Strona główna > felietonik > Anna Laszczuk nic nie rozumie

Anna Laszczuk nic nie rozumie

 

W rzeczywistości „Wall Street” mieści się bez reszty w tradycyjnym nurcie amerykańskiej kultury (i kina), które krytykuje potentatów biznesu i polityki, wskazuje na korupcyjne sprężyny wielkich karier i potrzebę czujności, aby nie przekształciły się one w strukturalny mechanizm amerykańskiego życia.

Kim jest grany przez Michaela Douglasa negatywny bohater filmu, Gordon Gekko? To przestępca, człowiek, który łamie prawo, aby zdobyć pieniądze. Próby uzyskiwania giełdowych informacji nielegalną drogą jest uznawane za poważne przestępstwo i karane latami więzienia. Wyrok taki odsiadywały i odsiadują również rekiny nowojorskiej giełdy. Amerykański nadzór giełdowy: United States Securities and Exchange Commission istnieje już 80 lat i analizuje wszystkie budzące wątpliwości transakcje, aby schwytać i postawić przed sądem tych, którzy łamią prawo. Nie wszyscy z nich zostają ujęci, tak jak nigdzie i nigdy nie uda się schwytać wszystkich przestępców.

Pozytywna postać filmu, Carl Fox, ojciec bohatera, którego korumpuje Gekko, pracuje w liniach lotniczych, porządnej, rynkowe firmie. Nie taki znowu mały biznes. Przedsiębiorstwo jest zagrożone przez przestępczych graczy jak Gekko, ale okazuje się, że potrafi wytrzymać i dobrze funkcjonować posługując się uczciwymi metodami. Jaki tu atak na kapitalizm? Owszem, film piętnuje jego ekscesy jakimi jest obłąkana pogoń za zyskiem przy łamaniu elementarnych zasad, a nawet norm prawa, ale mieści się to w tradycyjnej moralistycznej formule, zwłaszcza amerykańskiej sztuki. Gdyż w przeciwieństwie do europejskiej jest to kultura dużo bardziej egalitarna i antyelitarna.

Bronisław Wildstein „Ten straszny kapitalizm”

 

Jerzy Pilch z  satysfakcją czeka na teksty Wildsteina o piłce, ja apetyt mam większy, czytam wszelkie felietony Mistrza. Stężenie lolcontentu w prawicowych tekstach o kulturze jest bowiem nawet lepsze niż w polityce, bo tak bardzo nieprzewidywalne. Od razu się przyznam, że w przeciwieństwie do Mistrza, nie wiem czy Anna Laszczuk z kina rozumie tyle samo co z polityki (i gospodarki). Ale wiem, ile rozumie z niego Bronisław Wildstein. Otóż, tak się niestety złożyło, że złośliwym paradoksem filmu „Wall Street” jest możliwość uratowania przedsiębiorstwa Carla Foxxa jedynie za pomocą metod nieuczciwych. Dlatego Budd do słuchawki szepcze, że „niebieskie podkowa kocha Bluestar”, dlatego związkowcy szantażują Gekko włoskim strajkiem i dlatego potrzebują kapitału spekulacyjnego od sir. Wildmana. Wreszcie najprawdopodobniej dlatego aresztują samego Budda, co zresztą idealnie wpisuje się w faustowski wątek walki o duszę młodego maklera, jego nawrócenia i odkupienia winy za niedoszłe, symboliczne ojcobójstwo. Drogi Mistrzu z Doliny Nicości, to naprawdę nie jest aż tak skomplikowane. Wystarczy tylko uświadomić sobie, że Twoi związkowcy to też insiderzy i też nie mogą sprzedawać poufnych informacji na zewnątrz. Nawet w szczytnych celach. Oczywiście, możesz uważać, że facet, który hasło blue collar worker rozumie dosłownie, który jest członkiem związku zawodowego, który gardzi neoliberalną retoryką Gekko  i który uważa, że pieniądze tylko powodują kłopoty, nie jest klasyczną postacią z retoryki antykapitalistycznej. Bo jego pracodawca  to linie lotnicze i nie taki znowu mały biznes. Tyle, że kogóż Ty chciałeś widzieć w takiej roli? Bezdomnego hipisa, który żyje w komunie i wyjada jedzenie ze śmietnika?

 

Advertisements
  1. adas
    10/01/2011 o 1:26 pm

    Ja wredny jestem i „krótkim przyczynku do kapitalizmu” pomyślałem że najlepiej w takim razie wrócić do naturalnych początków, kapitalizmu jako formy gospodarowania nieskażonego wymyślonym nonsensem. No to jak Bronek, wracamy do sztetla? Ciekawa czy to ta sama zapomniana przez Boga (Jahwe?) wioska, z której iś bin się ponoć wywodzi.

    I mam pewien problem poznawczy. Bo czyż nie można przyjąć, iż socialismus jest w takim razie naturalnym rozwinięciem ludzkiego gospodarowania, następującym po osiągnięciu etapu kapitalizmu? Darwinizmem wszędzie czuć! A to trochę lewackie.

    PS Filmu nie widziałem. Trzeba sobie odświeżyć pierwszy „Wall Street” przed obejrzeniem?

  2. adas
    10/01/2011 o 2:02 pm

    Ups, poleciałem skrótem myślowym w kwestii darwinizmu, i fatalnie to wygląda. Muszę pomyśleć.

  3. 10/01/2011 o 2:22 pm

    To jest o pierwszym Wall Street, Bronek opisuje firmy z lat 80tych, bo prawica nadrabia opóźnienia.

  4. adas
    10/01/2011 o 4:37 pm

    Czyli by jednak trzeba było obejrzeć jeszcze raz ten film. Nieźle się wygłupiłem. Ale jeśli się mogę wytłumaczyć, to lata 80. w kinie mi za bardzo nie podchodzą, a najlepszy film Stone’a to oczywiście „Urodzeni mordercy”!. Stone to kluczowy reżyser amerykański ostatniego ćwierćwiecza, ale jak niedawno – po latach – odświeżyłem sobie Pluton i bodaj JFK, to nie robią już te filmy aż takiego wrażenia. Ale uderzają w sam środek amerykańskiego marzenia, to mu trza przyznać.

    Uff, jak Bronek, robię z siebie krytyka filmowego.

    Tekst Vargi dobry, choć mógłby sobie podarować odniesienia do braku opozycji po 56, a o traumie Węgrów po 1920 wspomina chyba w każdym swym tekście.

  5. 10/01/2011 o 4:56 pm

    Fakt, jedzie na tym Trianon, ale też może to był tekst też do tych, co go nie czytali wcześniej w DF. Czy ja wiem, czy kluczowy, a co ze Scorsese?

  6. adas
    10/01/2011 o 11:04 pm

    Scorsese jest lepszym reżyserem, zdolniejszym, bardziej fachowym, utalentowanym. Robił lepsze filmy, więcej z nich przejdzie do historii. Na pewno trzy: „Taksówkarz”, „Wściekły byk”, „Chłopcy z ferajny”. Tyle, że trzeci z wymienionych to ostatni jego ważny film. Nie, nie mówię że kręcił fatalne filmy, ba: robił filmy stylowe, realizacyjne majstersztyki (tak jak ostatnia „Wyspa tajemnic” – przecież to cudo jest. Nie ma niepotrzebnej sceny, rozplanowane perfekcyjnie). Ale już bez tego czegoś. Jeden ciąg obrazów zapamiętam na pewno, długie ujęcia „przemiany” imigrantów w żołnierzy Unii z „Gangów Nowego Jorku”, ale reszta to… Nie, to nie jest to.

    Stone w sumie też ponosi głównie porażki, ale nadal próbuje trzymać rękę na pulsie „Ameryki”. W tym sensie jest dla mnie „kluczowy”, bo już chyba żaden z tzw. wielkich reżyserów tego nie robi. Czyli, wyszło mi, ze jest kluczowy bardziej przez niepowodzenia niż sukcesy;) Ach, zapomniałem o Eastwoodzie, tylko ze jego akurat długo nie uważano za reżysera, a pod 80-tkę zjada konkurencję na śniadanie.

    Sprowokowałeś mnie do zastanowienia się, Czy dzisiejsza czołówka Hollywood czerpie bardziej z Scorsese czy Stone’a? A może z żadnego z nich? Bo jakby się zastanowić, najgłośniejsi „nowi” Amerykanie po 90 roku to, strzelam: Tarantino, Coenowie, van Sant, Anderson (ten jest może wyjątkiem), może Sodenbergh, może Fincher, Arafnowky, Jonze? Lee? czy oni mają z nimi aż tyle wspólnego? Więcej chyba z brytolskimi kolegami po fachu, od Scottów począwszy.

  7. 10/01/2011 o 11:18 pm

    adas :

    Scorsese jest lepszym reżyserem, zdolniejszym, bardziej fachowym, utalentowanym. Robił lepsze filmy, więcej z nich przejdzie do historii. Na pewno trzy: „Taksówkarz”, „Wściekły byk”, „Chłopcy z ferajny”. Tyle, że trzeci z wymienionych to ostatni jego ważny film. Nie, nie mówię że kręcił fatalne filmy, ba: robił filmy stylowe, realizacyjne majstersztyki (tak jak ostatnia „Wyspa tajemnic” – przecież to cudo jest. Nie ma niepotrzebnej sceny, rozplanowane perfekcyjnie). Ale już bez tego czegoś. Jeden ciąg obrazów zapamiętam na pewno, długie ujęcia „przemiany” imigrantów w żołnierzy Unii z „Gangów Nowego Jorku”, ale reszta to… Nie, to nie jest to.

    Stone w sumie też ponosi głównie porażki, ale nadal próbuje trzymać rękę na pulsie „Ameryki”. W tym sensie jest dla mnie „kluczowy”, bo już chyba żaden z tzw. wielkich reżyserów tego nie robi. Czyli, wyszło mi, ze jest kluczowy bardziej przez niepowodzenia niż sukcesy;) Ach, zapomniałem o Eastwoodzie, tylko ze jego akurat długo nie uważano za reżysera, a pod 80-tkę zjada konkurencję na śniadanie.

    Sprowokowałeś mnie do zastanowienia się, Czy dzisiejsza czołówka Hollywood czerpie bardziej z Scorsese czy Stone’a? A może z żadnego z nich? Bo jakby się zastanowić, najgłośniejsi „nowi” Amerykanie po 90 roku to, strzelam: Tarantino, Coenowie, van Sant, Anderson (ten jest może wyjątkiem), może Sodenbergh, może Fincher, Arafnowky, Jonze? Lee? czy oni mają z nimi aż tyle wspólnego? Więcej chyba z brytolskimi kolegami po fachu, od Scottów począwszy.

    Ale Stone zrobił chyba o połowę mniej dobrych filmów niż Scorsese, a już na pewno ostatnio.Wymieniona przez Ciebie zgraja nowych Amerykanów nakręciła za mało „ważnych społecznie” filmów. Choć Arfonsky ma szansę zajść naprawdę daleko.

  8. zatroskany_o_polske
    11/01/2011 o 1:14 am

    Anna Laszuk …

    W kwestii Wildsteina, aka II Wyspiańskiego – nie sądzisz Majorze, że to przecudnej urody zdanie:

    „Owa pedagogiczna działalność wpisana jest w szerszy plan i dlatego realizowana przez te same podstawowe instytucje wychowawcze III RP takie jak „Wyborczą”, „Politykę” czy ich przybudówki w rodzaju „Tok FM”

    … mogło powstać tylko dlatego, bo „Rzeczpospolita” stała się przybudówką „Gazety Polskiej? :-)

  9. zatroskany_o_polske
    11/01/2011 o 1:41 am

    @adas
    „długie ujęcia „przemiany” imigrantów w żołnierzy Unii z „Gangów Nowego Jorku”, ale reszta to… Nie, to nie jest to.”
    Gryzłem ściany z wściekłości gdy w Oscarach 2002 „Gangi…” odpadały w coraz to innej konkurencji, a „Chicago” zdobywało stauuetki.
    Ale po kilku latach, przypadkowo zobaczyłem Chicago i przyznałem Akademii rację.

  10. 11/01/2011 o 1:23 pm

    zatroskany_o_polske :

    Anna Laszuk …

    W kwestii Wildsteina, aka II Wyspiańskiego – nie sądzisz Majorze, że to przecudnej urody zdanie:

    „Owa pedagogiczna działalność wpisana jest w szerszy plan i dlatego realizowana przez te same podstawowe instytucje wychowawcze III RP takie jak „Wyborczą”, „Politykę” czy ich przybudówki w rodzaju „Tok FM”

    … mogło powstać tylko dlatego, bo „Rzeczpospolita” stała się przybudówką „Gazety Polskiej? :-)

    Tak, chodzi pewnie o to, że Laszczuk jest z GW komentuje np. Gutek film, czyli tych, którzy sekują twórczynie Solidarnych. Ech…

  11. 21/04/2013 o 3:26 am

    In that respect, this item does perform or at the pretty least does not make untrue claims.

  12. 29/07/2016 o 4:28 pm

    I was turned down several occasions for jobs I was effectively qualified for and had extensive experience in because
    of my credit score report!

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: