Strona główna > felietonik sportowy > Na Bernabeu bez zmian

Na Bernabeu bez zmian

 

Otóż, drodzy państwo, pora już chyba na oficjalny komunikat, a mianowicie na Santiago Bernabeu wciąż po staremu. Jeśli jeszcze ktoś po Sevilli, Villarreal czy ostatnim Atletico miał wiarę w świętego Jose i jego ręce, które leczą, dziś musiał się swej wiary wyzbyć. Lub przynajmniej mocno się w niej zachwiać. Albowiem jechać na farcie, owszem, można, ale nie przez kilka tygodni, w pewnym momencie straci je nawet boska Krystyna spod ściany płaczu. Minęło pół sezonu, a moi ulubieńcy z Madrytu są niemal dokładnie w tym samym miejscu, co rok temu. Nawet bilans bramek mają ten sam (+30), ale o dziwo, to za Pellegriniego dali sobie mniej bramek włożyć. No dobrze, analogia nie jest identyczna, zimową stratę od Barcy mają aż o jeden punkt mniejszą, niż na poprzednim półmetku, a gol Ozila daję im pewien komfort w pucharowym rewanżu z Atletico. Ale też ilu kibiców Realu jest absolutnie pewna awansu, skoro bramkę Casillasowi może strzelić spadkowicz, to czemu po jednej nie mieliby wsadzić Aguero z Fornalem?

Rzecz jasna, trzeba być prezesem Realu, aby kutwić  akurat teraz, gdy ma się, było nie było, ale świetnego trenera i tylko jednego zdrowego napastnika. Ale też, powiadam Wam, moje drogie, madryckie świnki, dopóki nie przemeblujecie obrony, będzie wciąż skazani na Real Pellegriniego. Czyli Krystynę strzelającą z armaty i ociężałych durniów w obronie, którzy dobrzy są może na ligę hiszpańską, ale przeciwko Barcelonie (czy w  Lidze Mistrzów) to trzeba takiego Lucio z Maiconem, a nie Marcelo z Albiolem.

Reklamy
  1. tamizdat
    17/01/2011 o 1:17 am

    Nie mam się do czego przyczepić to się przyczepie do tego Fornala. Podobno ma stworzyć superduet z Ratajem. A Miętus będzie z ławki wchodził i przez uszy gwałcił :-)

  2. 17/01/2011 o 1:22 pm

    A to mi word psikusa zrobił.

  3. sultan
  4. 17/01/2011 o 3:47 pm

    sultan :

    oftpik
    http://wyborcza.pl/1,99494,8942579,Krwawa_mgla.html

    Hmm, miałem sobie kupić I tom tych rozmów, ale kosztuje, bagatela 140 PLN. Więc muszę wyhaczyć z biblioteki. A Varga może być, jak (prawie) zawsze. No i imho lepszy od Orlińskiego, który w ostatnich miesiącach ciągle, albo się żali, albo chwali.

  5. sultan
    17/01/2011 o 6:27 pm

    Napaliłem się na tą knige strasznie.
    Varga jest fajnym gostkiem. Poznałem go osobiście.

    „To na melanzu, to było na melanżu brat
    Było tak, Monopol – Zodiak.”

    Trochę się nabzdryngoliliśmy. Hłe, hłe…
    Do Orlińskiego nic nie mam, ale jak zacznie pisać o mekintoszach to mnie chuj ftrafia.

  6. 17/01/2011 o 6:44 pm

    Heh zobaczysz cenę, jaką sobie za nią krzykną.Ale pewnie będzie warto, choć za taką cenę, to można wyrwać naprawdę wiele. Ja przeczytałem prawie całe „Po wojnie. Korespondencja z pisarzami”, i zabieram się do listów z Giedroyciem tom I. Varga ma dobry gust, klasyczny, więc nawet bardzo dobry. A o pijaństwach Vargi to zdaje się w Chłopaki nie płaczą. Takie nieco gówniarskie, ale śmieszne bardzo.

  7. partyzant
    19/01/2011 o 9:55 am

    He, he.

    Przypomnij sobie łaskawie Majorze, swoje wieszczenia, gdy Real po meczu na Camp Nou, miał tracić punkty na potęgę z zespołami, które i tak na koniec sezonu będą oglądały jego plecy.

    Są dwie, a w zasadzie trzy klasy rozgrywkowe w ramach La Liga.

    Barcelona. Barcelona i Real. Reszta, która może walczyć, co najwyżej między sobą.

    Oczywiście Barcelonie, nawet w ciągu ostatnich trzech lat nie zdarzały się kompromitujące wpadki, choćby u siebie…Mallorca, Osasuna, ostatnio męczarnie z Levante.

    No bądźmy poważni.

    To są tylko ludzie.

    Zbyt szybko rozliczasz, jakby zapominając o tym, co pisałeś przed Gran Derbi.

    Jeszcze Tobie przypomnę, na koniec sezonu ;)

  8. 21/01/2011 o 12:50 pm

    partyzant :

    He, he.

    Przypomnij sobie łaskawie Majorze, swoje wieszczenia, gdy Real po meczu na Camp Nou, miał tracić punkty na potęgę z zespołami, które i tak na koniec sezonu będą oglądały jego plecy.

    Są dwie, a w zasadzie trzy klasy rozgrywkowe w ramach La Liga.

    Barcelona. Barcelona i Real. Reszta, która może walczyć, co najwyżej między sobą.

    Oczywiście Barcelonie, nawet w ciągu ostatnich trzech lat nie zdarzały się kompromitujące wpadki, choćby u siebie…Mallorca, Osasuna, ostatnio męczarnie z Levante.

    No bądźmy poważni.

    To są tylko ludzie.

    Zbyt szybko rozliczasz, jakby zapominając o tym, co pisałeś przed Gran Derbi.

    Jeszcze Tobie przypomnę, na koniec sezonu ;)

    Przewidziałem, że zgubi punkty i zgubił. Tyle że z outsiderem. Wypoczęty Real niemiłosiernie się męczył u siebie z Vilareal, Valencią i Atletico. A teraz ma wyjazdowe mecze tylko z Villareal, Seillą, Valencią, At. Madryt, Atl.Bilbao, Osasuną i Espanyolem. A jeszcze walka na dwóch pozostałych frontach i 4 punkty straty w lidze.

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: