Strona główna > felietonik sportowy > Przed meczykiem

Przed meczykiem

Ach, co to będzie za meczyk. Na takie meczyki to się czeka miesiącami, takie meczyki to creme de la creme Ligi Mistrzów i jeszcze pan Solorz to pokaże w niekodowanym  Polsacie HD (czy Polsat HD nie jest czasem lepszy od innych HD?). Cieszmy się więc i radujmy, w końcu po coś tę piłkę wymyślono. Jednakże w zalewie ochów i achów nad Barcą, skazywaniem Arsenalu na klęskę i w ogóle wróżenia z fusów zeszłorocznej londyńskiej herbaty, przewrotnie pokuszę się o wskazanie słabszych stron ekipy Pepa. Bo w końcu powiedzieć, że Barca jest silniejsza niż kiedykolwiek (powrót Iniesty i Abidala) to potrafi każdy.

A więc po pierwsze: prawo serii. Barcelona Guardioli nie wygrała meczu na wyjeździe w fazie pucharowej ligi mistrzów. Ani jednego. W ostatniej fazie grupowej było lepiej, wygrała  aż jeden raz.

Po drugie: obrona. Brak Puyola, nie byłby tak dostrzegalny, gdyby na skrzydle dobrze radził sobie Maxwell. Będący w życiowej formie Abidal (być może obecnie jeden z kilku najlepszych obrońców świata) z powodzeniem może grać na pozycji stopera, ale wówczas istnieje ryzyko, że Theo Wallcot tymże Maxwellem zakręci. A Abidal na lewej stronie, to z kolei dziura w środku, której Milito nie jest w stanie załatać, bo ostatnio gra po prostu fatalnie. Nawet z drugoligowcem. Być może stopera zagra Busquets (testowano to już parokrotnie), ale to wciąż eksperyment. No i na dodatek Pique słabiutki, rozkojarzony w ostatnim meczu z Gijon.

Po trzecie: timing. Im dłużej Barca nie strzela bramki, tym bardziej jej gra jest nerwowa. Szansę drużyny, która wytrzyma pierwsze 25 minut, nie mówiąc już o całej I połowie, radykalnie wzrastają. A Arsenal potrafił wytrzymać huragan, o którym Wegner powiedział, że to najlepszy futbol, jaki kiedykolwiek widział. Ja też chyba nie widziałem niczego lepszego.

Po czwarte: pressing. Barca bez piłki to drużyna zwyczajna, dlatego najważniejszym wyznacznikiem jej formy jest błyskawiczny odbiór piłki, aby móc pleść swoje tiki-taka. Jeśli potrafisz sprawić, żeby bezskutecznie się za piłką uganiali, robią się jak dzieci we mgle. Kompletnie bezradni z wykopami bramkarza w trybuny, co w ich filozofii gry jest przecież zabronione. Zabierz im piłkę, zabierzesz zwycięstwo. To nie drużyna włoska, która potrafi wymęczyć remis, raz na kwadrans kopiąc piłkę za połowę rywala.

Po piąte: wirus FIFA. Dariusz Wołowski wyliczył, że skuteczność Barcy po meczach reprezentacyjnych spada z około 80 do 40%. Owszem, frycowe odebrali już w meczu ze Sportingiem, ale to był dopiero pierwszy mecz wyjazdowy, dziś znowu jest wyjazd w Londynie. Mogą z formą nie zdążyć. Zwłaszcza że już mecz z Atletico pokazał duże problemy. Jeśli tak zagramy, to nie wygramy z Arsenalem – powiedział wówczas Guardiola i miał rację.

Po szóste: Messi. Wojtek Szczęsny może bajdurzyć, że Messi nie istnieje bez Xaviego, ale ten sam Messi w barwach Argentyny strzelił ostatnio bramki Hiszpanii, Brazylii i Portugalii. Xavi z powodu achillesów gra w kratkę, Messi cofnięty jako fałszywa 10 sam kreuje okazje (około 20 asyst w sezonie). Ale też tak wielkie uzależnienie od Mesjasza czyni Barcę przewidywalną, zwłaszcza gdy Messi zaczyna się mylić, zwłaszcza gdy jest pokopany przez Portugalczyków i zwłaszcza, że nigdy nie strzelił bramki na Wyspach. Może chcieć się odkuć, a to oznacza egoizm.

Po siódme: frajerstwo. Pewność siebie jest po stronie ekipy Pepa, po stronie Arsenalu jest chęć zmazania, być może jednego z najbardziej frajerskich, remisów w historii (kuriozalne 4:4 z Newcastle). To znacznie silniejsza motywacja. Barca ma perspektywie rewanż na Camp Nou, Arsenal musi pokazać się już dziś, bo inaczej pewnie odpadnie.

Tylko tyle i aż tyle. Owszem, nie za dużo, ale skoro bukmacherzy za wygraną Barcy dają 1.80, a za Arsenalu 4 – to trudno coś jeszcze wystrugać.

 

  1. partyzant
    16/02/2011 o 8:25 pm

    Po ósme.

    W bramce Kanonierów stoi młody Szczęsny.

    Ale w tym wypadku, to może jednak działać na korzyść Barcelony.

    Dziś, niestety 1:2.

    btw Chyba bardziej groźny od Wallcota, jest jednak van Persie.

  2. 16/02/2011 o 8:27 pm

    No cóż, dla mnie Szczęsny lepszy niż Fabiański, który by pewnie nie wytrzymał presji. Tak, Van Persie w gazie, ale Wallcot przeciwko Maxwellowie to jedyna taka przewaga na korzyść Arsenalu.

  3. partyzant
    16/02/2011 o 8:38 pm

    Ale gra pierwszy mecz o dużą stawkę.
    Nie ma mocnych, przy jakiejś sytuacji „zagotuje się”, albo będzie jakaś żena w obronie. No chyba, że wyjdzie jemu taki mecz, jak ojcu z Blackburn 1 listopada 1995.

  4. armatus
    16/02/2011 o 8:40 pm

    20:00
    Ronnie O’Sullivan v Ryan Day
    Mark Selby – Mark King

  5. sultan
    16/02/2011 o 9:10 pm

    Na mojej dzielni widziałem dziś latający talerz, którym sterowała Przenajświętsza Panienka. Przekazała mi, że pobłogosławiła buty zawodnikom Arsenalu. Niestety nie zdążyła powiedzieć nic o Barcelonie bo do kabiny pilotów wszedł jakiś zataczający się kosmita, który nalegał by jak najszybciej odlecieć.

  6. 16/02/2011 o 9:33 pm

    partyzant :

    Ale gra pierwszy mecz o dużą stawkę.
    Nie ma mocnych, przy jakiejś sytuacji „zagotuje się”, albo będzie jakaś żena w obronie. No chyba, że wyjdzie jemu taki mecz, jak ojcu z Blackburn 1 listopada 1995.

    Ale może być też tak jak teraz. Broni bardzo dobrze, wybronił jedną setkę, przy jednej miał farta, bo Messi przestrzelił, a jedną wpuścił. Pierwsze 10-15 minut dla Arsenalu, potem przewaga Barcy, która powinna strzelić 2 gole. Ale nic jeszcze nie jest przesądzone.

  7. sultan
    16/02/2011 o 10:36 pm

    Dzięki Ci Przenajświętsza Panienko, że nie będę musiał się nudzić na rewanżu…

  8. 16/02/2011 o 10:36 pm

    Heh i proszę, Szczęsny jednym z bohaterów. I dobrze się stało, Barcelona miała w tym meczu więcej sytuacji (5-6), ale w II połowie tylko jeden zespół chciał wygrać, a drugi grał koniunkturalnie, na czas. I się zemściło. No i się skończy pierdolenie o drużynie wszech czasów.

  9. sultan
    16/02/2011 o 10:38 pm

    W drugiej połowie widać było iskrę bożą w drużynie Arsenalu.

  10. 16/02/2011 o 10:42 pm

    Raczej iskrę włoskiej myśli szkoleniowej w drużynie Barcelony.

  11. Anonim
    16/02/2011 o 10:45 pm

    Przypominam,że rewanz jest na Camp Nou + a jesli ktos mysli, ze Barca wyjdzie jakas przymulona, to grubo sie myli, bo tam sie rzuca od 1 minuty… I naprawde Arsene poczuje gniew Pepa… na 100 %

  12. 16/02/2011 o 10:55 pm

    Anonim :

    Przypominam,że rewanz jest na Camp Nou + a jesli ktos mysli, ze Barca wyjdzie jakas przymulona, to grubo sie myli, bo tam sie rzuca od 1 minuty… I naprawde Arsene poczuje gniew Pepa… na 100 %

    Poczuje albo nie poczuje. Znowu będzie onanizowanie się przed meczem, że to Camp Nou, że to tylko jedna bramka, że są najlepsi. No cóż, sam Messi mógł ustrzelić hat tricka, ale mieliśmy powtórkę z San Siro. A teraz równie dobrze (jak rok temu) Arsenal może strzelić bramkę jako pierwszy i będzie po awansie.

  13. Anonim
    16/02/2011 o 11:00 pm

    Wcale tak nie jest… W meczu z Interem, czyli ten rewanz, dominacja byla oczywista, awans byl oczywiste (decyzja sedziego o nieuznaniu branki Bojana byla karygodna)… no i caly czas , to jest tylko 1 bramka…

    Ja bym pierdolil najblizsze mecze w La Liga, i rozjechal Arsenal w LM… ot co

  14. vHF
    16/02/2011 o 11:00 pm

    Udal sie meczyk, Majorze.

    Mialem nie ogladac, ale poszedlem, znalazlem oaze cywilizacji w tym kryptofaszystowskim kraju, przeplacilem 3x za Guinessa i nie zaluje.

    Wilshere! Gowniarz ma 19 lat i zagral taki mecz. Bez niego nie byloby czego zbierac z Arsenalu.

    I powiem Ci jeszcze dlaczego Barca przegrala—nie przez obrone, ktora zagrala bardzo dobrze cala (zwlaszcza Abidal), ale dlatego ze im sie zdalo ze maja kolejna Almerie na deskach. Zlekcewazyli Arsenal po prostu.

    Nie wiem co jutro napiszesz, pewnie mnie wkurwisz znowu, i nie wiem co bedzie na Camp Nou, ale dzisiejszy wieczor byl po mojemu :-)

  15. vHF
    16/02/2011 o 11:03 pm

    Ach i powiedz jeszcze: bedzie Puyol na rewanz? Bo Pique zawieszony.

  16. 16/02/2011 o 11:05 pm

    Anonim :

    Wcale tak nie jest… W meczu z Interem, czyli ten rewanz, dominacja byla oczywista, awans byl oczywiste (decyzja sedziego o nieuznaniu branki Bojana byla karygodna)… no i caly czas , to jest tylko 1 bramka…

    Ja bym pierdolil najblizsze mecze w La Liga, i rozjechal Arsenal w LM… ot co

    Ale to nic nie zmieni, mogli sobie zapewnić awans, a teraz to oni muszą gonić i każda jedna bramka Arsenalu to gwóźdź do trumny.

  17. vHF
    16/02/2011 o 11:07 pm

    [wklejam jeszcze raz. Usun prosze poprzednie dwa komentarze.]

    Udal sie meczyk, Majorze.

    Mialem nie ogladac, ale poszedlem, znalazlem oaze cywilizacji w tym kryptofaszystowskim kraju, przeplacilem 3x za Guinessa i nie zaluje.

    Wilshere! Gowniarz ma 19 lat i zagral taki mecz. Bez niego nie byloby czego zbierac z Arsenalu.

    I powiem Ci jeszcze dlaczego Barca przegrala—nie przez obrone, ktora zagrala bardzo dobrze cala (zwlaszcza Abidal), ale dlatego ze im sie zdalo ze maja kolejna Almerie na deskach. Zlekcewazyli Arsenal po prostu.

    Nie wiem co jutro napiszesz, pewnie mnie wkurwisz znowu, i nie wiem co bedzie na Camp Nou, ale dzisiejszy wieczor byl po mojemu :-)

    Ach i powiedz jeszcze: bedzie Puyol na rewanz? Bo Pique zawieszony.

  18. 16/02/2011 o 11:10 pm

    vHF :

    Udal sie meczyk, Majorze.

    Mialem nie ogladac, ale poszedlem, znalazlem oaze cywilizacji w tym kryptofaszystowskim kraju, przeplacilem 3x za Guinessa i nie zaluje.

    Wilshere! Gowniarz ma 19 lat i zagral taki mecz. Bez niego nie byloby czego zbierac z Arsenalu.

    I powiem Ci jeszcze dlaczego Barca przegrala—nie przez obrone, ktora zagrala bardzo dobrze cala (zwlaszcza Abidal), ale dlatego ze im sie zdalo ze maja kolejna Almerie na deskach. Zlekcewazyli Arsenal po prostu.

    Nie wiem co jutro napiszesz, pewnie mnie wkurwisz znowu, i nie wiem co bedzie na Camp Nou, ale dzisiejszy wieczor byl po mojemu :-)

    Znakomity ten Wilshere, po prostu zankomity. Ale i Eboue mi zaimponował, no i Szczęsny. Oczywiście, że ich zlekceważyli, klepali w środku pola, nie chcąc się przemęczać, bo 1-0 przed rewanżem na Camp Nou to super zaliczka. Więc se dowieziemy, bo tu w niedzielę trudny mecz z Bilbao. Dość rzec, że w II połowie nie grali w ogóle na Messiego, a na niego zawsze grają, gdy chcą coś strzelić (patrz końcówka meczu, gdy zaczęli przegrywać). Jestem pewien, że gdyby zamiast Arsenalu był Real to by chcieli go dobić przy każdej okazji.

    Puyol mógłby z blokadą już grać teraz, ale Pep nie chciał ryzykować odnowienia urazu. Tyle, że Puyol ostatnio grał gorzej niż Pique.

  19. T.
    16/02/2011 o 11:12 pm

    Nie, nie. Barcelona ma zadyszkę i to było widać już w meczu ze Sportingiem Gijon. Messi w słabszej formie, Iniesta bez formy. Nie najlepiej to wyglądało. Do tego Guardiola zamiast ściągnąć Iniestę ściągnął Villę.

    Rewanż nie jest formalnością i to mnie się nie podoba.

  20. vHF
    16/02/2011 o 11:17 pm

    Znakomity ten Wilshere, po prostu zankomity. Ale i Eboue mi zaimponował, no i Szczęsny.

    Nie lubie Eboue i to bardzo. I dzisiaj tez mnie denerwowal, zwlaszcza nurkowaniem (jakby jeszcze umial pilke kopac jak Alves to nie byloby probemu z Alvesa kontraktem :-)
    A Szczesny zagral dobrze, ale brak doswiadczenia bylo widac. Kilka razy wykopywal bezmyslnie pilke, przeciwko Barcelonie to smierc.

    No nic, ide spac.

  21. 16/02/2011 o 11:21 pm

    T. :

    Nie, nie. Barcelona ma zadyszkę i to było widać już w meczu ze Sportingiem Gijon. Messi w słabszej formie, Iniesta bez formy. Nie najlepiej to wyglądało. Do tego Guardiola zamiast ściągnąć Iniestę ściągnął Villę.

    Rewanż nie jest formalnością i to mnie się nie podoba.

    To że ściągnął Ville to był najlepszy dowód, że chciał sobie dograć to 1-0. Stąd Keita jako piąty do klepki. Zadyszka była już wcześniej dwa remisy z Bilbao, przegrany rewanż z Betisem, w meczu z Atleitco wyrwane 3 bramki, ale objeżdżana obrona przez Augerro. No cóż, zobaczymy. Dla mnie faworytem rewanżu jest Arsenal.

  22. 16/02/2011 o 11:22 pm

    vHF :

    Znakomity ten Wilshere, po prostu zankomity. Ale i Eboue mi zaimponował, no i Szczęsny.

    Nie lubie Eboue i to bardzo. I dzisiaj tez mnie denerwowal, zwlaszcza nurkowaniem (jakby jeszcze umial pilke kopac jak Alves to nie byloby probemu z Alvesa kontraktem :-)
    A Szczesny zagral dobrze, ale brak doswiadczenia bylo widac. Kilka razy wykopywal bezmyslnie pilke, przeciwko Barcelonie to smierc.

    No nic, ide spac.

    To nie brak doświadczenia tylko umiejętności. On po każdym meczu Arsenalu ma mówione, że źle gra nogami.

  23. cyncynat
    17/02/2011 o 12:27 am

    major, vhf: a czy to nie Wy przypadkiem nie dawaliscie temu czytac komiksy na przerwie?

    http://jezykwkosmosie.wordpress.com/2011/02/05/o-tym-dlaczego-pilka-nozna-jest-zla-nudna-i-do-niczego/

  24. adas
    17/02/2011 o 11:06 am

    Arsenal wrócił do Europy. W Katalonii pewnie popłyną, ale to pierwszy naprawdę dobry sezon Kanonierów od dawna. Może nawet od czasu podjęcia decyzji o budowie stadionu. Nawet 2006 to był psikus. Mógłby Wenger dokupić jakiegoś mocnego Angola/dwóch (brakowało takiego z siedem lat) z pierwszego składu kadry i wraca na stałe. Ale pewnie zaczeka, aż mu następni dorosną.

    Wilshere. Fiu, fiu. Jak gdzieś pisze „wielki talent brytyjski” to trzeba podzielić przez cztery, ale ten będzie wielki. No chyba, że Capello coś wymyśli.

    Szczęsny gra tymi nogami i tak z meczu na mecz lepiej. Wczoraj aż tak fatalnie nie było. Wszechpotężna polska szkoła bramkarska zapomniało o pewnym elemencie? Jak to możliwe…

  25. adas
    17/02/2011 o 11:10 am

    Aha. Bramka Arszawina to był prawie Henry. Ile Francuz tego typu bramek nastrzelał jeszcze na Highbury. Zejście na lewe skrzydło, piłka na prawej nodze i taki strzał z niczego wpada łukiem. Wzruszyłem siem.

  26. 17/02/2011 o 11:48 am

    Zabawne, jak spojrzę na te wszystkie punkty powyżej, to niemal wszystko się sprawdziło. Co prawda lepiej przegrać 2-1, niż 1-0, ale jeśli Barcelona (przy ciężkim meczu z Bilbao i dwóch trudnych wyjazdach na Majorkę i do Valencii) zagra podobnie, jak dziś, to czemu Arsenal miałby na Camp Nou nie wygrać? Jestem bardo dużym pesymistą co do tego rewanżu.

    Szczęsny bronił dobrze, ale miła kupę szczęścia. Równie dobrze mógł do przerwy wyjąć 3 bramki. A Arsenal, cóż, nadal nic nie wiadomo – patrz poprzedni tydzień. Mecz Arsenalu z Newcastle i zachwyt po hattricku Messiego na Atletico Madryt.

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: