Honor

 

On stoi i mówi: wypierdalaj stąd, grubasie! I ja patrzę mu w oczy, tak głęboko, głęboko, jak tylko potrafię i to jest ta jedna, jedyna chwila, która trwa, niczym wieczność, gdzie wszystko, raz na zawsze, się zdecyduje, się wreszcie dowiemy, kto zostanie przeklęty, więc go łapię za twarz, ciągnę po bruku, aż mu skóra schodzi płatami, i kopię, i walę pięściami, a potem opieram o ścianę i szczam na niego, krzycząc: co teraz, co teraz, skurwielu, ale tak naprawdę to spuszczam oczy, wychodzę i się w środku chichram, ale jakoś na siłę, bez przyjemności, bo co z tego, że silniejszy, jak nawet nie zna angielskiego, matoł, i gdy kiedyś się już dorobię, zarobię i będę z ładną, moją dupeczką wychodził z apartamentu, to go spotkam i on będzie bezdomny, biedny, i z ziemi będzie jadł kupy, a ja mu wtedy powiem: masz – i wrzucę piątaka do puszki.

  1. cyncynat
    13/01/2011 o 9:30 pm

    to o mokrych snach Wojtka O.?
    http://wo.blox.pl/2010/10/Now-Playing-113.html

  2. cyncynat
    13/01/2011 o 10:22 pm

    majorze, co Ty wyprawiasz z blogiem? to opowiadanko raz znika a raz sie pojawia (na ‚stronie glownej’).

  3. 13/01/2011 o 11:51 pm

    Bardziej chyba uniwersalnie do każdego, nie tylko geeka, ale i w ogóle bezhonoruPolaka. BTW Przy blogu nic nie gmeram, czasami się, cholera, tak zdarza.

  4. cyncynat
    14/01/2011 o 12:22 am

    Wojtek O. geekiem od piosenek w MTV i ambitnych komiksow?

    Poza tym moze taka zenada i jest bardziej uniwersalna niz pisanie WO, ale jednak wyjatkowo pasuje do tamtej notki:
    otylosc i powiazane kompleksy, pragnienie kasy i „dupeczki” jako narzedzi zemsty na tych, kto nas kiedys skrzywdzil. To tylko odrobine ogolniejsze od kompleksow wylewajacych sie z tamtej notki. WO jakos tam probowal to powiazac z cala populacja nerdow (nie geekow, mind you), ale chyba nie ma racji – nie wszyscy nerds sa az tak zakompleksieni.

  5. 14/01/2011 o 12:55 am

    cyncynat :

    Wojtek O. geekiem od piosenek w MTV i ambitnych komiksow?

    Poza tym moze taka zenada i jest bardziej uniwersalna niz pisanie WO, ale jednak wyjatkowo pasuje do tamtej notki:
    otylosc i powiazane kompleksy, pragnienie kasy i „dupeczki” jako narzedzi zemsty na tych, kto nas kiedys skrzywdzil. To tylko odrobine ogolniejsze od kompleksow wylewajacych sie z tamtej notki. WO jakos tam probowal to powiazac z cala populacja nerdow (nie geekow, mind you), ale chyba nie ma racji – nie wszyscy nerds sa az tak zakompleksieni.

    Sorry, ale padnięty jestem. Czyja żenada i czemu miałby to być tekst z myślą o wo, skoro ja jego notkę przeczytałem dopiero po Twoim linkowaniu?

    BTW może być nerd, właściwie nawet chciałem go wstawić.

  6. cyncynat
    14/01/2011 o 1:20 am

    ja napisalem, ze opowiadanko ma imho istotne motywy wspolne z notka wo – nie upieram sie przy ewentualnej inspiracji – choc rzeczywiscie o tym pomyslalem.

    re zenada. mialem na mysli zenade narratora. ja w kazdym razie odczuwam zenade. dlaczego?
    1) marzyc o zemscie poprzez pokazanie komus swojej domniemanej lepszosci jest samo w sobie dla mnie zenujace. wybaczalne dla osoby 13 lat. do tego dochodzi dobor skladnikow „lepszosci” : posiadanie wyzszych zarobkow + posiadanie super „dupci”. o czym w punktach 2 i 3.
    2) marzyc o statusie wynikajacym z wiekszych zarobkow, to dla mnie prostactwo. zwlaszcza, ze to do czego ten status jest potrzebny to upokorzenie tych od kogo doznalismy prawdziwych czy urojonych krzywd.
    3) pragnienie posiadania „dupci” jako status-boosteru, to – dla mnie – mega-zenada.

    te wszystkie elementy sa i w opowiadanku i w notce WO. choc u WO narracja i kompleksy sie wymieszaly: jego wlasna narracje (i kompleksy) z narracja tego otylego kretyna (aka gwiazda arenbi).

  7. zatroskany_o_polske
    14/01/2011 o 1:21 am

    Alterantywna, socjalistyczna wersja historyjki:

    i próba tłumaczenia:
    http://www.poema.art.pl/site/itm_94684_nie_jadlem_nic_wlodzimierz_wysocki.html

  8. cyncynat
    14/01/2011 o 1:22 am

    errata (wordpress zjadl mi kawalek tekstu, myslac, ze to tag xmlowy): „… wybaczalne dla osoby *ponizej* 13 lat. ale narrator wg mnie ma wyrazniej powyzej 13 lat… „

  9. 14/01/2011 o 1:34 am

    cyncynat :

    ja napisalem, ze opowiadanko ma imho istotne motywy wspolne z notka wo – nie upieram sie przy ewentualnej inspiracji – choc rzeczywiscie o tym pomyslalem.

    re zenada. mialem na mysli zenade narratora. ja w kazdym razie odczuwam zenade. dlaczego?
    1) marzyc o zemscie poprzez pokazanie komus swojej domniemanej lepszosci jest samo w sobie dla mnie zenujace. wybaczalne dla osoby 13 lat. do tego dochodzi dobor skladnikow „lepszosci” : posiadanie wyzszych zarobkow + posiadanie super „dupci”. o czym w punktach 2 i 3.
    2) marzyc o statusie wynikajacym z wiekszych zarobkow, to dla mnie prostactwo. zwlaszcza, ze to do czego ten status jest potrzebny to upokorzenie tych od kogo doznalismy prawdziwych czy urojonych krzywd.
    3) pragnienie posiadania „dupci” jako status-boosteru, to – dla mnie – mega-zenada.

    te wszystkie elementy sa i w opowiadanku i w notce WO. choc u WO narracja i kompleksy sie wymieszaly: jego wlasna narracje (i kompleksy) z narracja tego otylego kretyna (aka gwiazda arenbi).

    Ależ wiele się zgadza, dupeczka wsadzona, jako przykład machismo (zwłaszcza „moja” dupeczka), braki edukacyjne, jako próby przerzucenia konkurencji na inny, bardziej przyjazny teren, wyższe zarobki, jako próba wizualizacji lepszej przyszłości, mającej kompensować dzisiejsze dostawanie w dupę. Natomiast odnośnie tego licealisty od „żenady” bardziej pasuje mi tutaj „żałość” nad wysiłkami zachowania twarzy przed sobą samym i komiczne planowanie zemsty przez kogoś, kto nie potrafi/ nie może sobie dać rady w świecie „prawdziwych mężczyzn”.

  10. 14/01/2011 o 1:59 am
  11. cyncynat
    14/01/2011 o 2:12 am

    Zenada i zalosc sa wymieszane. Ale po co mnie po oczach walic ta Rzepa? Ja jeszcze i pare komentow przeczytalem. Polska to jednak Chrystus Narodow. Zdradzony, upodlony, butthurt.

    [poza tym, rzeczywiscie to jednak licealista na narratora pasuje: przeciez dopiero marzy o zemscie. po 40stce, gdy bedzie juz otylym lysolem, bedzie na blogu opisywal zemste w trybie dokonanym. ]

  12. Quasi
    14/01/2011 o 2:27 am

    @ major + cyncynat

    1. Nie rozumiem: W opowiadanku „Honor” kto będzie miał te zarobki i dupeczkę: ten co łapał za twarz, kopał i szczał czy ten którego łapali, kopali i obszczewali? Ze struktury/gramatyki/stylistyki tekstu to chyba nie wynika (nie mogą rozpoznać kto jest w którym zdaniu podmiotem i mówi o sobie w 1. osobie).

    2. Nie rozumiem: Tu, w kontekście waszej rozmowy, „geek” to jest taki zdolny „nonlifer”/”basement dweller” od komputerów, a „nerd” to taki sam, tylko nie od komputerów, lecz od popkulturowego chłamu?

    3. Nie rozumiem: A jakie niby WO może mieć teraz kompleksy, skoro ze swoim zdobytym prawie 20 lat temu dyplomem magistra chemii czuje się „człowiekiem z wykształceniem ścisłym”, ma własną dupeczkę rodzącą mu dzieci, ciężką pracę którą lubi i z której jest dumny [bardzo lubi podkreślać, że z przepracowania zapewne niebawem wysiądzie mu pikawa, ale on nie odpuści i póki zipie będzie się pazurami trzymał, żeby się tylko nie „zdeklasować”] oraz pensję, dzięki której stać go na takie nieodzowne prawdziwym mieszczanom dobra jak ajfony, makbuki, subaru, modne stroje „smart casual”, zagraniczne wojaże i na opinia, że (urugwajski) hotel poniżej 3 gwiazdek to syf i 3. świat?

    4. Jak już przy innej okazji wspominałem, niewiele rzeczy napawa mnie takim obrzydzeniem jak zemsta/mściwość.

    5. W kontekście tej dyskusji zapewne na miejscu będą te dwie satyry: tu i tu (parę razy, przy okazji dyskusji z korwinistami itp. cierpiącymi na zawyżenie samooceny, już to wklejałem, ale nie wiem, czy ktokolwiek w to klikał, więc powtórzę).

  13. Quasi
    14/01/2011 o 2:52 am

    Aha, dodam jeszcze, że to przecież nic nadzwyczajnego, że:

    – Dla ludzi, zwłaszcza dla mężczyzn, jedną z najważniejszych potrzeb psychicznych (a może i najważniejszą) jest odpowiednio wysoka samoocena.

    – Tym co najbardziej obniża samoocenę, zwłaszcza u mężczyzn, jest relatywna, tj. w porównaniu do innych ludzi ze swojego bezpośredniego otoczenia, słabość – w takich „dziedzinach” jak: siła&sprawność fizyczna, sprawność intelektualna, nietuzinkowe umiejętności, pozycja ekonomiczna i społeczna, towarzyska popularność, atrakcyjność fizyczna, bujność życie seksualnego i atrakcyjność seksualnych partnerów – a zwłaszcza jej publiczne ujawnienie.

    – Tym, czym można sobie łatwo podnieść (obniżoną) samoocenę, jest (najlepiej publiczne) zademonstrowanie, że jest się relatywnie silniejszym, w możliwie jak najszerszym sensie, od innych mężczyzn ze swojego bezpośredniego otoczenia. Cały czas chodzi tu o siłę względną, więc silniejszym można się stawać zarówno dodając sobie siły, jak i czyniąc innych słabszymi (czy też utrudniając stawanie się silniejszymi).

    Najprawdopodobniej tak to już u ludzi, zwłaszcza u mężczyzn, jest, ma to zapewne znaczące konsekwencje społeczne i kulturowe i pewnie nie da się tego efektywnie niwelować.

  14. cyncynat
    14/01/2011 o 3:06 am

    1. jesli przeczytasz odrobine uwazniej, nie powinienes miec problemow z identyfikacja.

    2. nie chce wchodzic w meandry co to geek, a co to nerd – strasznie malo ciekawy temat. to sa pojecia o nie do konca okreslonych i zmieniajacych sie znaczeniach, ale owszem: „geek” ma wyraznie inne konotacje niz „nerd”. Powiedzmy: geek bedzie czytal ksiazke o fizyce kwantowej, a nerd bedzie ogladal Star Trek. Choc to tez tylko jakies tam uproszczenie. Nudny temat.

    3. Kompleksy. Kompleksy przeciez sa rozne, nie zawsze to sa kompleksy nizszosci. W skrocie:
    a) WO ma like ponad 40 lat i do tej pory przezywa i swoje upokorzenia z lat szczeniecych i swoje quasi-zemsty (stowa dla menelizujacego sie ex-cool-kida). I pisze o tym notki.
    b) Kompleks wyksztalcenia scislego. WO o swoim dyplomie pisze z dosc czesto, choc bylo to cholera wie kiedy i choc najlepszym uzytkiem z tego dyplomu z jego strony byly chaltury tlumaczeniowe. Kto wie, moze dlatego, ze zamiast zostania inzynierem albo naukowcem, zostal recenzentem chujowych piosenek i glupich filmow. Moze dlatego traktuje ten swoj dyplom jako jakis tytul szlachecki.

  15. zatroskany_o_polske
    14/01/2011 o 9:07 am

    Quasi :
    Cały czas chodzi tu o siłę względną, więc silniejszym można się stawać zarówno dodając sobie siły, jak i czyniąc innych słabszymi (czy też utrudniając stawanie się silniejszymi)

    Czy ciągłe wyzywanie innych od głupków i kretynów można uznać za dodawanie sobie siły, będąc na najniższym poziomie?

  16. 14/01/2011 o 9:11 am

    cyncynat :
    1. jesli przeczytasz odrobine uwazniej, nie powinienes miec problemow z identyfikacja.

    No nie wiem, Quasi nie musi wszak podzielać twoich idiosynkrazji.

  17. cyncynat
    14/01/2011 o 9:57 am

    Nachasz :

    cyncynat :
    1. jesli przeczytasz odrobine uwazniej, nie powinienes miec problemow z identyfikacja.

    No nie wiem, Quasi nie musi wszak podzielać twoich idiosynkrazji.

    Tekst Majora to jeden akapit, napisany w pierwszej osobie. To umiejetnosc zidentyfikowania narratora w takim tekscie jest juz idiosynkrazja?
    Nie wiedzialem, ze w Polsce jest tak kiepsko z umiejetnoscia czytania

  18. 14/01/2011 o 10:13 am

    cyncynat :
    Tekst Majora to jeden akapit, napisany w pierwszej osobie. To umiejetnosc zidentyfikowania narratora w takim tekscie jest juz idiosynkrazja?
    Nie wiedzialem, ze w Polsce jest tak kiepsko z umiejetnoscia czytania

    Chodziło mnie raczej o idiosynkrazję polegającą na kojarzeniu wszystkiego z WO, ale EOT.

  19. cyncynat
    14/01/2011 o 10:16 am

    Nachasz :

    cyncynat :
    Tekst Majora to jeden akapit, napisany w pierwszej osobie. To umiejetnosc zidentyfikowania narratora w takim tekscie jest juz idiosynkrazja?
    Nie wiedzialem, ze w Polsce jest tak kiepsko z umiejetnoscia czytania

    Chodziło mnie raczej o idiosynkrazję polegającą na kojarzeniu wszystkiego z WO, ale EOT.

    Nie przeczytales/nie zrozumiales pytania Quasiego na ktore odpowiadalem. I ja wcale nie wszystko kojarze z WO. Np inteligentnych recenzji literackich z WO zupelnie nie kojarze.

  20. zatroskany_o_polske
    14/01/2011 o 10:27 am

    Nachasz :
    Chodziło mnie raczej o idiosynkrazję polegającą na kojarzeniu wszystkiego z WO, ale EOT.

    „Nieumiejętność” zidentyfikowania narratora w takim tekście może być idiosynkrazja. :-)

  21. 14/01/2011 o 10:36 am

    zatroskany_o_polske :
    „Nieumiejętność” zidentyfikowania narratora w takim tekście może być idiosynkrazja.

    Z imienia i nazwiska?

  22. 14/01/2011 o 1:34 pm

    cyncynat :

    Zenada i zalosc sa wymieszane. Ale po co mnie po oczach walic ta Rzepa? Ja jeszcze i pare komentow przeczytalem. Polska to jednak Chrystus Narodow. Zdradzony, upodlony, butthurt.

    [poza tym, rzeczywiscie to jednak licealista na narratora pasuje: przeciez dopiero marzy o zemscie. po 40stce, gdy bedzie juz otylym lysolem, bedzie na blogu opisywal zemste w trybie dokonanym. ]

    W mojej ocenie „żenada” zawiera więcej pogardy i obrzydzenia, „żałość” natomiast nosi w sobie trochę (niewiele, ale jednak) współczucia. Żenada to Jarek Kaczyński, a żałość to Lech. Gdy czytam mokry sen narratora to ogarnia mnie żałość, ale nie upieram się, że dla innych może to budzić jedynie poczucie żenady.

  23. 14/01/2011 o 1:38 pm

    Quasi :

    @ major + cyncynat

    1. Nie rozumiem: W opowiadanku „Honor” kto będzie miał te zarobki i dupeczkę: ten co łapał za twarz, kopał i szczał czy ten którego łapali, kopali i obszczewali? Ze struktury/gramatyki/stylistyki tekstu to chyba nie wynika (nie mogą rozpoznać kto jest w którym zdaniu podmiotem i mówi o sobie w 1. osobie).

    2. Nie rozumiem: Tu, w kontekście waszej rozmowy, „geek” to jest taki zdolny „nonlifer”/”basement dweller” od komputerów, a „nerd” to taki sam, tylko nie od komputerów, lecz od popkulturowego chłamu?

    3. Nie rozumiem: A jakie niby WO może mieć teraz kompleksy, skoro ze swoim zdobytym prawie 20 lat temu dyplomem magistra chemii czuje się „człowiekiem z wykształceniem ścisłym”, ma własną dupeczkę rodzącą mu dzieci, ciężką pracę którą lubi i z której jest dumny [bardzo lubi podkreślać, że z przepracowania zapewne niebawem wysiądzie mu pikawa, ale on nie odpuści i póki zipie będzie się pazurami trzymał, żeby się tylko nie „zdeklasować”] oraz pensję, dzięki której stać go na takie nieodzowne prawdziwym mieszczanom dobra jak ajfony, makbuki, subaru, modne stroje „smart casual”, zagraniczne wojaże i na opinia, że (urugwajski) hotel poniżej 3 gwiazdek to syf i 3. świat?

    4. Jak już przy innej okazji wspominałem, niewiele rzeczy napawa mnie takim obrzydzeniem jak zemsta/mściwość.

    5. W kontekście tej dyskusji zapewne na miejscu będą te dwie satyry: tu i tu (parę razy, przy okazji dyskusji z korwinistami itp. cierpiącymi na zawyżenie samooceny, już to wklejałem, ale nie wiem, czy ktokolwiek w to klikał, więc powtórzę).

    Ad. 1 Gruby, niech będzie, że fan Atari/Linuxa itp., co nie umie/nie lubi się bić staje przed nie-nerdem, który mu każe spierdalać, więc nerd najpierw wizualizuje sobie jak to wpierdoli oprawcy, ale w rzeczywistości tchórzy i potem w ramach kompensacji krzywdy wizualizuje sobie, że dzięki przynależności do middle class i tak będzie kiedyś górą. Tak mniej więcej w skrócie.

  24. 14/01/2011 o 1:58 pm

    Quasi :

    Aha, dodam jeszcze, że to przecież nic nadzwyczajnego, że:

    – Dla ludzi, zwłaszcza dla mężczyzn, jedną z najważniejszych potrzeb psychicznych (a może i najważniejszą) jest odpowiednio wysoka samoocena.

    – Tym co najbardziej obniża samoocenę, zwłaszcza u mężczyzn, jest relatywna, tj. w porównaniu do innych ludzi ze swojego bezpośredniego otoczenia, słabość – w takich „dziedzinach” jak: siła&sprawność fizyczna, sprawność intelektualna, nietuzinkowe umiejętności, pozycja ekonomiczna i społeczna, towarzyska popularność, atrakcyjność fizyczna, bujność życie seksualnego i atrakcyjność seksualnych partnerów – a zwłaszcza jej publiczne ujawnienie.

    No i stąd właśnie ta żałość oceny postaci narratora, który, jak niedawno tu rozmawialiśmy, nie potrafi sobie poradzić w świecie męskich maczo, więc wyobraża sobie, że zostanie maczo w przyszłości. Słowem, narrator to taki nerd, który już dziś jest maczo in spe.

  25. Quasi
    14/01/2011 o 2:31 pm

    @ major

    Ad. ! Gruby, niech będzie, że fan Atari/Linuxa itp., co nie umie/nie lubi się bić staje przed nie-nerdem, który mu każe spierdalać, więc nerd najpierw wizualizuje sobie jak to wpierdoli oprawcy, ale w rzeczywistości tchórzy i potem w ramach kompensacji krzywdy wizualizuje sobie, że dzięki przynależności do middle class i tak będzie kiedyś górą. Tak mniej więcej w skrócie.

    Ojej. Gdy dzisiaj to opowiadanko ponownie przeczytałem (przed przeczytaniem Twojego wyjaśnienia) to na natychmiast, bez trudu, zauważyłem tę strukturę [tj. rzeczywistość -> imaginacja -> rzeczywistość -> imaginacja]. Nie wiem dlaczego jej wcześniej nie widziałem (czasem mi się tak zdarza: wieczorem nie potrafię rozwiązać jakiegoś zadania, a rano rozwiązuję je od razu bez trudu). Pewnie działa tu coś podobnego jak w tym słynnym obrazku [po jakim czasie spostrzegłeś, co on przedstawia? czy po tym, jak już spostrzeżesz, będziesz potrafił znów tego nie widzieć (ja po chyba 15 latach nie potrafię i widzę od razu)?]…

  26. 14/01/2011 o 2:39 pm

    Quasi :

    @ major

    Ad. ! Gruby, niech będzie, że fan Atari/Linuxa itp., co nie umie/nie lubi się bić staje przed nie-nerdem, który mu każe spierdalać, więc nerd najpierw wizualizuje sobie jak to wpierdoli oprawcy, ale w rzeczywistości tchórzy i potem w ramach kompensacji krzywdy wizualizuje sobie, że dzięki przynależności do middle class i tak będzie kiedyś górą. Tak mniej więcej w skrócie.

    Ojej. Gdy dzisiaj to opowiadanko ponownie przeczytałem (przed przeczytaniem Twojego wyjaśnienia) to na natychmiast, bez trudu, zauważyłem tę strukturę [tj. rzeczywistość -> imaginacja -> rzeczywistość -> imaginacja]. Nie wiem dlaczego jej wcześniej nie widziałem (czasem mi się tak zdarza: wieczorem nie potrafię rozwiązać jakiegoś zadania, a rano rozwiązuję je od razu bez trudu). Pewnie działa tu coś podobnego jak w tym słynnym obrazku [po jakim czasie spostrzegłeś, co on przedstawia? czy po tym, jak już spostrzeżesz, będziesz potrafił znów tego nie widzieć (ja po chyba 15 latach nie potrafię i widzę od razu)?]…

    Ja od razu spostrzegłem Dalmatyńczyka na śniegu. A ten rysunek przedstawia coś innego?

  27. 14/01/2011 o 2:42 pm

    A i jeszcze jedno. Użycie słowa „chichram” rzeczywiście mogło spowodować skojarzenia z wo.

  28. Quasi
    14/01/2011 o 3:12 pm

    @ cyncynat

    1. jesli przeczytasz odrobine uwazniej, nie powinienes miec problemow z identyfikacja.

    Panie prezesie, melduję wykonanie zadania.

    2. nie chce wchodzic w meandry co to geek, a co to nerd – strasznie malo ciekawy temat. to sa pojecia o nie do konca okreslonych i zmieniajacych sie znaczeniach, ale owszem: „geek” ma wyraznie inne konotacje niz „nerd”. Powiedzmy: geek bedzie czytal ksiazke o fizyce kwantowej, a nerd bedzie ogladal Star Trek.

    Też tak zawsze rozumiałem.

    a) WO ma like ponad 40 lat i do tej pory przezywa i swoje upokorzenia z lat szczeniecych i swoje quasi-zemsty (stowa dla menelizujacego sie ex-cool-kida). I pisze o tym notki.

    Ale to już nie kompleksy: skoro quasi-zemsty – i ciężko wypracowane życiowe tryumfy, które je umożliwiły – się dokonały, to znaczy, że kompleksy minęły. Czy coś źle rozumiem w znaczeniu terminu „kompleksy”?

    b) Kompleks wyksztalcenia scislego. WO o swoim dyplomie pisze z dosc czesto, choc bylo to cholera wie kiedy i choc najlepszym uzytkiem z tego dyplomu z jego strony byly chaltury tlumaczeniowe.

    I żeby być do końca precyzyjnym, to wykształcenie chemiczne nie jest wykształceniem ścisłym, tylko przyrodniczym. Ścisła jest matematyka i informatyka [na chemii na UW matematyki (algebra i analiza razem) są raptem dwa semestry i to same elementaria, na 2 poziomach trudności, do wyboru; choć nie wiem, może za czasów studiów WO było inaczej].

    Kto wie, moze dlatego, ze zamiast zostania inzynierem albo naukowcem, zostal recenzentem chujowych piosenek i glupich filmow.

    1. A przy tym kiedyś mnie zadziwił, przyznając z wyraźnie podkreślanym żalem, że nie ma subskrypcji „Nature”. Chwali się ajfonami i nałogowym kupowaniem piosenek przez ajtunsy oraz ebuków (np. o sławnych wąsaczach z amerykańskich seriali albo o japońskich subkulturach dziewczęcych) na (aj?)kindla, a szkoda mu tych 200$ na prenumeratę czegoś, co jest jedyną rzeczą, której – jak sam wielokrotnie twierdził – jako-tako ufa (czasopisma peer-reviewed)?

    2. Kiedyś tłumaczył, że naukowcem niechybnie by został, gdyby nie jego upodobanie do wygód dostatniego życia, na które w zawodzie raczej nie mógłby sobie pozwolić. Ale – odgraża się – jeśli nastąpi jakieś tąpnięcie, to odkurzy swój dyplom i w chwale, choć z zaciśniętym pasem, powróci do branży…

    Moze dlatego traktuje ten swoj dyplom jako jakis tytul szlachecki.

    To właśnie tak wygląda.

  29. Quasi
    14/01/2011 o 3:17 pm

    @ major

    Ja od razu spostrzegłem Dalmatyńczyka na śniegu. A ten rysunek przedstawia coś innego?

    Nie, to właśnie dalmatyńczyk. Ja widziałem dwa obrazki tego typu: tego dalmatyńczyka i takiego charta na tle jakiejś trzciny (tego nie mogę znaleźć w necie). Jednego z nich nie mogłem wypatrzeć przez kilkadziesiąt sekund, ale w tej chwili nie pamiętam którego (chyba tego charta, bo dalmatyńczyk to chyba mocno podkontrastowana fotografia, a chart był stworzonym z premedytacją rysunkiem).

  30. Quasi
    14/01/2011 o 3:59 pm

    @ major

    No i stąd właśnie ta żałość oceny postaci narratora, który, jak niedawno tu rozmawialiśmy, nie potrafi sobie poradzić w świecie męskich maczo, więc wyobraża sobie, że zostanie maczo w przyszłości. Słowem, narrator to taki nerd, który już dziś jest maczo in spe.

    Ale do bycia maczo nie wystarczy mieć dobrą pracę/kasę/dupeczkę, więc ta futurologiczna wizualizacja nie dotyczy bycia maczo, tylko bycia silnym w nieco innym sensie niż maczowy, ale jednak.

    A tak w ogóle, to co chciałeś powiedzieć światu przez to opowiadanie? Już wiemy, że – wbrew pozorom – nie było to nawiązanie do WO, więc do czego?

  31. Quasi
    14/01/2011 o 4:11 pm

    @ zatroskany

    Czy ciągłe wyzywanie innych od głupków i kretynów można uznać za dodawanie sobie siły, będąc na najniższym poziomie?

    Samo w sobie oczywiście nie. Ale w odpowiednim kontekście też się da. Np. można kogoś publicznie prowokacyjnie nazwać „głupkiem”/”kretynem” (albo obrazić jego mamę/religię/naród/ulubioną drużynę/ulubiony zespół itd.) – co w rzeczywistości ma znaczyć: „zobacz, uważam się za silniejszego od ciebie i twierdzę, że nie jesteś w stanie nic mi zrobić, więc teraz rzucam ci wyzwanie” – i jeśli ten się skutecznie nie odwinie (agresją fizyczną bądź błyskotliwą ripostą), to jego względna słabość zostanie upokarzająco ujawniona. Można też niszczyć ludziom reputację pomówieniami/oplotkowywaniem.

  32. 14/01/2011 o 6:42 pm

    Quasi :

    @ major

    No i stąd właśnie ta żałość oceny postaci narratora, który, jak niedawno tu rozmawialiśmy, nie potrafi sobie poradzić w świecie męskich maczo, więc wyobraża sobie, że zostanie maczo w przyszłości. Słowem, narrator to taki nerd, który już dziś jest maczo in spe.

    Ale do bycia maczo nie wystarczy mieć dobrą pracę/kasę/dupeczkę, więc ta futurologiczna wizualizacja nie dotyczy bycia maczo, tylko bycia silnym w nieco innym sensie niż maczowy, ale jednak.

    A tak w ogóle, to co chciałeś powiedzieć światu przez to opowiadanie? Już wiemy, że – wbrew pozorom – nie było to nawiązanie do WO, więc do czego?

    Komu chciałem powiedzieć? Światu? Lol. A więc chciałem powiedzieć światu: tylko prawda jest najważniejsza, zacznijcie wreszcie samodzielnie myśleć, jeśli nie ma Boga, wolno wszystko, świat upada i parę jeszcze innych rzeczy.

  33. zatroskany_o_polske
    14/01/2011 o 9:42 pm

    galopujący major :

    Quasi :
    @ major
    A tak w ogóle, to co chciałeś powiedzieć światu przez to opowiadanie? Już wiemy, że – wbrew pozorom – nie było to nawiązanie do WO, więc do czego?

    Komu chciałem powiedzieć? Światu? Lol. A więc chciałem powiedzieć światu: tylko prawda jest najważniejsza, zacznijcie wreszcie samodzielnie myśleć, jeśli nie ma Boga, wolno wszystko, świat upada i parę jeszcze innych rzeczy.

    A już się bałem że pozwolisz tutejszym czytelnikom wytłumaczyć sobie co napisałeś,. Gorzej – pozwolisz wytłumaczyć co chciałeś napisać w tej historyjce.
    Ja ją odczytałem jako rodzaj moralitetu.
    – Jak cie ktoś kopnie w dupę, to nie oddawaj od razu, bo rozwalisz sobie ostatnie buty, przez co on kopniaka nie poczuje. Poczekaj, przyczaj się, nadejdzie moment ze wystarczy rzucić skórkę od banana żeby go zabolał tyłek.
    Sytuacja częsta w książkach rzadka w życiu. :-)

    (Oczywiście napisane w kontekście Polaków dyszących zemstą na p. Anodinie z MAK, za zniewagę jaką nam uczyniła. Swoja droga gdyby Rosjanie podali że u lotniskowego palacza CO wykryto 0.4 promila, przyjęlibysmy raport bez mrugnięcia okiem i pokochalibyśmy braci Rosjan na jak nigdy w historii.)

  34. zatroskany_o_polske
    14/01/2011 o 9:48 pm

    Quasi :
    @ zatroskany

    Czy ciągłe wyzywanie innych od głupków i kretynów można uznać za dodawanie sobie siły, będąc na najniższym poziomie?

    jeśli ten się skutecznie nie odwinie (agresją fizyczną – … i jeśli ten się skutecznie nie odwinie (agresją fizyczną bądź błyskotliwą ripostą), to jego względna słabość zostanie upokarzająco ujawniona.

    Rozumiem zatem że nie sam epitet obnaża słabość zwyzywanego, lecz dopiero brak skutecznej reakcji (odwinięcia) nań.
    Dziękuje.

  35. zatroskany_o_polske
    14/01/2011 o 9:56 pm

    Nachasz :

    zatroskany_o_polske :
    „Nieumiejętność” zidentyfikowania narratora w takim tekście może być idiosynkrazja.

    Z imienia i nazwiska?

    Niekoniecznie.

  36. Quasi
    14/01/2011 o 10:08 pm

    @ major

    A więc chciałem powiedzieć światu: tylko prawda jest najważniejsza, zacznijcie wreszcie samodzielnie myśleć, jeśli nie ma Boga, wolno wszystko, świat upada (…).

    To zdecydowanie kwalifikuje się jako błyskotliwa riposta, o której wspomniałem tam wyżej (i zilustrowałem odpowiednim linkiem), choć jeśli wydało Ci się, że masz za co mi się odwijać, to wydało Ci się źle.

  37. Quasi
    14/01/2011 o 10:19 pm

    @ zatroskany

    Rozumiem zatem że nie sam epitet obnaża słabość zwyzywanego, lecz dopiero brak skutecznej reakcji (odwinięcia) nań.
    Dziękuje.

    No, to chyba oczywiste? Wyzwiska, jeśli są autentycznie bolesne, to przecież takie pokerowe „sprawdzam”: „demonstruję wszem i wobec, że pozycja społeczna, w której się w moim mniemaniu jakimś cudem usytuowałeś lub do której pretendujesz w rzeczywistości ci się nie należy, więc teraz oto rzucam ci wyzwanie, żebyś ewentualnie dowiódł, że się mylę”. Jeśli potrafisz tego dowieść, to przecież nie ma problemu, a jeśli nie potrafisz, to oberwiesz po reputacji i po samoocenie.

  38. cyncynat
    14/01/2011 o 11:20 pm

    Quasi :
    @ cyncynat

    1. jesli przeczytasz odrobine uwazniej, nie powinienes miec problemow z identyfikacja.

    Panie prezesie, melduję wykonanie zadania.

    2. nie chce wchodzic w meandry co to geek, a co to nerd – strasznie malo ciekawy temat. to sa pojecia o nie do konca okreslonych i zmieniajacych sie znaczeniach, ale owszem: „geek” ma wyraznie inne konotacje niz „nerd”. Powiedzmy: geek bedzie czytal ksiazke o fizyce kwantowej, a nerd bedzie ogladal Star Trek.

    Też tak zawsze rozumiałem.

    a) WO ma like ponad 40 lat i do tej pory przezywa i swoje upokorzenia z lat szczeniecych i swoje quasi-zemsty (stowa dla menelizujacego sie ex-cool-kida). I pisze o tym notki.

    Ale to już nie kompleksy: skoro quasi-zemsty – i ciężko wypracowane życiowe tryumfy, które je umożliwiły – się dokonały, to znaczy, że kompleksy minęły. Czy coś źle rozumiem w znaczeniu terminu „kompleksy”?

    Kompleksy mina, rozwiaza sie, gdy przestanie poczucie krzywdy przezywac. A poniewaz, najwyrazniej, dalej przezywa, to te jego quasi-zemsty sa tylko kolejnym etapem tego samego kompleksu – kolejna czesc coraz wiekszego problemu, a nie czesc rozwiazania.
    Podobnie np., w przypadku kompleksu rosyjskiego w Polsce, taka nieskonsumowana zemsta i pseudo rozwiazaniem jest gest Kozakiewicza. Jest traktowany – przez zakompleksionych narodowcow – jako taki wzniosly i odwazny akt nieposluszenstwa. Ale przeciez gest Kozakiewicza nikogo z kompleksow rosyjskich nie wyleczyl, nawet – uwazam – tylko problem pogorszyl. Bo nawet najbardziej zakompleksieni narodowcy chyba w glebi odczuwaja nieadekwatnosc i zalosnosc takiej ‚zemsty’.

  39. cyncynat
    14/01/2011 o 11:21 pm

    Sorry, jeszcze raz:

    Quasi :
    @ cyncynat

    1. jesli przeczytasz odrobine uwazniej, nie powinienes miec problemow z identyfikacja.

    Panie prezesie, melduję wykonanie zadania.

    2. nie chce wchodzic w meandry co to geek, a co to nerd – strasznie malo ciekawy temat. to sa pojecia o nie do konca okreslonych i zmieniajacych sie znaczeniach, ale owszem: „geek” ma wyraznie inne konotacje niz „nerd”. Powiedzmy: geek bedzie czytal ksiazke o fizyce kwantowej, a nerd bedzie ogladal Star Trek.

    Też tak zawsze rozumiałem.

    a) WO ma like ponad 40 lat i do tej pory przezywa i swoje upokorzenia z lat szczeniecych i swoje quasi-zemsty (stowa dla menelizujacego sie ex-cool-kida). I pisze o tym notki.

    Ale to już nie kompleksy: skoro quasi-zemsty – i ciężko wypracowane życiowe tryumfy, które je umożliwiły – się dokonały, to znaczy, że kompleksy minęły. Czy coś źle rozumiem w znaczeniu terminu „kompleksy”?

    Kompleksy mina, rozwiaza sie, gdy przestanie poczucie krzywdy przezywac. A poniewaz, najwyrazniej, dalej przezywa, to te jego quasi-zemsty sa tylko kolejnym etapem tego samego kompleksu – kolejna czesc coraz wiekszego problemu, a nie czesc rozwiazania.
    Podobnie np., w przypadku kompleksu rosyjskiego w Polsce, taka nieskonsumowana zemsta i pseudo rozwiazaniem jest gest Kozakiewicza. Jest traktowany – przez zakompleksionych narodowcow – jako taki wzniosly i odwazny akt nieposluszenstwa. Ale przeciez gest Kozakiewicza nikogo z kompleksow rosyjskich nie wyleczyl, nawet – uwazam – tylko problem pogorszyl. Bo nawet najbardziej zakompleksieni narodowcy chyba w glebi odczuwaja nieadekwatnosc i zalosnosc takiej ‚zemsty’.

  40. Quasi
    14/01/2011 o 11:28 pm

    @ cyncynat

    Kompleksy mina, rozwiaza sie, gdy przestanie poczucie krzywdy przezywac. A poniewaz, najwyrazniej, dalej przezywa, to te jego quasi-zemsty sa tylko kolejnym etapem tego samego kompleksu – kolejna czesc coraz wiekszego problemu, a nie czesc rozwiazania. (…)

    Rozumiem. Ale czy czegoś takiego nie określa się innym terminem, mianowicie „resentyment” lub „uraza”? „Kompleks” to jest chyba raczej żal do samego siebie, a żal do innych (np. za zamierzchłe wypominanie/drażnienie tego, co było przedmiotem kompleksu) to „resentyment”/”uraza”.

  41. zatroskany_o_polske
    14/01/2011 o 11:36 pm

    Quasi :
    @ zatroskany

    Rozumiem zatem że nie sam epitet obnaża słabość zwyzywanego, lecz dopiero brak skutecznej reakcji (odwinięcia) nań.
    Dziękuje.

    No, to chyba oczywiste?

    No nie do końca jestem przekonany jeżeli odwinięcie, czy to fizyczne czy w formie błyskotliwe riposty słownej, potraktujemy jako zemstę, lub mściwość. Sporo osób brzydzi się zemstą i mściwością. Na przykład Katolicy (Nie mam tu na myśli Terlikowskiego, Rydzyka i ludzi im pokrewnych), ale nie tylko Katolicy.

  42. Quasi
    15/01/2011 o 1:40 am

    @ zatroskany

    No nie do końca jestem przekonany jeżeli odwinięcie, czy to fizyczne czy w formie błyskotliwe riposty słownej, potraktujemy jako zemstę, lub mściwość.

    Możliwe, że granica jest tu płynna, ale generalnie odwinięcie się to raczej forma samoobrony, a nie zemsty. Samoobrona służy zapobieżeniu zaznania (bezprawnej) krzywdy, a zemsta – „odpłaceniu” krzywdą za krzywdę już zaznaną.

    Na przykład Katolicy (Nie mam tu na myśli Terlikowskiego, Rydzyka i ludzi im pokrewnych), ale nie tylko Katolicy.

    Teoretycznie, zgodnie z literą i duchem Ewangelii, tak pewnie być powinno. Ale przecież tak nie jest. Dla ogółu chrześcijan, w tym także katolików, zemsta jest cnotą i wręcz powinnością, choć zwykle skrywa się ją za eufemizmami takimi jak „sprawiedliwość”, „wina”, „odpowiedzialność”, „wojna sprawiedliwa” itp.

  43. cyncynat
    16/01/2011 o 2:35 am

    Quasi :
    @ cyncynat

    Kompleksy mina, rozwiaza sie, gdy przestanie poczucie krzywdy przezywac. A poniewaz, najwyrazniej, dalej przezywa, to te jego quasi-zemsty sa tylko kolejnym etapem tego samego kompleksu – kolejna czesc coraz wiekszego problemu, a nie czesc rozwiazania. (…)

    Rozumiem. Ale czy czegoś takiego nie określa się innym terminem, mianowicie „resentyment” lub „uraza”? „Kompleks” to jest chyba raczej żal do samego siebie, a żal do innych (np. za zamierzchłe wypominanie/drażnienie tego, co było przedmiotem kompleksu) to „resentyment”/”uraza”.

    Byc moze „resentyment” jest bardziej odpowiednim slowem.
    Czytam najnowsza nawalanke (jakas niemrawa) o tym kto jest prawdziwym hipsterem?

  44. zatroskany_o_polske
    16/01/2011 o 2:50 am

    Quasi :
    @ zatroskany

    … ale generalnie odwinięcie się to raczej forma samoobrony, a nie zemsty. Samoobrona służy zapobieżeniu zaznania (bezprawnej) krzywdy,

    Nie za bardzo widzę jak przez odwinięcie mogę zapobiec zaznaniu krzywdy.
    Skoro nie zaznałem krzywdy, to nie mam po co się odwijać. Gdy już zaznałem, odwinięcie jej nie cofnie, lecz najwyżej skrzywdzi mego prześladowcę, wyrównując rachunki. Czyli jednak zemsta.
    A teoretycznie, gdyby nawet cofnęło to wyszłoby na to że per saldo jak go (bezprawnie) skrzywdziłem bo moja krzywda jest cofnięta? :-)

  45. zatroskany_o_polske
    16/01/2011 o 2:52 am

    zatroskany_o_polske :

    Quasi :
    @ zatroskany

    Czyli jednak zemsta.

    … nie odłożona w czasie.

  46. Quasi
    16/01/2011 o 10:24 am

    @ zatroskany

    Nie za bardzo widzę jak przez odwinięcie mogę zapobiec zaznaniu krzywdy. (…)

    No przecież to proste. Rozważana tu krzywda polega na ugodzeniu w reputację lub w samoocenę delikwenta poprzez zademonstrowanie, że delikwent – za sprawą swej fizycznej/intelektualnej/psychicznej słabości – nie jest w stanie się (skutecznie) odwinąć. A jeśli delikwent się odwinie i zrobi to skutecznie, to jego niezdolność do (skutecznego) odwinięcia się nie zostanie zademonstrowana, z definicji. A skoro nie zostanie zademonstrowana, to i reputacja/samoocena nie ucierpią.

    W bardziej typowej sytuacji – np. przy próby pobicia, zgwałcenia, rabunku, okaleczenia, morderstwa – udany kontratak (tu: „odwiniecie”) zwyczajnie uniemożliwi napastnikowi osiągniecie celu.

  47. cyncynat
    16/01/2011 o 10:32 am

    Majorze, daj w leb swojemu opropgramowaniu. Ode mnie i od pozosrtalych spamerow.

  48. 16/01/2011 o 1:55 pm

    Ok, puściłem ci ręcznie tego komenta, sorry za samołap, hipsterze.

  49. cyncynat
    17/01/2011 o 10:20 am

    galopujący major :
    Ok, puściłem ci ręcznie tego komenta, sorry za samołap, hipsterze.

    NZ hipster polskiego pochodzenia, he he. Ja nic tego hipsterstwa nie rozumiem, albo mi sie tak wydawalo. Ale dzis obejrzalem film „Scott Pilgrim vs. the World” – Jezusie Slodki – i chyba zaczynam troche rozumiec. To bylo to jakbym ogladal „TTDKN: The Movie”. Czy Scott Pilgrim to hipsterstwo?

  50. 17/01/2011 o 1:23 pm

    cyncynat :

    galopujący major :
    Ok, puściłem ci ręcznie tego komenta, sorry za samołap, hipsterze.

    NZ hipster polskiego pochodzenia, he he. Ja nic tego hipsterstwa nie rozumiem, albo mi sie tak wydawalo. Ale dzis obejrzalem film „Scott Pilgrim vs. the World” – Jezusie Slodki – i chyba zaczynam troche rozumiec. To bylo to jakbym ogladal „TTDKN: The Movie”. Czy Scott Pilgrim to hipsterstwo?

    Heh, nie wiem, nie oglądałem. Ale czy ktoś, kto nie wie kim jest hipster, sam nie jest hipsterem?

  51. cyncynat
    17/01/2011 o 6:03 pm

    galopujący major :

    cyncynat :

    galopujący major :
    Ok, puściłem ci ręcznie tego komenta, sorry za samołap, hipsterze.

    NZ hipster polskiego pochodzenia, he he. Ja nic tego hipsterstwa nie rozumiem, albo mi sie tak wydawalo. Ale dzis obejrzalem film „Scott Pilgrim vs. the World” – Jezusie Slodki – i chyba zaczynam troche rozumiec. To bylo to jakbym ogladal „TTDKN: The Movie”. Czy Scott Pilgrim to hipsterstwo?

    Heh, nie wiem, nie oglądałem. Ale czy ktoś, kto nie wie kim jest hipster, sam nie jest hipsterem?

    A skad ja mam wiedziec? To trza specjalistow zapytac. Choc, jak na moja ciezka glowe o poranku, odpowiedziec „tak” chyba nie moge – bo wtedy bym wiedzial, ze jestem hipsterem i co wtedy?

  52. zatroskany_o_polske
    20/01/2011 o 1:44 am

    Quasi :
    @ zatroskany

    Nie za bardzo widzę jak przez odwinięcie mogę zapobiec zaznaniu krzywdy. (…)

    No przecież to proste. Rozważana tu krzywda polega na ugodzeniu w reputację lub w samoocenę delikwenta poprzez zademonstrowanie, że delikwent

    Dalej nie jestem przekonany, ale dajmy już pokój. :-)
    Pytanie pierwotnie brzmiało „Czy ciągłe wyzywanie innych od głupków i kretynów można uznać za dodawanie sobie siły, będąc na najniższym poziomie?”
    Zjechaliśmy nieco z tematu i zamiast kowala powiesiliśmy cygana.

    I jeszcze odwinięcie po polsku:

  53. zatroskany_o_polske
    20/01/2011 o 2:10 am

    PS
    Nie wiem od czego zależy, ze czasem linki do YT otwierają sie same, jak wyżej, a czasem trzeba na nie kliknąć?

  54. 20/01/2011 o 11:18 am

    zatroskany_o_polske :
    PS
    Nie wiem od czego zależy, ze czasem linki do YT otwierają sie same, jak wyżej, a czasem trzeba na nie kliknąć?

    Może zamiast wstawiać gołe linki spróbuj je embedować?

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: