Strona główna > opowiadanko > Rok Chopinowski

Rok Chopinowski

 

Strasznie głupio to zabrzmi, ale dzień, w którym Majka włączyła „Wydarzenia” Polsatu dosłownie zmienił życie ludzkości. Czy może raczej: zmienił życie bogatszej części ludzkości. Ja oczywiście wiem, że to już gdzieś słyszeliście, że ktoś tam wynalazł wełnę albo chomąto i świat już nigdy nie był taki sam i w ogóle, ale uwierzcie mi, Majka naprawdę ma czym się pochwalić. A było ta tak. Akurat jadła czekoladowego muffina i coś tam grzebała w Excelu, z tym jej ciągle nieukończonym doktoratem, gdy Polsat puścił materiał o tabletkach na odchudzanie. Tabletkach z tasiemca. Młode dziewczyny miały łykać pigułki tego tasiemca, uzbrojonego czy nie uzbrojonego, nie ważne, tasiemiec miał się wylęgać, czy co on tam robi, i każdy, kto go połknął za parę tygodni tracił po 10-15 kilogramów. No istny cud! W Polsacie oczywiście płacz i histeria, że jak tak można, że gdzie jest minister, że mogą być przerzuty, na sam mózg nawet i że w ogóle zaraz tego zakażą. I wtedy Majka między jednym (pamiętam dokładnie) a drugim gryzem muffina powiedziała do mnie: a co gdyby tak stworzyć sztucznego tasiemca? Inna pewnie zaśmiałby się i wróciła do swojej nędznej, korporacyjnej posadki, gdzie za 10 lat dostanie wymówienie, a za 20 zawału, ale Majka był uparta. Korporacyjna posadka też jej zresztą pomogła, w końcu gdyby nie pracowała w branży farmaceutycznej, tylko jakiś tam soczków, albo wyrobu trumien, to mogłaby co najwyżej pocieszać rodziny tych wszystkich grubasków, którzy przez naturalnego tasiemca zeszli ze sceny. Tymczasem Majka się zawzięła (fakt, trochę ją w tym wspierałem) i od słowa do słowa, od spotkania do spotkania pomysł na polskiego sztucznego tasiemca zaczął robić w branży furorę. Potrzebna była oczywiście kasa, ale tu Majka wiedziała, co zrobić i po pomoc uderzyła do anioła. Ale nie do byle jakiego anioła-lamera, ale do anioła biznesu, którym okazała się anonimowa milionerka ze Szwecji polskiego pochodzenia. Majka trafiła w sedno! Polonuska przyjęła ją w gabinecie wyłożonym lamparcią skórą i zachwycona pomysłem, sama zrobiła cały, dwugodzinny wywiad o wszechstronnych zaletach FPAT-a (First Polish Artificial Tapeworm).

– Ludzie tyją, ludzie się obżerają, dosłownie jak świnie – krzyczała w pewnym momencie caluteńka czerwona, jak później opowiadała Majka –  i uwielbiają, jak ktoś im przy tym usługuje! Gdyby mogli, to by się nie ruszali ze swoich SUV-ów, sprzed plazmowych telewizorów, nawet do ubikacji! Byleby im ktoś to uprzątnął! I właśnie po to będzie nasz tasiemiec! On zrobi to za nich! On zeżre kalorie! Ba, można go nawet zaprogramować, żeby jadł tylko to, co mu wskażemy albo żeby się na moment wstrzymał, bo chcemy nabrać piersi albo pupy!

Tak mówiła Polonuska i natychmiast trzeba było się brać do roboty. Z jej milionami musiało się udać. Nie będę was zanudzał wszystkimi szczegółami, ale od razu powiem, że się  udało. I to jeszcze jak! Przede wszystkim ludzie mniej brzydzili się sztucznym tasiemcem niż żywym. Bo żywy tasiemiec to jak jakaś glizda, pijawka, a sztuczny, to ja wiem, jak jakaś endoproteza, zastawka w sercu, czy inne by-passy. Po prostu cud medycyny. I wszyscy tego cudu pożądali. Zwłaszcza jak się okazało, że sztucznego tasiemca kupił i Shaq O’Neal, i Oprah Winfrey, i Eric Emmanuel Schmitt. I tylko Winona Ryder tasiemca nie kupiła, bo go ukradła. Słowem, jeden wielki sukces. Każdy, kogo stać, może szybko schudnąć bez odstawiania ulubionego jedzenia! Sami powiedzcie, czy to nie super? Pojawił się jednak problem, jak nazwać tego tasiemca. W końcu – mówili w ministerstwie – skoro światowym powodzeniem cieszy się pierwszy polski tasiemiec, a nie pierwsze polskie sztuczne serce, czy pierwsza polska sztuczna wątroba, to tasiemiec jako lider wśród marek musi Polskę promować. Majka nie miała wyboru, bo lepiej nie zadzierać z ministerstwem zdrowia – jak ostrzegła ją Polonuska. Padały rozmaite nazwy od podwawelskiej, przez lajkonika po Skłodowską-Curie. Ktoś nawet zorganizował akcję, żeby patronem został Sławoj Leszek Głódź, ale szybko odkryto, że to niesmaczna prowokacja. W końcu zadecydowano, że skoro zbliża się rok Chopinowski, to FPAT-a nazwie się Fryderykiem. I wszystko byłoby ok., mógłby nawet być ten Fryderyk, gdyby nie fakt, że jakiś nadgorliwiec, pewnie z policji, kazał zamontować w tasiemcu muzyczkę. I teraz za każdym razem, gdy ktoś połknął zakazany narkotyk, lek albo dopalacz to tasiemiec zaczynał grać etiudę rewolucyjną, czy jak to tam się nazywa. Jeśli więc, w ostatnich 12 miesiącach słyszałeś, nie wiem, gdzieś na Krakowskim na ławce, w tramwaju, albo telewizorze, muzyczkę Chopina to wiedz, że najprawdopodobniej kolejny pijany facet, albo babka, się próbują wynalazkiem Majki odchudzać. Ale mimo wszystko nie lękaj się, tasiemiec przeszedł wszystkie atesty i możesz go swobodnie używać, nawet ty, świntuchu od seksu oralnego.

 

  1. 25/02/2011 o 10:08 am

    O takim zastosowaniu jak w ostatnim zdaniu nie pomyślałem :P
    Znając życie część ludzi go wypróbuje :D

  2. 25/02/2011 o 10:15 am

    Widzę, że troszkę spamujemy. Ale nie szkodzi, w sumie ładnie się zgrywa z tematem.

  3. vHF
    25/02/2011 o 10:23 am

    Bot-recenzent mowi: nienadwidze rownan rozniczkowych.
    Ups, to byl bot-prokrastynator. Jeszcze raz:

    Pierwszy akapit bardzo dobry. Ostatni niepotrzebnie (i slabo) satyryczny.

  4. 25/02/2011 o 10:33 am
  5. vHF
    25/02/2011 o 11:37 am

    Whoa, zupełny off-topic, ale to jest niesamowite:

    http://www.independent.co.uk/news/education/education-news/use-of-pens-in-written-exams-cannot-go-on-2225119.html

    Jak tu kurwa nie zostać konserwatystą?

  6. cyncynat
    25/02/2011 o 7:56 pm

    vHF :
    Whoa, zupełny off-topic, ale to jest niesamowite:
    http://www.independent.co.uk/news/education/education-news/use-of-pens-in-written-exams-cannot-go-on-2225119.html
    Jak tu kurwa nie zostać konserwatystą?

    a ja popieram. egzaminy w postaci testow juz od dawna sa przenoszone online (i sa same korzysci), napisanie eseju tez by latwiejsze bylo na klawiaturze, a nie dlugopisem.
    z egzaminami „zadaniowymi” z nauk scislych i przyrodniczych bylby wiekszy problem, ale to kwestia narzedzi (i tak chyba wolalbym latexem pisac niz dlupopisem).

  7. 25/02/2011 o 8:12 pm

    No ale w Polsce to by był problem przede wszystkim dla nauczycieli, którzy, podejrzewam, mieliby większy problem niż uczniowie.

  8. vHF
    26/02/2011 o 12:59 pm

    a ja popieram. egzaminy w postaci testow juz od dawna sa przenoszone online (i sa same korzysci), napisanie eseju tez by latwiejsze bylo na klawiaturze, a nie dlugopisem.

    Gdzie Ty zyjesz, jakiego eseju. 2-3 zdania max.
    Poza tym czy naprawde — ale tak naprawde — jest OK zeby nie wymagac na maturalnym poziomie umiejetnosci poslugiwania sie olowkiem i kartka papieru? Ja rozumiem, czasy sie zmieniaja, etc. etc., ale tak na serio?

    (i tak chyba wolalbym latexem pisac niz dlupopisem).

    Masochista.

  9. 26/02/2011 o 6:59 pm

    Prawicowa memetyka w zastosowaniach praktycznych. Pod (skądinąd bardzo rozsądnym) wpisem WO na temat Złotych Żniw Grossa jakiś koryfeusz myśli prawicowej odstawił szopkę pod tytułem PiS i jego wyznawcy to współcześni Żydzi. Jest tam wszystko – holocaust babć moherowych w obronie krzyża, biurowa klasa średnia plwająca do zniczy niczym szturmani z SA, młodzi wykształceni Austriacy z dużych ośrodków miejskich (Wiedeń) zmuszający Żydów do czyszczenia ulic szczoteczkami do zębów i klimat antypisowskiej zbrodni.

    A najciekawsza jest nietypowo rozmamłana reakcja Orlińskiego. Że w tej sprawie, jak i wielu innych nie ma niewinnych i ciuciu muciu, dobry człowieku. Chyba dopiero ku zmierzchowi zdecydował się na jakieś odważniejsze groźby.

  10. zatroskany_o_polske
    26/02/2011 o 9:08 pm

    galopujący major :
    A najciekawsze, że pierwszy akapit ma częściowe pokrycie w realu:

    Lamparcia polonuska ze Szwecji też :-)
    Podobało mi się. Po usłyszeniu gdzieś o tym „tasiemcowym odchudzaniu” pomyślałem sobie że o tym napiszesz. :-)

    @babilas
    Też mi się tekst Orlińskiego podobał, a ten komentarz całkiem zgrabny moim zdaniem:

    „… Ponadto jest taki zabawny paradoks, że kont-narracja prawicowej bucerii, wyrażająca się mniej więcej słowami „no może i działy się tu straszne rzeczy, ale cóż, cała Europa ma w tej sprawie za uszami”, doskonale pokrywa się z przesłaniem książki Grossa. Więc oni zwalczając Grossa, propagują jego głowną tezę.”

  11. 26/02/2011 o 9:56 pm

    babilas :

    Prawicowa memetyka w zastosowaniach praktycznych. Pod (skądinąd bardzo rozsądnym) wpisem WO na temat Złotych Żniw Grossa jakiś koryfeusz myśli prawicowej odstawił szopkę pod tytułem PiS i jego wyznawcy to współcześni Żydzi. Jest tam wszystko – holocaust babć moherowych w obronie krzyża, biurowa klasa średnia plwająca do zniczy niczym szturmani z SA, młodzi wykształceni Austriacy z dużych ośrodków miejskich (Wiedeń) zmuszający Żydów do czyszczenia ulic szczoteczkami do zębów i kliJa jużmat antypisowskiej zbrodni.

    A najciekawsza jest nietypowo rozmamłana reakcja Orlińskiego. Że w tej sprawie, jak i wielu innych nie ma niewinnych i ciuciu muciu, dobry człowieku. Chyba dopiero ku zmierzchowi zdecydował się na jakieś odważniejsze groźby.

    Ja już nie mam siły na te niektóre flejmy u niego, ale tę linkowaną książkę Barbary Engelking to kartkowałem dziś i wstrząsająca. Może jak przeczytam, to rzucę to coś napiszę.

  12. 26/02/2011 o 9:57 pm

    zatroskany_o_polske :

    galopujący major :
    A najciekawsze, że pierwszy akapit ma częściowe pokrycie w realu:

    Lamparcia polonuska ze Szwecji też :-)
    Podobało mi się. Po usłyszeniu gdzieś o tym „tasiemcowym odchudzaniu” pomyślałem sobie że o tym napiszesz. :-)

    @babilas
    Też mi się tekst Orlińskiego podobał, a ten komentarz całkiem zgrabny moim zdaniem:

    „… Ponadto jest taki zabawny paradoks, że kont-narracja prawicowej bucerii, wyrażająca się mniej więcej słowami „no może i działy się tu straszne rzeczy, ale cóż, cała Europa ma w tej sprawie za uszami”, doskonale pokrywa się z przesłaniem książki Grossa. Więc oni zwalczając Grossa, propagują jego głowną tezę.”

    Heh, dobre z tym Grossem. A że podobało się to miło;)

  13. Anonim
    27/02/2011 o 12:11 am

    Wg mnie mozna powiedziec, ze juz po kryzysie – Pique dobry mecz, Abidal profesor, swietny mecz Keity!, Villa tracil i tracil pilki ale gola strzelil, Pedro piekna bramka, a Messi to po prostu Messi – czas wrzucic na optymizm przed meczem z Arsenalem!

    za to bezradnosc Realu – bezcenne

  14. cyncynat
    27/02/2011 o 3:30 am

    vHF :

    a ja popieram. egzaminy w postaci testow juz od dawna sa przenoszone online (i sa same korzysci), napisanie eseju tez by latwiejsze bylo na klawiaturze, a nie dlugopisem.

    Gdzie Ty zyjesz, jakiego eseju. 2-3 zdania max.
    Poza tym czy naprawde — ale tak naprawde — jest OK zeby nie wymagac na maturalnym poziomie umiejetnosci poslugiwania sie olowkiem i kartka papieru? Ja rozumiem, czasy sie zmieniaja, etc. etc., ale tak na serio?

    OK, w szkole sredniej powinni nauczyc pisac recznie. Nie wiem w zasadzie jak im sie udalo nie nauczyc. (a „technologically savvy pupils” to pewnie ci od komunikowania sie twittami i smsami? nie do odratowania tak czy siak)

  15. 27/02/2011 o 7:06 pm

    Anonim :

    Wg mnie mozna powiedziec, ze juz po kryzysie – Pique dobry mecz, Abidal profesor, swietny mecz Keity!, Villa tracil i tracil pilki ale gola strzelil, Pedro piekna bramka, a Messi to po prostu Messi – czas wrzucic na optymizm przed meczem z Arsenalem!

    za to bezradnosc Realu – bezcenne

    No do momentu strzelenia bramki było cienko. Ale potem ładnie (Keita!). Zobaczymy, co w środę, jeśli wygrają wysoko, to po kryzysie.

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: