Strona główna > felietonik > Na szybko o debacie

Na szybko o debacie

Debatę o OFE posumować można jako rozmowę dwóch retorycznie bezczelnych typków z dwoma kompletnie nieprzygotowanymi dziennikarzami i jeśli o mnie chodzi, było to świetne podsumowanie poziomu TVP, czyli przysłowiowe dno i dwa metry mułu. Za jełopy tradycyjnie robili mejnstrimowi celebryci, aż żal było patrzeć na te wszystkie banalne wstawki, ogromnym wysiłkiem wydukane pytania, czy kulawe analogię, naprawdę jakbym czytał jakieś prawicowy portal opinii albo słuchał kumpli Igora Janke w Tok FM. Czy zamiast kolejny raz klęczeć przed autorytetem profesorów, nie lepiej było trochę w domu poguglać i się przygotować? Z takim podejściem upadek tradycyjnego modelu dziennikarstwa to właściwie już tylko kwestia czasu, bo niby czego się można dowiedzieć od Baczyńskiego z tym drugim, od ciotki z USA czy jakoś tak? Zdaje się, że obie strony sporu, czyli nasze retorycznie bezczelne profesorskie typki, za kluczowe uznały odpowiedź na pytanie: czy inwestowanie 60 % składki OFE w obligacje jest złe? I aż prosiło się, aby któryś z dziennikarzy powiedział, iż w zasadzie obie strony mają rację, tylko przyjmują inny punkt widzenia. Rostowski opowiadał o absurdach OFE z punktu widzenia budżetu, a Balcerowicz o korzyściach z punktu widzenia dywersyfikacji  portfela emeryta. A bez tego rozróżnienia, mogą sobie obaj debatować do usranej śmierci, a skołowany widz nadal nic nie zrozumie. Oczywiście, że problemy budżetu to problemy nasz wszystkich. Tyle tylko, że jak Rostowski mówi, iż lepiej jest, aby budżetowe pieniądze, zaoszczędzone z obniżki składki na OFE, inwestować w drogi i edukację, to warto podkreślić, iż nie inwestuje żadnych abstrakcyjnych budżetowych oszczędności, tylko moją składkę emerytalną. A w ZUS-ie tylko zapisuje ile mi ma w przyszłości wypłacić. I to jest najważniejsza rządowa bezczelność w debacie: retoryczne (i nie tylko) traktowanie kasy ze składki emerytalnej jako pieniądze, które dobry rząd może sobie dowolnie wydać, bo przyszły rząd z czegoś tam zapłaci. Bezczelność Balcerowicza to, poza tradycyjnym wekslowaniem problemów na socjal, gęba pełna moralnych frazesów z jednoczesnym informowaniem o konieczności podniesienia wieku emerytalnego. No ja bardzo przepraszam, ale jeśli za bandyterkę uważa się zmianę reguł gry (i umowy społecznej) co do losu mojej składki, to taką samą, jeśli nie większą, bandyterką jest zmiana reguł gry co do faktu, kiedy mogę ze swojej odkładanej składki zacząć korzystać. Pewnie każdy dłużnik w Polsce chciałby mieć możliwość jednostronnego odwlekania wymagalności zobowiązania, ale tak tylko robić może przecież ZUS z błogosławieństwem moralisty Balcerowicza. Żeby było jasne nie twierdzę, że podniesienie wieku nie będzie konieczne, twierdzę że Balcerowicz jest hipokrytą.

Gdyby to ode mnie zależało, dałbym Polakom możliwość wyrażania zgody na inwestowanie jakiegoś procentu obowiązkowo płaconej przez nich składki emerytalnej w fundusze, które poprzez zniesione limity inwestowania konkurowałyby wynikami, opłatami i swoim charakterem (zrównoważone, agresywne itp.) i po uprzednim uzyskani zgody w referendum, wpisał to do konstytucji. Ale że ode mnie nie zależy, to straciłem tylko czas na oglądanie tego żalu w TVP S.A., którą, poza TVP Kultura, najlepiej byłoby sprzedać, a uzyskaną kasą uzupełnić „wyrwę w ZUS-ie”.

  1. 21/03/2011 o 11:17 pm

    „Tyle tylko, że jak Rostowski mówi, iż lepiej jest, aby budżetowe pieniądze, zaoszczędzone z obniżki składki na OFE, inwestować w drogi i edukację, to warto podkreślić, iż nie inwestuje żadnych abstrakcyjnych budżetowych oszczędności, tylko moją składkę emerytalną. A w ZUS-ie tylko zapisuje ile mi ma w przyszłości wypłacić. I to jest najważniejsza rządowa bezczelność w debacie: retoryczne (i nie tylko) traktowanie kasy ze składki emerytalnej jako pieniądze, które dobry rząd może sobie dowolnie wydać, bo przyszły rząd z czegoś tam zapłaci. Bezczelność Balcerowicza to, poza tradycyjnym wekslowaniem problemów na socjal, gęba pełna moralnych frazesów z jednoczesnym informowaniem o konieczności podniesienia wieku emerytalnego. No ja bardzo przepraszam, ale jeśli za bandyterkę uważa się zmianę reguł gry (i umowy społecznej) co do losu mojej składki, to taką samą, jeśli nie większą, bandyterką jest zmiana reguł gry co do faktu, kiedy mogę ze swojej odkładanej składki zacząć korzystać.”

    Czekaj, czekaj to jak to jest umowa społeczna to w końcu cos w rodzaju anarchokapitalistycznej umowy dwóch równorzędnych stron czy jednak „umowa” między suwerenem a poddanym gdzie suweren skoro juz suwerenem jest to moze zmieniac reguły według świetego mandatu który mu z nieba spadł? Bo ja sie troche pogubiłem – zwykłes miec w dupie moje robaczka zdanie wzgledem tego co suweren ode mnie zarzada, a tu taka krytyka całego tego „umawiania”?

  2. 21/03/2011 o 11:21 pm

    Wiedziałem, że jak napiszę o umowie społecznej, to się polibertariańsku zacznie, a co to ta umowa itd., a ja nie mam na to dziś siły. Uznajmy więc, że nie chodzi o umowę, tylko o zmianę reguł w trakcie gry. A mój argument nie jest potępieniem dopuszczenia możliwości zmiany tych reguł, tylko brakiem konsekwencji u Balcerowicza.

  3. 21/03/2011 o 11:26 pm

    Rozumiem hipokryzja Ci sie nie podoba. Ciekawe. Major zmieniac reguły według swojego widzimisię – dobrze, Balcerowicz zmieniac według swojego – niedobrze. Rozumiem. Tez nie lubie hipokryzji. Buzi :)

  4. 21/03/2011 o 11:34 pm

    Rety, ja: zmieniać reguły w trakcie gry, no i co z tego. Balcerowicz: zmieniać reguły w trakcie gry źle przy składce, dobrze przy wieku emerytalnym.

  5. 21/03/2011 o 11:38 pm

    Gówno – nie mówisz dobrze bo ilekroć coś ktoś ma zmieniać w te mańke która ci sie nie podoba to psioczysz. Chyba że tu jest jakaś wyższa madrość na która jestem za durny.

  6. 21/03/2011 o 11:44 pm

    Ależ oczywiście, że psioczę, bo to czyste ideolo, które mi się nie podoba. Tyle że moje ideolo metazasadę „nie zmieniać zasad w trakcie gry” traktuje jako jedną z wielu metazasad i w dodatku, która wcale nie ma pierwszeństwa np. przed wyższą koniecznością, ochroną przed krzywdą itp. Balcerowicz natomiast zrobił sobie z tego sztandar i główną zasadę, o czy zapomina lub świadomie przemilcza przy wieku emerytalnym. To jest ta różnica.

  7. 21/03/2011 o 11:52 pm

    Ale poruszasz sie po mojemu po prostu po sliskim gruncie – wiem o co Ci chodzi – staram sie Ci tylko udowodnić że co do zasady to Twoje subiektywne opinie nt tego co to wyzsza konieczność, ochrona przed krzywda są tyle warte (albo i mniej z racji na Twoje oddziaływanie społeczne) co i wyzsza koniecznośc której broni Balcerowicz czy Rostowski.

  8. armatus
    21/03/2011 o 11:55 pm

    A ja sobie grałem w Minecrafta.

  9. 21/03/2011 o 11:57 pm

    Ojej nie rozumiesz, problem w tym, że Balcerowicz nie powołuje się na żadną wyższą konieczność, która ma mieć pierwszeństwo przed zasadą nie zmieniaj reguł w trakcie gry, tylko że podniesienia wieku emerytalnego albo w ogóle nie traktuje jako zmiany reguł w trakcie gry, albo traktuje, ale celowo przemilcza, jednocześnie podnosząc tę zasadę przy obronie OFE.

    Dając kulawą analogię postmodernista może sobie pozwolić na różne wolty, bo to zakłada jego doktryna, ale moralista już nie.

  10. 21/03/2011 o 11:59 pm

    armatus :

    A ja sobie grałem w Minecrafta.

    Ech, jak ja dawno nie grałem na kompie. Ostatni raz to w liceum.

  11. 22/03/2011 o 12:08 am

    Dla mnie to co piszesz to czysta interpretacja tego co Balcerowicz gledzi. Twoje orzechy przeciwko jego. Moja subiektywna opinia moralisty jest taka że wasze subiektywne opinie aspirujące do bycia obiektywnymi są tyle samo warte.

  12. 22/03/2011 o 12:18 am

    Ło matko, nie dość, że nie łapiesz, iż skoro olewanie zasady „nie można zmieniać reguł” jest niejako wpisane w moje ideolo, więc olanie tej zasady nie może być dowodem na moją niekonsekwencję, to jeszcze wylatujesz z argumentem z subiektywizmu. No litości.

  13. 22/03/2011 o 12:27 am

    Ale ja Ci nie udowadniam że nie olewasz zasady „nie można łamać zasad” tylko wytykam się że czepiasz się i podchodzisz z dystansem do retoryki swego pobratymca w olewaniu zasady „nie można łamać zasad”.
    Zupełnie inna rzeczą sa konsekwencje tego olewania i akceptacja w sumie tego że dla mnie wynika z tego że w sumie to „lewiatan” może wszystko według Ciebie.
    No ale dobrze – jak zwykle niech stanie na tym że jestem durny. Trzymaj się.

  14. armatus
    22/03/2011 o 1:09 am

    Mały OT związany z Rymkiem Czarodziejem:

  15. 22/03/2011 o 1:16 am

    qatryk :

    Ale ja Ci nie udowadniam że nie olewasz zasady „nie można łamać zasad” tylko wytykam się że czepiasz się i podchodzisz z dystansem do retoryki swego pobratymca w olewaniu zasady „nie można łamać zasad”.
    Zupełnie inna rzeczą sa konsekwencje tego olewania i akceptacja w sumie tego że dla mnie wynika z tego że w sumie to „lewiatan” może wszystko według Ciebie.
    No ale dobrze – jak zwykle niech stanie na tym że jestem durny. Trzymaj się.

    Oj już się tak nie denerwuj. No wiemy, wiemy, jaki zły ten lewiatan.

  16. 22/03/2011 o 1:17 am

    @armatus – w psychiatryku uczą się matematyki

    http://mumrak.salon24.pl/289494,test-na-odbior-debaty-o-ofe

  17. zatroskany
    22/03/2011 o 1:28 am

    „Mam jedna zasadę – nie trzymać się żadnych zasad”. [Jarosław Indykowski]

    PS.
    Istotny jest też sposób podnoszenie wieku emerytalnego.
    W Polsce robi się to skokowo np. od 1 stycznia rocznik 1949 – wiek emerytalny od 6o lat, rocznik 1950 – od 65lat. I to jest faktycznie brutalne złamanie zasad.
    W Niemczech czy USA robili to przez kilka lat krocząco, wydłużając wiek kolejnym rocznikom np. o pół roku – 1950 od 60.5, 1951 – od 61, 1952 od 61.5 etc …
    (wartości są przykładowe, nie rzeczywiste)

  18. zatroskany
    22/03/2011 o 1:33 am

    @armatus

    Ciekawe czy Kaczyński choć przez chwile poczuł się jak Stalin?

  19. bronislaw
    22/03/2011 o 5:06 am

    galopujący major :@armatus – w psychiatryku uczą się matematyki
    http://mumrak.salon24.pl/289494,test-na-odbior-debaty-o-ofe

    Co chwila ktoś podaje nowy wynik, jakiś pacjent przeprowadza detaliczne wyliczenia… A tymczasem Ela płacze publicznie że landrynkowy chłoptaś zabrał kody, ten na to że to własność prywatnej spółki.

  20. armatus
    22/03/2011 o 9:19 am

    Tuskowi udało się po raz kolejny omotać kaczystów jak stado baranów. Całych psych rozprawia teraz o tym, kto wygrał, choć przed debatą nie popierali żadnej ze stron. Co więcej, już za moment podzielą się na trzy stronnictwa i zaczną się wzajemnie zwalczać. To było przepiękne posunięcie.

  21. 22/03/2011 o 10:01 am

    „Z takim podejściem upadek tradycyjnego modelu dziennikarstwa to właściwie już tylko kwestia czasu, (…)

    Kwestia czasu? Ależ on już dawno zimny i szywny, Gdyby CI ciennikarze mieli (na przykład) zrobić program o liryce czasu pogardy, to poza postawieniem na niezawodny instynkt kibola w widzu i posadzenie Gajcego i Baczyńskiego w przeciwległych rogach bokserskiego ringu – nic by im nie wpadło. Kazachstan bizantyjski. Dzielnych obywateli Kazachstanu przepraszamy.

  22. jaja
    22/03/2011 o 12:38 pm

    „I to jest najważniejsza rządowa bezczelność w debacie: retoryczne (i nie tylko) traktowanie kasy ze składki emerytalnej jako pieniądze, które dobry rząd może sobie dowolnie wydać, bo przyszły rząd z czegoś tam zapłaci.”

    Ale na tym polega emerytalny system zaopatrzeniowy. Nie rozumiem, na czym polega bezczelność?
    Przecież ZUS nie będzie zbilansowany i po wydaniu na świadczenia wszystkich składek budżet jeszcze będzie dopłacał – czyli nie będzie składek dowolnie wydawał, tylko pójdą one na obecne emerytury.

  23. ereglo
    22/03/2011 o 12:41 pm

    Tymczasem sprawa jest dziecinnie prosta. Obaj panowie myślą tylko o tym, jak wycyckać ja najwięcej pieniędzy od obywateli. Tyle, że jeden – Balcerowicz – chce, żeby popłynęły one do banków, drugi zaś, żeby położyło na nich łapy państwo. Ot i sedno sprawy. tyle, że ani jeden ani drugi – z przyczyn oczywistych – nie chce i nie może tego głośno przyznać. A panowie dziennikarze, z których jeden zna się co prawda na ekonomii, ale całą swą karierę opiera na serwiliźmie wobec kolejnych rządzących, drugi zaś jest typowym medialnym besserwiserem-celebrytą, czy li tak naprawdę nie zna się na niczym, udawali. że nie wiedzą w czym rzecz. Ot i powód nieuniknionej mizerii tej „debaty”.

  24. kashmir
    22/03/2011 o 1:01 pm

    Obaj panowie tak naprawdę różnią się tylko jednym – jeden z nich musi jakoś liczyć się z sympatią/antypatią motłochu, a drugi nie. I stąd cała rzekoma różnica ich pogladów – po prostu Balcerowicz otwarcie każde ciąć tam, gdzie do wycięcia jest najwięcej i gdzie marnotrawi się najbardziej. Rostowski za to tłumaczy, że to nie takie proste (co jest bzdurą) i że trzeba ciąć wszędzie (co już bzdurą nie jest).

    Dlatego właśnie Rostowski jest politykiem, a Balcerowicz nie. I chociaż próbował, nigdy nie był.

  25. Gammon No.82
    22/03/2011 o 3:24 pm

    qatryk :
    Major zmieniac reguły według swojego widzimisię – dobrze

    Nie wiedziałem, że GM ma aż taką siłę sprawczą. Byłżeby on jednym z Jaszczurów Siedemnastego Stopnia Wtajemniczenia?

  26. 22/03/2011 o 3:40 pm

    Jak go znam to raczej Osiemnastego.

  27. T.
    22/03/2011 o 3:41 pm

    Ten tekst to kwintesencja myślenia Prawdziwych Polaków:

    http://notatnikmieszczucha.salon24.pl/289774,jak-adam-malysz-stracil-polityczna-cnote

    Powinno się go wydrukować i zawieźć do Sevres.

    Wychodzi na to, że Małysz kłamie niczym podły pies!

    (…)

    Po co jednak nie znając przedmiotu, ocenia Pan, wypowiada się Pan o tym? Po co wybudza Pan zapomniane podejrzenia, że może coś jednak jest na rzeczy…, te historie z przekrętami, z dziwnymi układami z Federerem, reklamami, z korupcją w Polskim Związku Narciarskim? Naprawdę nie chcemy, zwłaszcza teraz, myśleć o tym, że Pan mógłby mieć jakieś swoje obawy czy niechęć wobec tego wszystkiego, co symbolizuje nazwisko Kaczyński. Naprawdę wolelibyśmy, by dodawał nam Pan poczucia dumy i godności.

    Major, choćbyś pracował 100 lat, nie zdołałbyś lepiej sparodiować tego stanu umysłu, niż mimowolnie, zrobił to jeden z nich.

  28. 22/03/2011 o 4:26 pm

    telemach :

    „Z takim podejściem upadek tradycyjnego modelu dziennikarstwa to właściwie już tylko kwestia czasu, (…)

    Kwestia czasu? Ależ on już dawno zimny i szywny, Gdyby CI ciennikarze mieli (na przykład) zrobić program o liryce czasu pogardy, to poza postawieniem na niezawodny instynkt kibola w widzu i posadzenie Gajcego i Baczyńskiego w przeciwległych rogach bokserskiego ringu – nic by im nie wpadło. Kazachstan bizantyjski. Dzielnych obywateli Kazachstanu przepraszamy.

    Z dziennikarzami ds. kultury jest, zdaje się ten problem, że raz brakuje nieuznaniowych kryteriów, dwa, istnieje podejrzenie, że uwikłani są towarzysko-wydawniczo.

  29. 22/03/2011 o 4:33 pm

    jaja :

    „I to jest najważniejsza rządowa bezczelność w debacie: retoryczne (i nie tylko) traktowanie kasy ze składki emerytalnej jako pieniądze, które dobry rząd może sobie dowolnie wydać, bo przyszły rząd z czegoś tam zapłaci.”

    Ale na tym polega emerytalny system zaopatrzeniowy. Nie rozumiem, na czym polega bezczelność?
    Przecież ZUS nie będzie zbilansowany i po wydaniu na świadczenia wszystkich składek budżet jeszcze będzie dopłacał – czyli nie będzie składek dowolnie wydawał, tylko pójdą one na obecne emerytury.

    Najpierw musisz się zdecydować czy system polega na tym, co ty twierdzisz (finansowanie obecnych emerytur), czy na tym, co twierdzi Rostowski (finansowanie inwestycji). A potem dopiero zwrócić uwagę, że bezczelność polega na przemilczeniu, że te „zmarnowane, nic nie dające zakupy przez OFE obligacji Skarbu Państwa”, które rząd „spożytkuje lepiej, dzięki oszczędnością na OFE” to nie żadne oszczędności, tylko po prostu przyszłe składki Kowalskiego, które pójdą na bieżące wydatki. A tego publika nie wie. Rostowski cały czas przedstawiał to w debacie, jakby to była, ja wiem, jakaś kasa z prywatyzacji, czy zaoszczędzona na zmniejszonych wydatkach w administracji.

  30. 22/03/2011 o 4:35 pm

    ereglo :

    Tymczasem sprawa jest dziecinnie prosta. Obaj panowie myślą tylko o tym, jak wycyckać ja najwięcej pieniędzy od obywateli. Tyle, że jeden – Balcerowicz – chce, żeby popłynęły one do banków, drugi zaś, żeby położyło na nich łapy państwo. Ot i sedno sprawy. tyle, że ani jeden ani drugi – z przyczyn oczywistych – nie chce i nie może tego głośno przyznać. A panowie dziennikarze, z których jeden zna się co prawda na ekonomii, ale całą swą karierę opiera na serwiliźmie wobec kolejnych rządzących, drugi zaś jest typowym medialnym besserwiserem-celebrytą, czy li tak naprawdę nie zna się na niczym, udawali. że nie wiedzą w czym rzecz. Ot i powód nieuniknionej mizerii tej „debaty”.

    Cóż, przy przymusowym poborze składki na emeryturę, jasne jest, że ktoś przy okazji obracania ta kasą zarobi. Pytanie jest o stosunek tego zarobku do korzyści dla emeryta.

  31. 22/03/2011 o 4:36 pm

    kashmir :

    Obaj panowie tak naprawdę różnią się tylko jednym – jeden z nich musi jakoś liczyć się z sympatią/antypatią motłochu, a drugi nie. I stąd cała rzekoma różnica ich pogladów – po prostu Balcerowicz otwarcie każde ciąć tam, gdzie do wycięcia jest najwięcej i gdzie marnotrawi się najbardziej. Rostowski za to tłumaczy, że to nie takie proste (co jest bzdurą) i że trzeba ciąć wszędzie (co już bzdurą nie jest).

    Dlatego właśnie Rostowski jest politykiem, a Balcerowicz nie. I chociaż próbował, nigdy nie był.

    Ojej, to tylko dla libertariano-korwinisto-tajemniczych-nieideologów nie jest oczywistą bzdurą, bo zasadność cięcia jest w praktyce zawsze decyzją ideolo.

  32. Zygfryd
    22/03/2011 o 4:59 pm

    Chyba zaczynam być ową „mikrolewicą”, kiedyś przez Ciebie Majorze zdefiniowaną, ponieważ zgadzam się co do meritum (nota bene liberalnie ujętego – tylko się nie przestrasz Majorze, że kumple z „KP” się poobrażają… ). Na razie krótko: w OFE jednak są pieniądze – realne… Obligacje oznaczają dla klientów OFE pieniądz rzeczywisty. Rząd musiałby zmierzać do bankructwa, aby zrezygnować z wykupu obligacji. Z kontem w ZUS i waloryzacja składki w długiej perspektywie jest jak z tym szatniarzem w „Misiu”: „a my nie mamy pańskiego płaszcza i co pan nam zrobi”…?

    Po drugie mój ojciec doświadczył lojalności państwa w stosunku do zawieranych wcześniej umów. Ponad 23 lata (z 40 ogółem) przepracował w ciężkiej chemii, w warunkach szkodliwych dla zdrowia. Miał zagwarantowany za to dodatek emerytalny. W 1991 r. państwo zabrało mu część emerytury, tłumacząc się brakiem środków. Tak wyglądają umowy dotrzymywane przez państwo… Dlatego kiedy finansmajster Rostowski gawędzi o tym, że składka zostanie waloryzowana, a emeryci dostana więcej niż z OFE, to mnie nie ogarnia śmiech – ogrania mnie wk………

  33. kashmir
    23/03/2011 o 8:03 am

    galopujący major :

    Ojej, to tylko dla libertariano-korwinisto-tajemniczych-nieideologów nie jest oczywistą bzdurą, bo zasadność cięcia jest w praktyce zawsze decyzją ideolo.

    Pomyliłeś porządki, misiu. Decyzją ideolo jest przede wszystkim WYDAWANIE. Cięcie można nazwać (wtórną) decyzją ideolo, kiedy wiąże się z cięciem pobierania i póki jest z czego wydawać.
    Cięcie, kiedy nie ma z czego wydawać, to jest matematyka, a nie ideolo.

  34. kashmir
    23/03/2011 o 8:04 am

    galopujący major :

    Ojej, to tylko dla libertariano-korwinisto-tajemniczych-nieideologów nie jest oczywistą bzdurą, bo zasadność cięcia jest w praktyce zawsze decyzją ideolo.

    Pomyliłeś porządki, misiu. Decyzją ideolo jest przede wszystkim WYDAWANIE. Cięcie można nazwać (wtórną) decyzją ideolo, kiedy wiąże się z cięciem pobierania i póki jest z czego wydawać.
    Cięcie, kiedy nie ma z czego wydawać, to jest matematyka, a nie ideolo.

  35. jaja
    23/03/2011 o 8:49 am

    galopujący major :

    jaja :
    „I to jest najważniejsza rządowa bezczelność w debacie: retoryczne (i nie tylko) traktowanie kasy ze składki emerytalnej jako pieniądze, które dobry rząd może sobie dowolnie wydać, bo przyszły rząd z czegoś tam zapłaci.”
    Ale na tym polega emerytalny system zaopatrzeniowy. Nie rozumiem, na czym polega bezczelność?Przecież ZUS nie będzie zbilansowany i po wydaniu na świadczenia wszystkich składek budżet jeszcze będzie dopłacał – czyli nie będzie składek dowolnie wydawał, tylko pójdą one na obecne emerytury.

    Najpierw musisz się zdecydować czy system polega na tym, co ty twierdzisz (finansowanie obecnych emerytur), czy na tym, co twierdzi Rostowski (finansowanie inwestycji). A potem dopiero zwrócić uwagę, że bezczelność polega na przemilczeniu, że te „zmarnowane, nic nie dające zakupy przez OFE obligacji Skarbu Państwa”, które rząd „spożytkuje lepiej, dzięki oszczędnością na OFE” to nie żadne oszczędności, tylko po prostu przyszłe składki Kowalskiego, które pójdą na bieżące wydatki. A tego publika nie wie. Rostowski cały czas przedstawiał to w debacie, jakby to była, ja wiem, jakaś kasa z prywatyzacji, czy zaoszczędzona na zmniejszonych wydatkach w administracji.

    1. Ja zacytowałem fragment, który skomentowałem.

    2. Nie zauważyłem aby Rostowski mówił to, co ty mu przypisujesz. Przejrzałem jeszcze raz debatę i usłyszałem, że Balcerowicz mówił o różnych (zdupnych, bo
    zabieranie kasy wyborcom przed wyborami) oszczędnościach a Rostowski
    odpowiedział*:
    „…te szczędności, o których mówił Leszek Balcerowicz [tutaj
    wymieniał jakie], czy środki z tych oszczędności mają iść do OFE czy
    mają iść na cele, które rząd uważa będą bardziej prorozwojowe…
    będą bardziej przyczyniały się do wzrostu i rozwoju…”

    http://www.tvp.pl/publicystyka/aktualnosci/debata-balcerowicz-rostowski-antyreforma-czy-naprawianie-bledow/4186155

    * Około 00:48 na filmiku

    To jednak coś innego. Czy mógłbym prosić o wskazanie (zacytowanie?), w którym momencie Rostowski mówi to, co napisałeś („„zmarnowane, nic nie dające zakupy przez OFE obligacji Skarbu Państwa”, które rząd „spożytkuje lepiej, dzięki oszczędnością na OFE”” czyli że składki pójdą na inwestycje)?

    3. Wiesz ty, wiem ja… publiką jesteśmy i wiemy, nie?

  36. 23/03/2011 o 11:43 am

    @Zygrfyd – dokładnie o to mi chodzi z wiekiem emerytalnym

  37. 23/03/2011 o 11:44 am

    @kashmir – jak nie ma kasy, to możesz albo ciąć, albo pożyczyć, albo coś sprzedać. Wybór jest oczywiście odeolo.

  38. 23/03/2011 o 11:48 am

    @jaja – musiałbym jeszcze raz obejrzeć, nie przypadkiem pisałem na szybko. W skrócie idzie o to, że Rostowski o środkach ze składki mówi jako o środkach rządu, które rząd wyda na cele rozwojowe, bo lokowanie tych środków (czyli składek emerytalnych) w obligacje nic nie daje. No akurat emerytom coś daje, inaczej po co Rostowski emituje te obligacje.

  39. 23/03/2011 o 7:27 pm

    @tylko moją składkę emerytalną

    Major jako prawnik wiesz, że nie jest Twoja:D

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: