Strona główna > felietonik > Barca odpadnie

Barca odpadnie

 

To będzie ostatni mecz Barcelony w Lidze Mistrzów sezonu 2010/2011. Takie mam przeczucie. Przeczucie, które, owszem, w miarę zbliżania się do „godziny W” słabnie, ale wciąż jest na tyle silne, że po prostu nie wierzę, aby Barcelona awansowała. Barcelona odpadnie. A cała reszta futbolowego świata wpadnie ekstazę, której ledwie namiastkę widzieliśmy trzy tygodnie temu. Być znienawidzonym przez resztę, to w końcu też jakaś miara sukcesu. Wiara – jak wiadomo – zasadza się irracjonalności, wiara kibiców pełna jest zabawnych fetyszów i zabobonów. Ja na przykład próbuje przekupywać los, czy może raczej zdywersyfikować dyskomfort, obstawiając przegraną mojej drużyny. Jeśli Barca przegra, kasa osłodzi gorycz porażki, jeśli wygra, warte to będzie straty postawionych PLN-ów. Naiwna próba wykorzystania trendu, który przy moich zakładach niemal od zawsze był mocno w plecy.

Nie znaczy to jednak, że swoich obaw nie jestem w stanie, choćby po części zracjonalizować.  W końcu bać się mogą nawet najwięksi optymiści, a kurs u buka na awans Arsenalu wcale nie taki wysoki. Drużynie Wengera wystarczy tylko remis. Barcelona odpadnie z kilku powodów, z których najważniejszym jest dziura w obronie. Owszem, Pique i Puyol nie tak pewni jak w zeszłym roku, ale co powiedzieć o ich zmiennikach? A właściwie o jednym zmienniku, bo Abidal gra przecież sezon życia. Mógłby zagrać Milito, ale to nie jest ten Milito, który rok temu zagrał rewelacyjnie na Bernabeu, nawet nie ten, który popełnił kilka błędów w zeszłorocznym meczu z Arsenalem. To jest Milito, który daje się ogrywać drugoligowcom z Betisu. To jest Milito katastrofa. Najpewniej w środku wystąpi więc Busquets, grający na tej pozycji w kratkę (słabo z Bilbao, świetnie z Valencią). Tyle, że nawet jeśli Sergio powstrzyma odruchową grę faul (faul na połowie przeciwnika to jedno z jego taktycznych zadań od Pepa), to kto będzie dystrybuował piłkę w środku? Oczywiście Macherano, piłkarz idealny do pościgu w kontrze, ale wciąż uczący się tiki-taka. W meczu z Saragossa wszystko wychodziło mu znakomicie, ale pomocnicy Arsenalu to kilka poziomów wyżej. W konfrontacji z kwartetem Cesc, Nasi, Arshavin, Wilshere były gracz Liverpoolu może być właśnie tym, z którym najczęściej zagrają w dziadka. I skończy się na serii brutalnych wślizgów. Z Busquetsem to mało prawdopodobne, w końcu, nawet na małej przestrzeni Emiratem Stadium – był okres – jak wspomniał Wilshere – gdy przez jakieś 20 minut nie dotknęliśmy piłki. Przy Mascherano szansę na jej dotknięcie gwałtowanie wzrastają. I gwałtownie wzrasta szansę na kontrę. Na lewej obronie zagra albo zachowawczy Maxwell, albo nieprzewidywalny Adriano. Obaj stanowią na tyle małe zagrożenie (ten drugi nieco większe), że obrońcy przeciwnika zazwyczaj dają im więcej swobody, podwajając kogoś w środku pola karnego. Gdyby na skrzydle grał Abidal, takie lekceważenie mogłoby się skończyć bramką (patrz 1 gol w zeszłorocznym meczu właśnie z Arsenalem).

Drugim powodem jest forma fizyczna. Chciałoby się powiedzieć, że nie tyle kondycja, co skuteczność jest bolączką drużyny, która zanotowało ostatnio serię wygranych ledwie jedną bramką. Ale ta skuteczność zależy poniekąd od świeżości, wydolności, kondycji fizycznej. Gracze Barcelony doskonale sobie zdają z tego sprawę, przecież idea tiki taka polega na ciągłym zmuszaniu rywala do biegania za piłką, przez co, po godzin jest już tak wyczerpany, że nawet jeśli pójdzie kontra, to zabraknie mu sił na jej wykończenie. Jeśli oddycha się rękawami, strzały są nieprzemyślane, a podania łatwe do przeczytania. Kto nie wierzy, niech obejrzy sobie batalię z Bilbao w Pucharze Króla. Gdyby grali miesiąc później, wszystko wyglądałoby inaczej, no ale grać muszą teraz. Metoda Barcy na strzelania bramek można opisać równaniem BXI+MVP. Z tych zmiennych wylatuje nam już wspomniany Busquets, Iniesta jest bez formy, jeszcze gorzej z Pedro. Zostaje Xavi (najprawdopodobniej podwajany), Villa, który strzela zazwyczaj, gdy zejdzie ze skrzydła (zobaczcie z jakich pozycji zdobywa bramki), no i wreszcie czynnik magiczny, czyli Messi. Lionel Messi gra lepiej niż rok temu, teraz już nie tylko strzela jako skrzydłowy, ale jest liderem asyst w La liga, rozgrywa, cofa się po piłkę, a nawet pod pole karne Valdesa. Czasami mam wrażenie, jakbym oglądał Kobiego Bryanta z sezonu, gdzie rzucił 81 punktów w jednym meczu. Wszystko to pięknie się ogląda, kto by nie chciał zobaczyć Maradony na żywo, ale dopalacz Messi uzależnia resztę drużyny. Jeśli nie wiesz, co zrobić podaj do Leo, Leo załatwi sprawę, Leo już tam czeka na piłkę, Leo strzeli trzy bramki, Leo jest niesamowity, Leo nie zna granic. Rzecz jasna, zdają sobie z tego sprawę rywale, wystarczy przyjrzeć się, co się dzieje z obroną rywali, gdy piłka trafia na skrzydło do Pedro, ile ma Pedro swobody, a  ilu defensorów czyha na kolejne wyłożenie piłki Messiemu. Ta zachwiana równowaga rodzi frustrację, obawy (kto po Afellayu zgodzi się na transfer do Barcy?), zamiast płynności, zaczynają się zrywy. Villa to w końcu nie byle kto, męcząc się na skrzydle, próbuje wykorzystać te dwie, trzy sytuacje w meczu, bo wie, że resztę okazji zabierze Messi. A kto tego nie rozumie, kończy jak Ibrahimovic. Stąd nerwowość i mimo wszystko rażący brak skuteczności (patrz mecz z Saragossa). W końcu Barca się na tym przejedzie, jeśli nie dzisiaj, to może na Gran Derbi (jeśli Messi się nie zdąży wykartkować, albo przytrafi mu się jakaś kontuzja), tak jak przejechać się może reprezentacja Hiszpanii.  Duet Ramos – Torres, to nie to samo co Alves z Messim.

Zostaje wreszcie powód trzeci, czyli upokorzenie. Arsenal jest drużyną, która nie wygrała niczego od 6 lat, drużyną, która przegrywanie na własne życzenie, czy kompromitacje ma niejako wpisane w sportowe CV. Drużyna, która jest obecnie tym, czym za czasów Raula i Morientesa była reprezentacja Hiszpanii. Ale każda seria kiedyś się kończy, a każde kolejne upokorzenie tylko zwiększa motywację. Dlatego nie cieszyłem się z powodu porażki z Birmigham, nawet jeśli twitterującemu Szczęsnemu należało się trochę pokory. Tym jednym meczem może jednak Wegner zamazać piętno wiecznego trenera just after number one, a jego zespół wizerunek młodych chłopców – jak wyśmiał ich kiedyś Evra. Dlatego wyjdą na ten mecz jeszcze bardziej zmotywowani, niż trzy tygodnie temu. Jakby rzeczywiście grali o finał Ligi Mistrzów. Jak wyjdzie zmotywowana Barca? Nie wiem, chciałbym wierzyć, że tak jak w meczu z Realem, ale obawiam się, że w jednym sezonie nic dwa razy się nie zdarza.

 

  1. vHF
    08/03/2011 o 2:24 pm

    No cóż, obyś miał rację.

    Jeśli Wenger nie zmieni ustawienia, to przed obroną będzie znowu grał „double pivot”; dotychczas to był Song-Wilshere, ale dzisiaj będzie Denilson-Wilshere albo Diaby-Wilshere. W obu przypadkach to jest koronna słabość Arsenalu, bo oprócz Songa nikt nie jest w stanie zająć się Messim, kiedy ten zacznie głębiej schodzić. Dlatego moim zdaniem Arsenal przegra.

    Osobiście uważam Mascherano za najlepszego defensywnego pomocnika na świecie. Kiedy Barca go kupiła, opadły mi ręce; byłem przekonany, że to ostatni kawałek układanki i że teraz będą nie do pokonania. Ale może faktycznie przedobrzyli. A jeśli Guardiola rzeczywiście każe Mascherano grać Busquetsa — tj. powierza mu część rozegrania zamiast wyłącznie odbioru — to popełnia błąd, który winien być oczywisty dla każdego, kto Mascherano oglądał w Liverpoolu.

    Trochę nadziei, tak jak Ty niebezpieczeństwa, widzę w obronie Barcelony. Jeśli Wenger wystawi, jak moim zdaniem powinien, Chamakha zamiast Bendtnera, to ten będzie w stanie przytrzymać piłkę dużo lepiej przeciw Busquestowi i Abidalowi niż Pique albo Puyolowi. I nie chodzi tu nawet o to, żeby coś z tą piłką zrobił, nie. Wystarczy żeby Barcelona jej nie miała. Bo jeśli w tym meczu Barca znowu będzie mieć 70% posiadania piłki, to nie będzie czego z Arsenalu zbierać.

    Ja obstawiam 3:1 dla Barcelony i czerwoną kartkę dla Kościelnego.

    BTW jeśli chodzi o nienawiść do Barcelony — myślisz, że to tylko zazdrość, że nie ma tej nienawiści żadnych racjonalnych podstaw?

  2. 08/03/2011 o 2:40 pm

    Ad 1 Song też momentami nie nadążał, w mniej kontaktowej La Liga na tyle kopnięć by mu nie pozwolili. Natomiast oprócz double pivot jest jeszcze zagęszczenie pola karnego. Tam egoistycznie grającemu Messiemu coraz trudniej. Na miejscu Arsenalu obawiałabym się o prawe skrzydło z Alvesem, jest w formie i na dużym gazie, bo walczy o wysokość zmiennych w kontrakcie. A naprzeciwko zagra chyba Clichy, czyż nie?

    Ad 2 Pep go kupił, ze względu na jego umiejętności (trenerzy juniorów z La Masia podpatrują pewnie jego wślizgi), ale też po to, aby grał nieco inaczej niż w Liverpoolu. Moim zdaniem on tiki-taka łapie coraz bardziej, może daleko mu do mistrza grania na jeden kontakt, jakim jest Busquets, ale ma lepszego crossa, strzał z dystansu i jest szybszy. Na ten sezon to idealny zmiennik na mecze z siłownikami z La liga (Bilbao, Osasuna) i drużyny z EPL, poza Arsenalem. Ale za rok- półtora, zobaczysz skrzyżowanie Lamparda z Essesienem.

    ad 3 Posiadanie piłki jest kluczowe. W I meczu było „tylko” 60%. Jeśli Barca nie dociągnie do 70% strzeli mało goli, jak w meczu z Valencią, a Arsenal może pokusić się o gola, bo nie każdy pieprzy jak Pablo Hernandez.

    Ad 4 Z wynikiem nie wiem. Może być od 5-0 dla Barcy do 1-3 dla Arsenalu.

    Ad 5 Oj nie, myślę, że dziennikarze, komentatorzy, napinacze, znudzenie – robią swoje. To normalny proces.

  3. vHF
    08/03/2011 o 3:18 pm

    Song nie nadążał momentami, ale Diaby czy Denilson (z fusów wygląda mi, że Diaby) będą nienadążać permanentnie. Zagęszczania pola karnego raczej nie będzie, bo Arsenal gra bardzo wysoko — przypomnij sobie bramkę Villi i bramki sprzed roku. Oczywiście na Camp Nou będą głębiej, ale i tak relatywnie wysoko.

    Clichy my love, dobrze oskubałeś pierwszego kurczaka bez głowy Premiership. On jest odpowiedzialny za połowę nieudanych ofsajdów Arsenalu i myśl, że przyjdzie mu samemu (bo Arshavin się nie cofa) zatrzymać Pedro+Alvesa, mnie przeraża prawie tak jak wizja Diaby’ego naprzeciwko Messiego. Szczęśliwie Pedro grał jakoś tak sobie na Emirates, prosimy o więcej :-)

    Na moje oko przerabianie Mascherano na cokolwiek innego jak się już ma najlepszego Defensywnego Potwora na świecie jest trochę dziwne, ale to już Pepa problem. A jeśli się uda, to przynajmniej Busquets będzie ławę gryzł, dla mnie czysty zysk.

    Miałem też ochotę na antybarcelońskiego flejma, ale mi przeszło.

  4. Anonim
    08/03/2011 o 3:24 pm

    Trzeba wierzyć… ostatnio wygrywali 1-0, ale mnie zadziwia taka pewność u Pepa. Ja mu po prostu wierze, że na Camp Nou będzie awans

  5. 08/03/2011 o 3:47 pm

    vHF :

    Song nie nadążał momentami, ale Diaby czy Denilson (z fusów wygląda mi, że Diaby) będą nienadążać permanentnie. Zagęszczania pola karnego raczej nie będzie, bo Arsenal gra bardzo wysoko — przypomnij sobie bramkę Villi i bramki sprzed roku. Oczywiście na Camp Nou będą głębiej, ale i tak relatywnie wysoko.

    Clichy my love, dobrze oskubałeś pierwszego kurczaka bez głowy Premiership. On jest odpowiedzialny za połowę nieudanych ofsajdów Arsenalu i myśl, że przyjdzie mu samemu (bo Arshavin się nie cofa) zatrzymać Pedro+Alvesa, mnie przeraża prawie tak jak wizja Diaby’ego naprzeciwko Messiego. Szczęśliwie Pedro grał jakoś tak sobie na Emirates, prosimy o więcej :-)

    Na moje oko przerabianie Mascherano na cokolwiek innego jak się już ma najlepszego Defensywnego Potwora na świecie jest trochę dziwne, ale to już Pepa problem. A jeśli się uda, to przynajmniej Busquets będzie ławę gryzł, dla mnie czysty zysk.

    Miałem też ochotę na antybarcelońskiego flejma, ale mi przeszło.

    Ad 1 Nie no, pewnie, że brak Songa to świetna wiadomość, gdybym miał wybierać wolałbym właśnie brak Songa niż RVP, czy nawet Nasriego. Jeśli zagrają wysoko, to dużo ryzykują, choć fakt, grali tak rok temu (Messi strzelał głównie z kontry). Problem jest w rozmiarze boiska, na Emirates łatwiej zagęścić pole gry i wyrzucać Messiego z Xavim, na Camp Nou przestrzeń między obrońcami jest o wiele większa, tam zawsze coś przejdzie, gdy grasz wysoko. Real zagrał wysoko, dostał 5 bramek, Bayern 4, Arsenal 4. Ja bym na miejscu Wengera zagrał przyczajonym 4-3-2-1 (nie mylić z autobusem 6-3-1).

    Ad 2 U Pedro w tym sezonie wychodzą wszystkie błędy drugoroczniaka, nierówna forma i motywacją, która wzrasta głównie wtedy, gdy jest zagrożony (Bojan w tamtym sezonie, Afellay ale tylko na początku rundy wiosennej). Pewnie dlatego szukają alternatywy w postaci Alxi Sancheza z Udine, bo Jeffren ma szklane kości. A Clichy to mój cień optymizmu, bo Szczęsny to bramkarz być może tak uzdolniony jak de Gea.

    Ad 3 Ale naprawdę przyjemnie się ogląda, jak coraz więcej operuje piłką, a w międzyczasie wyłuskuje ją delikatnymi wślizgami.

  6. 08/03/2011 o 3:49 pm

    Anonim :

    Trzeba wierzyć… ostatnio wygrywali 1-0, ale mnie zadziwia taka pewność u Pepa. Ja mu po prostu wierze, że na Camp Nou będzie awans

    Mam nadzieję, że powodem optymizmu są kwity z wynikami wydolnościowymi.

  7. tamizdat
    08/03/2011 o 7:39 pm

    Generalnie to mam dość tryumfującej wiecznie Barcy i dlatego chętnie bym zobaczył jej klęskę, ale niech tam, byleby obyło się bez przypadku, niech to będzie piękny, niezapomniany mecz i niech wygra lepszy ktokolwiek nim będzie.
    Dzięki za wpis, przeczytałem z ciekawością, jak zwykle gdy o piłce piszesz.
    Pozdrawiam

  8. 08/03/2011 o 8:22 pm

    tamizdat :

    Generalnie to mam dość tryumfującej wiecznie Barcy i dlatego chętnie bym zobaczył jej klęskę, ale niech tam, byleby obyło się bez przypadku, niech to będzie piękny, niezapomniany mecz i niech wygra lepszy ktokolwiek nim będzie.
    Dzięki za wpis, przeczytałem z ciekawością, jak zwykle gdy o piłce piszesz.
    Pozdrawiam

    Nie przesadzajmy z tym wiecznie. Lepiej pomyśl, że miałeś szczęście oglądać na żywo Messiego, Zidana i Ronaldo (tego prawdziwego).

  9. 08/03/2011 o 8:24 pm

    Ze składem Barcy trafiłem, w Arsenalu zaś Rosicky, Van Persi i Diaby. Czyli ofensywnie.

  10. 08/03/2011 o 9:40 pm

    Strasznie mi net tnie, kurwa, ale czy mi się tylko zdaję, czy mamy powtórkę z finału mundialu?

  11. 08/03/2011 o 10:06 pm

    No to mamy powtórkę z Interu, nie ma bata, żeby Barca awansowała.

  12. daavid
    08/03/2011 o 10:23 pm

    chyba jednak Barca :)

  13. 08/03/2011 o 10:30 pm

    Nic jeszcze nie wiadomo, jeden błąd i po awansie. Barca bardzo źle robi, że nie atakuje.

  14. 08/03/2011 o 10:44 pm

    Aaaaaaaaaaaaa udało się.

  15. 08/03/2011 o 10:53 pm

    Powiem tak: Barca wygrała zasłużenie, Arsenal w tym meczu nie istniał, sam Almunia musiał wybronić z 6-7 setek, bo obrona to była parodia. Nawet bramkę musiał im strzelić Sergio. Dali się stłamsić, jak jakaś Almeria.
    Ale sędzia, choć formalnie zachował się ok, to w takim meczu mógł tę drugą kartkę RvP odpuścić. Zwłaszcza, że w I połowie pozwalał na więcej. Tyle że ta kartka wiele krzywdy w defensywie Arsenalowi nie zrobiła, bo przegrał po indywidualnych błędach swoich obrońców. A i tak Bendtner miał w końcówce setkę, ale to co zrobił Masche… akcja roku?

  16. T.
    08/03/2011 o 10:59 pm

    Dobry dzień. Byłem w podróży i wróciłem do domu na 2 i 3 bramkę Barcelony :)

  17. 08/03/2011 o 11:04 pm

    T. :

    Dobry dzień. Byłem w podróży i wróciłem do domu na 2 i 3 bramkę Barcelony :)

    Obejrzyj lob nad Almunią, przy pierwszej bramce

  18. Anonim
    08/03/2011 o 11:04 pm

    Mascherano zdecydowanie gracz meczu + Messi przy I bramce co zrobił… trzeba byc bogiem futbolu, a karny też na luzie – może dlatego ze jest najlepszym pilkarzem swiata?

  19. vHF
    08/03/2011 o 11:06 pm

    Kurwa.

  20. tamizdat
    08/03/2011 o 11:08 pm

    Dziwny mecz, bezdyskusyjna dominacja Barcy, która mogła odpaść gdyby Bendtner nie był duńskim Rasiakiem.

  21. 08/03/2011 o 11:15 pm

    Anonim :

    Mascherano zdecydowanie gracz meczu + Messi przy I bramce co zrobił… trzeba byc bogiem futbolu, a karny też na luzie – może dlatego ze jest najlepszym pilkarzem swiata?

    Cholera, nie wiem kto graczem meczu. Messi za ten lob, karny w takim momencie, mijanie po kilku zawodników. Xavi za gola, rozrzucanie piłek? Iniesta za asystę i współpracę z Xavim? Czy Masche za pościg? Zagrali jak z Realem, jak wyjdą na pełnej kurwie na Camp Nou to nie ma na nich bata.

  22. 08/03/2011 o 11:16 pm

    vHF :

    Kurwa.

    No cóż, jednak gra na wąskim boisku, to nie to samo co na lotnisku na Camp Nou. Ale Bendtner to …

  23. 08/03/2011 o 11:17 pm

    tamizdat :

    Dziwny mecz, bezdyskusyjna dominacja Barcy, która mogła odpaść gdyby Bendtner nie był duńskim Rasiakiem.

    100% racji panie redaktorze. Ale żeby Arsenal nie oddał ani jednego celnego strzału w światło bramki, to jednak wstyd.

  24. Anonim
    08/03/2011 o 11:18 pm

    Mascherano mial pare takich przechwytow, Busquets na stoperze tez gral niezle, tylko mnie nurtuje, kto stracil pilke przy tej akcji, ze prawie Bendtner wsadzil gola?

    Messi jest poza jakąkolwiek kategorią, ale ten wslizg Mascherano, ktory zakonczyl sie dla niego urazem. FENNOMENALNE :)

  25. 08/03/2011 o 11:29 pm

    Anonim :

    Mascherano mial pare takich przechwytow, Busquets na stoperze tez gral niezle, tylko mnie nurtuje, kto stracil pilke przy tej akcji, ze prawie Bendtner wsadzil gola?

    Messi jest poza jakąkolwiek kategorią, ale ten wslizg Mascherano, ktory zakonczyl sie dla niego urazem. FENNOMENALNE :)

    Podobno Adriano, bo to jednak jeździec bez głowy jest. Tak jak dziś pisałem, zobaczysz co będzie z Masche za rok-półtora.

  26. vHF
    09/03/2011 o 9:43 am

    Wenger ujął to najlepiej:
    „Barcelona is good enough to win in a normal way against anybody”.

    Popełniasz majorze podstawowy błąd: oczekujesz, że ktokolwiek pokona Barcelonę zrobi to na jej sposób: stłamsi, nastrzela bramek jak psów, i zgarnie przy okazji 65% piłki. Nic z tych rzeczy. Nikt tego dzisiaj nie potrafi ale i nikt tego nie potrzebuje.

    Arsenal zrobił wszystko jak trzeba: u siebie wygrali, na Camp Nou zaparkowali autobus (prawie) i czekali na okazję. W pierwszej połowie szło znakomicie: ile okazji Barca miała? Jedną, i strzeliła. Więc na druga połowę Arsenal wyszedł trochę wyżej i bramkę odrobili (i znowu, że Busquets im „musiał strzelić” to jest takie pierdolenie; jest dobrze rzucony rożny i nie ma znaczenia kto głowę dołoży. Bramka jest bramka.)

    No ale żeby w dziesięciu przetrwać bez bramki na Camp Nou, to za dużo nawet dla Arsenalu. Czerwona kartka była SKANDALICZNA. W takim meczu drugą żółtą można dać gdy nie ma wątpliwości, że zagrane po gwizdku było umyślnie. Ale to jest kurwa Camp Nou, i 80 tysięcy (?) ludzi drze ryja (i gwiżdże)! Dla mnie jest oczywiste, że sędzia nie jest w stanie być pewien czy van Persie gwizdek słyszał czy nie.

    Bez napastnika w Arsenalu Barcelona mogła się przesunąć 15-20m do przodu. Tu jest moim zdaniem koronny błąd Wengera, że nie poszedł na 4-4-1 ale został z 4-5-0. To się nie mogło udać.

    No nic, wkurwiony jestem i rozgoryczony. Barcelonie życzę jak najgorzej w tej Lidze Mistrzów, ale nie wiem kto wtym roku może się do nich tak zbliżyć w dwumeczu jak Arsenal.

  27. vHF
    09/03/2011 o 9:52 am

    I jeszcze, chociaż naprawdę rzadko skarżę się na sędziów, mały quiz:

    1. http://yfrog.com/h8hpkkvj
    2. http://cache.daylife.com/imageserve/0gu58901ZRcHC/x610.jpg

    Pytanie: ile i jakie kartki zostały pokazane?

  28. 09/03/2011 o 11:22 am

    Popełniasz błąd, drogi VHF, zapominając, że w I połowie był ewidentny karny dla Barcelony. Przyznają to również angielskie media i angielscy kibice, którzy Barcy nie darzą zbytnią sympatią. Do przerwy powinno być więc 2-0, plus słupek Adriano, plus kilka rajdów Messiego. To nie była tylko jedna akcja i świetna obrona Arsenalu. Obejrzyj sobie to na spokojnie.Do tego brak uznanej bramki w I meczu, doprawdy, ja nie wiem, jak bardzo trzeba jeszcze Barcelonie nie gwizdać, żeby Wenger był zadowolony. W II połowie do momentu drugiej żółtej, Messi miał dwie sytuacje w polu karnym (jedna setka), a po stracie RVP Arsenal grał w obronie tak samo nieudolnie jak z nim. Gole padły po indywidualnych błędach obrońców, czy z RvP czy bez, Iniesta dalej by mijał obrońców jak tyczki. Zauważ, że z upływem czasu, napór by się tylko wzmagał.

    Przy drugim zdjęciu RvP kwalifikował się na czerwo po faulu na Alvesie, Kościelny spokojnie powinien zarobić trzy żółte kartki. Kartka dla RVP była zgodna z przepisami, popatrz na to jak oddał strzał i na jego reakcję po tym jak nie trafił. Zupełny luz, a przecież to była najlepsza sytuacja meczu, każdy złapałby się za głowę. Mało tego, na stadionie było wtedy akurat cicho (95 tys. ludzi na Camp Nou nie krzyczy non stop) o czym świadczy gwałtowny ryk trybun, gdy RVP strzelił po gwizdku. Zgadzam się jednak, że sędzia OKAZAŁ SIĘ SKANDALICZNYM FORMALISTĄ I POPEŁNIŁ GRUBY BŁĄD. Ale, litości, nam nie podyktował karnego.

    Moim zdaniem ta kartka dla RVP spadła z nieba Wengerowi, a Mourihno wiele by dał, żeby dostać coś, co odwróci uwagę od jego katastrofalnych błędów przy manicie. Od 15 minuty Cesc nie ma siły, RVP drze mordę na sędziego, w środku panuje całkowicie Barcelona, więc Arsenal tylko odwleka egzekucję, nie mogąc wymienić 3- 4 podań. Ja się pytam, gdzie jest trener, czemu nie zagęszcza pola karnego, czemu nie robi zmian, czemu gra zupełnie bezproduktywny Rosicky, a nie wchodzi dodatkowy defensor, żeby wybijać z rytmu tiki taka. Miał być Arsenak dojrzały, a zagrał jeszcze gorzej niż rok temu. Porównaj statsy z obu meczów.

  29. vHF
    09/03/2011 o 11:59 am

    Krótko, bo muszę wreszcie się wziąć do pracy zamiast się żółcią truć.

    1. Chętnie uznaję klasę i przewagę Barcelony w dwumeczu. Z wyjątkiem być może 45 minut na Emirates Byli lepszą drużyną, kto twierdzi inaczej powinien zmienić biedronki. Ale, i to jest duże ale, nie to tutaj oceniam. W szczególności nie przyjmuję argumentu — którego Ty akurat chyba nie podnosisz — że skoro byli obiektywnie lepsi to okoliczności wygranej nie mają znaczenia.

    2. Karny na Messim nie był moim zdaniem ewidentny, raczej 50-50. Ale zgadzam się, że to 50-50 plus „spalony” z poprzedniego meczu to spory pech dla Barcelony. Właśnie, pech, bo te pomyłki sędziowie mogą popełnić w dobrej wierze. Jak w ten sposób usprawiedliwić kartkę dla RvP nie wiem; Twoje wytłumaczenie gówno warte.

    3. Różnica w grze przed i po kartce była znaczna. W szczególności nie przypominam sobie żeby Messi miał jakieś sytuacje w drugiej połowie przed kartką. Komentujące na żywo BBC ((http://news.bbc.co.uk/sport2/hi/football/9419064.stm) ani Guardian (http://www.guardian.co.uk/football/2011/mar/08/barcelona-arsenal-live) też nie; trzeba by obejrzeć jeszcze raz, ale mnie się wołami nie zaciągnie do oglądania tego meczu jeszcze raz.

    4. Bzdura o czerwonej kartce dla RVP, Kościelny miał może szczęście że dotrwał do 90 minuty ale to i tak kurwa tylko dlatego że sędziowanie było jakie było.

    5. Oczywiście że Wenger spierdolił mecz i to ciężko: wstawił dwóch nie w pełni zdrowych zawodników (Cesc&RVP) i nie postawił, aż był za późno, żadnego napastnika, który mogłby przytrzymać piłkę, zwłaszcza, kurwa, przeciw Busquetsowi i Abidalowi w obronie. To jest dla mnie nie do pojęcia. I oczywiście, że teraz będzie gardłował o kartce a nie o swoich błędach. Tutaj się zgadzamy.

    6. Cały mój wkurw bierze się stąd, że ja ten (dwu)mecz widzę tak: Arsenal zrobił niemal wszystko jak trzeba (modulo błedy Wengera jw.); mieli trochę szczęścia; i jak się już zbliżyli do sukcesu na 30 minut, to się zasady zmieniają i teraz muszą to samo zrobić w dziesięciu. To jest kurwa niesprawiedliwe, ja zabieram zabawki i idę do pani.

    7. Statsy gorsze, wynik lepszy niż przed rokiem. Na moje postęp, nawet jeśli oglądać ciężko.

  30. 09/03/2011 o 12:12 pm

    Ad 1 Ale to jest argument o sprawiedliwości, a nie aptekarskie wyliczanie. Ja go nie podnoszę, chociaż rozumiem. Dla mnie Barca została bardziej skrzywdzona w tym dwumeczu w stosunku conajmniej 2-1.

    Ad. 2 Wow, to się chyba nazywa ersytyka. Barca ma pecha, a Arsenal skrzywdzony? Błąd na korzyść był o wiele bardziej widowiskowy, ale przecież nawet po nim miał Bednter setkę, więc mogliście awansować.

    ad. 3 Ale Guardian komentuje dosyć ogólnie (jak to w gazetach). Lepiej poczytać na twicie.

    Ad 4 No to tutaj się nie zgadzamy.

    ad. 5 A tu się zgadzamy.

    ad 6 Niesprawiedliwe było ograbienie Barcy z dwóch bramek, a i tak los/Adriano dał Wam szansę w 86 minucie. Ja mieliście awansować, skoro sędzia nie uznał Barcie gola w I meczu, nie podyktował karnego, dostaliście samobója i jeszcze setkę w końcówce spotkania? Miał Valdes zejść z bramki? Żadna ekipa z La liga od lat nie miała takiego farta.

    Ad 7 na moje drużynowo gorzej, ale indywidualnie Wilshere, Szczęśny, Almunia lepiej. A sprawa Cesca w Katalonii, jeśli nie w Realu (te gwizdy na Camp Nou) otwarta.

  31. vHF
    09/03/2011 o 12:33 pm

    Ad 2. No przecież piszę wyraźnie, co oddziela pech od krzywdy: domniemanie dobrej woli sędziów.

    Ad 3. BBC i Guardian podają wydarzenia minuta po minucie, jakby była jakaś „setka”, to by wspomnieli; wspominają tylko o rajdzie, po którym Messi podaje do nikogo.

    Ad 2/6. Bendtner nic nie ma tutaj do rzeczy, oprócz tego że jest straszna cipa.

    O reszcie nie ma co dyskutować, protokół rozbieżności spisany powyżej.

  32. vHF
    09/03/2011 o 12:34 pm

    A Cesca, aż nie wierzę że to piszę, to sobie weźcie ;-)

  33. vHF
    10/03/2011 o 9:17 am

    Heh, już mi przeszło, obiecuję, to tylko dla żartu (bo ewidentnie zabawne):
    http://twitpic.com/47w69k

  34. 10/03/2011 o 11:10 am

    Heh, fakt, dobre.

  35. Ejczbibi
    10/03/2011 o 11:14 am

    W temacie skrzywdzenia – nie byłoby tej dyskusji, gdyby sędzia uznał był prawidłowo zdobytą bramkę Barcelony w pierwszym meczu.

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: