Strona główna > felietonik > Psychiatryk w Krytyce Politycznej

Psychiatryk w Krytyce Politycznej

 

Bardzo też mnie wkurwiło, kiedy Wildstein, Ziemkiewicz, Mazurek (o, znowu zaczynam), a ostatecznie także Staniszkis zaczęli mnie po Smoleńsku informować (J.S. przez telefon, pozostali na piśmie), nie o tym, że się nie zgadzają z moim (i ABR) atakiem na „smoleński mit”, ale o tym, że jestem (-śmy)  „wyobcowany (-ni)”, „wykorzeniony (- ni)”. Czytanka dla wykorzenionych to zresztą tytuł, pod którym Ziemkiewicz snuje swoje rozważania luźno powiązane z Naszą klasą Słobodzianka. Być może to nawet i jest czytanka, ale czemu dla wykorzenionych? Tylko obijanie się na polonistycznych studiach trochę Ziemkiewicza usprawiedliwia, bo jako rasowy sarmacki nieuk – choć przy tym czasami „szczery”, „dusza człowiek”, zabawnie udający „twardziela” – on naprawdę, może nie wiedzieć, kto i do czego używał przed nim pojęcia „wykorzenieni” w podobnej funkcji.

Ja wykluczony, a oni zakorzenieni? W czym i jako kto? Przecież Wildstein to mutant pierwszej klasy, mutant i hybryda, wyjątkowo zresztą jak na mutanta nieprzyjemny w osobistym kontakcie. (…)

Kiedy o istotnie burzliwym i skomplikowanym życiu prywatnym moim i najbliższych mi osób napisał pewien buc lubiący się onanizować prze ekranem komputera, a potem moralizować w prozie i mowie wiązanej (zrobił to zresztą na precyzyjne zlecenie bliskiego kolegi), a następnie mój najbliższy wróg przedrukował to w najbardziej wpływowej gazecie codziennej, opatrując przedruk deklaracją, że on sam „będzie bronić mojej prywatności”.  (…)

Czy P.L. dlatego się rozwiódł, że nie mógł sobie porozmawiać z żoną o „nie-ludzkim Bogu”. Tylko emancypacja dostarcza mężczyźnie projekcyjnych partnerów (tak, projekcyjny partner jest dla mężczyzny zawsze rodzaju męskiego, nawet jeśli akcydentalnie każe się tym partnerem kobieta). (…)

Dziennik Cezarego Michalskiego Krytyka Polityczna „Selekcja” nr 24-25.

 

Są tacy, którzy uważają, że psychiatryk zagościł w Krytyce Politycznej na stałe w momencie, gdy pojawił się tam Cezary Michalski. Czego powyższe cytaty mogą być poniekąd dowodem. Ja uważam inaczej. Ja uważam, że wizja, w której do czarkowej słuchawki krzyczeć o wykorzenieniu może tylko Staniszkis, bo Wildstein jest mutantem, a Wencel ma łapy umazane w spermie – jest wizją godną jakiegoś szkicu. Jeśli nie dobrej kreskówki. W tym sensie demaskator Michalski jest więc w sam raz pod ręką. Ale to nie znaczy, że psychiatryku w Krytycy nie ma. Wręcz przeciwnie, znalazłem go już na 31 stronie cytowanego wyżej numeru. Oczywiście wiem, że  używanie słów typu „psychiatryk” to retoryka wykluczenia, ale skoro w tym samym numerze Tomasz Piątek pisze o artykule Ziemkiewicza, że był publikowany w różnych „Frondach” i innych „Kącikach Psychopaty” – to chyba nawet w Krytyce można. Tak więc psychiatryk znalazłem, a konkretnie był nim list Elżbiety Schmidt vel. Maryli w sprawie słynnych pasiaków Althamera. Droga Krytyko, powiadam Wam, nie idźcie tą drogą. Rozumiem, że macie stronę internetową, w której nie banujecie pacjentów, przez co macie rynsztok na forach, rozumiem, że z częścią z nich rozmawiacie, choć dalibóg, może zróbcie im najpierw jakiś risercz, ale listy Maryli, komentarze jej przyjaciela Michała St. de Zeleśkiewicza, słowem cały ten folklor, naprawdę  zostawcie  na tych wszystkich 137 portalach prawicowych, gdzie ostatnio (który to już raz?), zdaje się, że oficjalnie ogłoszono zwycięstwo Jarka w kolejnych wyborach.

  1. 14/02/2011 o 1:02 pm

    To Lisicki jest rozwiedziony? Czego to się człowiek w internetach nie dowie. Mogli by chłopcy z prawego skrzydła trochę zbastować z afirmacją swojego oświeconego softopresyjnego konserwatyzmu obyczajowego widząc jakie życie robi grepsy kolegom ze środowiska.

  2. 14/02/2011 o 2:05 pm

    Czarek jeszcze nie jeden raz coś tam ujawni, może jakąś orgietkę, albo cośtam, cośtam.

  3. sickofitall
    14/02/2011 o 4:35 pm

    Jak tak się dobrze przyjrzeć gwiazdom prawicowej publicystyki, to jak nie rozwodnik to mason.

  4. daavid
    14/02/2011 o 4:55 pm

    sickofitall :
    Jak tak się dobrze przyjrzeć gwiazdom prawicowej publicystyki, to jak nie rozwodnik to mason.

    ta, jeszcze straszą ludzi „pedałami” a przypadkowo sami są starymi kawalerami.

  5. armatus
    14/02/2011 o 5:32 pm

    Moim największym idolem jest Rymkiewicz, stalinowski wierszokleta awansowany na wieszcza prawactwa.

  6. armatus
    14/02/2011 o 5:38 pm

    No i jeszcze fajna jest „babcia Józia” z Plebanii, jak ona pięknie płakała w filmie Pospieszalskiego! I tak pięknie mówi w wywiadzie dla Naszego Dziennika o rozliczeniu Tuska. Wspaniała patriotka.

    „Postrach na uczelni siali aktywiści w czerwonych krawatach, ze: „słynną szalejącą towarzyszką sekretarz (Katarzyną Łaniewską – przyp. TZZ). Dopadała na zebraniach koleżanki, donosząc publicznie, iż ubierają się na modłę amerykańską, zdobywają stroje na ciuchach bądź z paczek przysyłanych z Zachodu, a przecież socjalistyczne studentki nie mogą się tak ubierać. I należy je wykluczyć z grona. Potem następowały celebracje zebrań, składanie samokrytyki wobec spędzonych, siedzących ze spuszczonymi głowami, kolegów. Koleżance sekretarz buzowała czerwona krew. Szczuła i piętnowała zgodnie z linią partii. Gnoiła ludzi. (…) Co ciekawe, podczas wojny polsko-jaruzelskiej towarzyszka sekretarz zmieniła front i zachowywała się normalnie, czyli przyzwoicie. Teraz, po latach, przemeblowana mózgowo, aktualnie pierwsza święta, przy różnych okazjach demonstruje »nowe szaty króla«”.”

    http://www.rp.pl/artykul/368863.html

  7. 14/02/2011 o 5:48 pm

    sickofitall :

    Jak tak się dobrze przyjrzeć gwiazdom prawicowej publicystyki, to jak nie rozwodnik to mason.

    Ale zawsze dureń.

  8. 14/02/2011 o 5:48 pm

    armatus :

    No i jeszcze fajna jest „babcia Józia” z Plebanii, jak ona pięknie płakała w filmie Pospieszalskiego! I tak pięknie mówi w wywiadzie dla Naszego Dziennika o rozliczeniu Tuska. Wspaniała patriotka.

    „Postrach na uczelni siali aktywiści w czerwonych krawatach, ze: „słynną szalejącą towarzyszką sekretarz (Katarzyną Łaniewską – przyp. TZZ). Dopadała na zebraniach koleżanki, donosząc publicznie, iż ubierają się na modłę amerykańską, zdobywają stroje na ciuchach bądź z paczek przysyłanych z Zachodu, a przecież socjalistyczne studentki nie mogą się tak ubierać. I należy je wykluczyć z grona. Potem następowały celebracje zebrań, składanie samokrytyki wobec spędzonych, siedzących ze spuszczonymi głowami, kolegów. Koleżance sekretarz buzowała czerwona krew. Szczuła i piętnowała zgodnie z linią partii. Gnoiła ludzi. (…) Co ciekawe, podczas wojny polsko-jaruzelskiej towarzyszka sekretarz zmieniła front i zachowywała się normalnie, czyli przyzwoicie. Teraz, po latach, przemeblowana mózgowo, aktualnie pierwsza święta, przy różnych okazjach demonstruje »nowe szaty króla«”.”

    http://www.rp.pl/artykul/368863.html

    Heh, huzia na Józia, do IPN-u.

  9. sultan
    14/02/2011 o 6:02 pm

    armatus :
    No i jeszcze fajna jest „babcia Józia” z Plebanii, jak ona pięknie płakała w filmie Pospieszalskiego! I tak pięknie mówi w wywiadzie dla Naszego Dziennika o rozliczeniu Tuska. Wspaniała patriotka.
    „Postrach na uczelni siali aktywiści w czerwonych krawatach, ze: „słynną szalejącą towarzyszką sekretarz (Katarzyną Łaniewską – przyp. TZZ). Dopadała na zebraniach koleżanki, donosząc publicznie, iż ubierają się na modłę amerykańską, zdobywają stroje na ciuchach bądź z paczek przysyłanych z Zachodu, a przecież socjalistyczne studentki nie mogą się tak ubierać. I należy je wykluczyć z grona. Potem następowały celebracje zebrań, składanie samokrytyki wobec spędzonych, siedzących ze spuszczonymi głowami, kolegów. Koleżance sekretarz buzowała czerwona krew. Szczuła i piętnowała zgodnie z linią partii. Gnoiła ludzi. (…) Co ciekawe, podczas wojny polsko-jaruzelskiej towarzyszka sekretarz zmieniła front i zachowywała się normalnie, czyli przyzwoicie. Teraz, po latach, przemeblowana mózgowo, aktualnie pierwsza święta, przy różnych okazjach demonstruje »nowe szaty króla«”.”
    http://www.rp.pl/artykul/368863.html

    http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20110205&typ=my&id=my18.txt

  10. armatus
    14/02/2011 o 6:38 pm

    Czy można upaść niżej niż ta kobieta? Jak można produkować tyle zakłamanego bełkotu?

  11. 14/02/2011 o 7:41 pm

    armatus :

    Czy można upaść niżej niż ta kobieta? Jak można produkować tyle zakłamanego bełkotu?

    „Naszym szefem był wówczas Czesław Bielecki, kandydat w ostatnich wyborach na prezydenta Warszawy. Bardzo żałuję, że w tej kampanii nie udało mu się przeskoczyć pani bufetowej. Z wykształcenia architekt, ale oprócz tego jest bardzo sprawny w zarządzaniu.”

    Hłe, hłe pisowszczyzna w czystej postaci. Ono chamy, a my „pani bufetowa”, „dyspozycyjny Wajda” i inne wyrazy. Cóż, co moher, to moher.

  12. 15/02/2011 o 10:19 pm

    Przypadek Cezarego Michalskiego jest zadziwiający. Pamiętam gościa z dawniejszych lat (czas afery Rywina), uczestniczącego w cyklicznych dysputach telewizyjnych w nieistniejącej już dzisiaj stacji. Zasiadało do tego z 10 osób, czasu było sporo i działy się rzeczy ciekawe. Poglądy, pełne spektrum od prawa do lewa. Wtedy p. Cezary inteligentnie brał na kieł adamową boskość, powoływał się na prof. Legutkę, wspominał Francję z jej wyimpasowanymi algierczykami. Wszystko to było zrównoważone słodko-kwaśne i w dobrze przemyślanym kontekście. Jednak w pewnym momencie z człowiekiem stało się coś dziwnego, w kwiecie wieku przeszedł on transformację z prawoskrętności w lewoskrętność. Takie rzeczy na ogół się nie zdarzają. Odwrotne tak. Trzeba będzie p. Michalskiemu nadrobić stracony czas i przestudiować Kapitał. Warto jednak pamiętać, że autor dzieła zanim się do niego na całego zabrał oświadczył, że „ja wam teraz pokażę”, bo cierpiał na cholernie bolesną chorobę – całe ciało miał w czyrakach (stąd się zapewne brały ewidentne błedy w doktrynie). Kobiety uwielbiał, a nie pachniał, miał więc problemy z zaspakajaniem rzeczy wiadomej. Z kolei wydaje mi się z p. Cezarym musiało zajść coś emocjonalnie podobnego. Na przykład, mógł się po prostu w pewnym momencie spietrać. Mniej więcej wiadomo też kto mógł dostarczyc powodów do tego spietrania się, bo motyw ten przewija się w całej jego dzisiejszej twórczości. Taka jedna rzecz, potężna emocja, i już nie jesteśmy tym czym byliśmy. Święty Piotr miał potężnego mecenasa, więc spietranie wytrzymał i rzecz kontynuował jeszcze energiczniej jak poprzednio. Widać Cezary Michalski takim punktem oparcia nie dysponował, a może dysponuje i stąd ta zmiana właśnie, tylko my o tym nic nie wiemy. Panie Michalski obrona Taska, to nie jest rzecz, którą się warto zajmować.

  13. 15/02/2011 o 10:26 pm

    No ja myślę, że zamiast ssać palucha o jego emocjonalności i wrzucać jakieś głupotki o Marksie i czyrakach (Marks był przede wszystkim biedny, to jest najistotniejsze), można spróbować po prostu Michalskiego poczytać. Ja na przykład spróbowałem:

    http://alfaomega.webnode.com/news/galopuj%C4%85cy%20major:%20lewicowe%20przypadki%20cezarego%20m-/

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: