Strona główna > opowiadanko > Klątwa Irminy

Klątwa Irminy

Chodźmy na konkurs całowania – powiedziała Irmina – tak bardzo lubisz całować mnie na imprezach. Będzie niezły ubaw!

Teraz jej język wydaje mi się obślizgłą larwą, która próbuje wpełznąć mi do gardła, ale wtedy, gdy staliśmy przed salą (patrz, ile ludzi – piszczała), a ja gładziłem ją po plecach, wszystko wydawało się być jak najbardziej ok. I czarna sukienka przypominająca mundurek, i blond włosy upięte w kucyk, i usta czerwone, słodkie, mięsiste  – jak  siostra spinała w żartach. Ale to było wtedy. Początkowo się trochę wzdrygałem, ale to przecież walentynki, chodź pokażemy wszystkim, jak się kochamy – a ja, głupi, dałem się nabrać. No, po prostu wstyd!

Dopiero w środku okazało się, że tylko kilkanaście par będzie się całowało, a reszta to widzowie, którzy przyszli, nie wiem, chyba głównie dla jakiś pieniędzy od organizatorów. Albo dla śmiechu. Dobrze, że chociaż nie było telewizji, bo, naprawdę, chyba bym skonał. Na szczęście zaraz puścili jakąś romantyczną muzyczkę, przygasili światła, a Irmina szybko, tak bardzo cieleśnie, przyległa do mnie ustami. Więc się odważyłem i ja. Początkowo, jak zawsze, było bardzo miło. Jakbym muskał skrzydełka motylków albo próbował malin. Nawet oddychanie nie przeszkadzało, bo każdy dmuchał w inną stronę. Ale po 15 minutach zaczęło być nudno. Spoglądałem obok, dwie pary już odpadły (szczęściarze), ale tuż obok czterdziestoletni pan z brodą, obracał swoją partnerkę i żuchwą ruszał tak żwawo, aż pomyślałem, że, o Jezu,  z tym szalonym dziadkiem to pewnie nikt dzisiaj nie wygra. Irmina  pomyślała chyba podobnie, bo zaraz mocniej ścisnęła mi ramię i teraz ja musiałem też ją tak ściskać i ściskać. Ale zaraz przestałem się tym wszystkim przejmować i myślałem już o jutrzejszych ćwiczeniach z matematyki, o Rachel z „Przyjaciół” i dlaczego ludzie lubią makaron al dente, skoro jest taki twardy? Może rozgotowane kluski powodują  u nich mdłości?

Po 40 minutach miałem jednak kryzys. Brakowało powietrza, język drętwiał, a te cieniutkie żyłki pod językiem, to w ogóle, zupełnie jakby wykończone. Rywalizowaliśmy już tylko z dziadkiem i jeszcze jedną parą, a mnie dosłownie wszystko bolało. I usta, i nogi, i plecy, i nawet uszy. Chciałem się poddać, iść do domu, ale Irmina tak wściekle na mnie patrzyła, że się po prostu cały jej wystraszyłem. Ale dałem radę jeszcze tylko 10 minut, tuż po szalonym dziadku, któremu szczęka zaczęła skrzypieć jak stare zawiasy. Gwałtownie oderwałem się od Irminy, a ta spojrzała na mnie jeszcze bardziej wściekła, tak strasznie zezłoszczona i od razu strzeliła focha.

Teraz to myślę sobie czasami, że Irminie wcale nie chodziło o żaden tam głupi konkurs, że i tak chciała odejść, ale to wszystko zrobiła specjalnie, aby mi obrzydzić kobiety, całowanie, żebym był jej ostatnim chłopakiem i nigdy, przenigdy, nie miał już innej. Tylko jeśli tak, to czemu uciekła z tym facetem, co wygrał konkurs?

 

  1. Owen
    22/02/2011 o 10:17 am

    A skąd inspiracja? :)

  2. marrika
  3. 22/02/2011 o 1:58 pm

    Ja bym nie mogła pójść z kimś na konkurs całowania. Obojętnie, czy byłby to mój kolega, przyjaciel czy facet.

  4. konrad.niklewicz
    22/02/2011 o 5:10 pm

    Mieliśmy kiedyś krótką dyskusję z nauczycielką historii (zarazem wychowawczynią klasy) o całowaniu.
    Już nawet nie pamiętam, jak do tej dyskusji doszło, ale zapamiętałem ten fragment: o całowaniu dziewczyny, która pali papierosy.
    Klasa (no, ta męska jej część, w większości): – Ale to tak, jakby całować się z popielniczką!
    Historyczka (niezmieszana): – Ooo, wszystko zależy o stanu pożądania…

  5. 22/02/2011 o 6:14 pm

    Owen :

    A skąd inspiracja? :)

    Mnie zazwyczaj wystarcza jedno zdanie, gdzieś przeczytane i potem już sobie resztę dośpiewuję.

  6. 22/02/2011 o 6:14 pm
  7. 22/02/2011 o 6:15 pm

    lisksiazkowy :

    Ja bym nie mogła pójść z kimś na konkurs całowania. Obojętnie, czy byłby to mój kolega, przyjaciel czy facet.

    Ja też bym nie mógł, na szczęście nikt mnie nie zapraszał.

  8. 22/02/2011 o 6:21 pm

    konrad.niklewicz :

    Mieliśmy kiedyś krótką dyskusję z nauczycielką historii (zarazem wychowawczynią klasy) o całowaniu.
    Już nawet nie pamiętam, jak do tej dyskusji doszło, ale zapamiętałem ten fragment: o całowaniu dziewczyny, która pali papierosy.
    Klasa (no, ta męska jej część, w większości): – Ale to tak, jakby całować się z popielniczką!
    Historyczka (niezmieszana): – Ooo, wszystko zależy o stanu pożądania…

    Heh, a mnie historyk z liceum też mówił o tej popielniczce, niby że on tak powiedział do swojej miłości, czy coś takiego.

  9. cyncynat
    22/02/2011 o 8:31 pm

    Czasami dajesz za duzo wypelniaczy: np w przedostatnim akapicie w kolejnych zdaniach leci: już, zupełnie jakby, już tylko itd. (A slowo „już” chyba Ci padlo ma mozg. )

  10. jaja
    22/02/2011 o 8:50 pm

    konrad.niklewicz :
    Mieliśmy kiedyś krótką dyskusję z nauczycielką historii (zarazem wychowawczynią klasy) o całowaniu.
    Już nawet nie pamiętam, jak do tej dyskusji doszło, ale zapamiętałem ten fragment: o całowaniu dziewczyny, która pali papierosy.
    Klasa (no, ta męska jej część, w większości): – Ale to tak, jakby całować się z popielniczką!
    Historyczka (niezmieszana): – Ooo, wszystko zależy o stanu pożądania…

    Ja się właśnie przez to rozpiłem, musiałem walnąć parę kilka szybkich przed…

  11. 22/02/2011 o 9:41 pm

    cyncynat :

    Czasami dajesz za duzo wypelniaczy: np w przedostatnim akapicie w kolejnych zdaniach leci: już, zupełnie jakby, już tylko itd. (A slowo „już” chyba Ci padlo ma mozg. )

    Hmm, niektóre pełnią rolę porównania, stylizacja jest na wypowiedź grzecznego, nadwrażliwego chłopca z dobrego domu, który przeżywa swoje emo (stąd pewne powtórki być muszą), ale rzeczywiście, z nadmiarem tego „już” to przesadziłem.

  12. vHF
    22/02/2011 o 10:00 pm

    Jako bot-recenzent powiem: nie podobalo mi sie. Nie widze zadnej interesujacej tresci. No i nie ma tez zadnej klatwy nigdzie przeciez.

  13. 22/02/2011 o 10:03 pm

    vHF :

    Jako bot-recenzent powiem: nie podobalo mi sie. Nie widze zadnej interesujacej tresci. No i nie ma tez zadnej klatwy nigdzie przeciez.

    No jak nie ma, a ostatni akapit? Przecież bohater nie może się teraz całować. Ale podobają mi się te bot (i nie tylko) recenzję. Przynajmniej mam szansę coś poprawić.

  14. 22/02/2011 o 10:07 pm

    Poza tym każdy fragment ma nieść za sobą mikroobserwację:

    Że starzy ludzie też się całują, co młodym wydaje się dziwne

    Że 40-latek dla 18 latka to dziadek, co z kolei starym wydaje się dziwne.

    Że w całowaniu ważne jest oddychanie, a często o tym się zapomina.

    Że w trakcie całowania (i pewnie seksu) myślimy o jakiś całkiem przypadkowych sprawach, a przecież nikt się do tego nie przyzna.

    Że co za dużo, to powoduje awersję, choć zawsze chcemy więcej i więcej.

    Że w razie niepowodzeń chwytamy się spiskowych teorii, zamiast pogodzić się z porażką.

    Że jak jesteśmy zakochani to popełniamy głupstwa, choć w innej sytuacji, nigdy byśmy ich nie popełnili.

  15. cyncynat
    22/02/2011 o 10:19 pm

    a mi to wygladalo na parodie Poe. ale chyba niezamierzona, bo jezyk musialby byc inny, no i miniobserwacje nalezaloby wywalic

  16. 22/02/2011 o 10:25 pm

    Jakbym chciał parodiować Poe, to pewnie próbowałbym sparodiować szczegółowość (sznurek przez lewe oko czaszki zawieszonej na piątym drzewie za pieczarą, framuga drzwi gruba na trzy palce zabita od wewnątrz stalowym gwoździem ze sklepu pana Nullisa na rogu itp).

  17. vHF
    22/02/2011 o 11:29 pm

    No jak nie ma, a ostatni akapit? Przecież bohater nie może się teraz całować.

    Sorry, ale w takim razie rzecz jest zjebana warsztatowo: nie jest jasne z ostatniego akapitu, czy obrzydzenie bohatera jest faktem, czy tylko domniemanym zamiarem Irminy.

    Skoro chcesz recenzji, to jeszcze jedna uwaga, do dwoch poprzednich opowiadan (tj. Al Capone i Piotrek). Oba zasadzaja sie na zaskoczeniu czytelnika w pewnym momencie: chlopiec to Al Capone; Ruda polyka obraczke. W pierwszym przypadku to nie dziala, bo jesli czytelnik jest zainteresowany malym ulicznikiem to jest i tak i tak, a jak nie jest, to ze ten ulicznik jest Alem Capone wiele nie zmienia, to wtedy Al Capone byl tylko tym ulicznikiem. Zreszta „sekret” jest ujawniony dopiero na koncu, co sprawia, ze opowiadanie trzebaby przeczytac raz jeszcze w swietle tej wiadomosci, a skor tak, to dlaczego nie powiedziec od razu? Zla struktura, a ponadto opieranie prozy o „sekret” bardzo ryzykowne.

    W drugim przypadku, zaskoczenie dziala: Ruda polyka obraczke, i nagle nie jest jakas tam Ruda ale (interesujaca) prawie-wariatka; a Piotrek nie zegluje spokojnie do jej lozka, ale sie wpieprza na ciezka mielizne, ku uciesze narratora i czytelnika, a autor ma okazje (z ktorej praktycznie nie korzysta) skontrastowac jego poprzednie samozadowolenie z jego obecnym, w pelni zasluzonym, klopotem.

    W obu pzypadkach sugerowalbym tez 3-5x wieksza objetosc opowiadania, inaczej trudno, nawet Tobie, uzyskac jakis pelniejszy efekt.

  18. 22/02/2011 o 11:48 pm

    Dzięki, za recenzję. Al Capone to sprzedawca, bo on naprawdę w młodości sprzedawał cukierki w sklepie. Stąd parę nawiązań do Brooklynu, gdzie wówczas mieszkał (blisko 4th Avenue i Union Street), do faceta, u którego załatwił pracę dla Calogero (Jack Torrio – mentor Capone), no i wreszcie samo imię Calogero – to takie charakterystyczne imię z „Prawa Bronxu” de Niro. Wards Island to rzeczywiście przez pewien czas był m.in. psychiatryk w Nowym Jorku. Stąd te porozrzucane aluzje. To opowiadanie to pewna wariacja przyczyn zejścia na złą drogę Ala, a jednocześnie kpina ze stylistyki autobiografizmu, gdzie pisze się rozmaite brednie i strzela, co do ludzkich intencji. Dlatego nie tyle chodziło o zaskoczenie zwrotem akcji, co wykazaniem, jak łatwo współczuciem można zbudować sobie ckliwą historyjkę i zakończyć gwałtownym kontrastem. Nieco podobne zamierzenie było w „Wyspach Allana Pinkertona”, ale tam już sobie dobrze pofolgowałem.

    Co do Rudej, to fakt, można było go jeszcze na koniec trochę pomęczyć, ale chciałem już zrobić z niego tylko lekko przerażonego durnia.

    Oczywiście masz rację, co do objętości, to jest jedna z moich największych bolączek. Nie potrafię długo ciągnąć historii.

    PS Co do flejmu u nameste:

    http://orka2.sejm.gov.pl/IZ6.nsf/main/33637022

  19. cyncynat
    23/02/2011 o 12:16 am

    @majorze: zbyt naiwnie odczytujesz flejm, nie pierwszy, zreszta, raz. nie psuj dziela, ktore juz przeciez ma naturalna konkluzje.

  20. 23/02/2011 o 12:20 am

    cyncynat :

    @majorze: zbyt naiwnie odczytujesz flejm, nie pierwszy, zreszta, raz. nie psuj dziela, ktore juz przeciez ma naturalna konkluzje.

    Ale ja raczej nie odczytuje, bo tylko przeleciałem komcie. Zobaczyłem VHF i podrzuciłem kwity.

  21. cyncynat
    23/02/2011 o 12:25 am

    sorry, ale kwity sa potrzebne na zwierzyne z rozwinietym centralnym ukladzem nerwowym. I na jesli juz: na priva. czyli eot

  22. cyncynat
    23/02/2011 o 12:28 am

    BTW, nie na temat. Jakos zupelnie nie zauwazylem, ale NewYourker dal ponad pol roku temu swietny artykul pt „Portret Chuja” http://www.newyorker.com/reporting/2010/08/30/100830fa_fact_mayer

    [to z serii „Psychiatryk zagranica”]

  23. cyncynat
    23/02/2011 o 9:41 am

    and by the way vFH, wlasnie znalazlem troche czasu na poczytanie PC. dalej jest troche lepiej: przede wszystkim smieszne, ale tez zenujace i troche wkurwiajace. doczytam do konca, jak Pan Bog pozwoli.

  24. vHF
    23/02/2011 o 10:18 am

    cyncynat :
    and by the way vFH, wlasnie znalazlem troche czasu na poczytanie PC. dalej jest troche lepiej: przede wszystkim smieszne, ale tez zenujace i troche wkurwiajace.

    Znakomicie.
    Podobno PC ma swoje poczatki w skeczach, ktore Roth odgrywal dla znajomych. Ja to czytam jako komedie, caly czas majac otwarte oko na to, jak zydowskosc skrzywia bohatera, a wiec rowniez pisarza.

  25. vHF
    23/02/2011 o 10:27 am

    galopujący major :
    PS Co do flejmu u nameste:

    Dziekuje, dobry z Ciebie czlowiek.

  26. 23/02/2011 o 11:41 am

    No to już wiem o jakiego PC chodzi. Podobno najlepsza książka Rotha, no i na tych wszystkich listach najlepszych powieści wedle Timesa czy NYTimesa.

  27. vHF
    23/02/2011 o 12:16 pm

    galopujący major :
    No to już wiem o jakiego PC chodzi. Podobno najlepsza książka Rotha, no i na tych wszystkich listach najlepszych powieści wedle Timesa czy NYTimesa.

    Najlepsza na pewno nie. To jest satyra, książka raczej jednowymiarowa. Ale po „Kompleksie Portnoya” Roth z dnia na dzień znalazł się w pierwszej lidze, przynajmniej jeśli chodzi o sprzedaż i poświęcaną mu przez krytyków uwagę.
    Najlepszy Roth moim zdaniem to „Human stain”, ale wszystkiego nie czytałem.

  28. vHF
    23/02/2011 o 12:18 pm

    Poprawka: „The Human Stain”.

  29. vHF
    23/02/2011 o 12:22 pm

    Test grawatara.

  30. sultan
    23/02/2011 o 12:39 pm

    vHF :
    Test grawatara.

    Jak sie robi te vatary?

  31. vHF
    23/02/2011 o 1:06 pm

    Jak sie robi te vatary?

    Do końca nie wiem, bo to jest dosyć skomplikowana kwestia, jest sporo współzależności (obrazek, miniaturka, email, cache przeglądarki, itp). Zastanawialiśmy się kiedyś na ćwiczeniach z teorii mnogości jakby to najlepiej rozwiązać, ale wiele nie umyśliliśmy, nawet Herman nie dał rady.

    Mnie się tak złożyło, że za sprawą majorowej magii jakiejś ja już tego gravatara miałem i jak klikłem w pusty prostokąt nad moim nickiem, to mnie tylko poprosiło o zdjęcie (żona zrobiła przedwczoraj, jak znalazł) i już. Miałem szczęście, bo z jedynymi znanymi mi ludźmi, którzy potrafią ten problem od zera ostatnio się pokłóciłem.

  32. qadam
    23/02/2011 o 2:23 pm

    sultan:
    wpisz
    http://pl.gravatar.com/

  33. cyncynat
    23/02/2011 o 9:20 pm

    vHF :

    cyncynat :
    and by the way vFH, wlasnie znalazlem troche czasu na poczytanie PC. dalej jest troche lepiej: przede wszystkim smieszne, ale tez zenujace i troche wkurwiajace.

    Znakomicie.
    Podobno PC ma swoje poczatki w skeczach, ktore Roth odgrywal dla znajomych. Ja to czytam jako komedie, caly czas majac otwarte oko na to, jak zydowskosc skrzywia bohatera, a wiec rowniez pisarza.

    To smieszy jak sie to czyta, ale jak sie w tym musialo dorastac? Tragedia. O, a czy przypadkiem Krakow nie jest rownie magiczny co pewne zakamarki Newark? (To pomysl na The Great Polish-Immigrant Novel.)
    W Everymanie Roth jest juz jakby wyleczony, ale przeciez jest juz stary.

  34. vHF
    23/02/2011 o 10:25 pm

    To smieszy jak sie to czyta, ale jak sie w tym musialo dorastac? Tragedia.

    No ba.

    O, a czy przypadkiem Krakow nie jest rownie magiczny co pewne zakamarki Newark? (To pomysl na The Great Polish-Immigrant Novel.)

    Swietna obserwacja, ale to by trzeba miec dziecieca traume z Krakowa, ja, dzieki Bogu, mam tylko studencka. Barista?

    Napisz cos jak skonczysz Portnoya.

  35. cyncynat
    24/02/2011 o 11:03 am

    vHF :

    To smieszy jak sie to czyta, ale jak sie w tym musialo dorastac? Tragedia.

    No ba.

    O, a czy przypadkiem Krakow nie jest rownie magiczny co pewne zakamarki Newark? (To pomysl na The Great Polish-Immigrant Novel.)

    Swietna obserwacja, ale to by trzeba miec dziecieca traume z Krakowa, ja, dzieki Bogu, mam tylko studencka. Barista?
    Napisz cos jak skonczysz Portnoya.

    Napisze, choc juz teraz widze, ze bede chcial cos jeszcze Rotha przeczytac zanim cos napisze: zbyt sprzeczne mam sygnaly, a Portnoy to jednak bardziej stand-up a nie powiesc – choc bardzo sprawnie napisany.
    (Barista jest chyba bardziej od nas zapracowany – choc u mnie od poniedzialku zaczyna sie semestr; i do tego chory.)

  36. vHF
    24/02/2011 o 11:23 am

    cyncynat :
    Napisze, choc juz teraz widze, ze bede chcial cos jeszcze Rotha przeczytac zanim cos napisze: zbyt sprzeczne mam sygnaly

    Nawet Cię nie zapytałem: co czytałeś co Cię tak do Rotha zniechęciło?

  37. cyncynat
    24/02/2011 o 6:50 pm

    vHF :

    cyncynat :
    Napisze, choc juz teraz widze, ze bede chcial cos jeszcze Rotha przeczytac zanim cos napisze: zbyt sprzeczne mam sygnaly

    Nawet Cię nie zapytałem: co czytałeś co Cię tak do Rotha zniechęciło?

    Od kilku dni sam probuje przypomniec. Jeden z Zuckermanow? Mi sie czasem zdarza przeczytac, wkurzyc i nie zapamietac z tego nic. (ale tez bylo to z kilkanascie lat temu)

  38. cyncynat
    24/02/2011 o 8:15 pm

    cyncynat :

    vHF :

    cyncynat :
    Napisze, choc juz teraz widze, ze bede chcial cos jeszcze Rotha przeczytac zanim cos napisze: zbyt sprzeczne mam sygnaly

    Nawet Cię nie zapytałem: co czytałeś co Cię tak do Rotha zniechęciło?

    Od kilku dni sam probuje przypomniec. Jeden z Zuckermanow? Mi sie czasem zdarza przeczytac, wkurzyc i nie zapamietac z tego nic. (ale tez bylo to z kilkanascie lat temu)

    Aby dodac pewne porownanie i perspektywe czasowa: kilkanascie lat temu, ale kilka lat wczesniej niz Rotha, przeczytalem (na powaznie) Tolstoja. Pamietam, ze wtedy lekko, ale wyraznie, denerwowalo mnie okolo-xianskie moralizatorstwo Tolstoja i jego widoczny, acz nie przesadny, rosyjski imperializm (raczej trudno to okreslic per nacjonalizm). Roth, whatever it was that I read back then, natomiast mnie wykonczyl.
    Ale kilka lat temu wrocilem do Tolstoja i nie mialem zadnych problemow abstrahowac od tych jego cech, ktore mnie kiedys denerwowali (i Tolstoj mnie porazil: najlepsza proza, ktora mi sie zdarzylo czytac). Wiec: chyba ja sie zmieniam.

  39. vHF
    24/02/2011 o 8:59 pm

    kilka lat temu wrocilem do Tolstoja i nie mialem zadnych problemow abstrahowac od tych jego cech, ktore mnie kiedys denerwowali (i Tolstoj mnie porazil: najlepsza proza, ktora mi sie zdarzylo czytac). Wiec: chyba ja sie zmieniam.

    Tez tak mam, chociaz zwykle w druga strone: rzeczy, ktore mi sie kiedys podobaly teraz przestaja.
    Tolstoja nie czytalem. Od czego zaczac?

  40. cyncynat
    24/02/2011 o 9:25 pm

    vHF :

    kilka lat temu wrocilem do Tolstoja i nie mialem zadnych problemow abstrahowac od tych jego cech, ktore mnie kiedys denerwowali (i Tolstoj mnie porazil: najlepsza proza, ktora mi sie zdarzylo czytac). Wiec: chyba ja sie zmieniam.

    Tez tak mam, chociaz zwykle w druga strone: rzeczy, ktore mi sie kiedys podobaly teraz przestaja.
    Tolstoja nie czytalem. Od czego zaczac?

    I tak tez miewam, ale to akurat mnie nie dziwi.
    Anna Karenina. Ale nie potrafie doradzic co do doboru tlumaczenia. (Ale nie Garnett, ffs)

    (ale ilekroc zagladalem do Sienkiewicza, zawsze mam taka sama reakcje)

  41. vHF
    24/02/2011 o 9:53 pm

    Anna Karenina. Ale nie potrafie doradzic co do doboru tlumaczenia. (Ale nie Garnett, ffs)

    Tolstoja chetniej czytalbym po polsku.

    (ale ilekroc zagladalem do Sienkiewicza, zawsze mam taka sama reakcje)

    Pokrzepienie serca?

  42. cyncynat
    24/02/2011 o 10:01 pm

    vHF :

    Anna Karenina. Ale nie potrafie doradzic co do doboru tlumaczenia. (Ale nie Garnett, ffs)

    Tolstoja chetniej czytalbym po polsku.

    To dobry wybor. Tolstoj to nie stylista, wiec nie powinno to (tlumaczenie na polski) byc problematycznym.

    (ale ilekroc zagladalem do Sienkiewicza, zawsze mam taka sama reakcje)

    Pokrzepienie serca?

    No. Jak tesknie (tak bardzo-bardzo), to czytuje Latarnika. Mini arcydzielo.

  43. vHF
    24/02/2011 o 10:09 pm

    To dobry wybor. Tolstoj to nie stylista, wiec nie powinno to (tlumaczenie na polski) byc problematycznym.

    Skoro nie stylista, to jakim cudem jest to najlepsza proza jaka czytales?

    (ale ilekroc zagladalem do Sienkiewicza, zawsze mam taka sama
    No. Jak tesknie (tak bardzo-bardzo), to czytuje Latarnika. Mini arcydzielo.

    O cholera, teraz nie wiem czy mnie trolujesz czy to na powaznie.

  44. vHF
    24/02/2011 o 10:10 pm

    Jeszcze raz:

    To dobry wybor. Tolstoj to nie stylista, wiec nie powinno to (tlumaczenie na polski) byc problematycznym.

    Skoro nie stylista, to jakim cudem jest to najlepsza proza jaka czytales?

    No. Jak tesknie (tak bardzo-bardzo), to czytuje Latarnika. Mini arcydzielo.

    O cholera, teraz nie wiem czy mnie trolujesz czy to na powaznie.

  45. 24/02/2011 o 10:11 pm

    Ja też nie wiem. BTW nie zaczynaj od „Zmartwychwstania”.

  46. cyncynat
    24/02/2011 o 10:23 pm

    vHF :
    Jeszcze raz:

    To dobry wybor. Tolstoj to nie stylista, wiec nie powinno to (tlumaczenie na polski) byc problematycznym.

    Skoro nie stylista, to jakim cudem jest to najlepsza proza jaka czytales?

    Nie ma sensu specjalnie sie rozpisywac, skoro jeszcze nie czytales. Ale jesli przeczytasz i bedziesz mial ochote o tym pogadac – be my guest. Moze jedno: Tolstoj pisze tak, jakby pisalo xianskie bostwo, wszechmocne i wszechobecne. To znaczy, gdyby bostwo pisalo powiesci, a nie np sialo choroby w Afryce.

    No. Jak tesknie (tak bardzo-bardzo), to czytuje Latarnika. Mini arcydzielo.

    O cholera, teraz nie wiem czy mnie trolujesz czy to na powaznie.

    Koledzy chyba mnie trolluja.

  47. cyncynat
    24/02/2011 o 10:26 pm

    xml is hard, moze tym razem sie uda:

    vHF :
    Jeszcze raz:

    To dobry wybor. Tolstoj to nie stylista, wiec nie powinno to (tlumaczenie na polski) byc problematycznym.

    Skoro nie stylista, to jakim cudem jest to najlepsza proza jaka czytales?

    Nie ma sensu specjalnie sie rozpisywac, skoro jeszcze nie czytales. Ale jesli przeczytasz i bedziesz mial ochote o tym pogadac – be my guest. Moze jedno: Tolstoj pisze tak, jakby pisalo xianskie bostwo, wszechmocne i wszechobecne. To znaczy, gdyby bostwo pisalo powiesci, a nie np sialo choroby w Afryce.

    vHF :

    No. Jak tesknie (tak bardzo-bardzo), to czytuje Latarnika. Mini arcydzielo.

    O cholera, teraz nie wiem czy mnie trolujesz czy to na powaznie.

    Koledzy chyba mnie trolluja.

  48. vHF
    24/02/2011 o 10:30 pm

    Koledzy chyba mnie trolluja.

    Gdziezby tam. Powiem tylko, ze jak zagladam do Sienkiewicza, to mi wlosy na plecach staja. A ja nie mam wlosow na plecach.

  49. cyncynat
    24/02/2011 o 10:37 pm

    vHF :

    Koledzy chyba mnie trolluja.

    Gdziezby tam. Powiem tylko, ze jak zagladam do Sienkiewicza, to mi wlosy na plecach staja. A ja nie mam wlosow na plecach.

    I czego sie po mnie spodziewales? Latarnik to stand-up, one the best.

  50. cyncynat
    24/02/2011 o 11:09 pm

    Chcialem nawet cos zacytowac, ale nie potrafie wybrac lepszego fragmentu, takie to okragle.
    Poza tym, alescie Towarzysze mnie za glaba macie.

  51. 24/02/2011 o 11:11 pm

    Jacy koledzy trollują, ja już się bałem, że vhf nam scoryllusował.

  52. cyncynat
    25/02/2011 o 12:31 am

    Czasem zagladam na goodreads.com; wiem, tanie rozrywki, to plaga naszego wieku. Czasem jednak przesadzam:
    http://www.goodreads.com/book/show/484537.With_Fire_and_Sword

    „I had one of the most satisfying used book experiences in my life today. For the past year, plus some, I’ve been dying to read the works of Henryk Sienkiewicz — especially his trilogy, so famous in his native Poland that there it’s simply known as The Trilogy. That said trilogy deals with events that a lot of Yiddish writers have already made me familiar, and that it’s often presented as some sort of combination of Tolstoy and Dumas was more than enough to make me salivate.”

    „published in 1884, this might be my favorite novel of all time. sienkiewicz is considered by many to be the polish tolstoy. he won the nobel prize for literature in 1905, and is probably the most beloved polish author of all time.”

    „This is the Polish War and Peace. Nobel Prize winning! Over a thousand pages, though, and NO ONE will get off their ass to read it. A shame. It is retardedly good. In the good way.”

    „You have probably heard of Tolstoy and Dostoevsky. Your teacher might have made you read the adventures of Wallace or Defoe, but you have likely never heard of Henryk Sienkiewicz. You might enjoy “Lord of the Rings”, King Arthur, and Robin Hood, but not know “With Fire and Sword.” You have been missing out. ”

    Niech mnie ktos zastrzeli.

  53. 26/02/2011 o 9:52 pm

    Hołoto od Nicponia, wypierdalać mi stąd i nie przychodzić więcej.

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: