowo słabo poparta empirycznie, po drugie – jeśli jakakolwiek teoria mająca opisywać rzeczywistość po jednej stronie zawiera tezy wyłącznie pozytywnie wartościujące, a po drugiej – wyłącznie negatywne, to jest to dość skrajny przypadek zaburzenia teorii przez prywatne uprzedzenia.
    @ kashmir: olej cyncynata, to taki odpowiednik FYMa czy innego wariata z S24, który uważa, że ludzie z odmiennymi poglądami od niego to bez wyjątku idioci. Szkoda czasu.

    wypraszam sobie – wnioskuje, ze jestes glupi nie dlatego, ze masz odmienne od moich poglady, a dlatego, ze demonstrujesz swoja glupote w komentarzach. przyklad: twoje wicie sie w sprawie zwiazku antysemityzmu z xianstwem.

  74. pwilkin
    28/03/2011 o 3:54 am

    Czy ktoś może cyncynatowi wytłumaczyć, co oznacza *plonk*, bo on najwyraźniej mimo użycia tejże frazy chyba nie zdaje sobie sprawy z tego, co ona oznacza, a WordPress nie oferuje ignore’a?

  75. cyncynat
    28/03/2011 o 4:07 am

    pwilkin :
    Czy ktoś może cyncynatowi wytłumaczyć, co oznacza *plonk*, bo on najwyraźniej mimo użycia tejże frazy chyba nie zdaje sobie sprawy z tego, co ona oznacza, a WordPress nie oferuje ignore’a?

    no wlasnie, kill fajlu nie ma. alternatywa jest traktowanie baranow odpowiednio do ich zbaranienia. czyli czeste przypominanie im tego kim sa, liczac, ze pojda pasc sie gdzie indziej. tobie, drogi kato-baranie, bede o tym przypominal czesto.
    czym na to zasluzyles?
    np tym:
    a) kilkudniowym plodzeniem komentarzy z podstawowa teza „krzyz mi nie przeszkadza, wiec innym tez nie powinien”
    b) zaprezentowaniem nowatorskiego argumentu „ksiazka X nie ma racji, bo to tylko ksiazka, a ksiazka wszystko da sie udowodnic”

    jak na mnie to wystarczajace powody do uznania cie za kretyna, o czym jeszcze nie raz na tym blogu uslyszysz.

  76. kashmir
    28/03/2011 o 8:07 am

    To jest bardzo trafna uwaga, ta do Quasiego, że jego ‚wielowymiarowy model’ dość silnie zalatuje uprzedzeniami. Ja już nawet tego nie chciałem się czepiać, bo z Quasim mam tak, że niewinne uwagi rozwalają się nam na potężne flejmy, które trochę wnoszą, ale generalnie więcej wkurzają, a już najwięcej pożerają wartego lepszego spożytkowania czasu. Mimo to z Quasim, ze wszystkich lewaków, najlepiej się wałkuje konkretne tematy, bo gościowi się przynajmniej chce argumentować (a większość sierpów z młotami ogranicza się zwykle do tępych sloganów żywcem z „Kapitału”). Tym bardziej martwi to jego emocjonalne uprzedzenie – czasem mam wrażenie, że Quasiego w środku dyskusji nagle ścina blady strach, że mógłby dojść do jakiegoś porozumienia z ‚prawakiem’.

    A z cyncynatem mam podobnie jak Ty – nie da się tego cholerstwa jakoś wyłączyć, niestety.

  77. cyncynat
    28/03/2011 o 8:39 am

    ja pierdole – mamy kolejke osob majacych zal do Quasiego, ze negatywnie ocenil ich poglady. idzie poplakac do nicponia

  78. Quasi
    28/03/2011 o 1:09 pm

    @ major

    Ad. 1 (…) Pamiętasz jęki o lokal dla Krytyki, tych gości, którzy w TVP ciągle mieli za Kaczyńskiego jak pączki w maśle?

    Ale to nie były jęki zazdrości, tylko spazmy donosicielsko-rewanżystowskiego pobudzenia, by znaleźć haka na HGW, kwity na jej machloje i podejrzane kryptosympatie ideologiczne. Myślę, że KP nie zazdrościli lokalu tak jak Michnikowi nie zazdrościli 17.5 miliona łapówki Rywina – a mordy darli w obu przypadkach.

    Ad. 2 Oferować wykluczonym chcą chociażby to co mówisz, plus

    Zobaczmy.

    prawo wieszania krzyży, dominacji KK, prawicowego oko za oko, napierdlania w gejów.

    To nie jest „plus” tylko „to, o czym mówią” – „prawo do rzygania miłą prawicy nienawiścią na niemiłe prawicy cele”.

    Ale też chcą szacunku do moherów, prawa demonstracji, dopuszczenia do dyskusji w lewackim mejnstrimie jako podmiot, a nie przedmiot szyderstw, odrzucenia prawackiego miastyzmu tak bardzo widocznego w BKŚ i zniwelowania podziału na Polskę A i B. Głównie dlatego, że oni czują się Polską B.

    To też nie jest „plus” tylko „to, o czym mówię” – „immunitet na krytykę”.

    Zważ, że to całe ich „niwelowanie” ma się sprowadzać jedynie do warstwy wizerunkowo-werbalnej: ot, żeby moherowych babć, „Prawdziwych Polaków”, lustracyjno-antykomunistycznych hunwejbinów, „antysalonowych” publicystów i różnych „Psychicznych 2010” nie wyśmiewać, nie opierdalać, nie ignorować w przekazie medialnym, nie wyrzucać z publicznych mediów za nieudolność i nieskrywaną stronniczość/propagandę, nie ciągać po sądach za obelgi i pomówienia, tylko dać im (publiczne) mikrofony/łamy i z pełną powagą od początku do końca wysłuchiwać, jak pierdolą o agentach, o spiskach i Układach, o „prawdziwych nazwiskach”, o zamachu smoleńskim, o TW Bolku, o „Holocaust Industry”, o rozliczaniu „afer”, o Ruskim/Niemieckim/Jewropejskim zagrożeniu, o pedalskim piciu krwi, kału, moczu i wkładaniu rąk do odbytu, o „przemyśle nienawiści” (wymierzonym zwłaszcza w świętego Lecha Kaczyńskiego), o „michnikowszyźnie”, o byciu na liście płac organizacji dzieciobójczych i o nazistowskich odszkodowaniach za uniemożliwienie zamordowania własnego dziecka.

    Oni niczego nie chcą dla tej „Polski B” budować czy zmieniać, tylko pozwolić „Polsce B” publicznie rzygać nienawiścią, pogardą i pomówieniami na „Polskę A” („salon”, „Układ”, „lemingi”, „młodzi wykształceni z wielkich miast”, „ałtorytety”, „łże-elity”, „wykształciuchy” etc.) tylko po to, by ta poczuła „moralną wyższość&słuszność” w tym, jaka jest (a co za tym idzie – przekonanie, że taka jaka jest, taka ma zostać).

    Ad. 3 (…), natomiast nie ulega wątpliwości, że od rewolucji francuskiej okazało się, że lewica nie jest „miętkim chujem” robiona, więc prawica coraz bardziej zdaje sobie sprawę, że jest ktoś, kto potrafi im dopierdolić.

    Od rewolucji francuskiej? No pewnie – przecież wtedy właśnie lewica się narodziła… I jak lewica miałaby być „miękkim chujem robiona”, skoro niejako z definicji jest rewolucyjna? Taka ikona lewactwa – Che Guevara – był robiony miękkim chujem?

    Zobacz te jęki o upadku kultury, zagładzie świata, zlewaczałej Europie bel, bel, ble. Oni mentalnie są jęczącymi kutasinami, to się przewija niemal u każdego konserwatysty.

    Ale to nie musi świadczyć o jakimś „spedaleniu” prawicowców, tylko może być przejawem stosowania strategii typowej dla grup paranoicznych, o której już wspominałem [za Robins i Post 2007]:

    (i) Uwolnienie od indywidualnej odpowiedzialności.
    Grupy te przedstawiają swoim (potencjalnym) członkom obecny świat jako miejsce objęte jakąś gigantyczną, wszechogarniającą katastrofą, a wszystko to za sprawą działania jakichś „Onych”, często obecnego establishmentu. To ci „Oni” są w pełni odpowiedzialni za katastrofalną sytuację życiową (potencjalnych) indywidualnych członków grupy, a jedynym sposobem na poprawę tej sytuacji – oraz losów świata – jest bezwzględne i ostateczne zniszczenie „Onych”.

    (ii) Dehumanizacja Wroga i idealizacja siebie samego.
    Skoro „Oni” są czystym Złem, to „My” automatycznie musimy być czystym Dobrem. A czyste Zło można tępić z czystym sumieniem, zwłaszcza jeśli samemu reprezentuje się czyste Dobro.

    (iii) Psychologia tłumu: wyrzeczenie się indywidualizmu i krytycyzmu oraz wiara w nieomylność grupy.
    Członkowie grupy w praktyce rezygnują z indywidualizmu i krytycyzmu wobec grupy, jej przywódców i ideologii. W zamian poddają się psychologii tłumu. Wszelki wątpliwości, jeśli takowe się zrodzą, są automatycznie rozwiewane taką oto myślą: „naszły mnie wątpliwości, ale widzę, że wszyscy pozostali członkowie grupy tryskają entuzjazmem i moich wątpliwości nie podzielają, więc najwyraźniej to ja się mylę, to ja czegoś nie rozumiem lub nie dostrzegam, a nie grupa”.

    (iv) Wrażenie wojny totalnej i oblężonej twierdzy.
    W grupie krzewi się przeświadczenie, że „Oni”, będąc świadomymi zagrożenia jakie niesie dla nich grupa (urojenie wielkościowe), za wszelką cenę chcą ją zniszczyć, a swymi spiskami i manipulacjami sprawili, że cały świat jej nienawidzi – co często, za sprawą samospełniającego się proroctwa, staje się faktem – więc członkowie grupy automatycznie znajdują się w stanie wojny, w oblężonej twierdzy, w sytuacji bez wyjścia, w pozycji bez odwrotu: My albo Oni.

    Grupy paranoiczne nie zawsze są prawicowe – tak naprawdę, to konkretna ideologia nie ma w nich większego znaczenia, dla ich członków liczą się przede wszystkim wyżej wymienione psychologiczne gratyfikatory/motywatory. Taki obraz można zaobserwować także – a może i przede wszystkim – w paranoiczno-terrorystycznych, czy choćby zadymiarskich, grupach lewackich: w RAF, Czerwonych Brygadach, Weathermenie, pewnie też w Greenpeace i u jakichś antyglobalistycznych czy antyfaszystowskich rozrabiaczy. Zważ przy tym, że mimo tego rozpaczania i użalania się, miękkimi chujami robieni raczej nie są, bo przecież ryzykują, organizują (krwawe) zamachy, demolki, zadymy.
    Patrz też: „teoria podkowy”.

    Ad. 4 Tu jest kwestia tego, co oni z lewicą biorą za postpolitykę. Otóż oni biorą za nią PR, a ideolo jest dla lewicy i prawicy poza postpolityką i odgrywa istotną rolę.

    „PR” czyli co konkretnie? A „ideologia” personalno-osobisto-wizerunkowo-aferalna – czyli rdzeń ideologiczny kaczyzmu – to już nie postpolityka? Jeśli polityka i jej medialna otoczka zamiast zajmować się właśnie ideologią oraz życiowymi problemami obywateli, zajmuje się osobistymi animozjami polityków (np. tym, co kto o kim brzydko/ładnie powiedział; kogo skąd wyrzucili lub kogo gdzie przyjęli; snuciem domysłów o tym, kto komu co i dlaczego), medialnymi wizerunkami/”narracjami” oraz koncentruje się na szukaniu politykom „brudów” w życiorysach i na tropieniu/rozliczaniu „afer”, to to nie jest postpolityka?

    litości, Quasi benchmarkiem lewicowym? No przecież on nawet wątpi w to, czy w Polsce można wprowadzić socjal, czy ze względu na plugawość jego rodaków, kapitalizm nie będzie może jednak najlepszy?

    Ale ja w to wątpię nie dlatego, że mam wobec socjalizmu obiekcje natury ideologicznej, tylko dlatego, że z racji swojej ekonomicznej niewiedzy nie jestem w stanie stwierdzić, czy jakiś tam model socjalizmu spełni moje „lewicowe” ideologiczne cele.

    W dodatku np. eugenika, utylitaryzm i poszanowanie rozumu, wyśmiewane przez lewicowych postmodernistów, każe klasyfikować go jako Oświeceniowca, a nie żadnego lewaka.

    Po pierwsze: Nie cała lewica jest postmodernistyczna.

    Po drugie: Lewica jest produktem Oświecenia, więc nie można jednego przeciwstawiać drugiemu.

  79. Quasi
    28/03/2011 o 2:50 pm

    @ kashmir

    ale dodałbym jeszcze jedno – otóż ‘prawica’ owa to w ogromnej większości nacjonaliści, którzy przede wszystkim chcą też dominacji Polaków-katolików na świecie/w Europie. Chcą, żebyśmy tu, w Polsce, się wyróżniali, żebyśmy się izolowali kulturowo, żebyśmy nie mieli tutaj ‘plag’ takich, jak gejparady, aborcje, imigranci czy niski przyrost naturalny (a już niekoniecznie przeszkadza im to poza Polską w innym sensie, niż „przynoszenia tej zarazy na naszą świętą ziemię, po której stąpał Jan Paweł II Wielki”), żebyśmy czytali Sienkiewicza i Herberta, żebyśmy czcili ofiary powstań narodowych i mordów politycznych. Żebyśmy nienawidzili Ruskich i Niemców i mieli tę nienawiść wpisaną w Konstytucję, podobnie jak dominację religii katolickiej.

    O tym też tutaj w paru miejscach wspominałem. Chodzi o dostarczenie poczucia wspólnoty/tożsamości (w kontraście do jakichś obcych/innych) i moralnej wyższości (w kontraście do tych obcych/innych, którzy są krańcowo źli, więc my musimy być – na mocy dychotomiczności świata – krańcowo dobrzy) za pomocą esencji konserwatyzmu sprowadzającej się do prostej myśli „Dobre, bo nasze”. Kiedyś w usenecie trafiłem na wesołą rymowankę podsumowującą ten sposób myślenia:

    WIERSZ O WYŻSZOŚCI TEGO CO MOJE I WŁASNE NAD TYM CO OBCE I CUDZE

    Michał Dyszyński

    Ze wszystkich spraw i rzeczy powstałych na Świecie
    najlepsze są MOJE: myśli, bety, śmiecie!
    A ze wszystkich rzeczy dzielonych na dwoje
    ta część będzie lepsza – co ją nazwę “MOJE”!
    Kiedy sobie siedzę, gdy jem, kiedy stoję
    najlepsze siedzenie jest z pewnością moje!
    kiedy mój syneczek narysuje plamę
    to ona powinna zdobić w Luwrze ścianę!
    Z różnych pięknych rzeczy, które świat ten zdobią
    te tylko pochwalę, co je NASI robią!
    Ze wszystkich zmarłych co kiedyś istnieli
    – wszyscy nasi przodkowie to istni anieli!
    W każdej chwili życia jedną rzecz pamiętam:
    Z rzeczy tego świata – co MOJE – rzecz święta!

    A gdy sobie myślę o różnych poglądach –
    każdy cudzy pogląd – na głupszy wygląda!
    Generalnie mówiąc: wszystkie myśli nowe
    mogą tylko popsuć porządek w mej głowie.
    Nie lubię tych co wątpią, albo poszukują,
    bo oni dobre, stare – krytyką psują.
    Wszystko ma swe miejsce niezmienne od zarania
    ranek jest do wstawania, a nocka – do spania.
    Kiedy mówi władza – niech biją jej brawo.
    Słusznie, czy niesłusznie – ważne, że to władza!
    Myśli niezależne – zakażmy ustawą!
    Wszak na Świętej Tradycji życie się zasadza.

    A gdy cudzoziemca spotkam na swej drodze,
    to wiem już na pewno: że to gorszy człowiek.
    Bo gdy z zagranicy ktoś do NAS przyjedzie
    to zapewne diabeł go w te strony wiedzie.
    Gdy obcy sprzedaje, albo coś kupuje
    na sto procent wiemy – pewno oszukuje!

    Złym ptakiem jest wróbel, gdy gniazdo swe kala.
    Złym człekiem jest rodak, co widzi w NAS wady.
    To drań, łobuz, zdrajca i niech wy…rd…la
    Bo jak nie, to pokażem moc NASZEJ gromady.

    Jest postanowione od dziesiątek wieków
    że naród nasz, miasto i nasza ulica
    są najlepsze w świecie. Pamiętaj człowieku –
    co było, jest, będzie NASZE – tym zachwycaj!
    Cnotą jest największą (każdy się przekona):
    Przed obcym i innym – SWOJEGO obrona!

    W tym sensie owa ‘prawica’ jest jak najbardziej egalitarna, ale w ramach narodu.

    Tu akurat mamy do czynienia z prawicowym kolektywizmem – z uprzywilejowaniem wspólnoty rozumianej nie jako grupa jednostek, lecz jako twór abstrakcyjny (naród, rasa, religia itp.), dla dobra której można/należy poświęcać nie tylko Obcych/Innych (szowinizm, ksenofobia) ale i Swoich (nacjonalizm, patriotyzm, socjaldarwinizm).

    Nacjonalizm/etnocentryzm/itp., nawet jeśli dyskryminuje tylko tych poza granicami państwa, które ogarnął, też jest z definicji elitarystyczny, bo zakłada trwałe istnienie jakichś przynajmniej 2 grup („My” i „Oni”), z których jedna ma być traktowana lepiej lub druga ma być traktowana gorzej. Egalitarystycznym przeciwieństwem jest internacjonalizm.

    Oni nie poczuliby dyskomfortu, gdyby naraz wszystkie ‘lemingi’ nawróciły się na katolicyzm, rusofobię i szwedo-holendro-gejparado-fobię. Owa ‘prawica’ wciąż będzie bowiem miała wroga – zewnętrznego.
    Być może jednak się mylę i parcie na ‘oblężoną twierdzę’ jest zbyt silne, żeby próżnia nie wytworzyła wroga wewnątrz. (…)

    No oczywiście, że tak. Nie widzisz tych wszystkich wewnątrz-prawicowych rozłamów i bratobójczych wojen [choćby ta najbardziej POPiSowa; a od samego Psychiatryka24 ile już „prawdziwie niezależnych, niepoprawnych i prawdziwie prawicowych” portali zdążyło odpączkować?; nawet „Fronda” zdążyła już co najmniej 2 razy się podzielić, a kanapowy UPR – już ze trzy], połączonych z wyzywaniem się od zdrajców, agentów i z posądzaniem o nie bycie tą „prawdziwą” prawicą? Istotą paranoi – która to jest częstym, a może i nieodłącznym, komponentem rozważanej tu mentalności – jest wielka potrzeba zarówno poszukiwania Wroga, jak i jego znalezienia. Wróg wewnętrzny musi się znaleźć i zawsze się znajdzie.

    W końcu nawet KR-K jest podzielony na „swoich” i „agenturę”, w końcu nawet w latach dominacji kaczyzmu 2005-2007 paranoicy byli oblężeni przez ‘Układ’ (infiltrujący nawet Prawych – Lipiec, Netzel, Kornatowski, Krauze, Kaczmarek…) i ‘zmasowany atak wrogich mediów’ (…)

    No właśnie.

    Niemniej jest wysoce prawdopodobne, że owa ‘prawica’ jednak do CZEGOŚ dąży i obyłaby się bez elitaryzmu, gdyby to COŚ udało jej się w Polsce osiągnąć.

    Jeśli do czegoś dąży, to dlaczego to coś skrzętnie ukrywa, a mówi tylko o dążeniu do „oczyszczenia” (z „Obcych/Innych”) lub „upamiętnienia” („Swoich”)?

    Myślę, że dla tych ludzi wyzbycie się elitaryzmu (w sensie ubóstwiania jakiejś międzyludzkiej nierówności) jest z przyczyn psychologicznych niemożliwe – oni zwyczajnie nie potrafią inaczej widzieć świata.

    (…) nie miałbym oporów wybrać się na taką imprezę ponownie i wypić browara choćby z jakimś pwilkinem czy innym eumenesem. P24 w ogólności jest straszny, ale to jednak zbiór jednostek, z których wiele to wciąż całkiem normalni i przyzwoici ludzie.

    Oszczędzić Sodomę i Gomorę przed spaleniem ogniem i siarką ze względu na jednego sprawiedliwego, który być może tam przebywa? No cóż, obawiam się, że jeśli nawet przebywa [a wg mnie i tacy tam przebywają – z rzadka, jako mało aktywni złośliwi komentatorzy, np. pandada, monada], to prędzej utopiłby się w szambie pełnym własnych odchodów, niż dobrowolnie partycypował w psychiatrycznych orgiach w realu.

    Zaś Twoja percepcja owego „towarzystwa” chyba jednak jest trochę wykrzywiona. (…) Tak że obawiam się, że tych, co czytujesz i cytujesz, to zwykli rozględzeni gawędziarze.

    To dość prawdopodobne, z tym, że pomyślałem, że ci tylko-gawędziarze raczej nie odważyliby się na skonfrontowanie ich wizerunku realnego z wizerunkiem wirtualnym, więc nie ośmieliliby się pokazać na takiej imprezie.

  80. Quasi
    28/03/2011 o 5:26 pm

    @ kashmir

    Quasi, ja Cię proszę – nie powtarzaj za bałwanem cyncynatem o skomleniu, że mi czemuś niemiło. (…)

    Ale ja o tym pisałem na długo przed tym, jak cyncynat to zauważył – w naszym pierwszym flejmie na ten temat. W zasadzie jedyne co na ten temat piszesz, to narzekanie, że Ci się nie podoba klasyfikowanie pewnych Twoich poglądów [np. dotyczących aborcji/zarodka, kary śmierci, rodziny, ochrony środowiska, politycznej poprawności i ochrony mniejszości/słabszości, wiary w wiarę itp.], jako „kołtuńskie”, ale przy tym nigdy nie byłeś łaskaw wyjaśnić co/dlaczego Ci się w tym nie podoba i jaki to niby ma związek z jakąś moją rzekomą dychotomicznością. Puste, beztreściowe pretensje, jak u histeryczki, do których nie mógłbym się ustosunkować, nawet gdybym chciał, bo nie wiem o co konkretnie chodzi i które wprawiają mnie w zażenowanie.

    Bo Tobie nawet nie chodzi o to, że mam jakieś fałszywe wyobrażenie na temat Twoich poglądów, wszak już ustaliliśmy, że nie mam.

    *) I nie pieprz mi tu o tym, jak to niby mozolnie ten zarzut zdementowałeś (…)

    Ale ja nawet nie bardzo miałem co dementować, bo żadnego ze swych zarzutów nie ukonkretyzowałeś, nie poparłeś niczym poza jakimiś pustosłowiem i własnymi imaginacjami moich emocjonalnych potrzeb. I właśnie to mozolnie Ci pokazuję.

    A jeśli chodzi moją „potrzebę wroga”, to aby widzieć w Tobie „wroga” wcale nie muszę Ci sztucznie dorabiać gęby „kołtuna”: do bycia moim „wrogiem” w zupełności wystarczy Twój libertarianizm (z jego całą hierarchistyczno-egoistyczno-bezduszną podbudową i dogmatycznym złożeniem się w ofierze kapitalizmowi), który – jak już wcześniej pisałem – uważam za coś o wiele gorszego niż typowy konserwatyzm, zwłaszcza występujący w tak umiarkowanym natężeniu jak u Ciebie. Twój kołtunizm przeszkadza mi w Tobie tyle, ile w zasranych i zaszczanych majtach może mi przeszkadzać to, że są nielubianymi przeze mnie bokserkami. Krotko mówiąc: świat Korwina, czy nawet qatryka [czyli w praktyce hobbesowska „wojna wszystkich ze wszystkimi”], jawi mi się jako o wiele straszliwszy niż świat Terlikowskiego, Jurka czy Wierzejskiego [czyli w praktyce brutalny, zamordystyczny obyczajowo, odcięty od świata nacjonalistyczno-teokratyczny skansen z fiksacjami demograficznymi].

    Czym jest zatem lewica? (…) Wg mnie dążeniem do możliwie szczegółowego odgórnego układania świata ‘żeby było dobrze’.

    Ale to nie lewica, tylko cywilizacja.

    Nawet z pozbawionej formalnej władzy anarchokapitalistycznej katalaksji nie pozbędziesz się „możliwie szczegółowego odgórnego układania świata”, tylko tam zamiast władzy – czy to autorytarnej, czy to demokratycznej – będzie to robił kapitał [tak wszystko w dostępnym świecie zorganizować, by ci co najwięcej kapitału nagromadzili, mogli wyciskać z niego jak najwięcej zysku; tu w grę wchodzi także organizowanie ludzkich umysłów i kultury za pomocą reklamy i marketingu, by sprzedawać im gówno w cenie złota, po uprzednim wmówieniu, że bez niego nie mogą być szczęśliwi], zbóje, rodzice, religia/kler itd. Z tym, że akurat ci organizatorzy niekoniecznie będą się troszczyć o to, by organizować tak, „żeby było dobrze”…

    Nawet sam podział i specjalizacja pracy skazuje Cię na życie w świecie, w którym inni odgórnie i możliwie szczegółowego układają Ci życie „żeby było dobrze”. Idąc do restauracji godzisz się na to, by jakiś kucharz odgórnie i możliwie szczegółowo układał Ci posiłek „żeby było dobrze”; idąc do szpitala dobrowolnie godzisz się, żeby jakiś lekarz odgórnie i możliwie szczegółowo układał Twoje wnętrzności „żeby było dobrze”; pozostając w granicach lewackiego państwa, dobrowolnie godzisz się, by odpowiedni urzędnicy odgórnie i możliwie szczegółowo układali ci relacje z innymi ludźmi i światem „żeby było dobrze”.

    Żeby się od tego odgórnego układania świata przez innych ludzi uwolnić, musiałbyś chyba osiąść na bezludnej wyspie, bo nawet w zupełnie „wolnym” i niecywilizowanym świecie zapewne w mniejszym lub większym stopniu Twój świat układaliby ci, którzy mieliby nad Tobą fizyczną przewagę, choć wtedy niekoniecznie układaliby tak, „żeby było dobrze” akurat dla Ciebie. Zresztą, na bezludnej wyspie też nie uwolnisz się od odgórnych układaczy świata, z tym, że tam nie byliby nimi ludzie, lecz bezmyślne siły przyrody. Tak więc chyba jedynym sposobem na uwolnienie się od „lewackiej” odgórnej organizacji Twojego świata jest zostanie omnipotentnym Bogiem…

    O ile pamiętam, Quasi uważa się za lewicowca, nawet skrajnego, pod pewnymi warunkami rozumienia ‘lewicy’. Myślę, że pewien kłopot sprawia tu tradycyjnie nieścisłość pojęcia. No ale może najlepiej, jak Quasi się sam wypowie.

    Ja stwierdziłem tylko, że pod względem mentalnym, czy też pod względem ideowych/etycznych celów – tak jak ich klasyfikację widzę (a widzę mniej-więcej tak, jak pokazałem na swoich „mapach”) – nie jestem lewicowcem, tylko jestem lewicowcem skrajnym. Natomiast w sensie politycznym (czyli odnoszącym się do środków – w tym partii i osób – służących do realizacji celów) lewicowcem nie jestem, ponieważ zwyczajnie kategorycznych poglądów politycznych nie posiadam, ponieważ jestem na to za głupi.

  81. kashmir
    28/03/2011 o 6:43 pm

    @Quasi

    No tak, a miało nie być flejma.

    W zasadzie jedyne co na ten temat piszesz, to narzekanie, że Ci się nie podoba klasyfikowanie pewnych Twoich poglądów (…) jako „kołtuńskie

    Głupoty pleciesz. Nic nie „narzekam” i nic mi się nie „nie podoba”, stwierdzam tylko (a raczej stwierdziłem w pamiętnym flejmie i podtrzymuję), że mimo wirtualnej gęby pełnej chłodnych i szczegółowych analiz skomplikowanego i zawiłego świata zniuansowanych idei masz swój emocjami podparty podział „my” i „oni”, który z taką pogardą opisujesz (słusznie zresztą i trafnie akurat) u ‚prawaków’.

    do bycia moim „wrogiem” w zupełności wystarczy Twój libertarianizm (z jego całą hierarchistyczno-egoistyczno-bezduszną podbudową i dogmatycznym złożeniem się w ofierze kapitalizmowi)

    Dżizas, jakie Ty pieprzysz głupoty i chochoły kręcisz…

    Ale to nie lewica, tylko cywilizacja.

    Tak, jasne. Podajcie sobie grabę z Nicponiem zatem – on też, zdaje się, uważa, że zawsze ktoś musi kogoś dymać, więc niech się lemingi cieszą, jak trafią na niego z Jarkiem, bo wtedy będą przynajmniej dymani najcywilizacyjniej, jak się da (bo po katolicku, który to katolicyzm jest, co oczywiste, najdoskonalszą emanacją cywilizacji, na co mamy wór historycznych dowodów… – no, tym szczegółem się akurat różnicie).

    Nawet z pozbawionej formalnej władzy anarchokapitalistycznej katalaksji nie pozbędziesz się „możliwie szczegółowego odgórnego układania świata”, tylko tam zamiast władzy – czy to autorytarnej, czy to demokratycznej – będzie to robił kapitał (…)

    Tak, już wiem, że w dzieciństwie czytano Ci Marksa do poduszki. Nie wpadłeś czasem na pomysł, żeby spróbować znaczenie co trudniejszych słów – takich jak np. „odgórny” – sprawdzać w jakiejś wikipedii, zanim skomentujesz (i, co gorsza, zacytujesz)?

    Nawet sam podział i specjalizacja pracy skazuje Cię na życie w świecie, w którym inni odgórnie i możliwie szczegółowego układają Ci życie „żeby było dobrze”. Idąc do restauracji godzisz się na to, by jakiś kucharz odgórnie i możliwie szczegółowo układał Ci posiłek „żeby było dobrze” (…) Tak więc chyba jedynym sposobem na uwolnienie się od „lewackiej” odgórnej organizacji Twojego świata jest zostanie omnipotentnym Bogiem…

    Ja pierdolę, Quasi, ja aż nie wierzę, że Ty to poważnie. Nawet nie wiem, jaki ‚xxx-iczny’ błąd tu popełniasz (w sensie że nie umiem go odpowiednio mądrze nazwać), ale wiem, że jest on bardzo, ale to bardzo elementarny.

    Quasi, Ty zwyczajnie, pozując na jakiegoś chłodnego analityka, wprost tryskasz uprzedzeniami i dość mało przemyślanymi doktrynalnymi komunałami. Polecam też pod rozwagę uwagę pwilkina na temat Twojej „sześciowymiarowej mapy światopoglądu”.

  82. Quasi
    28/03/2011 o 6:52 pm

    @ pwilkin

    (…) stawiasz tezę, że 6 wymiarów poglądów politycznych redukuje się do dwóch – prawica/lewica

    Nie rozumiem tego zarzutu.

    „Prawica” i „lewica” to pojęcia dość względne i lokalne czaso-przestrzennie. Prawica i lewica definiują się wzajemnie wobec siebie: jeśli gdzieś prawica coś gani i atakuje, to lewica to chwali i broni i vice versa. Ja wyróżniłem tu kierunki, w których wydaje mi się, że prawica i lewice często się od siebie różnią oraz zwroty jakie, w przypadku różnicy stanowisk, na tych kierunkach przyjmują.

    Ponadto spróbowałem wyłuskać wspólne mentalne podłoża (pozornie?) różnych prawicowych/lewicowych poglądów, tudzież poglądów różnych prawic/lewic. Np. takich prawic to mamy wiele rodzajów (plus wiele prawic będących różnymi kombinacjami tych rodzajów), choćby: pro-monarchistyczną, pro-kapitalistyczną, pro-nacjonalistyczną, pro-etnocentryczną/rasistowską, pro-teokratyczną itp. – tu zaproponowałem możliwe wspólne fundamenty mentalne tych, wydawałoby się, bardzo rożnych przekonań.

    (chyba, że Cię źle zrozumiałem i chodzi o to, że w każdym z owych wymiarów można być niezależnie „prawicowym” oraz „lewicowym”)

    Oczywiście, że można. Gdyby nie było można, nie miałoby sensu wyróżnianie ich jako odrębne wymiary. Tyle, że w praktyce spodziewam się istnienia dość wyraźnych korelacji między tymi wymiarami.

    Np. ponoć w większości społeczeństw między SDO i RWA (z grubsza wymiary w module „Psychologia” na mojej mapie) istnieje korelacja, ale jest ona słaba (bodajże coś ok 0.2). Jost et al. sugerują, że w praktyce istnieją dwa główne rodzaje prawicowców: ci o wysokiej pozycji społecznej charakteryzują się wysokim SDO (i ewentualnie zadatkami na prawicowych liderów), natomiast ci o niskiej pozycji społecznej – wysokim RWA (i zadatkami na prawicowych wyznawców).

    która to teza jest wyjątkowo słabo poparta empirycznie

    No cóż, nie bardzo rozumiem o jaką tezę Ci chodzi.

    A jeśli idzie o poparcie empiryczne, to takowego szukałem tylko do modułu „Psychologia”. To głównie to, co znalazłem w cytowanym gdzieś wyżej Jost et al. 2009 i w Wikipedii [SDO, RWA]. Co do reszty, to bazuję głównie na tym, co dane mi było przeczytać w prawicowej publicystyce i we flajmach z prawicowcami.

    po drugie – jeśli jakakolwiek teoria mająca opisywać rzeczywistość po jednej stronie zawiera tezy wyłącznie pozytywnie wartościujące, a po drugiej – wyłącznie negatywne,

    Nie wiem jakie niby „wartościujące” opisy masz na myśli.

    Owszem, jakiegoś „wartościowania” pewnie można się tam dopatrzeć, tyle, że będzie to wartościowanie względne: to co z lewicowej perspektywy jest negatywne (np. kult siły i brutalności, egoizm i nieufność), z perspektywy prawicowej jest pozytywne i vice versa. Nie widzę tu miejsca na „zaburzenia teorii przez prywatne uprzedzenia”.

  83. 28/03/2011 o 7:36 pm

    @Quasi

    Ad. 1 To zazdrość, nie żadne szukanie haków. Patrze płacze Warzechy o dofinansowanie Krytyki kwotą 140 000 PLN, Frondy nie. Jakie haki, skoro sami proszą o kasę na Frondę?

    Ad. 2 Właściwie to masz rację, może zrobię nawet o tym notkę. Walka z wykluczeniem u prawicy polega na daniu tym ludziom trybuny do mówienia. Jest to więc swoisty parytet, najlepiej widoczny w postulatach wobec TVP. I to ich łączy z lewicą, która ma niestety ten odwieczny problem, że z jednej strony chce dać Ziutkom trybunę, ale z drugiej, boi się, że Ziutki z trybuny zaczną jebać Żydów, masonów i sztuczną mgłę. W XIX wieku też lewica miała z tym kłopot. Ale pomijasz tu jednak klasyczną obronę prawaków, którzy mówią (imho nie mając racji), że oni chcą pomóc Ziutkom przez wolny rynek, bo wolny rynek to nie jest gra o sumie zerowej i wszyscy zarobią, jak się da 1% podatek.

    Ad. 3 Ale Che Guevarra, czy Czerwone brygady właśnie dlatego tak ich wkurwiają, bo lewica miała zawsze dostawać wpierdol od sojuszu tronu z ołtarzem (i elitami).

    Ad. 4 Lewica wywodzi się Oświecenia, ale w pewnym momencie drogi się rozjechały, bowiem lewica nie podziela oświeceniowego optymizmu powszechnego ładu szczęśliwości uzyskanej poprzez regulację rozumem. Ta miła utopia jest niemożliwa i może prowadzić do Oświęcimia, więc lewica (czy może jej mejnstrimowe nurty) skupiła się na redukcji nierówności, a nie prowadzeniu wielkiej narracji. Jest to, zdaje się, zarzut hardcorowych lewaków, w typie Żiżka, Negriego którzy oskarżają mejnstrim o minimalizm i odrzucenie świeckiego millenaryzmu. Słowem, Marks tak, ale już nie jako architekt, ale tylko jako krytyk.

  84. 28/03/2011 o 7:41 pm

    @kashmir – sorry, ale strasznie pierdolisz z tym Marksem. Naprawdę myślisz, że w Polsce ludzie czytają Marksa, że czytali Kapitał? Że w Polsce, poza garstką entuzjastów, skrypt z Kapitału jest znany choćby tak, jak skrypt Rothbarda, Misesa albo Haeyeka? Przecież to jest w lekturze o niebo trudniejsze, niż wieczne jebanie wolność, mniej regulacji, wolność, mniej regulacji, wolność. W Polsce praktycznie od lat nie ma marksistów, zapytaj pwiklina jaki jest na filozofii odsetek Marksistów, a jaki miłośników filozofii analitycznej? A co dopiero poza uczelnią.

  85. kashmir
    28/03/2011 o 7:46 pm

    galopujący major :@kashmir – sorry, ale strasznie pierdolisz z tym Marksem. Naprawdę myślisz, że w Polsce ludzie czytają Marksa, że czytali Kapitał? Że w Polsce, poza garstką entuzjastów, skrypt z Kapitału jest znany choćby tak, jak skrypt Rothbarda, Misesa albo Haeyeka? Przecież to jest w lekturze o niebo trudniejsze, niż wieczne jebanie wolność, mniej regulacji, wolność, mniej regulacji, wolność. W Polsce praktycznie od lat nie ma marksistów, zapytaj pwiklina jaki jest na filozofii odsetek Marksistów, a jaki miłośników filozofii analitycznej? A co dopiero poza uczelnią.

    No ja pierdolę, przecież „Marks” to tutaj taki wytrych-skrót myślowy na generalnie dominujący w mainstreamowej publicystyce uświęcony lewicowy paradygmat.
    No żeby taki bystrzak wpadał w takie dosłowności… ;)

  86. 28/03/2011 o 7:52 pm

    Ło matko, te wasze korwinistyczne skróty myślowe, jak prawicowe poczucie humoru.

  87. cyncynat
    28/03/2011 o 8:05 pm

    kashmir :
    @Quasi
    No tak, a miało nie być flejma.

    W zasadzie jedyne co na ten temat piszesz, to narzekanie, że Ci się nie podoba klasyfikowanie pewnych Twoich poglądów (…) jako „kołtuńskie

    Głupoty pleciesz. Nic nie „narzekam” i nic mi się nie „nie podoba”, stwierdzam tylko (a raczej stwierdziłem w pamiętnym flejmie i podtrzymuję), że mimo wirtualnej gęby pełnej chłodnych i szczegółowych analiz skomplikowanego i zawiłego świata zniuansowanych idei masz swój emocjami podparty podział „my” i „oni”, który z taką pogardą opisujesz (słusznie zresztą i trafnie akurat) u ‘prawaków’.

    :D Swiat moze i jest „skomplikowany” i „zniuansowany”, ale ty nie jestes.

    misiu, juz z szesc razy powtorzyles w tym watku komunikat „Quasi, nie jestes analityk, bo mnie nie lubisz”. juz do wszystkich dotarlo jak bardzo czujesz sie pokrzywdzony i odrzucony. moze juz pojdziesz sobie?

  88. Quasi
    29/03/2011 o 12:11 am

    @ kashmir

    Nic nie „narzekam” i nic mi się nie „nie podoba”

    Doprawdy?

    stwierdzam tylko

    Skoro nie narzekasz i nie skarżysz się, że Ci się nie podoba, to po co to „stwierdzasz”? Zwłaszcza, że stwierdzasz to pustosłowiem, z którym nawet gdybym bardzo chciał, to nic nie mógłbym zrobić?

    że mimo wirtualnej gęby pełnej chłodnych i szczegółowych analiz skomplikowanego i zawiłego świata zniuansowanych idei

    A kto mi taką wirtualną gębę doprawił?

    masz swój emocjami podparty podział „my” i „oni”,

    Po pierwsze: Jeśli nawet, to czy to jakoś wyklucza możliwość „chłodnych i szczegółowych analiz skomplikowanego i zawiłego świata zniuansowanych idei”?

    Po drugie: A to wnioskujesz skąd? Stąd, że pewne Twoje poglądy nazywam „kołtuńskimi”? Stąd, że nie ukrywam, iż pewnych poglądów/postaw mentalnych czysto emocjonalnie (!!!) nie lubię?

    Po trzecie: Kim są ci moi „my” i kim są ci moi „oni”? I skąd to wiesz (i to kiedy nawet ja sam tego nie wiem)?

    który z taką pogardą opisujesz (słusznie zresztą i trafnie akurat) u ‘prawaków’.

    Ale ja tam opisuję dużo więcej niż tylko sam podział „my” vs. „oni”.

    Dobra, już mi się ten wątek znudził. Całe szczęście cyncynat wyręczył mnie w roli kpiarza, dzięki czemu nie muszę nic więcej dodawać.

    Dżizas, jakie Ty pieprzysz głupoty i chochoły kręcisz…

    Jak to? To libertariańscy wolnościowcy-własnościowcy nie uważają już, że „kto nie pracuje, ten niech nie je”? Że nieroby, nieudacznicy i ludzie-patologie sami są „odpowiedzialni” za swój los, więc jeśli sami sobie nie radzą, to powinni wyzdychać jak Korwin przykazał [chyba, że na wolnym rynku usług charytatywnych są w stanie odpowiednio zareklamować swoją nędzę i niedolę, ale i potencjalną przydatność (a la „Miłosierdzie gminy”), by jakiś hojny łaskawca pozwolił im jeszcze trochę pożyć]? Że „święte prawo własności” ważniejsze jest niż ludzkie szczęście, zdrowie i życie, a zwłaszcza niż przyroda i wiedza, więc fiskalna redystrybucja dochodu i finansowanie ponad-minimalnych świadczeń państwowych to niczym nie usprawiedliwiona kradzież, a progresja podatkowa i podatek spadkowy to kara za zaradność/pracowitość i wołające o pomstę do nieba okradanie wdów i sierot? Że ludziom powinno się dać możliwie jak najwięcej możliwości do popełniania błędów, a przy tym powinno się stworzyć takie warunki, żeby każdy błąd kosztował ich (i ich bliskich) możliwie jak najwięcej?

    Tak, jasne. Podajcie sobie grabę z Nicponiem zatem – on też, zdaje się, uważa, że zawsze ktoś musi kogoś dymać (…)

    Pewnie z Nicponiem moglibyśmy sobie podać grabę co do tego, że np. siła równa jest iloczynowi masy i przyśpieszenia albo że aldehyd z alkoholem reagują wspaniale, dając hemiacetale. Mam z tego powodu ubolewać?

    Bo cóż tu takiego mamy? A no banalne spostrzeżenie, że ludzie nieuchronnie popadają w konflikty interesów – czy to w ramach konkurencji o ograniczone zasoby, czy to w ramach wzajemnego traktowania się jako zasoby – i zwykle tak bywa, że jedna ze stron konfliktu ma nad drugą przewagę.

    (…) Nie wpadłeś czasem na pomysł, żeby spróbować znaczenie co trudniejszych słów – takich jak np. „odgórny” (…)

    „Odgórnie” czyli od przełożonych do podwładnych, od sprawujących władzę do tych, nad którymi władza jest sprawowana? No toż takie właśnie sytuacje tu przywołałem: producent/usługodawca narzuca klientowi ofertę, kler narzuca owieczkom jak mają żyć, zbój narzuca napadniętemu co chce.

    Ja wiem, że „wolnościowcy” mają fetyszyzm państwa i wszystkie ograniczenia, które jednostce narzuca państwo są złe, podczas gdy praktycznie te same ograniczenia narzucane przez nie-państwo (kapitalizm, religię, tradycję, sytuację bytową, kalectwo, zbójów etc.) już złe nie są. Jeśli w głodzie, smrodzie i ubóstwie urabiasz się po łokcie 12h na dobę/7 dni w tygodniu w gułagu, do którego państwo wtrąciło cię – jako wroga klasowego, dywersanta czy bumelanta – bronią i kajdanami, gdzie produkujesz jakieś kosztowne, acz bezsensowne, gówno typu Kanał Białomorski, to jest to piekło. Natomiast jeśli w głodzie, smrodzie i ubóstwie urabiasz się po łokcie 12h na dobę/7 dni w tygodniu w fabryce, do której kapitalista wtrącił cię – jako nieudacznika, kmiota i nieroba – niewolnictwem płacowym, gdzie produkujesz jakieś kosztowne, acz bezsensowne, gówno typu ajfony (dla nieszczęśników wierzących, że jeśli nie będą ich mieli, to będą nikim), kościosłoniowe drapaczki do pleców czy trufle (dla otyłych bulimików, którzy je zjedzą i zwymiotują), to jest to raj. Oto złożenie się w ofierze kapitalizmowi.
    Wyśmiewałem to już podczas dyskusji o „prawdach wiary” wolnościowców, więc nie będę się powtarzał.

    (…) Quasi, Ty zwyczajnie, pozując na jakiegoś chłodnego analityka, wprost tryskasz uprzedzeniami i dość mało przemyślanymi doktrynalnymi komunałami. (…)

    Porypało Ci się coś: to jest ledwie analiza Twoich „mało przemyślanych komunałów”, jak ten o „lewicy jako odgórnym organizatorze świata”.

  89. pwilkin
    29/03/2011 o 12:50 am

    W Polsce praktycznie od lat nie ma marksistów, zapytaj pwiklina jaki jest na filozofii odsetek Marksistów, a jaki miłośników filozofii analitycznej? A co dopiero poza uczelnią.

    Oj, bardzo, ale to bardzo się mylisz. Żeby tylko zilustrować przykładem: kierownikiem Instytutu Filozofii na UW jest marksista, jednym z najprężniej działających kół studenckich było przez dłuższy czas Studenckie Koło Filozofii Markistowskiej. A mówimy tutaj o filozofii, która ze względu na tradycje Szkoły Lwowsko-Warszawskiej zawsze kultywowała „proanalityczne” sympatie. Na wydziałach „bardziej humanistycznych” marksistów jest od groma i ciut ciut.

    Faktem jest natomiast, że marksiści siedzą raczej na uczelniach – działaczy marksistowskich mamy jak na lekarstwo, już faktycznie więcej jest aktywistów spod znaku UPRu i „anarchokapitalizmu”.

  90. 29/03/2011 o 1:02 am

    O i tutaj mnie trochę zaskoczyłeś, bo pamiętam jak Walicki jeszcze kilka lat narzekał na kompletny brak marksistów. Choć z drugiej strony, sam cytowałem ten tekst

    http://www.kronos.org.pl/index.php?23150,344

    Natomiast nada chyba marksizm nie jest na filozofii dominujący, prawda?

  91. pwilkin
    29/03/2011 o 2:13 am

    Quasi :
    Nie rozumiem tego zarzutu.
    „Prawica” i „lewica” to pojęcia dość względne i lokalne czaso-przestrzennie. Prawica i lewica definiują się wzajemnie wobec siebie: jeśli gdzieś prawica coś gani i atakuje, to lewica to chwali i broni i vice versa. Ja wyróżniłem tu kierunki, w których wydaje mi się, że prawica i lewice często się od siebie różnią oraz zwroty jakie, w przypadku różnicy stanowisk, na tych kierunkach przyjmują.
    Ponadto spróbowałem wyłuskać wspólne mentalne podłoża (pozornie?) różnych prawicowych/lewicowych poglądów, tudzież poglądów różnych prawic/lewic. Np. takich prawic to mamy wiele rodzajów (plus wiele prawic będących różnymi kombinacjami tych rodzajów), choćby: pro-monarchistyczną, pro-kapitalistyczną, pro-nacjonalistyczną, pro-etnocentryczną/rasistowską, pro-teokratyczną itp. – tu zaproponowałem możliwe wspólne fundamenty mentalne tych, wydawałoby się, bardzo rożnych przekonań.

    W poprzednim wątku zarzuciłem Ci linkiem do tekstu nt. myślenia pakietowego – weź go sobie przeczytaj, serio. Problem z Twoją charakterystyką jest podstawowy – zakładasz, że to, co ludzie z różnych względów nazywają „prawicą” faktycznie ma jakiś wspólny mianownik, podczas, gdy bardzo często go nie ma i są ludzie, którzy np. są zwolennikami nielimitowanego wolnego rynku oraz przeciwnikami konserwatywnych norm kulturowych (albo na odwrót – zwolennikami konserwatywnych norm kulturowych i przeciwnikami nielimitowanego wolnego rynku – taki casus obserwujemy chociażby w Polsce w wydaniu PiS).

    Oczywiście, że można. Gdyby nie było można, nie miałoby sensu wyróżnianie ich jako odrębne wymiary. Tyle, że w praktyce spodziewam się istnienia dość wyraźnych korelacji między tymi wymiarami.
    Np. ponoć w większości społeczeństw między SDO i RWA (z grubsza wymiary w module „Psychologia” na mojej mapie) istnieje korelacja, ale jest ona słaba (bodajże coś ok 0.2).

    0.18. Jak sam zauważyłeś, to jest słaba dodatnia korelacja.

    Jost et al. sugerują, że w praktyce istnieją dwa główne rodzaje prawicowców: ci o wysokiej pozycji społecznej charakteryzują się wysokim SDO (i ewentualnie zadatkami na prawicowych liderów), natomiast ci o niskiej pozycji społecznej – wysokim RWA (i zadatkami na prawicowych wyznawców).

    Będę bardzo wdzięczny za wskazanie, gdzie w rzeczonym tekście taką tezę znalazłeś – ja tam znalazłem tylko tezę, że RWA odpowiedzialne jest raczej za konserwatyzm społeczny, a SDO – za konserwatyzm gospodarczy. Teza, o której mówisz, jest przytaczana na Wikipedii za tekstem tekście Altemeyera „The other ‚authoritarian personality'”. Zadałem sobie nieco trudu, żeby przejrzeć ten tekst i na Wikipedii przytoczenie jest niespecjalnie rzetelne – Altemeyer twierdzi, że addytywna miara RWA + SDO odpowiedzialna jest za osobowości „totalitarne”.

    Co do reszty, to bazuję głównie na tym, co dane mi było przeczytać w prawicowej publicystyce i we flajmach z prawicowcami.

    No offense, ale to tak, jakbym ja chciał zrobić teraz mapę „lewicowej osobowości” po flame’ach z cyncynatem. Też pewnie bym mógł wyprodukować taki elegancki obrazek, tylko po co? Problem leży w tym, że z definicji uczestniczący we flame’ach prezentują raczej skrajne poglądy, więc zamiast dostawać dobrą mapę „osoby o prawicowych poglądach”, dostajesz raczej obrazek „prawicowego ekstremisty”.

    Z zabawnych rzeczy – z powodu owej nieuprawnionej generalizacji, którą dokonujesz z „flame’ów z prawicowymi blogerami”, którzy to z reguły są płci męskiej, Twoja charakterystyka momentami jest w uroczy sposób seksistowska – np. wśród „konsekwencji obyczajowych” poglądów prawicowych wymieniłeś mizoginię, brakuje natomiast mizoandrii. Ot, takie drobne smaczki.

    Nie wiem jakie niby „wartościujące” opisy masz na myśli.
    Owszem, jakiegoś „wartościowania” pewnie można się tam dopatrzeć, tyle, że będzie to wartościowanie względne: to co z lewicowej perspektywy jest negatywne (np. kult siły i brutalności, egoizm i nieufność), z perspektywy prawicowej jest pozytywne i vice versa. Nie widzę tu miejsca na „zaburzenia teorii przez prywatne uprzedzenia”.

    Używasz terminów takich jak „fanatyzm i bigoteria”, które nie są neutralne nawet przy bardzo dużym zasobie dobrej woli. Do tego generalizujesz przypadki skrajne na przypadki średnie – to, że Nicpoń może uznać, że „kult siły i brutalności” jest pozytywny nie znaczy, że statystyczny prawicowiec tak uzna.

    http://en.wikipedia.org/wiki/Hasty_generalization
    http://en.wikipedia.org/wiki/Biased_sample#Spotlight_fallacy
    http://en.wikipedia.org/wiki/Cherry_picking_(fallacy)

  92. pwilkin
    29/03/2011 o 2:18 am

    Natomiast nada chyba marksizm nie jest na filozofii dominujący, prawda?

    Żaden nurt filozoficzny nie może być dominujący w instytucie, gdzie jest piętnaście (!) konkurujących ze sobą zakładów. Marksizm natomiast jest niewątpliwie dość wpływowy niekoniecznie w związku z jego rensesansem – raczej z trwaniem na Uniwersytecie ludzi, którzy z marksizmem związali swoją karierę filozoficzną jeszcze za PRLu. No ale fakt faktem, niesprawiedliwie byłoby nie wspomnieć akurat w konkteście Warszawy o Marku Siemku, czyli o niebanalnego formatu postaci i dość specyficznym marksiście/hegliście, który wychował sobie grupkę młodych filozofów społecznych o marksistowskich sympatiach.

  93. cyncynat
    29/03/2011 o 2:42 am

    pwilkin :
    No offense, ale to tak, jakbym ja chciał zrobić teraz mapę „lewicowej osobowości” po flame’ach z cyncynatem. Też pewnie bym mógł wyprodukować taki elegancki obrazek, tylko po co? Problem leży w tym, że z definicji uczestniczący we flame’ach prezentują raczej skrajne poglądy, więc zamiast dostawać dobrą mapę „osoby o prawicowych poglądach”, dostajesz raczej obrazek „prawicowego ekstremisty”.

    ale to przeciez nie prawda: np uczestniczysz we flejmach, wcale nie jestes prawicowym ekstremista, jestes zwyczajnym, umiarkowanym, polskim betonem, ktory po przezyciu calego zycia w katotalibanie zupelnie nie rozumie komu moze przeszkadzac krzyz w szkole.

  94. cyncynat
    29/03/2011 o 2:42 am

    pwilkin :
    No offense, ale to tak, jakbym ja chciał zrobić teraz mapę „lewicowej osobowości” po flame’ach z cyncynatem. Też pewnie bym mógł wyprodukować taki elegancki obrazek, tylko po co? Problem leży w tym, że z definicji uczestniczący we flame’ach prezentują raczej skrajne poglądy, więc zamiast dostawać dobrą mapę „osoby o prawicowych poglądach”, dostajesz raczej obrazek „prawicowego ekstremisty”.

    ale to przeciez nieprawda: np uczestniczysz we flejmach, wcale nie jestes prawicowym ekstremista, jestes zwyczajnym, umiarkowanym, polskim betonem, ktory po przezyciu calego zycia w katotalibanie zupelnie nie rozumie komu moze przeszkadzac krzyz w szkole.

  95. kashmir
    29/03/2011 o 8:24 am

    Skoro nie narzekasz i nie skarżysz się, że Ci się nie podoba, to po co to „stwierdzasz”?

    „Stwierdzam”, bo bawi mnie, kiedy ‚potrzebę wroga’ i ‚dzielenie na my i oni’ przypisujesz prawicy, sam tryskając taką a nie inną (emocjonalną) skłonnością oceny czyichś poglądów i ich podziału na dychotomiczne pakiety.

    Może to nie jest dostatecznie jasne, ale dla mnie po prostu wcalne nie jest jakaś naturalna cecha jednych ludzi wobec innych, o odmiennych poglądach. Mnie na przykład potrzeba czegoś więcej do emocjonalnej niechęci wobec innego człowieka (przykładowo – do reprezentanta antypodów moich poglądów, pandady, nie czuję nawet cienia antypatii) dlatego z zaciekwaniem/rozbawieniem obserwuję, kiedy bigoci, pisiacy czy Quasi od razu ustawiają się w narożniku i podnoszą piąstki, kiedy natkną się na werbalizację jakiegoś poglądu z ‚pakietu’.

    Po drugie: A to wnioskujesz skąd? Stąd, że pewne Twoje poglądy nazywam „kołtuńskimi”? Stąd, że nie ukrywam, iż pewnych poglądów/postaw mentalnych czysto emocjonalnie (!!!) nie lubię?

    Na przykład. Z tym że za bardzo skupiasz się akurat na mnie, jakby ku potrzebie robienia durnych pseudosmiesznych złośliwostek bałwana cytronaty. Odwołuję się do siebie, bo jak schodzę na inne przykłady, to wygląda to trochę na usilne adwokatowanie komuś (np. qatrykowi) i wchodzi się w komplikujące dyskusję domysły i dointerpretacje. Niemniej nie osoba jest tu ważna, ale postawa.

    Ale ja tam opisuję dużo więcej niż tylko sam podział „my” vs. „oni”.

    Niewątpliwie. Z tym że z innych ich ‚wad’ żadnej nie zauważyłem u Ciebie, zatem prychnąłem sobie „he he he” tylko na tę jedną.

    Jak to? To libertariańscy wolnościowcy-własnościowcy nie uważają już, że „kto nie pracuje, ten niech nie je”?

    To akurat „uważamy”. W przeciwieństwie do Twojego: „kto nie pracuje, temu Janosik z Robin Hoodem – po odliczeniu prowizji – przyniosą żarcie od tych, co pracują”.

    Z tym że to jeszcze nie jest hierarchistyczno-egoistyczno-bezduszna podbudowa i dogmatycznym złożeniem się w ofierze kapitalizmowi, jaką to interpretację podpowiedziało Ci Twoje dyszące nienawiścią do „strokroć gorszych niż Terlikowski libertarian” ideolo.

    W szczegóły nie bedę wchodził, bo nie wiem, czy wordpress ma wystarczająco pojemne twarde dyski na flejma, którego usilnie starasz się skręcić. ;)

    Pewnie z Nicponiem moglibyśmy sobie podać grabę co do tego, że np. siła równa jest iloczynowi masy i przyśpieszenia albo że aldehyd z alkoholem reagują wspaniale, dając hemiacetale. Mam z tego powodu ubolewać?

    No tu akurat graby byście sobie nie podali, bo Nicpoń ewentualnie stwierdzi, że hemiacetale to wymysł pseudonaukowców, co to wszystko muszą sobie jakoś ponazywać i poklasyfikować, a aldehyd z alkoholem reaguje, bo Anioł Stróż alkoholi walczy z niesionymi przez aldehydy diablikami. ;)

    Bo cóż tu takiego mamy? A no banalne spostrzeżenie, że ludzie nieuchronnie popadają w konflikty interesów – czy to w ramach konkurencji o ograniczone zasoby, czy to w ramach wzajemnego traktowania się jako zasoby – i zwykle tak bywa, że jedna ze stron konfliktu ma nad drugą przewagę.

    Raczej chodziło mi o to, że ideologiczna napierdalanka, którą proponuje Nicpoń, też wg niego jest emanacją dobrodziejstwa szczytowego osiągnięcia cywilizacyjnego. Tyle że dla niego tym zwieńczeniem jest katolicyzm, a wg Ciebie marksizm/keynesizm.

    Innymi słowy – rozumiem, że czasem ktoś mnie może zdzielić pałą i takie jest życie, ale obaj (z Nipconiem) mnie nie przekonaliście, że bandzior z pałą, który stanie jutro w moich drzwiach, żeby mnie obrabować, jest wysłannikiem Najwyższej Cywilizacji, przed którą powinienem paść na kolana i stopy jej całować.

    „Odgórnie” czyli od przełożonych do podwładnych, od sprawujących władzę do tych, nad którymi władza jest sprawowana?

    Nie – „odgórnie” tzn. kwestionując każdą spontaniczną dynamikę układu i spędzając 95% życia, zużywając 98% środków, na kombinowanie, jakby tu tą dynamiką tak pokierować, żeby wszystko potoczyło się śliczniej i bardziej kolorowo.

    (…) zbój narzuca napadniętemu co chce.

    Zbój to świetny przykład. Wiem, czego chce – kasy i dostaniego życia. Wiem, czemu mnie napada – bo ja mam kasę. Mamy ‚zdrowy’ konflikt interesów i możemy przystąpić do ‚zdrowego’ sposobu jego rozwiązania. Np. takiego, że każdy będzie się starał wystrugać sobie większą pałkę.

    Lewak to nie jest typowy zbój – bo lewak napada mnie dla mojego własnego dobra. Lewak jest tym samym bardzo chory, bo jego postępowanie leży zupełnie poza naturą człowieka i jajestem zbyt zdezorientowany i skołowany, nie umiem nawet wymyślić, jakich środków obrony użyć, miotam się, popadam w szaleństwo, aaaaaAAAA..!!!

    Ja wiem, że „wolnościowcy” mają fetyszyzm państwa i wszystkie ograniczenia, które jednostce narzuca państwo są złe

    To mało wiesz, przynajmniej o mnie (może pomyliłeś mnie z jakimś – pfuj – anarchistą?). Mnie nie przeszkadza przymus jako taki, ani to, że na ten przymus ma monopol określona instytucja definiowana terytorialnie. Mnie przeszkadza pieprzenie głupot na temat motywacji stosowania tego przymusu. Ot, jak z tym zbójem – on głupot nie pieprzy.

    A teraz jeszcze a’propos tego ‚wielowymiarowego modelu światopoglądu’, o którym gadasz z pwilkinem.

    Quasi, no nie rozśmieszaj mnie, że wymieniane przez Ciebie i cytowane tu „cechy prawicy” są wartościowane zależnie od prawicowego/lewicowego punktu widzenia. Otóż nie są. Żaden prawicowiec wyznający „kult siły” nie nazwie go w ten sposób (w ogóle słowo ‚kult’ czegokolwiek sugeruje bezmyślność i jest jednym z podstawowych zarzutów-epitetów, jakimi radykałowie obrzucają siebie nawzajem) tylko jakoś: „odwaga, honor, gotowość do poświęceń”. Nie mówiąc już o „egoizmie”, „nietolerancji”, „szowinizmie” itp. To są Twoje osobiste interpretacje podłoża dla poglądów, które wyznają prawicowcy, a którzy (przynajmniej we własnym mniemaniu – ale na pewno nie gorszym niż Twoim, motywowanym potężnymi uprzedzeniami) wywodzą je z czegoś zupełnie innego.

    Dla odmiany, jakiś prawicowy Quasi zrobiłby model, w którym cechy lewicowca to byłoby np. „lenistwo, tchórzostwo, kompleksy, niska samoocena, egoizm, pochwała ułomności i głupoty, kult ignorancji” itp. Zgodzisz się, że lewicowcy właśnie tacy są i w/w cechy ze swojego, lewicowego punktu widzenia postrzegają jako pozytywne? :)

    Zauważ tu, że pewne cechy – np. egoizm – pojawiłyby się po obu stronach, bo są to nie stricte cechy, ale ideologicznie interpretowane motywacje pewnych lewicowych/prawicowych postulatów. Zresztą ja osobiście akurat egoizm uważam za cechę pozytywną, w takim rozumieniu, że to zdrowa, naturalna cecha ludzka, podobnie jak prosty kręgosłup, zogniskowany narząd wzroku czy 46 chromosomów w komórce somatycznej – sam uważam się za egoistę, który we własnym egoistycznym interesie lubi otaczać się szczęśliwymi i wdzięcznymi ludźmi, zatem pomagam im bezinteresownie i z własnej inicjatywy kiedy tylko mogę.

  96. cyncynat
    29/03/2011 o 8:55 am

    jejku, teraz kashmir nie tylko chce uratowac rzetelnosc Quasiego, ale tez ochronic go przed smiesznoscia. na drodze do uratowania Quasiego i jego rzetelnosci, stoi tylko jego uparta klasyfikacja kashmira jako koltuna – ale to szczesliwie da sie zmienic odpowiednia liczba wielostronicowych elaboratow bez widocznej tresci.

  97. Quasi
    29/03/2011 o 1:50 pm

    @ pwilkin

    W poprzednim wątku zarzuciłem Ci linkiem do tekstu nt. myślenia pakietowego – weź go sobie przeczytaj, serio.

    [Kawałek czytałem.] Nie ma potrzeby, bo nie wykazuję tu myślenia pakietowego.

    Problem z Twoją charakterystyką jest podstawowy – zakładasz, że to, co ludzie z różnych względów nazywają „prawicą” faktycznie ma jakiś wspólny mianownik, podczas, gdy bardzo często go nie ma i są ludzie, którzy np. są zwolennikami nielimitowanego wolnego rynku oraz przeciwnikami konserwatywnych norm kulturowych (albo na odwrót – zwolennikami konserwatywnych norm kulturowych i przeciwnikami nielimitowanego wolnego rynku

    Wcale nie twierdzę „pakietowo”, że każdy konserwatysta jest pro-kapitalistą. Twierdzę jedynie, że (i) prawicowość rynkowo-kapitalistyczna i prawicowość obyczajowo-społeczna są ze sobą skorelowane* oraz że (ii) prawicowość rynkowo-kapitalistyczna i prawicowość obyczajowo-społeczna mogą wypływać z tego samego podłoża mentalnego – z wysokiej „hierarchiczności” i upodobania do rywalizacji/awersji do kooperacji z „obcym”/”innym”, przy czym w pierwszym wypadku za podmiot hierarchiczności/rywalizacji przyjmuje się jednostkę, natomiast w drugim – wspólnotę.

    * – Za Jost et al. 2009:

    „A number of studies suggest that attitudes concerning social or cultural issues are factorially distinct from attitudes concerning economic issues (Duckitt et al. 2002, Evans et al. 1996, Layman & Carsey 2002, Lipset 1960, Saucier 2000, Shafer & Claggett 1995, Stenner 2005). Some researchers have gone further and suggested that these “social” and “economic” dimensions are basically orthogonal. For instance, it is possible for people to be socially liberal and economically conservative (i.e., “libertarian”) or to be socially conservative and economically liberal (i.e., “populist”), although neither of these groups are large (e.g., Zaller 1992, p. 27).
    (…)
    both social and economic forms of conservatism were positively associated with right-wing orientation in the 19 countries investigated. Benoit&Laver (2006, pp. 134–135), too, found that social and economic dimensions of ideology were positively intercorrelated in 41 of the 44 nations they examined. Thus, although the social and economic dimensions of political ideology may be distinct in conceptual and factor-analytic terms, it is rare for them to be completely orthogonal.
    (…)
    it is important to bear in mind that SDO and RWA scores are positively correlated, even if they are not so highly intercorrelated as to be redundant variables (Altemeyer 1998, Jost et al. 2003b, Sidanius & Pratto 1999, Weber & Federico 2007, Whitley 1999).”

    – taki casus obserwujemy chociażby w Polsce w wydaniu PiS).

    Obawiam się, że to może być słaby casus – o czym pisałem tutaj.

    0.18. Jak sam zauważyłeś, to jest słaba dodatnia korelacja.

    I po co ta uwaga? Ja podkreśliłem słabość tej korelacji w kontekście możliwości istnienia dwóch grup prawicowców (bardziej pro-kapitalistycznych, lepiej ustawionych i bazujących bardziej na SDO oraz bardziej pro-konserwatywnych, gorzej ustawionych i bazujących bardziej na RWA).

    Będę bardzo wdzięczny za wskazanie, gdzie w rzeczonym tekście taką tezę znalazłeś – ja tam znalazłem tylko tezę, że RWA odpowiedzialne jest raczej za konserwatyzm społeczny, a SDO – za konserwatyzm gospodarczy.

    Znalazłem, choć może nie jest ona wyrażona wprost:

    „Consistent with Duckitt’s formulation, research indicates that SDO scores tend to predict economic conservatism better than social conservatism, whereas RWA scores tend to predict social conservatism better than economic conservatism (Duckitt 2006, Duriez et al. 2005, Sibley et al. 2007).”

    plus

    „Recent work by Napier & Jost (2008b) on “working class authoritarianism” suggests that people who are low in socioeconomic status are more likely to be drawn to right-wing ideology because of largely social or cultural issues, whereas people who are high in socioeconomic status are more likely to be drawn to right-wing ideology because of economic reasons (see also Lipset 1960).”

    Natomiast związek SDO/RWA z tendencją do bycia przywódcą/wyznawcą, to faktycznie wziąłem z Wikipedii (i dlatego wspomniałem o nim w nawiasach).

    Zadałem sobie nieco trudu, żeby przejrzeć ten tekst i na Wikipedii przytoczenie jest niespecjalnie rzetelne – Altemeyer twierdzi, że addytywna miara RWA + SDO odpowiedzialna jest za osobowości „totalitarne”.

    No mnie się teraz nie chce przeglądać. Tak czy inaczej – coś nam to tutaj zmienia?

    No offense, ale to tak, jakbym ja chciał zrobić teraz mapę „lewicowej osobowości” po flame’ach z cyncynatem.

    Nie, nie tak jakby.

    Po pierwsze: Trudno tu mówić o Twoich flejmach z cyncynatem, wszak tu mamy do czynienia bardziej z cyncynatem złośliwie bawiącym się kosztem Twoich ograniczeń umysłowo-emocjonalnych, a nie z konfrontacją jego ideologii lewicowej z Twoją ideologią prawicową, więc tu nie ma materiału, na bazie którego mógłbyś kreślić mapę. Ja oczywiście bazowałem na flejmach (niekoniecznie z udziałem moim czy jakiegokolwiek „lewaka”) i publicystykach, w których taki materiał się pojawiał.

    Po drugie: Ja nawet nie wiem czy cyncynat jest lewicowcem (prawicowcem z pewnością nie jest, ale mógłby być np. centrystą albo w ogóle olewcą polityki i politycznej ideologii) i nie za bycie lewicowcem go tu cenimy. Ty wiesz?
    Prawdę mówiąc, to twoich przekonań też za bardzo nie znam i nie wiem na ile są prawicowe.

    (…) Problem leży w tym, że z definicji uczestniczący we flame’ach prezentują raczej skrajne poglądy, więc zamiast dostawać dobrą mapę „osoby o prawicowych poglądach”, dostajesz raczej obrazek „prawicowego ekstremisty”.

    Problem leży w tym, że tym wyznaniem zdradziłeś, iż nie rozumiesz o co w tej mapie chodzi. Przecież tam masz kontinuum rozpięte miedzy biegunami ekstremizmów a nie binarne zestawienie ekstremizmu prawicowego z ekstremizmem lewicowym.

    Z zabawnych rzeczy – z powodu owej nieuprawnionej generalizacji, którą dokonujesz z „flame’ów z prawicowymi blogerami”, którzy to z reguły są płci męskiej, Twoja charakterystyka momentami jest w uroczy sposób seksistowska – np. wśród „konsekwencji obyczajowych” poglądów prawicowych wymieniłeś mizoginię, brakuje natomiast mizoandrii. Ot, takie drobne smaczki.

    To napisałeś serio? Jej…

    Po pierwsze: Napisałem tam, że są to konsekwencje przykładowe, a nie że jest to kompletna lista konsekwencji, więc powinno być oczywiste, że nie wymieniłem tak wszystkiego.

    Po drugie: Twierdzisz, że istnieje symetryczny, ideologicznie i obyczajowo ugruntowany, mizoandryczny odpowiednik mizoginii (jakieś legendarne matriarchaty Amazonek, Seksmisji or something?)? No, ja w życiu o istnieniu czegoś takiego nie słyszałem – nie tylko w prawicowych flejmach, ale w ogóle – więc oczywiście nie mogłem o tym wspomnieć.

    Używasz terminów takich jak „fanatyzm i bigoteria”, które nie są neutralne nawet przy bardzo dużym zasobie dobrej woli.

    Po pierwsze: Być może. Rzecz w tym, że desygnaty tych pojęć przez część prawicy wcale nie są postrzegane jako coś negatywnego, no a przyjaźniej brzmiące ich określenia nie są mi znane [„ortodoksja i dewocja” chyba nie znaczą do końca tego samego].

    Po drugie: Po stronie lewackiej umieściłem takie określenia jak „komunizm”, „paternalizm”, „permisywizm”, „rewolucjonizm”, „anarchizm”, „kolektywizm”, „Cywilizacja Śmierci”, które w wielu środowiskach funkcjonują wręcz jako obelgi. Widzę teraz, że przegapiłem jeszcze podobnie obelżywą „polityczną poprawność”, „feminizm”, „aborcjonizm” (dałem „pro-choice” dla symetrii z prawicowym „pro-life”) i „antyglobalizm”, ale to nie prze stronniczość, tylko przez nieuwagę. [Nie dałem „ekologizmu”, bo mi nie pasował do żadnego z wymiarów – co swoją drogą wskazuje, że moja mapa nie jest kompletna.]

    Do tego generalizujesz przypadki skrajne na przypadki średnie

    Nieprawda. Jest kontinuum, nie ma generalizacji. Poza tym gdyby była generalizacja skrajności, to by dotyczyła zarówno prawicy jak i lewicy.

    – to, że Nicpoń może uznać, że „kult siły i brutalności” jest pozytywny nie znaczy, że statystyczny prawicowiec tak uzna.

    I ja tego nie twierdzę. „Statystyczny prawicowiec” nie lokuje się na biegunie „hierarchiczności”.

  98. pwilkin
    29/03/2011 o 5:10 pm

    I po co ta uwaga? Ja podkreśliłem słabość tej korelacji w kontekście możliwości istnienia dwóch grup prawicowców (bardziej pro-kapitalistycznych, lepiej ustawionych i bazujących bardziej na SDO oraz bardziej pro-konserwatywnych, gorzej ustawionych i bazujących bardziej na RWA).

    I co z tego, że podkreśliłeś, skoro nie wyciągasz ze słabości tej korelacji żadnych wniosków? W szczególności nie wyciągasz wniosków z tego, że, poza wąską grupą osób o wysokim SDO i wysokim RWA jednocześnie, które spełniają kryteria „prawicowej nietolerancji”, SDO i RWA opisują inny psychologicznie zbiór cech?

    Będę bardzo wdzięczny za wskazanie, gdzie w rzeczonym tekście taką tezę znalazłeś – ja tam znalazłem tylko tezę, że RWA odpowiedzialne jest raczej za konserwatyzm społeczny, a SDO – za konserwatyzm gospodarczy.

    Znalazłem, choć może nie jest ona wyrażona wprost:
    „Consistent with Duckitt’s formulation, research indicates that SDO scores tend to predict economic conservatism better than social conservatism, whereas RWA scores tend to predict social conservatism better than economic conservatism (Duckitt 2006, Duriez et al. 2005, Sibley et al. 2007).”

    Zabawne, że piszesz, że „znalazłem”, po czym cytujesz wprost fragment, z którego wynika, że nie ma tam tezy, o której mówisz, jest za to teza, o której wspominam zdanie wcześniej.

    No mnie się teraz nie chce przeglądać. Tak czy inaczej – coś nam to tutaj zmienia?

    Tak, bo addytywność czynników to co innego, niż korelacja, a Ty uparcie trzymasz się tejże, chociaż badania pokazują, że występuje ona w stopniu znikomym.

    Nie, nie tak jakby.
    Po pierwsze: Trudno tu mówić o Twoich flejmach z cyncynatem, wszak tu mamy do czynienia bardziej z cyncynatem złośliwie bawiącym się kosztem Twoich ograniczeń umysłowo-emocjonalnych, a nie z konfrontacją jego ideologii lewicowej z Twoją ideologią prawicową, więc tu nie ma materiału, na bazie którego mógłbyś kreślić mapę. Ja oczywiście bazowałem na flejmach (niekoniecznie z udziałem moim czy jakiegokolwiek „lewaka”) i publicystykach, w których taki materiał się pojawiał.
    Po drugie: Ja nawet nie wiem czy cyncynat jest lewicowcem (prawicowcem z pewnością nie jest, ale mógłby być np. centrystą albo w ogóle olewcą polityki i politycznej ideologii) i nie za bycie lewicowcem go tu cenimy. Ty wiesz?
    Prawdę mówiąc, to twoich przekonań też za bardzo nie znam i nie wiem na ile są prawicowe.

    No widzisz – to teraz wyobraź sobie, że sfrustrowany moją niższością umysłowo-emocjonalną w stosunku do cyncynata i jeszcze kilku innych błyskotliwych i emocjonalnie stabilnych dyskutantów, których hipotetycznie napotykam na swojej drodze kreślę mapę „prawica-lewica”, biorąc moje wyobrażenia na temat cyncynata jako konstytutywne dla lewicy. Podejrzewam, że wynik byłby zbliżony do lustrzanego odbicia Twojej mapki :>

    Problem leży w tym, że tym wyznaniem zdradziłeś, iż nie rozumiesz o co w tej mapie chodzi. Przecież tam masz kontinuum rozpięte miedzy biegunami ekstremizmów a nie binarne zestawienie ekstremizmu prawicowego z ekstremizmem lewicowym.

    Przecież to Ci właśnie próbuję powiedzieć – Twoja charakteryzacja lewicy, w przeciwieństwie do charakteryzacji prawicy, z „biegunem ekstremizmu” nie ma nic wspólnego.

    Po drugie: Twierdzisz, że istnieje symetryczny, ideologicznie i obyczajowo ugruntowany, mizoandryczny odpowiednik mizoginii (jakieś legendarne matriarchaty Amazonek, Seksmisji or something?)? No, ja w życiu o istnieniu czegoś takiego nie słyszałem – nie tylko w prawicowych flejmach, ale w ogóle – więc oczywiście nie mogłem o tym wspomnieć.

    Zaraz zaraz, to się znajduje w sekcji „psychologia”. Od kiedy mizoandria jest postawą, która wymaga ideologicznego czy kulturowego podłoża?

    Po drugie: Po stronie lewackiej umieściłem takie określenia jak „komunizm”, „paternalizm”, „permisywizm”, „rewolucjonizm”, „anarchizm”, „kolektywizm”, „Cywilizacja Śmierci”, które w wielu środowiskach funkcjonują wręcz jako obelgi. Widzę teraz, że przegapiłem jeszcze podobnie obelżywą „polityczną poprawność”, „feminizm”, „aborcjonizm” (dałem „pro-choice” dla symetrii z prawicowym „pro-life”) i „antyglobalizm”, ale to nie prze stronniczość, tylko przez nieuwagę. [Nie dałem „ekologizmu”, bo mi nie pasował do żadnego z wymiarów – co swoją drogą wskazuje, że moja mapa nie jest kompletna.]

    Wiesz, jest pewna różnica pomiędzy „w pewnych środowiskach funkcjonują jako” a „są uniwersalnie uznawane za”.

  99. Quasi
    29/03/2011 o 10:21 pm

    @ pwilkin

    I co z tego, że podkreśliłeś, skoro nie wyciągasz ze słabości tej korelacji żadnych wniosków?

    Jak to nie? Przecież piszę o 2 grupach prawicowców.

    W szczególności nie wyciągasz wniosków z tego, że, poza wąską grupą osób o wysokim SDO i wysokim RWA jednocześnie, które spełniają kryteria „prawicowej nietolerancji”, SDO i RWA opisują inny psychologicznie zbiór cech?

    Po pierwsze: Jak to nie wyciągam? Przecież „hierarchiczność” (~SDO) i „zamkniętość” (~RWA) wyodrębniłem jako odrębne wymiary. I jeszcze wspomniałem o istnieniu 2 frakcji prawicowców.

    Po drugie: Zauważalna frakcja osób odznaczających się zarówno wysokim RWA i SDO istnieje (stąd korelacja) i jest ona szczególnie interesująca. Takich ludzi w pełni zadowala oferta amerykańskich Republikanów, Korwina, Nicponia.

    Zabawne, że piszesz, że „znalazłem”, po czym cytujesz wprost fragment, z którego wynika, że nie ma tam tezy, o której mówisz, jest za to teza, o której wspominam zdanie wcześniej.

    A przeczytałeś drugi zacytowany fragment po sentencji „plus”?

    Mamy tu relację przechodnią. Pierwszy cytat mówi z grubsza: „konserwatyści są RWA, wolnorynkowcy są SDO”. Drugi cytat mówi z grubsza: „konserwatyści mają niższy status socjoekonomiczny, wolnorynkowcy mają wyższy status socjoekonomiczny”. Stąd: „prawicowcy o niższym statusie socjoekonomicznym są RWA, prawicowcy o wyższym statusie socjoekonomicznym są SDO” i tak właśnie brzmiała moja teza, którą zakwestionowałeś.

    Tak, bo addytywność czynników to co innego, niż korelacja

    Ale co z tego? Addytywność czynników czegoś tam nie wyklucza możliwości ich skorelowania. Np. „długość tułowia” i „długość ogona” to czynniki addytywne (a nie, powiedzmy, multiplikatywne czy interakcyjne) względem „długości ciała zwierzęcia”, co nie wyklucza możliwości, że „długość tułowia” jest skorelowana z „długością ogona”.

    Zresztą, co to tu ma do rzeczy, skoro masz empiryczne dane, które pokazują istnienie korelacji RWA z SDO?

    (…) biorąc moje wyobrażenia na temat cyncynata jako konstytutywne dla lewicy.

    Ale do mapy bierzesz, nie tyle wyobrażenie osoby, co treść tego, co ona mówi. Cyncynat o lewicowości nie mówi tu nic, ba – on nawet nie mówi czy jest lewicowy, czy nie jest.

    Przecież to Ci właśnie próbuję powiedzieć – Twoja charakteryzacja lewicy, w przeciwieństwie do charakteryzacji prawicy, z „biegunem ekstremizmu” nie ma nic wspólnego.

    Jak to nie? Wymieniam tam komunizm, anarchizm, rewolucjonizm, eugenikę/transhumanizm, kosmopolityzm/internacjonalizm, Cywilizację Śmierci, utylitaryzm. Istnieją większe lewicowe skrajności?

    Zaraz zaraz, to się znajduje w sekcji „psychologia”.

    Mizoginia? Nie, na mojej mapie znajduje się w sekcji „polityka” [wymiar „percepcja swoich”].

    Od kiedy mizoandria jest postawą, która wymaga ideologicznego czy kulturowego podłoża?

    Nie wymaga, ale bez takiego podłoża jest ideologicznie/politycznie niespecyficzna i nie da się jej usadowić na mojej mapie. Tak jak nie da się na niej usadowić głupoty czy agresji, które same w sobie są ideologicznie niezależne/niespecyficzne i pewnie nawet nie wykazują wyraźnych korelacji z ideologiami.

    Wiesz, jest pewna różnica pomiędzy „w pewnych środowiskach funkcjonują jako” a „są uniwersalnie uznawane za”.

    Fanatyzm i bigoteria są uznawane za negatywne uniwersalnie? Przez dumnych religijnych fanatyków i bigotów (a la Terlikowski) też?

    @ kashmir

    Żaden prawicowiec wyznający „kult siły” nie nazwie go w ten sposób

    Być może sam nie nazwie, ale nie sądzę, że każdy uzna to sformułowanie za negatywne. Przynajmniej Nicpoń nie uznał, gdy mu go przypisałem.

    (w ogóle słowo ‘kult’ czegokolwiek sugeruje bezmyślność i jest jednym z podstawowych zarzutów-epitetów, jakimi radykałowie obrzucają siebie nawzajem)

    Pierwsze słyszę. Natomiast wielokrotnie słyszałem użycie słowa „kult” w bardzo pozytywnym kontekście i to nie tylko odnośnie kultu religijnego, patrz np. „kultowy film”.

    Zresztą, na tej mapie jako przykład konsekwencji lewicowego progresywizmu podałem „kult rozumu, nauki i techniki”. To też jest sformułowanie obelżywe?

    tylko jakoś: „odwaga, honor, gotowość do poświęceń”.

    To nie wyczerpuje wszystkiego, co miałem na myśli przez „kult siły i brutalności”. Poza tym szacunek/uznanie dla tych cech też wymieniłem.

    Nie mówiąc już o „egoizmie”,

    Co Ty powiesz?

    „nietolerancji”,

    Żartujesz? Prawica to prędzej brzydzi się słowem „tolerancja” i jest dumna ze swojej „nietolerancji”.

    „szowinizmie” itp.

    A jak siebie nazywają szowiniści, którzy otwarcie przyznają się do niechęci do Żydów, „brudasów” itd.?

    To są Twoje osobiste interpretacje podłoża dla poglądów, które wyznają prawicowcy, a którzy (przynajmniej we własnym mniemaniu – ale na pewno nie gorszym niż Twoim, motywowanym potężnymi uprzedzeniami) wywodzą je z czegoś zupełnie innego.

    Ja sądzę, że oni zwykle nie zastanawiają się skąd je wywodzą, ale prawdę mówiąc nie spodziewam się, by jakoś szczególnie się ze mną nie zgadzali. Np. Ty naprawdę z którymś z tych moich opisów [pomijam moduł „Psychologia”, bo on w większej części nie jest mój; ode mnie są 3 ostatnie punkty w „Hierarchiczności” oraz punkty oznaczone znakiem zapytania w „Zamkniętości”] się nie zgadzasz?

    Dla odmiany, jakiś prawicowy Quasi zrobiłby model, w którym cechy lewicowca to byłoby np. „lenistwo, tchórzostwo, kompleksy, niska samoocena, egoizm, pochwała ułomności i głupoty, kult ignorancji” itp. (…)

    Może jeszcze „huje”, „zboczeńcy”, „śmierdzące nogi”, „kurwy”?

    Podejrzewam, że z tego Twojego zestawienia może dla niskiej samooceny znalazłoby się jakieś uzasadnienie [co poniekąd sugeruje też moja mapa, korelująca zawyżoną samoocenę z „hierarchicznoscią”], a reszta jest wzięta z dupy.

    Zauważ tu, że pewne cechy – np. egoizm – pojawiłyby się po obu stronach, bo są to nie stricte cechy, ale ideologicznie interpretowane motywacje pewnych lewicowych/prawicowych postulatów.

    Nie.

    Zresztą ja osobiście akurat egoizm uważam za cechę pozytywną, w takim rozumieniu, że to zdrowa, naturalna cecha ludzka, podobnie jak prosty kręgosłup, zogniskowany narząd wzroku czy 46 chromosomów w komórce somatycznej – sam uważam się za egoistę, który we własnym egoistycznym interesie lubi otaczać się szczęśliwymi i wdzięcznymi ludźmi, zatem pomagam im bezinteresownie i z własnej inicjatywy kiedy tylko mogę.

    Po pierwsze: Jak już parę razy, nawet w dyskusjach z Tobą, wspominałem, na fundamentalnym-emocjonalnym poziomie każda uświadomiona decyzja jest egoistyczna i żadna nie jest altruistyczna. Ale na mapie nie pisałem o egoizmie na tym poziomie, tylko na poziomie wyższym, na którym da się rozróżniać czyny/intencje egoistyczne od altruistycznych.
    Ty tu, zdaje się, piszesz o swoim egoizmie na jakimś pośrednim poziomie.

    Po drugie: Na swojej mapie nie napisałem, że prawicowcy są bardziej egoistyczni (w sensie psychologicznej skłonności), tylko że ich pro-rywalizacyjna ideologia preferuje egoizm i nieufność w stosunkach międzyludzkich ponad altruizm i zaufanie.

    Po trzecie: Z tego, że coś jest „cechą naturalną” nie wynika, że jest dobre i pożądane. „Cechą naturalną” jest np. śmiertelność – uważasz tę ja za cechę pozytywną?

  100. 27/10/2013 o 8:35 pm

    Fantastic overcom! I must beginner while a person fix your web site, how will i sign up to for your blog page web-site? A account assisted me a suitable offer. I have been previously tiny bit acquainted with this ones send out offered bright clear thought

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: